Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Zgubienie drogi po terapii: uzależnienie, trudności z lekami i praca

Od kiedy wyszłam z terapii, wróciłam do nałogu i na dodatek nie biorę leków coraz gorszej się czuje wiem, że powinnam iść na odział psychiatryczny. Ale muszę chodzić do pracy która ojciec mi załatwił mam trudną sytuację życiową nie wiem jak to wszystko naprawić nie potrafię z nikim o tym rozmawiać szczerze co widzę i czuję nie wiem co się dzieje ze mną najchętniej została bym sama ze sobą czuje, że zawiodłam wszystkich, ale też że mam tak duże złe doświadczenia w życiu. Ciągle siedzę w głowie, katuje siebie za wszystko co się dzieje, nie wiem.

Krzysztof Maruszewski

Krzysztof Maruszewski

Witaj!

Jesteś ważna!

Najważniejsza!

Jeśli czujesz, że potrzebujesz psychiatry albo psychologa zrób to jak najszybciej. Nie obwiniaj się o nic i walcz o siebie!

Pozdrawiam i trzymam kciuki

Krzysztof Maruszewski 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Alan Baryga

Alan Baryga

Dzień dobry,

Dziękuję, że zdecydowała się Pani o tym napisać. Z opisu wynika, że przeżywa Pani bardzo trudny moment i mierzy się z dużym cierpieniem.

 

Pisze Pani również o myślach, które pojawiają się w tym czasie. Warto pamiętać, że w chwilach silnego kryzysu nasze myśli często stają się bardzo surowe i krytyczne wobec nas samych. Nie zawsze odzwierciedlają one rzeczywistość, choć w danym momencie mogą wydawać się całkowicie prawdziwe.

Nawrót w przebiegu uzależnienia może być elementem procesu zdrowienia i nie przekreśla dotychczasowych starań. Z tego, co Pani napisała, widzę, że mimo trudności podejmuje Pani wysiłek, aby zadbać o swoje funkcjonowanie, między innymi chodząc do pracy.

 

Jeśli ma Pani taką możliwość, zachęcałbym do ponownego kontaktu z terapeutą, z którym wcześniej Pani współpracowała. Wspólnie będziecie mogli ocenić obecną sytuację i zdecydować, jakie dalsze kroki będą najbardziej odpowiednie. Jeżeli specjalista uzna, że wskazana jest hospitalizacja lub intensywniejsza forma leczenia, warto rozważyć skorzystanie ze zwolnienia lekarskiego, aby móc skupić się na swoim zdrowiu.

 

Życzę Pani dużo siły i mam nadzieję, że uda się Pani jak najszybciej uzyskać potrzebne wsparcie.

Pozdrawiam,
Alan Baryga

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

To, co opisujesz, pokazuje, jak bardzo jest Ci teraz trudno. Dziękuję, że o tym napisałaś. Sam fakt, że widzisz potrzebę leczenia, świadczy o tym, że wciąż zależy Ci na sobie. Nie musisz naprawiać wszystkiego naraz. Najważniejsze teraz to jak najszybciej wrócić do kontaktu z psychiatrą lub zgłosić się na oddział, jeśli czujesz, że sama już nie dajesz rady. Nie zostawaj z tym sama – poproś o wsparcie choć jedną zaufaną osobę. Pomoc jest i zasługujesz na nią.


Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Niestety bez farmakoterapii po terapii może być ciężko, bynajmniej na początku. Nie możesz pisać, że zawiodłaś wszystkich, gdyż tak nie jest. Wielu ludzi zmaga się z chorobami psychicznymi, sam na oddziale psychiatrycznym widzę jakie są potrzeby i prawie codziennie poznaję nowych pacjentów. Powrót do nałogu niestety złudnie przynosi poprawę, a jest to najkrótsza droga, aby "poczuć się lepiej". Karanie się za wszystko nic nie zmieni, obwinianie także, ale szczera odpowiedź przed samą sobą co robię i kiedy zacznę coś z tym robić już tak.  Uzależnienie sprawia, że czujesz się gorsza, nieakceptowana. Najlepszym wyjściem jest przyznanie się do nałogu i powrót na terapię. Nie ma tutaj półśrodków. twoja sytuacja życiowa się nie zmieni na lepsze, jeżeli będziesz tak funkcjonowała w pracy. Zadzwoń na bezpłatne infolinie wsparcia, jeżeli potrzebujesz rozmowy. 

