Left ArrowWstecz

Wpływ relacji z ojcem na brak przywiązania po 8 latach - poszukiwanie pomocy

Czy sytuacje które zdarzyły się prawie 8 lat temu między mną a moim ojcem mogły wpłynąć na to, że nie czuję przywiązania do nikogo? Mam 15 lat i chciałabym się dowiedzieć czy to mogło mieć wpływ oraz co z tym zrobić.
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Tak, mogło to mieć wpływ. Doświadczenia z relacją z rodzicem, zwłaszcza jeśli były bolesne, przerażające albo dawały poczucie odrzucenia, potrafią później utrudniać zaufanie, bliskość i odczuwanie przywiązania do innych osób. Czasem po trudnych doświadczeniach człowiek zaczyna się emocjonalnie „odcinać”, żeby mniej cierpieć. To nie znaczy, że z Tobą jest coś „zepsutego” ale raczej że Twój mózg mógł nauczyć się chronić Cię przed zranieniem.

To może wyglądać tak, że  trudno Ci się przywiązać, nie ufasz łatwo, nie czujesz się bezpiecznie w bliskich relacjach,

masz wrażenie, że inni są „daleko”, nawet jeśli są mili. Porozmawiaj z bezpieczną dorosłą osobą. Może to być mama, inny członek rodziny, pedagog szkolny, psycholog szkolny albo zaufana nauczycielka. Poproś o kontakt z psychologiem. W Twoim wieku rozmowa z psychologiem może bardzo pomóc w zrozumieniu, skąd bierze się to odcięcie i jak je zmniejszyć kiedy pojawia się dystans, lęk albo pustka.

Nie zmuszaj się do natychmiastowego przywiązania. Bliskość często wraca stopniowo, w bezpiecznych relacjach i przy wsparciu. Jeśli w domu nadal jest trudno albo czujesz się zagrożona, szukaj pomocy od razu. Możesz zgłosić się do szkolnego psychologa, do zaufanego dorosłego albo zadzwonić na telefon zaufania dla dzieci i młodzieży 116 111. 

To, że teraz nie czujesz przywiązania, nie musi oznaczać, że tak zostanie na zawsze. Takie trudności są możliwe do przepracowania, szczególnie kiedy dostajesz bezpieczne wsparcie.

1 dzień temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Ewelina Ewa Janowicz

Ewelina Ewa Janowicz

Dzień dobry,

 

zjawisko, o którym Pani mówi, może być związane ze stylami przywiązania, wśród których można wyróżnić styl bezpieczny, lękowy, unikający oraz zdezorganizowany.  Jest to kwestia, nad którą można pracować w bezpiecznych warunkach z psychologiem/psychoterapeutą.

 

Pozdrawiam,

Ewelina Ewa Janowicz

Psycholog

1 dzień temu
Jan Fabczak

Jan Fabczak

Dzień dobry,

od naszych narodzin, aż do dorosłości sposób w jaki nasi rodzice traktowali nas, oraz okazywali nam miłość wpływa na nasze zainteresowanie relacjami, przekonania o związkach oraz rozwijanie tzw. stylów przywiązania w związku. Jeżeli w wieku 7 lat doszło w Pani życiu do zdarzenia nieprzyjemnego, bądź traumatycznego w kontaktach z ojcem może Pani nosić w sobie przekonania, które Panią “chronią” przed przywiązaniem się do innych, aby sytuacja się nie powtórzyła.

W wieku 15 lat musi zgłosić się Pani do psychologa dzieci i młodzieży, bądź psychotraumatologa. Jeżeli problem wymaga głębszej pracy, zostanie Pani pokierowana do psychoterapeuty. Przed 18 rokiem życia konsultacje z psychologiem, bądź psychoterapeutą wymagają zgody rodzica, bądź opiekuna prawnego.

