Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z wpływem rodzeństwa na związek z żoną DDA?

Witam. Mam bardzo ogólnikowe pytanie, ponieważ doszedłem że brak możliwości rozwiązywania problemów w małżeństwie najprawdopodobniej wynika z tej jednej rzeczy. JA 43l żona 40l. Moja żona jest DDA. Ma 3 siostry z którymi ma bardzo bliski kontakt. Bardzo często zasięga opinii w/w rodzeństwa na temat postępowania i rozwiązywania naszych problemów. Ogólnie nie miałbym z tym żadnego problemu. Ale żony rodzeństwo nie radzi sobie z własnym życiem a co dopiero próbować dawać dobre rady innym. Kiedy mamy jakąś sprawę do omówienia nad którą trzeba się zastanowić widzę jak żona pod wpływem rodzeństwa swoje pierwsze stanowisko potrafi przewrócić o 360 stopni. Uważam że tak nie powinno być. Rozmawiałem już na ten temat z żoną ale jak to osoba DDA czuje się z przeze mnie tym atakowana. Nie wiem co mam z tym zrobić. Kiedyś byliśmy na terapii par z pewnym problemem. Żona w połowie trzeciej sesji wyszła i już na nią nie wróciła. Dopóki rzeczy na terapii były mówione które są po jej myśli było wszystko dobrze. Kiedy psycholog się nie zgadzał z tym co ona uważa czuła się najprawdopodobniej atakowana. Dopiero po latach zauważyłem że tak naprawdę w naszym związku to ja jestem szczery a żona niby ze mną żyje normalnie a jednak jestem kimś do mnie zdystansowanym, nie wiem jak to określi (jakbym z nią grał w piłkę ale był drużyną przeciwną). Czy są może jakieś metody by coś w jej postępowaniu zmienić?
User Forum

milyfacet

4 miesiące temu
Julia Otremba

Julia Otremba

Całkowicie rozumiem, że sytuacja związana z komunikacją z żoną jest dla Pana obciążająca.

Zacznę od jednej ważnej rzeczy: nie ma metod, by zmienić czyjeś postępowanie wprost. Można wpływać na dynamikę relacji, stawiać granice, zmieniać swój sposób reagowania — ale nie da się „naprawić” drugiej osoby bez jej gotowości.

To, co Pan opisuje u żony, może mieć związek z byciem DDA, ale warto uważać, by nie traktować tego jako etykiety wyjaśniającej wszystko. Osoby z rodzin dysfunkcyjnych często mają silną potrzebę przynależności do rodzeństwa (to był ich system przetrwania), trudność w samodzielnym podejmowaniu decyzji bez wsparcia „swoich”, dużą wrażliwość na krytykę i tendencję do odbierania różnicy zdań jako odrzucenia lub ataku. Jeśli tak jest, to dla niej konsultowanie z siostrami może być sposobem regulowania lęku, a nie działaniem przeciwko Panu. Natomiast z Pana perspektywy wygląda to jak brak autonomii małżeństwa i brak lojalności. Jeśli stanowisko żony zmienia się radykalnie po rozmowach z rodzeństwem, może Pan mieć poczucie, że w Waszych rozmowach nigdy nie wiadomo, kto właściwie „siedzi naprzeciwko” — żona czy jej siostry. To rodzi frustrację i poczucie bycia w drużynie przeciwnej, a nie w jednej.

Kluczowe pytanie nie brzmi: „jak zmienić jej postępowanie?”, tylko: „jak zbudować granicę między małżeństwem a rodziną pochodzenia?”. W zdrowym układzie decyzje dotyczące związku zapadają w parze. Konsultacje z zewnątrz są możliwe, ale nie powinny podważać podstawowych ustaleń ani zastępować dialogu między małżonkami.

Problem w tym, że gdy Pan mówi o tym wprost, ona czuje się atakowana. To sugeruje, że temat dotyka jej bardzo wrażliwego miejsca — być może lęku przed utratą sióstr, przed byciem samą, przed oceną.