Eliza Śliwińska

Eliza Śliwińska

Dzień dobry.

 

W tej wiadomości widzę przede wszystkim Pani cierpienie. Odnoszę wrażenie, że doświadcza Pani poczucia zagubienia i nie widzi Pani wyjścia z sytuacji, która wydaje się trudna do rozwiązania.

 

To naturalne, że w tych okolicznościach nie jest Pani łatwo i nie czuje się Pani komfortowo. Chwilowo nie widzi Pani wielu możliwości rozwiązania problemu, co nie oznacza, że ich nie ma. Powrót do nałogu może wiązać się z momentami spadku nastroju i negatywnymi myślami. Warto, aby miała Pani świadomość, że te negatywne myśli są zniekształceniem wzmacnianym działaniem substancji. To trochę tak, jakby patrzyła Pani na wszystko przez kartkę papieru zwiniętą w rulon. Perspektywa jest wtedy węższa – nie widać dokładnie wszystkiego, co dzieje się po bokach, na dole czy na górze.

 

W takiej sytuacji trudniej jest zobaczyć rozwiązania oraz docenić swoją siłę i pracę, którą już Pani wykonała. Każda próba wyjścia z uzależnienia przybliża Panią do poprawy tej sytuacji. Nie jest tak, że trudne do osiągnięcia cele większości ludzi udaje się zrealizować już przy pierwszym podejściu.

 

Chciałabym, aby zobaczyła Pani również, jak daleko już udało się Pani zajść. To, że była Pani w terapii i zdobyła już pewien zakres wsparcia oraz wiedzy terapeutycznej, jest Pani cennym zasobem. Dzięki temu, po podjęciu decyzji o powrocie do leczenia, nie zacznie Pani od początku, lecz od miejsca, w którym już Pani była.

 

Jestem przekonana, że umiejętności, których się Pani nauczyła, oraz siła i determinacja, które sprawiły, że poprzednio zdecydowała się Pani rozpocząć terapię, nadal w Pani są. Myślę, że warto zauważyć, jak trudne to było, a mimo to potrafiła Pani podjąć decyzję i rozpocząć leczenie. To spore osiągnięcie, którego można Pani pogratulować.

 

Ta sama siła, która popchnęła Panią wtedy do rozpoczęcia terapii, teraz może wspomóc Panią w równie ważnym powrocie. To, że już Pani tam była, dało Pani doświadczenie i wiedzę, m.in. o tym, że ma Pani w sobie dość samozaparcia, aby podejmować ważne decyzje i wkładać ważny i dobry wysiłek. Wierzę, że tak właśnie jest. Odnoszę wrażenie, że właśnie tej decyzji Pani teraz potrzebuje – dania sobie kolejnej szansy.

 

Choroba, jaką jest uzależnienie, ogranicza dostrzeganie wielu istniejących możliwości. W miarę zdrowienia perspektywa się poszerza, widać więcej pozytywów i stabilizuje się sposób postrzegania siebie. To, że była Pani w terapii, jest dla mnie informacją o Pani odwadze, świadomości tego, co jest dla Pani dobre, oraz o tym, że potrafi Pani podejmować właściwe decyzje. Przychodzi mi na myśl taka metafora: potknięcia i upadki w biegu na przełaj czasem są naturalnym elementem prowadzącym do mety. Nie potyka się tylko ten, kto nie rozpoczyna biegu. Ważne, aby za każdym razem wstać, otrzepać kolana i biec dalej. Nie trzeba być pierwszym na mecie, aby ukończyć bieg.

 

Jeśli uczucie rezygnacji podpowiada, żeby wycofać się z kontaktów z ludźmi, zachęcam, aby tego nie robić. Rozmowa z kimś zaufanym jest ważna. Czasem nawet samo przebywanie wśród ludzi, byle tylko się nie izolować, może mieć dobry wpływ. Jeśli myśli podpowiadają obwinianie siebie, można spróbować czegoś przeciwnego – dostrzec rzeczy, za które może Pani siebie docenić. Ja widzę u Pani wiele takich rzeczy. Dostrzegam też, jak dużą zaletą jest to, że szuka Pani rozwiązań. To, że napisała Pani wiadomość w poszukiwaniu wsparcia i zrozumienia, mówi wiele o Pani umiejętnościach i sprawczości. Uważam, że zasługuje Pani na zatroszczenie się o siebie i dostrzeżenie pracy, którą już Pani wykonała.

