
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, rozwój i praca
- Jak poradzić sobie...
Jak poradzić sobie jako samotna matka bez wsparcia i znaleźć czas dla siebie?
Daria
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Mam poczucie, że doświadcza Pani silnego przeciążenia. Samotność, stres i brak wsparcia mogą powodować złość, krzyk i trudne myśli, to często sygnał wyczerpania, nie Pani „winy”.
Miłość i złość wobec dziecka mogą współistnieć, szczególnie w takim napięciu. Istotne, że Pani to widzi i się tym martwi, jest bardzo ważne. Na teraz: krótkie przerwy dla siebie (choćby 2 minuty), nazywanie emocji i obniżenie wymagań wobec siebie: „wystarczająco dobrze” naprawdę wystarczy. Warto też poszukać wsparcia w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej lub świetlicy, nie musi Pani być z tym sama.
Proszę do nas pisać w razie potrzeby.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Piotr Ziomber
Dzień dobry
To co Pani napisała, wskazuje na zmęczenie i potrzebę zrobienia czegoś dla siebie, co jest niezwykle ważne dla własnego zdrowia psychicznego. Nie ma Pani rodziny lub kogoś, kto by nawet jeden w dzień miesiącu przejął opiekę, nawet na kilka godzin? Inna sprawa, że powinna Pani porozmawiać o tym z psychologiem, ewentualnie zadzwonić na telefon zaufania. Doraźna pomoc także może być dl Pani dużym wsparciem. Pani krzyk to wołanie z otchłani bezsilności, a nie o to chodzi. Ja bym tutaj sugerował terapię własną. Nawet na NFZ. Proszę się zapisać w kolejce. I jeszcze jedna sprawa. Proszę jednak znaleźć dla siebie nawet 30 minut. Proszę zacząć stosować techniki oddechowe oraz "tu i teraz".
Karolina Rzeszowska-Świgut
Dzień dobry
Dziękuję za odwagę napisania tego, bo opisanie czegoś tak trudnego i tak intymnego wymaga naprawdę wiele siły.
Przede wszystkim, najważniejsza odpowiedź na pytanie "Czy ze mną jest coś nie tak?": Nie. Nie ma.
To, co zostało opisane, czyli jednoczesna miłość i uczucie, które bywa nazywane "nienawiścią" do własnego dziecka, to jeden z najbardziej znanych i najlepiej opisanych stanów emocjonalnych wśród rodziców, szczególnie tych wychowujących dzieci samotnie, bez wsparcia i w warunkach silnego stresu. To nie jest objaw złego rodzicielstwa. To jest objaw wyczerpania człowieka, który od bardzo dawna daje z siebie więcej, niż ma.
Myśl o oddaniu dziecka, kiedy jest się na skraju wytrzymałości, to nie jest dowód na brak miłości. To sygnał alarmowy wysyłany przez przeciążony umysł, który woła o ulgę i odpoczynek. Fakt, że te myśli przerażają, świadczy właśnie o tym, jak bardzo zależy na córce.
Krzyczenie nie czyni złej matki. Czyni zmęczonego człowieka, któremu skończyły się zasoby. Nikt nie jest w stanie być spokojny, cierpliwy i obecny bez przerwy, bez snu, bez pieniędzy, bez wsparcia i bez ani dwóch minut dla siebie.
To jest prawdziwy kryzys i zasługuje na prawdziwą, konkretną pomoc. Warto jak najszybciej zgłosić się do Miejskiego lub Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej (MOPS/GOPS) ponieważ jako samotna matka bez pracy, z dzieckiem na utrzymaniu, przysługuje pomoc a czasem też wsparcie w znalezieniu opieki nad dzieckiem lub miejsca w świetlicy środowiskowej, które odciążają rodzica w godzinach pracy.
Nie można dbać o dziecko, kiedy samej nie ma z czego czerpać. Zadbanie o własne zasoby to nie egoizm, to konieczność. Warto rozważyć kontakt z psychologiem.
