Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Zazdrość i brak zaufania w związku na odległość – jak rozmawiać o pieniądzach i granicach w relacji?

Witam, pisze juz chyba zeby wyrzucic z siebie emocje - prawdopodobnie przestalem wierzyc. Jestem w zwiazku na odleglosc - wczoraj rozmawialem z partnerka przez telefon - na poczatku bylo bardzo fajnie nagle wspomniala, ze jak wroci do domu to ma cos “w glowie”, bo za jej syna wycieczke w szkole zaplacil ojciec dziewczyny syna. To zwiazek nastolatkow - rodzice sie totalnie nie znaja… nagle on placi bo moja partnerka nie miala pieniedzy (ja o tym nie wiem - wiem tylko, ze sytuacja materialna jest raczej trudna - ja jestem osoba oszczedna i mimo, ze mam pieniadze ale niepewna sytuacje zawodowa to wole wydawac wtedy kiedy na prawde trzeba - jak potrzebowala przelewalem jej jakies kwoty jednak ona pytanie mezczyzny o pieniadze traktuje jako “jego znecanie sie psychiczne”, cos takiego kiedys wspomniala). Ale do rzeczy, rozmawialismy chwile potem miala klopot z telefonem bo ten ojciec do niej dzwonil - przyznam, ze uruchamia mi sie zazdrosc jednak kontroluje swoje zachowanie. Powiedziala, ze jak wroci do domu oddzwoni do mnie na spokojnie. Wrocila zadzwonila - nie mogla jednak rozmawiac o tym temacie bo syn byl obok. Zaczelismy luzna rozmowe bylo milo. Nagle wspomniala, ze ona wie, ze “ja nie lubie jak ma racje bo tak kiedys powiedzialem”. Ja powiedzialem, ze to musialbyc rodzaj zartu z mojej strony bo ja nie lubie ludzi ktorzy nie uznaja czyichs racji. W tym momencie ona sie mocno poirytowala mowiac ze ja sie z niej nabijam, ze czuje sie jak idiotka bo to mowilem teraz zaprzeczam… mowie, zeby sie uspokoila nic sie nie dzieje… jej emocje tylko urastaly az w koncu sie rozlaczyla… bylem wsciekly.. znowu klotnia z niczego. Napisalem wiadomosc czy zadzwoni pozniej jak bedzie mogla (chcialem dokonczyc temat ojca). Dostalem wiadomosc po 2 godzinach, ze idzie spac. Wiec zadzwonilem i probowalem zapytac o ta sytuacje, mowie, ze dziwne to dla mnie czy opowie wiecej szczegolow? O co chodzi z ta wycieczka? A ona na to “przeciez Ciebie interesuje po co on do mnie dzwoni a nie moj syn - Ty nie chcesz uczestniczyc w jego zyciu”. Poklocilismy sie dzisiaj wyslalem jej film o klotniach skad sie biora… ale odczytala nie reaguje. Podejrzewam, ze nie zadzwoni dzisiaj - ja tez… moze jutro… mamy konflikty co chwila to 3 w tym tygodniu. Ja czuje sie okropnie… jakis obcy facet placi za wycieczke jej syna… potem dzwonia do siebie - nie moge poznac szczegolow zeby uspokoic zazdrosc i odbieram te jej slowa jako “to o czym rozmawialam z ojcem to nasze sprawy bo on jest nawet bardziej zaangazowany niz ty, on zaplacil ty nie, to czy ty jestes zazdrosny mnie nie obchodzi mnie obchodzi moj syn”. Zazdrosc mi podpowiada, ze byc moze cos wiecej pojawilo sie w jej glowie. Po raz kolejny sie mecze nie ma kontaktu. Jak sie odezwe to pewnie bedzie oczekiwac przeprosin… ja chcialbym tylko czuc, ze jak mam obawy to moge z nia porozmawiac, ze wyslucha i uspokoi, ze bardzo jej zalezy na moim stanie psychicznym… a ona czesto odbiera to jako atak “czuje sie dzisiaj zle - przepraszam, ze jestem do dupy niewystarczajaca!!!”…
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Sytuacja, którą Pan opisuje, wskazuje na poważny kryzys zaufania i komunikacji, w którym Pana naturalna potrzeba jasności zderza się z defensywną postawą partnerki. Reakcje typu „czuję się niewystarczająca” lub oskarżenia o brak zaangażowania w życie syna to często mechanizmy obronne mające na celu odwrócenie uwagi od sedna problemu, jakim jest nietypowa relacja finansowa z innym mężczyzną. Ma Pan pełne prawo odczuwać niepokój, gdy partnerka nie pozwala na spokojne wyjaśnienie sytuacji, która budzi Pana wątpliwości, zwłaszcza że szczerość jest fundamentem związku na odległość. Przesyłanie materiałów edukacyjnych w trakcie konfliktu bywa odbierane jako pouczanie, co może tylko potęgować jej opór, dlatego warto skupić się na komunikowaniu własnych uczuć bez oceniania jej zachowania. Proszę pamiętać, że jest Pan wystarczający i zasługuje na relację, w której Pana obawy są traktowane z szacunkiem, a nie jako atak. Dbanie o własny spokój psychiczny jest kluczowe, szczególnie w tak trudnym dla Pana okresie, dlatego warto zastanowić się, czy ten związek daje Panu poczucie bezpieczeństwa, którego Pan teraz potrzebuje.

