Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Wstyd, że nie mam prawa jazdy w wieku 23 lat – poczucie niezaradności i lęk przed związkami

Czuję wstyd że nie mam prawa jazdy wiem że dla kobiet już jestem skreślony. Do tej pory boję się jeździć mknęły 4 lata i dalej nke mogę się przełamać i obawiam się że nigdy to się nie stanie. Wiem że jako mężczyzna jest to po prostu oznaka niezaradności. Czuje tylko ogromnym wstyd że mając 23 lata jestem po prostu zwykłym nieudacznikiem miezkajcym z rodzicami pracujący w tej samej pracy od 4 lat. A te prawo jazdy tylko mnie najbardziej zmartwiło szczególnie że dla kobiet jest to bardzo ważne więc o związkach mogę zapomnieć bo żadna kobieta i tak mnie nie zechce.
User Forum

JW

3 miesiące temu
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

Napisał Pan o poczuciu wstydu i przekonaniu, że brak prawa jazdy automatycznie oznacza bycie „nieudacznikiem” oraz przekreśla szanse na relację. To jest bardzo surowa ocena siebie oparta na jednym obszarze życia, który urósł do rangi dowodu na ogólną niezaradność.

Widoczne jest  przekonanie o tym, czego „kobiety wymagają”, jakby istniał jeden obowiązkowy standard mężczyzny. Takie myślenie często opiera się bardziej na obawach i przekazach z otoczenia czy internetu niż na realnych doświadczeniach. W praktyce relacje tworzą osoby o bardzo różnych sytuacjach życiowych, a prawo jazdy rzadko jest czynnikiem decydującym o wartości partnera.

Jeśli chodzi o sam lęk przed jazdą, ważne jest zauważenie, że unikanie przez kilka lat zwykle wzmacnia strach, a nie go zmniejsza. Dlatego przełamanie go najczęściej nie polega na jednym dużym kroku, lecz na bardzo małych etapach - na przykład powrocie do jazd w bezpiecznych warunkach, z instruktorem lub zaufaną osobą, w krótkich sesjach. Celem jest stopniowe oswojenie lęku, a nie natychmiastowe „pokonanie go”.

Równolegle pomocne bywa przyjrzenie się temu, jak Pan definiuje własną wartość. Stała praca przez kilka lat czy podejmowanie prób zrobienia prawa jazdy to fakty wskazujące na wytrwałość, choć mogą być przez Pana pomijane. Wstyd często maleje wtedy, gdy obraz siebie staje się bardziej zrównoważony, a nie oparty wyłącznie na jednym braku.

Pozdrawiam i życzę powodzenia :)
Karolina Grabka

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Beata Mazurek - Bugaj

Beata Mazurek - Bugaj

Szanowny Panie, 

Myślę, że zbyt krytycznie ocenia Pan sam siebie. Ma to z pewnością swoje przyczyny, np. kierowanie negatywnych ocen w stosunku do Pana przez bliskie lub ważne dla Pana osoby. Inną przyczyną może być skłonność do schematycznego, czarno-białego postrzegania siebie i innych, wyrażająca się w Pana przekonaniach. 

Może warto byłoby się przyjrzeć tym przekonaniom, zrozumieć, skąd się wzięły i postarać się je zakwestionować. Może okaże się, że nie są one w 100 procentach prawdziwe? 

Pozdrawiam serdecznie. 

3 miesiące temu
Alicja Garbowska

Alicja Garbowska

Dzień dobry,

 

to, co Pan opisuje, brzmi jak bardzo surowe oceny wobec samego siebie. W Pana słowach widać też silne przekonania na temat tego, jaki „powinien” być mężczyzna (np. posiadający określone umiejętności, takie jak prawo jazdy). Kiedy rzeczywistość nie wpisuje się w ten obraz, pojawia się poczucie bycia „gorszym” czy „niewystarczającym”.