Zamiast mówić: „Twoje siostry źle na ciebie wpływają” (co naturalnie wywoła obronę), skuteczniejsze bywa mówienie z poziomu własnych uczuć i potrzeb, np.: „Kiedy ustalamy coś razem, a potem to się całkowicie zmienia po rozmowie z siostrami, czuję się tak, jakbym nie był twoim partnerem, tylko kimś z zewnątrz. Potrzebuję poczucia, że w sprawach naszego małżeństwa jesteśmy drużyną.” To nie atakuje jej więzi z rodzeństwem, tylko pokazuje koszt dla relacji z Panem.

Druga sprawa to terapia. To, że wyszła w momencie konfrontacji, wskazuje na niską tolerancję na poczucie winy, wstydu albo krytyki. Dla niektórych osób z doświadczeniem DDA konfrontacja jest przeżywana jak zagrożenie, nie jak pomoc. Ale jeśli nie ma gotowości do wytrzymania dyskomfortu, trudno będzie cokolwiek zmienić.

W takiej sytuacji warto rozważyć coś, co często bywa pomijane: terapię indywidualną dla Pana. Nie po to, by „naprawiać siebie”, ale żeby zobaczyć:

gdzie są Pana granice,

co Pan akceptuje, a czego nie,

czy i jak chce Pan dalej funkcjonować w tej relacji,

jak nie wchodzić w rolę przeciwnika ani kontrolera.

Bo istnieje też druga strona medalu: im bardziej Pan próbuje ograniczać wpływ sióstr, tym silniej ona może się do nich przyklejać. To tworzy błędne koło.

Ważne jest też, czy poza tym obszarem macie bliskość emocjonalną, czy rozmawiacie o uczuciach, czy jest między Wami ciepło. Jeśli od dawna czuje się Pan jak „w drużynie przeciwnej”, to problem może dotyczyć głębszego dystansu emocjonalnego, a nie tylko rodzeństwa.

Jeśli miałabym podsumować: nie zmieni Pan jej bez jej zgody. Może Pan natomiast jasno nazwać, czego Pan potrzebuje w małżeństwie (lojalności, wspólnego frontu, decyzji podejmowanych w parze), przestać atakować źródło (siostry), a zacząć mówić o konsekwencjach dla relacji. I równolegle zadbać o własne wsparcie, żeby nie narastała w Panu frustracja i poczucie samotności w związku.

Pozdrawiam ciepło i życzę wszystkiego dobrego,

Julia

4 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość. Z Pana opisu wnika, iż bardziej to wygląda na problem bezpieczeństwa emocjonalnego i granic w relacji, a nie tylko na wpływ rodzeństwa czy DDA. Widzę, że jest w Panu dużo bezradności i poczucia bycia „po drugiej stronie boiska", to ważny sygnał, że brakuje Wam poczucia bycia jedną drużyną.

Kilka kierunków, które mogą pomóc:

1. Zamiast zmieniać żonę, warto zadbać o zasady w relacji.Nie ma Pan wpływu na to, czy żona pyta siostry o zdanie. Ma Pan wpływ na to, jakie decyzje uznajecie za wasze wspólne. Można to nazwać wprost:

„Rozumiem, że potrzebujesz opinii sióstr. Jednocześnie chcę, żeby o naszych sprawach decydowało się między nami”.

2. Mówienie o swoich uczuciach, nie o jej błędach.Dla osoby z doświadczeniem DDA krytyka = zagrożenie.Zamiast: „ulegasz siostrom”lepiej powiedzieć: „czuję się odsunięty i nieważny, kiedy nasze ustalenia się zmieniają po rozmowie z innymi”.

3. Konkretny kontrakt komunikacyjny.

Np.:

najpierw rozmawiamy we dwoje,

dajemy sobie 24 h na przemyślenie,

dopiero potem konsultacje z kimkolwiek.

To daje strukturę i zmniejsza chaos.