 

Warto wiedzieć, że negatywne myśli nie są sprzymierzeńcami. Najczęściej podpowiadają nieprawdę i utrudniają znajdowanie rozwiązań. W psychoterapii poznawczo-behawioralnej niekiedy zestawia się te negatywne, zniekształcone myśli z myślami alternatywnymi, dzięki którym można tę samą sytuację zobaczyć z innej – najczęściej bardziej realistycznej i mniej negatywnej – perspektywy.

 

Domyślam się, że w obecnej sytuacji ma Pani wiele utrudnień, które powstrzymują Panią przed wybraniem rozwiązania korzystnego dla Pani. Czy ma Pani pomysł, jakie byłoby to rozwiązanie i jaki byłby Pani sposób na poprawę tej sytuacji, gdyby nie miała Pani tych ograniczeń? Odnoszę wrażenie, że gdzieś wewnątrz siebie ma Pani poczucie lub wiedzę o tym, jakie decyzje są dla Pani dobre i mogą wspierać Pani zdrowie oraz samopoczucie. Czego potrzebuje Pani teraz, aby mogła Pani podjąć decyzję o powrocie do leczenia? Pani decyzje są ważne.

 

Trzymam za Panią kciuki.

Tomasz Pisula

Tomasz Pisula

Dzień dobry Pani,

 

Dziękuję, że zdecydowała się Pani o tym napisać. Mierzy się Pani z bardzo dużym cierpieniem i wieloma trudnościami jednocześnie. To, że wrócił nałóg, przestała Pani przyjmować leki i czuje się coraz gorzej, jest sygnałem, że potrzebuje Pani wsparcia. Mimo że izolacja może wydawać się w tej chwili najbezpieczniejszym rozwiązaniem, niestety bardzo często samotność sprawia, że cierpienie jeszcze bardziej się nasila, a myśli stają się coraz trudniejsze. Dlatego bardzo ważne jest, aby nie zostawać z tym wszystkim samej i znaleźć choć jedną osobę lub specjalistę, z którym będzie mogła Pani szczerze podzielić się tym, co przeżywa i co dzieje się w Pani głowie.

 

Jeżeli ma Pani poczucie, że stan psychiczny znacząco się pogarsza i trudno jest Pani zadbać o swoje bezpieczeństwo lub codzienne funkcjonowanie, warto potraktować tę możliwość poważnie i skonsultować ją z psychiatrą.

Trudności, o których Pani pisze, mają głębsze podłoże. Warto rozważyć podjęcie dłuższej, pogłębionej psychoterapii, tak aby w pełni przepracować historie i przyczyny Pani problemów.

 

Nie musi Pani rozwiązywać tego wszystkiego w pojedynkę. Pierwszym krokiem jest pozwolenie sobie na przyjęcie pomocy i podzielenie się tym, co Pani przeżywa.

 

Wszystkiego dobrego,

Tomasz 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając Pani wpis, mam wrażenie, że od dłuższego czasu dźwiga Pani bardzo wiele sama. Pisze Pani o nawrocie nałogu, odstawieniu leków i coraz gorszym samopoczuciu, a jednocześnie ma Pani świadomość, że potrzebuje pomocy. To ważny sygnał, którego nie warto ignorować.Nie odebrałabym nawrotu jako porażki czy dowodu na to, że zawiodła Pani wszystkich. W przypadku uzależnień i wielu kryzysów psychicznych nawroty niestety mogą się zdarzać i nie przekreślają wcześniejszej pracy ani szans na poprawę.Pisze Pani, że myśli o oddziale psychiatrycznym, ale powstrzymuje Panią praca. Proszę zadać sobie pytanie: co w tej chwili jest najważniejsze dla Pani zdrowia i bezpieczeństwa? Czasem krótkotrwałe zatrzymanie się i zadbanie o leczenie pozwala później wrócić do codziennego funkcjonowania z większymi zasobami.

