Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Zazdrość i brak zaufania w małżeństwie: jak radzić sobie z problemem?

Cześć, piszę tutaj, bo już jestem całkiem zdezorientowana, załamana i zwyczajnie nie mam z kim porozmawiać.. Jesteśmy z mężem już prawie 10lat po ślubie. Był dobrym mężem, dobrym ojcem, uczestniczył w życiu rodzinnym, interesował się życiem rodzinnym, pytał czego mi potrzeba itp.Ale.. ma jedną bardzo dużą wadę. Interesują go kobiety, za bardzo. Zauważyłam to już przed ślubem, pisał z "koleżankami", lajkował ich zdjęcia itp.. Myślę że to była czerwona flaga i wtedy powinnam dać sobie z nim spokój. Ale kochałam go. Gdy się zaręczyliśmy powiedziałam, jak się z tym czuję, że nie chce by utrzymywał tego typu kontakty. Powiedział, że już nie będzie, kocha mnie.. Wzielismy ślub. Potem szybko pojawiło się dziecko. Zorientowałam się, że ogląda filmy porono, jego FB jest zawalony gołymi kobietami.. Poczułam się jakby mnie zdradził, byłam w połogu, po ciężkiej porodzie, z noworodkiem na rękach a on w tym czasie zabawiał się..Błagał, przepraszał.. wybaczyłam, ale dałam warunek żeby to się już nie powtórzyło. Do tej pory nie zauważyłam by dalej w tym siedział, ale doszła kolejna kwestia..gapi się, na każdą atrakcyjną kobietę. Ja rozumiem, że to jest facet, a ja nie jestem miss świata. Ale myślałam, że jak się jest w małzenstwie to nie potrzeba podniecać się innymi choćby z szacunku do drugiej osoby..Wierzcie mi, że żadnej nie przepuści. Potrafił przy mnie wymieniać się uśmieszki z innymi, obracać się.. Moje poczucie wartości jest już na dnie, czuje się brzydka, nieatrakcyjna, nic nie warta..mówiłam mu o tym, ale niewiele to pomogło. A najbardziej obrzydliwe, dla mnie jest gdy po takich "widokach" przychodzi do mnie strasznie napalony i chce seksu. Wtedy wiem, że nie myśli o mnie tylko o tym co widział np. na mieście. No i ostatnia wisienka na torcie i rzecz, która mnie przymusila to tego posta. Czułam, że coś jest nie tak. Wiem, że nie powinnam, ale sprawdziłam mu FB. A tam znów przeglądane co ładniejsze "koleżanki", a szczególnie jedna. Śliczna, jego ideał, znał ją od czasów szkolnych. I nie miałabym nic przeciwko, gdyby raz na jakiś czas zajrzał co tam u niej. Ale odwiedza ją prawie codziennie, o 6 rano po przebudzeniu, o 22 przed spaniem.. to chyba nie jest w porządku, ani normalne tak często oglądać "koleżankę"? Wiem, że się zorientował, że zaglądałam, bo pokasował te wyszukiwania, lecz wczoraj znów to się powtorzyło. Dodam, że ona ma męża i nie sądzę by mnie fizycznie zdradził, ale przypuszczam że się w niej od zawsze podkochuje..mimo tych 10 wspólnych lat ciągle odwiedza jej profil. Powiedzcie czy ja przesadzam? Czy jestem jakoś chorobliwie zazdrosna? Sama już nie wiem, a szczerze mówiąc tak się źle z tym czuje, tak źle o sobie myślę, nie umiem się już cieszyć ani ufać, że rozważam rozwód..
Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

Po przeczytaniu Pani historii nie odnoszę wrażenia, jakby problemem była przede wszystkim zazdrość. Bardziej słyszę o wieloletnim poczuciu zranienia, braku bezpieczeństwa i stopniowej utracie zaufania.