Jeżeli nie ma Pani możliwości skorzystać z wsparcia psychologa przed 18 rokiem życia, poniżej widnieją darmowe numery telefonów dla dzieci i młodzieży, jako doraźne tymczasowe wsparcie. Specjaliści po usłyszeniu Pani problemów mogą pokierować Panią dalej i opracować dalszy plan pomocy.

116 111 – telefon zaufania dla dzieci i młodzieży od 2028 roku prowadzi Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, która bezpłatnie pomaga dzieciom, które doświadczyły różnych form przemocy. Telefon jest anonimowy, bezpłatny, całodobowy i dyskretny. 

 

Czat wsparcia https://coucb.pl/ dla młodzieży

Pozdrawiam
Jan Fabczak

2 dni temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za kontakt z nami.

Tak, uważam że trudne doświadczenia z rodzicem(szczególnie w dzieciństwie) mogą wpływać na późniejsze budowanie więzi i poczucie przywiązania do innych ludzi. Dziecko uczy się bliskości właśnie poprzez relację z opiekunami, więc jeśli było tam dużo bólu, lęku, chłodu albo chaosu, psychika czasem zaczyna chronić się dystansem emocjonalnym i to nie znaczy, że już zawsze tak będzie. Masz dopiero 15 lat i wiele rzeczy można jeszcze zrozumieć, przepracować(uzdrowić) i stopniowo odbudować. Myślę, że bardzo ważne byłoby, żebyś miała obok siebie bezpieczną osobę do rozmowy np. psychologa, terapeutę albo zaufanego dorosłego. Pisz tutaj też jeśli potrzebujesz.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

 

2 dni temu
Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

tak, trudne sytuacje z dzieciństwa – szczególnie związane z relacją z rodzicem – mogą mieć wpływ na to, jak później przeżywamy bliskość, przywiązanie i relacje z innymi ludźmi. Zwłaszcza jeśli były tam silne emocje, lęk, poczucie braku bezpieczeństwa albo zranienie.

 

Myślę też, że nie musisz zostawać z tym sama. Warto porozmawiać z kimś bezpiecznym i dorosłym – psychologiem szkolnym, pedagogiem albo specjalistą.

Możesz też skorzystać z bezpłatnej pomocy:

116 111 – Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży
(codziennie, anonimowo i bezpłatnie, można też pisać online)

https://116111.pl

800 12 12 12 – Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka
(całodobowo)

Jeśli czujesz, że trudno Ci o tym mówić na głos, możesz zacząć właśnie od pisania. Czasem to jest łatwiejszy pierwszy krok.

I jeszcze jedna ważna rzecz – to, że teraz czegoś nie czujesz albo trudno Ci się przywiązywać, nie znaczy, że „już tak będzie zawsze”. Relacje i poczucie bliskości można stopniowo odbudowywać, szczególnie kiedy pojawia się bezpieczna osoba i miejsce, w którym można być sobą.

 

pozdrawiam,

Martyna Kaleta

2 dni temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Rzeczywiście, sytuacje z przeszłości między dzieckiem a rodzicem mają fundamentalny wpływ na kształtowanie się tak zwanego stylu przywiązania i zdolności do budowania bliskich relacji w późniejszym życiu. Gdy wczesne relacje z najważniejszymi opiekunami są trudne, niestabilne lub raniące, młody organizm w celach obronnych może wykształcić mechanizm odcięcia emocjonalnego, aby chronić się przed ponownym zranieniem i lękiem. W wieku 15 lat nie trzeba jednak zostawać z tym problemem samemu ani akceptować tego stanu jako ostatecznego. Najlepszym krokiem, jaki można teraz zrobić, jest szczera rozmowa z psychologiem szkolnym, pedagogiem lub zaufaną osobą dorosłą, która pomoże w znalezieniu profesjonalnego wsparcia terapeutycznego. Praca ze specjalistą pozwoli bezpiecznie przyjrzeć się tamtym wydarzeniom sprzed lat, zrozumieć obecne mechanizmy obronne i krok po kroku nauczyć się na nowo ufać oraz budować bezpieczne, satysfakcjonujące więzi z ludźmi.

