
- Strona główna
- Forum
- psychoterapia
- Zmiana zgody na...
Zmiana zgody na nagrywanie sesji terapeutycznych i usunięcie nagrań
Anonimowo
Anna Kapelska
Dzień dobry,
Tak, bez obaw. Zgodnie z RODO możesz w każdej chwili zmienić decyzję i odmówić nagrywania sesji. Możesz też złożyć prośbę o wykasowanie nagrań, a terapeuta powinien to uszanować - możesz poprosić o pisemne oświadczenie dotyczące usunięcia tych nagrań.
Serdeczności,
Psycholog Anna Kapelska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Justyna Bejmert
Tak, możesz zmienić tę decyzję. Terapeuta powinien to uszanować. Masz pełne prawo poprosić o pisemne potwierdzenie, że nagrania zostały skasowane i że nie istnieją żadne kopie.
Pozdrawiam serdecznie,
Justyna Bejmert
psycholog
Zuzanna Barełkowska-Wamberska
Dzień dobry,
W każdej chwili może Pan wycofać zgodę na nagrywanie sesji oraz zażądać usunięcia nagrań. Umożliwiają to przepisy RODO. Jeśli chodzi o zagwarantowanie usunięcia nagrań przez terapeutę, może Pan poprosić o pisemne potwierdzenie. Proszę pamiętać, że psychoterapeuci zobowiązani są do zachowania tajemnicy zawodowej. Oznacza to, że wszystkie informacje i nagrania są chronione prawnie i nie mogą być udostępniane osobom trzecim bez Pana zgody.
Zuzanna Barełkowska-Wamberska
Psycholog
Tomasz Pisula
Dzień dobry,
tak, może Pan/Pani zmienić decyzje i zażądać skasowania nagranych sesji. Terapeuta to zawód zaufania społecznego, który cechuje się dojrzałym rozwojem moralnym, dlatego terapeuta powinien skasować sesje (nie wyobrażam sobie, że mógłby tego nie zrobić). Natomiast pismo z gwarancją zniszczenia nagrań od terapeuty jest już jego indywidualną decyzją - poprosić Pan/Pani oczywiście może.
Powodzenia,
Tomasz Pisula
Psycholog, psychoterapeuta
Aleksandra Żochowska
Dzień dobry,
tak, jak najbardziej może Pan wycofać zgodę na nagrywanie sesji oraz poprosić o usunięcie wcześniejszych nagrań i ich kopii. Ma Pan do tego pełne prawo. Jeśli chodzi o pisemne potwierdzenie - proszę zapytać o to swojego terapeutę. Na pewno uda się znaleźć dogodne rozwiązanie.
Pozdrawiam serdecznie,
Aleksandra Żochowska
Ewa Puławska
Dzień dobry,
Jak najbardziej w każdej chwili może Pan wycofać taką zgodę i zażądać usunięcia nagrań. Jeśli ma Pan takie życzenie - również otrzymać potwierdzenie na piśmie. To Pana proces terapeutyczny a psychoterapeuta jest zobowiązany do utrzymania tajemnicy zawodowej.
Zachęcam do wniesienia tego na sesji i omówienia tematu ze swoim terapeutą
Piotr Kochowicz
Dzień dobry,
osobiście również stosuję praktykę nagrywania sesji, oczywiście za zgodą Pacjenta. Zgodę można wycofać w każdym momencie. Także tak, może Pan poprosić o zaprzestanie nagrywania i ich usunięcia (to akurat gwarantuje RODO). Co do gwarancji na piśmie - terapeuta nie ma takiego obowiązku, ponieważ brak Pana zgody jest gwarancją samą w sobie.
Rodzi się jednak inne, bardzo ważne pytanie: co trudnego dzieje się w procesie terapeutycznym, że jest w Panu taka chęć/potrzeba i że pyta Pan o to tutaj, a nie terapeuty? Pytania, które Pan zadaje mówią też o braku lub utracie zaufania w terapii. Bardzo gorąco zachęcam do omówienia tego podczas sesji z terapeutą. To prawdopodobnie ważna część Pana terapii i jej omówienie jest konieczne i może być bardzo pomocne w procesie leczenia.
Pozdrawiam,
Piotr Kochowicz
Konstancja Szarek
Dzień dobry,
w każdej chwili może Pan zmienić decyzję co do nagrywania sesji oraz poprosić o skasowanie wcześniejszych nagrań. Z mojego doświadczenia wynika, że takie nagrania na ogół są kasowane przez specjalistów zaraz po skorzystaniu z nich - np. w celach superwizyjnych.