To, co Panią boli, nie sprowadza się do samego faktu, że mąż zauważa atrakcyjne kobiety. Najbardziej wybrzmiewa to, że wielokrotnie mówiła mu Pani, jak wpływają na Panią jego zachowania, a mimo to niewiele się zmieniało. Przez lata zbierały się kolejne sytuacje, które podważały Pani poczucie bycia ważną, wybieraną i wystarczającą.

Najważniejsze wydaje mi się pytanie „Jak ta relacja wpływa na mnie?”. A z Pani opisu wynika, że wpływa bardzo boleśnie na samoocenę, poczucie kobiecości, zaufanie i bliskość. Szczególnie porusza mnie zdanie, że po tych sytuacjach czuje się Pani „brzydka, nieatrakcyjna i nic niewarta”. To pokazuje, jak długo nosi Pani ten ciężar. Żadna relacja nie powinna wymagać od człowieka ciągłego udowadniania sobie własnej wartości.

Nie uważam, że jest Pani „chorobliwie zazdrosna” tylko na podstawie tego, co Pani napisała. Bardziej wygląda to na kobietę, która od lat próbuje poradzić sobie z zachowaniami partnera, które naruszają jej poczucie bezpieczeństwa w związku.

Zanim podejmie Pani decyzję o rozwodzie, warto zadać sobie spokojnie pytanie: gdyby mąż nigdy się nie zmienił i przez kolejne 10 lat było podobnie, czy byłoby to życie, którego Pani chce? Czasami odpowiedź na to pytanie mówi więcej niż analizowanie każdej kolejnej „koleżanki” na Facebooku.

Proszę też pamiętać o jednej ważnej rzeczy: Pani wartość nie zależy od tego, na kogo patrzy mąż. Jest Pani wartościową osobą niezależnie od jego zachowań. 

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Czytając Twój wpis, zwróciłam uwagę przede wszystkim na to, jak bardzo zmęczona jesteś tą sytuacją i jak mocno wpłynęła ona na Twoje poczucie własnej wartości. Mam wrażenie, że dziś cierpisz już nie tylko z powodu konkretnych zachowań męża, ale również z powodu wieloletniego życia w niepewności, porównywania się do innych kobiet i ciągłego zastanawiania się, czy jesteś dla niego wystarczająca.

Warto też pamiętać, że na podstawie wpisu nie da się ocenić intencji Twojego męża ani stwierdzić, co dokładnie oznaczają jego zachowania. Nie da się również rozstrzygnąć, czy jesteś „chorobliwie zazdrosna”, czy też reagujesz na sytuację, która jest dla Ciebie trudna i przekracza Twoje granice. To wymagałoby znacznie szerszego poznania Waszej relacji.

Jako seksuolożka zwróciłabym również uwagę, że samo zauważanie atrakcyjnych osób czy fantazje seksualne są częścią ludzkiej seksualności i nie muszą oznaczać braku uczuć czy zdrady. Jednocześnie czymś zupełnie innym jest to, jak druga osoba przeżywa takie zachowania i jaki mają one wpływ na poczucie bezpieczeństwa w związku. To właśnie ten wpływ na Ciebie wydaje się tutaj szczególnie ważny.

Zatrzymałam się też przy zdaniu, że „nie umiesz już się cieszyć ani ufać”. To pokazuje, jak dużym obciążeniem emocjonalnym stał się dla Ciebie ten temat. Myślę, że niezależnie od dalszych losów Waszego małżeństwa, warto zadbać teraz przede wszystkim o siebie. Konsultacja z psycholożką lub psychologiem-seksuologiem mogłaby pomóc Ci uporządkować emocje, przyjrzeć się swoim granicom, potrzebom i temu, czego oczekujesz od relacji. A jeśli oboje bylibyście gotowi, również terapia par może być przestrzenią do rozmowy o zaufaniu, poczuciu bezpieczeństwa i bliskości w Waszym związku.