Powodzenia

Bożena Nagórska

2 dni temu
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Tak, to możliwe, zwłaszcza jeśli były to sytuacje trudne, raniące albo budzące lęk . Relacja z rodzicem wpływa na to, jak później przeżywamy bliskość, zaufanie i przywiązanie do innych ludzi. Czasami uczymy się, że bezpieczniej jest nie przywiązywać się za mocno albo nie dopuszczać do siebie emocji, żeby później nie zostać zranionym.

To nie znaczy, że „już zawsze tak będzie”, masz dopiero 15 lat i wiele rzeczy nadal się rozwija, także emocjonalnie. Dobrze, że w ogóle zaczynasz się nad tym zastanawiać i próbujesz zrozumieć siebie. Jeśli czujesz, że ten temat mocno Cię dotyka albo utrudnia nawiązywanie relacji z innymi, warto porozmawiać z psychologiem, któremu będziesz mogła spokojnie opowiedzieć, co się zadziało między Tobą a tatą i jak się z tym czułaś.
Wszystkiego dobrego
Joanna Cichosz

2 dni temu
Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

Tak, trudne sytuacje z rodzicem, nawet sprzed wielu lat, mogą wpływać na to, jak dziś przeżywasz bliskość, zaufanie i przywiązanie do innych ludzi. Nie oznacza to automatycznie, że „na pewno przez to” nie czujesz więzi, ale jest to możliwe.

 

Czasem po trudnych doświadczeniach dziecko uczy się chronić siebie przez odcięcie emocji, trzymanie dystansu albo niewpuszczanie ludzi zbyt blisko. To może kiedyś pomagać przetrwać, ale później zaczyna przeszkadzać, bo człowiek chce relacji, a jednocześnie nie umie ich naprawdę poczuć.

 

Ważne jest też to, że masz 15 lat, więc nadal rozwijasz się emocjonalnie. To, że teraz czujesz pustkę, dystans albo brak przywiązania, nie oznacza, że tak już będzie zawsze. Z tym można pracować.

 

Najlepiej porozmawiać z kimś dorosłym, komu ufasz: mamą, innym członkiem rodziny, pedagogiem, psychologiem szkolnym albo psychoterapeutą. Możesz powiedzieć wprost: „Miałam trudne sytuacje z ojcem i mam wrażenie, że przez to nie umiem czuć przywiązania. Chcę z kimś o tym porozmawiać”.

 

Jeśli te sytuacje z ojcem były przemocowe, krzywdzące, przekraczały Twoje granice albo nadal masz z nim kontakt i nie czujesz się bezpiecznie, tym bardziej nie zostawaj z tym sama. Warto powiedzieć o tym zaufanej dorosłej osobie albo psychologowi szkolnemu.

 

Możesz też skorzystać z bezpłatnego telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży 116 111. Tam można porozmawiać anonimowo, także wtedy, gdy trudno powiedzieć wszystko komuś bliskiemu.

Najważniejsze: to, że trudno Ci czuć przywiązanie, nie znaczy, że jesteś zimna albo zepsuta. To może być sposób, w jaki Twoja psychika nauczyła się chronić. Teraz można powoli uczyć się bezpieczniejszych relacji, najlepiej z pomocą kogoś, kto potraktuje Twoją historię poważnie.

 

Łukasz Dyłka, pedagog, psycholog

2 dni temu
Karolina Koch

Karolina Koch

Dzień dobry,

 

To bardzo możliwe, że trudne doświadczenia z relacji z ojcem mogły wpłynąć na to, jak dziś przeżywasz bliskość, zaufanie czy przywiązanie do innych ludzi, szczególnie jeśli były dla Ciebie bolesne, stresujące albo sprawiały, że nie czułaś się bezpiecznie emocjonalnie.

