30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Zmagania z przewlekłą nerwicą lękową i jej wpływ na życie codzienne

Witam. Mam 56 lat i z nerwica lękowa mecze się już od niepamietam kiedy... są okresy ze wogole "jej niema" ale pojawią się za to w najmniej oczekiwanym czasie. Wtedy kiedy wszysko jest ok, wydaje Sue wszystko w porządku, i pojawia ONA...nie ważne czy jestem na zakupach czy w domu czy w pracy. Dzisiaj przyszła nad ranem jak spałam jeszcze obudziło mnie bicie serca -jak młot nie bardzo wiedziałam co robić bo ostatnio był dłuższy spokój, serce wali jak oszalale, nogi ręce zaczynają drzeć, nie masz siły nawet żeby się widy napić, i ten lęk że dostaniesz zawału, wylewu ze umrzesz ...... Nigdy Nidzie z tym nie poszłam chociaż tak jak pisze zmagam się od nie wiem kiedy. Jest to bardzo bardzo męczące, po takim ataku jestem osłabiona, wręcz jakbym była obolala od środka. Nigdy tego nie leczyłam bo brak czasu, praca, rodzina dla siebie niema kiedy wygospodarować. A życie z NIĄ robi się coraz cięższe, bohe się wychodzić sama do sklepu czy gdziekolwiek , bo mam ciągle przeczycie ze znów to się stanie . A pozatym jestem osobą która przejmuje się wszystkimi kłopotami świata, rodziny, dzieci ,wnuków itd. Nie potrafię się zrelaksiwac, odpocząć, tzw wyłączyć głowy od myslenia. I teraz czuję że już tracę siły nie daje rady . Problemy zdrowotne też nie pomagają. Co robić, jak zyc ?? Po dzisiejszej porannej akcji znów będę bała się położyć spać i tak w koło.........
User Forum

Basia70

mniej niż godzinę temu
Anna Kapelska

Anna Kapelska

Dzień dobry,

 

Pani Basiu, z Pani opisu wynika, że czuje się Pani wyczerpana i samotna w zmaganiu z objawami nerwicowymi. Niestety, zaburzenie lękowe z atakami paniki może pojawić się 'nie wiadomo skąd', gdy wydaje się, że wszystko jest dobrze- dokładnie tak, jak to Pani opisała. 

Dobra wiadomość jest taka, że nigdy nie jest za późno, by nad tym pracować. Istnieje mnóstwo technik, które pomagają zrozumieć jak sobie radzić ze stanami lękowymi czy atakami paniki. 

Lęk przed zaśnięciem z obawy przed kolejnym atakiem, gdy objawy są tak dokuczliwe, że obawiamy się o zdrowie i życie, jest również naturalnym objawem, który niestety tylko nakręca to błędne koło lęku. 

Nerwica zaś może imitować wszystko, a skupienie się na silnych objawach z ciała tylko je potęguje. 

 

Czy rozważała Pani skorzystanie z pomocy psychoterapeuty? 

Czytam, że zajmuje się Pani wszystkimi, tylko nie sobą. Kiedy, jeśli nie teraz? Nie musi Pani walczyć z tym sama, a te objawy nie są oznaką słabości, tylko sygnałem ze strony organizmu. 

To, co może Pani zrobić w chwilach wzmożonego lęku, to oddychanie ' w trójkąt' - wdech 5 sekund, wstrzymanie oddechu przez 6 i wydech przez 7 sekund. 

Powtarzanie sobie - to tylko lęk. Już to miałam, to minie, tak jak zawsze. 

 

Wiele osób podejmuje terapię w Pani wieku i osiąga spokój. I tego z całego serca Pani życzę.

Wszystkiego dobrego, 

Psycholog Anna Kapelska

 

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Pani Basiu, z całego serca zachęcam Panią do skorzystania z pomocy psychoterapeuty i/lub lekarza psychiatry. Słyszę jak bardzo męczą Pania wyżej wymienione objawy i jak utrudniają one Pani codzienne funkcjonowanie. To wygląda na zaburzenie lękowe z atakami paniki. Nie jest za późno na to, by zacząć nad tym pracować, nawet jeśli nigdy nie korzystała Pani z profesjonalnej pomocy. Proszę zadbać o siebie, tak jak dba Pani innych! Z pozdrowieniami,

 

Justyna Bejmert

psycholog

3 miesiące temu
Patrycja Stajer

Patrycja Stajer

Dzień dobry,

 

Podstawową metodą leczenia zaburzeń lekowych jest psychoterapia. Czasami niezbędne jest włączenie farmakoterapii. I jak najbardziej namawiam na skorzystanie z leczenia - czy to w ramach NFZ (np.: Poradnie Zdrowia Psychicznego, oddziały dzienne) czy w gabinecie prywatnym. 