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 To, że mąż ogląda zdjęcia innych kobiet czy nawet filmy dla dorosłych nie można odbierać w kategorii zdrady. Oczywiście to może wpływać na Pani obraz samem siebie, sprawiając, że czuje się coraz mniej atrakcyjna, jednak tutaj trzeba się przyjrzeć temu z perspektywy mężczyzny. A faceci są wzrokowcami i na tego typu zachowania trzeba brać poprawkę. Wydaje mi się, że mąż nie robi tego, aby Panią skrzywdzić i nie widzi sam nic złego w swoim zachowaniu. Ale tutaj warto się przyjrzeć sobie i odpowiedzieć skąd w Pani biorą się takie odczucia, co je uruchamia? Własne doświadczenia z przeszłości czy może raczej zazdrość, która się potęguje. Ma Pani powody aby nie ufać mężowi? Doszło do zdrady? Czasami trudno jest zapomnieć o osobie, którą kiedyś darzyło się głębokim uczuciem lub względem której czuło się kiedyś coś więcej. Najlepszym wyjściem byłaby otwarta rozmowa i opowiedzenie o tym, co wywołuje w Pani takie zachowanie. jak mówiłem, mąż może być nieświadomy, ze krzywdzi panią takim postepowaniem. Warto by również było się także temu przyjrzeć w towarzystwie specjalisty. Życzę pozytywnego rozwiązania sprawy. 

 

Piotr Ziomber psycholog

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry, 

to, co czujesz, jest zrozumiałe. Nie wygląda na to, że problemem jest sama zazdrość, ale to, że od lat doświadczasz zachowań męża, które podważają Twoje poczucie bezpieczeństwa i były wielokrotnie przez Ciebie nazywane jako raniące.Samo zauważanie atrakcyjnych osób jest czymś naturalnym. Czym innym jest jednak regularne oglądanie profili konkretnych kobiet, śledzenie ich niemal codziennie czy zachowania, które sprawiają partnerce ból, mimo że wielokrotnie o tym mówiła. W związku liczy się nie tylko intencja, ale też wpływ własnych zachowań na drugą osobę.

Zwróciłam też uwagę na to, że nie jest to jednorazowa sytuacja. 

Opisujesz pewien powtarzający się schemat: Ty mówisz o swoich granicach i cierpieniu, mąż przeprasza lub obiecuje zmianę, a po pewnym czasie problem wraca. Nic dziwnego, że z czasem zaczęłaś tracić zaufanie i poczucie własnej wartości.

Jednocześnie warto uważać, by nie wyciągać wniosków, których nie da się potwierdzić – na przykład, że podczas zbliżenia na pewno myśli o innej kobiecie. To może być bardzo bolesna myśl, ale nie masz możliwości wiedzieć, co dzieje się w jego głowie. Natomiast sam fakt, że po jego zachowaniach przestałaś czuć się bezpiecznie i pożądana, jest już wystarczająco ważny.

Jeśli myślisz o rozwodzie, nie dlatego, że wydarzył się jeden incydent, ale dlatego, że od wielu lat czujesz się niewysłuchana i zraniona, to warto potraktować te uczucia poważnie. Zanim podejmiesz ostateczną decyzję, dobrze byłoby spróbować szczerej rozmowy lub terapii par – pod warunkiem, że mąż będzie gotów realnie pracować nad zmianą, a nie tylko składać kolejne obietnice.

Najważniejsze jest jednak to, abyś nie sprowadzała swojej wartości do zachowania męża. To, że on kieruje uwagę na inne kobiety, nie oznacza, że jesteś mniej atrakcyjna czy „niewystarczająca”. Jego wybory mówią przede wszystkim o nim, a nie o Twojej wartości.

 

Edyta Kotula | Psycholog, Psychotraumatolog

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Najbardziej poruszyło mnie to, że pod koniec swojego wpisu przestała Pani pytać o zachowanie męża, a zaczęła pytać o siebie. Czy przesadza Pani? Czy jest chorobliwie zazdrosna? Czy może z Panią jest coś nie tak?