 

U wielu osób mechanizmy „odcinania się” od uczuć czy trudność w przywiązywaniu się pojawiają się właśnie jako sposób poradzenia sobie z czymś trudnym. Psychika czasem próbuje nas w ten sposób chronić przed zranieniem, rozczarowaniem albo silnymi emocjami. To nie znaczy, że „jesteś zimna” albo że nie potrafisz kochać.

Jednocześnie ważne jest to, że sama zaczynasz się nad tym zastanawiać i próbujesz zrozumieć siebie. To już jest bardzo ważny krok.

 

Z perspektywy Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach (TSR) nie skupialibyśmy się tylko na tym, „co się zepsuło”, ale też na tym, czy są momenty, kiedy jednak czujesz choć trochę więzi, spokoju albo bezpieczeństwa przy kimś. nawet niewielkie. Czasem takie wyjątki pomagają zobaczyć, że zdolność do bliskości nadal w Tobie jest, tylko może być teraz mocno schowana albo ostrożna.

 

I bardzo ważne: nie musisz sama wszystkiego rozumieć ani naprawiać. Rozmowa z psychologiem, szczególnie kimś, przy kim poczujesz się bezpiecznie, mogłaby pomóc spokojnie przyjrzeć się temu, co przeżyłaś i jak to wpływa na Ciebie dziś.

 

