Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Zgubienie drogi po terapii: uzależnienie, trudności z lekami i praca

Od kiedy wyszłam z terapii, wróciłam do nałogu i na dodatek nie biorę leków coraz gorszej się czuje wiem, że powinnam iść na odział psychiatryczny. Ale muszę chodzić do pracy która ojciec mi załatwił mam trudną sytuację życiową nie wiem jak to wszystko naprawić nie potrafię z nikim o tym rozmawiać szczerze co widzę i czuję nie wiem co się dzieje ze mną najchętniej została bym sama ze sobą czuje, że zawiodłam wszystkich, ale też że mam tak duże złe doświadczenia w życiu. Ciągle siedzę w głowie, katuje siebie za wszystko co się dzieje, nie wiem.

Krzysztof Maruszewski

Krzysztof Maruszewski

Witaj!

Jesteś ważna!

Najważniejsza!

Jeśli czujesz, że potrzebujesz psychiatry albo psychologa zrób to jak najszybciej. Nie obwiniaj się o nic i walcz o siebie!

Pozdrawiam i trzymam kciuki

Krzysztof Maruszewski 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Alan Baryga

Alan Baryga

Dzień dobry,

Dziękuję, że zdecydowała się Pani o tym napisać. Z opisu wynika, że przeżywa Pani bardzo trudny moment i mierzy się z dużym cierpieniem.

 

Pisze Pani również o myślach, które pojawiają się w tym czasie. Warto pamiętać, że w chwilach silnego kryzysu nasze myśli często stają się bardzo surowe i krytyczne wobec nas samych. Nie zawsze odzwierciedlają one rzeczywistość, choć w danym momencie mogą wydawać się całkowicie prawdziwe.

Nawrót w przebiegu uzależnienia może być elementem procesu zdrowienia i nie przekreśla dotychczasowych starań. Z tego, co Pani napisała, widzę, że mimo trudności podejmuje Pani wysiłek, aby zadbać o swoje funkcjonowanie, między innymi chodząc do pracy.

 

Jeśli ma Pani taką możliwość, zachęcałbym do ponownego kontaktu z terapeutą, z którym wcześniej Pani współpracowała. Wspólnie będziecie mogli ocenić obecną sytuację i zdecydować, jakie dalsze kroki będą najbardziej odpowiednie. Jeżeli specjalista uzna, że wskazana jest hospitalizacja lub intensywniejsza forma leczenia, warto rozważyć skorzystanie ze zwolnienia lekarskiego, aby móc skupić się na swoim zdrowiu.

 

Życzę Pani dużo siły i mam nadzieję, że uda się Pani jak najszybciej uzyskać potrzebne wsparcie.

Pozdrawiam,
Alan Baryga

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

To, co opisujesz, pokazuje, jak bardzo jest Ci teraz trudno. Dziękuję, że o tym napisałaś. Sam fakt, że widzisz potrzebę leczenia, świadczy o tym, że wciąż zależy Ci na sobie. Nie musisz naprawiać wszystkiego naraz. Najważniejsze teraz to jak najszybciej wrócić do kontaktu z psychiatrą lub zgłosić się na oddział, jeśli czujesz, że sama już nie dajesz rady. Nie zostawaj z tym sama – poproś o wsparcie choć jedną zaufaną osobę. Pomoc jest i zasługujesz na nią.


Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Niestety bez farmakoterapii po terapii może być ciężko, bynajmniej na początku. Nie możesz pisać, że zawiodłaś wszystkich, gdyż tak nie jest. Wielu ludzi zmaga się z chorobami psychicznymi, sam na oddziale psychiatrycznym widzę jakie są potrzeby i prawie codziennie poznaję nowych pacjentów. Powrót do nałogu niestety złudnie przynosi poprawę, a jest to najkrótsza droga, aby "poczuć się lepiej". Karanie się za wszystko nic nie zmieni, obwinianie także, ale szczera odpowiedź przed samą sobą co robię i kiedy zacznę coś z tym robić już tak.  Uzależnienie sprawia, że czujesz się gorsza, nieakceptowana. Najlepszym wyjściem jest przyznanie się do nałogu i powrót na terapię. Nie ma tutaj półśrodków. twoja sytuacja życiowa się nie zmieni na lepsze, jeżeli będziesz tak funkcjonowała w pracy. Zadzwoń na bezpłatne infolinie wsparcia, jeżeli potrzebujesz rozmowy. 

