Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Nie jestem w stanie tracić czasu na współpracę z osobami, które się obijają. Czy powinienem zmienić pracę?

Witam. Wychodzi na to, że mam ze sobą jakiś problem. Otóż. Pracuje w grupie 10 osób. Niestety 6/10 to lenie. (To nie moja ocena, chociaż też tak uważam). Kiedy nie jestem skazany na współpracę z tymi osobami, to mnie szczerze nie interesuje fakt, że uciekają przed pracą, ale kiedy musimy współpracować i widzę, że wykonuje trzy razy więcej pracy od reszty (nie chodzi o inne tempo) to trafia mnie szlag i nie potrafię powstrzymać się od wybuchu złości. Oczywiście pracujemy za te same pieniądze. Co robić? Nie umiem ściemniać, a coraz częściej czuję się wykorzystywany. Czy muszę zrezygnować z obecnej pracy tylko dlatego, że chce uczciwie pracować? Liczę na odpowiedź 🙂
User Forum

Anonimowo

2 lata temu
Marta Dylich

Marta Dylich

Myślę, że problem nie jest “z Tobą”, tylko z komunikacją w zespole i podziałem obowiązków. To do obowiązków leadera należy sprawiedliwy i adekwatny do stanowiska podział obowiązków. Można zaproponować rozmowę, podczas której każdy z Was przedstawi swoje obowiązki i aktualne tematy, którymi się zajmuje. Dobrze działają takie cotygodniowe spotkania z omówieniem aktualnego obłożenia; kto potrzebuje pomocy, kto ma czas, żeby jej udzielić, itp. Wtedy łatwiej jest zrozumieć perspektywę każdego z członków zespołu. 

Na pewno nie powinno być tak, że czujesz się wykorzystywany w swoim zespole. Nie doszukuj się jednak problemu w sobie, tylko w funkcjonowaniu waszej współpracy. Daj znać swojemu przełożonemu, że obecny podział pracy nie jest według Ciebie sprawiedliwy. Powiedz, co już zrobiłeś, żeby rozwiązać problem. Zaproponuj swoje rozwiązania.  Zanim podejmiesz decyzję o zmianie pracy, warto rozmawiać i dać sobie (i zespołowi) szansę na naprawienie sytuacji. 

Trzymam kciuki!

Marta

2 lata temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Aleksandra Prusak-Dyba

Aleksandra Prusak-Dyba

Dzień dobry,

Wyobrażam sobie, że to bardzo frustrująca dla Pana sytuacja. Wygląda na to, że doprowadza ona do tak silnej złości, którą trudno jest kontrolować. Warto zapobiegać dopuszczaniu do takich sytuacji, gdzie złość jest zbyt duża, aby ją kontrolować i tracimy panowanie nad sobą. Prawdopodobnie są jeszcze inne sposoby poradzenia sobie z sytuacją niż zmiana pracy, zwłaszcza, że wszędzie może Pan trafić na współpracowników, którzy będą mniej zaangażowani niż Pan. Być może warto byłoby spróbować zmienić sytuację w obecnej pracy, postawić granice i powiedzieć zdecydowanie o swoich odczuciach podczas spotkania zespołu lub rozmowy z przełożonym. Nauka stawiania granic jest często bardzo trudna więc jeśli nie uda się Panu od razu odbyć takiej rozmowy, warto jest zaczynać od małych kroków - bycia asertywnym w drobnych, codziennych sytuacjach w pracy oraz poza nią. Życzę powodzenia!

Pozdrawiam ciepło,

Aleksandra Prusak - psychoterapeutka poznawczo-bahwioralna i terapii schematów

2 lata temu
Justyna Czerniawska (Karkus)

Justyna Czerniawska (Karkus)

Dzień dobry, 

trochę się powtórzę, ale wydaje mi się, że trudnością jest tutaj komunikacja w zespole. Może warto zacząć naprawianie relacji w pracy od otwartej i szczerej rozmowy, która pozwoli na wyrażenie swoich obaw. Może być tak, że współpracownicy nie zdają sobie sprawy z tego, w jaki sposób wpływają na Ciebie ich sposoby działania. Może warto też porozmawiać z przełożonym o obowiązkach, które każdy w zespole ma, zasadach pracy oraz wynagradzania za ich wykonanie. 