Zastanawiam się również:

Co sprawiło, że przestała Pani przyjmować leki?

Czy jest choć jedna osoba, której mogłaby Pani powiedzieć, że jest Pani teraz tak trudno?

Co musiałoby się wydarzyć, żeby zdecydowała się Pani ponownie sięgnąć po profesjonalną pomoc?

Jeżeli ma Pani poczucie, że nie jest już w stanie zadbać o swoje bezpieczeństwo lub objawy gwałtownie się nasilają, proszę nie zwlekać z kontaktem z psychiatrą lub zgłoszeniem się do szpitala. Nie musi Pani przechodzić przez ten kryzys sama.Życzę Pani dużo siły i odwagi, aby zrobić ten pierwszy krok po pomoc.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Jest Pani Ważna!

Choć praca od ojca i presja otoczenia wydają się teraz najważniejsze, to Pani życie i zdrowie są absolutnym priorytetem, a pójście na oddział psychiatryczny lub pilny kontakt z lekarzem to dojrzały krok ratujący życie, a nie dowód na to, że kogokolwiek Pani zawiodła. Proszę nie nosić tego ciężaru w samotności. Pierwszym, najprostszym krokiem do zmiany jest szczera rozmowa ze specjalistą np. dzwoniąc pod bezpłatny kryzysowy telefon zaufania 116 123, który pomoże Pani bezpiecznie wyjść z tego błędnego koła i zaplanować leczenie bez konieczności natychmiastowego rzucania wszystkiego.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Nawrót uzależnienia, odstawienie leków oraz narastające poczucie winy i bezradności mogą powodować, że wszystko wydaje się niemożliwe do udźwignięcia. To nie oznacza jednak, że jest Pani „stracona” ani że zawiodła wszystkich. Skoro sama czuje Pani, że potrzebuje pomocy psychiatrycznej, proszę potraktować ten sygnał bardzo poważnie. Praca jest ważna, ale zdrowie i bezpieczeństwo są ważniejsze. Warto jak najszybciej skontaktować się z psychiatrą lub zgłosić się do szpitala, szczególnie jeśli objawy się nasilają lub ma Pani poczucie, że przestaje nad nimi panować.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry, 

Z Pani wiadomości wybrzmiewa, że jest Pani teraz w bardzo trudnym momencie i że dźwiga to wszystko właściwie sama. Pisze Pani, że wróciła do nałogu, przestała przyjmować leki i czuje się coraz gorzej. Jednocześnie ma Pani świadomość, że potrzebuje pomocy. To ważne, bo pokazuje, że mimo ogromnego zmęczenia nadal widzi Pani, że ten stan wymaga wsparcia. To, że ma Pani poczucie, iż zawiodła wszystkich, nie oznacza, że tak jest. Kiedy człowiek bardzo cierpi, często zaczyna patrzeć na siebie przez pryzmat winy i porażki. Tymczasem nawrót trudności nie przekreśla wszystkiego, co było wcześniej. To sygnał, że ponownie potrzebuje Pani pomocy, a nie dowód na to, że sobie Pani nie poradzi. Najbardziej poruszyło mnie zdanie, że nie potrafi Pani szczerze powiedzieć nikomu, co naprawdę przeżywa. Nie musi Pani dźwigać tego sama. Jeśli czuje Pani, że stan jest na tyle poważny, że myśli Pani o oddziale psychiatrycznym, proszę potraktować to bardzo poważnie. Zasługuje Pani na pomoc i nie musi czekać, aż będzie jeszcze gorzej.

Jeżeli pojawiają się u Pani myśli o zrobieniu sobie krzywdy albo ma Pani poczucie, że nie jest bezpieczna sama ze sobą, proszę zgłosić się jak najszybciej do najbliższego szpitala psychiatrycznego lub zadzwonić pod numer alarmowy 112. W takiej sytuacji najważniejsze jest Pani bezpieczeństwo.

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co opisujesz, brzmi jak moment dużego przeciążenia — zwłaszcza że wrócił nałóg, odstawiłaś leki i sama zauważasz, że Twój stan się pogarsza. To nie jest sytuacja, w której „zawiodłaś” albo „wszystko zepsułaś”. Bardziej wygląda to na sygnał, że obecne zasoby radzenia sobie są przeciążone i potrzebujesz ponownego wsparcia.