Eliza Śliwińska

Eliza Śliwińska

Dzień dobry.

 

W tej wiadomości widzę przede wszystkim Pani cierpienie. Odnoszę wrażenie, że doświadcza Pani poczucia zagubienia i nie widzi Pani wyjścia z sytuacji, która wydaje się trudna do rozwiązania.

 

To naturalne, że w tych okolicznościach nie jest Pani łatwo i nie czuje się Pani komfortowo. Chwilowo nie widzi Pani wielu możliwości rozwiązania problemu, co nie oznacza, że ich nie ma. Powrót do nałogu może wiązać się z momentami spadku nastroju i negatywnymi myślami. Warto, aby miała Pani świadomość, że te negatywne myśli są zniekształceniem wzmacnianym działaniem substancji. To trochę tak, jakby patrzyła Pani na wszystko przez kartkę papieru zwiniętą w rulon. Perspektywa jest wtedy węższa – nie widać dokładnie wszystkiego, co dzieje się po bokach, na dole czy na górze.

 

W takiej sytuacji trudniej jest zobaczyć rozwiązania oraz docenić swoją siłę i pracę, którą już Pani wykonała. Każda próba wyjścia z uzależnienia przybliża Panią do poprawy tej sytuacji. Nie jest tak, że trudne do osiągnięcia cele większości ludzi udaje się zrealizować już przy pierwszym podejściu.

 

Chciałabym, aby zobaczyła Pani również, jak daleko już udało się Pani zajść. To, że była Pani w terapii i zdobyła już pewien zakres wsparcia oraz wiedzy terapeutycznej, jest Pani cennym zasobem. Dzięki temu, po podjęciu decyzji o powrocie do leczenia, nie zacznie Pani od początku, lecz od miejsca, w którym już Pani była.

 

Jestem przekonana, że umiejętności, których się Pani nauczyła, oraz siła i determinacja, które sprawiły, że poprzednio zdecydowała się Pani rozpocząć terapię, nadal w Pani są. Myślę, że warto zauważyć, jak trudne to było, a mimo to potrafiła Pani podjąć decyzję i rozpocząć leczenie. To spore osiągnięcie, którego można Pani pogratulować.

 

Ta sama siła, która popchnęła Panią wtedy do rozpoczęcia terapii, teraz może wspomóc Panią w równie ważnym powrocie. To, że już Pani tam była, dało Pani doświadczenie i wiedzę, m.in. o tym, że ma Pani w sobie dość samozaparcia, aby podejmować ważne decyzje i wkładać ważny i dobry wysiłek. Wierzę, że tak właśnie jest. Odnoszę wrażenie, że właśnie tej decyzji Pani teraz potrzebuje – dania sobie kolejnej szansy.

 

Choroba, jaką jest uzależnienie, ogranicza dostrzeganie wielu istniejących możliwości. W miarę zdrowienia perspektywa się poszerza, widać więcej pozytywów i stabilizuje się sposób postrzegania siebie. To, że była Pani w terapii, jest dla mnie informacją o Pani odwadze, świadomości tego, co jest dla Pani dobre, oraz o tym, że potrafi Pani podejmować właściwe decyzje. Przychodzi mi na myśl taka metafora: potknięcia i upadki w biegu na przełaj czasem są naturalnym elementem prowadzącym do mety. Nie potyka się tylko ten, kto nie rozpoczyna biegu. Ważne, aby za każdym razem wstać, otrzepać kolana i biec dalej. Nie trzeba być pierwszym na mecie, aby ukończyć bieg.

 

Jeśli uczucie rezygnacji podpowiada, żeby wycofać się z kontaktów z ludźmi, zachęcam, aby tego nie robić. Rozmowa z kimś zaufanym jest ważna. Czasem nawet samo przebywanie wśród ludzi, byle tylko się nie izolować, może mieć dobry wpływ. Jeśli myśli podpowiadają obwinianie siebie, można spróbować czegoś przeciwnego – dostrzec rzeczy, za które może Pani siebie docenić. Ja widzę u Pani wiele takich rzeczy. Dostrzegam też, jak dużą zaletą jest to, że szuka Pani rozwiązań. To, że napisała Pani wiadomość w poszukiwaniu wsparcia i zrozumienia, mówi wiele o Pani umiejętnościach i sprawczości. Uważam, że zasługuje Pani na zatroszczenie się o siebie i dostrzeżenie pracy, którą już Pani wykonała.