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta 

2 lata temu

Zobacz podobne

Przebodźcowuję się, wpadam w panikę i fiksację lękową. Od czego to zależy?
Dzień dobry, ostatnio zauważyłem, że się łatwiej przebodźcowuję (galerie handlowe, wykłady - dźwięki, ilość osób, hałas), łatwiej wpadam w mocną panikę, jak dzieją się nawet małe (ale w miarę ważne dla mnie) rzeczy i do tego nagle zafiksowałem się na pieprzyku, który okazało się, że miałem od zawsze a ciągle się zastanawiałem, skąd on jest, czy powinienem iść do lekarza, jak się go pozbyć i że mi ogólnie przeszkadza. Od tygodnia wróciłem na studia i zastanawiam się czy to może być od jakiegoś podświadomego stresu, presji społecznej?? Czy może to może wskazywać na podwyższy stan lęku??
Jak nauczyć się mówić 'nie' bez poczucia winy?

Za każdym razem, gdy odmawiam, czuję się, jakbym robiła coś złego. Nawet jeśli wiem, że nie mam siły, ochoty czy czasu, i tak pojawia się to ukłucie wstydu. Bo może ktoś się obrazi, może uzna mnie za niewdzięczną, może pomyśli, że jestem samolubna. 

I dlatego często się zgadzam. Na dodatkowe obowiązki, na poświęcenie swojego czasu, na rzeczy, na które wcale nie mam ochoty. A potem siedzę wściekła – na siebie, na innych, na sytuację, którą sama stworzyłam. 

Jak nauczyć się mówić „nie” i nie czuć się z tym źle? Czy w ogóle da się to zrobić?

Nie chcę spędzać świąt z całą rodziną, wolę odpocząć i miło spędzić weekend. Tym bardziej, że rodzina nie akceptuje mojej separacji z mężem.
Nie chce mi się spędzać świat z rodziną. Nie chcę wydawać kasy na jedzenie, prezenty. Wolę zjeść zwykły obiad i coś pooglądać wspólnie z dziećmi. Bez tych wszystkich porządków i siedzenia przy zastawionych stołach. Zawsze spotykałam się z mamą i siostrami i ich dziećmi i mężami, bo blisko mnie mieszkają. Ale odkąd jestem w separacji z mężem (toksycznym narcyzem) i spotykam się z kimś innym , to nie chce mi się typowych świąt. Chcę, żeby to był zwykły dłuższy weekend, odpoczynek od pracy i krótkie spotkania z bliskimi. A nie takie wielogodzinne posiadówy i prezenty na pokaz- od kogo lepsze. Tym bardziej, że spotykam się z młodszym mężczyzną , czego moja rodzina nie do końca rozumie- po co? Uważają, że zaniedbuję dzieci przez separację z mężem. Poza tym , mój były przedstawił to wszystko, że jakby z mojej winy się rozpadło. A on mnie po prostu wykończył psychicznie. I dzieci też nie mają z nim lekko.
Jak odnaleźć zawodową równowagę i być sobą w pracy z hierarchią?

