Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z zazdrością męża i poprawić relacje małżeńskie po 28 latach?

Dzień dobry mam ciężka sytuację z mężem jesteśmy razem już 28 lat mamy 4 dziecię w tym już 2 dorosłych ale niestety zaczęło się psuć wszystko chodzi o moją pracę mój mąż wręcz mi każe z niej zrezygnować ponieważ nie lubi mojego kierownika przez to wszystko grozi mi rozwodem i ogólnie codziennie są klutnie przegląda mj telefon sprawdza grafik dzwoni do pracy jak jestem gdzie nie mogę za bardzo rozmawiać czuje się osaczona nie potrafie tego przerwać ponieważ wydaje mi się że jeszcze go kocham wspomnę że pracuje już w tej firmie 11 lat czy potrzebuje terapii aby go zrozumieć ?
User Forum

Anna

3 miesiące temu
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

Indywidualne wsparcie psychologiczne może pomóc Pani uporządkować własne myśli, zrozumieć to, co jest dla Pani do przyjęcia, a co już przekracza Pani możliwości. To także przestrzeń, w której można spokojnie przyjrzeć się tej sytuacji czy też możliwym rozwiązaniom. Najważniejsze jest to czego Pani czuje, że potrzebuje :) 
 

Jeżeli będzie Pani na to gotowa być może warto również spróbować nazwać swoje potrzeby i obawy w rozmowie z mężem, w możliwie spokojny i konkretny sposób. Ważnym elementem takiej rozmowy może być także nazwanie swojego prawa do prywatności i samodzielności, w tym do pracy, kontaktów i posiadania własnej przestrzeni - bez kontroli męża. Potrzeba prywatności nie jest oznaką braku miłości, ale naturalną częścią dorosłej relacji. Taka rozmowa nie musi od razu prowadzić do rozwiązań, ale może być pierwszym krokiem do pokazania, jak bardzo ta sytuacja jest dla Pani obciążająca i czego Pani potrzebuje, aby czuć się bezpieczniej w relacji.

Jeśli mąż byłby gotowy to terapia par mogłaby stać się miejscem do rozmowy o jego obawach, zazdrości, złości i sposobach radzenia sobie z nimi bez kontroli i gróźb. To, że wciąż czuje Pani miłość względem partnera nie wyklucza potrzeby ochrony siebie. 

Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 Opisane przez Panią zachowania męża grożenie rozwodem, nakazywanie rezygnacji z pracy, przeglądanie telefonu, sprawdzanie grafiku i dzwonienie do pracy w celu kontroli są klasycznymi objawami przemocy psychicznej i kontroli przymusowej . Przemoc psychiczna jest formą przemocy, która nie pozostawia fizycznych śladów, ale ma destrukcyjny wpływ na psychikę, poczucie własnej wartości i autonomię ofiary. W Pani przypadku, mąż używa kontroli w kilku kluczowych obszarach takich jak obszar kontroli, zachowanie męża, cel zachowania.  Pani uczucie osaczenia jest naturalną reakcją na te działania. Kontrola nad pracą, w której jest Pani od 11 lat, jest szczególnie niebezpieczna, ponieważ ma na celu odcięcie Pani od ważnego źródła tożsamości, kontaktów społecznych i niezależności finansowej.

 

  Czy potrzebuje Pani terapii, aby "go zrozumieć"? Pani pytanie jest bardzo ważne i dotyka sedna problemu w relacjach przemocowych. Nie, nie potrzebuje Pani terapii, aby zrozumieć, dlaczego mąż Panią kontroluje. Terapia jest Pani potrzebna, ale nie po to, by szukać usprawiedliwienia dla zachowań męża. Terapia powinna służyć przede wszystkim Pani odbudowie poczucia własnej wartości, odzyskaniu autonomii i zrozumieniu mechanizmów, które sprawiają, że czuje się Pani osaczona i ma trudność z przerwaniem tej sytuacji. Pani miłość i poczucie przywiązania  po 28 latach związku i wychowaniu czwórki dzieci są naturalne. To jest ten element, który sprawca przemocy często wykorzystuje. Pani trudność w przerwaniu tej sytuacji nie wynika z braku miłości, ale z mechanizmów psychologicznych, które sprawiają, że ofiary przemocy czują się odpowiedzialne za związek i mają nadzieję na zmianę partnera.