Mam wrażenie, że przez lata stopniowo przestała Pani ufać własnym odczuciom. Kiedy wielokrotnie mówimy partnerowi: „to mnie rani” a sytuacja się powtarza, łatwo zacząć wątpić nie tylko w niego, ale również w siebie. Człowiek zaczyna się zastanawiać, czy przypadkiem nie jest przewrażliwiony. Nie wiem, jakie są intencje Pani męża i nie da się ich ocenić na podstawie wpisu. Natomiast jedno jest pewne: od dłuższego czasu żyje Pani z bólem, napięciem i poczuciem, że nie jest wybierana w taki sposób, w jaki chciałaby być wybierana przez swojego partnera.

Zanim podejmie Pani decyzję o rozwodzie, zachęcałabym do zadania sobie jednego pytania: czego potrzebowałaby Pani od męża, aby znowu poczuć się bezpiecznie w tej relacji? Jeżeli potrafi Pani to nazwać, warto o tym otwarcie porozmawiać. Jeżeli natomiast ma Pani poczucie, że od lat mówi o tym samym, a nic się nie zmienia, również jest to ważna informacja. Proszę nie odkładać na bok swoich uczuć tylko dlatego, że ktoś może uznać je za przesadzone. To, co Pani przeżywa, jest realne i zasługuje na uwagę. Niezależnie od tego, jaką decyzję podejmie Pani w przyszłości, chciałabym, aby odzyskała Pani coś bardzo ważnego tj. zaufanie do własnych emocji i przekonanie, że ma Pani prawo stawiać granice tam, gdzie czuje się zraniona.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Moja mama często jest opryskliwa do taty, ma humory, nieraz gdy jedziemy gdzieś razem
Moja mama często jest opryskliwa do taty, ma humory, nieraz gdy jedziemy gdzieś razem, ona ma jakiś problem i przez długi czas jest do niego niemiła, traktuje go tak, jakby jej przeszkadzał. Nieraz jej się coś nie podoba, nie wiadomo co, jest bardzo wybredna i ciężko trafić w jej gust - za dużo ludzi, za dużo tego, nie podobają jej się ładne miejsca, woli siedzieć w brzydkich miastach. Gdy kilka lat temu mieliśmy okazję mieszkać za granicą, w bardzo ładnym mieście, ludzie uprzejmi, spokojni, to ona stwierdziła, że jest tam okropnie i dostaje depresji, że nie rozumie francuskiego (przecież mogła się uczyć, miała dużo wolnego czasu) i że kraj jest paskudny. Mój tata mieszkał tam sam, mama stwierdziła, że będzie czasem jedynie przylatywać i za każdym razem była obrażona i gdy ja przyleciałam tam również, codziennie rano mówiła, że nigdzie nie jedzie, była obrażona i do kogo nie odzywała się. Gdy teraz patrzę na tę sytuację, żałuję bardzo, że nie wyprowadziłam się tam, ponieważ było to o wiele lepsze miejsce niż Polska. Nie zrobiłam tego ,bo wychowując się z tak niestabilną matką, sama nie wiedziałam, czego chcę i byłam smutna podróżując gdziekolwiek. Na szczęście teraz odzyskałam siebie i wiem, gdzie chcę być, na pewno nie tu. Jednakże ciężko mi jest jakkolwiek planować pobyt gdzieś z rodzicami, bo skąd mam wiedzieć co mojej mamie znowu uderzy do głowy? Ona często ma humory, mój tata pomimo przepracowania, zmęczenia nią i innymi sprawami nigdy się nie skarży. Boję się, że ona go zamęczy. Wolała siedzieć w szarej małej miejscowości w Polsce, w której i tak siedzi w domu i robi tylko zakupy, nie rozwija się w żaden sposób, nie pracuje, ma jedynie całkiem blisko do rodziców. Oczywiście jej matka, czyli moja babcia też podporządkowuje sobie męża, drze się na niego i strasznie go obraża, jest jeszcze gorsza niż moja mama. Mój tata jest ambitny i ma dobrą pracę a moja mama zupełnie na odwrót i widzę w niej często zazdrość wobec niego, mimo że nikt jej nie zabraniał pracować. Czasami jak jesteśmy razem w domu ,to mama daje mu do zrozumienia, żeby najlepiej sobie poszedł, wtedy on się wycofuje i idzie do innego pokoju. Ciężko jest mi z tym, pomimo że nie jest to zachowanie skierowane do mnie, to przecież jest to mój tata, a gdy ona tak się zachowuje, to ja czuję napięcie i niepokój, wpływa to na mnie negatywnie. Nie mogę zaakceptować takiej sytuacji, wiele w przeszłości mnie ominęło przez jej zachowanie, bo miałam problemy ze sobą, swoimi emocjami i przez to nie interesowałam się pozytywnymi rzeczami, a ciągnęło mnie do złych i toksycznych. Potrzebuję mieć wsparcie w rodzinie, bo wiele osób w życiu i tak jest przeciwko nam, a gdy jeszcze w rodzinie źle się dzieje, to czuję się podwójnie źle. Mój ojciec z kolei nie powinien być tak bierny i podporządkowany. Rozmawiałam z nimi na ten temat, on twierdzi, że nic nie poradzi, a ona, że ma do niego żal, że gdy byli młodzi, to rodzice mojego taty za bardzo wtrącali się do ich życia, a także jego siostra i szwagierka były wobec niej niedobre. Jest to przykre, ale nie może to wyglądać tak, jak wygląda. W sumie to nawet nie wiem, czy ten argument to jedyna sprawa, raczej chodzi też o inne jej braki. W dodatku ona nie pracuje od wielu lat i skupia się na domu, nie ma ochoty za bardzo wychodzić poza prostymi czynnościami jak zakupy. Mi to kompletnie nie odpowiada i widzę, że ja jestem kompletnie inna od moich rodziców. Czuję, że mając z nimi kontakt czuję się słabsza. Ostatnio spędziłam u nich kilka dni i wróciłam zdołowana, bo moja mama znowu była dla niego niemiła. Nie wiem, co mam zrobić i czy da się cokolwiek z tym zrobić. Wiele razy im mówiłam, że to nie jest normalny stan rzeczy, jestem już zmęczona.
Jak pomóc ojcu zmanipulowanemu przez nową partnerkę po śmierci mamy? Prośba o rady

