Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z kryzysem w małżeństwie, kiedy żona jest dla mnie wszystkim?

Szukałem pomocy w wielu miejscach. Rozmawiałem godzinami z różnymi psychologami czy psychiatrami.... Czułem się lepiej, czułem się silniejszy... Niestety tylko na krótki czas... Moja żona to całe moje życie. Jest dla mnie wszystkim. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie życia bez niej... Nie mogę i ....nie chcę. Jest jedyną kobietą, którą kiedykolwiek kochałem.... Zawsze się śmiałem, ze jestem jak pingwin... Jedna miłość na całe życie... Mój ojciec też taki był... Dziadek również.... To samo dotyczy mojego brata... Niestety to moja żona jest powodem mojej depresji, to ona popycha mnie do samobójstwa.... Teoretycznie najblizsza mi osoba.... Wszyscy lekarze radzili mi zakończyć ten związek... Jednak dla mnie jest to równoznaczne z utratą wszystkiego co ważne w życiu. Takie błędne koło.... Codziennie się zastanawiam czy to już już, czy to bedzie dzisiaj.... Poświęciłem wszystko dla żony. Absolutnie wszystko... Niestety, dla niej to ciągle za mało.... Już nie mogę.... Straciłem zainteresowanie wszystkim... Żyje tylko po to by płacić rachunki. Żony, teściowej, córki...... Nie mam absolutnie nic z życia... Jestem traktowany jak pies, dopóki jestem użyteczny to moge zostać... Jem osobno wszystkie posiłki....Siedzę w osobnym pokoju, gdy one 3 oglądają tv w salonie.... Jestem gościem (niechcianym ledwie tolerowanym) w mieszkaniu ,które kupilem za własne oszczędności....

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Szanowny Panie. Jestem mi przykro, kiedy widzę takie teksty i wołanie o pomoc.  Bardzo Pan cierpi i jest głęboko c uwięziony w swoim bólu. Pana miłość do żony jest ogromna, ale jednocześnie staje się źródłem cierpienia, które niszczy Pana od środka, a to brzmi jak straszne błędne koło.

Jakie zalecenia?  Proszę się przełamać i wykonać telefon do kryzysowego telefonu zaufania  Antydepresyjny Telefon Zaufania 22 594 91 00 (czynny codziennie 14:00–22:00) lub Telefon Zaufania dla Dorosłych 116 123 (codziennie 14:00–22:00). Rozmowy są anonimowe, bezpłatne i ktoś wysłucha Pana bez oceniania.

Jeśli myśli samobójcze są bardzo silne, proszę udać się na SOR psychiatryczny lub zadzwonić pod 112 Proszenie o pomoc nie jest wstydem. Kiedy jest Pan w  domu, wtedy proszę stosować techniki relaksacyjne.  Proszę zastosować głębokie, świadome oddychanie (wdech 4 sekundy, wydech 6) lub krótką medytacja, by złagodzić napięcie.​

Proszę poszukać wsparcia poza rodziną, jak  grupę dla osób z depresją lub bliskich, którzy przeżyli podobne kryzysy gdyż to daje siłę i poczucie, że nie jest się odosobnionym w działaniu. Proszę alkoholu i substancji, bo nasilają myśli samobójcze.​ Lekarze słusznie radzą rozważyć zakończenie toksycznego związku, bo choć boli, może przynieść ulgę. Wiele osób po wyjściu z takiego układu czuje się lepiej, jak opisano w historiach podobnych do Pana. Zalecam poszukanie lekarza psychiatry na NFZ lub prywatnie, aby podjąć farmakoterapię, gdyż leki nie zawsze działają na konkretnego pacjenta, czasami trzeba zmodyfikować dawkę lub konkretny lek. 