 Kolejne pytanie dotyczy rodzaju terapii. Indywidualna czy terapia dla par? W sytuacji, w której występuje przemoc psychiczna i kontrola, terapia dla par jest stanowczo odradzana przez specjalistów . Dlaczego terapia dla par jest niewskazana? Zalecana jest terapia indywidualna. Brak bezpieczeństwa, a ujawnienie prawdy o kontroli w obecności męża może wywołać jego agresję lub odwet po powrocie do domu. Terapia par zakłada równość stron, a w relacji przemocowej jest dominacja. Sprawca może wykorzystać terapię do dalszej manipulacji i obwiniania Pani. 

Pani celem w terapii indywidualnej powinno być:

1.  Uznanie, że to, czego Pani doświadcza, jest przemocą.

2.  Odbudowa poczucia własnej wartości i autonomii.

3.  Wypracowanie strategii bezpiecznego wyznaczania granic.

4.  Zrozumienie, dlaczego pomimo cierpienia, nadal czuje Pani przywiązanie do męża.

Proszę poszukać psychoterapeuty, który ma doświadczenie w pracy z osobami doświadczającymi przemocy psychicznej i kontroli.  Proszę skontaktować się z organizacjami oferującymi bezpłatną pomoc. Specjaliści pomogą Pani nazwać sytuację i opracować plan działania:  Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie " Niebieska Linia" 800 120 002** (całodobowo, bezpłatnie) ,  Centrum Praw Kobiet: 600 070 717 (telefon interwencyjny)

 Proszę nie rezygnować z pracy. Jest ona Pani niezależnością finansową i społeczną. Utrzymanie pracy jest kluczowe dla Pani bezpieczeństwa i przyszłej autonomii. Proszę spróbować, w miarę możliwości, ograniczyć dostęp męża do Pani telefonu i grafiku. Może Pani zmienić hasło i nie udostępniać mu tych informacji.   Proszę zacząć dokumentować wszystkie incydenty kontroli i kłótni (daty, godziny, opis sytuacji, groźby). Może to być przydatne w przyszłości, jeśli zdecyduje się Pani na kroki prawne. To, że Pani mąż grozi rozwodem, jest formą szantażu, mającą na celu zastraszenie Pani i zmuszenie do uległości. Ma Pani prawo do życia bez kontroli i strachu. Życzę szybkiego rozwiązania sprawy i zdrowia.

3 miesiące temu
Karolina Kozicka

Karolina Kozicka

Terapia z pewnością mogłaby pomóc, aby lepiej zrozumieć siebie nawzajem i spróbować rozwiązać opisane przez Panią trudności. Terapia dla par może dać przestrzeń do wyrażenia uczuć, które być może były tłumione przez lata. 

 

Czasami w związku, po długim czasie, zaczynają wychodzić nierozwiązane problemy, które teraz mogą przejawiać się w formie niezdrowej kontroli i konfliktów.

 

Warto także zastanowić się nad tym, jak Pani czuje się w tej sytuacji... Praca to nie tylko źródło dochodu, ale i część naszej tożsamości. Jeżeli czuje Pani, że praca daje Pani satysfakcję, nie powinna Pani być zmuszana do rezygnacji tylko dlatego, że mąż nie akceptuje Pani kierownika.

 

Jeśli ma Pani poczucie, że jest w stanie porozmawiać z mężem o swoich obawach i uczuciach to warto spróbować :) Czasami, kiedy w relacji nie ma przestrzeni do otwartego wyrażania siebie, narasta frustracja i konflikty. Terapia dla par może pomóc znaleźć rozwiązania, które będą satysfakcjonujące dla obu stron.

 

Jeśli nie czuje się Pani na siłach lub nie ma przestrzeni do wyrażania siebie w tej relacji, a mąż nie wyrazi zgody na wspólną pracę warto także rozważyć porozmawianie z kimś, kto pomoże Pani zrozumieć, jak postawić granice i jak dbać o swój emocjonalny dobrostan. 

 

Pozdrawiam ciepło, Karolina Kozicka. 

3 miesiące temu
Iwona Chrzanowska

Iwona Chrzanowska

Rozumiem, że jest Pani trudno w takiej sytuacji. Proponuję szczerą rozmowę z mężem z poziomu JA, czyli mówi Pani mężowi co Pani czuje i co to w Pani robi kiedy on się zachowuje w określony sposób. Jeśli to nie pomaga warto skorzystać z terapii dla par. A jeśli mąż nie będzie chciał, co też się zdarza, to warto skorzystać samemu z konsultacji / terapii u specjalisty by się wzmocnić i opracować strategie zaradcze.