 

Warto wiedzieć, że negatywne myśli nie są sprzymierzeńcami. Najczęściej podpowiadają nieprawdę i utrudniają znajdowanie rozwiązań. W psychoterapii poznawczo-behawioralnej niekiedy zestawia się te negatywne, zniekształcone myśli z myślami alternatywnymi, dzięki którym można tę samą sytuację zobaczyć z innej – najczęściej bardziej realistycznej i mniej negatywnej – perspektywy.

 

Domyślam się, że w obecnej sytuacji ma Pani wiele utrudnień, które powstrzymują Panią przed wybraniem rozwiązania korzystnego dla Pani. Czy ma Pani pomysł, jakie byłoby to rozwiązanie i jaki byłby Pani sposób na poprawę tej sytuacji, gdyby nie miała Pani tych ograniczeń? Odnoszę wrażenie, że gdzieś wewnątrz siebie ma Pani poczucie lub wiedzę o tym, jakie decyzje są dla Pani dobre i mogą wspierać Pani zdrowie oraz samopoczucie. Czego potrzebuje Pani teraz, aby mogła Pani podjąć decyzję o powrocie do leczenia? Pani decyzje są ważne.

 

Trzymam za Panią kciuki.

Tomasz Pisula

Tomasz Pisula

Dzień dobry Pani,

 

Dziękuję, że zdecydowała się Pani o tym napisać. Mierzy się Pani z bardzo dużym cierpieniem i wieloma trudnościami jednocześnie. To, że wrócił nałóg, przestała Pani przyjmować leki i czuje się coraz gorzej, jest sygnałem, że potrzebuje Pani wsparcia. Mimo że izolacja może wydawać się w tej chwili najbezpieczniejszym rozwiązaniem, niestety bardzo często samotność sprawia, że cierpienie jeszcze bardziej się nasila, a myśli stają się coraz trudniejsze. Dlatego bardzo ważne jest, aby nie zostawać z tym wszystkim samej i znaleźć choć jedną osobę lub specjalistę, z którym będzie mogła Pani szczerze podzielić się tym, co przeżywa i co dzieje się w Pani głowie.

 

Jeżeli ma Pani poczucie, że stan psychiczny znacząco się pogarsza i trudno jest Pani zadbać o swoje bezpieczeństwo lub codzienne funkcjonowanie, warto potraktować tę możliwość poważnie i skonsultować ją z psychiatrą.

Trudności, o których Pani pisze, mają głębsze podłoże. Warto rozważyć podjęcie dłuższej, pogłębionej psychoterapii, tak aby w pełni przepracować historie i przyczyny Pani problemów.

 

Nie musi Pani rozwiązywać tego wszystkiego w pojedynkę. Pierwszym krokiem jest pozwolenie sobie na przyjęcie pomocy i podzielenie się tym, co Pani przeżywa.

 

Wszystkiego dobrego,

Tomasz 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając Pani wpis, mam wrażenie, że od dłuższego czasu dźwiga Pani bardzo wiele sama. Pisze Pani o nawrocie nałogu, odstawieniu leków i coraz gorszym samopoczuciu, a jednocześnie ma Pani świadomość, że potrzebuje pomocy. To ważny sygnał, którego nie warto ignorować.Nie odebrałabym nawrotu jako porażki czy dowodu na to, że zawiodła Pani wszystkich. W przypadku uzależnień i wielu kryzysów psychicznych nawroty niestety mogą się zdarzać i nie przekreślają wcześniejszej pracy ani szans na poprawę.Pisze Pani, że myśli o oddziale psychiatrycznym, ale powstrzymuje Panią praca. Proszę zadać sobie pytanie: co w tej chwili jest najważniejsze dla Pani zdrowia i bezpieczeństwa? Czasem krótkotrwałe zatrzymanie się i zadbanie o leczenie pozwala później wrócić do codziennego funkcjonowania z większymi zasobami.

