Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z depresją i brakiem radości w życiu?

Od jakiegoś czasu zauważyłem że moja depresja spowodowała że nic mnie nie cieszy.Płacze rzadziej niz zwykle ale nic mnie już nie cieszy kompletnie nic. Kiedyś chociaż muzyka coś pomagała a teraz częściej przy niej płacze albo nic nie czuję. A jak mam uczucie czegoś szczęśliwego to szybko to się ucisza. Wiem że i tak będę żył w tym bólu w sumie to nic nie pomaga a od samotności nie ucieknę. Mam niby jakiś kolegów ale to nie to samo kiedyś myślałem że może będę w związku czy coś ale to się nie stanie jestem zamknięty w sobie boje się dziewczyn i w sumie i tak siedzę ciągle w domu poza pracą. Nie wiem co robić bo i tak jestem pesymistą i nie mam siły na nic nie lubię siebie i nie mam wiary w nic czuje że będzie gorzej i chciałbym się do tego przygotować albo nauczyć żyć z brakiem radości w życiu
dr n. biol. Katarzyna Czajkowska

dr n. biol. Katarzyna Czajkowska

Dzień dobry, właśnie przeczytałam Pana wiadomość na forum i zauważyłam, że nie uzyskał Pan dotychczas odpowiedzi. Po tym, co Pan napisał, widzę że depresyjne i lękowe objawy silnie wpływają na Pana życie i możliwość czerpania z niego satysfakcji. W depresji jednym z objawów jest to, że trudno nam uwierzyć w możliwość zmiany na lepsze. Przyszłość widzimy w szarych barwach. Jednak wiele osób, które są już po terapii i patrzą wstecz, przyznają, że terapia im pomogła i znacząco poprawiła komfort życia. Ważne, by nie tracić nadziei i wybrać dla siebie odpowiednie, skuteczne podejście terapeutyczne i wdrożyć w życie dodatkowe techniki wspomagające zdrowienie. Pomimo trudności, z którymi się Pan mierzy, wierzę, że jest w Panu jeszcze trochę motywacji, by spróbować i dać sobie szansę - ta motywacja sprawiła chociażby, że zadał Pan to pytanie na forum. Często podjęcie pierwszego kroku już dużo zmienia i dodaje nam wiary i nadziei. Gorąco zachęcam do umówienia się na wizytę do psychoterapeuty lub psychiatry. Taka wizyta do niczego nie zobowiązuje, a może przynieść dużo dobrego, jeśli trafi Pan na specjalistę z powołania. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Czy depresja jest zdiagnozowana i leczona? Od jakiegoś czasu, czyli jak długo" Jakiś czas to pojęcie bardzo ogólne. Skąd przekonanie, że nie uciekniesz od samotności i będziesz żył w bólu? Te myśli są wynikiem zachowań, które miały miejsce w przeszłości czy też ich podłoże nie jest znane? Widzę tutaj wycofanie społeczne, brak samoakceptacji oraz życiowy marazm, w jakim się utwierdzasz. Nie kochasz siebie, nie akceptujesz siebie i z tego co się domyślam i piszesz, nie widzisz dla siebie perspektywy do zmiany na lepsze. Nie wiem ile masz lat, ale tutaj warto, aby Twojemu stanowi przyjrzał się lekarz psychiatra i aby została wdrożona psychoterapia. Trudno jest coś zmienić, jeżeli nie wierzy się w te zmiany i kiedy się do nich nie dąży. Boisz się dziewczyn, ale co stoi za tym lękiem? Tylko Ty znasz odpowiedź. Możesz przerwać swoje cierpienie, za którym stoi lęk i niepewność,a le musisz zrobić ten pierwszy krok.  

Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowny Panie,

To, że nic nie daje Panu zadowolenia nazywamy w psychologii anhedonią. Jest to jeden z najczęstszych objawów depresji właśnie.

