Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie jako samotna matka bez wsparcia i znaleźć czas dla siebie?

Witam Mam ogromny problem i nie wiem jak sobie poradzić. Mianowicie jestem samotną matką bez jakiegokolwiek wsparcia ze strony rodziny, wynajmuje mieszkanie ale ostatnio straciłam pracę ponieważ właściciel wydłużył godziny pracy a niestety nie mam z kim zostawić dziecka a na opiekunkę mnie nie stać. Niestety jest mi bardzo ciężko znaleźć pracę w godzinach kiedy dziecko jest w szkole a samej jej nie mogę jeszcze zostawić bo dopiero uczę ja samodzielności i chodzenia samej do szkoły. Nie daje już rady powoli kończą się pieniądze, brak pracy a w dodatku coraz częściej łapie się na tym że kocham moją córkę ale jednocześnie jej ,, nienawidzę" jest bardzo wymagającym dzieckiem i szukającym zainteresowania zwłaszcza u dorosłych, bardzo lubi też manipulować co doprowadza mnie do szału. Nigdy nie zrobiłabym jej krzywdy ale czasami już mam takie myśli żeby ją oddać po czym wiem że nie umiałabym tego zrobić. Jak sobie poradzić kiedy przy niej nie mam nawet 2 minut dla siebie a te myśli mnie samą przerażają, nie potrafię z nią spokojnie rozmawiać, ciągle krzyczę. Czy ze mną jest coś nie tak ?? Czuje się jak najgorsza matka na świecie
User Forum

Daria

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Mam poczucie, że doświadcza Pani silnego przeciążenia. Samotność, stres i brak wsparcia mogą powodować złość, krzyk i trudne myśli, to często sygnał wyczerpania, nie Pani „winy”.

Miłość i złość wobec dziecka mogą współistnieć, szczególnie w takim napięciu. Istotne, że Pani to widzi i się tym martwi, jest bardzo ważne. Na teraz: krótkie przerwy dla siebie (choćby 2 minuty), nazywanie emocji i obniżenie wymagań wobec siebie: „wystarczająco dobrze” naprawdę wystarczy. Warto też poszukać wsparcia w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej lub świetlicy, nie musi Pani być z tym sama.

 

Proszę do nas pisać w razie potrzeby.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

To co Pani napisała, wskazuje na zmęczenie i potrzebę zrobienia czegoś dla siebie, co jest niezwykle ważne dla własnego zdrowia psychicznego. Nie ma Pani rodziny lub kogoś, kto by nawet jeden w dzień miesiącu przejął opiekę, nawet na kilka godzin? Inna sprawa, że powinna Pani porozmawiać o tym z psychologiem, ewentualnie zadzwonić na telefon zaufania. Doraźna pomoc także może być dl Pani dużym wsparciem. Pani krzyk to wołanie z otchłani bezsilności, a nie o to chodzi. Ja bym tutaj sugerował terapię własną. Nawet na NFZ. Proszę się zapisać w kolejce. I jeszcze jedna sprawa. Proszę jednak znaleźć dla siebie nawet 30 minut. Proszę zacząć stosować techniki oddechowe oraz "tu i teraz".  

1 miesiąc temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry 

Dziękuję za odwagę napisania tego, bo opisanie czegoś tak trudnego i tak intymnego wymaga naprawdę wiele siły.  

Przede wszystkim, najważniejsza odpowiedź na pytanie "Czy ze mną jest coś nie tak?": Nie. Nie ma.

To, co zostało opisane, czyli jednoczesna miłość i uczucie, które bywa nazywane "nienawiścią" do własnego dziecka, to jeden z najbardziej znanych i najlepiej opisanych stanów emocjonalnych wśród rodziców, szczególnie tych wychowujących dzieci samotnie, bez wsparcia i w warunkach silnego stresu. To nie jest objaw złego rodzicielstwa. To jest objaw wyczerpania człowieka, który od bardzo dawna daje z siebie więcej, niż ma.  