Ma Pan potencjał do budowania życia na nowo. Jest Pan wartościową wartościowy dla innych i życzę Panu, aby odkrył Pan siły w sobie do tej walki. Proszę kontaktować się ze specjalistami i dzwonić na telefony zaufania. Życzę Panu szybkiego powrotu do pełni sił.

mniej niż godzinę temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

Jeżeli istnieje ryzyko, że może Pan zrobić sobie krzywdę, proszę nie zostawać z tym samemu i pilnie skontaktować się z numerem 112 albo zgłosić się na SOR. Można również zadzwonić całodobowo pod 116 123 lub 800 70 2222. W momentach kryzysowych szybki kontakt jest bardzo ważny.  W przypadku depresji często potrzebne jest stałe, regularne leczenie psychiatryczne (czasem korekta leków) oraz psychoterapia, a nie jednorazowe konsultacje.

Warto rozważyć powiedzenie wprost lekarzowi, że pojawiają się konkretne myśli o odebraniu sobie życia. To zmienia sposób prowadzenia leczenia.

Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego,
Karolina Grabka

3 dni temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry, 

Z Pana słów wynika ogromny ból i skrajne wyczerpanie, a jednocześnie widać też coś bardzo ważnego: mimo tego wszystkiego potrafił Pan się zatrzymać, nazwać sytuację i poszukać wsparcia. To jest oznaka siły, odpowiedzialności i tego, że jakaś część Pana wciąż walczy.

Najważniejsze teraz jest Pana bezpieczeństwo. Jeżeli myśli samobójcze są nasilone, proszę natychmiast zadzwonić na 112 albo pojechać do SOR/izba przyjęć psychiatryczna. Proszę też nie zostawać samemu — poprosić zaufaną osobę, żeby była obok, dopóki fala kryzysu wyraźnie nie opadnie. Może Pan również skorzystać z Telefonu Zaufania 116 123 oraz z Centrum Wsparcia 800 70 2222.

Najbliższe dni dobrze jest potraktować jako czas ochrony i odzyskiwania minimum sił, bez podejmowania ważnych decyzji. W takich chwilach działają najbardziej małe, wykonalne kroki, które od razu zwiększają bezpieczeństwo i poczucie wpływu: pilna konsultacja psychiatryczna z jasnym powiedzeniem o myślach samobójczych, a jeśli będzie taka potrzeba — hospitalizacja, rozumiana jako forma zabezpieczenia i Pana ochrony. To właśnie takie realne, konkretne działania budują drogę do rozwiązania.

To, że Pan nadal szuka pomocy, mówi o Pana wytrwałości. Ten czas nie odbiera Panu wartości — to moment, w którym potrzebuje Pan wsparcia i ochrony, żeby znowu złapać oddech i dopiero potem układać dalsze życie krok po kroku.

 

Numery alarmowe w sytuacji zagrożenia życia:

112 – Ogólnopolski numer alarmowy (jeśli życie jest bezpośrednio zagrożone).

W razie potrzeby należy natychmiast udać się do najbliższego szpitala na izbę przyjęć lub wezwać karetkę. 

116 123Kryzysowy Telefon Zaufania dla Dorosłych (darmowy, czynny codziennie w godz. 14:00–22:00).

800 702 222Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym (całodobowo, bezpłatnie, również czat)

 

Pomoc on-line:

116sos.pl – Platforma wsparcia dla osób dorosłych w kryzysie.

zwjr.pl – Strona "Życie warte jest rozmowy" z bazą pomocy. 

3 dni temu
Adam Grys

Adam Grys

Dzień dobry,

Opisana przez Pana trudność wymaga przepracowania w gabinecie psychoterapeutycznym. Warto zadać sobie następujące pytania: Co Pana trzyma w związku, w którym czuje się Pan źle? Jak widzi Pan siebie samego? Co powoduje, że pozwala Pan na przekraczanie własnych granic w relacji z innymi? Pomimo wcześniejszych prób zachęcam do szukania pomocy w gabinecie. Z pomocą psychoterapeuty łatwiej będzie Panu spojrzeć na swoją sytuację z dystansu, zauważyć schematy, w jakich Pan funkcjonuje. Jednocześnie zachęcam do skorzystania z telefonu zaufania, a w sytuacji braku poprawy samopoczucia i ryzyka próby samobójczej udania się do najbliższej izby przyjęć szpitala psychiatrycznego. W sytuacji największego kryzysu nawet zwyczajna rozmowa bez decyzji o przyjęciu na oddział może bardzo Panu pomóc. Wstawiam numer do telefonu zaufania: 800 70 2222.