W Pana opisie wyraźnie widać, jak obniżony nastrój zaczyna dyktować bardzo kategoryczne wnioski na temat przyszłości. Kiedy w myśli zakorzenia się przekonanie, że ból jest nieunikniony, a relacje czy bliskość są poza Pana zasięgiem, naturalną reakcją staje się stopniowe wycofywanie się z życia i zamykanie w domu. Taka izolacja, choć intuicyjnie chroni przed lękiem czy odrzuceniem, w rzeczywistości odcina Pana od jakichkolwiek szans na nowe doświadczenia i utwierdza w przekonaniu, że zmiana nie jest możliwa. Czy dostrzega Pan momenty, w których te gorsze myśli o przyszłości stają się tak przekonujące, że powstrzymują Pana przed podjęciem chociażby najmniejszej próby otwarcia się na otoczenie?

Uczenie się funkcjonowania w ciągłym braku radości nie musi być jedynym wyjściem z tej sytuacji. Długotrwałe poczucie osamotnienia, lęk przed ludźmi i utrata chęci do działania to wyraźne sygnały, z którymi nie warto mierzyć się w pojedynkę. Rozważenie konsultacji ze specjalistą, psychologiem lub terapeutą, mogłoby stworzyć dla Pana bezpieczną przestrzeń do spokojnego przyjrzenia się tym obawom i odzyskiwania wpływu na własne życie.

Pozdrawiam

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry, 

Z tego, co Pan opisuje, brzmi jak ogromne zmęczenie i poczucie, że życie stopniowo traci wszystko, co kiedyś dawało choć odrobinę ulgi. Kiedy nawet muzyka przestaje poruszać, a chwile lepszego samopoczucia znikają tak szybko, można odnieść wrażenie, że nic już nie ma znaczenia.

Czytając Pana słowa, mam też wrażenie, że cierpi Pan nie tylko z powodu depresji, ale również z powodu samotności i przekonania, że to już się nie zmieni. To bardzo trudne doświadczenie.

Chciałabym tylko powiedzieć, że to, co Pan czuje dzisiaj, nie jest wyrokiem na całe życie. W depresji przyszłość często wydaje się zamknięta i pozbawiona nadziei, dlatego tak łatwo uwierzyć, że już zawsze będzie bolało.

Proszę nie odbierać sobie prawa do tego, że kiedyś może być inaczej. Nawet jeśli dziś trudno to sobie wyobrazić, nie oznacza to, że utrata radości będzie trwała już zawsze. Teraz przede wszystkim chciałabym, żeby wiedział Pan, że to, co przeżywa, jest bardzo trudne i że nie jest Pan z tym doświadczeniem sam.

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Zatrzymałam się przy zdaniu, że chciałby Pan „nauczyć się żyć z brakiem radości”. Mam wrażenie, że nie szuka już Pan sposobu na poprawę samopoczucia, ale próbuje przygotować się na to, że nic się nie zmieni. To pokazuje, jak bardzo jest Pan wyczerpany tym, czego doświadcza.Pisze Pan również, że kiedyś muzyka przynosiła choć odrobinę ulgi, a dziś nawet ona przestała pomagać. Jeśli towarzyszy Panu depresja i zauważa Pan, że objawy się nasilają, warto powiedzieć o tym lekarzowi prowadzącemu lub psychoterapeucie. Zmiana samopoczucia jest ważną informacją i nie oznacza, że jest Pan skazany na taki stan.Nie chciałabym, aby został Pan sam z przekonaniem, że jedynym rozwiązaniem jest nauczyć się żyć bez radości. Myślę, że w tej chwili potrzebuje Pan przede wszystkim wsparcia i ponownej oceny leczenia, ponieważ to, co Pan opisuje, wykracza poza zwykły gorszy okres.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Depresja często sprawia, że znika radość z rzeczy, które kiedyś dawały ukojenie. To nie oznacza, że już zawsze tak będzie, ale że choroba bardzo mocno wpływa na sposób przeżywania emocji.

Piszesz też o samotności, niskiej wierze w siebie i przekonaniu, że przyszłość będzie tylko gorsza. Takie myśli są częścią depresji i warto pamiętać, że nie są obiektywnym obrazem rzeczywistości, nawet jeśli dziś wydają się całkowicie prawdziwe.