Powrót do nałogu po terapii może być bardzo przytłaczający, ale nie oznacza, że cała wcześniejsza praca poszła na marne. Czasami po zakończeniu intensywnego wsparcia człowiek zostaje sam z trudnymi emocjami i stare sposoby radzenia sobie wracają. To jest informacja, że warto wrócić po pomoc, a nie dowód porażki.

Piszesz, że myślisz o oddziale psychiatrycznym. Jeśli masz takie poczucie, dobrze byłoby potraktować je poważnie i skonsultować z psychiatrą. Nie musisz od razu sama podejmować decyzji „czy iść, czy nie” — możesz zacząć od kontaktu z lekarzem i opisania dokładnie tego, co dzieje się teraz: odstawienie leków, nawrót nałogu, pogorszenie samopoczucia, trudność w funkcjonowaniu.

Rozumiem też, że praca i poczucie zobowiązania wobec ojca mogą sprawiać, że czujesz się uwięziona. Ale Twoje zdrowie psychiczne jest równie ważne jak wywiązanie się z pracy. Choroba i kryzys nie są lenistwem ani niewdzięcznością wobec osoby, która Ci pomogła.

Na teraz spróbuj nie rozwiązywać całego życia naraz. Jednym krokiem może być powiedzenie jednej osobie choć części prawdy, np.: „Ostatnio jest ze mną dużo gorzej, nie radzę sobie i potrzebuję wsparcia”. Nie musisz od razu opowiadać wszystkiego.

Chcę też zapytać o ważną rzecz: kiedy piszesz, że najchętniej zostałabyś sama ze sobą i że bardzo siebie katujesz — czy pojawiają się u Ciebie myśli, że nie chcesz żyć albo że mogłabyś zrobić sobie krzywdę? Jeśli tak, napisz proszę, czy masz jakiś konkretny plan czy są to raczej myśli wynikające z ogromnego zmęczenia i bólu.

