
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia lękowe, związki i relacje
- Zazdrość i brak...
Zazdrość i brak zaufania w związku na odległość – jak rozmawiać o pieniądzach i granicach w relacji?
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Sytuacja, którą Pan opisuje, wskazuje na poważny kryzys zaufania i komunikacji, w którym Pana naturalna potrzeba jasności zderza się z defensywną postawą partnerki. Reakcje typu „czuję się niewystarczająca” lub oskarżenia o brak zaangażowania w życie syna to często mechanizmy obronne mające na celu odwrócenie uwagi od sedna problemu, jakim jest nietypowa relacja finansowa z innym mężczyzną. Ma Pan pełne prawo odczuwać niepokój, gdy partnerka nie pozwala na spokojne wyjaśnienie sytuacji, która budzi Pana wątpliwości, zwłaszcza że szczerość jest fundamentem związku na odległość. Przesyłanie materiałów edukacyjnych w trakcie konfliktu bywa odbierane jako pouczanie, co może tylko potęgować jej opór, dlatego warto skupić się na komunikowaniu własnych uczuć bez oceniania jej zachowania. Proszę pamiętać, że jest Pan wystarczający i zasługuje na relację, w której Pana obawy są traktowane z szacunkiem, a nie jako atak. Dbanie o własny spokój psychiczny jest kluczowe, szczególnie w tak trudnym dla Pana okresie, dlatego warto zastanowić się, czy ten związek daje Panu poczucie bezpieczeństwa, którego Pan teraz potrzebuje.
Powodzenia
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Włoszycka
Witam,
Dziękujemy za kontakt z nami. Myślę, że pod tą kłótnią jest przede wszystkim dużo lęku, niepewności i potrzeby poczucia bezpieczeństwa z obu stron. Pan próbuje uzyskać uspokojenie i jasność a partnerka prawdopodobnie odbiera pytania jako kontrolę lub ocenę. W takich relacjach łatwo uruchamia się błędne koło: im większy Pana niepokój, tym więcej pytań i napięcia, a im bardziej ona czuje presję, tym bardziej się wycofuje lub broni.
Sądzę, że istotne jest nie tyle „kto ma rację” ale czy potraficie rozmawiać o emocjach bez wzajemnego oskarżania. Ma Pan prawo czuć zazdrość czy niepokój, ale ważne jest też, by partnerka nie była stawiana w roli osoby, która ma stale uspokajać Pana lęk. Relacja na odległość bez zaufania i spokojnej komunikacji bardzo szybko staje się źródłem cierpienia dla obu stron.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Joanna Cichosz
Dzień dobry,
Wygląda na to, że nakłada się tu na siebie kilka trudnych rzeczy: zazdrość, poczucie wykluczenia, brak poczucia bezpieczeństwa w relacji oraz trudność w rozmawianiu o emocjach po obu stronach. Sama zazdrość nie oznacza jeszcze, że dzieje się coś niewłaściwego. Czasem pojawia się wtedy, gdy boimy się utraty ważnej relacji. Wydaje się, że problemem nie jest wyłącznie sam telefon czy ta konkretna sytuacja z wycieczką, ale sposób, w jaki rozmawiacie o swoich uczuciach. Pan próbuje uzyskać uspokojenie i większą jasność, natomiast partnerka może to odbierać jako kontrolę lub podważanie jej intencji. W efekcie uruchamia się błędne koło: Pan dopytuje, bo czuje niepokój → ona reaguje złością lub wycofaniem → Pan czuje się jeszcze bardziej niepewny. Warto też zwrócić uwagę, że w silnych emocjach łatwiej dopowiadamy sobie znaczenia („może pojawiło się coś więcej”, „on jest ważniejszy ode mnie”), mimo że nie mamy na to konkretnych dowodów. To nie znaczy, że Pana uczucia są nieprawdziwe, tylko interpretacje, które pojawiają się pod wpływem emocji, nie zawsze odzwierciedlają rzeczywistość. Być może pomocne byłoby spokojne powiedzenie partnerce nie tyle o samym ojcu chłopaka czy telefonie, ale o tym, co dzieje się w Panu emocjonalnie, np. że w takich sytuacjach uruchamia się lęk przed odsunięciem i potrzebuje Pan więcej poczucia bezpieczeństwa, a nie kontroli nad partnerką. To zwykle buduje większą szansę na dialog niż rozmowa skupiona wyłącznie na „szczegółach sytuacji”.
