Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Związek na odległość, ultimatum partnera i poczucie bezradności - co robić?

Witam. Jestem mamą dwóch synów po przejściach i obecnie jestem z partnerem w związku na odległość. On zaprasza mnie do siebie z dziećmi na wakacje, by choć na tydzień do niego polecieć. Mieszka i pracuje za granicą, ja jestem w Polsce. Dodam, że ja nie pracuję, mieszkam na wsi i bardzo źle się z tym czuje, że on miałby za wszystko płacić. Gdy odmówiłam wyjazdu, on stawia sprawę jasno, jeśli nie przylecimy to między nami koniec. To tylko utwierdza mnie, że on mnie wcale nie kocha, stawiając mi ultimatum. Po prostu on nie rozumie tego, jakie to dla mnie jest trudne. Wiele przeszłam w poprzednich związkach i nie chce nic od obecnego partnera. Nie chce, by później było mi coś wypominane, jak miałam w poprzednich relacjach, czuję się z tym bardzo źle. Gdy tylko coś jest nie po jego myśli, od razu się oburza na mnie i pisze mi przykre słowa, obwiniając mnie, że to mi nie zależy i w ogóle. Nie wiem, co mam robić, ogólnie jestem strasznie załamana, wszystko mnie przytłacza. Nie widzę sensu życia, mam okropne myśli i często łapie doła ,płacze o różnych porach dnia … Bardzo proszę o jakąś poradę. Nie mam nawet z kim porozmawiać o tym wszystkim kogoś się poradzić😢

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

Bardzo współczuję Pani tej sytuacji — to ogromny ciężar, kiedy czuje się Pani samotna, niezrozumiana i postawiona przed ultimatum. Lęk i niepewność, które Pani odczuwa, są całkowicie zrozumiałe, zwłaszcza po trudnych doświadczeniach z przeszłości. To naturalne, że chce się Pani chronić siebie i dzieci.

 

Zachowanie partnera — naciski, obrażanie się, brak empatii — nie świadczą o trosce, lecz o braku zrozumienia. W zdrowej relacji powinno być miejsce na rozmowę, a nie przymus i presję.

 

Płacz, przytłoczenie i złe myśli to nie słabość. To sygnał, że Pani granice zostały przekroczone i bardzo potrzebuje Pani wsparcia. Proszę nie zostawać z tym sama — rozmowa z psychologiem mogłaby być bezpiecznym miejscem, by wszystko uporządkować, poczuć się zrozumianą i zastanowić się, co dalej.

 

Życzę Pani wszystkiego dobrego,

Justyna Bejmert

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

To, co opisujesz, jest ogromnie obciążające. Masz prawo czuć się zagubiona i przytłoczona. Stawianie ultimatum i brak empatii ze strony partnera nie świadczą o zdrowej, wspierającej relacji. Twój niepokój, że historia może się powtórzyć, jest zrozumiały — doświadczona przemoc emocjonalna zostawia ślad, a Twoja ostrożność to objaw siły, nie słabości.
 

Warto, byś teraz skupiła się na sobie i na tym, co Ty czujesz, czego Ty potrzebujesz, nie co partner chce wymusić. A jeśli myśli stają się przytłaczające, nie zostawaj z tym sama — skontaktuj się z psychologiem, telefonem zaufania lub grupą wsparcia. To nie wstyd prosić o pomoc. Jesteś ważna, zasługujesz na szacunek i spokój.

Karolina Bobrowska

Karolina Bobrowska

Dzień dobry,


To, że czuje się Pani załamana, ma negatywne myśli i często płacze, to sygnały, że potrzebuje Pani pomocy i wsparcia. Jeśli nie ma Pani w swoim otoczeniu nikogo, komu mogłaby Pani zaufać i z kim mogłaby Pani porozmawiać - z rodziny, przyjaciół, czy znajomych - to bardzo ważne jest, aby sięgnęła Pani po pomoc profesjonalną. Spotkanie z psychologiem czy nawet telefon zaufania mogą dać Pani przestrzeń, gdzie poczuje się Pani bezpiecznie, gdzie wysłuchają Panią bez oceniania i pomogą znaleźć sposób na poradzenie sobie z tym, co Panią przytłacza. Nie musi Pani przez to przechodzić sama.


Proszę pamiętać, że Pani uczucia są ważne i zasługuje Pani na to, by ktoś Panią wsparł i pomógł zobaczyć, jakie jest wyjście z tej sytuacji. Jeśli ma Pani trudności, to nie znak słabości, tylko sygnał, że czas zadbać o siebie i poszukać pomocy.

 

Pozdrawiam serdecznie

Karolina Bobrowska
psycholog

Magdalena Pardo

Magdalena Pardo

Dzień dobry Angela,

w związku z sytuacją, którą opisujesz masz pełne prawo do emocji, które przeżywasz. Zostałaś postawiona w sytuacji, w której nie zostały uwzględnione Twoje potrzeby. Ultimatum postawione przez Twojego partnera pozbawione jest zrozumienia i empatii - coś, na co zdecydowanie zasługujesz, zwłaszcza w relacji partnerskiej! 

Z pewnością w tej sytuacji udałoby się wypracować złoty środek, rozwiązanie, które byłoby odpowiednie dla obydwu stron. Tak się jednak nie stało, więc teraz jest moment na to, abyś zaopiekowała się sobą i przyjrzała się swoim emocjom - bez oceniania, z troską i uważnością. 

Poczucie przytłoczenia, lęku i bezsensu nie są oznaką Twojej słabości. To sygnał "moje potrzeby nie zostały zaspokojone, zaś granice - przekroczone". Na tej podstawie możesz zastanowić się, czego potrzebujesz od relacji partnerskiej, czego nie otrzymujesz, jak chciałabyś, aby ta relacja wyglądała. 