3 miesiące temu
Barbara Michno-Wiecheć

Barbara Michno-Wiecheć

Dzień dobry,

 

Myślę, że warto przyjrzeć się głębiej temu, co się dzieje w Pani małżeństwie, jak również z Panią. Kiedy pojawiają się kłopoty w związku, można spróbować terapii par, o ile obie strony mają na to zgodę. Może także Pani spróbować indywidualnych konsultacji z psychoterapeutą, aby bliżej się przyjrzeć w czym może być problem. Na tej podstawie ustala się już razem z terapeutą, czy jest konieczność/możliwość psychoterapii. Czasami wystarczą konsultacje, czasami potrzeba szerszej pracy.

 

Terapia indywidualna dotyczy osoby, która się zgłasza. Oczywiście, nie sposób zajmować się pacjentem w oderwaniu od innych osób, ale warto zwrócić uwagę na rozłożenie akcentów. Większe zrozumienie siebie może skutkować większym zrozumieniem innych. Jeśli Pani tu na forum szuka pomocy, można rozumieć, że jest to sygnał, że może Pani być zainteresowana większym zrozumieniem siebie, swoich myśli, emocji, zachowań w relacji z mężem, poszerzeniem perspektywy myślenia. Natomiast jeśli Pani sama czuje, że z jakiegokolwiek innego powodu potrzebowałaby kontaktu z terapeutą, to jest to wystarczające, aby taką próbę podjąć.

 

Pozdrawiam,

Barbara Michno-Wiecheć

psycholożka, psychoterapeutka psychoanalityczna

2 miesiące temu
Wiktoria Gwóźdź

Wiktoria Gwóźdź

Dzień dobry,

Czy próbowali Państwo wspólnie wybrać się na konsultację lub porozmawiać z kimś z zewnątrz? Czasami taka rozmowa pomaga spojrzeć na sytuację z innej perspektywy.

Uczucia i emocje partnera są ważne – natomiast Pani również. Warto zadać sobie pytanie, czy rezygnując z pracy, nie rezygnuje Pani z siebie i swojej niezależności.

Jeśli te zachowania wywołują u Pani poczucie osaczenia i stres, być może warto rozważyć indywidualną konsultację, która pomogłaby zobaczyć siebie w tej sytuacji i zrozumieć własne emocje.

Pozdrawiam

Wiktoria 

 

2 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


to, co Pani opisuje, brzmi jak silna kontrola i naruszanie Pani granic – sprawdzanie telefonu, naciski na rezygnację z pracy, grożenie rozwodem i ciągłe kłótnie nie są oznaką troski, lecz przemocy psychicznej. To zrozumiałe, że ma Pani w sobie ambiwalencję i uczucia do męża – po 28 latach związku to bardzo naturalne.

 

Terapia nie jest po to, by „lepiej zrozumieć i znosić” takie zachowania, ale by wzmocnić Panią, pomóc nazwać to, co się dzieje, odzyskać poczucie bezpieczeństwa i nauczyć się stawiać granice. 

 

Warto rozważyć indywidualne wsparcie psychologiczne dla Pani – niezależnie od decyzji o terapii par. Jeśli sytuacja się nasila lub czuje się Pani zagrożona, proszę szukać także pomocy instytucjonalnej (np. telefonów wsparcia). Pani praca, autonomia i bezpieczeństwo są ważne.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

2 miesiące temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Samotność i utrata rodziny: Jak poradzić sobie z emocjonalnym bólem i tęsknotą

