
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z depresją i brakiem radości w życiu?
Anonimowo
dr Katarzyna Czajkowska
Dzień dobry, właśnie przeczytałam Pana wiadomość na forum i zauważyłam, że nie uzyskał Pan dotychczas odpowiedzi. Po tym, co Pan napisał, widzę że depresyjne i lękowe objawy silnie wpływają na Pana życie i możliwość czerpania z niego satysfakcji. W depresji jednym z objawów jest to, że trudno nam uwierzyć w możliwość zmiany na lepsze. Przyszłość widzimy w szarych barwach. Jednak wiele osób, które są już po terapii i patrzą wstecz, przyznają, że terapia im pomogła i znacząco poprawiła komfort życia. Ważne, by nie tracić nadziei i wybrać dla siebie odpowiednie, skuteczne podejście terapeutyczne i wdrożyć w życie dodatkowe techniki wspomagające zdrowienie. Pomimo trudności, z którymi się Pan mierzy, wierzę, że jest w Panu jeszcze trochę motywacji, by spróbować i dać sobie szansę - ta motywacja sprawiła chociażby, że zadał Pan to pytanie na forum. Często podjęcie pierwszego kroku już dużo zmienia i dodaje nam wiary i nadziei. Gorąco zachęcam do umówienia się na wizytę do psychoterapeuty lub psychiatry. Taka wizyta do niczego nie zobowiązuje, a może przynieść dużo dobrego, jeśli trafi Pan na specjalistę z powołania. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Czy depresja jest zdiagnozowana i leczona? Od jakiegoś czasu, czyli jak długo" Jakiś czas to pojęcie bardzo ogólne. Skąd przekonanie, że nie uciekniesz od samotności i będziesz żył w bólu? Te myśli są wynikiem zachowań, które miały miejsce w przeszłości czy też ich podłoże nie jest znane? Widzę tutaj wycofanie społeczne, brak samoakceptacji oraz życiowy marazm, w jakim się utwierdzasz. Nie kochasz siebie, nie akceptujesz siebie i z tego co się domyślam i piszesz, nie widzisz dla siebie perspektywy do zmiany na lepsze. Nie wiem ile masz lat, ale tutaj warto, aby Twojemu stanowi przyjrzał się lekarz psychiatra i aby została wdrożona psychoterapia. Trudno jest coś zmienić, jeżeli nie wierzy się w te zmiany i kiedy się do nich nie dąży. Boisz się dziewczyn, ale co stoi za tym lękiem? Tylko Ty znasz odpowiedź. Możesz przerwać swoje cierpienie, za którym stoi lęk i niepewność,a le musisz zrobić ten pierwszy krok.
Jakub Butkiewicz
Szanowny Panie,
To, że nic nie daje Panu zadowolenia nazywamy w psychologii anhedonią. Jest to jeden z najczęstszych objawów depresji właśnie.
W Pana opisie wyraźnie widać, jak obniżony nastrój zaczyna dyktować bardzo kategoryczne wnioski na temat przyszłości. Kiedy w myśli zakorzenia się przekonanie, że ból jest nieunikniony, a relacje czy bliskość są poza Pana zasięgiem, naturalną reakcją staje się stopniowe wycofywanie się z życia i zamykanie w domu. Taka izolacja, choć intuicyjnie chroni przed lękiem czy odrzuceniem, w rzeczywistości odcina Pana od jakichkolwiek szans na nowe doświadczenia i utwierdza w przekonaniu, że zmiana nie jest możliwa. Czy dostrzega Pan momenty, w których te gorsze myśli o przyszłości stają się tak przekonujące, że powstrzymują Pana przed podjęciem chociażby najmniejszej próby otwarcia się na otoczenie?
Uczenie się funkcjonowania w ciągłym braku radości nie musi być jedynym wyjściem z tej sytuacji. Długotrwałe poczucie osamotnienia, lęk przed ludźmi i utrata chęci do działania to wyraźne sygnały, z którymi nie warto mierzyć się w pojedynkę. Rozważenie konsultacji ze specjalistą, psychologiem lub terapeutą, mogłoby stworzyć dla Pana bezpieczną przestrzeń do spokojnego przyjrzenia się tym obawom i odzyskiwania wpływu na własne życie.
Pozdrawiam
Edyta Kotula
Dzień dobry,
Z tego, co Pan opisuje, brzmi jak ogromne zmęczenie i poczucie, że życie stopniowo traci wszystko, co kiedyś dawało choć odrobinę ulgi. Kiedy nawet muzyka przestaje poruszać, a chwile lepszego samopoczucia znikają tak szybko, można odnieść wrażenie, że nic już nie ma znaczenia.