 

Warto jednak zauważyć, że są to pewne społeczne wyobrażenia o męskości, a nie obiektywna miara wartości człowieka. Brak prawa jazdy czy lęk przed jazdą nie definiują Pana jako osoby ani jako partnera. Również przekonanie, że „dla kobiet jest to bardzo ważne”, może być uproszczeniem. Ludzie w relacjach zwracają uwagę na bardzo różne rzeczy, a przede wszystkim na to, jak się czują w kontakcie z drugą osobą. Może Pan też zadać sobie pytanie, czy chciałby Pan budować relację z kimś, kto oceniałby Pana głównie przez pryzmat tego, co Pan posiada?

 

Często to właśnie wewnętrzne przekonania najmocniej wpływają na poczucie własnej wartości i na to, jak widzimy swoją przyszłość. Pomocne mogłoby być przyjrzenie się tym przekonaniom, zarówno tym dotyczącym męskości, jak i własnej wartości oraz temu, skąd się wzięły i na ile są dla Pana wspierające. W takiej pracy dobrze sprawdza się wsparcie psychologiczne, które może pomóc w oswojeniu lęku i budowaniu bardziej realistycznego, mniej surowego spojrzenia na siebie.

 

To, że Pan o tym pisze i nazywa swoje trudności, jest już bardzo ważnym krokiem.

 

Pozdrawiam serdecznie

Alicja Garbowska

3 miesiące temu
Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Dzień dobry,

Z tego co Pan pisze, towarzyszy Panu teraz silne poczucie wstydu i surowa ocena własnego życia, co musi być niezwykle obciążające. Warto jednak zastanowić się, czy brak jednej, konkretnej umiejętności, jaką jest prowadzenie samochodu, rzeczywiście definiuje Pana całą wartość jako człowieka, czy może jest to jedynie surowa etykieta, którą Pan sobie nadał. Często zdarza się, że wpadamy w pułapkę tzw. czytania w myślach: co myślą inni — w tym przypadku kobiety — choć w rzeczywistości są to jedynie nasze własne obawy, a nie obiektywne fakty. Zamiast widzieć w tym lęku dowód na „niezaradność”, można spróbować spojrzeć na niego jak na mechanizm obronny, który choć uciążliwy, jest możliwy do oswojenia. Taka praca nad zmianą postrzegania siebie i zrozumieniem mechanizmu unikania bywa znacznie łatwiejsza w bezpiecznej relacji z psychologiem, który pomógłby Panu odzyskać poczucie sprawczości bez nakładania na siebie destrukcyjnej presji. 

Pozdrawiam serdecznie,

3 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Szanowny Panie,

Pana poczucie wstydu jest zrozumiałe, ponieważ dotyka ono głębokich przekonań na temat męskości i zaradności życiowej, jednak warto spojrzeć na tę sytuację z nieco innej perspektywy. Strach przed prowadzeniem samochodu jest realnym lękiem, który nie ma nic wspólnego z byciem „nieudacznikiem” – to kwestia bariery psychologicznej, z którą zmaga się wiele osób, niezależnie od wieku czy płci. Fakt, że od czterech lat utrzymuje Pan stałą pracę i mieszka z rodzicami w wieku 23 lat, w dzisiejszych realiach ekonomicznych jest dla wielu osób wyborem praktycznym, a nie dowodem na brak życiowej zaradności.

Przekonanie, że brak prawa jazdy definitywnie skreśla Pana w oczach kobiet, jest bolesnym uogólnieniem, które nakłada na Pana ogromną i paraliżującą presję. Choć dla niektórych osób może to być istotne, to dojrzałe relacje buduje się na fundamencie charakteru, odpowiedzialności i wzajemnego szacunku, a nie na posiadaniu konkretnego dokumentu czy umiejętności technicznej. Proszę spróbować oddzielić swoją wartość jako człowieka od lęku przed jazdą samochodem – ten lęk można oswoić w odpowiednim czasie, ale nie definiuje on Pana jako mężczyzny ani nie zamyka drogi do budowania wartościowego życia i relacji.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

3 miesiące temu
Patrycja Wójcik

Patrycja Wójcik

Słyszę, jak duży ciężar Pan na siebie nakłada i jak surowo ocenia Pan swoją obecną sytuację. W Pana słowach dominuje poczucie wstydu, które wydaje się wyrastać z bardzo konkretnych przekonań na temat tego, kim „powinien” być mężczyzna i jakie warunki musi spełnić, aby zasługiwać na akceptację czy miłość.