Pozdrawiam serdecznie
Joanna Cichosz
Piotr Ziomber
Witam
Brzmi to jak bardzo męczący układ nie tyle przez samą zazdrość, co przez brak poczucia bezpieczeństwa i spokojnej rozmowy. To, co opisujesz, nie wygląda na „jedną sytuację”, tylko na powtarzający się schemat. Ty próbujesz zrozumieć i się uspokoić, ona odbiera to jako atak i emocje eskalują.
Z Twojego opisu widać kilka nakładających się rzeczy kiedy
zazdrość i niepewność to naturalna przy relacji na odległość, szczególnie gdy pojawia się inny mężczyzna plus brak pełnych informacji. Różne podejście do pieniędzy i granic kiedy Ty jesteś ostrożny finansowo, ona funkcjonuje bardziej „tu i teraz”, a temat pieniędzy wywołuje u niej silne emocje (możliwe, że czuje się oceniana lub zależna).
Szybka eskalacja konfliktów to drobna różnica zdań- ona czuje się zaatakowana - reaguje emocjonalnie - Ty próbujesz to naprawić - robi się jeszcze gorzej. Brak bezpiecznej przestrzeni na rozmowę – Ty chcesz dopytać i się uspokoić, ona słyszy w tym zarzut. To ostatnie jest kluczowe , bez tego każda kolejna sytuacja będzie wyglądać podobnie.
Czy Twoje odczucia są „przesadzone”?
Nie. Zazdrość w takiej sytuacji jest zrozumiała. Ktoś obcy płaci za coś ważnego, kontaktuje się z Twoją partnerką,
a Ty nie masz jasności, co się dzieje. Problem nie polega na tym, że czujesz zazdrość, tylko na tym, jak trudno Wam o tym rozmawiać bez wojny. Jednocześnie warto uważać na jedną rzecz. Twoja głowa zaczyna dopowiadać scenariusze („może coś się pojawiło między nimi”). To naturalne przy braku informacji, ale to jeszcze nie jest dowód.
Nie chodzi o to, że ona „robi coś złego” z tym ojcem, tylko o sposób komunikacji: unikanie konkretów, odwracanie tematu („Ty nie chcesz uczestniczyć w życiu mojego syna”), eskalowanie emocji zamiast wyjaśnienia, granie poczuciem winy („jestem do dupy, niewystarczająca”). To sprawia, że zamiast się uspokoić czujesz się jeszcze gorzej. Nie zaczynaj kolejnej rozmowy od tej konkretnej sytuacji z ojcem kiedy ona już jest „naładowana emocjami”. Spróbuj zmienić poziom rozmowy. Powiedz coś w tym stylu (własnymi słowami) że nie chodzi Ci o kontrolę ani oskarżenia, że kiedy nie masz informacji, Twoja głowa zaczyna tworzyć scenariusze, że potrzebujesz od niej spokoju i wyjaśnienia, a nie obrony i ataku, że chcesz, żebyście mogli rozmawiać bez tego, że ktoś „przegrywa”.
Bez ironii, bez „bo Ty zawsze”, bez wracania do szczegółów na start. Jeśli konflikty są „co chwilę” i wyglądają podobnie, to problem nie jest w tej jednej sytuacji ani w tym mężczyźnie. Problemem jest brak zaufania i brak umiejętności regulowania emocji po obu stronach. I tu trzeba być uczciwym. Sama dobra wola może nie wystarczyć, j Jeśli ona reaguje każdą próbę rozmowy jak atak. To nie wydarzenie tworzy problem, tylko sposób, w jaki jest komunikowane. Na koniec, bardzo wprost masz prawo czuć zazdrość, zadawać pytania, oczekiwać spokoju i wyjaśnień. Ale też warto sprawdzić jedną rzecz u siebie, czy szukasz zrozumienia… czy potwierdzenia, że coś jest nie tak? Bo jeśli to drugie, to żadna odpowiedź Cię nie uspokoi.