Powodzenia

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Dziękujemy za kontakt z nami. Myślę, że pod tą kłótnią jest przede wszystkim dużo lęku, niepewności i potrzeby poczucia bezpieczeństwa z obu stron. Pan próbuje uzyskać uspokojenie i jasność a partnerka prawdopodobnie odbiera pytania jako kontrolę lub ocenę. W takich relacjach łatwo uruchamia się błędne koło: im większy Pana niepokój, tym więcej pytań i napięcia, a im bardziej ona czuje presję, tym bardziej się wycofuje lub broni.

Sądzę, że istotne jest nie tyle „kto ma rację” ale czy potraficie rozmawiać o emocjach bez wzajemnego oskarżania. Ma Pan prawo czuć zazdrość czy niepokój, ale ważne jest też, by partnerka nie była stawiana w roli osoby, która ma stale uspokajać Pana lęk. Relacja na odległość bez zaufania i spokojnej komunikacji bardzo szybko staje się źródłem cierpienia dla obu stron.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,
Wygląda na to, że nakłada się tu na siebie kilka trudnych rzeczy: zazdrość, poczucie wykluczenia, brak poczucia bezpieczeństwa w relacji oraz trudność w rozmawianiu o emocjach po obu stronach. Sama zazdrość nie oznacza jeszcze, że dzieje się coś niewłaściwego. Czasem pojawia się wtedy, gdy boimy się utraty ważnej relacji. Wydaje się, że problemem nie jest wyłącznie sam telefon czy ta konkretna sytuacja z wycieczką, ale sposób, w jaki rozmawiacie o swoich uczuciach. Pan próbuje uzyskać uspokojenie i większą jasność, natomiast partnerka może to odbierać jako kontrolę lub podważanie jej intencji. W efekcie uruchamia się błędne koło: Pan dopytuje, bo czuje niepokój → ona reaguje złością lub wycofaniem → Pan czuje się jeszcze bardziej niepewny. Warto też zwrócić uwagę, że w silnych emocjach łatwiej dopowiadamy sobie znaczenia („może pojawiło się coś więcej”, „on jest ważniejszy ode mnie”), mimo że nie mamy na to konkretnych dowodów. To nie znaczy, że Pana uczucia są nieprawdziwe, tylko interpretacje, które pojawiają się pod wpływem emocji, nie zawsze odzwierciedlają rzeczywistość. Być może pomocne byłoby spokojne powiedzenie partnerce nie tyle o samym ojcu chłopaka czy telefonie, ale o tym, co dzieje się w Panu emocjonalnie, np. że w takich sytuacjach uruchamia się lęk przed odsunięciem i potrzebuje Pan więcej poczucia bezpieczeństwa, a nie kontroli nad partnerką. To zwykle buduje większą szansę na dialog niż rozmowa skupiona wyłącznie na „szczegółach sytuacji”.

Pozdrawiam serdecznie
Joanna Cichosz

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 

Witam

  Brzmi to jak bardzo męczący układ nie tyle przez samą zazdrość, co przez brak poczucia bezpieczeństwa i spokojnej rozmowy. To, co opisujesz, nie wygląda na „jedną sytuację”, tylko na powtarzający się schemat. Ty próbujesz zrozumieć i się uspokoić, ona odbiera to jako atak i emocje eskalują.

Z Twojego opisu widać kilka nakładających się rzeczy kiedy

zazdrość i niepewność to naturalna przy relacji na odległość, szczególnie gdy pojawia się inny mężczyzna plus brak pełnych informacji. Różne podejście do pieniędzy i granic kiedy Ty jesteś ostrożny finansowo, ona funkcjonuje bardziej „tu i teraz”, a temat pieniędzy wywołuje u niej silne emocje (możliwe, że czuje się oceniana lub zależna).

Szybka eskalacja konfliktów to drobna różnica zdań- ona czuje się zaatakowana - reaguje emocjonalnie - Ty próbujesz to naprawić - robi się jeszcze gorzej. Brak bezpiecznej przestrzeni na rozmowę – Ty chcesz dopytać i się uspokoić, ona słyszy w tym zarzut. To ostatnie jest kluczowe , bez tego każda kolejna sytuacja będzie wyglądać podobnie.

Czy Twoje odczucia są „przesadzone”?

