Left ArrowWstecz

Zazdrość i brak zaufania w związku na odległość – jak rozmawiać o pieniądzach i granicach w relacji?

Witam, pisze juz chyba zeby wyrzucic z siebie emocje - prawdopodobnie przestalem wierzyc. Jestem w zwiazku na odleglosc - wczoraj rozmawialem z partnerka przez telefon - na poczatku bylo bardzo fajnie nagle wspomniala, ze jak wroci do domu to ma cos “w glowie”, bo za jej syna wycieczke w szkole zaplacil ojciec dziewczyny syna. To zwiazek nastolatkow - rodzice sie totalnie nie znaja… nagle on placi bo moja partnerka nie miala pieniedzy (ja o tym nie wiem - wiem tylko, ze sytuacja materialna jest raczej trudna - ja jestem osoba oszczedna i mimo, ze mam pieniadze ale niepewna sytuacje zawodowa to wole wydawac wtedy kiedy na prawde trzeba - jak potrzebowala przelewalem jej jakies kwoty jednak ona pytanie mezczyzny o pieniadze traktuje jako “jego znecanie sie psychiczne”, cos takiego kiedys wspomniala). Ale do rzeczy, rozmawialismy chwile potem miala klopot z telefonem bo ten ojciec do niej dzwonil - przyznam, ze uruchamia mi sie zazdrosc jednak kontroluje swoje zachowanie. Powiedziala, ze jak wroci do domu oddzwoni do mnie na spokojnie. Wrocila zadzwonila - nie mogla jednak rozmawiac o tym temacie bo syn byl obok. Zaczelismy luzna rozmowe bylo milo. Nagle wspomniala, ze ona wie, ze “ja nie lubie jak ma racje bo tak kiedys powiedzialem”. Ja powiedzialem, ze to musialbyc rodzaj zartu z mojej strony bo ja nie lubie ludzi ktorzy nie uznaja czyichs racji. W tym momencie ona sie mocno poirytowala mowiac ze ja sie z niej nabijam, ze czuje sie jak idiotka bo to mowilem teraz zaprzeczam… mowie, zeby sie uspokoila nic sie nie dzieje… jej emocje tylko urastaly az w koncu sie rozlaczyla… bylem wsciekly.. znowu klotnia z niczego. Napisalem wiadomosc czy zadzwoni pozniej jak bedzie mogla (chcialem dokonczyc temat ojca). Dostalem wiadomosc po 2 godzinach, ze idzie spac. Wiec zadzwonilem i probowalem zapytac o ta sytuacje, mowie, ze dziwne to dla mnie czy opowie wiecej szczegolow? O co chodzi z ta wycieczka? A ona na to “przeciez Ciebie interesuje po co on do mnie dzwoni a nie moj syn - Ty nie chcesz uczestniczyc w jego zyciu”. Poklocilismy sie dzisiaj wyslalem jej film o klotniach skad sie biora… ale odczytala nie reaguje. Podejrzewam, ze nie zadzwoni dzisiaj - ja tez… moze jutro… mamy konflikty co chwila to 3 w tym tygodniu. Ja czuje sie okropnie… jakis obcy facet placi za wycieczke jej syna… potem dzwonia do siebie - nie moge poznac szczegolow zeby uspokoic zazdrosc i odbieram te jej slowa jako “to o czym rozmawialam z ojcem to nasze sprawy bo on jest nawet bardziej zaangazowany niz ty, on zaplacil ty nie, to czy ty jestes zazdrosny mnie nie obchodzi mnie obchodzi moj syn”. Zazdrosc mi podpowiada, ze byc moze cos wiecej pojawilo sie w jej glowie. Po raz kolejny sie mecze nie ma kontaktu. Jak sie odezwe to pewnie bedzie oczekiwac przeprosin… ja chcialbym tylko czuc, ze jak mam obawy to moge z nia porozmawiac, ze wyslucha i uspokoi, ze bardzo jej zalezy na moim stanie psychicznym… a ona czesto odbiera to jako atak “czuje sie dzisiaj zle - przepraszam, ze jestem do dupy niewystarczajaca!!!”…
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Sytuacja, którą Pan opisuje, wskazuje na poważny kryzys zaufania i komunikacji, w którym Pana naturalna potrzeba jasności zderza się z defensywną postawą partnerki. Reakcje typu „czuję się niewystarczająca” lub oskarżenia o brak zaangażowania w życie syna to często mechanizmy obronne mające na celu odwrócenie uwagi od sedna problemu, jakim jest nietypowa relacja finansowa z innym mężczyzną. Ma Pan pełne prawo odczuwać niepokój, gdy partnerka nie pozwala na spokojne wyjaśnienie sytuacji, która budzi Pana wątpliwości, zwłaszcza że szczerość jest fundamentem związku na odległość. Przesyłanie materiałów edukacyjnych w trakcie konfliktu bywa odbierane jako pouczanie, co może tylko potęgować jej opór, dlatego warto skupić się na komunikowaniu własnych uczuć bez oceniania jej zachowania. Proszę pamiętać, że jest Pan wystarczający i zasługuje na relację, w której Pana obawy są traktowane z szacunkiem, a nie jako atak. Dbanie o własny spokój psychiczny jest kluczowe, szczególnie w tak trudnym dla Pana okresie, dlatego warto zastanowić się, czy ten związek daje Panu poczucie bezpieczeństwa, którego Pan teraz potrzebuje.