Pozdrawiam serdecznie

Karolina Koch

2 dni temu

Zobacz podobne

Różnice w wychowaniu dzieci z partnerką – jak znaleźć złoty środek?
Witam, nie jestem ojcem ale chcialbym nim zostac mimo, ze juz prawie 40 lat zycia za mna. Dlaczego pisze? Otoz moja partnerka ma dzieci i ja mam wrazenie, ze wymagalaby ode mnie tego samego co robi sama jezeli chodzi o kwestie wychowania natomiast ja mam zupelnie inne podejscie - nie moge ocenic czy dobre bo przydala by sie praktyka. Gdzie sa roznice, ktore mnie szokuja i nie wiem gdzie znalezc zloty srodek i czy w ogole go chce szukac. Jezeli dziecko ma ferie mama bierze urlop i caly tydzien organizuja zeby sie nie nudzilo. Ja rozumiem, ze chce sie cos dziecku zorganizowac ale ja uwazam, ze 12 godzin dziennie to jest lekka przesada. Mozna cos porobic ale reszte czasu dziecko moze przeciez zorganizowac sobie samo - nauczyc sie troche kreatywnosci, znalezc zabawe, skontaktowac sie z kolega, obejrzec bajke. Ja tez chce miec czas sam na sam z partnerka… Kwestia wychodzenia - jak ja bylem maly to przede wszystkim na ferie wychodzilem sam z domu spotkac sie z kolegami i to byl najlepszy czas teraz podobno nie wypuszcza sie dzieci samych (9 lat) tylko nawet na spotkanie z kolegami trzeba sie umowic z innymi rodzicami i jechac samemu? Na pytanie czy jezdzilby sam autobusem 3 przystanki dalej sam “nie bo boje sie ze mnie pobija”. Powrot 14 latka do domu - bloto po butach zostawione i partnerka “znowu musze to sprzatac! Musze kupic odkurzacz na to…” a wedlug mnie czy 9 czy 14 lat kazdy ma po sobie posprzatac. Sniadanie przed szkola… tez uwazam, ze same sobie moga to zrobic szczrgolnie jak mam dzien kiedy chce sie wyspac bo zalozmy dlugo pracowalem a nawet jezeli nie - nie sa to niemowlaki… Mam wrazenie, ze jest to dostosowywanie calego zycia pod dzieci a przy okazji przekonanie, ze tak musi byc a jej partner powinien robic tak samo. Ja chcialbym miec dzieci ale wychoywac je wedlug wlasnych przekonan a tutaj slysze “nie mozesz mowic bo nie masz dzieci” nawet najmlodszy powtorzyl to w moja strone jak mu zwracalem uwage a ona nie zareagowala. Uwazam, ze mozna wychowywac dobrze dzieci bez spedzania z nimi calego dnia i wyreczania w pewnych obowiazkach. Jednak nie jestem pewien byc moze nabylem niewlasciwych wzorcow. Niestety mam wrazenie, ze nie potrafie zyc wbrew wlasnym przekonaniom.
Różnice w podejściu do pieniędzy: jak rozmawiać z partnerką, która wydaje ponad swoje możliwości na dzieci?
W jaki sposob rozwiazac “konflikt” zwiazany z podejsciem do wydatkow? Zyjemy z partnerka na odleglosc, przyjechalem teraz na 3 tygodnie… ona ma dwojke dzieci i byly tez jakies urodziny ale i tak uwazam, ze wydalem sporo za duzo… z moim podejsciem nigdy bym tyle nie wydal bo zanim cos wydam to planuje budzet i jezeli mnie na cos nie stac to mnie na to nie stac… moja partnerka zas czesto nawet ogranicza sobie jedzenie zeby tylko dzieci mialy urodzint takie jak koledzy, wyszly czasem na lody, do kina pojechaly na mecz itd. Chodzi o to, ze widze, ze nie stac jej na to zeby robic urodziny na 7 dzieciakow, z wyjsciem do kina, pizza dla wszystkich, prezentami, ozdobami w domu itd. Wiem, ze jest to jej cale zycie i dzieci sa najwazniejsze, ale ona potrafi wyjechac do Krakowa na 2 dni kiedy jej ba to nie stac -dziecko zostalo powolane na mecz i koniec trzeba to spelnic, inny syn pojechal na oboz do Hiszpani bo inni jada - obecnia zarabia najnizsza krajowa bo branza upada. Jestem swiadomy, ze po prosru kiedy bym wrocil z moim podejsciem nie byloby klopotow finansowych ale z jej - cala moja wyplata szla by tylko i wylacznie na potrzeby dzieci. Chcialem porozmawiac o tym np. Przy okazji pewnych zakopow ze kupuje troche za duzo slodyczy - raz ze nie zdrowe a dwa jest ich za duzo jak na taki budzet… mowilem spokojnie o budzecie ze moze znalezc inne rozwiazanie na korepetycje z angielskiego - ona sie wtedy tylko wscieka i mowi jasno, ze dzieci MUSZA I BEDA mialy to wszystko co chca. Nie wiem jak jej wytlumaczyc, ze jezeli na cos nas nie stac to po prostu nie stac. Ogolnie jestem osoba bardzo oszczedna i mimo, ze zarabiam bardzo dobrze i przy powrocie do Polski tez byc moze mialbym dobrze platna prace to nie lubie takiego wyrzucania pieniedzy i nie wyobrazam sobie sytuacji kiedy moj budzet jest skierowany tylko na potrzeby dzieci ktore tez nie sa moje. Nie uwazam, ze trzeba wychodzic co chwile na lody, kregle do kina - mozna znalezc inne rozrywki i dostosowac budzet do okolicznosci. Ona jednak ma ambicje zeby jej dzieci kiedys powiedzialy o niej ze byla najlepsza matka - bo jej ojciec byl taki jak zyl kiedy byla mala. Ja nie umiem zyc rozrzutnie a ona poswieci wszystko aby tylko dzieci mialy wysoki standard.