Nie. Zazdrość w takiej sytuacji jest zrozumiała. Ktoś obcy płaci za coś ważnego, kontaktuje się z Twoją partnerką,

a Ty nie masz jasności, co się dzieje. Problem nie polega na tym, że czujesz zazdrość, tylko na tym, jak trudno Wam o tym rozmawiać bez wojny. Jednocześnie warto uważać na jedną rzecz.  Twoja głowa zaczyna dopowiadać scenariusze („może coś się pojawiło między nimi”). To naturalne przy braku informacji, ale to jeszcze nie jest dowód.

Nie chodzi o to, że ona „robi coś złego” z tym ojcem,  tylko o sposób komunikacji: unikanie konkretów, odwracanie tematu („Ty nie chcesz uczestniczyć w życiu mojego syna”), eskalowanie emocji zamiast wyjaśnienia, granie poczuciem winy („jestem do dupy, niewystarczająca”). To sprawia, że zamiast się uspokoić czujesz się jeszcze gorzej. Nie zaczynaj kolejnej rozmowy od tej konkretnej sytuacji z ojcem kiedy ona już jest „naładowana emocjami”. Spróbuj zmienić poziom rozmowy.  Powiedz coś w tym stylu (własnymi słowami)  że nie chodzi Ci o kontrolę ani oskarżenia, że kiedy nie masz informacji, Twoja głowa zaczyna tworzyć scenariusze, że potrzebujesz od niej spokoju i wyjaśnienia, a nie obrony i ataku, że chcesz, żebyście mogli rozmawiać bez tego, że ktoś „przegrywa”.

Bez ironii, bez „bo Ty zawsze”, bez wracania do szczegółów na start. Jeśli konflikty są „co chwilę” i wyglądają podobnie, to problem nie jest w tej jednej sytuacji ani w tym mężczyźnie. Problemem jest  brak zaufania i brak umiejętności regulowania emocji po obu stronach. I tu trzeba być uczciwym. Sama dobra wola może nie wystarczyć, j Jeśli ona reaguje każdą próbę rozmowy jak atak. To nie wydarzenie tworzy problem, tylko sposób, w jaki jest komunikowane. Na koniec, bardzo wprost masz prawo  czuć zazdrość, zadawać pytania, oczekiwać spokoju i wyjaśnień. Ale też warto sprawdzić jedną rzecz u siebie, czy szukasz zrozumienia… czy potwierdzenia, że coś jest nie tak? Bo jeśli to drugie, to żadna odpowiedź Cię nie uspokoi.

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Półtora miesiąca temu rozstałam się z chłopakiem.
Witam, Półtora miesiąca temu rozstałam się z chłopakiem. Rozstanie przebiegło całkiem dobrze. Mówiliśmy sobie wtedy, że być może jeszcze do siebie wrócimy, a na razie będziemy utrzymywać kontakt. Tydzień po rozstaniu on przestał się odzywać, rzadko odpisywał na moje wiadomości. Kilka dni temu przyznał, że już ma kogoś, a nasz powrót do siebie jest niemożliwy. Wygarnęłam mu wszystko, co do tej pory trzymałam w sobie, więc się rozłączył i już nie chce rozmawiać. Mój świat się zawalił. Nie mogę spać, nie umiem wstać do pracy, nie mam ochoty spotykać się z ludźmi. Co mam zrobić w tej sytuacji? Proszę o pomoc, bo sama sobie nie radzę.
Mam bardzo trudny czas, narzeczony nawiązał relację z inną kobietą.
Witam, mam bardzo trudny czas, narzeczony nawiązał relację z inną kobietą. W moim odczuciu ona stała się dla niego ważniejsza, twierdzi, że mają więcej wspólnych pasji, jest bardziej pewniejsza siebie, mimo że chce on ratować nasz związek, to ja każdego dnia czuje, że to wszystko mnie przerasta. Słowa, które powiedział, bardzo mnie zabolały, że nie rozumie, dlaczego będąc ze mną, ciągnie go do innej. Mam wrażenie, że to ja tylko kocham, mimo że przez to, co się wydarzyło w całym naszym związku, wstawienie się za mną czy po mojej stronie nigdy nie było mocną stroną. Ale ja już się czuje zbyt samotna, każdego dnia to wraca ta myśl, że on nie wie, czy kocha mnie, czy tamtą. Męczy mnie to od środka strasznie, a nie chce nikomu z otoczenia o tym mówić, bo bardzo się tego wstydzę, pogubiłam się w życiu. Zawsze byłam skryta nieśmiała, ale teraz już całkiem mam wrażenie, że się zamykam na wszystkich. Jak mam postępować, żeby to przetrwało i bym mogła być osoba, która chce ?
Dziecko męża zamieszkało z nami, co jest dla mnie zbyt trudne, by szczęśliwie żyć. Nie wiem, co robić.
Dzień dobry! Od 6 lat jestem w związku małżeńskim z mężczyzną, który ma dziecko (13 lat). Ja dzieci nie mam, ponieważ taki jest mój wybór i mąż to zaakceptował. Jego dziecko raz w roku przyjeżdżało do nas na kilka tygodni i jakoś to funkcjonowało. Obecnie jego dziecko mieszka z nami (jego matce odechciało się być matką) co nawet nie zostało ze mną skonsultowane, po prostu zostałam postawiona przed faktem dokonanym. W domu zapanował chaos. Ja zawsze ceniłam sobie spokój i przewidywalność, a teraz czuję się tym wszystkim zmęczona. Mąż tak się zafiksował na tej całej sytuacji, że nic poza dzieckiem się dla niego nie liczy. Nie potrafi zrozumieć mnie i mojego zachowania mimo, że mu tłumaczyłam, że na tą chwilę ja nie potrafię tak żyć. Od prawie dwóch tygodni nie rozmawiamy ze sobą i on wcale jakoś nie kwapi się, żeby coś zmienić. Poważnie zaczęłam zastanawiać się nad wyprowadzką, bo czuję, że moje zdrowie psychiczne zaczyna cierpieć z powodu tej sytuacji. Czuje sie odtrącona ,nierozumiana, a z braku konsultacji ze mną też nieszanowana. Dziecko kompletnie mnie ignoruje, ale ja też nie zabiegam o jego uwagę. Chorowałam na depresję i boję się nawrotu. Nie wiem czy warto poświęcać się i swoje zdrowie dla czegoś takiego, gdzie przestałam czuć się osobą ważną w małżeństwie. Strasznie męczy mnie ta sytuacja.
Jak poradzić sobie z lękiem przed wyjściami męża i dbać o relację?

