
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia lękowe, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Wstyd, że nie mam...
Wstyd, że nie mam prawa jazdy w wieku 23 lat – poczucie niezaradności i lęk przed związkami
JW
Karolina Grabka
Dzień dobry,
Napisał Pan o poczuciu wstydu i przekonaniu, że brak prawa jazdy automatycznie oznacza bycie „nieudacznikiem” oraz przekreśla szanse na relację. To jest bardzo surowa ocena siebie oparta na jednym obszarze życia, który urósł do rangi dowodu na ogólną niezaradność.
Widoczne jest przekonanie o tym, czego „kobiety wymagają”, jakby istniał jeden obowiązkowy standard mężczyzny. Takie myślenie często opiera się bardziej na obawach i przekazach z otoczenia czy internetu niż na realnych doświadczeniach. W praktyce relacje tworzą osoby o bardzo różnych sytuacjach życiowych, a prawo jazdy rzadko jest czynnikiem decydującym o wartości partnera.
Jeśli chodzi o sam lęk przed jazdą, ważne jest zauważenie, że unikanie przez kilka lat zwykle wzmacnia strach, a nie go zmniejsza. Dlatego przełamanie go najczęściej nie polega na jednym dużym kroku, lecz na bardzo małych etapach - na przykład powrocie do jazd w bezpiecznych warunkach, z instruktorem lub zaufaną osobą, w krótkich sesjach. Celem jest stopniowe oswojenie lęku, a nie natychmiastowe „pokonanie go”.
Równolegle pomocne bywa przyjrzenie się temu, jak Pan definiuje własną wartość. Stała praca przez kilka lat czy podejmowanie prób zrobienia prawa jazdy to fakty wskazujące na wytrwałość, choć mogą być przez Pana pomijane. Wstyd często maleje wtedy, gdy obraz siebie staje się bardziej zrównoważony, a nie oparty wyłącznie na jednym braku.
Pozdrawiam i życzę powodzenia :)
Karolina Grabka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Beata Mazurek - Bugaj
Szanowny Panie,
Myślę, że zbyt krytycznie ocenia Pan sam siebie. Ma to z pewnością swoje przyczyny, np. kierowanie negatywnych ocen w stosunku do Pana przez bliskie lub ważne dla Pana osoby. Inną przyczyną może być skłonność do schematycznego, czarno-białego postrzegania siebie i innych, wyrażająca się w Pana przekonaniach.
Może warto byłoby się przyjrzeć tym przekonaniom, zrozumieć, skąd się wzięły i postarać się je zakwestionować. Może okaże się, że nie są one w 100 procentach prawdziwe?
Pozdrawiam serdecznie.
Alicja Garbowska
Dzień dobry,
to, co Pan opisuje, brzmi jak bardzo surowe oceny wobec samego siebie. W Pana słowach widać też silne przekonania na temat tego, jaki „powinien” być mężczyzna (np. posiadający określone umiejętności, takie jak prawo jazdy). Kiedy rzeczywistość nie wpisuje się w ten obraz, pojawia się poczucie bycia „gorszym” czy „niewystarczającym”.
Warto jednak zauważyć, że są to pewne społeczne wyobrażenia o męskości, a nie obiektywna miara wartości człowieka. Brak prawa jazdy czy lęk przed jazdą nie definiują Pana jako osoby ani jako partnera. Również przekonanie, że „dla kobiet jest to bardzo ważne”, może być uproszczeniem. Ludzie w relacjach zwracają uwagę na bardzo różne rzeczy, a przede wszystkim na to, jak się czują w kontakcie z drugą osobą. Może Pan też zadać sobie pytanie, czy chciałby Pan budować relację z kimś, kto oceniałby Pana głównie przez pryzmat tego, co Pan posiada?