W moim życiu niedawno zaistniały nowe dowody i napotkałem trudność, która mnie przerasta, utraciłem rodzinę, dom, i pieniądze to trzecie nie jest dla mnie nic nieznaczące i nie ważne, pracuje, by spłacać kredyty, pracuje, by się czymś zająć, pracuje, by kiedyś coś po mnie zostało, ale napotkałem trudność, nie mogę z nią sobie poradzić, nie może mi nikt pomóc, bardzo kochałem swoją żonę i dzieci bardzo kochałem dom, który otrzymałem od dziadków, już ich nie ma, pozostali w mojej pamięci, ten dom po opuszczeniu przez moją żonę i dzieci sprzedałem, a kupiłem mieszkanie z dala od byłej rodziny, byłej żony, by widywać się z dziećmi. Bardzo kochałem dzieci, bardzo kocham swoje najmłodsze dziecko, okazało się, że dom kupili pośrednicy, a pieniądze wyłożył ojciec biologiczny moich dzieci. Dwoje dzieci utraciłem, które są już dorosłe, po wychowaniu usłyszałem, że nie jestem ich ojcem, mam 53 lata dzieci odchodziły co 10 lat, co 10 lat się rodziły, pozostało mi najmłodsze dziecko, nie jestem biologicznym jego ojcem, niedawno się o tym dowiedziałam, to przez opuszczenie domu przez rodzinę szukałem odpowiedzi dlaczego? Dom sprzedałem i nie ma tu oszustwa. Ale ten dom kupiła była rodzina, ciężko przeżyłem utratę dzieci, nie widziałem najmłodszego syna rok, kiedy to po roku byliśmy razem szczęśliwi, wzajemnie nie mogliśmy się doczekać naszych spotkań, zbudowałem cudowną miłość, wiedząc, że nie jestem jego ojcem, będę zawsze, będę zawsze go kochał jak dzieci, które odeszły, te dzieci, które kochałem, z ich strony nasilił się atak na moją osobę, w sposób psychologiczny mówią, że całe życie ich źle traktowałem, źle traktowałem ich matkę, nie chcą utrzymywać ze mną kontaktów, bo jestem psychiczny to ich słowa, więc czym jest moja miłość? 

Jestem jedyną osobą, która może uwiarygodnić, co mi zrobiono. Wiem, że za 8 lat utracę ostatnią osobę moje serce i dziecko, pierw zezwalali, by był ze mną był całe nawet wakacje. 

Graliśmy w gry planszowe, jeździliśmy rowerami po lesie, obydwoje płakaliśmy, jak miał jechać do swojego domu, obecnie albo jest chory, dlatego nie mogę go widzieć lub dostaje wiadomość, że nie może, nie mam nikogo, nie mam rodziny pomimo, że jest duża, to oni mi to zrobili, chodziło o pieniądze, o pieniądze które dla mnie nie były ważne a jedynie potrzebne, przekładałem inne wartości. Poznałem kogoś, byliśmy razem rok czasu, pozwoliło mi to zapomnieć o byłej żonie, byłem bardzo szczęśliwy pomimo tego, co mi się przydarzyło, cudowna kobieta, próbowała naprawić relacje moje, z moją rodziną pomimo tego, co mi zrobiono, ale oni dalej brnęli. Moja dziewczyna zobaczyła, kim jest moja rodzina, wszystko przewidziała, mogłem być z nią lub z synem oddaleni byliśmy aż 300km, jeździłem do niej, jeździłem do syna, widziała, że się męczę, rozstaliśmy się, to ona podjęła tę decyzję. Mówiła, bym zamieszkał u niej, wybrałem widzenia z dzieckiem, z dzieckiem, które nie poszło spać, póki ja nie usnąłem, mam tylko jego, tak bardzo go kocham, że nie daje sobie z tym rady, tak bardzo się boję, że go za 8 lat utracę, wiem, że jak spłacę kredyty, to moja rodzina zaatakuje moje mieszkanie, nie mam komu przepisać mieszkania, skorzysta na tym biologiczny ojciec, ja czuję, że go utracę to zrozumiałe, taką samą miłością darzyłem dwójkę pozostałych dzieci, borykam się z niewyobrażalnym bólem i problemem, co mam zrobić, dokąd uciekać, a nie mogę, stoję w oknie i mam nadzieję, że przyjedzie do mnie najstarszy syn. Samotność to przerażające uczucie, praca jeszcze mi pomaga, ale się męczę, choć jest to praca nie męcząca, bardzo tęsknię za synem i świadomość, że on tęskni za mną, nie daje mi spokoju, nie mogę do niego pisać, bo odpisuje mi ktoś inny, to się po prostu czuję, od czasu do czasu wyślę mi mój syn esemesa i wiem, że to od niego, a są podteksty na przykład, ze pyta się, co ja teraz robię, ja mu na to, że piję kawę i mi odpisuje, pamiętam tę kawę, dobra była. Tak to wygląda, podchodzą do mojej osoby psychologicznie, a ja się coraz bardziej męczę, czuję, że jestem podśmiechiwany, w tych esemesach są podteksty cyt: dobry jestem: Miałem odebrać syna zrobiłem torta, kupiłem nowe gry planszowe, i nie może mi go dać, bo wyczerpałem już swoje widzenie, to przez pracę co trzy tygodnie tak zasadzili, borykam się z wielką niesprawiedliwością i brzemieniem kocham życie i boję się odejść, tak bardzo czuję się oszukany przez życie, tak bardzo po aż 3 latach nie wierzę w to, co mnie spotkało, zasypiam i chce się obudzić, że to był tylko koszmar, obudzę się w moim byłym domu, a mój najmłodszy syn będzie patrzał się na mnie i czekał, kiedy wstanę. Nie uważam, że przechodzę kryzys, ja tęsknię, tęsknię za rodziną, która mi została odebrana, ciężko mi iść dalej samotnie nikomu nie życzę tego, co mi wyrządzono, tęsknię za dziećmi, zapomniałem już o byłej żonie, wystarczył rok z kochającą osobą, która mi udzieliła krótkiego wsparcia, tęsknię też za nią, ja chcę się obudzić :)