Nie próbuj uczyć się żyć bez radości. Zadbaj raczej o to, żeby nie zostawać z tym samemu. Rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą może pomóc odzyskać nadzieję i stopniowo wracać do życia, które teraz wydaje się poza zasięgiem.

Ewelina Sinda-Dulińska

Ewelina Sinda-Dulińska

Dzień dobry, To, co opisujesz, brzmi bardzo wyczerpująco. To, co nazywasz „brakiem radości", ma nazwę: anhedonia, i jest jednym z najbardziej charakterystycznych, a zarazem najtrudniejszych objawów depresji. To, że nawet muzyka, która kiedyś pomagała, teraz nie działa albo wywołuje płacz – to nie znak, że „się poddałeś" czy że coś robisz źle. To może być objaw choroby, nie cechy charakteru. Chciałbym zwrócić uwagę na jedno zdanie: piszesz, że czujesz, że będzie gorzej, i chciałbyś się do tego „przygotować" albo nauczyć żyć z brakiem radości. Rozumiem, że po pewnym czasie zmagania się z tym człowiek zaczyna szukać sposobu, żeby jakoś to udźwignąć – ale zanim zaczniesz się przygotowywać na to, że będzie gorzej, naprawdę warto sprawdzić, czy nie da się sprawić, żeby było lepiej. Depresja potrafi zniekształcać myślenie tak, że przyszłość wydaje się z góry przesądzona, to też jest objaw, nie fakt. To, co opisujesz, czyli długotrwały brak przyjemności, izolacja, pesymizm, niska samoocena, lęk przed bliskością to połączenie, z którym nie warto radzić sobie w pojedynkę. Rekomendowałbym dwie rzeczy równolegle:- konsultację z psychiatrą, żeby ocenić, czy farmakoterapia mogłaby pomóc odzyskać zdolność odczuwania przyjemności.- psychoterapię, żeby popracować nad izolacją, lękiem przed relacjami i tym pesymistycznym sposobem myślenia o sobie i przyszłości. To, że masz kolegów, ale czujesz, że „to nie to samo" to bardzo częste w depresji. Choroba potrafi odbierać zdolność czerpania z relacji, nawet gdy te relacje obiektywnie istnieją. To nie znaczy, że jesteś skazany na samotność – to znaczy, że obecnie choroba stoi między Tobą a bliskością. Dbaj o siebie, dobrego dnia, Ewelina Sinda-Dulińska 

Maksymilian Hasiej

Maksymilian Hasiej

Dzień dobry,

to, co Pan opisuje, z pewnością jest niezwykle trudne. Proszę pamiętać, że życie składa się z różnych etapów - czasem są one lepsze, a czasem gorsze. W tych trudniejszych chwilach często wydaje nam się, że już zawsze tak będzie…

Widząc jednak, że zdecydował się Pan napisać tę wiadomość, dostrzegam w tym dużo nadziei oraz siły do podjęcia pracy nad tym, co Pan obecnie przeżywa. Trudno mi powiedzieć więcej, ponieważ nie znam Pana historii, ale proszę pamiętać, że to, co dzieje się teraz mimo ogromnego, odczuwanego bólu jest częścią trudnego momentu, z którym można sobie poradzić.

Patrząc na Pana gotowość do zmiany i szukanie wsparcia, wierzę, że możliwe jest wyjście z tego stanu. Proszę również pamiętać, że tak jak każdy człowiek, zasługuje Pan na uwagę, opiekę, troskę i akceptację.

Życzę Panu dużo siły i wytrwałości.