Myśl o oddaniu dziecka, kiedy jest się na skraju wytrzymałości, to nie jest dowód na brak miłości. To sygnał alarmowy wysyłany przez przeciążony umysł, który woła o ulgę i odpoczynek. Fakt, że te myśli przerażają, świadczy właśnie o tym, jak bardzo zależy na córce.  

Krzyczenie nie czyni złej matki. Czyni zmęczonego człowieka, któremu skończyły się zasoby. Nikt nie jest w stanie być spokojny, cierpliwy i obecny bez przerwy, bez snu, bez pieniędzy, bez wsparcia i bez ani dwóch minut dla siebie.  

To jest prawdziwy kryzys i zasługuje na prawdziwą, konkretną pomoc. Warto jak najszybciej zgłosić się do Miejskiego lub Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej (MOPS/GOPS) ponieważ jako samotna matka bez pracy, z dzieckiem na utrzymaniu, przysługuje pomoc a czasem też wsparcie w znalezieniu opieki nad dzieckiem lub miejsca w świetlicy środowiskowej, które odciążają rodzica w godzinach pracy.  

Nie można dbać o dziecko, kiedy samej nie ma z czego czerpać. Zadbanie o własne zasoby to nie egoizm, to konieczność. Warto rozważyć kontakt z psychologiem.

Sytuacja jest naprawdę trudna i nikt nie powinien przez coś takiego przechodzić sam. Napisanie tego tutaj to już pierwszy krok. Warto zrobić następny i sięgnąć po konkretne wsparcie, bo na nie w pełni zasługuje zarówno Pani, jak i córka.  

 

Z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut 

Psycholog psychotraumatolog 

1 miesiąc temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry Pani Dario,


to, co Pani przeżywa, jest ogromnie trudne-- dużo samotności, stresu i przeciążenia naraz. To naturalne, że w takiej sytuacji pojawiają się silne emocje, nawet takie, które mogą Panią przerażać. To nie znaczy, że jest Pani złą matką-- to znak, jak bardzo jest Pani wyczerpana.

 

To ważne, że Pani o tym mówi i szuka pomocy. Warto spróbować poszukać choć drobnego wsparcia — np. w ośrodku pomocy społecznej, szkole dziecka czy u specjalisty tj. psychologa, doradcy zawodowego czy osoby bliskiej np. koleżanki itp.. Nawet mała pomoc może odciążyć.

 

Na tu i teraz proszę pamiętać: ma Pani prawo do zmęczenia i chwili dla siebie. Jeśli emocje rosną, dobrze jest zrobić krótką przerwę, złapać oddech, wyjść na chwilę do innego pomieszczenia.

 

Nie jest Pani sama --i naprawdę można znaleźć wsparcie :) :) :) 

 

Życzę wszystkiego dobrego :) 

Składanowska Daria 

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Dario,

Rozumiem Pani ogromne wyczerpanie i zapewniam Panią, że opisane uczucia nie świadczą o tym, że jest Pani złą matką, lecz są typowym objawem głębokiego wypalenia rodzicielskiego i życia w przewlekłym stresie. Takie myśli pojawiają się z desperacji i skrajnego przemęczenia, a nie z braku miłości, dlatego proszę przestać obwiniać się o bycie „najgorszą matką”, bo każda osoba na Pani miejscu czułaby podobny ciężar.

W tej chwili najważniejsze jest, aby nie zostawała Pani z tym sama, dlatego proszę jak najszybciej udać się do najbliższego ośrodka pomocy społecznej, takiego jak MOPS lub GOPS, gdzie może Pani uzyskać zasiłek celowy oraz wsparcie asystenta rodziny w opiece nad córką lub poszukiwaniu pracy. Warto również skontaktować się z lokalnym Centrum Pomocy Rodzinie lub fundacjami wspierającymi samotne matki, które pomogą Pani odzyskać stabilność bytową. Gdy poczuje Pani choć odrobinę wsparcia z zewnątrz, poziom napięcia w relacji z córką naturalnie spadnie, a Pani odzyska cierpliwość i spokój, których teraz po prostu fizycznie Pani brakuje. W chwilach najtrudniejszych emocji może Pani także anonimowo zadzwonić pod bezpłatny Kryzysowy Telefon Zaufania dla Dorosłych pod numerem 116 123, gdzie otrzyma Pani doraźne wsparcie psychologiczne bez oceniania.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu
Jagoda Turowska