3 miesiące temu
Iza Bonarowska

Iza Bonarowska

Dzień dobry,

to co słyszę mocno w Pani wpisie, to to że Pani funkcjonuje z ogromnym obciążeniem i jakoś daje radę, mimo że lęk wraca znienacka i potrafi kompletnie rozbić ciało. To już samo w sobie mówi o Pani sile, nawet jeśli teraz ma Pani wrażenie, że tej siły już nie ma.

Widzę u Pani kilka bardzo ważnych rzeczy. Po pierwsze ogromną odpowiedzialność za innych. Rodzina, dzieci, wnuki, praca. Pani zawsze była dla kogoś. Po drugie dużą wrażliwość i czujność. Pani bardzo reaguje na wszystko, co się dzieje wokół. Po trzecie fakt, że mimo tylu lat z lękiem Pani wciąż funkcjonuje, pracuje, żyje. To nie jest mało. To jest bardzo dużo.

Objawy, które Pani opisuje, wydają się być napadami lęku. One są przerażające, bo ciało zachowuje się tak, jakby było w śmiertelnym zagrożeniu. To reakcja układu nerwowego, który przez lata był w stanie gotowości i w końcu odpala alarm bez realnego powodu.

To, że po takim ataku czuje się Pani obolała od środka i zupełnie bez sił, też jest normalne. Organizm zużywa ogrom energii. Dlatego potem jest wyczerpanie i strach przed kolejnym atakiem. I tak zamyka się błędne koło. Lęk przed lękiem.

Bardzo ważne jest to, że Pani nigdy nie poszła z tym po pomoc, bo zawsze było coś ważniejszego. Praca, rodzina, obowiązki. I teraz Pani ciało mówi stop. Ja już nie dam rady dźwigać wszystkiego sama. To nie jest porażka. To sygnał, że pora zadbać o siebie tak samo jak przez lata dbała Pani o innych.

Nie musi Pani wiedzieć od razu jak żyć z tym dalej. Na teraz wystarczy jeden krok. Rozmowa ze specjalistą. Psycholog lub psychiatra nie są po to, żeby oceniać czy straszyć lekami. Są po to, żeby pomóc Pani zrozumieć, co się z Panią dzieje i jak uspokoić ten rozregulowany układ nerwowy. Naprawdę da się nauczyć żyć bez ciągłego strachu przed sklepem, snem czy wyjściem z domu.

 

 

Pozdrawiam serdecznie,
Iza Bonarowska 

Psycholog

3 miesiące temu
Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry.

 

Objawy są bardzo straszne i wyczerpujące, a Pani czuje się zapewne wyczerpana i samotna w tym wszystkim. To reakcja układu nerwowego, który od lat jest w napięciu.

 

Lęk często wraca po okresach spokoju i zaczyna ograniczać codzienne życie, co u Pani już się dzieje. Z tym naprawdę da się coś zrobić, ale nie warto radzić sobie z tym samodzielnie.

 

Bardzo zachęcam, aby skorzystała Pani z pomocy psychoterapeuty. Terapia pomaga zrozumieć lęk, nauczyć się go uspokajać i odzyskać poczucie kontroli. Warto też rozważyć konsultację z lekarzem.

 

Ma Pani prawo zadbać o siebie i o swoje zdrowie. Nie musi Pani już tak cierpieć w samotności.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

psycholog

3 miesiące temu
Weronika Jeka

Weronika Jeka

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, jest bardzo poruszające. Objawy z ciała o których Pani mówi są typowe dla silnych napadów lęku/paniki. Zrozumiałe jest  to, że po latach radzenia sobie bez pomocy zaczyna Pani tracić siły. Dbanie o wszystkich dookoła, ciągłe martwienie się, brak odpoczynku i odkładanie siebie na później sprawiają, że organizm w końcu mówi „dość”. Te nocne ataki często pojawiają się właśnie wtedy, gdy napięcie zbiera się latami.

To, że nigdy Pani tego nie leczyła, nie znaczy, że jest za późno, wręcz przeciwnie. Rozmowa z psychologiem w potem może z lekarzem psychiatrą mogłaby przynieść realną ulgę, zmniejszyć napady i ten ciągły strach przed kolejnym atakiem. To nie jest słabość ani fanaberia, tylko zadbanie o zdrowie. Naprawdę nie musi Pani już dźwigać tego sama. Zasługuje Pani na pomoc, spokój i ulgę - tak samo jak wszyscy, o których Pani przez lata dbała.

Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego

Weronika Jeka

mniej niż godzinę temu
Dorota Figarska

Dorota Figarska

To, co Pani opisuje, bardzo przypomina objawy napadu paniki, a one potrafią być wyniszczające, zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Warto, żeby skonsultowała się Pani ze specjalistą np. w poradni zdrowia psychicznego. Terapeuta pomoże zrozumieć mechanizm działania lęku i nauczy, jak go opanowywać. Czasem potrzebne jest też wsparcie farmakologiczne, przynajmniej na jakiś czas, aby odzyskać kontrolę i zacząć żyć spokojniej. 

3 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry Pani Barbaro, 


objawy, które Pani opisuje, są bardzo obciążające i znacząco wpływają na codzienne funkcjonowanie. Zgłaszane przez panią trudności wyglądają jak napady paniki. Przy tak długotrwałym i nasilającym się lęku warto skorzystać z pomocy psychologa, terapeuty, który pomoże zrozumieć mechanizm tych reakcji i bezpiecznie się nimi zająć. 

Nie musi Pani mierzyć się z tym sama.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

3 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Czy osoba w depresji tylko sobie wmawia nie mając na nic siły? Moja mama do mnie tak mówi, co jest okrutne.
Czy można mówić osobie w depresji, że sobie to wmawia, gdy np. nie chce się jej iść na spacer? Moja mama tak do mnie mówi, gdy nie uda mi się siebie zmusić do różnych czynności.
Odczuwam paniczny lęk przed sprawami związanymi z podejmowaniem decyzji.
Dzień dobry, moim problemem jest paniczny lęk przed załatwianiem jakichkolwiek spraw, np. urzędowych czy związanych ze szkołą dziecka, tych, które wiążą się z odpowiedzialnością i podejmowaniem decyzji. Gdy tylko czeka mnie taka sprawa, dostaję ataku lęku i paniki, że załatwię coś nie tak, że podejmę złą decyzję, a tym samym zaszkodzę sobie lub komuś innemu. Zastanawiam się, analizuję co będzie gdy...itd, od tych myśli zaczynam się źle czuć, zawroty głowy itd. Nie umiem juz nad tym panować, wstanie z łóżka w dniu, w którym muszę coś załatwić, to katorga....
Jak poradzić sobie z natłokiem natrętnych myśli?
Jak poradzić sobie z natłokiem natrętnych myśli?
Jak żyć z niepewnością i radzić sobie z nerwicą lękową?

Witam. Chciałam zapytać, jak żyć z niepewnością. 

Leczę się na nerwicę lękową od dziecka. Pamiętam wiele sytuacji, w których nie wiedziałam, czy coś komuś zrobiłam złego, czy nie. Odwracałam się za ludźmi itp. Mam w głowie milion takich sytuacji, ale zawsze szlam na przód, co daje mi sile wierzyć w to, że wtedy musiałam coś czuć, w takim sensie, że może jednak miałam to poczucie, że nic jednak nie robię złego. 

Tak czy siak, ta niepewność jest wykańczająca.

Wyleczyłam się ze strachu lekami, w takim sensie, że teraz się nie boję, idąc ulica i mijając ludzi, że im coś robię, ale za nic nie jestem w stanie przypomnieć sobie, jak było kiedyś.

Dlaczego odpuszczałam, żyłam dalej nie uciekałam przed policja, co w ogóle czułam, kim byłam, czy wtedy to tez była tylko choroba pamiętam np. skutek ze szlam i się balam, ale nie mogę dać teraz gwarancji, że wtedy faktycznie tylko szlam.

W zasadzie na nic nie mogę dać gwarancji, do tego stopnia, że nawet jak by ktoś powiedział, że od dziecka zabiłam wiele ludzi to ja nie czułabym się za to w tym momencie odpowiedziałam, bo ja nie wiem nic, pamiętam 1 % życia. Pomaga mi tylko bezgranicznie ufanie sobie, ale ja nie wiem, tak na prawdę, jak było

Zmagania z depresją, trudną przeszłością i problemami w pracy. Jak pokonać przebodźcowanie i lęki?

Witam, od dzieciństwa mam stwierdzoną depresję i stany lękowe. Sama u siebie podejrzewam autyzm, ale jest to moje podejrzenie, niekoniecznie diagnoza. Dzieciństwo miałam trudne – było bicie, karanie ciszą, brak przytulania, czułości i ciężka choroba w rodzinie, mojego taty, który dosyć szybko zmarł. Ja też jestem chora – mam genetyczną chorobę, która w wielkim skrócie sprawia, że moje ciało niezbyt przypomina zwykłego człowieka, ale nie na tyle, żeby od razu to zobaczyć. Głównie ciężko mi chodzić.

