Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Wpływ relacji z ojcem na brak przywiązania po 8 latach - poszukiwanie pomocy

Czy sytuacje które zdarzyły się prawie 8 lat temu między mną a moim ojcem mogły wpłynąć na to, że nie czuję przywiązania do nikogo? Mam 15 lat i chciałabym się dowiedzieć czy to mogło mieć wpływ oraz co z tym zrobić.
User Forum

K.I

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Tak, mogło to mieć wpływ. Doświadczenia z relacją z rodzicem, zwłaszcza jeśli były bolesne, przerażające albo dawały poczucie odrzucenia, potrafią później utrudniać zaufanie, bliskość i odczuwanie przywiązania do innych osób. Czasem po trudnych doświadczeniach człowiek zaczyna się emocjonalnie „odcinać”, żeby mniej cierpieć. To nie znaczy, że z Tobą jest coś „zepsutego” ale raczej że Twój mózg mógł nauczyć się chronić Cię przed zranieniem.

To może wyglądać tak, że  trudno Ci się przywiązać, nie ufasz łatwo, nie czujesz się bezpiecznie w bliskich relacjach,

masz wrażenie, że inni są „daleko”, nawet jeśli są mili. Porozmawiaj z bezpieczną dorosłą osobą. Może to być mama, inny członek rodziny, pedagog szkolny, psycholog szkolny albo zaufana nauczycielka. Poproś o kontakt z psychologiem. W Twoim wieku rozmowa z psychologiem może bardzo pomóc w zrozumieniu, skąd bierze się to odcięcie i jak je zmniejszyć kiedy pojawia się dystans, lęk albo pustka.

Nie zmuszaj się do natychmiastowego przywiązania. Bliskość często wraca stopniowo, w bezpiecznych relacjach i przy wsparciu. Jeśli w domu nadal jest trudno albo czujesz się zagrożona, szukaj pomocy od razu. Możesz zgłosić się do szkolnego psychologa, do zaufanego dorosłego albo zadzwonić na telefon zaufania dla dzieci i młodzieży 116 111. 

To, że teraz nie czujesz przywiązania, nie musi oznaczać, że tak zostanie na zawsze. Takie trudności są możliwe do przepracowania, szczególnie kiedy dostajesz bezpieczne wsparcie.

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Ewelina Ewa Janowicz

Ewelina Ewa Janowicz

Dzień dobry,

 

zjawisko, o którym Pani mówi, może być związane ze stylami przywiązania, wśród których można wyróżnić styl bezpieczny, lękowy, unikający oraz zdezorganizowany.  Jest to kwestia, nad którą można pracować w bezpiecznych warunkach z psychologiem/psychoterapeutą.

 

Pozdrawiam,

Ewelina Ewa Janowicz

Psycholog

1 miesiąc temu
Jan Fabczak

Jan Fabczak

Dzień dobry,

od naszych narodzin, aż do dorosłości sposób w jaki nasi rodzice traktowali nas, oraz okazywali nam miłość wpływa na nasze zainteresowanie relacjami, przekonania o związkach oraz rozwijanie tzw. stylów przywiązania w związku. Jeżeli w wieku 7 lat doszło w Pani życiu do zdarzenia nieprzyjemnego, bądź traumatycznego w kontaktach z ojcem może Pani nosić w sobie przekonania, które Panią “chronią” przed przywiązaniem się do innych, aby sytuacja się nie powtórzyła.

W wieku 15 lat musi zgłosić się Pani do psychologa dzieci i młodzieży, bądź psychotraumatologa. Jeżeli problem wymaga głębszej pracy, zostanie Pani pokierowana do psychoterapeuty. Przed 18 rokiem życia konsultacje z psychologiem, bądź psychoterapeutą wymagają zgody rodzica, bądź opiekuna prawnego.

Jeżeli nie ma Pani możliwości skorzystać z wsparcia psychologa przed 18 rokiem życia, poniżej widnieją darmowe numery telefonów dla dzieci i młodzieży, jako doraźne tymczasowe wsparcie. Specjaliści po usłyszeniu Pani problemów mogą pokierować Panią dalej i opracować dalszy plan pomocy.

116 111 – telefon zaufania dla dzieci i młodzieży od 2028 roku prowadzi Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, która bezpłatnie pomaga dzieciom, które doświadczyły różnych form przemocy. Telefon jest anonimowy, bezpłatny, całodobowy i dyskretny. 