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Przeżycia z dzieciństwa i reakcja na spotkanie z oprawcą w dorosłym życiu
Dobry wieczór Jeśli było się ofiarą gwałtu będąc dzieckiem , można nie pamiętać wszystkiego , chociaż ciało pamięta. Istotne jednak , że utrwalony wygląd twarzy sprawcy. Teraz pytanie: Będąc osobą dorosłą , widząc tę osobę na ulicy…Dlaczego pojawia się reakcja a raczej brak reakcji , bezruch …Jakby totalna ucieczka w głowie , myślach i nie można już nic zrobić a nawet nie ma się na to odwagi. Tym bardziej, że nikt nigdy się o tym nie dowiedział. Nie rozumiem . Czuję się winna i się wstydzę. Seks może dla mnie nie istnieć. Brzydzę się nim i wszystkim co z tym związane. Czasami myślę , jak bardzo duża chęć przeżycia musiała być we mnie… że mimo braku ojca , przemocowego ojczyma i nieobecnej schizoafektywnej matki -alkoholików i narkomanów , poradziłam sobie sama. Zawsze sama. Dopiero teraz poznaję siebie i czasem zastanawiam się nad tym co czuję , jak teraz. Od 14 rż brałam dużo psychotropów i szpitale nie miały końca w związku z tymi stanami więc byłam na tyle otępiona że średnio docierało do mnie co dzieje się dookoła. Teraz jestem trochę przerażona bo chyba to wszystko się budzi we mnie a leków już nie ma . Samotność się nie zmieniła. Zmieniłam jednak kraj.Chyba mam kryzys. Przepraszam. Pozdrawiam
TW. Kryzys suicydalny, jestem w 5 klasie - mam apatię, nudzę się, widzę życie szaro.
Dzień dobry. Chodzę do 5 klasy(rocznik 2012) i chce ,aby moje życie już się skończyło. Nie mogę sie zabić ,bo boje sie tego,co po będzie sie dziać tutaj na ziemi po mojej śmierci. Pewnie będą chodziły jakieś plotki itd...i właśnie tego sie boje. Na ten moment nie pamiętam, jak sie to zaczęło(na pewno przynajmniej rok temu),bo postanowłiam o innych problemach zapomnieć(nie przejmować sie),bo i tak mnie zaraz nie będzie. Miałam sie zabić 30 marca(niedawno),ale nie doszło do tego. Miało to sie stać w nocy(poza domem),ale porę przespałam i wcześniej przemyślałam to i zaczęłam sie bać właśnie tego co tu prawdopodobnie się stanie po tym. Teraz wszystko jest mi obojętne i na nic nie zwracam uwagi,bo myślę, że może zrobie to nie przejmując sie ,co po tym sie stanie. Udaje, że wszystko jest dobrze. Oczywiście z pozoru jest dobrze. Wcześniej często byłam smutna i starałam sie to ukrywać itd... Było tego dość dużo i nie chce mi sie wymieniać. W głębi serca nadal to wszystko czuję, ale tak jak już powiedziałam wcześniej. Jedyne co widzi otoczenie, to mój brak apetytu. Mój umysł generalnie jest w słabej formie, w porównaniu do poprzedniej...o połowę gorzej. Ze skupieniem słabo. Ostatnio był konkurs kangur matematyczny i zrobiłam tylko kilka zadań, bo na resztę nie miałam siły i nie mogłam usiedzieć. Największym obecnym problemem jest moje nudne życie szkolne.(wcześniej też inne,ale jak juz wcześniej wspomniałam). Koleżanki i koledzy mnie nie interesują i wszystkie znajomości, które zawarłam wcale nie są mi potrzebne. W szkole za łatwo wgl jest. Nie lubię sie uczyć ,zbrzydło mi to i nie mam już żadnych zainteresowań. Nic, a szczególnie ta szkolna "nauka" (łatwizna),nie daje mi szczęścia. Fajnie byłoby, jakby wszystko było 2 razy trudniejsze i doszłaby filozofia. Lubię takie trudne rozważania, ale skończyłam to w połowie lutego, w tym momencie, gdy było tragicznie z moim psychicznym samopoczuciem. W szkole oceny mam takie różne. Nie mogę powiedzieć, że wszystko umiem, bo na przykład taka historia czy geografia. Najprostszy przykład. To jest tak nudne i łatwe do zrozumienia, że nie chce uczyć sie szczegółów tych przedmiotów i z tego mam takie trójki. Nie trzeba wkładać do tego prawie żadnego wysiłku i nawet nie chcę sie przykładać do tych szczegółów. Wszystko na logike, wychodzi 3 lub 4. Teraz odczuwam jakąś taką apatie. Również boli mnie teraz to, że tak (nie wiem, jak to powiedzieć),o niczym nie myślę. Odczuwam taką pustkę w glowie i chce również powiedzieć(tak dziwnie zabrzmi, ale nie mam pojęcia, jak to inaczej powiedzieć), że nie czuje tak w sobie siebie. Jeszcze musze dokończyć na temat szkoły. Rówieśnicy i takie ziomki(mam ich kilku w 7 klasach) śmieją sie(że takie żarty)z prawie każdego mojego tekstu. Nie chce tego(że mówić takie tam rzeczy, jestem taka szkolna gwiazda),no ale nie mam wyjścia, bo inaczej jest nudno i chce również przy tym o tym wszystkim zapomnieć i nie mam innych pomysłów i wgl nie trzeba sie prawie skupiać do tego. Na początku kolegom z 7 klasy tak w żartach mówiłam, że chce sie zabić, ale potem wzięli to na poważnie i błagają o niezrobienie tego. Dla mnie to wszystko jedno, jak chodzi o nich. Nie potrzebuje ich poza szaleństwem. Poznałam ich przez dziewczyny z mojej klasy. Ja zaczęłam z ta chęcią, mówiąc, że sie zakochałam(powiedziały temu 1 z tamtej reszty). W rzeczywistości chciało pobawić mi sie w zarywanie.