4. Terapia ale w bezpiecznej formie.

Jeśli żona reaguje wycofaniem, warto zacząć od Pana indywidualnie. Wówczas jest to wzmocnienie Pana pozycji, granic i sposobu komunikacji. Często gdy jedna osoba zmienia styl relacyjny, druga zaczyna reagować inaczej.

5. Realistyczny cel.

Celem nie jest to, żeby żona przestała słuchać sióstr, tylko żeby Wasza relacja była pierwszym miejscem podejmowania decyzji.Na dziś najważniejsze pytanie dla Pana brzmi:co konkretnie musiałoby się wydarzyć w Waszej codziennej komunikacji, żeby poczuł Pan, że gracie do jednej bramki, choćby w małym stopniu?

 

Od tego warto zacząć.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

4 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Opisuje Pan sytuację, która jest niezwykle trudna i obciążająca dla relacji. To, co Pan zauważa – silna zależność żony od opinii rodzeństwa oraz trudność w przyjmowaniu perspektywy innej niż własna – często ma swoje korzenie w mechanizmach wypracowanych w domu dysfunkcyjnym DDA.

Warto spojrzeć na tę sytuację przez pryzmat kilku kluczowych aspektów:

- U osób DDA więź z rodzeństwem bywa rodzajem "paktu o przetrwanie". Zdanie sióstr może być dla żony bezpieczniejszym punktem odniesienia niż zdanie partnera, ponieważ ta relacja trwa od dzieciństwa. Każda próba podważenia tego wpływu jest przez żonę interpretowana jako atak na jej bezpieczeństwo, a nie jako troska o małżeństwo.

- Przerwanie terapii w momencie, gdy terapeuta wskazał inny punkt widzenia, sugeruje silny lęk przed odsłonięciem i poczuciem winy. Dla wielu osób z DDA przyznanie się do błędu lub zmiana zdania pod wpływem partnera jest tożsame z "porażką" lub utratą kontroli.

- To, co Pan czuje, to efekt braku bezpiecznej więzi wewnątrz małżeństwa. Jeśli żona emocjonalnie "tworzy koalicję" z siostrami, Pan automatycznie zostaje wypchnięty na zewnątrz systemu, co rodzi dystans i poczucie osamotnienia.

Co można zrobić w tej sytuacji?

Zamiast mówić o wpływie sióstr (co wywołuje defensywność), warto mówić o swoich uczuciach: "Czuję się osamotniony w podejmowaniu decyzji i jest mi przykro, gdy nasze wspólne ustalenia ulegają nagłej zmianie. Chciałbym, abyśmy to my byli dla siebie pierwszym źródłem wsparcia".

Może Pan proponować zasady dotyczące prywatności Waszych konfliktów, np. umowę, że o trudnych sprawach rozmawiacie najpierw między sobą przez 48 godzin, zanim którakolwiek ze stron zaangażuje osoby trzecie.

Skoro terapia par została odrzucona, warto rozważyć terapię indywidualną dla Pana. Pomoże ona Panu wypracować narzędzia radzenia sobie w tej niesymetrycznej relacji i ocenić, na ile jest Pan w stanie funkcjonować w takim układzie bez uszczerbku dla własnego zdrowia psychicznego.

Zmiana zachowania drugiej osoby jest procesem, który musi wyjść z jej wewnętrznej potrzeby. Pana rola polega obecnie na dbaniu o własne granice i jasnym komunikowaniu, jak ta sytuacja wpływa na Pana dobrostan.

Pomyślności.