Zastanawiam się również:

Co sprawiło, że przestała Pani przyjmować leki?

Czy jest choć jedna osoba, której mogłaby Pani powiedzieć, że jest Pani teraz tak trudno?

Co musiałoby się wydarzyć, żeby zdecydowała się Pani ponownie sięgnąć po profesjonalną pomoc?

Jeżeli ma Pani poczucie, że nie jest już w stanie zadbać o swoje bezpieczeństwo lub objawy gwałtownie się nasilają, proszę nie zwlekać z kontaktem z psychiatrą lub zgłoszeniem się do szpitala. Nie musi Pani przechodzić przez ten kryzys sama.Życzę Pani dużo siły i odwagi, aby zrobić ten pierwszy krok po pomoc.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Jest Pani Ważna!

Choć praca od ojca i presja otoczenia wydają się teraz najważniejsze, to Pani życie i zdrowie są absolutnym priorytetem, a pójście na oddział psychiatryczny lub pilny kontakt z lekarzem to dojrzały krok ratujący życie, a nie dowód na to, że kogokolwiek Pani zawiodła. Proszę nie nosić tego ciężaru w samotności. Pierwszym, najprostszym krokiem do zmiany jest szczera rozmowa ze specjalistą np. dzwoniąc pod bezpłatny kryzysowy telefon zaufania 116 123, który pomoże Pani bezpiecznie wyjść z tego błędnego koła i zaplanować leczenie bez konieczności natychmiastowego rzucania wszystkiego.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. Nawrót uzależnienia, odstawienie leków oraz narastające poczucie winy i bezradności mogą powodować, że wszystko wydaje się niemożliwe do udźwignięcia. To nie oznacza jednak, że jest Pani „stracona” ani że zawiodła wszystkich. Skoro sama czuje Pani, że potrzebuje pomocy psychiatrycznej, proszę potraktować ten sygnał bardzo poważnie. Praca jest ważna, ale zdrowie i bezpieczeństwo są ważniejsze. Warto jak najszybciej skontaktować się z psychiatrą lub zgłosić się do szpitala, szczególnie jeśli objawy się nasilają lub ma Pani poczucie, że przestaje nad nimi panować.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry, 

Z Pani wiadomości wybrzmiewa, że jest Pani teraz w bardzo trudnym momencie i że dźwiga to wszystko właściwie sama. Pisze Pani, że wróciła do nałogu, przestała przyjmować leki i czuje się coraz gorzej. Jednocześnie ma Pani świadomość, że potrzebuje pomocy. To ważne, bo pokazuje, że mimo ogromnego zmęczenia nadal widzi Pani, że ten stan wymaga wsparcia. To, że ma Pani poczucie, iż zawiodła wszystkich, nie oznacza, że tak jest. Kiedy człowiek bardzo cierpi, często zaczyna patrzeć na siebie przez pryzmat winy i porażki. Tymczasem nawrót trudności nie przekreśla wszystkiego, co było wcześniej. To sygnał, że ponownie potrzebuje Pani pomocy, a nie dowód na to, że sobie Pani nie poradzi. Najbardziej poruszyło mnie zdanie, że nie potrafi Pani szczerze powiedzieć nikomu, co naprawdę przeżywa. Nie musi Pani dźwigać tego sama. Jeśli czuje Pani, że stan jest na tyle poważny, że myśli Pani o oddziale psychiatrycznym, proszę potraktować to bardzo poważnie. Zasługuje Pani na pomoc i nie musi czekać, aż będzie jeszcze gorzej.

Jeżeli pojawiają się u Pani myśli o zrobieniu sobie krzywdy albo ma Pani poczucie, że nie jest bezpieczna sama ze sobą, proszę zgłosić się jak najszybciej do najbliższego szpitala psychiatrycznego lub zadzwonić pod numer alarmowy 112. W takiej sytuacji najważniejsze jest Pani bezpieczeństwo.

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co opisujesz, brzmi jak moment dużego przeciążenia — zwłaszcza że wrócił nałóg, odstawiłaś leki i sama zauważasz, że Twój stan się pogarsza. To nie jest sytuacja, w której „zawiodłaś” albo „wszystko zepsułaś”. Bardziej wygląda to na sygnał, że obecne zasoby radzenia sobie są przeciążone i potrzebujesz ponownego wsparcia.