Agnieszka Marciniec

Agnieszka Marciniec

Dzień dobry. Zwraca uwagę, że zamiast szukać możliwości poprawy, próbuje Pan przygotować się na życie bez radości. Może to być sposób ochrony przed kolejnym zawodem. Kiedy człowiek przestaje mieć nadzieję, mniej ryzykuje, że znów poczuje rozczarowanie. Pisze Pan również o samotności, wycofaniu i lęku przed relacjami. Warto byłoby przyjrzeć się temu, co sprawia, że bliskość wydaje się Panu tak trudna i dlaczego tak łatwo pojawia się przekonanie, że związek „i tak się nie wydarzy”. Być może kryje się za tym lęk przed odrzuceniem, wstyd lub głębokie poczucie, że nie zasługuje Pan na zainteresowanie drugiej osoby. Brak radości, utrata zainteresowań i poczucie, że będzie już tylko gorzej, mogą świadczyć o nasileniu depresji. Dlatego warto skontaktować się z psychiatrą lub psychoterapeutą i powiedzieć wprost o tych objawach. Nie musi Pan uczyć się żyć bez radości. Ważniejsze jest zrozumienie, co ją dziś blokuje i dlaczego tak trudno uwierzyć w możliwość zmiany.

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co Pan opisuje, brzmi jak bardzo trudne doświadczenie. Szczególnie zwraca uwagę utrata radości z rzeczy, które kiedyś dawały choć chwilową ulgę – nawet muzyka przestała pełnić tę rolę. Kiedy taki stan utrzymuje się przez dłuższy czas, łatwo uwierzyć, że „już zawsze tak będzie”. Warto jednak pamiętać, że sposób, w jaki dziś widzi Pan swoją przyszłość, może być silnie związany z obecnym stanem psychicznym.

Pisze Pan o braku energii, niskiej samoocenie, wycofaniu z relacji i przekonaniu, że związek nigdy się nie wydarzy. To bardzo obciążające myśli, ale nie oznaczają one automatycznie, że opisują rzeczywistość. Często, gdy człowiek długo cierpi, zaczyna traktować swoje przewidywania jak pewniki.

Jeśli nie jest Pan już pod opieką specjalisty, warto rozważyć ponowną konsultację z psychologiem lub psychiatrą. Nie dlatego, że „nie daje Pan rady”, ale dlatego, że obecne objawy wyraźnie wpływają na jakość życia i zasługują na profesjonalne wsparcie. Nie musi Pan uczyć się żyć z brakiem radości – celem jest raczej zrozumienie, co podtrzymuje ten stan i stopniowe odzyskiwanie wpływu na swoje życie.

Jeżeli zdarzają się chwile, w których pojawiają się myśli o tym, że nie chce się Panu żyć lub ma Pan poczucie, że sytuacja staje się nie do zniesienia, proszę nie zostawać z tym samemu. W takiej sytuacji warto jak najszybciej powiedzieć o tym bliskiej osobie, skontaktować się z lekarzem lub zgłosić po pomoc do najbliższego oddziału ratunkowego.

Choć teraz może być trudno w to uwierzyć, to, że dziś nie odczuwa Pan radości, nie oznacza, że ten stan będzie trwał zawsze. Zdecydowanie warto poszukać wsparcia, zamiast próbować przyzwyczaić się do cierpienia.

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry. To co Pan opisuje jest częstym doświadczeniem osób zmagających się z depresją. Utrata odczuwania radości, wycofanie, niska samoocena i przekonanie, że nic się nie zmieni, są objawami choroby, a nie dowodem na to, że „tak już będzie”. Nie zachęcałabym do uczenia się życia bez radości, lecz do kontynuowania leczenia i psychoterapii, ponieważ te objawy są odwracalne. Warto również powiedzieć o obecnym pogorszeniu lekarzowi prowadzącemu, czasami konieczna jest modyfikacja leczenia. Wiele osób po odpowiednim leczeniu odzyskuje zdolność do czerpania satysfakcji z życia, nawet jeśli dziś wydaje się to niemożliwe.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Zobacz podobne

Jak pomóc przyjaciółce z depresją, która straciła wiarę w terapię i sięga po używki?