Sytuacja jest naprawdę trudna i nikt nie powinien przez coś takiego przechodzić sam. Napisanie tego tutaj to już pierwszy krok. Warto zrobić następny i sięgnąć po konkretne wsparcie, bo na nie w pełni zasługuje zarówno Pani, jak i córka.
Z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut
Psycholog psychotraumatolog
Daria Składanowska
Dzień dobry Pani Dario,
to, co Pani przeżywa, jest ogromnie trudne-- dużo samotności, stresu i przeciążenia naraz. To naturalne, że w takiej sytuacji pojawiają się silne emocje, nawet takie, które mogą Panią przerażać. To nie znaczy, że jest Pani złą matką-- to znak, jak bardzo jest Pani wyczerpana.
To ważne, że Pani o tym mówi i szuka pomocy. Warto spróbować poszukać choć drobnego wsparcia — np. w ośrodku pomocy społecznej, szkole dziecka czy u specjalisty tj. psychologa, doradcy zawodowego czy osoby bliskiej np. koleżanki itp.. Nawet mała pomoc może odciążyć.
Na tu i teraz proszę pamiętać: ma Pani prawo do zmęczenia i chwili dla siebie. Jeśli emocje rosną, dobrze jest zrobić krótką przerwę, złapać oddech, wyjść na chwilę do innego pomieszczenia.
Nie jest Pani sama --i naprawdę można znaleźć wsparcie :) :) :)
Życzę wszystkiego dobrego :)
Składanowska Daria
Bożena Nagórska
Pani Dario,
Rozumiem Pani ogromne wyczerpanie i zapewniam Panią, że opisane uczucia nie świadczą o tym, że jest Pani złą matką, lecz są typowym objawem głębokiego wypalenia rodzicielskiego i życia w przewlekłym stresie. Takie myśli pojawiają się z desperacji i skrajnego przemęczenia, a nie z braku miłości, dlatego proszę przestać obwiniać się o bycie „najgorszą matką”, bo każda osoba na Pani miejscu czułaby podobny ciężar.
W tej chwili najważniejsze jest, aby nie zostawała Pani z tym sama, dlatego proszę jak najszybciej udać się do najbliższego ośrodka pomocy społecznej, takiego jak MOPS lub GOPS, gdzie może Pani uzyskać zasiłek celowy oraz wsparcie asystenta rodziny w opiece nad córką lub poszukiwaniu pracy. Warto również skontaktować się z lokalnym Centrum Pomocy Rodzinie lub fundacjami wspierającymi samotne matki, które pomogą Pani odzyskać stabilność bytową. Gdy poczuje Pani choć odrobinę wsparcia z zewnątrz, poziom napięcia w relacji z córką naturalnie spadnie, a Pani odzyska cierpliwość i spokój, których teraz po prostu fizycznie Pani brakuje. W chwilach najtrudniejszych emocji może Pani także anonimowo zadzwonić pod bezpłatny Kryzysowy Telefon Zaufania dla Dorosłych pod numerem 116 123, gdzie otrzyma Pani doraźne wsparcie psychologiczne bez oceniania.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Jagoda Turowska
To nie jest tak, że jesteś złą matką, tylko jesteś bardzo przeciążona i zostawiona z tym wszystkim sama. W takiej sytuacji złość, frustracja i nawet myśli, które Cię przerażają, są naturalną reakcją na brak odpoczynku i ciągłe napięcie. To, że czasem masz dość swojej córki, nie znaczy, że jej nie kochasz. To raczej sygnał, że jesteś na granicy i potrzebujesz chwili dla siebie, której teraz po prostu nie masz. Wiele osób w podobnej sytuacji doświadcza bardzo podobnych emocji, tylko rzadko się o tym mówi. Tak na już spróbuj łapać nawet bardzo krótkie przerwy w ciągu dnia i kiedy czujesz, że zaraz wybuchniesz, zrobić pauzę, odejść na chwilę albo odsunąć się emocjonalnie zanim zareagujesz. To nie musi być idealne, ważne żeby trochę zmniejszyć napięcie. Równolegle naprawdę warto poszukać jakiegokolwiek wsparcia z zewnątrz, np. w szkole (świetlica) albo w pomocy społecznej, bo nie powinnaś dźwigać tego sama. Z Tobą jest w porządku, tylko sytuacja jest za trudna jak na jedną osobę.