Psycholog Bożena Nagórska

4 miesiące temu
Emil Borkowski

Emil Borkowski

Dzień dobry,

Rozumiem, że styka się Pan z oporem przed zmianą lub usłyszeniem drugiej opinii przez Pana żonę. To co Pan określa jako odczucie bycia atakowanym przywodzi namyśl lęk (który może występować ciągle lub w momencie konfrontacji, czyli rozmowy nad zmianą). 
Dużo zależy od tego na ile Pana żona chciała by coś poruszyć w sobie - przyjąć opinie drugiej osoby. Jednak do tego potrzeba sporo czasu na zebranie zaufania do drugiego człowieka, nie zależnie czy to jest psycholog, czy nowa znajomość.
W DDA występuję wiele sposobów radzenia sobie z traumą, a to najlepiej da się zrozumieć we własnym procesie (wsparcia psychologicznego). Ewentualnie zawsze zostają leki od psychiatry, lecz to rozwiązanie dość pobieżne i raczej jako wsparcie w procesie odkrywania źródła obrony i pozwolenie Pana żonie na zmianę sposobu radzenia sobie od uczucia atakowania do uznania czyjegoś odmiennego zdania (bardzo uogólniając).

Podsumowując, może Pan spróbować wesprzeć żonę w myśleniu nad poszukaniem wsparcia - jednak to musi być szczere uczucie żony. Tak by sama chciała pozwolić sobie na dotykanie tak trudnych tematów jak dorastanie w rodzinie, gdzie doszło do nadużycia alkoholowego co może być głównym źródłem lęku (a co za tym idzie też odtrącania Pana zdania w formie obrony siebie - swojego istnienia w relacji).

Pozdrawiam i trzymam kciuki,
Emil Borkowski

4 miesiące temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

W opisanej sytuacji nie ma jednej „metody” na zmianę postępowania żony, natomiast jest przestrzeń na wprowadzenie jasnych, wspólnych ustaleń dotyczących tego, w jaki sposób podejmujecie decyzje małżeńskie oraz jak prowadzicie rozmowy o sprawach trudnych. Pomocne bywa rozpoczęcie od rozmowy o Pana nadziejach związanych z poprawą komunikacji i o tym, po czym oboje poznacie, że zaczyna się zmiana, czyli jakie będą pierwsze, zauważalne oznaki lepszego funkcjonowania w codzienności. Zamiast koncentrować się na ocenie rodzeństwa lub na tym, kto ma rację, warto nazwać konkretny cel: aby decyzje dotyczące Państwa relacji zapadały przede wszystkim między Państwem, a ewentualne opinie z zewnątrz nie odwracały wcześniejszych ustaleń. W praktyce można  najpierw przeprowadzić rozmowę w duecie i dokonać wstępnych ustaleń, dopiero potem (jeśli oboje uznacie to za potrzebne) konsultacja z innymi, przy czym ostateczna decyzja zostaje po stronie małżeństwa.  

 

Jeżeli wątek terapii par wróci, może pomóc takie jej „skontraktowanie”, abyście oboje wiedzieli, po czym poznacie, że spotkania są pomocne, oraz jakie byłyby pierwsze oznaki, że warto kontynuować. W sytuacji, w której żona łatwo odbiera odmienną perspektywę jako atak, bywa również zasadne rozważenie pracy indywidualnej nad regulacją emocji i tolerancją różnicy zdań, równolegle do ewentualnej pracy pary, tak aby zwiększyć szanse na pozostanie w dialogu wtedy, gdy pojawia się napięcie.