Z perspektywy terapeutycznej warto przyjrzeć się kilku kwestiom, które Pan poruszył:

Lęk przed jazdą samochodem - to, co Pan opisuje – fakt, że od czterech lat nie może się Pan przełamać – sugeruje, że jazda samochodem nie jest dla Pana jedynie kwestią techniczną, ale wiąże się z silnym lękiem. Lęk ten może mieć różne źródła, ale ważne jest to, że blokada przed prowadzeniem auta nie jest oznaką „niezaradności”, lecz objawem lękowym. Wiele osób zmaga się z fobią komunikacyjną (amaxofobią), która często wymaga wsparcia psychologicznego, a nie po prostu „wzięcia się w garść”.

Definicja własnej wartości poprzez atrybuty - przyjmuje Pan założenie, że prawo jazdy jest kluczowym kryterium, według którego kobiety oceniają mężczyzn. To przekonanie buduje w Panu obraz siebie jako osoby „skreślonej”. Warto zastanowić się, czy ten „wstyd” nie staje się murem, który sam Pan wznosi między sobą a innymi ludźmi. Często to nie brak konkretnej umiejętności (jak prowadzenie auta), ale nasza własna nienawiść do siebie i przekonanie o byciu „nieudacznikiem” sprawiają, że wycofujemy się z relacji.

Porównywanie się do wewnętrznego ideału - ma Pan 23 lata i od 4 lat pracuje Pan w tej samej pracy, mieszkając z rodzicami. W Pana oczach jest to dowód na życiową porażkę. Można jednak spojrzeć na to z innej strony: wykazuje się Pan dużą stabilnością zawodową (utrzymanie pracy przez 4 lata w tak młodym wieku nie jest oczywistością) i lojalnością. Fakt mieszkania z rodzicami w wieku 23 lat jest obecnie rzeczywistością wielu młodych dorosłych, często wynikającą z rozsądku ekonomicznego lub procesu emocjonalnego wychodzenia z domu, który u każdego trwa inaczej.

Przekonanie o „skreśleniu” przez kobiety - mówi Pan, że „żadna kobieta Pana nie zechce”. To bardzo radykalne i bolesne uogólnienie. Proszę spróbować pomyśleć: czy Pan sam, szukając partnerki, oceniałby ją wyłącznie przez pryzmat tego, czy posiada jakąś konkretną umiejętność techniczną, czy raczej szukałby Pan u niej zrozumienia, ciepła i wspólnych wartości?

Wstyd, o którym Pan pisze, jest emocją, która każe nam się chować i wierzyć, że jesteśmy „wybrakowani”. Jednak ten wstyd karmi się Pana surowymi ocenami. Kiedy nazywa Pan siebie „nieudacznikiem”, zamyka Pan sobie drogę do zrozumienia, co tak naprawdę Pana blokuje.

Co tak naprawdę budzi w Panu największy lęk, gdy myśli Pan o siedzeniu za kierownicą? Czy to lęk przed utratą kontroli, przed oceną innych, czy może przed wyrządzeniem komuś krzywdy? Często odpowiedź na to pytanie jest kluczem do rozbrojenia wstydu, który Pan czuje.

3 miesiące temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pan czuje – wstyd, porównywanie się, poczucie „bycia gorszym” - jest bardzo silne, ale to nie jest obiektywna prawda o Panu.

Prawo jazdy stało się dla Pana czymś więcej niż tylko umiejętnością - jakby symbolem „czy jestem wystarczający”. I kiedy ono nie wyszło, bardzo łatwo było zbudować wokół tego przekonanie, że „jestem niezaradny” czy „nikt mnie nie zechce”.

Tymczasem brak prawa jazdy nie definiuje Pana jako mężczyzny ani partnera. To jedna konkretna trudność, która u Pana łączy się z lękiem - a nie z brakiem wartości.