Cześć, piszę tutaj, bo nie wiem już, co robić. Czuję się, jakbym straciła oboje rodziców. Po śmierci mamy ojciec związał się z dużo młodszą kobietą. Od tego czasu wszystko się zmieniło. Jego partnerka kontroluje go na każdym kroku – nie możemy z siostrą spokojnie z nim porozmawiać, bo ona zawsze jest obok, wtrąca się, słucha, a potem ma do niego pretensje. Ojciec twierdzi, że „nie może” jej wyrzucić, choć mówi, że ma jej dość. Wiemy, że się jej boi. Słyszałyśmy też, że ma na niego jakieś „haki”. Powiedziała wprost, że „ustawi nas tak, jak jego” – czyli chce przejąć kontrolę nad całą rodziną. Ojciec przestał mieć swoje życie – kiedyś w weekendy odpoczywał, relaksował się. Teraz robi tylko to, co ona chce: zakupy, wyjazdy do jej rodziny, do ludzi, których kiedyś unikał. Nie może sam decydować o niczym – nie wychodzi nigdzie sam: ani do kolegów, ani nawet do swojej siostry czy szwagra. Wszystko musi być „z nią” lub za jej zgodą. Każdy weekend wygląda tak, jakby specjalnie organizowała mu czas, żeby tylko nie był z nami i nie miał okazji pomyśleć po swojemu. Wciąż mieszkam w rodzinnym domu, ale nie mogę się w nim czuć swobodnie. Nic nie jest już moje, wszystko podporządkowane jest jej. To boli. Próbuję z nim rozmawiać, wysyłałam wiadomości, delikatnie pytam, czy jest szczęśliwy, ale unika odpowiedzi. Boję się, że sytuacja się pogorszy, że całkiem się od nas odetnie, a ona będzie miała nad nim pełną władzę. Jeśli ktoś z Was był w podobnej sytuacji – bardzo proszę o rady. Jak rozmawiać z osobą, która jest zmanipulowana? Czy można jakoś ochronić go (i nas) przed taką toksyczną osobą? Nie chcę się poddać, ale czuję, że grunt osuwa mi się spod nóg. Dziękuję każdemu, kto przeczyta i odpowie.