3 dni temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękujemy za wiadomość.

Czytam Pana słowa i naprawdę czuć w nich rozpacz, samotność i potworne zmęczenie. Mam wrażenie, że jest Pan człowiekiem, który od bardzo dawna niesie coś ponad swoje siły i nie czuje się ani kochany, ani widziany.Najbardziej boli to, że osoba, która miała być domem, stała się źródłem cierpienia a jednocześnie myśl o odejściu wydaje się jak utrata całego sensu życia. To strasznie trudne miejsce: kochać i jednocześnie czuć się niszczonym.

Chcę powiedzieć jasno: to, że jest Pan tak traktowany tj. izolowany, pomijany, „użyteczny dopóki potrzebny”, to nie jest w porządku. Nikt nie zasługuje na życie w emocjonalnym wykluczeniu we własnym domu.Martwi mnie to, że codziennie zastanawia się Pan „czy to już dziś”. Jeśli te myśli się nasilą, proszę nie zostawać z nimi samemu. W Polsce może Pan bezpłatnie i anonimowo zadzwonić pod 116 123 (linia wsparcia dla osób w kryzysie) albo w nagłym zagrożeniu pod 112. To nie jest słabość, to ratowanie siebie.

Na teraz jedno bardzo ważne pytanie:

Czy gdyby miłość nie oznaczała cierpienia, czy nadal wyglądałaby tak jak dziś?

I drugie:

Co musiałoby się realnie zmienić w zachowaniu żony, żeby mógł Pan poczuć, że warto dalej żyć, nie tylko płacić rachunki ale żyć?

 

Pan nie jest „kimś kto ma wytrzymać wszystko”. Jest Pan człowiekiem, który potrzebuje szacunku i bliskości, a to nie jest zbyt wiele. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

3 dni temu
Rafał Żelazny

Rafał Żelazny

Dzień dobry,

zanim odpowiem chcę powiedzieć coś bardzo ważnego: skoro codziennie zastanawia się Pan „czy to już dzisiaj”, to jest to sygnał, że potrzebuje Pan teraz realnego wsparcia, a nie tylko rozmowy w internecie. Jeśli jest Pan w Polsce i czuje, że może zrobić sobie krzywdę, to proszę zadzwonić pod numer 800 70 22 22 lub 116 123 (są to linie wsparcia), a w sytuacji zagrożenia życia bezwzględnie pod numer 112 i poprosić o pomoc

Mówi Pan o tęsknocie, braku zrozumienia, samotności, bólu, wykorzystaniu, niezrozumieniu, lęku, być może myślach samobójczych, ale mówi Pan też o szukaniu pomocy … i być może jest to czas teraźniejszy. 

Ale mówi Pan też o radości, śmiechu, miłości, więzach rodzinnych, zaradności, pracowitości, odpowiedzialności, wartościach które są dla Pana ważne. Mówi Pan o tęsknocie za normalnością, że chce Pan mieć z kim zjeść posiłek, że chce pan czuć się kochany, być ważny dla kogoś, szanowany…. Część z tych rzeczy brzmi jak przeszłość. Zastanawiam się co by było innego u Pana, gdyby te same rzeczy, które zaczynają się od radości … mogły stać się Pana przyszłością?

Ciekawy jestem jaki mały krok mógłby Pana przybliżyć do tego, żeby się uśmiechnąć…, poczuć radość….? Z kim mogły Pan wypić kawę…., zjeść posiłek…, zamienić parę słów…. by było inaczej…., normalniej…., by było tak jak Pan chce …?  

3 dni temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry. 

Przeczytałam Pana słowa z ogromną uwagą i niepokojem. To, co Pan opisuje – poczucie bycia niechcianym we własnym domu, całkowita izolacja od bliskich i myśli o zakończeniu życia – to stan bardzo głębokiego kryzysu, w którym absolutnie nie powinien Pan zostawać sam.