(pobawić sie chłopcami). Jeszcze dlatego, że chciałam urozmaicić zabawą z nimi przerwy. Życie teraz mnie przynudza i czuję, że otoczenie chyba robi mi pranie mózgu. Ogólnie chciałabym płakać, ale nie jestem w stanie. Chyba musze jeszcze podkreslić, że mam częste wahania nastroju, może to jest spowodowane okresem dojrzewania, ale tu to nie mam zdania. Jeszcze raz wspomnę, że wcześniej naprawdę było dużo problemów( postanowiłam zapomnieć, bo zaraz i tak koniec,(szczęście)ale wgłębi serca pewnie jeszcze sa)i najwyraźniej było to genialne, bo chyba nikt sie nie domyślił. Ukrywałam to wykorzystując okres dojrzewania. Ja już straciłam nadzieje, przyszłość widzę w jak najciemniejszych barwach. Szkoda mi, mogłabym więcej opisać, ale jak juz mówiłam, postanowiłam juz o tym wszystkim sie nie przejmować i wszystko jest mi obojętne, bo mam nadzieje, że zaraz koniec. Samopoczucie nie najlepsze . (maksymalnie dalabym 4/10).
Analiza emocji i procesów psychicznych w tekście symbolicznym o ostatnim wagonie
Jakie procesy emocjonalne/psychiczne mogą zawierać się w takim tekście: Pozostaję w ostatnim wagonie. Wciąż moje oczy rejestrują wyłaniające się zza mnie postacie biegnące w przód. Biorą się chyba z nicości i jak się wydaje jeszcze nie wiedzą, że mogą dobiec tylko do nicości. Pozostaję w ostatnim wagonie. Milczę. Nieruchomieję. Zwyczajnie brakuje słów, gestu, wzroku, elementów scalających w codzienności światłość prawd.
Dzień dobry. Jestem od 12 lat w związku (właśnie dziś mija 12 lat)
Dzień dobry. Jestem od 12 lat w związku (właśnie dziś mija 12 lat), z tego związku mamy 2 dzieci i od roku jesteśmy po ślubie. 2 lata temu mój mąż (wtedy jeszcze narzeczony) był pracoholikiem, sięgał też po narkotyki, żeby móc więcej pracować (przerosła go rola ojca i głowy rodziny-to już wszystko wiemy) i niestety wdał się w romans. Mieliśmy za sobą rozstanie itd. Jednak bardzo go kochałam, on twierdził, że on mnie też. I jakoś udało nam się to wszystko sklepić, uratować. Mąż jest nie do poznania. Stara się, jest cudowny. Ale ja. Ja sobie chyba jednak nie radzę z tym romansem. Z faktem, że odszedł do innej w momencie, gdy ja walczyłam z depresją i myślami samobójczymi. Boję się każdego dnia. Nie umiem sobie poradzić z bólem, żalem i lękiem, że on pewnego dnia znów mnie skrzywdzi. Myślę, że mam też zaburzenia odżywiania z tego powodu. Uważam, że jestem za gruba, więc się głodzę, a później wpadam w szał obżerania się wszystkim, co wpadnie mi w ręce. Kocham mojego męża. Ale nie potrafię poradzić sobie z moimi emocjami i wspomnieniami. Mąż cierpliwie słuchał gdy mu się żaliłam, ale mam wrażenie, że on już ma tego dość. Na co dzień jest normalnie. Kochamy się, okazujemy sobie uczucia, dbamy o siebie wzajemnie, spędzamy razem mnóstwo czasu. Ale przychodzi taki moment, że mam retrospekcje i nie umiem się tego pozbyć. Wszystko wraca ze zdwojoną siłą. I nie umiem sobie z tym poradzić. Chciałbym o tym zapomnieć, ale nie umiem. Na terapię niestety nie mam możliwości pójść, ponieważ nie mam z kim zostawić dzieci, gdy mąż jest za granicą. Bardzo się boję, że nie dam rady i będę musiała odejść od męża. A tego nie chcę, chcę spędzić z mężem resztę życia. Ale lęk jest tak silny, że sobie z nim nie radzę.
Jak wybrać między terapią a poradą psychologiczną?
Witam. Czy jak już iść do psychologa, to zdecydować się: * na całą terapię * poradę * czy coś innego Wcześniej pisałam o trudnym okresie w moim życiu ( i nie tylko )i nie wiem co wybrać. Czy psycholog podpowie mi jaka opcja byłaby najlepsza? Mam z milion pytań, ale nie będę ciągle pytać.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.