Dlaczego wchodzę w toksyczne relacje? Problemy w związku z osobą z depresją
Kolejny nieudany związek, kolejny z toksyczną relacją, kolejny z którego mi ciężko wyjść. Jego depresja, odrzucenia, opowiadanie o wszystkim rodzinie, nie liczenie się ze mną. Dlaczego ja wchodzę w takie relacje, skąd to się bierze. Dlaczego on chce mnie ukrywać przed rodziną.
Mam obawy przed poznawaniem mężczyzn w moim typie, bo czuję się gorsza.
Czy to normalne, że boje się miłości? mam obawy przed poznawaniem mężczyzn. Głównie problem leży w tym], że boje się poznać faceta przystojnego, wykształconego, który mam wrażenie, że ma więcej do zaoferowania niż ja. Ja uważam się za kobietę przeciętną z wyglądu . Mam wykształcenie zawodowe. Nie mam prawa jazdy. Założyłam dwa portale randkowe, kilka osób wiem, że znalazło tam swoją miłość- chce spróbować. Piszą do mnie właśnie tacy mężczyźni co widzę, że mają lepszą pracę odemnie lepsze wykształcenie i hobby- bardzo przystojni. Gdy zobacze taka wiadomość ogarnia mnie duży strach, by im odpisać i się wycofuje. Ogarniają mnie myśli, że nie zasługuje na takiego faceta, bo prędzej czy później on i tak mnie zostawi, bo będę go nudzić i nie zaoferuje mu tego czego naprawdę potrzebuje. Znajdzie lepsza. Do tej pory spotykałam się z facetami przeciętnymi, takimi na moim poziomie po zawodówce itp. Niestety nigdy nie było tej chemii między nami, nie dali mi poczucia bezpieczeństwa. Dotarło do mnie, że kręcą mnie mężczyźni dojrzali, pewni siebie, przy których czuje się bezpiecznie, wtedy czuję to przyciąganie i ta chemię. Jednak boje się takich poznać, czuje, że na takich nie zasługuję, zasługują na lepszą ode mnie i nie odnajdę się w związku z takim mężczyzną- nie będę potrafiła okazać mu uczuć lub się mną tylko zabawi. Brzmi to dziwnie, ale długo jestem już sama, mam 26 lat. Ciągle mam stres przed rozpoczęciem nawet rozmowy z takim mężczyzną, a wiem, że tylko tacy są w moim typie. Boje się, że zawsze będę sama. Co ze mną może być nie tak? Gdzie jest problem?
Na początku października poznałam nowych znajomych z różnych państw w ramach wymiany. Wśród nich była między innymi grupka Turków. Z jednym z nich się zakumplowałam
Postaram się opisać krótko, ale niestety jest to trochę skomplikowana sytuacja albo ja po prostu za dużo myślę, ale sobie nie radzę emocjonalnie z tym wszystkim. Na początku października poznałam nowych znajomych z różnych państw w ramach wymiany. Wśród nich była między innymi grupka Turków. Z jednym z nich się zakumplowałam i wpadł mi w oko. Potem jednak dowiedziałam się, że ma dziewczynę, więc odpuściłam. Po tym czasie zaczął do mnie pisać inny z nich i tak bardzo urzekł mnie swoją inteligencją, że po paru spotkaniach się zakochałam, ze wzajemnością. Nie traktowałam go jako "nagrody pocieszenia"; byliśmy bardzo zakochani, nie przypominałam sobie, żebym była kiedyś tak zakochana. Niestety potem wszystko zaczęło się psuć, bo wyszły różnice kulturowe, szczególnie w rolach w związku (chciał, abym jako żona była taką "poddaną"), a na dodatek po zerwaniu zaczęła