W Pana słowach widać też coś ważnego: dużo surowości wobec siebie. Jakby mówił Pan do siebie znacznie ostrzej niż do kogokolwiek innego.

To przekonanie, że „kobiety skreślają za brak prawa jazdy”, często wynika bardziej z własnego wstydu niż z rzeczywistości.

To, co Pan czuje, ma sens - ale nie oznacza, że tak wygląda Pana przyszłość.

Pozdrawiam,
Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka

 

2 miesiące temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak pomóc 30-letniemu synowi z nerwicą natręctw i pogorszeniem stanu mimo zmiany leków?
Dzień dobry jestem mamą 30 letniego syna który zmaga się z nerwica natrectw od 15 lat Od trzech lat ma zmienione leki na duleksytyna 90 mg i ketipinor 50mg w tym roku nastąpiło pogorszenie stanu niechęć,brak sił ,ciągle zmęczenie brak sensu życia Mimo zwiększonej dawki ketipinor 75 mg stan ten się pogorszył Nie wiem co mam robić w tym przypadku wizyta u psychiatry dopiero w sierpniu
Witam, mam zdiagnozowaną depresję lękową.
Witam, mam zdiagnozowaną depresję lękową. Jestem na lekach .Od 2 tyg. jestem na zwolnieniu, chcę wrócić do pracy.Jak poradzić sobie z myślą, że złapie mnie atak lęku? Wtedy zaczyna serce walić i zaczynam płakać, jak przestać myśleć o tym wszystkim?
Zmagam się z depresją, OCD, lękami i problemami z relacjami
Dzien dobry, mam 18 lat i zmagam sie z problemami ponizej. Bardzo sie maskuje ale mnie to meczy okropnie. Otóż cierpie na depresję, miewam cięższe epizody w których czas płynie mi jak woda i potrafię nie czuć potrzeby snu do 2/3 nad ranem, co mocno rozregulowuje mój zegar biologiczny. Mam trudność w odczuwaniu radości, zdarza sie to rzadko. Druga rzecz, OCD. Potrafi mnie potwornie wymęczyć, zwłaszcza przez kompulsje fizyczne, myśli intruzywne, czy powtarzający się myślotok który trudno przerwać. Często doświadczam derealizacji i depersonalizacji, jakbym tylko oglądała film, albo była obserwatorem własnych czynów - ale nie sobą. Dziwne to i przeraża mnie. Doświadczam też megalofobii i bardzo szybko wpadam w lęk w tłumach. Z resztą, stany lękowe to też u mnie częsta przypadłość. Często zdarzają się w nocy i wtedy muszę się jakoś uziemić, bo myśli skaczą jak szalone, a lęk nie daje spać. Oprócz tego jestem niezwykle wrażliwa sensorycznie, przeczulona na światło i dźwięki, błyskawicznie potrafię się przebodźcować i źle się czuję po wyjściach ze znajomymi jak po maratonie. Dostrzegam też dużo szczegółów, szczególnie zapachów czy innych niuansów których nie dostrzegają inni i to z siłą 300%. Po prostu ten bodziec mnie atakuje i nie pozwala się skupić na niczym innym. Mam dużą wybiórczość jedzeniową, brzydzę się dotknąć czegoś co ma nieprzyjemną teksturę czy może obkleić palce. Mam pewien strach i mocną blokadę przed spróbowaniem czegoś co w mojej głowie jest nie do zjedzenia, od razu pojawia się lęk i napięcie. Mam też problem z tworzeniem (i utrzymaniem!) relacji, brak spontaniczności. Dużo moich zachowań jest traktowana na opak. Nie mam potrzeby rozmawiać codziennie. Po co? Jak dzieje się coś to kontakt zajdzie. Mam problemy ze zrozumieniem konwenansów i często dostaję sygnał "ale jesteś szczera", "jak można tak komuś powiedzieć", a w mojej głowie wszystko jest ok. Powiedziałam to co uważałam za stosowne i nigdy by mi nie przyszło do głowy że mogę tym kogoś zranic