Witam, 

mój problem od zawsze i źródło wiecznych sprzeczek z mężem. Pochodzę z rodziny, gdzie ojciec nie miał kolegów, nie wychodził na przysłowiowe piwo. Mama też nie, nie pracowała. 

Wyszłam za mąż ponad 10 lat temu. Mąż domator. 

Czasami były jakieś wyjścia z pracy, ale zazwyczaj nie chodził, bo ja nie chciałam. Im dalej w naszym małżeństwie, tym większy problem się z tego zaczął robić. To nie tak, że wcale nie chodził. Chodził, ale rzadko i po naszych sporych kłótniach. 

Czasami trzymałam go i płaczem prosiłam, żeby nie wychodził. 

Po skończeniu magicznej 40stki coraz częściej zaczął mówić o tym, że chce mieć czas na własne hobby, że ma prawo wyjść ze znajomymi, że się stresuje jak ma mi powiedzieć o jakimś wyjściu itd. Oprócz wyjazdów służbowych i wyjść tu na miejscu doszły teraz spotkania ze znajomymi z rodzinnego miasta.

Na wszystkie chce pójść, pojechać itd.

Obecnie jest to coś, co myślę, że doprowadzi do naszego rozstania, ponieważ ja już psychicznie nie jestem w stanie tego udźwignąć. Tego napięcia, że zaraz przyjdzie i znowu będzie chciał gdzieś wyjść. A dodam, że chodzi na boks kilka razy w tygodniu, wiec ma swój czas poza domem. 

Z czego wynika moja postawa? Z domu? Z tego, że u mnie w rodzinie nie ma takich problemów? Z tego, że moi rodzice uważają, że jak ktoś wychodzi wieczorem, to zdradza? Że nie wypada, bo ma żonę i dzieci to po co ma się szlajać.

Z tego, że sama jeździłam na wiele wyjazdów służbowych i widziałam, co tam się dzieje. Wreszcie z tego, że on stawia te wyjścia ponad nasze relacje. Miałam terapię, ale niewiele to dało. 

I szczerze zastanawiam się, dlaczego to ja mam się zmieniać? Dlaczego mam się godzić na jego wyjścia?

Były toksyczny partner zaczął mnie szantażować. Co mogę zrobić?
Oznajmiłam partnerowi, który jest toksyczny, że odchodzę, cały czas się kłóciliśmy i próbował mnie kontrolować. Najpierw zaczął płakać, prosić, żebym go nie zostawiała, ale byłam stanowcza, po kilku godzinach zaczął wydzwaniać i grozić mi, że zniszczy mi życie za to co mu zrobiłam, całą noc wydzwaniał, a ja nie odbierałam, od rana znowu zaczął wydzwaniać, ale ja się nie odzywam, nie wiem czy dobrze robię, trochę czytałam o szantażach i reakcjach toksycznych osób i powinno się od nich odciąć, ale boję się, że wpadnie w szał i naprawdę będzie chciał mi zaszkodzić, jak się zachowywać w takiej sytuacji?
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.