 

Czat wsparcia https://coucb.pl/ dla młodzieży

Pozdrawiam
Jan Fabczak

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za kontakt z nami.

Tak, uważam że trudne doświadczenia z rodzicem(szczególnie w dzieciństwie) mogą wpływać na późniejsze budowanie więzi i poczucie przywiązania do innych ludzi. Dziecko uczy się bliskości właśnie poprzez relację z opiekunami, więc jeśli było tam dużo bólu, lęku, chłodu albo chaosu, psychika czasem zaczyna chronić się dystansem emocjonalnym i to nie znaczy, że już zawsze tak będzie. Masz dopiero 15 lat i wiele rzeczy można jeszcze zrozumieć, przepracować(uzdrowić) i stopniowo odbudować. Myślę, że bardzo ważne byłoby, żebyś miała obok siebie bezpieczną osobę do rozmowy np. psychologa, terapeutę albo zaufanego dorosłego. Pisz tutaj też jeśli potrzebujesz.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

 

1 miesiąc temu
Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

tak, trudne sytuacje z dzieciństwa – szczególnie związane z relacją z rodzicem – mogą mieć wpływ na to, jak później przeżywamy bliskość, przywiązanie i relacje z innymi ludźmi. Zwłaszcza jeśli były tam silne emocje, lęk, poczucie braku bezpieczeństwa albo zranienie.

 

Myślę też, że nie musisz zostawać z tym sama. Warto porozmawiać z kimś bezpiecznym i dorosłym – psychologiem szkolnym, pedagogiem albo specjalistą.

Możesz też skorzystać z bezpłatnej pomocy:

116 111 – Telefon Zaufania dla Dzieci i Młodzieży
(codziennie, anonimowo i bezpłatnie, można też pisać online)

https://116111.pl

800 12 12 12 – Dziecięcy Telefon Zaufania Rzecznika Praw Dziecka
(całodobowo)

Jeśli czujesz, że trudno Ci o tym mówić na głos, możesz zacząć właśnie od pisania. Czasem to jest łatwiejszy pierwszy krok.

I jeszcze jedna ważna rzecz – to, że teraz czegoś nie czujesz albo trudno Ci się przywiązywać, nie znaczy, że „już tak będzie zawsze”. Relacje i poczucie bliskości można stopniowo odbudowywać, szczególnie kiedy pojawia się bezpieczna osoba i miejsce, w którym można być sobą.

 

pozdrawiam,

Martyna Kaleta

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Rzeczywiście, sytuacje z przeszłości między dzieckiem a rodzicem mają fundamentalny wpływ na kształtowanie się tak zwanego stylu przywiązania i zdolności do budowania bliskich relacji w późniejszym życiu. Gdy wczesne relacje z najważniejszymi opiekunami są trudne, niestabilne lub raniące, młody organizm w celach obronnych może wykształcić mechanizm odcięcia emocjonalnego, aby chronić się przed ponownym zranieniem i lękiem. W wieku 15 lat nie trzeba jednak zostawać z tym problemem samemu ani akceptować tego stanu jako ostatecznego. Najlepszym krokiem, jaki można teraz zrobić, jest szczera rozmowa z psychologiem szkolnym, pedagogiem lub zaufaną osobą dorosłą, która pomoże w znalezieniu profesjonalnego wsparcia terapeutycznego. Praca ze specjalistą pozwoli bezpiecznie przyjrzeć się tamtym wydarzeniom sprzed lat, zrozumieć obecne mechanizmy obronne i krok po kroku nauczyć się na nowo ufać oraz budować bezpieczne, satysfakcjonujące więzi z ludźmi.

Powodzenia

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Tak, to możliwe, zwłaszcza jeśli były to sytuacje trudne, raniące albo budzące lęk . Relacja z rodzicem wpływa na to, jak później przeżywamy bliskość, zaufanie i przywiązanie do innych ludzi. Czasami uczymy się, że bezpieczniej jest nie przywiązywać się za mocno albo nie dopuszczać do siebie emocji, żeby później nie zostać zranionym.