W domu jakoś umiem się uspokoić, ale poza nim, a zwłaszcza w szkole jest gorzej.
Dzień dobry, mam problem, który jest dosyć uciążliwy i chciałabym się go pozbyć. Od dwóch tygodni jestem chora, nie mogłam się wcześniej doleczyć i dopiero teraz mijają mi objawy i przez to nie byłam w szkole. Mimo, że chciałabym wrócić, bo już nudzi mi się chorowanie, to z drugiej strony boję się tego, mam wrażenie, że jak tam wejdę, to się źle poczuję czy zemdleje. Dodatkowo stresuje mnie to ile sprawdzianów i kartkówek mam do nadrobienia. Nie mogę wiecznie siedzieć w domu, ale myślę, że jak wyjdę, to od razu będę czuć się jeszcze gorzej. Nawet jak musiałam pójść do lekarza, to spanikowałam, bo byłam cały tydzień w domu bez przerwy, ale musiałam pójść, bo nie mijała mi choroba. Tak się stresowałam, że jak tylko wyszłam na zewnątrz myślałam, że zaraz zemdleję, ale mimo to praktycznie biegłam do samochodu, więc to chyba nie było osłabienie a stres, który mną wtedy sterował. Nie wiem, co robić by skutecznie się uspokoić w takiej sytuacji, bo nie mogę przecież parę godzin lekcyjnych panikować, bo to zmęczy mnie bardziej niż gdybym cały ten czas spędziła na jakimś sporcie. Owszem, w domu jakoś umiem się uspokoić, ale poza nim, a zwłaszcza w szkole jest gorzej. Siedzę i tworzę scenariusze pt. "Co się może stać, jak wrócę do szkoły" i one dodatkowo mnie dobijają, ale nie wiem, jak powstrzymać myślenie o tym. Postaram się jeszcze do końca tego tygodnia zostać w domu, ale nie wiem, czy to pomoże. Inni dookoła mnie twierdzą, że przesadzam i się dobrze czuję, ale tak nie jest. :(( Od kilku tygodni jestem bardziej zmęczona niż zazwyczaj, z kilkoma przerwami, gdy się niczego nie bałam i żyłam normalnie. Chciałabym już zakończyć takie niepotrzebne stresy i żyć jak dawniej, ale już sama nie daję z tym rady. Chyba warto pójść do jakiegoś specjalisty, ale nie wiem- czy do psychologa, czy od razu do psychiatry? Trochę się stresuję takim spotkaniem, ale myślę, że tego potrzebuję. Najbardziej w tym boję się tego, że psychiatra przepisze mi jakieś leki, które może dodatkowo mnie osłabią. Nie znam się na tym, ale perspektywa brania leków nieco mnie przeraża, wystarczyłaby mi chyba sama terapia, ale może już jest ze mną na tyle poważnie, że bez leków się nie obędzie?
Dzień dobry, Jestem po kolejnym niezdanym egzaminie na prawo jazdy
Dzień dobry, Jestem po kolejnym niezdanym egzaminie na prawo jazdy. Podczas jazd doszkalających świetnie sobie radzę, instruktorzy nie widzą żadnych problemów, a kiedy już jestem pod samym WORDem, stres jest nie do opanowania, drżą mi nogi i ręce, wykonuję banalne i głupie błędy. Nie radzę sobie ze stresem, a porażki znoszę okropnie trudno - rozpamiętuję, zanoszę się płaczem, mam ochotę się niejako "ukarać" za błędy. Przez całe życie czuję, że muszę być we wszystkim idealny, że nie mogę pozwolić sobie na chwilę słabości. Sukcesy mnie nie cieszą, bo uznaję je za coś, co po prostu musi być. A porażki kompletnie mnie załamują. Ludzie mają wobec mnie bardzo duże wymagania, nie mogę nikogo zawieść. Ciągle gdzieś się śpieszę, bardzo dużo pracuję, kompletnie nie mogę sobie pozwolić na kolejne porażki, odkąd się urodziłem miałem ich już wystarczająco dużo. Proszę o odpowiedzi, chętnie podejmę długofalową współpracę.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!