Często to właśnie wewnętrzne przekonania najmocniej wpływają na poczucie własnej wartości i na to, jak widzimy swoją przyszłość. Pomocne mogłoby być przyjrzenie się tym przekonaniom, zarówno tym dotyczącym męskości, jak i własnej wartości oraz temu, skąd się wzięły i na ile są dla Pana wspierające. W takiej pracy dobrze sprawdza się wsparcie psychologiczne, które może pomóc w oswojeniu lęku i budowaniu bardziej realistycznego, mniej surowego spojrzenia na siebie.
To, że Pan o tym pisze i nazywa swoje trudności, jest już bardzo ważnym krokiem.
Pozdrawiam serdecznie
Alicja Garbowska
Jakub Butkiewicz
Dzień dobry,
Z tego co Pan pisze, towarzyszy Panu teraz silne poczucie wstydu i surowa ocena własnego życia, co musi być niezwykle obciążające. Warto jednak zastanowić się, czy brak jednej, konkretnej umiejętności, jaką jest prowadzenie samochodu, rzeczywiście definiuje Pana całą wartość jako człowieka, czy może jest to jedynie surowa etykieta, którą Pan sobie nadał. Często zdarza się, że wpadamy w pułapkę tzw. czytania w myślach: co myślą inni — w tym przypadku kobiety — choć w rzeczywistości są to jedynie nasze własne obawy, a nie obiektywne fakty. Zamiast widzieć w tym lęku dowód na „niezaradność”, można spróbować spojrzeć na niego jak na mechanizm obronny, który choć uciążliwy, jest możliwy do oswojenia. Taka praca nad zmianą postrzegania siebie i zrozumieniem mechanizmu unikania bywa znacznie łatwiejsza w bezpiecznej relacji z psychologiem, który pomógłby Panu odzyskać poczucie sprawczości bez nakładania na siebie destrukcyjnej presji.
Pozdrawiam serdecznie,
Bożena Nagórska
Szanowny Panie,
Pana poczucie wstydu jest zrozumiałe, ponieważ dotyka ono głębokich przekonań na temat męskości i zaradności życiowej, jednak warto spojrzeć na tę sytuację z nieco innej perspektywy. Strach przed prowadzeniem samochodu jest realnym lękiem, który nie ma nic wspólnego z byciem „nieudacznikiem” – to kwestia bariery psychologicznej, z którą zmaga się wiele osób, niezależnie od wieku czy płci. Fakt, że od czterech lat utrzymuje Pan stałą pracę i mieszka z rodzicami w wieku 23 lat, w dzisiejszych realiach ekonomicznych jest dla wielu osób wyborem praktycznym, a nie dowodem na brak życiowej zaradności.
Przekonanie, że brak prawa jazdy definitywnie skreśla Pana w oczach kobiet, jest bolesnym uogólnieniem, które nakłada na Pana ogromną i paraliżującą presję. Choć dla niektórych osób może to być istotne, to dojrzałe relacje buduje się na fundamencie charakteru, odpowiedzialności i wzajemnego szacunku, a nie na posiadaniu konkretnego dokumentu czy umiejętności technicznej. Proszę spróbować oddzielić swoją wartość jako człowieka od lęku przed jazdą samochodem – ten lęk można oswoić w odpowiednim czasie, ale nie definiuje on Pana jako mężczyzny ani nie zamyka drogi do budowania wartościowego życia i relacji.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Patrycja Wójcik
Słyszę, jak duży ciężar Pan na siebie nakłada i jak surowo ocenia Pan swoją obecną sytuację. W Pana słowach dominuje poczucie wstydu, które wydaje się wyrastać z bardzo konkretnych przekonań na temat tego, kim „powinien” być mężczyzna i jakie warunki musi spełnić, aby zasługiwać na akceptację czy miłość.
Z perspektywy terapeutycznej warto przyjrzeć się kilku kwestiom, które Pan poruszył:
Lęk przed jazdą samochodem - to, co Pan opisuje – fakt, że od czterech lat nie może się Pan przełamać – sugeruje, że jazda samochodem nie jest dla Pana jedynie kwestią techniczną, ale wiąże się z silnym lękiem. Lęk ten może mieć różne źródła, ale ważne jest to, że blokada przed prowadzeniem auta nie jest oznaką „niezaradności”, lecz objawem lękowym. Wiele osób zmaga się z fobią komunikacyjną (amaxofobią), która często wymaga wsparcia psychologicznego, a nie po prostu „wzięcia się w garść”.