się bardzo ciężka przemoc psychiczna, którą psychoterapeutycznie leczyłam, w międzyczasie żyjąc w strachu i ukrywając się do czasu jego powrotu do Turcji. Jestem studentką psychologii i wtedy z panią psycholog wstępnie oszacowałyśmy, że ten chłopak mógł mieć zaburzenia osobowości borderline, a także tak urojeniowo reagować po wzięciu zbyt dużej ilości leku Adderall (mimo że nie miał ku temu powodów), do czego się przyznawał. Po zerwaniu jeszcze dwa miesiące przekonywał mnie, bym do niego wróciła i była jego żoną, aż w końcu odpuścił. Przez cały czas trwania związku kumplowałam się z tym pierwszym kolegą, który wpadł mi w oko i który zresztą był kumplem mojego ówczesnego chłopaka. Później zerwał on z dziewczyną. Po moim zerwaniu pomagałam mu w różnych sprawach, aż w końcu zaczęliśmy się do siebie zbliżać i zostaliśmy parą. Nie była to romantyczna miłość jak z tym pierwszym chłopakiem, ale była bardzo głęboka, on był zupełnie inny. Również był z Turcji. Ten pierwszy miał taką władczą osobowość, a ten drugi był skromniejszy, zawsze się super dogadywaliśmy. Moja rodzina i przyjaciele bardzo mocno przeżyli tę sytuację z pierwszym chłopakiem, związaną z przemocą psychiczną, dlatego nie mówiłam im na początku o drugim związku z Turkiem, by ich nie ranić. Potem dopiero powiedziałam. On zawsze mówił, że to przetrwamy razem. Jedyne co mnie niepokoiło czasem to fakt, że mało rozmawialiśmy, gdy nie byliśmy razem fizycznie. Jestem aktywną osobą, więc często miałam bardzo zajęte dni i czasem trudno się było zobaczyć, jednak zawsze to rozumiał. Mówił, że nie chce mnie stracić, że mnie kocha i że jestem pierwszą dziewczyną, której mówi, że chce ją za żonę. To mi się wydawało takie prawdziwe. Po jakimś czasie coraz częściej dyskutowaliśmy o tym, że za mało rozmawiamy. Głównie to ja na to narzekałam, bo ja do niego pisałam lub dzwoniłam praktycznie cały czas. Później miałam jedną losową sytuację, w której go potrzebowałam, ale się źle zrozumieliśmy i trochę pokłóciliśmy. Wtedy powiedział mi, że nie czuje się sobą, że ma bardzo zły czas od dwóch ostatnich tygodni i że sądzi, że ma depresję. Od tamtego czasu wspierałam go najlepiej, jak mogłam, jednak on coraz bardziej się dystansował, chcąc być sam. Tęsknił za Turcją. Trzy dni temu napisał mi, że nie chce być teraz z nikim w relacji, bo wie, że nie da siebie w 100% i że najpierw musi odnaleźć siebie. Że mnie kocha, ale że on nie jest tym, kogo ja chcę. Od tamtej pory nie piszemy. Z jednej strony rozumiem, że to może być depresja, ale z drugiej bardzo mnie to boli. Bałam się wchodzić w następną relację po ciężkich przeżyciach psychicznych z byłym partnerem, jego kolegą, ale on mi obiecał, że będzie lepiej, że mam mu zaufać. Co mogę teraz zrobić? Praktycznie z dnia na dzień się zmienił i wyrzucił to wszystko do śmietnika. A może się założył z tym moim byłym chłopakiem? Bardzo dziękuję za odpowiedź i przepraszam, za tak długie pytanie, ale już naprawdę nie wiem, co robić, czuję, że to moja wina :(
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.