Być może warto też przyjrzeć się, skąd zmiana Pana decyzji? Zachęcam do poruszenia tego tematu podczas sesji.
Pozdrawiam
Konstancja Szarek - psycholog, psychoterapeutka

Zobacz podobne
Na wstępie przepraszam wszystkich, jeśli ten wpis sprawia wrażenie chaotycznego i zbyt długiego. Potrzebuję pomocy.
Jestem chyba już na 4-tej terapii i ta z kolei trwa już ok. 2 lat i robi się coraz groźniej. Na stronie mojego terapeuty widnieje informacja, że pracuje on w nurcie psychoanalitycznym (psychodynamicznym). Terapeuta zachowuje się tak, jakby miał w głębokim poważaniu co ze mną będzie, pomimo że nigdy nie wiedziałem i nadal nie wiem w jaki sposób miałbym rozwiązać swoje problemy. Co więcej, gdy widzę jakie rozwiązania zostają mi po terapii (czyli to co wiedziałem i przed terapią) to nie chcę tego robić, bo przecież na tym m.in. problem polega, że chcę uciec od cierpienia.
Terapia ta przypomina jakieś szaleństwo, przykładowo gdy wspomniałem mu, że martwię się wypadającymi włosami to ten śmiał się mówiąc, że przejmuję się takimi rzeczami (wg. niego nic nie znaczącymi) zamiast przejmować się tym, że lada moment, gdy zostanę sam umrę z głodu ... Jakby tego było mało straszy mnie możliwością zachorowania na raka i konsekwencjami chemii bez posiadanego ubezpieczenia zdrowotnego ... W innym momencie mówi coś skrajnie przeciwnego, że naprawdę wierzy, że można tak żyć i w tym nie ma niczego niewłaściwego. Czy on się mną bawi ?! Czy to nie jest skrajnie nieetyczne działanie ?! A może to zwykła technika służąca temu bym się na niego porządnie wkurzył, a tego się bardzo boję i wstydzę ??
W moim życiu największą rolę odegrała matka, której nadopiekuńczość zniszczyło mi poczucie własnej wartości i sprawczości + "rówieśnicy", którzy w szkole się nade mną znęcali, co tylko pogłębiało moje deficyty i chęć ucieczki w kierunku domowego azylu. Teraz mam 37 lat, nigdy nie byłem w żadnym związku, nie miałem dziewczyny, nie mam znajomych, nie mam od wielu lat pracy, mieszkam z rodzicami, nie wyobrażam sobie już życia poza domem jak i ciągle w nim. Nigdy nie byłem, nie jestem i uważam, że jak tak dalej będzie to i nigdy nie będę w stanie zdecydować w jaką stronę pójść. Boję się każdej pracy, boję się poznawania ludzi, boję się oceny, boję się życia, boję się bólu, boję się bania i "żyję" pod dyktandem niewyobrażalnie toksycznego wstydu, który rośnie wraz z wiekiem i wciąż niekończącej się bezsilności, oraz ciągłego narzekania (tak jak to robią moi rodzice). Zdanie by "wziąć odpowiedzialność za swoje życie" rozumiem tak naprawdę jako "poddać się karze", której przecież najbardziej się boję i której całe życie chcę uniknąć. Mój terapeuta zachowuje się jakby tego totalnie nie rozumiał dobijając mnie coraz bardziej.
Co ja mam zrobić ?! Przecież nie chcę skończyć na ulicy, a na dodatek nie chcę życia obciążonego konsekwencjami, których nie mogę już naprawić jak chociażby to, że jeśli jakimś cudem dożyje do emerytury to będzie ona głodowa i zginę tak czy siak, nie wspominając już o tym, że resztę życia spędzę samotnie ... Takie życie to koszmar, z którego już się nie wybudzę, a jedynym "pocieszeniem" jest samobójstwo lub śmierć naturalna. Doszedłem do wniosku, że założyłem sobie by terapia była dla mnie czymś co daje mi poczucie wyjścia do ludzi, ale w bezpiecznym środowisku. Skoro życie poza terapią nie toczy się w takim środowisku to terapia mi nie pomoże. A może problem leży w niedopasowaniu terapii do mnie ? Jeśli tak to proszę o informację w jakim nurcie powinienem się poruszać. Błagam o pomoc pomimo, że już prawie straciłem ostatnie resztki nadziei.