To nie znaczy, że „już zawsze tak będzie”, masz dopiero 15 lat i wiele rzeczy nadal się rozwija, także emocjonalnie. Dobrze, że w ogóle zaczynasz się nad tym zastanawiać i próbujesz zrozumieć siebie. Jeśli czujesz, że ten temat mocno Cię dotyka albo utrudnia nawiązywanie relacji z innymi, warto porozmawiać z psychologiem, któremu będziesz mogła spokojnie opowiedzieć, co się zadziało między Tobą a tatą i jak się z tym czułaś.
Wszystkiego dobrego
Joanna Cichosz

1 miesiąc temu
Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

Tak, trudne sytuacje z rodzicem, nawet sprzed wielu lat, mogą wpływać na to, jak dziś przeżywasz bliskość, zaufanie i przywiązanie do innych ludzi. Nie oznacza to automatycznie, że „na pewno przez to” nie czujesz więzi, ale jest to możliwe.

 

Czasem po trudnych doświadczeniach dziecko uczy się chronić siebie przez odcięcie emocji, trzymanie dystansu albo niewpuszczanie ludzi zbyt blisko. To może kiedyś pomagać przetrwać, ale później zaczyna przeszkadzać, bo człowiek chce relacji, a jednocześnie nie umie ich naprawdę poczuć.

 

Ważne jest też to, że masz 15 lat, więc nadal rozwijasz się emocjonalnie. To, że teraz czujesz pustkę, dystans albo brak przywiązania, nie oznacza, że tak już będzie zawsze. Z tym można pracować.

 

Najlepiej porozmawiać z kimś dorosłym, komu ufasz: mamą, innym członkiem rodziny, pedagogiem, psychologiem szkolnym albo psychoterapeutą. Możesz powiedzieć wprost: „Miałam trudne sytuacje z ojcem i mam wrażenie, że przez to nie umiem czuć przywiązania. Chcę z kimś o tym porozmawiać”.

 

Jeśli te sytuacje z ojcem były przemocowe, krzywdzące, przekraczały Twoje granice albo nadal masz z nim kontakt i nie czujesz się bezpiecznie, tym bardziej nie zostawaj z tym sama. Warto powiedzieć o tym zaufanej dorosłej osobie albo psychologowi szkolnemu.

 

Możesz też skorzystać z bezpłatnego telefonu zaufania dla dzieci i młodzieży 116 111. Tam można porozmawiać anonimowo, także wtedy, gdy trudno powiedzieć wszystko komuś bliskiemu.

Najważniejsze: to, że trudno Ci czuć przywiązanie, nie znaczy, że jesteś zimna albo zepsuta. To może być sposób, w jaki Twoja psychika nauczyła się chronić. Teraz można powoli uczyć się bezpieczniejszych relacji, najlepiej z pomocą kogoś, kto potraktuje Twoją historię poważnie.

 

Łukasz Dyłka, pedagog, psycholog

1 miesiąc temu
Karolina Koch

Karolina Koch

Dzień dobry,

 

To bardzo możliwe, że trudne doświadczenia z relacji z ojcem mogły wpłynąć na to, jak dziś przeżywasz bliskość, zaufanie czy przywiązanie do innych ludzi, szczególnie jeśli były dla Ciebie bolesne, stresujące albo sprawiały, że nie czułaś się bezpiecznie emocjonalnie.

 

U wielu osób mechanizmy „odcinania się” od uczuć czy trudność w przywiązywaniu się pojawiają się właśnie jako sposób poradzenia sobie z czymś trudnym. Psychika czasem próbuje nas w ten sposób chronić przed zranieniem, rozczarowaniem albo silnymi emocjami. To nie znaczy, że „jesteś zimna” albo że nie potrafisz kochać.

Jednocześnie ważne jest to, że sama zaczynasz się nad tym zastanawiać i próbujesz zrozumieć siebie. To już jest bardzo ważny krok.

 

Z perspektywy Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach (TSR) nie skupialibyśmy się tylko na tym, „co się zepsuło”, ale też na tym, czy są momenty, kiedy jednak czujesz choć trochę więzi, spokoju albo bezpieczeństwa przy kimś. nawet niewielkie. Czasem takie wyjątki pomagają zobaczyć, że zdolność do bliskości nadal w Tobie jest, tylko może być teraz mocno schowana albo ostrożna.

 

I bardzo ważne: nie musisz sama wszystkiego rozumieć ani naprawiać. Rozmowa z psychologiem, szczególnie kimś, przy kim poczujesz się bezpiecznie, mogłaby pomóc spokojnie przyjrzeć się temu, co przeżyłaś i jak to wpływa na Ciebie dziś.