4 miesiące temu
Zuzanna Szczepańska

Zuzanna Szczepańska

To, co Pan opisuje, wygląda na utrwalony wzorzec „wciągania trzeciej strony” do konfliktu małżeńskiego (tzw. triangulacja): zamiast domykać sprawy między wami, żona reguluje napięcie przez rodzinę, a potem pod wpływem ich opinii zmienia stanowisko, co Panu odbiera poczucie partnerstwa i bezpieczeństwa. To bywa częste u osób z doświadczeniem DDA, bo lojalność wobec systemu rodzinnego i lęk przed konfliktem mogą być silniejsze niż autonomia w relacji, ale samo DDA nie wyjaśnia wszystkiego. Najmniej skuteczne będzie krytykowanie sióstr (żona usłyszy atak), a najbardziej pomocne – stawianie granic wprost, bez ocen: „Potrzebuję, żebyśmy najpierw ustalali to między nami, a konsultacje z rodziną mogą być później, ale decyzja ma być nasza” oraz „Kiedy po rozmowie z rodzeństwem zmieniasz zdanie, czuję się jak przeciwnik, nie partner”. Jeśli żona reaguje na różnicę zdań jak na zagrożenie (wyjście z terapii, poczucie ataku), to sygnał trudności w tolerowaniu konfrontacji i warto wrócić do terapii par, ale w nurcie, który buduje bezpieczeństwo i uczy rozmowy w konflikcie. Równolegle Panu może bardzo pomóc kilka sesji indywidualnych – nie po to, by „naprawiać żonę”, tylko żeby ustawić swoją pozycję, komunikację i granice tak, by nie wzmacniać tego układu i odzyskać wpływ na jakość relacji.

4 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

  Pana opis brzmi frustrująco, zwłaszcza że widziPan  powtarzające się wzorce wpływu rodzeństwa żony i jej reakcje jako osoby DDA, co utrudnia wspólne rozwiązywanie problemów.​ Osoby DDA często szukają wsparcia w rodzeństwie jako "paktu przetrwania" z dzieciństwa, co daje im poczucie bezpieczeństwa, ale osłabia autonomię w małżeństwie. To prowadzi do nagłych zmian stanowisk pod wpływem sióstr i odbierania feedbacku jako ataku, jak opisałeś podczas terapii. Kluczowe jest zrozumienie, że niePan jej bez jej zgody i warto skupić się na budowaniu granic w parze, nie na krytyce rodzeństwa oraz mówić o swoich uczuciach, nie o jej błędach: zamiast "ulegasz siostrom", powiedzieć "czuję się odsunięty, gdy nasze ustalenia zmieniają się po rozmowie z innymi". i ustalić kontrakt: "Rozumiem, że potrzebujesz ich opinii, ale decyzje o nas podejmujemy najpierw we dwoje". Zalecam unikania konfrontacji z siostrami gdyż to wzmacnia jej obronę,zamiast tego podkreśl lojalność małżeńską jako priorytet.​

Warto wprowadzić: konsultacje z rodziną po wstępnych ustaleniach pary, bez podważania wspólnych decyzji. Jeśli terapia par nie wyszła, można zaproponować indywidualną dla niej (DDA-terapia pomaga w samodzielności) lub dla Pana, by radzić sobie z frustracją i rozważyć, czy relacja daje Panu poczucie partnersta, z czasem własne wsparcie zewnętrzne pomaga przerwać błędne koło.​

 

 

 