Moją rolą jako psychologa jest przede wszystkim zadbanie o Pana bezpieczeństwo. Proszę o wykonanie jednego z poniższych kroków:

- Zadzwonienie pod numer 116 123, to Kryzysowy Telefon Zaufania dla Dorosłych – jest bezpłatny i anonimowy, pracują tam specjaliści, którzy pomogą Panu przejść przez ten najtrudniejszy moment.

- Zadzwonienie na 112 lub udanie się do najbliższej Izby Przyjęcia w szpitalu psychiatrycznym, jeśli czuje Pan, że nie jest w stanie zagwarantować sobie bezpieczeństwa w tej chwili.

Rozumiem Pana metaforę o "pingwinach" i ogromną lojalność wobec rodziny, ale obecnie znajduje się Pan w sytuacji, która Pana niszczy. Lojalność wobec siebie i swojego życia jest teraz najważniejsza. To, że lekarze radzili Panu odejście, wynika z troski o Pana przetrwanie, jednak w tym momencie najważniejsze nie jest podejmowanie decyzji o rozwodzie, ale o przeżyciu dzisiejszego dnia.

Proszę o kontakt z profesjonalistami od interwencji kryzysowej. Pana życie ma wartość, nawet jeśli w tej chwili, w tym domu, nie dają Panu tego odczuć.

Proszę zaopiekować się sobą i dać sobie pomóc. 

Bożena Nagórska

3 dni temu
Zuzanna Barełkowska-Wamberska

Zuzanna Barełkowska-Wamberska

Dzień dobry,
Czytając Pana wpis, widzę ogrom bólu i bezradności. Rozumiem, że czuje się Pan w sytuacji bez wyjścia. To, że mimo tylu prób szukania pomocy nadal jest tak ciężko, może oznaczać, że cały czas znajduje się Pan w środowisku, które podtrzymuje Pana depresję. Pisze Pan, że żona jest całym Pana życiem i że bez niej Pan nie istnieje. To bardzo niebezpieczne przekonanie. Brzmi to, jak o uzależnienie emocjonalne, kiedy druga osoba staje się jedynym źródłem sensu, wartości i bezpieczeństwa. Wtedy każda groźba utraty relacji jest przeżywana jak zagrożenie życia. To nie świadczy o wielkiej miłości, tylko o ogromnym lęku przed opuszczeniem. Depresja dodatkowo zniekształca myślenie. Pojawia się czarno-białe widzenie sytuacji, przekonanie, że zakończenie związku równa się końcowi wszystkiego. Umysł w depresji podsuwa narrację bez wyjścia, choć obiektywnie wyjścia istnieją. Warto pomyśleć o długoterminowej pracy z psychoterapeutą, który pomoże Panu zbudować poczucie odrębności od żony, poczucie sprawczości i własnej wartości. Samemu często trudno dostrzec alternatywne wyjście z sytuacji, dlatego warto poszukać osobę, która Pana w tym wesprze. 

 

Zuzanna Barełkowska-Wamberska
Psycholog

3 dni temu
Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

To, co Pan opisuje, to nie jest „trudny związek”. To jest sytuacja, w której czuje się Pan samotny, odrzucony i pozbawiony godności we własnym domu. Człowiek bez relacji i szacunku zaczyna gasnąć.

 

Jedna rzecz bardzo ważna: to nie żona „popycha Pana do samobójstwa”. Decyzja o odebraniu sobie życia nigdy nie powinna być odpowiedzią na czyjeś zachowanie. To sygnał, że jest Pan skrajnie przeciążony i potrzebuje realnej ochrony siebie.

 

To, co Pan opisuje, brzmi jak związek, w którym jest ogromna nierównowaga. Pan daje wszystko. Nie dostaje Pan bliskości, partnerstwa ani podstawowego szacunku. I mimo to trzyma się Pan, bo wizja odejścia oznacza dla Pana utratę całego sensu życia.

 

Tu jest sedno problemu. Cały sens życia został oparty na jednej osobie. To bardzo niebezpieczna konstrukcja. Kiedy ta relacja zaczyna ranić, wali się wszystko.