 

Pozdrawiam serdecznie

Karolina Koch

1 miesiąc temu
Barbara Wróbel

Barbara Wróbel

Dzień dobry

 

Doświadczenia z relacji z ważnymi osobami, zwłaszcza z dzieciństwa, mogą mieć wpływ na sposób przeżywania bliskości, zaufania i przywiązania w późniejszym czasie. Jednocześnie trudno na podstawie powyższego opisu określić, jaki jest związek między tamtymi wydarzeniami a tym, czego doświadczasz obecnie.

Pomocne w rozumieniu tego, czego teraz doświadczasz, może być zwracanie uwagi na to, jak dziś przeżywasz relacje z innymi ludźmi i jakie uczucia pojawiają się w kontakcie. Tego rodzaju doświadczeniom można przyglądać się stopniowo, w bezpiecznej relacji i przy wsparciu terapeutycznym w gabinecie.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Barbara Wróbel, psychoterapeutka Gestalt w trakcie szkolenia

1 miesiąc temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Problem z kontaktem z rodziną taty przez konflikt mamy z teściową - co robić?

Moja mama jest skłócona z rodziną taty. Przez to zabrania nam kontaktu z nimi, a jak dowiaduje, że ktoś z nas się z nimi kontaktował, to wścieka się i zarzuca nam to, że donosimy im na nich. Zaczęło się od tego, gdy jej teściowa (moja babcia) nazwała ją pijaczka (mama naprawdę pije) i mama się na nią obraziła. 

Chcę, żeby się z nimi pogodziła, jednak trudno będzie ją do tego przekonać. Dziadkowie ze strony taty są jedynymi żyjącymi dziadkami, bo dziadkowie ze strony mamy już nie żyją. Co robić?

Jak mogę poradzić sobie ze stratą taty?
Jak mogę poradzić sobie ze stratą taty? Zmarł pół roku temu, był mi bardzo bliski, nie potrafię się z tym pogodzić, że odszedł...
Czy moje podejście do pieniędzy jest zdrowe? Oszczędność, presja rodziny i lęk o przyszłość finansową
Witam, zastanawiam sie czy moje podejscie jest zdrowe czy jestem z jakichs wzgledow zaburzone. Chodzi o podejscie do pieniedzy, zaczyna mnie to bardzo mocno irytowac, ze az dzisiaj zdecydowalem sie siegnac o porade do Was. Otoz jestem osoba bardzo oszczedna - i kupuje rzeczy ktore po prostu na prawde potrzebuje, mimo, ze dzisiaj finansowo raczej moge powiedziec, ze mi sie uklada - problem tylko w tym, ze zmuszam sie do zawodu ktory wykonuje ze wzgledu na bardzo dobre pieniadze. Jednoczesnie chce to zmienic wiec tym bardziej chce oszczedzac bo jezeli nadarzylaby sie okazja na np. Jakis pomysl biznesowy bede przygotowany. Pochodze z biednego domu - problemy z pieniedzmi byly zawsze - gdyby nie pomoc dziadkow moze dzisiaj zostalbym zlodziejem a nie skonczylbym studiow. Mam wrazenie, ze wszyscy w okol mnie ciagle cos ode mnie chca i uwazaja, ze skoro mam pieniadze to powinienem sie dzielic - byc moze maja racje i jest to moj problem. Jedna z osob z rodziny kilka lat temu pozyczyla na mieszkanie - lacznie chyba 1500 lub 2000 € - zlitowqlem sie ze wzgledu na ewentualna eksmisje - do dzisiaj nie oddane. Mam ciotke ktora dzwoni tylko zeby pozyczyv na szczescie oddaje. Brat mial klopoty finansowe ktoregos razu pomoglem mu i wlasciwie okolo €1000 poszlo w niepamiec - dzisiaj radzi sobie super pomagamy sobie we wszystkich kwestiach i nie mysle nawet o tych pieniadzach - nie wypominam i ni chcialbym. Drugi brat mogl sie uczyc, wolal pic, jest tqk niezaradny, ze potrzebuje stalej opieki - kilka razy rowniez dalem na mieszkanie. Najbardziej drazni mnie kiedy ktos nie robi nic aby polepwzyc swoja sytuacje ale uwaza, ze mu sie nalezy. Moja Mama ma raka, ledwo wiaze konief z koncem - przyjechalq nas odwiedzic - ciagle chce do sklepu - wysylam jej czasem pieniadze zeby pomoc. Dzieci brata i partnerki czesto prosza - jeszcze z tymi od brata jestem zzyty ale z partnerka jestem rok i irytuja mnie nawet krotkie zarty daj bliczka. Nie wiem dlaczego tak mocno mnie to drazni… dzisiaj pojechalismy do sklepu - kupilem corce brata kosmetyki - uslyszalem od Mamy nie wiem nawet czy w zartach - zrobie liste kosmetykow to mi tez kupisz… w tym momencie zarzwonila partnerka i w zartach potwierdzila ze powinienem w koncu dzien matki. Jestem po 3 tygodniowym pobycie u partnerki wydalem bardzo duzo pieniedzy - sam bym wydal z 4 razy mniej… nie mam stabilnej pracy wiec nie wiem kiedy zaczne znowu zarabiac. Moja dziewczyna powtarza ze pieniadze sa od wydawania i wydaje je na dziefi nawet kiedy jej na cos niestac kosztem wlasnego jedzenia - zyje ledwo od 10 do 10 ale zeobila wszystko zeby wyslac syna na oboz do Hiszpani. Kocham spokoj finansowy jaki mam dzieki swojemu rozsadkowi ale mam wrazenie, moge go zachowac jedynie odcinajac sie od ludzi. Kiedy powiedzialem partnerce moze moze za duzo na slodycze wydalismy… jedyny rezultat to irytacja… nie moge z nia o tym porozmawiac. Mowi ogolnie, ze nie chce juz dzieci ale dzisiaj sugerujac moje zakupy dla mamy stwierdzila w zartacu ze chcialbym dzidziusia ale nie chce wydawqc pieniedzy.
Jak wspierać bliską osobę z zaburzeniami psychotycznymi?