Powodzenia

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Dziękujemy za kontakt z nami. Myślę, że pod tą kłótnią jest przede wszystkim dużo lęku, niepewności i potrzeby poczucia bezpieczeństwa z obu stron. Pan próbuje uzyskać uspokojenie i jasność a partnerka prawdopodobnie odbiera pytania jako kontrolę lub ocenę. W takich relacjach łatwo uruchamia się błędne koło: im większy Pana niepokój, tym więcej pytań i napięcia, a im bardziej ona czuje presję, tym bardziej się wycofuje lub broni.

Sądzę, że istotne jest nie tyle „kto ma rację” ale czy potraficie rozmawiać o emocjach bez wzajemnego oskarżania. Ma Pan prawo czuć zazdrość czy niepokój, ale ważne jest też, by partnerka nie była stawiana w roli osoby, która ma stale uspokajać Pana lęk. Relacja na odległość bez zaufania i spokojnej komunikacji bardzo szybko staje się źródłem cierpienia dla obu stron.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,
Wygląda na to, że nakłada się tu na siebie kilka trudnych rzeczy: zazdrość, poczucie wykluczenia, brak poczucia bezpieczeństwa w relacji oraz trudność w rozmawianiu o emocjach po obu stronach. Sama zazdrość nie oznacza jeszcze, że dzieje się coś niewłaściwego. Czasem pojawia się wtedy, gdy boimy się utraty ważnej relacji. Wydaje się, że problemem nie jest wyłącznie sam telefon czy ta konkretna sytuacja z wycieczką, ale sposób, w jaki rozmawiacie o swoich uczuciach. Pan próbuje uzyskać uspokojenie i większą jasność, natomiast partnerka może to odbierać jako kontrolę lub podważanie jej intencji. W efekcie uruchamia się błędne koło: Pan dopytuje, bo czuje niepokój → ona reaguje złością lub wycofaniem → Pan czuje się jeszcze bardziej niepewny. Warto też zwrócić uwagę, że w silnych emocjach łatwiej dopowiadamy sobie znaczenia („może pojawiło się coś więcej”, „on jest ważniejszy ode mnie”), mimo że nie mamy na to konkretnych dowodów. To nie znaczy, że Pana uczucia są nieprawdziwe, tylko interpretacje, które pojawiają się pod wpływem emocji, nie zawsze odzwierciedlają rzeczywistość. Być może pomocne byłoby spokojne powiedzenie partnerce nie tyle o samym ojcu chłopaka czy telefonie, ale o tym, co dzieje się w Panu emocjonalnie, np. że w takich sytuacjach uruchamia się lęk przed odsunięciem i potrzebuje Pan więcej poczucia bezpieczeństwa, a nie kontroli nad partnerką. To zwykle buduje większą szansę na dialog niż rozmowa skupiona wyłącznie na „szczegółach sytuacji”.

Pozdrawiam serdecznie
Joanna Cichosz

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 

Witam

  Brzmi to jak bardzo męczący układ nie tyle przez samą zazdrość, co przez brak poczucia bezpieczeństwa i spokojnej rozmowy. To, co opisujesz, nie wygląda na „jedną sytuację”, tylko na powtarzający się schemat. Ty próbujesz zrozumieć i się uspokoić, ona odbiera to jako atak i emocje eskalują.