Dzień dobry. Mam dyskretne pytanie. Moja przyjaciółka choruje na depresję. Ma 34 lata. Pracuje. Mieszka z rodzicami. Jakiś czas temu dostała od psychiatry lek na depresję, ale on bardziej pomaga jej zasnąć, niż jej pomaga na ogólne samopoczucie. Chodziła jakiś czas temu do psychologa z Mopru. Ale pani psycholog powiedziała jej, że ma do niej nie przychodzić. Że potrzeba czasu, aby problemy się rozwiązały. Przyjaciółka nie chce już chodzić do tego psychologa. Nie wie czy te spotkania jej pomogą. Straciła wiarę w wizyty u psychologa. I tamta pani psycholog powiedziała, że powinna odczekać kilka tygodni. Obecnie tam już nie chodzi. Została bez terapii. 

Przyjechała do mnie na parę dni do Ząbek. Ale niestety już jutro wraca do siebie do domu. Powiem szczerze, że o nią się martwię. Nie chcę , żeby straciła życie przez swoje problemy. Kiedyś inaczej się zachowywała. Bywało u niej lepiej. Teraz kompletnie się załamuje. Bardziej jest zamknięta w sobie. Obecnie spędzamy trochę czasu razem. Od jej przyjazdu minęły 3 dni. Wczoraj spędziłyśmy z sobą dzień. 

Zmartwiła mnie tym, że kiedy nie radzi sobie z problemami sięga po używki, np. alkohol i pali zapachowe papierosy. Nie wiem już jak mam jej pomóc. Czasem boję się, że zrobi sobie krzywdę. Przyjaciółka na co dzień bierze na stałe leki na nadciśnienie, na niedoczynność tarczycy, meltforminę i lek na depresję. Miała nawet kiedyś zakrzepicę i przez nią wylądowała w szpitalu. Uważam, że nie powinna pić alkoholu przy braniu leków. Proszę o poradę w sprawie mojej przyjaciółki. Z poważaniem Mała.

Jak radzić sobie z brakiem radości i nerwowością w trudnej sytuacji domowej u nastolatka?

Mam 17 lat, raczej spiętą sytuację w domu, nie mogę poczuć dobrych emocji, jedynie tylko te złe, nie pamiętam, kiedy ostatnio poczułem naprawdę szczęście, mam odruchy nerwowe, nie mogę usiedzieć lub być za długo w miejscu, bo drgne, jem oraz obgryzam paznokcie z nerwów, każdy dzień jest taki sam, i ciężko mi zapamiętać co działo się wczoraj, od 2020-2023 nie pamiętam naprawdę niczego

Od roku, kiedy odeszła ode mnie narzeczona, kochałem ją jak nikogo innego, nie umiem sobie poradzić z tym, że zostawiła mnie po 3 latach związku
Witam. Od roku, kiedy odeszła ode mnie narzeczona, kochałem ją jak nikogo innego, nie umiem sobie poradzić z tym, że zostawiła mnie po 3 latach związku, bo pogubiłem się trochę z życiem, miałem problem, z którym nie mogłem sobie poradzić. Od roku nie piję alkoholu i nadal nie wiem i nie umiem pogodzić się z odejściem do innego, nie potrafię o niej przestać myśleć wszytko wkoło czy telewizor, internet, przypomina mi ją, jej imię, ale wiem że nie będzie już ze mną. Chciałbym jakoś się podbudować, bo nie umiem po tym wszystkim nawet porozmawiać z jakąkolwiek kobietą. Nadal mam tak że ona wróci bo bardzo ją kocham i jej syna. Co mam zrobić, jak odzyskać pewność siebie i nie tylko? Boję się komukolwiek zaufać, bo myślę że po pierwszej żonie i rozwodzie spotykałem się z kobietami a kiedy odeszła narzeczona nie potrafię, nie umiem nawet normalnie rozmawiać, boję się wszystkiego. Wszystko robiłem dla nich ale ona powiedziała że mnie nienawidzi i nie wiem za co tak naprawdę. Nie umiem wyjaśnić co tak naprawdę jest ale czasem myślę że jestem jakiś toksyczny, że jestem jakiś chory psychicznie. Co mam robić? Mam 40 lat i czasami żałuję że się urodziłem
Jakie istnieją sposoby CBT na radzenie sobie z zaburzeniami nastroju?