Wiecie co, zauważyłam, jak wielką rolę odgrywa rodzina i bliscy w leczeniu zaburzeń psychotycznych. Moja siostra właśnie dostała taką diagnozę i jako rodzina staramy się ją wspierać najlepiej, jak potrafimy. Rozumiem, że nie chodzi tylko o fizyczną obecność, ale o zrozumienie jej potrzeb i trudności, z którymi się boryka. 

Może moglibyśmy podzielić się doświadczeniami na temat tego, jakie konkretne działania mogą realnie pomóc w procesie terapeutycznym? Czasami trudno utrzymać równowagę między pomaganiem a kontrolowaniem. 

Chcę też lepiej rozumieć symptomy nawrotów i wiedzieć, na co zwracać uwagę. Naprawdę zależy mi, żeby być solidnym oparciem, ale czasem czuję się bezradna i niepewna, czy dobrze postępuję. Jakie są kluczowe kroki, które powinniśmy podejmować jako rodzina, żeby wspierać jej zdrowienie, dbając także o nasze psychiczne samopoczucie? 

Będę mega wdzięczna za wszelkie wskazówki i rady, które mogą pomóc nam lepiej radzić sobie w tej sytuacji.

Rodzina męża to bardzo trudne osoby, a on nie wspiera mnie.
Mam ogromny problem z rodziną męża (3 siostry - 2 młodsze i jedna starsza). Jesteśmy małżeństwem od 6lat, mamy 2 dzieci (6 i 4lata). Wszystko zaczęło się ponad 1.5roku temu, gdy na imprezie powiedziałam im wprost, że mnie nie lubią i pomijają nas i nie zapraszają na wszystkie uroczystości „rodzinne” chcąc byśmy się o nich nie dowiedzieli jak np. wieczór panieński-kawalerski najmłodszej siostry Kasi (pozostałe rodzeństwo z 2 stron było zaproszone, gdy zapytałam dlaczego my nie, usłyszałam odpowiedź „nie pamiętam”. Ale od początku. Siostry męża wymyśliły sobie taką zasadę, że gdy ktoś ma urodziny, umawiają się (w 3rodziny na konkretny dzień wizyty urodzinowej - łącznie z dziećmi 13 osób). Przez lata starałam się z tym walczyć, bo gdy urodziny miałam ja, mąż lub nasze dzieci one oczywiście chciały przyjechać. Gdy urodziny miały one / ich mężowie czy dzieci nikt nas nie informował o terminie „zjazdu”. Gdy pytałam 2 dni wcześniej kiedy możemy przyjechać najczęściej odpisywały coś w stylu „nie myślałam o tym jeszcze”, „wyjeżdżam” itd. Raz nawet zapytałam najmłodszą siostrę kiedy jedziemy (dzień wcześniej) odpisała mi że nie wie, rano starsza siostra zaprosiła nas na urodziny na ten sam dzień, gdy na miejscu spotkaliśmy się z tą najmłodszą, którą dzień wcześniej twierdziła że nie wie kiedy jedzie rzuciła hasłem „nie wiedziałam że będziecie”. Dodam, że rodzeństwo męża to DDA, nie potrafią rozmawiać o emocjach, nie chcą rozwiązywać konfliktów, udają że jest ok, wszystko zamiatają pod dywan i ogólnie są tego świadome, dla nich to jest ok, a rozmowa o problemach to czepianie się moje najczęściej. Sytuacja pogorszyła się 1.5roku temu gdy na urodzinach powiedziałam im wprost, że mnie nie lubią i że pomijają nas we wszystkim. Na to wywiązała się niezła awantura, najstarsza siostra zaczęła na mnie krzyczeć (ona nigdy nie pije, tym razem się