Czytając Pana słowa, mam też wrażenie, że cierpi Pan nie tylko z powodu depresji, ale również z powodu samotności i przekonania, że to już się nie zmieni. To bardzo trudne doświadczenie.
Chciałabym tylko powiedzieć, że to, co Pan czuje dzisiaj, nie jest wyrokiem na całe życie. W depresji przyszłość często wydaje się zamknięta i pozbawiona nadziei, dlatego tak łatwo uwierzyć, że już zawsze będzie bolało.
Proszę nie odbierać sobie prawa do tego, że kiedyś może być inaczej. Nawet jeśli dziś trudno to sobie wyobrazić, nie oznacza to, że utrata radości będzie trwała już zawsze. Teraz przede wszystkim chciałabym, żeby wiedział Pan, że to, co przeżywa, jest bardzo trudne i że nie jest Pan z tym doświadczeniem sam.
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Zatrzymałam się przy zdaniu, że chciałby Pan „nauczyć się żyć z brakiem radości”. Mam wrażenie, że nie szuka już Pan sposobu na poprawę samopoczucia, ale próbuje przygotować się na to, że nic się nie zmieni. To pokazuje, jak bardzo jest Pan wyczerpany tym, czego doświadcza.Pisze Pan również, że kiedyś muzyka przynosiła choć odrobinę ulgi, a dziś nawet ona przestała pomagać. Jeśli towarzyszy Panu depresja i zauważa Pan, że objawy się nasilają, warto powiedzieć o tym lekarzowi prowadzącemu lub psychoterapeucie. Zmiana samopoczucia jest ważną informacją i nie oznacza, że jest Pan skazany na taki stan.Nie chciałabym, aby został Pan sam z przekonaniem, że jedynym rozwiązaniem jest nauczyć się żyć bez radości. Myślę, że w tej chwili potrzebuje Pan przede wszystkim wsparcia i ponownej oceny leczenia, ponieważ to, co Pan opisuje, wykracza poza zwykły gorszy okres.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Jakub Pawłowski
Depresja często sprawia, że znika radość z rzeczy, które kiedyś dawały ukojenie. To nie oznacza, że już zawsze tak będzie, ale że choroba bardzo mocno wpływa na sposób przeżywania emocji.
Piszesz też o samotności, niskiej wierze w siebie i przekonaniu, że przyszłość będzie tylko gorsza. Takie myśli są częścią depresji i warto pamiętać, że nie są obiektywnym obrazem rzeczywistości, nawet jeśli dziś wydają się całkowicie prawdziwe.
Nie próbuj uczyć się żyć bez radości. Zadbaj raczej o to, żeby nie zostawać z tym samemu. Rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą może pomóc odzyskać nadzieję i stopniowo wracać do życia, które teraz wydaje się poza zasięgiem.
Ewelina Sinda-Dulińska
Dzień dobry, To, co opisujesz, brzmi bardzo wyczerpująco. To, co nazywasz „brakiem radości", ma nazwę: anhedonia, i jest jednym z najbardziej charakterystycznych, a zarazem najtrudniejszych objawów depresji. To, że nawet muzyka, która kiedyś pomagała, teraz nie działa albo wywołuje płacz – to nie znak, że „się poddałeś" czy że coś robisz źle. To może być objaw choroby, nie cechy charakteru. Chciałbym zwrócić uwagę na jedno zdanie: piszesz, że czujesz, że będzie gorzej, i chciałbyś się do tego „przygotować" albo nauczyć żyć z brakiem radości. Rozumiem, że po pewnym czasie zmagania się z tym człowiek zaczyna szukać sposobu, żeby jakoś to udźwignąć – ale zanim zaczniesz się przygotowywać na to, że będzie gorzej, naprawdę warto sprawdzić, czy nie da się sprawić, żeby było lepiej. Depresja potrafi zniekształcać myślenie tak, że przyszłość wydaje się z góry przesądzona, to też jest objaw, nie fakt. To, co opisujesz, czyli długotrwały brak przyjemności, izolacja, pesymizm, niska samoocena, lęk przed bliskością to połączenie, z którym nie warto radzić sobie w pojedynkę. Rekomendowałbym dwie rzeczy równolegle:- konsultację z psychiatrą, żeby ocenić, czy farmakoterapia mogłaby pomóc odzyskać zdolność odczuwania przyjemności.- psychoterapię, żeby popracować nad izolacją, lękiem przed relacjami i tym pesymistycznym sposobem myślenia o sobie i przyszłości. To, że masz kolegów, ale czujesz, że „to nie to samo" to bardzo częste w depresji. Choroba potrafi odbierać zdolność czerpania z relacji, nawet gdy te relacje obiektywnie istnieją. To nie znaczy, że jesteś skazany na samotność – to znaczy, że obecnie choroba stoi między Tobą a bliskością. Dbaj o siebie, dobrego dnia, Ewelina Sinda-Dulińska
Maksymilian Hasiej
Dzień dobry,
to, co Pan opisuje, z pewnością jest niezwykle trudne. Proszę pamiętać, że życie składa się z różnych etapów - czasem są one lepsze, a czasem gorsze. W tych trudniejszych chwilach często wydaje nam się, że już zawsze tak będzie…
Widząc jednak, że zdecydował się Pan napisać tę wiadomość, dostrzegam w tym dużo nadziei oraz siły do podjęcia pracy nad tym, co Pan obecnie przeżywa. Trudno mi powiedzieć więcej, ponieważ nie znam Pana historii, ale proszę pamiętać, że to, co dzieje się teraz mimo ogromnego, odczuwanego bólu jest częścią trudnego momentu, z którym można sobie poradzić.
Patrząc na Pana gotowość do zmiany i szukanie wsparcia, wierzę, że możliwe jest wyjście z tego stanu. Proszę również pamiętać, że tak jak każdy człowiek, zasługuje Pan na uwagę, opiekę, troskę i akceptację.
Życzę Panu dużo siły i wytrwałości.
Agnieszka Marciniec
Dzień dobry. Zwraca uwagę, że zamiast szukać możliwości poprawy, próbuje Pan przygotować się na życie bez radości. Może to być sposób ochrony przed kolejnym zawodem. Kiedy człowiek przestaje mieć nadzieję, mniej ryzykuje, że znów poczuje rozczarowanie. Pisze Pan również o samotności, wycofaniu i lęku przed relacjami. Warto byłoby przyjrzeć się temu, co sprawia, że bliskość wydaje się Panu tak trudna i dlaczego tak łatwo pojawia się przekonanie, że związek „i tak się nie wydarzy”. Być może kryje się za tym lęk przed odrzuceniem, wstyd lub głębokie poczucie, że nie zasługuje Pan na zainteresowanie drugiej osoby. Brak radości, utrata zainteresowań i poczucie, że będzie już tylko gorzej, mogą świadczyć o nasileniu depresji. Dlatego warto skontaktować się z psychiatrą lub psychoterapeutą i powiedzieć wprost o tych objawach. Nie musi Pan uczyć się żyć bez radości. Ważniejsze jest zrozumienie, co ją dziś blokuje i dlaczego tak trudno uwierzyć w możliwość zmiany.
Jagoda Jek
To, co Pan opisuje, brzmi jak bardzo trudne doświadczenie. Szczególnie zwraca uwagę utrata radości z rzeczy, które kiedyś dawały choć chwilową ulgę – nawet muzyka przestała pełnić tę rolę. Kiedy taki stan utrzymuje się przez dłuższy czas, łatwo uwierzyć, że „już zawsze tak będzie”. Warto jednak pamiętać, że sposób, w jaki dziś widzi Pan swoją przyszłość, może być silnie związany z obecnym stanem psychicznym.
Pisze Pan o braku energii, niskiej samoocenie, wycofaniu z relacji i przekonaniu, że związek nigdy się nie wydarzy. To bardzo obciążające myśli, ale nie oznaczają one automatycznie, że opisują rzeczywistość. Często, gdy człowiek długo cierpi, zaczyna traktować swoje przewidywania jak pewniki.
Jeśli nie jest Pan już pod opieką specjalisty, warto rozważyć ponowną konsultację z psychologiem lub psychiatrą. Nie dlatego, że „nie daje Pan rady”, ale dlatego, że obecne objawy wyraźnie wpływają na jakość życia i zasługują na profesjonalne wsparcie. Nie musi Pan uczyć się żyć z brakiem radości – celem jest raczej zrozumienie, co podtrzymuje ten stan i stopniowe odzyskiwanie wpływu na swoje życie.
Jeżeli zdarzają się chwile, w których pojawiają się myśli o tym, że nie chce się Panu żyć lub ma Pan poczucie, że sytuacja staje się nie do zniesienia, proszę nie zostawać z tym samemu. W takiej sytuacji warto jak najszybciej powiedzieć o tym bliskiej osobie, skontaktować się z lekarzem lub zgłosić po pomoc do najbliższego oddziału ratunkowego.
Choć teraz może być trudno w to uwierzyć, to, że dziś nie odczuwa Pan radości, nie oznacza, że ten stan będzie trwał zawsze. Zdecydowanie warto poszukać wsparcia, zamiast próbować przyzwyczaić się do cierpienia.