Zobacz podobne
Dzień dobry. Ja mam taką sytuację. Moja siostra wczoraj napisała do mnie wieczorem, z pytaniem, czy będzie mogła przyjechać do mnie. Ja poczułam się zirytowana. Bo ostatnio już była u nas z koleżankami. Później też miała przyjechać, ale my z mężem postawiliśmy granice, przede wszystkim ja postawiłam granice, że tym razem pod koniec miesiąca będzie mogła przyjechać I właśnie wczoraj napisała...zapytała się, czy może przyjechać 29 sierpnia z koleżanką na noc, ja powiedziałam, że my możemy mieć plany...a później ona napisała, że okropna jestem, że obiecałam... No i ja później spokojnie wytłumaczyłam, że ja wcale jej nie odmówiłam tylko, ze damy znać później 28 sierpnia...jednak ona napisała, że jej koleżanka nie może tyle czekać czy coś takiego. No i ja jej później tłumaczyłam, że ja jej wcale nie odmawiam tylko, ze musimy przemyśleć. Nie powiem, ale słowa ,,jestem okropna'' długo siedziały w mojej głowie, powodując, że może ja rzeczywiście taka jestem... Bezwartościowa. Obrażalska. Długo to później we mnie siedziało. Ja naprawdę starałam się delikatnie postawić granice, ponieważ zawsze było tak, ze zgadzałam się na jej przyjazd... Dlaczego czuję się tak jakbym zrobiła coś złego
Co mam robić??? Mąż ciągle pracuje, twierdząc, że ludzi nie ma do pracy jest kucharzem razem 20 lat wiecznie praca praca zaniedbuje dom dzieci mnie tylko zawsze rano wspólną kawę praca wieczorami sex spanie i tak w kółko.
Dzieci nie widzą ojca, nie wiedzą co to wakacje, ja ciągle sama. Co mam robić, do męża nic nie dociera, potrafi powiedzieć co ja poradzę nie pasuje, znajdź sobie takiego, z którym będzie Ci lepiej. Jestem zmęczona takim związkiem, czuje się jakby wracał do hotelu, spać, sex, zjeść i pa. Na odległość pisze, ze tęskni, że kocha, pragnie. Z tego wszystkiego nawet sex nie zadawała mnie. Nigdzie nie wychodzimy jedynie z psem wokoło bloku.
Dzisiaj w piątek zakończyłam znajomość z toksycznymi osobami. I tak jak jedna osoba uszanowała moją decyzję tak druga zaczęła się na mnie wkurzać. A to była jedna z osób, które, że tak powiem, bluźniły na mnie. Wyzywały mnie od zer, mówiły, że jestem nikim, śmieciem. I tak jak przez lata wracałam do kontaktu z nią, bo uważałam, że się zmieni, tak po wczorajszej wizycie u terapeutki stwierdziłam, podjęłam decyzję, że koniec tego dobrego. Zakończę to. Dlatego Dzisiaj napisałam jej, im wiadomość, w której wyjaśniłam, że nie mogę dłużej z nimi utrzymywać kontaktu z uwagi na mój komfort psychiczny. Dlaczego pomimo tego, że w głębi serca wiedziałam i wiem, że to dobra decyzja, czuję smutek i pewnego rodzaju wyrzuty sumienia ? Dlaczego pomimo tego, że wyznaczyłam granice, czuję się tak jak bym to ja była winna tej sytuacji, a nie ona...a przecież to ona mnie wyzywała...ja nie oddałam jej tych słów, które ona mi mówiła... Właśnie przez te jej słowa czuję się właśnie tak beznadziejnie...
Witam, mam problem i robi się co raz bardziej złożony i ciężki dla mnie, nie spełna 3 tygodnie temu moja dziewczyna ze mną zerwała, musiałem się wyprowadzić i nie jestem tutaj po to, aby robić z siebie ofiarę, bo tak nie jest, kilka dni wcześniej na skutek niezrozumienia ja chciałem się wyprowadzić, mieliśmy ciężki okres życiowo-zawodowy i byłem bardzo zmęczony i przeciążony psychicznie.
Pod jej prośbą zostałem i naprawdę myślę o tym każdego dnia, ale to się stało, bardzo ciężko to przeżywam, gdyż niezależnie od tego, co zrobiłem źle czy dobrze, tego nigdy nie przechodziliśmy - diametralnego rozstania. Na początku był to dla mnie szok, przez pierwsze dwie doby nie wiedziałem, co się dzieje, byłem załamany i przestraszony, gdy w tym czasie z jej strony był jeszcze całkiem normalny kontakt, ale dalej z podkreśleniem rozstania.