napiła, dlatego uważam się w ogóle śmiała coś powiedzieć) że wszystko musi być tak jak ja chce, że ogólnie one wcześniej się wcale nie odzywały bo bały się, że ograniczę im kontakt z bratem, że boją się mi mówić cokolwiek bo ogólnie jestem bardzo bezpośrednia i od razu mówi, że coś mi się nie podoba (jak np. Ich pytania o to czy dzieci wołają na nocnik i na tym poziomie pytania mające na celu porównywanie dzieci i wskazywanie które jest gorsze - tego typu wiejska mentalność). Wkurza mnie to wszystko, gdy rozmawiam z jedną z nich to 2 pozostałe o wszystkim od razu wiedzą bo są ze sobą blisko i wszystko sobie mówią. Dla mnie to chore, że rozmawiam z jedną osobą, a tak jakby z trzema. One kompletnie nic nam o sobie nie mówią. Przyjeżdżają na te urodzinki, siedzą i gadają o innych ludziach lub miedzy soba (siostrami) żeby nie powiedzieć nic o sobie. Po kłótni siostra stwierdziła, że nie musimy się kochać (chociaż tutaj moje pytanie dlaczego nie można? Jest dużo rodzin, gdzie ludzie mają super relacje i traktują się jak przyjaciół. Ta siostra ma również konflikt z siostrą swojego męża i jego rodziną), wielokrotnie jej mąż odwiedzaj swoją siostrę samą, a ona zostawała w domu np. Sylwester) Od czasu tej imprezy nie odzywają się do mnie (ja do nich również, bo uważałam że nasze relacje nie są super, ale nie są tragiczne ale jak się okazało one wszystko udawały żeby nie było afery). Piszą tylko do swojego brata, to jest ok, ale to co mi przeszkadza zaczęli przyjeżdżać tylko wtedy kiedy wiedzą że nie ma mnie w domu. Sugerują , że mój mąż ma przyjechać do nich sam z dziećmi, albo sam na noc napić się ze szwagrem (oni po niego przyjadą i odwiozą go). Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie mam wsparcia męża, on nie potrafi sie nikomu postawić, nie chce konfliktów i ogólnie wszyscy wiedzą że nie odmawia on niczego i nikomu - dlatego piszą czy mogą do niego przyjechać i pytając wprost czy jestem w domu (jesli odpisuje on jeden raz, że woli np jutro jak ja będę to one dalej naciskają i on ulega przez brak asertywności). Sytuacji mam dość do tego stopnia, że chce wnieść o rozwód. Nie chce brać udziału w tej szopce, one uważają, że są super, że my nie musimy się lubić, a cała wina jest po mojej stronie bo nie daje sobie wejść im na głowę i wyznaczam swoje granice gdy np. nie chciałam przyjazdu ich 13 osób 2 tyg przed porodem 2giego dziecka. Nie wiem już co robić, wiem, że bez ingerencji męża nie da się tej sytuacji rozwiązać ani zakończyć, ale wiem, że on tego nie zrobi bo nie widzi problemu. Z mężem ogólnie raczej się nie kłóciliśmy, teraz kłócimy się wyłącznie przez te siostry i zagrywki jakie stosują (nagle po 6 latach chcą zabierać do siebie dzieci, co mi się nie podoba, a i dzieci nie są chętne na to). Najchętniej bym się uwolniła z tych dziwnych relacji i wcale nie byłoby mi przykro.
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.