Gdzie mam swoją miłość?
Gdzie mam swoją miłość?
Dlaczego mój partner nie chce mnie pocieszyć i umniejsza moim uczuciom?
Proszę pomóc mi zrozumieć, z czego to wynika? Dlaczego nie chce mnie pocieszyć? Partner zamiast współczuć i pocieszyć decyduje się uświadamiać mnie, że to ja źle odbieram różne sytuacje i słowa. Słyszę często "To był żart", " To co powiedziała Ci Kasia nie było złośliwe", "Naucz się mieć dystans"... Rozmawiałam ze swoim partnerem o moich oczekiwaniach w sytuacjach kiedy potrzebuje wsparcia. Uważa, że ma prawo do własnego zdania, krytyki i nie będzie sztucznie mnie pocieszał. Czy zależy mu na relacji? Dlaczego nie potrafi mnie zrozumieć? Skąd u niego takie oschłe podejście? Rozmowa zakończona kłótnią. Czuje się niezrozumiana, samotna i bezsilna bo to nie była nasza pierwsza rozmowa o umniejszaniu moim uczuciom.
Problemy emocjonalne męża, chęć powrotu do Polski a dobro dzieci - jak sobie radzić

Witam serdecznie! Od pewnego czasu nurtują mnie pytania dotyczące mojego w związku z moim mężem i jego relacji z naszymi dziećmi. Mieszkamy 17 lat za granicą, mój mąż chce bardzo wrócić do Polski, ale ja nie jestem pewna czy też tego chce. Są takie dni, że mój mąż czasami musi wylądować na mnie swoje emocje i też na dzieciach. Bardzo mi się to nie podoba, czasami ma stany depresyjne, np. siedząc w przedpokoju w ciemności, pokazuje bardzo, że jest tutaj nieszczęśliwy albo pójście wcześniej spać do łóżka, a ja mam wtedy cały dom na głowie. Szkoda mi dzieci, że muszą na to wszystko patrzeć. On ma też różne traumy z dzieciństwa, ma też niską samoocenę. Mówi, że jak wrócimy do Polski, to będzie inaczej, prosiłam, żeby porozmawiał z psychologiem, ale on nie chce. 

Czy jego zachowania podlegają leczeniu?