Jakie istnieją sposoby CBT na radzenie sobie z zaburzeniami nastroju?

Czy ChAD może zniknąć/ przyjąć łagodniejszą formę? Czy to, co przeżywam, to właśnie to?
Czy CHAD może "zniknąć" bez farmakoterapii? Kiedy miałam 18 lat, zdiagnozowano u mnie CHAD. Było to oczywiste, dla mnie, szkolnej pedagog i dla pani psychiatry. Pamiętam, że było wtedy na pewno lepiej z lekami niż bez leków. Depresje były wtedy bardzo głębokie i nawet zgodziłam się na pobyt w szpitalu psychiatrycznym. Anhedonia, pesymizm, zaniedbanie higieny osobistej (nie kąpałam się wiele dni), myśli s, samookaleczanie, nie ma wątpliwości, że to depresja. Ciężko natomiast obiektywnie ocenić czy znajdowałam się w stanach manii czy nie (ale tak pewnie bywa u każdego chorego na CHAD). Jednak patrząc na to, że często robiłam ryzykowne rzeczy, miałam problem z alkoholem i marihuaną, Pewnego dnia, nawet pamiętam datę, był to 25 luty 2022, pokłóciłam się z rodzicami, kiedy ich odwiedzałam, mieszkałam wtedy sama w wynajmowanym mieszkaniu. Chciałam wyjść z domu i wrócić do mieszkania pieszo w nocy. Mama nie chciała mnie wypuścić i dostałam ataku szału, w wyniku którego siostra miała siną twarz i mama też miała parę siniaków. Chciałam wyjść z domu w kiepskim stanie psychicznym, ale mama i siostrą musiały mnie trzymać siłą, żebym nie wyszła z domu. Tamtą noc spędziłam u rodziców w domu. Następnego dnia przemyślałam to wszystko i uznałam, że mocno przesadziłam. Postanowiłam wtedy, że nie będę już nikomu mówić o swoich problemach i będę udawać, że u mnie wszystko w porządku. Nie zwierzałam się z problemów nawet chłopakowi, z którym obecnie mieszkam. W depresji płakałam cicho po kątach, tak, żeby nie widział. Po jakimś czasie ten mój CHAD chyba się wyleczył(?). Jednak nadal w momentach, w których sobie nie radzę mam takie myśli, że jedynym rozwiązaniem problemów byłaby śm*erć. Czasem też zdarza mi się łączyć leki z alkoholem, żeby się dobrze poczuć. Raz mam taki okres, że uważam się za tą najgorszą, brzydka i głupią. Innym razem uważam, że jestem ładna i mądra a moja samoocena szybuje w kosmos. Daje radę jednak normalnie pracować i studiować, normalnie żyć. Czuję też, że jakby trzymam wszystkie te objawy za ścianą. Urojenia też nadal towarzyszą mi w gorszym czasie. Potrafię jednak wziąć to na logikę, tłumacząc sobie, że to tylko urojenia, niestety mimo to, czuję lęk. Raz czuję, że wszystko idzie mi świetnie a innym razem czuję się jakbym nigdzie nie pasowała. Obecnie jednak czuję dziwną pustkę i spokój i mam wrażenie, że jestem kimś innym. Tak jakbym stworzyła sobie osobne miejsce w umyśle na przeżywanie wszystkich negatywnych rzeczy. Nadal też ciągnie mnie do używek i zdarzają się spontaniczne popijawy w ciągu tygodnia, kiedy muszę iść do pracy następnego dnia. Dodam, ze leki na CHAD przestałam brać 3 lata temu bo byłam zbyt leniwa, żeby pójść po receptę do psychiatry. W 2022 też zdiagnozowano u mnie ADHD. Pytanie brzmi: czy to może być ten CHAD z łagodniejszymi objawami? Czy powinnam wrócić do leczenia? Czy możliwe, żeby z wiekiem ten CHAD przyjął taką formę? Taką łagodniejszą? Nie wiem co o tym myśleć, a wizytę u psychiatry mam dopiero we wrześniu.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!