Powrót do nałogu po terapii może być bardzo przytłaczający, ale nie oznacza, że cała wcześniejsza praca poszła na marne. Czasami po zakończeniu intensywnego wsparcia człowiek zostaje sam z trudnymi emocjami i stare sposoby radzenia sobie wracają. To jest informacja, że warto wrócić po pomoc, a nie dowód porażki.

Piszesz, że myślisz o oddziale psychiatrycznym. Jeśli masz takie poczucie, dobrze byłoby potraktować je poważnie i skonsultować z psychiatrą. Nie musisz od razu sama podejmować decyzji „czy iść, czy nie” — możesz zacząć od kontaktu z lekarzem i opisania dokładnie tego, co dzieje się teraz: odstawienie leków, nawrót nałogu, pogorszenie samopoczucia, trudność w funkcjonowaniu.

Rozumiem też, że praca i poczucie zobowiązania wobec ojca mogą sprawiać, że czujesz się uwięziona. Ale Twoje zdrowie psychiczne jest równie ważne jak wywiązanie się z pracy. Choroba i kryzys nie są lenistwem ani niewdzięcznością wobec osoby, która Ci pomogła.

Na teraz spróbuj nie rozwiązywać całego życia naraz. Jednym krokiem może być powiedzenie jednej osobie choć części prawdy, np.: „Ostatnio jest ze mną dużo gorzej, nie radzę sobie i potrzebuję wsparcia”. Nie musisz od razu opowiadać wszystkiego.

Chcę też zapytać o ważną rzecz: kiedy piszesz, że najchętniej zostałabyś sama ze sobą i że bardzo siebie katujesz — czy pojawiają się u Ciebie myśli, że nie chcesz żyć albo że mogłabyś zrobić sobie krzywdę? Jeśli tak, napisz proszę, czy masz jakiś konkretny plan czy są to raczej myśli wynikające z ogromnego zmęczenia i bólu.