Z Twojego opisu widać kilka nakładających się rzeczy kiedy

zazdrość i niepewność to naturalna przy relacji na odległość, szczególnie gdy pojawia się inny mężczyzna plus brak pełnych informacji. Różne podejście do pieniędzy i granic kiedy Ty jesteś ostrożny finansowo, ona funkcjonuje bardziej „tu i teraz”, a temat pieniędzy wywołuje u niej silne emocje (możliwe, że czuje się oceniana lub zależna).

Szybka eskalacja konfliktów to drobna różnica zdań- ona czuje się zaatakowana - reaguje emocjonalnie - Ty próbujesz to naprawić - robi się jeszcze gorzej. Brak bezpiecznej przestrzeni na rozmowę – Ty chcesz dopytać i się uspokoić, ona słyszy w tym zarzut. To ostatnie jest kluczowe , bez tego każda kolejna sytuacja będzie wyglądać podobnie.

Czy Twoje odczucia są „przesadzone”?

Nie. Zazdrość w takiej sytuacji jest zrozumiała. Ktoś obcy płaci za coś ważnego, kontaktuje się z Twoją partnerką,

a Ty nie masz jasności, co się dzieje. Problem nie polega na tym, że czujesz zazdrość, tylko na tym, jak trudno Wam o tym rozmawiać bez wojny. Jednocześnie warto uważać na jedną rzecz.  Twoja głowa zaczyna dopowiadać scenariusze („może coś się pojawiło między nimi”). To naturalne przy braku informacji, ale to jeszcze nie jest dowód.

Nie chodzi o to, że ona „robi coś złego” z tym ojcem,  tylko o sposób komunikacji: unikanie konkretów, odwracanie tematu („Ty nie chcesz uczestniczyć w życiu mojego syna”), eskalowanie emocji zamiast wyjaśnienia, granie poczuciem winy („jestem do dupy, niewystarczająca”). To sprawia, że zamiast się uspokoić czujesz się jeszcze gorzej. Nie zaczynaj kolejnej rozmowy od tej konkretnej sytuacji z ojcem kiedy ona już jest „naładowana emocjami”. Spróbuj zmienić poziom rozmowy.  Powiedz coś w tym stylu (własnymi słowami)  że nie chodzi Ci o kontrolę ani oskarżenia, że kiedy nie masz informacji, Twoja głowa zaczyna tworzyć scenariusze, że potrzebujesz od niej spokoju i wyjaśnienia, a nie obrony i ataku, że chcesz, żebyście mogli rozmawiać bez tego, że ktoś „przegrywa”.

Bez ironii, bez „bo Ty zawsze”, bez wracania do szczegółów na start. Jeśli konflikty są „co chwilę” i wyglądają podobnie, to problem nie jest w tej jednej sytuacji ani w tym mężczyźnie. Problemem jest  brak zaufania i brak umiejętności regulowania emocji po obu stronach. I tu trzeba być uczciwym. Sama dobra wola może nie wystarczyć, j Jeśli ona reaguje każdą próbę rozmowy jak atak. To nie wydarzenie tworzy problem, tylko sposób, w jaki jest komunikowane. Na koniec, bardzo wprost masz prawo  czuć zazdrość, zadawać pytania, oczekiwać spokoju i wyjaśnień. Ale też warto sprawdzić jedną rzecz u siebie, czy szukasz zrozumienia… czy potwierdzenia, że coś jest nie tak? Bo jeśli to drugie, to żadna odpowiedź Cię nie uspokoi.

1 miesiąc temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z zakończeniem relacji po pierwszym zbliżeniu i jak sobie wybaczyć?

Od 6 miesięcy flirtowałam z pewnym facetem, gadaliśmy codziennie, czasem wysyłaliśmy sobie jakieś zdjęcia i po prostu ta relacja się rozwijała. Ostatnio poszliśmy razem do łóżka I bach cisza. Po prostu zamilkł. Co się odezwałam, to odpisał mi jakoś krótko albo wysłał tylko emotkę. Co mam zrobić, jak sobie wybaczyć? Jak zapomnieć?

Jak wyjść z toksycznego związku?