Mam bardzo zawiły problem wymagający indywidualnego spojrzenia, bez uogólniania i typowego patrzenia. Gdy nie występuję w roli kobiety szanowanej, aprobowanej i lubianej, to czuję więcej neurotyzmu na co dzień i bliżej mi do negatywnych emocji. To działa jak całkowita konstrukcja, bardzo zero jedynkowa i moja podświadomość nie widzi tutaj kompromisu. Ostatnio dostałam nową pracę i czuję dyskomfort, nie umiem być tam sobą. Jeśli mam się dostosowywać w pracy i chodzić po podpisy do ludzi wyżej ode mnie w hierarchii, to czuję sie jak mała dziewczynka, a nie jak ta "lepsza wersja siebie". Ona w ogóle nie pojmuje tej sytuacji i gdzieś na razie się schowała. Gdybym mogła być tą drugą, ona by w ogóle do takiej pracy nie poszła, tylko oczekiwała, że jestem ze wszystkimi na równi albo wyżej od nich. Tu nie chodzi o arogancję, muszę to podkreślić - ja po prostu mam wysokie mniemanie o sobie, tylko coś mnie w środku blokuje i nie pozwala w wielu sytuacjach temu wybrzmieć. Bo to, że jestem na "niższym stanowisku w pracy" jest zupełnie normalne - jestem młoda. Ale niestety tak dzisiejszy świat fukcjonuje że istnieje hierarchia w pracy i innych miejscach. Tylko że ja nie uznaję w ogóle czegoś takiego i taki mam pogląd, że wszyscy jesteśmy równi i mam problem, że to ja muszę się dostosowywać do kogoś a nie on do mnie , że jak ktoś kto jest "wyżej" jest dla mnie niemiły to trudniej się bronić i możnaby wiele wymieniać. Moje mniemanie o sobie w ogóle nie kupuje tej sytuacji i wolałabym nie pracować jakbym mogła. Czuję często dyskomfort i zawstydzenie tą sytuacją, bo czuję, że samą siebie uciskam w gorsecie będąc w pracy o takim charakterze, ale niestety każda taka będzie, za wyjątkiem zawodów np. artystycznych - tak kiedyś pomyślałam i dlatego poszłam na studia do szkoły filmowej, pracowałam na planach serialowych jednak świat ten jest chory - pełen przemocy i ciężko tam znaleźć szacunek do drugiej osoby. Odeszłam. Mam bardzo wrażliwą duszę i często zachwycam się naturą, sztuką, często przystaję na ulicy podziwiać ptaki, kotki, drzewa, zachód słońca, powąchać świeże powietrze, uwielbiam kolory i piękno. I tak też chciałabym się czuć na co dzień, a nie poupychana w jakieś życiowe ograniczenia. Więc cały czas finalnie wracam do tej dywagacji - jak znaleźć taki zawód, sposób na życie, żeby móc być tą lepszą wersją siebie? Nie opowiedziałabym tego wszystkiego na żywo nikomu, bo się wstydzę że ktoś mnie nie zrozumie i oceni jako zbyt wymagającą, z wygórowanymi oczekiwaniami, arogancką itp. a tutaj w ogóle nie o to chodzi i wiem, że życie jest trudne, ale jednak we mnie siedzi bardzo duży pozytywny potencjał, więc jest nadzieja.

Jak odzyskać poczucie własnej wartości po utracie pracy i kryzysie tożsamości?

Hej,
potrzebuję pomocy, bo kompletnie się pogubiłam. W ostatnich miesiącach straciłam pracę, która była dla mnie wszystkim – taką moją główną częścią życia i tego, kim byłam. Teraz czuję się, jakbym straciła siebie, jakby ktoś wyrwał mi coś bardzo ważnego, a ja nie wiem, kim jestem bez tego. Moje poczucie własnej wartości leży i nawet nie wiem, od czego zacząć, żeby to naprawić.

Często mam w głowie chaos: czy ja w ogóle coś potrafię? 

Czy dam radę znaleźć coś, co mnie znowu napędzi? Jak znaleźć nowy cel, coś, co mnie zdefiniuje na nowo? Mam takie wrażenie, że to wszystko będzie trwać wieczność, a ja nie wiem, jak przetrwać. Jak w ogóle podnieść się z takiego kryzysu? Każda rada, cokolwiek – naprawdę będę wdzięczna.

wypalenie zawodowe

Wypalenie zawodowe - przyczyny, objawy i jak sobie z nim radzić?

Czy czujesz się ciągle zmęczony i zniechęcony do pracy? Możliwe, że doświadczasz wypalenia zawodowego – stanu wyczerpania, który dotyka coraz więcej osób. To poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne – sprawdź, jak sobie z nim radzić.