Wraz z upływem czasu było u mnie tylko coraz gorzej, raz kontaktowałem się z nią całkiem załamany, raz zły, ale bez obrażania, tylko coś bardziej w rodzaju w złości. Potwierdziłem jej, że będzie tak jak chce, potem to już przeginałem i jasno pokazywałem swoje załamanie, gdyż on było i trwa mocno do tej pory.
W momencie zerwania ze mną, od razu usunęła mnie ze wszystkich social media, prawdopodobnie było to pokłosem tego i powodem zerwania, gdyż byłem przeciążony emocjonalnie i wypowiedziałem do niej wiele słów, które nie powinny paść i to przelało czarę goryczy, normalnie bym się tak nie zachował, ale to się stało i żałuję tego każdego dnia.
Po tym wszystkim, po rozstaniu dochodziło do kilku prób kontaktu, głównie z mojej strony mimo iż prosiła, abym tego nie robił, podkreślając jasno, że z nami koniec.
Do niedawna był raczej spokój, ale w pewnym momencie zablokowała mnie, ja przez ten okres robiłem wszystko, aby zrozumieć swoje błędy, terapia, analiza, aktywność fizyczna, spędzanie wolnego czasie na łonie natury i dużo rozmyślania na temat swoich błędów.
Po blokadzie udało mi się nagrać wiadomość na skrzynce głosowej, to była czuła wiadomość z mojej strony, bez jakiś obietnic czy prób przekonania jej, z naznaczeniem, że bardzo tęsknię i każdego dnia myślę o tym, co zrobiłem. Po tym skontaktowała się ze mną, opowiedziała mi co u niej, że wszystko w porządku, bez jakiś niepotrzebnych napięć. Ja odpowiedziałem spokojnie i naprawdę poczułem ulgę, byłem szczęśliwy, że w końcu, mimo iż nie jesteśmy razem, to przeszliśmy ten gniew i udało się skontaktować. Następnie o poranku dostałem jedną wiadomość od niej, że jednak nie chce kontaktu i że jest to jej nie na rękę, nie miałem internetu włączonego wtedy, więc chyba to źle zrozumiała, bo parę godzin później napisała mi SMS, żebym się pogodził, że już nie jesteśmy razem i że nie życzy sobie kontaktu z mojej strony.
Ja wiem, że może być to pewnego rodzaju jej lęk przed tym, jak kiedyś wpadłem w gniew, ale jak już podkreśliłem- mój gniew nie był kierowany personalnie do niej, byłem totalnie przeciążony psychicznie, a to co powiedziałem to nigdy tego naprawdę nie myślałem.
Jedyne co po ostatnich wiadomościach nagrałem się jej na skrzynkę pocztową, że nie chciałem jej zezłościć, chciałem jej odpowiedzieć na drugi dzień na jej wiadomości, bo było późno i że naprawdę szanuje jej decyzję, że nie chciałem nic złego i że nie będę się kontaktował, ale bez gniewu, raczej czułym tonem, po tym wszystkim nie próbowałem się już kontaktować.
Bardzo to ciężko przeżywam, gdyż wiem, że zrobiłem źle i bardzo za nią tęsknię, dużo płacze i ciężko mi się odnaleźć w takiej rzeczywistości i wiem, że już nie powinienem nic robić, ale jest mi mega przykro i ciężko mi to wewnętrznie znieść, ale naprawdę: czy już nic nie powinienem robić?
Odczytuję wiadomości, które jej zostawiam, ale już od dłuższego czasu czuć od niej gniew, znam ją i bardzo kocham i nigdy wcześniej się tak nie zachowywała i to głupie, ale co ja mogę teraz zrobić, bo jeśli do niej się odezwę, to nic nie naprawię, ale chcę naprawdę jej pokazać, że żałuję, ale nie chcę na nią naciskać, a jednocześnie chcę też pokazać, że już nie ma tego gniewu, co robiłem ostatnio, ale czemu przeszła z kontaktu do takiej nagłej ofensywy i odcięcia kontaktu?