Witam, piszę ze skomplikowaną sprawą. Nie wiem, co mam z tym wszystkim zrobić może ktoś pomoże to jakoś sensownie i logicznie rozwiązać...
Witam, piszę ze skomplikowaną sprawą. Nie wiem, co mam z tym wszystkim zrobić może ktoś pomoże to jakoś sensownie i logicznie rozwiązać... A więc może zacznę tak, nadszedł grudzień i pewnego dnia podczas kłótni (wtedy jeszcze moja narzeczona) zaczęła mnie namawiać, żebym pojechał do siebie do domu na jakiś czas, żebyśmy od siebie odpoczęli, bo sporo w ostatnim czasie się kłóciliśmy (generalnie te kłótnie były praktycznie w 95% spowodowane przez moje nieodpowiednie i nieodpowiedzialnie zachowania, wtedy tego jeszcze nie rozumiałem). I generalnie ona wyszła następnego dnia do pracy i długo nie wracała i nie odbierała ode mnie i po jakimś czasie w końcu zaczęła pisać, że już nie chce ze mną być, że mam się spakować, że przez to, jak się zachowałem i co robiłem, to ona straciła do mnie zaufanie i przez to też już do mnie nie czuje, że wyczerpałem ją psychicznie i ma już tego dość. Byliśmy ze sobą 6.5 roku. Więc ogólnie jak przyszła w końcu domu to błagałem ją, żeby mi dała ostatnią szansę, że teraz serio się ogarnę totalnie i że nie pożałuje tego. Uzgodniłem z nią, że pojadę do siebie na tydzień i nie będę się z nią kontaktować i potem może wrócę, to zobaczymy i po 6 dniach dzwoni do mnie, że mam nie wracać, że ona mi odeśle rzeczy i wgl... Dobra ja i tak pojechałem, mimo że miałem 450 km do miejsca, gdzie mieszkaliśmy razem. Czekałem na nią. Znów z nią rozmawiałem, błagałem ją, przepraszałem i wgl, ale to nic nie dało. Ona była totalnie bez jakichkolwiek uczuć do mnie po 6.5 latach czułem jakbym gadał z jakąś totalnie inną osobą, którą jakbym pierwszy raz widział na oczy, to był totalnie ktoś inny. Ale podczas rozmowy powiedziała, że teraz nie chcę ze mną być, ale za jakiś czas no na przykład za pół roku nie wyklucza, że może, ale też nie może wykluczyć, że kogoś innego nie znajdzie. Ogólnie robiła już teraz wszystko, aby żebym jej dał spokój i sobie poszedł (generalnie rozumiem, że tak chciała, bo wiem, co robiłem źle i wgl i każdy by tak zrobił). Ale jest tego wszystkiego inny problem. Mianowicie jak ona tego pierwszego dnia nie odbierała, ja zadzwoniłem do swojego (wtedy jeszcze przyjaciela), żeby się wygadać, bo zawsze sporo gadaliśmy na różne swoje prywatne sprawy. Ja zawsze na niego mogłem liczyć.. i generalnie do momentu aż jeszcze nie widziałem, że ona nie da mi tej szansy, to miałem z nim kontakt. Pytał co tam, jak się trzymam i wgl.. A gdy już się dowiedział, że nie mieszkam z nią i że nie mam z nią kontaktu i generalnie wszystko mu powiedziałem, jak wyglądało między nami, to przestał do mnie dzwonić, pisać (mówię, pewnie ma znowu jakieś problemy zdrowotne, bo miał i ma dalej spore albo ma dużo roboty i po prostu któregoś dnia się odezwie). Choć miałem już od tego dnia, kiedy ostatni raz z nim gadałem przeczucia, że on coś knuję, bo słuchał tylko, co ja mówię i jakby zbierał informacje, które może wykorzystać przeciwko mnie... (ale nie no mówię jak przyjaciel, nie zrobiłby mi takiej rzeczy). Jak się potem okazało, dowiedziałem się 31 grudnia, że moja była ma chłopaka, bo napisałem jej życzenia noworoczne itp, a ona mi odpisała i napisała, że jest szczęśliwa z obecnym chłopakiem... ja odpisałem jej : to pozdrów****** I ona napisała, dlaczego o nim piszę, a ja to, że kto niby inny, a ona, że ktoś inny jej sprawa i ja napisałem to powodzenia i po prostu odpuściłem (generalnie jeszcze wtedy nie byłem ciągle pewnym czy to na pewno on, ale coś w moim organizmie cały czas mówiło, że to on, ale nie potrafiłem w to uwierzyć). I generalnie sprawa wygląda tak, że moja była narzeczona, z którą byłem 6.5roku aktualnie jest z moim byłem przyjacielem, ale nie to jest w tym wszystkim najgorsze. Ja wiem o tym człowieku bardzo dużo i wiem, że on od zawsze miał problem, żeby jakąś kobietę spotkać, bo każda jedna go