Potrzebuje pomocy, jestem w toksycznym związku

Partner zdecydował się zakończyć ze mną związek, co było dla mnie bardzo nagłą i drastyczną decyzją. Uważa, że nie był szczęśliwy ze mną.
Jakieś 3 tygodnie, mój partner, z którym byłam 18 miesięcy od momentu, kiedy do siebie wróciliśmy po rocznym rozstaniu ( wcześniej byliśmy ze sobą 14 miesięcy) oświadczył mi, że nie chce ze mną być w związku, tylko się przyjaźnić. Jego odpowiedź na moje pytanie 'dlaczego'- podjął taką decyzję, była taka, że nie jest ze mną szczęśliwy. Dodam, że jestem mamą nastolatka, mój partner mieszka sam. Pomieszkiwaliśmy u siebie. On częściej u mnie, ze względu na to, że mam syna i nie mogę mieszkać u niego na chwilę obecną. Zastanawia mnie jednak skąd tak drastyczna decyzja z jego strony? Nie byliśmy idealną parą, miewaliśmy wzloty i upadki, jak w każdym związku. Od momentu kiedy partner oświadczył mi, że to koniec mamy ze sobą sporadyczny kontakt telefoniczny. Kiedy jednak próbuję porozmawiać z nim na ten temat - sprawę stawia jasno - nie, bo nie, był podobno nieszczęśliwy, choć wg mnie byliśmy szczęśliwi. Mówi, że mam mu dać spokój i się odczepić a często sam do mnie wydzwania.🙈 Mimo wszystko zależy mi na tym związku, dlatego jestem bardzo zszokowana jego decyzją, tak nagłą i drastyczną. Zastanawiam się czy on po prostu kogoś nie poznał i teraz ma w sobie bardzo dużo siły, żeby podjąć pewne kroki. Czy powinnam odpuścić , walczyć a może dać mu czas. Dodam jeszcze, że partner jest uzależniony od alkoholu. Niestety jest po paru nieudanych terapiach, kilka razy zawiódł mnie, kiedy powinien być, a leżał upity u siebie do nieprzytomności. Natomiast nie jest agresywny po spożyciu alkoholu, raczej zamyka się sam w swoim mieszkaniu i bez towarzystwa upija się.
Związek na odległość: jak radzić sobie z brakiem codziennego kontaktu i potrzebą czułości
Witam, zwiazek na odleglosc od roku - ona z dziecmi ja bez. Bardzo mnie meczy brak kontaktu - nie umiem sobie wyobrazic tego, ze przez caly dzien - jakies 17 godzin poza snem… mozna sie nie odezwac telefonicznie… ja tego bardzo potrzebuje chociaz na dobranoc uslyszec Kocham i pojsc spac… mowilem o tym juz dawno temu teraz nawet nie chce mowic i przypominac o tej potrzebie… byly nawet sytuacje kiedy rozmawialismy i nagle slysze takim milym tonem “kocham Cie”… myslalem, ze to do mnie… za chwile “idz juz spac dobranoc kocham….”. I w momencie kiedy chcialem odpowiedziec uslyszalem “no juz jestem, syn byl… to co my tez idziemy juz spac? No to dobranoc”. Poczulem sie jak ostatni… w tym roku uslyszalem, ze w tamtym roku z ostroznosci trzymala taki dystans - dzwonila i mowila kocham duzo zadziej niz tego ja potrzebuja. Mowila “wazne jest powiedziec dzieciom z rana przed wyjsciem ze sie je kocha bo nie wiadomo co sie wydarzy” ale mi nie musi… owszem zdarzaly sie okresy telefonow, i tych czulych slow wiec moglbym dynamike tej relacji nazwac jako taka “hustawka”. W tym roku i pod koniec ostatniego cos zaczelo sie we mnie zmieniac - nawet sam chwilowo mialem momenty “dzwoni… a nie chce mi sie w sumie rozmawiac chcialem pograc ze znajomym - wczoraj rozmawialismy bardzo dlugo zaspokoilem swoje emocjonalne potrzeby bardzo mocno. A kiedy sie mniej odzywala mowilem sobie “na pewno ma duzo pracy zwiazanej z dziecmi - odezwie sie to sie odezwie moze ja zadzwonie chociaz brakuje mi takiej jej inicjatywy. Zaczalem sie troche godzic z tym, ze u niej ta potrzeba nie bedzie spelniona - musze znalezc sposob na czerpanie radosci z innych zrodel w zyciu - chociaz, czy da sie tak na prawde? Kiedy te potrzeby sa nie zaspokojone nie potrafie sie cieszyc innymi rzeczami. W kazdym razie w tym roku az tak mocno mnie to nie dolowalo… zaczalem nawet moze bardziej przypominac