Definicja własnej wartości poprzez atrybuty - przyjmuje Pan założenie, że prawo jazdy jest kluczowym kryterium, według którego kobiety oceniają mężczyzn. To przekonanie buduje w Panu obraz siebie jako osoby „skreślonej”. Warto zastanowić się, czy ten „wstyd” nie staje się murem, który sam Pan wznosi między sobą a innymi ludźmi. Często to nie brak konkretnej umiejętności (jak prowadzenie auta), ale nasza własna nienawiść do siebie i przekonanie o byciu „nieudacznikiem” sprawiają, że wycofujemy się z relacji.
Porównywanie się do wewnętrznego ideału - ma Pan 23 lata i od 4 lat pracuje Pan w tej samej pracy, mieszkając z rodzicami. W Pana oczach jest to dowód na życiową porażkę. Można jednak spojrzeć na to z innej strony: wykazuje się Pan dużą stabilnością zawodową (utrzymanie pracy przez 4 lata w tak młodym wieku nie jest oczywistością) i lojalnością. Fakt mieszkania z rodzicami w wieku 23 lat jest obecnie rzeczywistością wielu młodych dorosłych, często wynikającą z rozsądku ekonomicznego lub procesu emocjonalnego wychodzenia z domu, który u każdego trwa inaczej.
Przekonanie o „skreśleniu” przez kobiety - mówi Pan, że „żadna kobieta Pana nie zechce”. To bardzo radykalne i bolesne uogólnienie. Proszę spróbować pomyśleć: czy Pan sam, szukając partnerki, oceniałby ją wyłącznie przez pryzmat tego, czy posiada jakąś konkretną umiejętność techniczną, czy raczej szukałby Pan u niej zrozumienia, ciepła i wspólnych wartości?
Wstyd, o którym Pan pisze, jest emocją, która każe nam się chować i wierzyć, że jesteśmy „wybrakowani”. Jednak ten wstyd karmi się Pana surowymi ocenami. Kiedy nazywa Pan siebie „nieudacznikiem”, zamyka Pan sobie drogę do zrozumienia, co tak naprawdę Pana blokuje.
Co tak naprawdę budzi w Panu największy lęk, gdy myśli Pan o siedzeniu za kierownicą? Czy to lęk przed utratą kontroli, przed oceną innych, czy może przed wyrządzeniem komuś krzywdy? Często odpowiedź na to pytanie jest kluczem do rozbrojenia wstydu, który Pan czuje.
Kinga Osmulska
Dzień dobry,
to, co Pan czuje – wstyd, porównywanie się, poczucie „bycia gorszym” - jest bardzo silne, ale to nie jest obiektywna prawda o Panu.
Prawo jazdy stało się dla Pana czymś więcej niż tylko umiejętnością - jakby symbolem „czy jestem wystarczający”. I kiedy ono nie wyszło, bardzo łatwo było zbudować wokół tego przekonanie, że „jestem niezaradny” czy „nikt mnie nie zechce”.
Tymczasem brak prawa jazdy nie definiuje Pana jako mężczyzny ani partnera. To jedna konkretna trudność, która u Pana łączy się z lękiem - a nie z brakiem wartości.
W Pana słowach widać też coś ważnego: dużo surowości wobec siebie. Jakby mówił Pan do siebie znacznie ostrzej niż do kogokolwiek innego.
To przekonanie, że „kobiety skreślają za brak prawa jazdy”, często wynika bardziej z własnego wstydu niż z rzeczywistości.
To, co Pan czuje, ma sens - ale nie oznacza, że tak wygląda Pana przyszłość.
Pozdrawiam,
Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka


