Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Związek na odległość: jak radzić sobie z brakiem codziennego kontaktu i potrzebą czułości

Witam, zwiazek na odleglosc od roku - ona z dziecmi ja bez. Bardzo mnie meczy brak kontaktu - nie umiem sobie wyobrazic tego, ze przez caly dzien - jakies 17 godzin poza snem… mozna sie nie odezwac telefonicznie… ja tego bardzo potrzebuje chociaz na dobranoc uslyszec Kocham i pojsc spac… mowilem o tym juz dawno temu teraz nawet nie chce mowic i przypominac o tej potrzebie… byly nawet sytuacje kiedy rozmawialismy i nagle slysze takim milym tonem “kocham Cie”… myslalem, ze to do mnie… za chwile “idz juz spac dobranoc kocham….”. I w momencie kiedy chcialem odpowiedziec uslyszalem “no juz jestem, syn byl… to co my tez idziemy juz spac? No to dobranoc”. Poczulem sie jak ostatni… w tym roku uslyszalem, ze w tamtym roku z ostroznosci trzymala taki dystans - dzwonila i mowila kocham duzo zadziej niz tego ja potrzebuja. Mowila “wazne jest powiedziec dzieciom z rana przed wyjsciem ze sie je kocha bo nie wiadomo co sie wydarzy” ale mi nie musi… owszem zdarzaly sie okresy telefonow, i tych czulych slow wiec moglbym dynamike tej relacji nazwac jako taka “hustawka”. W tym roku i pod koniec ostatniego cos zaczelo sie we mnie zmieniac - nawet sam chwilowo mialem momenty “dzwoni… a nie chce mi sie w sumie rozmawiac chcialem pograc ze znajomym - wczoraj rozmawialismy bardzo dlugo zaspokoilem swoje emocjonalne potrzeby bardzo mocno. A kiedy sie mniej odzywala mowilem sobie “na pewno ma duzo pracy zwiazanej z dziecmi - odezwie sie to sie odezwie moze ja zadzwonie chociaz brakuje mi takiej jej inicjatywy. Zaczalem sie troche godzic z tym, ze u niej ta potrzeba nie bedzie spelniona - musze znalezc sposob na czerpanie radosci z innych zrodel w zyciu - chociaz, czy da sie tak na prawde? Kiedy te potrzeby sa nie zaspokojone nie potrafie sie cieszyc innymi rzeczami. W kazdym razie w tym roku az tak mocno mnie to nie dolowalo… zaczalem nawet moze bardziej przypominac ja sama. Wczoraj po calym jej dniu w pracy i opieka nad dziecmi po niej… pomyslalem, ze zadzwoni w koncu to ja czekam az ona bedzie miec wolny czas - mowi, ze czasem nie zadzwoni tylko rzuci krotkim “dobranoc” bo jest tak mocno zajeta dziecmi. Wiec czekalem, dostalem wiadomosc ze juz wreszcie wszystko zrobione “dopiero teraz czas na herbate” - no i widze, ze to pozny wieczor… nie dzwoni… mowie zadzwonie sam nie bede sie bawic w przedszkole - w tym zwiazku niestety nie jest tak ze jezeli czegos pragne to to po prostu mam… zadzwonilem powiedziec dobranoc chociaz bo jestem chory od 3 dni, mimo to pracuje… ale dzwonie… spytalem jak sie czuje… nie wiem czy cos mnie rozkojarzylo… uslyszalem ze jest zmeczona ma bole plecow itd… (dla mnie to normalne zrzeczy w tym wieku i faktycznie nie przywiazuje do tego takiej wagi jak ona - wiem, ze tu sie roznimy tyle, ze ona nie rozumie tego…) i jakos zmienilem temat nieswiadomie na opowiesc o bracie… chcialem o czyms porozmawiac i na koncu znowu zapytalem jak ona sie czuje - byc moze przez jakies zmeczenie zapomnialem, ze juz pytalem. Odpowiedz dostalem taka “co sie z toba dzieje? Od 4 tygodni zmieniles sie w ch*** (mimo, ze wie, ze bardzo nie znosze przeklinania), na prawde?! Ja mowie, ze zle czuje a Ty o bracie?!. Zaraz po tym mimo, ze staram sie nie eskalowac kobfliktow, zaczela oczywiscie bardziej narzekac i oskarazac rozlaczyla sie… ja napisalem ze mi przykro ona tez… rano dokonczylem wiadomosc, ona tez… kolo 12 zadzwonilem nie odebrala… po kilka godzinach dala kciuka jako “odczytane” potem “duzo zdrowia” - nie odnoszac sie zadnej mojej wiaromosci/pytan. Wiec wieczorem po kolejnych godzinach milczenia napisalem, ze widze ze ma bardzo zajety dzien… (mimo, ze to wolna sobota) i co robi? “ Mam chore dzieci, więc od rana latam między jednym a drugim, podaję leki, inhalacje robię, śniadania obiad sprzątanie po posiłkach, apteka sklep... A sama źle się czuję więc tak zajęty dzień”. Ja nawet w poprzedniej wiadomosci napisalem ze przepraszam za to ze czasem nawalam. Dla mnie jest to jakis rodzaj karania cisza… brak potrzeby rozmowy, czulosci… nie wiem… mecze sie z tym mocno i teraz na przyklad po tym jak wyrzucilem swoje mysli, nie chcialbym paradoksalnie zeby dzwonila bo jakby nie oczekuje niczego pozytywnego po tej rozmowie…
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

 

To, co Pan opisuje, może być związane z trudnością w komunikowaniu emocji i potrzeb w sytuacji, gdy dwie osoby mają różny poziom zapotrzebowania na kontakt i bliskość. W takich relacjach często pojawia się napięcie nie dlatego, że ktoś robi coś „źle”, ale dlatego, że potrzeby nie są nazywane wprost albo są sygnalizowane w sposób, który druga strona odbiera inaczej, niż było to zamierzone. Warto rozróżnić emocje od interpretacji. Emocją może być smutek. Interpretacją jest myśl typu „jestem mniej ważny” albo „jestem karany ciszą”. 

 

W komunikacji pomocne bywa zatrzymanie się najpierw przy samym przeżyciu, bez nadawania mu znaczeń dotyczących intencji drugiej osoby. Przykładowo zamiast odnosić się do tego, co druga osoba robi lub czego nie robi, można skupić się na tym, co Pan czuje w danej sytuacji. Kolejnym elementem jest nazywanie potrzeb. Potrzeba może dotyczyć kontaktu, regularności rozmów, słownego potwierdzania bliskości albo poczucia bycia zauważonym. Istotne jest również sprawdzanie, czy druga strona rozumie przekaz. Czasami intencją jest podzielenie się emocją, a odbierane jest to jako krytyka lub presja. W takich momentach pomocne może być dopytanie, jak druga osoba to rozumie. To pozwala korygować nieporozumienia na bieżąco. 

 

Warto też pamiętać, że różnice w potrzebach nie oznaczają braku uczuć, ale mogą oznaczać różne sposoby regulowania bliskości i radzenia sobie ze stresem. Rozmowa o tym „jak ja przeżywam kontakt” i „jak Ty przeżywasz kontakt” może być bardziej konstruktywna. Jeżeli rozmowy o emocjach regularnie kończą się napięciem lub wycofaniem, może być pomocne wsparcie z zewnątrz, na przykład rozmowa z psychologiem, który pomoże uporządkować własne potrzeby i znaleźć język do mówienia o nich w sposób spokojny i czytelny. 

Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Pana,

 

Dziękujemy za wiaodmość. Czytam to, co Pan napisał i jakoś bardzo to do mnie dociera. Słychać w tym zmęczenie, poczucie osamotnienia, frustrację i smutek wynikające z tego, że Pana potrzeba bliskości i kontaktu nie jest zaspokajana w sposób, którego Pan by potrzebował. Widzę też, że długo próbował Pan też się dopasować, tłumaczyć sytuację, szukać w sobie zgody i innych źródeł równowagi, zamiast ciągle naciskać czy mieć pretensje.

Jednocześnie mam wrażenie, że w ostatnich sytuacjach oboje byliście Państwo bardzo przeciążeni — Pan chorobą, pracą i narastającym poczuciem bycia pomijanym a partnerka zmęczeniem, opieką nad dziećmi i własnym złym samopoczuciem. To wygląda tak, jakbyście w tym napięciu zupełnie się minęli — Pan próbowałeś być w kontakcie i dostać odrobinę bliskości a partnerka odebrała to jako brak uważności na jej stan. Rozumiem, że jej reakcja, zwłaszcza forma i cisza po niej, mogła być dla Pana bardzo raniąca i sprawić, że poczuł się Pan się karany milczeniem i odrzucony. Chciałabym jednak zrozumieć, co by Pan naprawdę chciał aby dalej się wydarzyło? Jakiej relacji Pan potrzebuje, żeby czuć się spokojnie i bezpiecznie? Jak wyglądałaby dla Pana dobra, realna przyszłość w tym związku — jeśli chodzi o kontakt, czułość i wzajemną inicjatywę? Czego konkretnie teraz od partnerki Pan potrzebuje/oczekuje a czego już nie chce Pan dłużej pomijać lub odkładać na bok?

 

Myślę,że warto zadać sobie te pytania. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka 

Iwona Chrzanowska

Iwona Chrzanowska

Po tym co Pan pisze wygląda na to, że problem może być złożony. Pan jest daleko od rodziny i codziennego życia, problemów i obowiązków. Partnerka dźwiga na sobie ogromny ciężar i może być tym przytłoczona, mieć złość i nie mieć już siły na spełnianie Pana potrzeb. Relacja na odległość może funkcjonować dobrze przez jakiś czas, ale na dłuższą metę będą tarcia, zwłaszcza gdy mamy do czynienia z nierównowagą na różnych polach. Myślę, że warto rozmawiać o swoich odczuciach, ale też wysłuchać i zrozumieć partnerkę. No i spróbować znaleźć wspólne rozwiązanie. Jeśli to nie pomoże, warto skorzystać z pomocy specjalisty.


Iwona Chrzanowska

Psycholog 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Przeczytałem post i zastanawiam się, jak mam się do niego odejść, gdyż tutaj nic nie jest pewne. Związki na odległość niestety często się nie sprawdzają, ale to nie jest regułą. Nie chcę tutaj odwoływać się do zachowania partnerki, ale chce się skupić na Panu. Wygląda na to, że jest Pan zmęczony a napięcie i niepewność robią swoje. Mnie tutaj wynika to wszystko na odmienne oczekiwania dotyczące związku, a może nawet powolne wycofywanie się "po angielsku" jednej ze stron. Nie poruszacie ważnych dla Was kwestii, kiedy się słyszycie, ale tematy zastępcze, tak naprawdę nic niewnoszące do relacji. Co do karania cisza jest to rodzaj przemocy psychicznej i manipulacji. Co robić? Zagrać  w otwarte karty. Zmęczenie, napięcie zamieni się w zniechęcenie i osłabienie uczuć. Warto przypomnieć sobie, jakie były początki, motyle w brzuchu itd. Sami widzicie, że Wasze kontakty gdzieś się rozmywają, a komunikacja kuleje. Połączcie się i wytłumaczcie sobie wzajemnie jakie macie oczekiwania. W atmosferze szacunku. Jesteście zmęczeni, jesteście rozczarowani codziennością. Warto wrócić do źródeł i przyjrzeć się swoim oczekiwaniom i mówić o tym otwarcie w atmosferze szacunku. 

Zobacz podobne

Nie radzę sobie emocjonalnie po rozstaniu, ponieważ martwię się o byłego partnera i jego zdrowie, samopoczucie.
Witam. Mam 26 lat. Jestem świeżo po rozstaniu. Byliśmy razem ponad dwa lata, a czuję jakby to było dużo dłużej. Być może dlatego, że był to mój pierwszy poważny związek. On zerwał, ale to ja narobiłam głupot, które do tego doprowadziły. Cały czas płaczę, nie mogę się uspokoić, ale najgorsze jest to, że największą emocją, którą odczuwam jest to, że się o niego martwię. Mieszkaliśmy razem ponad rok i wiem jak wygląda życie z nim, było bardzo dobrze. Zdarzały się sprzeczki, ale nic poważnego. Ale boje się, że jak znowu zamieszka sam, wróci do trybu życia sprzed związku, a ja tego nie chcę. Nie potrafię przestać o tym myśleć. Jak sobie z tym poradzić?
Jak radzić sobie z zazdrością męża o przeszłe relacje?

Mój mąż jest zazdrosny o moje poprzednie relacje. Co robić w takiej sytuacji? Zazdrosny zaczął być w momencie, kiedy zaczął więcej dopytać o mają przeszłość. To dopiero po kilku latach związku. Przez to chodzi nerwowy, są kłótnie, wraca to do niego jak jakaś obsesja. Dodam, że na co dzień jak nie ma tych obsesyjnych myśli, jest nadal tym samym fajnym chłopakiem. Twierdzi, że te myśli są silniejsze od niego, że on tego nie chce. Nie jest zazdrosny też o mnie w kontekście teraźniejszości czy przyszłości - wie, że tylko on się dla mnie liczy. Teraz nie jest między nami idealnie i dobrze to wiem, ale chcę walczyć o nas, zawsze zresztą będę i chce mu/ nam pomóc, ale nie wiem jak. Czy kiedy zaczyna ten temat i dalej pyta odpowiadać na pytania? Jak z nim rozmawiać? Dodam, że ja mam lekowy styl przywiązania, boję się, że on odejdzie

Problemy ze snem i zmartwienia z powodu działań męża oraz utratą ukochanych psów

Czy jestem chora? Jestem znerwicowana. Mam problemy ze snem. Boję się, że coś się stanie, jak zasnę. Mąż stwarza zagrożenia, bo co wieczór jest pijany, więc ja chodzę i wszystko sprawdzam, a potem i tak nie mogę zasnąć. Mieszkamy na wsi. Rano mąż wyspany opowiada wszystkim, że ja śpię długo i śmieją się ze mnie. On pijany idzie spać o 20-tej, a ja czasem nie zasnę całą noc i muszę odespać później. I to jest szykana. Oprócz tego obgaduje mnie z miejscowymi babami. Głaskają go, a ze mnie się niby śmieją, tak opowiada mi. Dałabym radę, gdyby nie śmierć moich ukochanych psów...

Jak odzyskać miłość po toksycznym związku i zacząć zmiany w sobie?

Dzień Dobry, Nie wiem, czy otrzymam odpowiedź, ale nie będę ukrywać, że nie potrafię już sobie poradzić z tym, co się dzieje w moim życiu. 25.05.2023r. poznałem moją pierwszą i prawdziwą miłość o imieniu Maja. Jest Ona cudowną dziewczyną, kobietą, przepiękna oraz najlepszą, jaka istnieje. Żadna nie może z nią rywalizować. Jest ona dla mnie najważniejsza. Problem się pojawia, że ja sobie to wszystko za późno uświadomiłem, jaki diament straciłem. Mimo że Ona mnie raniła, to ja jestem głównym winowajcą rozpadu tej relacji - zdradzałem ją, oszukiwałem, byłem toksyczny i nadwyraz kontrolujący. Nie posiadałem do niej zaufania, a jednocześnie wierzyłem jej, że jest wobec mnie szczera. Mam ogromne problemy z samoakceptacją. Nie potrafię kontrolować własnych emocji. Dalej jestem tym małym chłopcem, któremu nikt nie pokazał, jak wygląda miłość, jak powinno się kochać oraz jak powinno się rozmawiać. Ciągle jestem tym małym chłopcem, którego Ona pokochała, a jednocześnie mnie nienawidzi. Dzisiaj, czyli kiedy to pisze - jest 12.02.2025 godz 10:28. Pomiędzy 8 a 10 widziałem się z nią. Poszedłem do niej do domu - z kwiatami, z listem, który do niej pisałem (niedokończony). Prosiłem, błagałem ją na kolanach - jednak Ona pozostawała nieugięta. Pozostawała przy swoim, że nie chce się z nikim wiązać. Mnie - poniosły emocje, raz podniosłem głos i wszystko runęło. To, o co walczyłem uciekło ode mnie, na kolejne kilkaset kilometrów, które tym razem będę musiał pokonać pieszo. Ona daje nam możliwość w przyszłosci - mam się zmienić mentalnie, mózgowo. Zmienić swoje zachowania, zacząć nad sobą panować, a jednocześnie dalej być tym słodkim chłopcem, którego Ona pokochała. Chce jej dać wszystko, wszystko, czego pragnie. Chciałbym się zmienić - dla siebie i dla niej. Dla mojej i jej przyszłości. Dla wspólnej przyszłości. Liczę na pomoc. 

Jak mogę zacząć zmianę? Co powinienem zauważać, czego się strzec i jak reagować na różne rzeczy. 

Czy powinienem okazywać zazdrość, że spędza czas z innymi chłopakami teraz?

Bardzo kocham swoją dziewczynę, ale ostatnio mam napływ myśli czy chce z nią dalej być, czy mi się podoba...
Witam, mam około 18 lat jestem z moją dziewczyną około rok. Bardzo kocham swoją dziewczynę czuje że jest ta jedyna i idealna super spędza mi się z nią czas, wspieramy się nawzajem, często się spotykamy, znamy już swoje rodziny, znamy się bardzo dobrze. Ostatnio coś jest nie tak mam napływ myśli czy chce z nią być dalej? czy na pewno mi się podoba? (coraz częściej rozglądam się za innymi dziewczynami co uważam za złe ale nie mogę tego powstrzymać) (napływ myśli którego nie mogę powstrzymać tylko gdy jestem z znajomymi lub z nią to o tym nie myślę lub minimalnie) mamy dużo pięknych wspomnień i jest to moja pierwsza miłość. Jest ona bardzo wrażliwą osobą i boję się z nią na ten temat porozmawiać nie chce jej ranić. I nie potrafię sobie poradzić z tymi myślami i nie wiem co robić dalej coraz bardziej brakuje mi do tego sił, boje się że już tak cudownej osoby nie spotkam. Proszę o pomoc
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.