Dodatkowo polecam przeczytać książkę „Wypalenie rodzicielskie. Od zmęczenia, zwątpienia i zniechęcenia do siły, radości i poczucia sensu”
Anna Daniło-Wosek
To zrozumiałe, iż będąc sama z dzieckiem czuje się Pani przytłoczona. Opieka nad dzieckiem jest bardzo wymagająca i dlatego bardzo ważne jest wsparcie. Proszę się zastanowić czy faktycznie nie ma w Pani otoczeniu nikogo, kto mógłby Panią chociaż trochę odciążyć (może jakaś przyjaciółka albo sąsiadka która ma córkę w podobnym wieku). Zachęcałabym również do pracy nad granicami w Pani relacji z córeczką. Rozumiem, iż córka jest w wieku szkolnym. Jest to wiek w którym dzieci stają się coraz bardziej samodzielne więc fakt, iż nie ma Pani nawet 2 minut dla siebie w ciągu dnia może sugerować jakiś problem z przywiązaniem. Dziewczynka może czuć lęk gdy nie ma Pani w pobliżu. Warto byłoby z nią o tym rozmawiać (językiem dostosowanym do jej wieku). Na rynku dostępne są także książeczki dla dzieci na temat lęku. Wiem, że jest Pani ciężko, ale z roku na rok powinno być coraz łatwiej.
Z poważaniem
mgr Anna Daniło-Wosek

Zobacz podobne
Od 8 lat mam bardzo trudną sytuacje życiową.
Dużo się działo negatywnych zdarzeń, zdrady mojego ex męża, również podczas mojej ciąży. Kupno domu, w którym nadal mieszkam z córkami. Ale jest niewykończony, a ja nawet nie wiem czy będę mogła w nim zostać. Podczas tych 8 lat były też lepsze momenty, ale przeważał ogólny stres i poczucie osamotnienia. Małżeństwo skończyło się tym, że dowiedziałam się o ciąży kochanki męża. Dzieci miały wtedy 2,5 roku i 7 ( pierwsza klasa). Szczerze mówiąc było mi ciężko po rozwodzie, ale bardzo szybko i dobrze sobie poradziłam.
Minęły już 3 lata. Po półtora roku związałam się z partnerem, który był niedostępny emocjonalnie, dawał mi ciepło - zimno. Rozstaliśmy się trzy miesiące temu po półtora roku związku, po tym jak odkryłam, że mnie również zdradzał.
Jestem strasznie rozbita, bo nie mam sił zaczynać wszystko od nowa. Moje marzenie o ciepłej, kochającej rodzinie ( której też nie miałam w dzieciństwie) pękło jak bańka mydlana. Czuję się bardzo samotna i pusta w środku. Nie wiem jak poradzę sobie z domem. Czuje, że nie ma w nim życia takie jakie miało być. Jest wciąż nieskończony, nie umiem zapewnić córką, wszystkiego, czego one potrzebują i co ja bym im chciała dać.
Czuję się bardzo bezwartościowa. Zaczęłam zbierać się po nieudanym związku i tłumaczyć sobie, że tak jest lepiej, że powinnam skupić się na dzieciach to wydarzyła się kolejna tragedia. Dwa tygodnie temu zmarła nagle najlepsza przyjaciółka mojej starszej córki. Rozbiło mnie to doszczętnie. Jestem bardzo rozbita i boję się, że to wszystko za bardzo odbije się na moich córkach. Szukam zawsze jakiś pozytywów każdej sytuacji, ale już nie widzę ich, nie umiem sobie wytłumaczyć, że to kiedyś się zmieni, bo zła passa trwa zbyt długo.