 

Lekarze nie bez powodu sugerowali zakończenie związku. Nie dlatego, że nie rozumieją miłości. Tylko dlatego, że widzą, że ten układ Pana niszczy.

 

Zanim podejmie Pan jakąkolwiek decyzję o rozstaniu, trzeba zrobić coś innego: odzyskać minimalne poczucie własnej wartości i podmiotowości. Teraz jest Pan w pozycji kogoś, kto boi się stracić wszystko. W takiej pozycji nie podejmuje się dobrych decyzji.

 

Jeśli myśli „czy to już dzisiaj”, to jest stan alarmowy. W takich momentach nie zostaje się samemu. Jeśli te myśli się nasilą, proszę dzwonić pod 112 albo 800 70 2222.

 

Na teraz:
– Potrzebuje Pan terapii, ale nie w trybie „rozmowa i chwilowa ulga”. Potrzebna jest dłuższa praca nad zależnością emocjonalną.
– Potrzebuje Pan wsparcia poza żoną. Przyjaciel, rodzina, ktokolwiek.
– Potrzebuje Pan zacząć stawiać granice. Nawet małe. Nie zgadzać się na bycie traktowanym jak lokator we własnym domu.

 

Miłość nie polega na tym, że człowiek znika, żeby druga osoba była zadowolona.

3 dni temu
Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

Bardzo mi przykro, że zmaga się Pan z tak ciężkimi emocjami i myślami. Życie w poczuciu bycia niechcianym w swoim własnym domu musi być potwornie bolesne.

Rozstanie może wydawać się końcem wszystkiego, ale trwanie w relacji, która niszczy Pana psychicznie, też powoli odbiera Panu całą energię. Teraz nie musi Pan podejmować ostatecznych decyzji o związku. Teraz najważniejsze jest Pana bezpieczeństwo i stabilizacja. 

Jeśli czuje Pan, że może zrobić sobie krzywdę dzisiaj, proszę natychmiast się skontaktować z pomocą kryzysową – zadzwonić pod 116 123 (linia wsparcia dla dorosłych) lub w nagłym zagrożeniu 112. 

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog 

3 dni temu
Emil Borkowski

Emil Borkowski

Dzień dobry,
 

Rozumiem, że Pan dalej szuka i mam poczucie, że tak na prawdę siebie.
Daje Pan znać, że relacje, które Pan ma są najważniejsze i nie jest w stanie Pan bez nich żyć. Otrzymywał Pan wiele rozwiązań, mam poczucie, że Pan wie co robić - z logicznego punktu widzenia.
Zastanawiam się na ile Pan stara się dorównać rodzinnej "tradycji" bycia razem z osobą, którą się kocha.

Wierzę, że Pańska pustka się tylko pogłębia i pomoc uzyskana musiała Pana wiele kosztować. Może zadziało się coś podczas pracy z poprzednimi specjalistami co może zmieniało Pana, rozwijało, a w domu jak tylko zaczęto czuć Pana zmianę (to że zaczyna Pan istnieć) budził się bunt (lub nawet lęk) by wrócić do poprzedniego stanu kiedy Pan się dostosowywał jak woda.
Warto się temu przyjrzeć, bo tak jak Pan piszę - życie dla kogoś jest bardzo trudne.

Głęboka zmiana i dotknięcie bólu jaki nosi Pan w sobie wymagało by ogromu odwagi, bo trzeba by było zetknąć się z rzeczywistością.
Poczucie pustki i przekucie jej w satysfakcje z siebie - czucia, że jest się dość, nie dla innych, ale dla siebie samego.

Gdyby Pan poczuł iskrę, że jest Pan warty samego siebie głęboko z serca zachęcam do znalezienia wsparcia.