ja sama. Wczoraj po calym jej dniu w pracy i opieka nad dziecmi po niej… pomyslalem, ze zadzwoni w koncu to ja czekam az ona bedzie miec wolny czas - mowi, ze czasem nie zadzwoni tylko rzuci krotkim “dobranoc” bo jest tak mocno zajeta dziecmi. Wiec czekalem, dostalem wiadomosc ze juz wreszcie wszystko zrobione “dopiero teraz czas na herbate” - no i widze, ze to pozny wieczor… nie dzwoni… mowie zadzwonie sam nie bede sie bawic w przedszkole - w tym zwiazku niestety nie jest tak ze jezeli czegos pragne to to po prostu mam… zadzwonilem powiedziec dobranoc chociaz bo jestem chory od 3 dni, mimo to pracuje… ale dzwonie… spytalem jak sie czuje… nie wiem czy cos mnie rozkojarzylo… uslyszalem ze jest zmeczona ma bole plecow itd… (dla mnie to normalne zrzeczy w tym wieku i faktycznie nie przywiazuje do tego takiej wagi jak ona - wiem, ze tu sie roznimy tyle, ze ona nie rozumie tego…) i jakos zmienilem temat nieswiadomie na opowiesc o bracie… chcialem o czyms porozmawiac i na koncu znowu zapytalem jak ona sie czuje - byc moze przez jakies zmeczenie zapomnialem, ze juz pytalem. Odpowiedz dostalem taka “co sie z toba dzieje? Od 4 tygodni zmieniles sie w ch*** (mimo, ze wie, ze bardzo nie znosze przeklinania), na prawde?! Ja mowie, ze zle czuje a Ty o bracie?!. Zaraz po tym mimo, ze staram sie nie eskalowac kobfliktow, zaczela oczywiscie bardziej narzekac i oskarazac rozlaczyla sie… ja napisalem ze mi przykro ona tez… rano dokonczylem wiadomosc, ona tez… kolo 12 zadzwonilem nie odebrala… po kilka godzinach dala kciuka jako “odczytane” potem “duzo zdrowia” - nie odnoszac sie zadnej mojej wiaromosci/pytan. Wiec wieczorem po kolejnych godzinach milczenia napisalem, ze widze ze ma bardzo zajety dzien… (mimo, ze to wolna sobota) i co robi? “ Mam chore dzieci, więc od rana latam między jednym a drugim, podaję leki, inhalacje robię, śniadania obiad sprzątanie po posiłkach, apteka sklep... A sama źle się czuję więc tak zajęty dzień”. Ja nawet w poprzedniej wiadomosci napisalem ze przepraszam za to ze czasem nawalam. Dla mnie jest to jakis rodzaj karania cisza… brak potrzeby rozmowy, czulosci… nie wiem… mecze sie z tym mocno i teraz na przyklad po tym jak wyrzucilem swoje mysli, nie chcialbym paradoksalnie zeby dzwonila bo jakby nie oczekuje niczego pozytywnego po tej rozmowie…
Rodzice odtrącają moją partnerkę, nie akceptują innych moich poglądów. Ja robię dla nich dużo, a oni nie słyszą, co mówię.
Mam ogromny problem, rodzice mają problem chyba z akceptacją moich innych poglądów. Rodzice nie chcą zaakceptować osoby, z którą jestem już 5 lat, w tym czasie sytuacja poprawiała się, relacja się rozwijała. Mieszkam z dala od rodziców w innym mieście. Od początku relacji z moją partnerką nie chcieli jej akceptować, szukali argumentów, brak pracy, brak własnego samochodu, brak wykształcenia. Przez te 5 lat dziewczyna ma własne auto, dobrą pracę i wykształciła się za swój budżet. Kilka razy dziewczyna słyszała co mówią na nią moi rodzice oraz co oboje sądzą, nie rozumiem tego, dlaczego tak ją traktują. Argumenty się skończyły i doszedł kolejny nowy - mówią, że moja dziewczyna odtrąca mnie od rodzinny, że to jej wina. Jest to dla mnie przykre, co mówią. Nie słuchają moich rozmów jak testem sam na sam z rodzicami. Doszło to tego, że każda moja decyzja lub wspólna, która jest zgoła inna niż rodziców, jest traktowana, że to jej pewnie wina, dochodzi do tego tworzenie historii, że pewnie kobieta mnie atakuje, bije i będzie chciała wyrzucić z domu. Nie wiem jak mam wszytko traktować, jest to straszne doświadczenie ,pomimo że przyjeżdżam do rodziców, rozmawiam z nimi, pomagam w trudniejszych pracach domowych, tak to wygląda.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.