zlewała, a on potrafił każdego wysłuchiwać był takim "psychologiem" zawsze dobra rada. Ludzi do niego ciągnęło, a on zbierał tylko informacje i wykorzystywał je w odpowiednim momencie. Wiele osób mi kazało na niego uważać, ale ja mówiłem, że zawsze na niego mogę liczyć i zawsze to broniłem i mówiłem, że ludzie przesadzają. I problem jest taki, że ja wiem, że jeśli on by do niej nie zaczął gadać ani pisać jakbym ja mu nie powiedział o swoich problemach to byśmy z moją była byli z powrotem razem, bo generalnie strasznie ją kochałem (ale miałem swoje problemy trochę natury psychicznej, które teraz ogarnąłem i jestem totalnie innym człowiekiem, ale na zdecydowanie plus) i nie chciałem jej teraz nic utrudniać i robiłem wszystko, jak chciała... Ale no ogólnie dowiedziałem się tak z 2 tyg., że miała problemy też psychicznie i prawdopodobnie chodziła od jakoś listopada po kryjomu do psychologa i sobie nie radziła z tym wszystkim, ale nic nie dała po sobie poznać, że chce się rozstać czy coś była cały czas taka sama (ale generalnie ja też mogłem wtedy tego nie zauważać) i ogólnie to ona za czasów dziecka miała bardzo duże problemy zdrowotne. Cudem jest, że wgl żyje i jest teraz zdrowa. No i sprawa wygląda tak, że po prostu ten były przyjaciel zaczął do niej pisać i wspierać ją a ona była zrozpaczona po rozstaniu i była dla niego bardzo łatwą zdobyczą, bo wiedział wszystko o mnie, a ona nie widziała, że on wie, więc zaczął jej mówić to, co chciała usłyszeć, bo on potrafi bardzo dobrze manipulować ludźmi (nie jedna osoba mnie przed tym ostrzegała) i po prostu ona poczuła w końcu, że ktoś ją wspiera i rozumie i potrafi zrobić to, co ona chce... Generalnie nie powinno mnie to już interesować, bo to jej życie jej sprawa, ale nie potrafię się pogodzić z tym, że sam jego na nią wręcz nasłałem (bo pamiętam, jak w rozmowie przez telefon mówiłem mu, że bym nie chciał, żeby ktoś teraz kto zna też mnie i tę sytuację nie zaczął jej wspierać, bo to ich połączy, on na to nic nie odpowiedział, bo już coś planował), ale kto by się spodziewał, że były przyjaciel może tak wykorzystać sytuację. I nie potrafię sobie poradzić z myślą, że wiem, że on ją zmanipulował i ja o tym wszystkim wiem, co i jak się stało, a nie mogę z tym nic zrobić, bo ona nie wysłucha mnie teraz, bo liczy się tylko on, bo mówi jej co chce, bo teraz razem na mnie cisną i on robi wszystko lepiej teraz niż ja, bo wie, co robiłem źle, więc oczywiście, że w jej oczach jest dużo lepszy, a wiem, że ten człowiek jest strasznie fałszywy i może ją skrzywdzić. Ja cały czas próbuje się oszukiwać, że jej teraz nienawidzę, że już nie chciałbym z nią być, a tak naprawdę cały czas ją strasznie kocham i chciałbym z nią mieć kiedykolwiek jeszcze jakiś kontakt, bo jest dla mnie najważniejsza osoba na świecie... Myślę, że z czasem bym jej to wszystko jakoś wybaczył i stworzyłbym z nią to wszystko, co razem planowaliśmy... Co ja mam z tym wszystkim zrobić, bo ona nie wysłucha tego, że to wszystko było zaplanowane i wgl, że on ją manipuluje. Generalnie ja wiem, że na 110% nie mieli nic wspólnego, bo spędzaliśmy ze sobą każdą, chwilę pracowaliśmy razem i wgl więc na pewno wcześniej się nie spotykali ani nie pisali, tylko dopiero w momencie aż ja jemu powiedziałem, że z nią nie jestem (a on generalnie do każdej laski zarywał, ale miałem go za przyjaciela). Wiem generalnie jestem sam sobie winny, bo o problemach w związku nie mówi się byle jakim ludziom, tylko idzie ewentualnie do psychologa lub rozmawia z rodziną, a nie... Generalnie nie wiem, co ja mam z tym wszystkim zrobić, bo wiem, że nigdy o niej nie zapomnę, a nie potrafię żyć ze świadomością, że ktoś wykorzystał moją naiwność i manipuluje i może skrzywdzić osobę, która cały czas kocham, a ja nie mogę nic z tym zrobić... Jak radzicie rozwiązać tę sytuację najlepiej, żeby to naprawić lub w jakiś sposób ostrzec.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.