Pozdrawiam ciepło,
Emil Borkowski

3 dni temu
Zuzanna Szczepańska

Zuzanna Szczepańska

To, co Pan opisuje, brzmi jak ogromne cierpienie, samotność i poczucie bycia całkowicie bezwartościowym w relacji, która miała być najważniejsza w życiu. Kiedy pisze Pan, że codziennie zastanawia się, „czy to już dzisiaj”, traktuję to bardzo poważnie. To sygnał, że jest Pan w realnym kryzysie. Chcę powiedzieć jasno: żadna relacja, nawet najważniejsza, nie jest warta Pana życia. To, że żona jest dla Pana „wszystkim”, pokazuje, jak silnie zbudował Pan swoją tożsamość wokół bycia w związku i bycia potrzebnym. Ale jeśli dziś czuje się Pan jak gość we własnym domu, izolowany, traktowany warunkowo to nie jest kwestia „za mało się staram”. To jest sygnał bardzo poważnej nierównowagi w relacji. W depresji często zawęża się perspektywa: pojawia się myślenie „albo ona, albo nic”, „bez niej nie istnieje życie”. To nie jest obiektywna prawda - to sposób, w jaki cierpiący umysł próbuje uprościć rzeczywistość. Rozstanie może wydawać się równoznaczne z utratą wszystkiego, ale pozostawanie w relacji, która systematycznie niszczy poczucie własnej wartości i popycha ku myślom samobójczym, też jest formą powolnej utraty siebie.  Najważniejsze jest Pana bezpieczeństwo. Jeśli myśli o samobójstwie stają się konkretne, nasilone, jeśli czuje Pan, że może sobie zrobić krzywdę – proszę natychmiast szukać pomocy: telefon zaufania, najbliższa izba przyjęć psychiatryczna lub numer alarmowy 112. To nie jest przesada – to jest sytuacja zagrożenia życia. Długofalowo proponuję pracę nad dwoma rzeczami: odbudową własnej wartości niezależnej od bycia mężem oraz zrozumieniem, dlaczego miłość równa się dla Pana całkowitemu poświęceniu siebie. To są głębokie wzorce rodzinne, które mogą być piękne, ale w skrajnej formie prowadzą do uzależnienia emocjonalnego. To, że dziś żyje Pan „tylko po to, by płacić rachunki”, to objaw wyczerpania i depresji, nie dowód, że jest Pan bezwartościowy. Depresja odbiera zdolność odczuwania sensu. Sens nie znika obiektywnie, znika zdolność jego czucia. W tej chwili może Pan tego nie czuć, ale to, że cierpi Pan z powodu braku bliskości i szacunku, pokazuje, że jest Pan człowiekiem zdolnym do głębokiej więzi. To zasób, nie wada. Najpierw jednak trzeba zadbać o to, by był Pan bezpieczny.