Jagoda Turowska

To nie jest tak, że jesteś złą matką, tylko jesteś bardzo przeciążona i zostawiona z tym wszystkim sama. W takiej sytuacji złość, frustracja i nawet myśli, które Cię przerażają, są naturalną reakcją na brak odpoczynku i ciągłe napięcie. To, że czasem masz dość swojej córki, nie znaczy, że jej nie kochasz. To raczej sygnał, że jesteś na granicy i potrzebujesz chwili dla siebie, której teraz po prostu nie masz. Wiele osób w podobnej sytuacji doświadcza bardzo podobnych emocji, tylko rzadko się o tym mówi. Tak na już spróbuj łapać nawet bardzo krótkie przerwy w ciągu dnia i kiedy czujesz, że zaraz wybuchniesz, zrobić pauzę, odejść na chwilę albo odsunąć się emocjonalnie zanim zareagujesz. To nie musi być idealne, ważne żeby trochę zmniejszyć napięcie. Równolegle naprawdę warto poszukać jakiegokolwiek wsparcia z zewnątrz, np. w szkole (świetlica) albo w pomocy społecznej, bo nie powinnaś dźwigać tego sama. Z Tobą jest w porządku, tylko sytuacja jest za trudna jak na jedną osobę.

Dodatkowo polecam przeczytać książkę „Wypalenie rodzicielskie. Od zmęczenia, zwątpienia i zniechęcenia do siły, radości i poczucia sensu” 

1 miesiąc temu
Anna Daniło-Wosek

Anna Daniło-Wosek

To zrozumiałe, iż będąc sama z dzieckiem czuje się Pani przytłoczona. Opieka nad dzieckiem jest bardzo wymagająca i dlatego bardzo ważne jest wsparcie. Proszę się zastanowić czy faktycznie nie ma w Pani otoczeniu nikogo, kto mógłby Panią chociaż trochę odciążyć (może jakaś przyjaciółka albo sąsiadka która ma córkę w podobnym wieku). Zachęcałabym również do pracy nad granicami w Pani relacji z córeczką. Rozumiem, iż córka jest w wieku szkolnym. Jest to wiek w którym dzieci stają się coraz bardziej samodzielne więc fakt, iż nie ma Pani nawet 2 minut dla siebie w ciągu dnia może sugerować jakiś problem z przywiązaniem. Dziewczynka może czuć lęk gdy nie ma Pani w pobliżu. Warto byłoby z nią o tym rozmawiać (językiem dostosowanym do jej wieku). Na rynku dostępne są także książeczki dla dzieci na temat lęku. Wiem, że jest Pani ciężko, ale z roku na rok powinno być coraz łatwiej.