Zobacz podobne

Partner uzależniony od gry w darta, wybuchy złości i przemoc w związku – co mogę zrobić?
Mój partner jest uzależniony od gry w darta podczas grania przeklina uderza w ścianę jak go próbuje odciągnąć lub o coś spytać to wybucha złością do tego stopnia że mówi że mam się zamknąć ciągle się kucimy pcha mnie na ścianę krzyczy wogule mnie nie zauważa jak próbuję z nim o czymś innym porozmawiać to on ciągle wraca na temat grania obwinia siebie mówi że z nim jest coś nie tak że jak coś zaczyna to nie może skończyć próbowałam namówić go na terapię ale on twierdzi że nie ma problemu a ja widzę że z nim jest coraz gorzej
Chcę odejść od męża, ponieważ jestem bardzo nieszczęśliwa i cierpiałam przez lata. Mąż nie pozwalał mi na życie, wiecznie oskarżał. Chcę być szczęśliwa.
Jestem 16 lat po ślubie. Spotykaliśmy się przez 2 lata przed ślubem. Ja jestem Polką, a mąż Meksykaninem. Ja mam 38 lat, a on 41. Mamy 14 letnią córkę. Mąż od samego początku był głupio zazdrosny i mi nie ufał. Zawsze mi powtarzał, że on nie ufa nikomu włącznie ze mną. Jedyną osobą, której ufa to jego mama. Męża zadrość to nie była tak tam sobie normalna zazdrość. Zawsze byłam obwiniana o zdradę. Widział w swojej głowie, wmawiał sobie rzeczy, których nie było. Byłam oskarżona o potencjalną zdradę, bądź flirtowanie prawie ze wszystkimi naszymi znajomymi (mężczyznami), jego bratankiem, mojej macochy synem. Jeśli mężczyzna na mnie spojrzał na spacerze, to ja musiałam słuchać jak to ja go sprowokowałam, żeby na mnie spojrzał. Jak jechaliśmy na rowery, to zakładał, że ja jadę i gapię się na wszystkich mężczyzn kierowców. Jak pracował na nocki, to wmawiał sobie i mnie, że ja pewnie kogoś do domu przyprowadzam. Ja nie mogłam mieć znajomych w sensie, żeby wyjść sobie na kawę z koleżankami z pracy, bo podejrzewał, że byłam z facetem, więc nigdy nie chodziłam. Nie chodziłam na żadne imprezy świąteczne w pracy, zawsze znajdowałam wymówkę, żeby nie wyjść ze znajomymi, bo wiedziałam, że on powie nie i zrobi awanturę. Jeśli ktoś z pracy, ze znajomych zaoferował podwieźć mnie do domu pracy (mężczyzna) nie było w ogóle mowy. Musiałam się jego najpierw spytać, bo inaczej wiedziałam, że będzie awantura a i nawet jak spytałam, to mówił, że nie mogę, że mam autobus to żebym jechała autobusem. Nie mogę z nim rozmawiać o pracy. On mówi, że chce wiedzieć jak mi minął dzień, ale jak tylko wspomnę mężczyznę, to odrazu wielka gęba i sarkastyczne komentarze. Jak nie mam zasięgu na telefonie, to mnie obwiniał, że specjalnie wyłączałam i że pewnie gdzieś coś z kimś robiłam. Jak raz pojechałam do pracy autem, to mi sprawdził licznik i to źle na dodatek i po powrocie mi zrobił awanturę. Nie pamiętał ile było na liczniku, ale założył, że przejechałam za dużo mil i że pewno pojechałam do pracy, powiedziałam, że mam jakąś wizytę u lekarza i pojechałam sobie Bóg wie gdzie. Przez 18 lat razem, ani razu nie byłam na żadnych świątecznych imprezach. W zeszłym roku poszłam na galę rozdania nagród z pracy. Elegancka impreza, obiad, garniturki, długie suknie. Mąż przez 3 dni się do mnie nie odzywał. Wiecznie mnie kontroluje i sprawdza. Do swego czasu, non stop mnie śledził na radarze, aż go wykasowałam z telefonu. Muszę mu zdawać sprawozdanie z każdego dnia. Mąż jest bardzo dobrym człowiekiem, dobrym ojcem, ciężko pracuje od dzieciństwa. Ja sobie zawsze wmawiałam, że ten malutki jego problem nie jest taki duży i skoro on nie może sobie z tym poradzić, to ja będę z tym jakoś radziła. Nigdy męża nie zdradziłam i nie dałam mu powodu, żeby tak się zachowywał. Zawsze mi powtarzał o każdej kłótni, jak ja już przeprosiłam za coś, czego nie zrobiłam, żebym nie dawała mu powodów to nie będzie kłótni. Żeby nie dawać mu powodów, musiałabym zamknąć się w domu. Wmawiałam sobie, że to jest mały problem, ja sobie z tym będę radziła, on nie musi skoro nie wie jak. Aż w końcu, po 18 latach, coś we mnie pękło. Od ponad roku, jedyne o czym myślę to jak ja bardzo chce zakończyć to małżeństwo. Jak ja chce mieć normalne życie, gdzie mówię mu "słuchaj, idę na kawę z koleżankami, wrócę kiedy wrócę" bez żadnych pretensji. Życie gdzie mówię, że mam party na wigilię w pracy i idę, bo mam ochotę. Po raz