4 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Chciałabym się dowiedzieć co robić w przypadku, gdy za każdym razem jak mam wyjść gdzieś na jakieś spotkanie ze znajomymi albo z rodziną mojego męża, niesamowicie się męczę
Dzień dobry Chciałabym się dowiedzieć co robić w przypadku, gdy za każdym razem jak mam wyjść gdzieś na jakieś spotkanie ze znajomymi albo z rodziną mojego męża, niesamowicie się męczę, patrzę tylko na czas, kiedy będę mogła wrócić do domu. Chciałabym to w sobie zmienić, bo jakieś imprezy czy spotkania zdarzają się bardzo często, a ja za każdym razem przechodzę męczarnie. Czy da się to leczyć? Muszę tu nadmienić, że nie boję się ludzi, jak mam poznawać nowe osoby to bardzo to lubię. Jednak jak znam już kogoś dłużej, to męczę się w takim towarzystwie, szukam gorączkowo tematów do rozmowy, a czasami jak mam gorszy dzień, to się w ogóle nie odzywam, zawsze szukam wymówek, żeby tylko nie musieć wyjść. Patrzę zawsze na tych, co fajnie się bawią w swoim towarzystwie, śmieją się, dowcipkują i ja marzę tylko żeby wyjść. Chciałabym to w sobie zmienić, ale nie wiem jak i od czego zacząć. Proszę o poradę
Partnerka odkąd zaszła w ciąże stała się bardzo zimna wobec mnie, jak i rodziny. Jest mi strasznie ciężko.
Ja (33lat) Wraz z moją dziewczyną (25lat) spodziewamy się dziecka i wszystko byłoby cudownie, gdyby nie fakt, że zaraz po zajściu w ciąże stała się wobec mnie zimna, a wręcz obojętna wobec mnie, gdy przed ciążą ona była niesamowicie czuła, namiętna i ogólnie bardzo nam się układało, na dodatek ostatnio usłyszałem, że ona nie wie co do mnie czuje, byłem w mocnym szoku, gdy to usłyszałem. Czuje się z tym strasznie źle, czuje się odrzucony, nie mogę spać po nocach, chodzę cały czas bez energii i myślę tylko o tym. Kocham ją bardzo, jestem cierpliwy i wspieram ją jak tylko mogę, ale ciężko być z kimś kto najnormalniej w świecie ma cię gdzieś większość czasu, choć czasem odrobinę ciepła i zainteresowania potrafi okazać, ale bardzo rzadko i na bardzo krótko. Mówiła, że nie chodzi tylko o mnie, ale teraz nie mam ochoty z nikim przebywać nawet z rodziną mniej rozmawia.Czytałem, że to się zdarza i że mogą to powodować hormony i troska o nienarodzone jeszcze dziecko, ale od tego wszystkiego po prostu wariuje. Całe szczęście, że rozmawiamy i oboje wiemy co czuje druga osoba, tylko, że to nie zmienia faktu, że aktualnie nasz związek jest strasznie dziwny i nie wiem czy my to oboje przetrwamy. Czy jest szansa że to minie? Czy mogę coś w tej sytuacji zrobić? Z góry dziękuję.
Jak radzić sobie z poczuciem upokorzenia przez śmiech męża i mamy?

Mąż często się śmieje. Mam wrażenie, że ze mnie. 

Coś robię, a on po cichu coś mówi do mojej mamy i się śmieje z moją mamą. Kiedy pytam, o co chodzi - słyszę o nic i widzę jak dalej się śmieje z moją mamą. Ja wracam do swojej czynności i wtedy słyszę często "O O O" z ust męża i śmiech mamy. 

A ja dalej nie wiem, o co chodzi. Jak chcę coś powiedzieć i przychodzi moja mama , by coś powiedzieć, to nagle mąż się śmieje z mojej wypowiedzi. Wtedy ja cichnę, czuję się upokorzona i wtedy mama może mówić swobodnie. 

Ich rozmowa na chwilę cichnie i mogę coś powiedzieć na dany temat, co wiem lub przeczytałam, wtedy słyszę albo "O znów się wymądrza" albo śmieje się razem z moją mamą z tego, co mówię. Ostatnio nawet zaczął się śmiać, jak jesteśmy sami. 

Ja naprawdę mam ochotę z kimś porozmawiać o tym, czego się dowiedziałam itp. Ostatnio nasze rozmowy po prostu kończą się na suchych faktach. Czyli co trzeba zrobić, ile pieniędzy na co, co tam u dzieci i tyle. Nie chcę z nim rozmawiać, jak się ze mnie śmieje, ale jednocześnie mam potrzebę mu opowiadania o sobie. Nie wiem, jak przestać mówić do niego przypadkowe informacje. Może ktoś mi podpowie, bo mam dość. 

To tak boli, szczególnie jak później słyszę, że to tylko był żart, lub dla mojego dobra, bo się nakręcam na dany temat.

Co zrobić, gdy jesteś w małżeństwie bez miłości? Jak radzić sobie z obojętnością partnera.

Pytanie jest trudne .. Tkwię w małżeństwie, w którym żona najprawdopodobniej już nie kocha .. Nie zauważa.. Nie rozmawia.. mamy 4 letniego syna.. Co robić.

Jak sobie poradzić z choroba bliskiej osoby, gdy nie ma dobrych rokowan?
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.