1 dzień temu

Zobacz podobne

Nie stać mnie na terapię, a bardzo jej potrzebuję
Potrzebuję pilnie terapi ale mnie na nią nie stać i mam problemy jeszcze ze zdrowiem plus depresje przez większość czasu (mówię o ostatnich 10 latach) , jak mam siebie namówić na terapię i leczenie, jak mam się podnieść i zdobyć na to wszystko ?
Jak powiedzieć partnerowi o długach, jak przygotować się do takiej rozmowy?
Witam. W skrócie... zbieram się, żeby powiedzieć partnerowi o długach... o części z nich wie, jednak przez własną głupotę i bezmyślność wpadłam w kolejne i nie radzę sobie już z tym kompletnie. Bardzo boję się jego reakcji i tego, że już nie zniesie mojej kolejnej wpadki... jak się przygotować do takiej rozmowy? Wiem, że muszę mu o tym powiedzieć, życie w kłamstwie mnie już dobija, jestem tym kompletnie załamana... proszę o pomoc. Z góry dziękuję.
Prześladowanie i stalking - były partner nie daje mi spokoju, odczuwam przez to lęk, mdłości, objawy strachu
Witam. Jak uwolnić się od byłego toksycznego faceta. Nie daje mi spokoju. Wypisuje do moich znajomych i do mnie na fb. Mam zablokowane go na fb i numer telefonu też ale zmienia numer. Piszę z fejk konta. Byłam na policji bo włamał mi się na stare konto na fb a hasła nie pamiętam aby odzyskać. I z tamtego konta wypisuje kłamstwa na mnie że niby uprawiam seks za pieniądze. Poddaje się za mnie. Byłam na policji ale mi powiedzieli że nie wiadomo czy zostanie ukarany. Boję się go bo nawet mi groził. Policja też o tym wie a oni powiedzieli że pewnie tylko tak pisze skoro nic mi nie zrobił. Żyje w strachu. Gdzie nie usłyszę że ktoś chodzi na dworze to myślę że to on bo boje się że coś mi zrobi. Psychicznie nie daje rady przez to i nastrój mi się zmienia od radości do smutku. Nie raz nawet płacze bo nie daje rady z tym wszystkim. Proszę o radę.
Mąż wpada w bardzo skrajne nastroje, czym jestem zmęczona psychicznie. Mam wrażenie, że ma dwie twarze.
Co może być przyczyną skrajnych nastrojów mojego Męża? Jednego dnia jest dobrze, kolejnego jakby był innym człowiekiem. Raz jest cudownie, a innym razem mnie odpycha, ignoruje. Jakby miał 2 twarze. Czy mogę Mu jakoś pomóc? Czy to może być kwestia psychiki? Bardzo mnie to wyczerpuje psychicznie.
Jak radzić sobie z depresją wynikającą z uzależnienia finansowego od rodziny?
Dzień dobry, chciałabym uzyskać poradę/wskazówkę dot. depresji wynikającej z uzależnienia finansowego. Jestem osobą z wyższym wykształceniem, zajmuję się malarstwem i projektowaniem graficznym ale dorywczo. Odpowiadał mi ten układ oraz mojej rodzinie, natomiast od jakiegoś czasu jestem pod ostrzałem bardzo bolesnych krytycznych uwag mojej rodziny, mojego syna i zwłaszcza mojego męża. Wszyscy uważają, że nie mam ambicji, że nie chce mi się pracować na etacie, a przecież wszyscy muszą. To stało się na tyle nie do zniesienia, że zaczęłam coraz częściej sięgać po alkohol. Zawsze byłam rozrywkową osobą i pomimo prawie 40 lat nadal lubię wyjść w weekend potańczyć, wyjść do kina, chodzę na wernisaże, lubię poznawać nowych ludzi. Szukałam kiedyś bardzo długo pracy, odbyłam nawet staż w instytucji państwowej i był to dla mnie koszmar. Ponad wszystko cenię sobie wolność, a moi bliscy chcą mi to za wszelką cenę odebrać. Jestem ponad to osobą wysoko wrażliwą, inaczej odbieram rzeczywistość, bardzo łatwo mnie zranić, wszystko przeżywam dużo mocniej, jestem bardzo empatyczna. Normalny świat jest dla mnie straszny. Dlatego znalazłam partnera-opiekuna. Niestety po 15 latach on widzi we mnie tylko złe cechy, bardzo rzadko mnie chwalił, natomiast pretensje słyszę codziennie. Teraz zostałam zastraszona, że przez moje dziecinne podejście nasza rodzina może się rozpaść. Nie mogę jeść, ani spać, bardzo się denerwuję. Czy być może na prawdę coś jest ze mną nie tak, że nie chcę poświęcać 1/3 doby na jakieś monotonne czynności, tylko dlatego ze tak trzeba albo, że wszyscy tak robią. Nie potrafię sobie poradzić z tym wszystkim. Proszę o jakąś konstruktywną radę. Wiem, ze trzeba nad sobą pracować, od nowego roku, chcę przejść na dietę, regularnie ćwiczę, chodzę codziennie na spacery, lubię przyrodę, las, naturę. Mam też przyjaciół na których zawsze mogę liczyć. We własnej rodzinie czuję się tak bardzo niezrozumiana, jak piąte koło u wozu, jakiś pasożyt żerujący na ich ciężko zarobionych pieniądzach. Zawsze jest podkreślenie, że życie polega głównie na ciężkiej pracy, że przyjemności muszą zejść na drugi plan. JA tak nie uważam. Może ja nigdy nie dorosłam? Może mam damski syndrom Piotrusia Pana?