pierwszy od 18 lat poszłam na party w pracy na wigilię no to mnie oskarżył o zdradę, bo powiedziałam, że tańczyłam. Ja już od długiego czasu nie czuję się szczęśliwa. W pracy znajduje sie we łzach praktycznie non stop, co kiedyś mi się nie zdarzało. Jak mąż się do mnie zbliża to ja go nie chce, a kiedyś pomimo tych okropnych momentów, zawsze się tuliliśmy, siedzieliśmy razem, robiliśmy wszystko razem. Jak mąż mnie całuje, to nic nie czuje. Nie potrafię go całować tak jak kiedyś i myślę, żeby przestał. W ogóle nie mam pragnienia na seks, a jak już dojdzie do seksu, to robię to tylko dlatego, że wiem, że on potrzebuje. Leżę i myślę kiedy on skończy, żeby jak najszybciej. Mąż zawsze lubił wymyślać różności podczas seksu i czasem nie miałam z tym problemu, a czasem nie chciałam, ale i tak zawsze było po jego myśli bo wiedziałam, że jeśli coś powiem to się obrazi. Teraz, nie mam ochoty na żadne zabawy przed, bądź w trakcie seksu. Mam orgazm, ale za nim co, to nic nie czuje. Leżę tam praktycznie jak kłoda i zaciskam pięści. Mąż myśli, że to się da naprawić, jak mnie strasznie kocha, ale ja czuję, że on mnie odepchnął na maxa i że już nie ma odwrotu. Nawet jeśli byłby mniej zazdrosny, jak ja mogę być szczęśliwa w związku, gdzie nie mam do niego takich uczuć jak miałam. Szkoda mi go, dlatego to dalej ciągnę, ale nie mam do niego uczuć. Poza tym, w przeciągu ostatniego roku, jak te przypadki się nasiliły, zbliżyłam się do kolegi w pracy. Nic nie zrobiłam, bo uważam że to nie w porządku zdradzić kogoś. Jedynie co to mnie kilka razy przytulił jak płakałam, a tak po za tym to nic. Dużo rozmawialiśmy, bo też przeszedł przez coś podobnego i dzień po dniu obudziły się we mnie do niego uczucia, silne uczucia i w nim również. Widzę siebie z kolegą, ale nie odrazu. Najpierw chciałabym czasu sama. Widzę, że mogłabym być znowu szczęśliwa, ale żal mi męża i nie wiem co mam zrobić. Jeśli z mężem zostanę, to będzie tylko dlatego, że mi go szkoda, ale w głębi duszy wiem, że nigdy nie będę szczęśliwa i nigdy nie będzie tak jak było. Córka też przez to wszystko cierpi, bo widzi jak się od siebie odsunęliśmy, widzi, że ja cierpię, widzi mnie za często we łzach.
Jak pogodzić własną autonomię a zależność finansową od rodziców? Relacja z nimi nie jest dla mnie zdrowa.
Dzień dobry Mam pytanie. Mam 22 lata. Co zrobić aby wyrwać się spod kontroli rodzica jeśli się jest na utrzymaniu rodzica z powodu studiowania? Rodzice wtrącają się w ważne dla mnie decyzje i wywierają ogromny wpływ, żeby robić tak, jak oni uważają. Cały czas tłumacząc, że mają większe doświadczenie...Nie raz jest to bardzo szkodliwe dla mnie. Powoduje ogromny lęk i brak zdolności do podejmowania własnych decyzji, nawet tych najmniejszych. Czy sytuacja, kiedy jest się na utrzymaniu rodziców powoduje konieczność całkowitego podporządkowania się i pozbycia się swojej autonomii? Im bardziej staram się działać po swojemu, tym bardziej wzmacnia się reakcja rodziców - jeszcze większa kontrola i złość.
Brak seksu i poczucie „mamusowania” partnera w związku – co robić?
Problem w związku. Jestem w 2 letnimi związku z partnerem. Mieszkamy razem, on pracuje bardzoo dużo, co się przekłada na brak energetii i chęci do zbliżenia. Kiedy do zbliżeniu dochodzi to jest to takie nijakie.. Kochamy się, świetnie się dogadujemy, ale ten seks to ciężki temat. Przez miesiące potrafimy się nie kochać vo nie wyjdzie z inicjatywa, nie chce mu się kupić gumek itp. Również kwestia że czasem mam wrażenie że mamusiuje mu za bardzo. Dbam o dom, staram się robić mu kanapki do pracy itp. On nie orientuje się co gdzie jest w domu, jest mało zorganizowany, czasem postrzegam go jak duże rozpieszczone dziecko. Nie wiem, co już myśleć. Były rozmowy.
Syn w wieku 17 lat w złym stanie psychicznym, nie chce pomocy. Co zrobić?

Witam, mój syn jest w złym stanie psychicznym i fizycznym, ma 17 lat prawie nic nie je, ciągle płacze albo jest zły.

Mówi, że nie chce mu się żyć, że nie ma kolegów, nic go nie interesuje, jest smutny, ale też chamski, wulgarny.

Straszy, że odbierze sobie życie. Nie chce pójść do psychologa ani do psychiatry. Nie wiem, co mam robić

komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.