Z poważaniem

mgr Anna Daniło-Wosek

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Zdałam sobie sprawę, że zaniedbałam emocjonalnie dziecko. Czy relację i jego poczucie bezpieczeństwa można odbudować?
Dzień dobry. Właśnie zdałam sobie sprawę z tego, że zaniedbywałam emocjonalnie swoje dziecko, które niedługo kończy 4 lata. Miałam problem może nie tyle z okazywaniem dziecku miłości (ale również), co głównie uwagi. Wszystko liczyło sie bardziej - obowiązki domowe itd., dziecko często zajmowało się sobą same. Choć zdawałam sobie z tego sprawę nic z tym nie robiłam. Boję się, że u mojego dziecka wykształci się brak poczucia bezpieczeństwa, własnej wartości, problemy z kontaktami z ludźmi itd. Czytałam, że takie zaniedbanie między 2 a 4 r.ż. dziecka może mieć wpływ na dalsze życie dziecka. Nie chcę tak skrzywdzić swojego dziecka, bo samej brakowało mi poczucia bezpieczeństwa i miłości ze strony obojga rodziców i teraz w życiu dorosłym mam ogromne problemy z samooceną, wiarą w swoje możliwości i nawiązywaniem kontaktów. Czy tych zmian które zaszły w psychice dziecka nie da się juz odwrócić?
Rodzeństwo śpią razem (bracia 25 i 18 lat).
Rodzeństwo śpią razem (bracia 25 i 18 lat). Poznałam chłopaka i wydaję się, że jest spoko. Tylko że dowiedziałam się, że śpi w jednym łóżku z bratem. Ma 25 lat a brat 18 lat. Czy mam uciekać od takiego chłopaka? Jak go pytałam, to mu to wydaje się ok, nic w tym dziwnego nie widzi. Mówił, że nie miał czasu, by chociaż dwupiętrowe łóżko ogarnąć (tak z 5 lat nie miał czasu). A najdziwniejsze, że mówił, że rodzice nic też o tym nie mową, dla nich też to jest ok. Jak to jest możliwe? Ja nie rozumiem.
Chorując na epilepsję w małym mieście nie mam pracy od paru lat. Rodzina zaczęła mnie z tego powodu dręczyć.
Z tej strony Maja. Pisze w takiej sprawie- choruję na epilepsję od dziecka. Mam 24 lata, problem zaczyna się tu, że szkole skończyłam w wieku 19 lat, nigdy nie pracowałam od tego czasu. Nie mogę znaleźć pracy, jestem z małego miasta. Nie ma tutaj dużo pracy dla osób takich jak ja, są dwa zakłady pracy, w których obecnie nie zatrudniają pracownikow-pytalam, jest kilka sklepów, gdzie nie potrzebuja ludzi nawet do dokładania towaru-mają ludzi, a reszta sklepów stoi od lat pusta, pozamykana. Pracy nie ma. Jestem zarejestrowana w UP, lecz tam każdego razu jak pojadę słyszę: pani nie pomożemy tym razem. Większość ofert to praca dla mężczyzn lub wymagają większego doświadczenia lub po prostu znajomości. Gdy usłyszą, że choruje na epilepsję odrazu jestem odrzucana. Odrzucono moje CV już chyba w 10 miejscach. Problem zaczyna się tutaj, że zaczęła mnie nękać przez ten problem własna rodzina. Uważają, że nie pracuje, bo mi sie nie chce. Jedna osoba z rodziny zaczęła stosować na mnie przemoc psychiczna, uważa, że to wszystko moja wina-ja nie pracuje, to jest nam trochę ciężej, za wszystko mnie obwinia. Dręczy, zastrasza, mam wrażenie, że zaczyna się za to mścić za moją chorobę. Czasami są dni, że mam chęć wziąć kilka opakowań leków nasennych, które mam w domu, popić alkoholem i zniknąć z tego świata na zawsze. Bo tak naprawdę jak sobie poradzić z tym problemem, jakie jest wyjście z tej sytuacji? Renta mi sie nie należy żadna. Żadne kursy/własna działalność nie wchodzi w grę, na to najpierw trzeba zarobić, a ja nie mam nic. Praca zdalna to tylko oszustwa, jakies konta bankowe, naciąganie na pieniądze lub trzeba mieć dobre umiejętności dla programistów etc.Z czego ja mam żyć. Ciągle siedzieć w domu w 4 ścianach i nigdy nie ruszyć z miejsca.
Problem z ułożeniem własnego życia przez wyśmiewanie i ubliżanie rodziców - co robić?
Mieszkam obok rodziców na wsi. Wyprowadzka na razie nie wchodzi w grę. Problem jest taki, że od malego mi ublizali i moja samoocena była na dnie. Kiedy to przerwałam i postawiłam granice, to i tak nie na dużo się to zdaje. Do mojego wnętrza nie idą obelgi, ale rodzice krzyczą na mnie przy sasiadach. Przez to od malego nikt nie traktuje mnie poważnie i czasem się śmieje, każdy ma za nieudacznika i dziwię się, że nikt nie zwraca uwagi na osoby krzywdzące mnie. Zamiast uznać ojca za wariata, to drwią po latach, że ja nie nadaje się do niczego, nic nie potrafię itd. W pracach radziłam sobie zawsze dobrze i poza domem jestem zupełnie inna osoba. Chociaż mam 40 lat nie wyobrażam sobie poznawać rodziców z moimi bliskimi, bo ośmieszają mnie. Byłego partnera nie przedstawiłam, bo wiedziałam, że będą wysiewać go za wygląd. Po takim beznadziejnym domu nie ułożyłam sobie życia. Czy jest możliwość, aby ludzie z okolicy spojrzeli na mnie innym okiem? Dziwne to też, bo moi rodzice w ogóle nie są inteligentni, a jak się wydzierają w sklepie, to ludzie uważają,że to "zabawne". Nie są przewidywalni, głośni, bywa, że przeklinają... Dodam że nigdy mnie nie kochali.
Jak pomóc ojcu zmanipulowanemu przez nową partnerkę po śmierci mamy? Prośba o rady