Komunikacja z rodziną-oni stosują komentarze, odwracają kota ogonem, krzyczą. Mój trud w wyrażeniu siebie odbierają jako słabość. Jak z tym żyć?
Dzień dobry, Mam problem z komunikacją z moją rodziną. Charaktery wszystkich 5 członków mojej rodziny są bardzo mocne i uparte. Problem polega na tym, że nie jestem w stanie z nimi porozmawiać nawet o błahej sprawie bez większej kłótni. Dla przykładu: Mamy psiaka, który ostatnio boryka się z problemami skórnymi. Dostaliśmy dyspozycję od weterynarza by nie karmić go naszym jedzeniem. Niestety nie wszyscy się do tego stosują. Po zwróceniu uwagi, że dla jego zdrowia nie możemy tego robić, wywiązała się wielka kłótnia, bo osoby które go dokarmiają zaczęły odwracać kota ogonem. Od razu zapomniały o sednie sprawy i zaczęły mówić, że to ja mam alergię i też nie powinnam jeść pewnych rzeczy. Kolejne próby skierowania rozmowy na właściwy tor tylko zaogniały sytuację. Nagle pojawiały się problemy typu skarpetki na podłodze, krzyki i niepotrzebne komentarze. Co robić w takich sytuacjach, gdzie rozmowa o błachej sprawie rośnie do rangi olbrzymiej kłótni, gdzie nikt nie chce ze sobą rozmawiać przez kilka godzin? Strasznie mnie to denerwuje. Dodam jeszcze, że sama borykam się z problemem wyrażania emocji i za każdym razem, gdy coś mnie emocjonuje, angażuje emocjonalnie, załamuje mi się głos, co reszta rodziny traktuje jako słabość. Ja nad tym nie panuję, oni dobrze to wiedzą, ale zwykle traktują to w stylu "przestań beczeć" co jeszcze bardziej mnie denerwuje. Nie wiem jak sobie z tym radzić.
Jak pomóc mamie?
Jak pomóc mamie? W sumie nie wiem, jak to ubrać w słowa, ale chciałabym pomóc mamie, natomiast nie potrafię jej zrozumieć. Próbowałam z nią rozmawiać, ale każda rozmowa kończy się tak samo, czyli przestaje się odzywać. Mama odeszła od swojego partnera, z którym ma 2 mojego rodzeństwa, wzięła kredyty i kupiła mieszkanie. Wiem, że jest jej ciężko, ale zatraciła się w świecie internetu, a mówiąc prościej w aplikacjach randkowych i stronach dla singli. Ciągle z nimi pisze i spotyka się. Nie mam nic do tego, żeby znalazła swoją drugą połówkę, ale nie w taki sposób. Przyprowadza ich do domu po zaledwie 1-2 spotkaniach, żeby przedstawić rodzeństwu i opowiada, gdzie pracujemy. Wprowadza ich w życie młodszego rodzeństwa (17 i 18 lat) praktycznie non stop, nie myśląc o żadnych skutkach. Gdy już przestają ją interesować, po prostu ich ignoruje. Już kilka razy przychodzili do pracy młodszej siostry, żeby zapytać, co się dzieje i dlaczego mama się nie odzywa. Mama dużo pracuje, ale każdą wolną chwilę spędza na spotykaniu się z mężczyznami, rozmowach telefonicznych bądź siedzi wlepiona w telefon i odpisuje na wiadomości na portalach. Martwię się o nią coraz bardziej, ponieważ odtrąca swoją rodzinę na rzecz obcych ludzi, a do tego jeździ do nich nawet poza miasto i to sama. Nawet na spotkaniach rodzinnych siedzi w telefonie i nie da się jej odciągnąć. Wszystkie wartości, których nas nauczyła, nagle sama łamie a co najważniejsze okłamuje nas. Próbowałam wiele razy porozmawiać z nią i poprosić, żeby trochę zwolniła, ale za każdym razem używa argumentu, że ja i moje rodzeństwo mamy drugą połówkę a ona nie i tym kończy rozmowę. Chciałabym jej pomóc, żebyśmy byli bezpieczni a przede wszystkim ona. Mój tata zmarł (był alkoholikiem), mama przeszła przez raka, jej mama zawsze widziała tylko jej brata, który popełnił samobójstwo, a teraz jeszcze rozpad drugiego małżeństwa przez alkoholizm ojczyma. Jak mogę jej pomóc?
Co mam zrobić, gdy jestem zagubiona w życiu?
Jestem zagubiona w życiu, nie wiem czego dokładnie chce, mam dzieci nie potrafię się z nimi dogadać, a bardzo bym chciała. Co mam robić?
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!