Mam wykształcenie średnie z powodu moich dolegliwości, bo opuszczałam szkołę i całe, w sumie, moje życie. Jako nastolatka leczyłam się lekami – dużą ilością leków przepisanych przez jednego psychiatrę, które według późniejszych specjalistów były dobrane źle. Do dzisiaj zastanawiam się, jaki mogły mieć na mnie wpływ. Byłam u kilku specjalistów, brałam w sumie kilka leków i byłam na kilkuletniej terapii – aż w końcu uciekłam. Z domu, z terapii, z leków. Zaczęłam żyć na własną rękę, zdobyłam pierwszą pracę i jakoś sobie radziłam. Stwierdziłam, że trzeba dawać radę za wszelką cenę.

W ciągu tego czasu miałam pierwsze związki, zostałam wykorzystana seksualnie i generalnie działy się rzeczy, które nie muszą być istotne w tym, czym chciałabym się podzielić. Pracę miałam w sumie dwie – za minimalną krajową, ale na tyle, żeby się utrzymać. Nagle zdarzyła się okazja, żeby się przebranżowić – zrobiłam wszystko, żeby ją zdobyć. Dosłownie. Zdobyłam ją i na samym początku było ok, ale po jakimś czasie mój zespół (praca biurowa) zaczął dziwnie mnie traktować, albo to moje wrażenie – co przełożona w rozmowie 1 na 1 zasugerowała. Co robiłam, było źle, czego nie zrobiłam – też było źle.

Uważam się za osobę chętną do nauki i nigdy nikomu nie powiedziałam, że nie pomogę, nie zaniosę, nie zrobię – mimo to jestem postrzegana tam jako osoba zamknięta w sobie, która słyszy, ale nie słucha – to usłyszałam. To mnie pogrążyło w depresji. Zaczęłam mieć myśli samobójcze – pierwsze od kilku lat, gdzie wcześniej zawzięcie walczyłam o siebie i, przysłowiowo, płakałam przy lustrze, ale z dumnie uniesioną twarzą malowałam się i udawałam, że jest dobrze. Na wyjeździe w góry z narzeczonym myślałam, żeby wskoczyć w przepaść. Ale to było falowe.

Dzisiaj coś we mnie pękło. Nie byłam w stanie pójść do pracy. Odkąd pamiętam, irytuje mnie tekstura ubrań, światło, wygląd jedzenia, zapach dezodorantu i kremu, którego wiem, że użyję przed pracą. Irytuje mnie dosłownie wszystko, a po pracy jestem tak przebodźcowana, że kładę się do łóżka i jem jak szalona – bo przez cały dzień nie jestem w stanie nic zjeść, dopiero gdy wrócę do domu, to jem. Przez sytuację z jedzeniem zaczęłam się bardzo karać, przytyłam jakieś 15 kg przez taką formę jedzenia – przez głodówkę, a później obżarstwo na sam koniec dnia, mimo że staram się mieć aktywność fizyczną.

Ale nie w tym rzecz. Dzisiaj nadeszło apogeum wszystkiego, czego się bałam – ubrałam się, umalowałam i coś we mnie pękło. Nie byłam w stanie ruszyć się z miejsca. Zaczęłam płakać, pisać do narzeczonego, co mam robić – jak małe dziecko. Jakbym nie była w stanie w żaden sposób podjąć decyzji, zrobić czegokolwiek. Nie poszłam w końcu – po dwóch godzinach czegoś w rodzaju ataku paniki – tylko płakałam nieustannie jak pies.

Zapisałam się do psychiatry online, który zawzięcie przepisał mi leki i wystawił L4 na miesiąc, którego nie do końca chciałam – o czym powiedziałam. Jak wrócę do pracy? Czy mnie nie wyrzucą? Pracuję na zastępstwo i bardzo się boję, że zaprzepaściłam swoją jedyną szansę, aby się rozwijać.

Specjalnie nie pojechaliśmy z narzeczonym wczoraj do jego rodziny (źle znosimy te wyjazdy ze względu na problem z alkoholem w jego rodzinie, ale to nadal rodzina), żeby przygotować się na dzisiaj. Przygotowałam ubranie, porozmawiałam z narzeczonym i poszliśmy spać przytuleni – uspokajał mnie, że będzie ok i że jestem dzielna. Nie byłam. Nie jestem. Nie wiem, co się ze mną dzieje.

Dziękuję za przeczytanie tych żałości.

zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.