Cześć, piszę tutaj, bo nie wiem już, co robić. Czuję się, jakbym straciła oboje rodziców. Po śmierci mamy ojciec związał się z dużo młodszą kobietą. Od tego czasu wszystko się zmieniło. Jego partnerka kontroluje go na każdym kroku – nie możemy z siostrą spokojnie z nim porozmawiać, bo ona zawsze jest obok, wtrąca się, słucha, a potem ma do niego pretensje. Ojciec twierdzi, że „nie może” jej wyrzucić, choć mówi, że ma jej dość. Wiemy, że się jej boi. Słyszałyśmy też, że ma na niego jakieś „haki”. Powiedziała wprost, że „ustawi nas tak, jak jego” – czyli chce przejąć kontrolę nad całą rodziną. Ojciec przestał mieć swoje życie – kiedyś w weekendy odpoczywał, relaksował się. Teraz robi tylko to, co ona chce: zakupy, wyjazdy do jej rodziny, do ludzi, których kiedyś unikał. Nie może sam decydować o niczym – nie wychodzi nigdzie sam: ani do kolegów, ani nawet do swojej siostry czy szwagra. Wszystko musi być „z nią” lub za jej zgodą. Każdy weekend wygląda tak, jakby specjalnie organizowała mu czas, żeby tylko nie był z nami i nie miał okazji pomyśleć po swojemu. Wciąż mieszkam w rodzinnym domu, ale nie mogę się w nim czuć swobodnie. Nic nie jest już moje, wszystko podporządkowane jest jej. To boli. Próbuję z nim rozmawiać, wysyłałam wiadomości, delikatnie pytam, czy jest szczęśliwy, ale unika odpowiedzi. Boję się, że sytuacja się pogorszy, że całkiem się od nas odetnie, a ona będzie miała nad nim pełną władzę. Jeśli ktoś z Was był w podobnej sytuacji – bardzo proszę o rady. Jak rozmawiać z osobą, która jest zmanipulowana? Czy można jakoś ochronić go (i nas) przed taką toksyczną osobą? Nie chcę się poddać, ale czuję, że grunt osuwa mi się spod nóg. Dziękuję każdemu, kto przeczyta i odpowie.

Mobbing

Mobbing – definicja, objawy i jak sobie radzić?

Mobbing w pracy to poważny problem wpływający na życie zawodowe i osobiste. Sprawdź, jaka jest definicja mobbingu, objawy, skutki oraz sposoby ochrony przed nim. To pomoże ci lepiej zrozumieć zjawisko i chronić swoje prawa w pracy.