Jakie potrzeby nie zostały zaspokojone w związku z tą sytuacją? Czego teraz najbardziej potrzebujesz? Kto może być osobą, która mogłaby Cię wysłuchać i wesprzeć (jeżeli partner nie wykazuje wspierającej postawy)? 

To pytania warte zadania samej sobie. Nie jesteś winna tej sytuacji, a oburzanie się Twojego partnera oraz obwinianie nie są postawą wspierającą. Jeżeli tak jak piszesz, nie masz z kim porozmawiać o tym wszystkim, nie wahaj się sięgnąć po pomoc specjalisty. Warto, abyś zadbała teraz o swój środek i zaopiekowała się tym, co tego wymaga. Warto porozmawiać o tym, czego doświadczasz z psychologiem. Nie musisz zostawać z tym wszystkim sama. 

 

Pozdrawiam,

Magdalena Pardo

psycholożka

 

Zobacz podobne

Konflikt rodzinny po śmierci teścia – jak sobie radzić z napięciami i oszczerstwami?
Witam. Pytam tutaj,bo już sobie sama z tym nie radzę 😥 młodsza siostra męża. Od początku mój teść zmarł 5lat temu i od tego się zaczęło.... Siostra męża kazała cały pogrzeb wziąć na niego,bo nie chciała na mamę,ani siebie z powodu pozyczki. Mąż wszytko zrobił tak jak należy,bo z teściem żyliśmy z zgodzie zawsze dzwonił odwiedzaliśmy go pytał o wnuczki o nas. Wiedzieliśmy z mężem,że teść zaciągnął duża pożyczę z banku dla siostry męża,ale się nie wtrącaliśmy ...obiecywała tacie że ona będzie płaci i tp. Później wyzywała teścia sam się nam skarżył,że nie płaci ...ale teść zmarł a ja musiałam zrzec swoje córki za długi siostra nie chciała udostępnić umowy pożyczki bo ona potrzebowała dla swoich dzieci. Wtedy zaczęły się problemy z nią.. postawiłam sprawę jasno,że ma czasem do dnia tego na przesłanie,bo niechce żeby moje dzieci były obciążone długiem. Mąż był zły trochę na mnie bo twierdzi,że jest "między młotem a kowadłem" udało się zrzec córki,później był problem bo chciała zrobić pomnik dla teścia ciągle dzwoniła do męża jak był w pracy rozmawiali ale on to ukrywał później zadzwoniła do mnie i mówi że gadała z bratem i ma przyjechać rano bo pomnik trzeba kupić. Już wybrała z teściową ale on musi zapłacić z czego faktycznie wzięłam pożyczę na protezy dla naszej niepełnosprawnej córki więc powiedziałam mężowi,żeby wszyscy się zebrali i każdy mógł np. przez 6mies zbierać jak uzbieramy to zrobimy. I zaczęło się wyzywanie mnie obrażanie ciągle siostra męża miesza. Nastawiła całą rodzinę przeciwko mnie nawet smsy Bart męża pisał że jestem szmata i tp. Bardzo to bolało bo nigdy złego słowa nie powiedziałam na nich. Teraz nawet męża mama ma do niego pretensje chodź dzwoni do niej często,ale z racji że w domu jest alkohol ja tam z córkami nie jedzie po za tym nigdy nas nie zapraszają a nasze córki traktują taka samo jak mnie...nigdy teściowa nawet o nas nie pyta słucha tylko swojej młodszej córki bo jej dzieci pilnuj. Widzę,że męża to gryzie,ale mnie bardziej bo widzę że częściej rozmawia z nimi jak mnie nie ma np. przez telefon... Ciężka sytuacja bo męża mama pije z nią miesza brat alkoholik z konkubiną nie jeździmy tam od kiedy teścia nie ma bo są awantury alkohol. Już nie radzę sobie z tym...odbija mnie to bo ciągle coś wymyśla.. myślę nawet nad rozwodem chodź kocham męża ale widzę że on też się męczy. Ja nie mam z nimi kontaktu,ale mąż ma widziałam że w smsie obrażają mnie,a mąż nie reaguje na to boli mnie to bardzo bo jak widzę że piszą "szmata" "cipa" a po jakimś czasie zamów rozmawiają ze sobą widzę to oo mężu,bo wtedy przychodzi z pracy taki wkurzony na mnie. Chodź nic nie zrobiłam Myślałam nad wizyta u psychologa ale ze względu na córkę nie mam możliwości. Bardzo proszę o jakąś poradę 😔
1,5 roku temu zakończyłam swoje 17 letnie małżeństwo. Zostałam sama z dwójką dzieci
1,5 roku temu zakończyłam swoje 17 letnie małżeństwo. Byłam silna i zdecydowana bo powodem były zdrady i używki z jego strony. Wyrok przyjęłam z ulgą. Zostałam sama z dwójką dzieci i zdecydowałam, że podejmę drugi etat żeby nie być zależną od kogokolwiek. I tu zaczynają się moje schody.. Pracuje od 7-24. Mam wrażenie, że jestem sama w świecie. Moje życie kręci się wokół pracy. Dzieci mają mnie w 100 % tylko w weekendy. Często jest tak, że nie mam ochoty na spacer czy kino bo wolę zostać w łóżku. Snuje się jak cień po domu. Brakuje mi tej iskry szaleństwa która zawsze miałam. Nie potrafię utrzymać nowych związków bo gdy zaczyna się "poważnie" to uciekam. I teraz moje pytanie.. Czy to zwykłe zmęczenie czy już depresja. Nieraz wpadają mi do głowy głupie pomysły żeby się poddać i skończyć ze sobą ale fakt posiadania dzieci mnie powstrzymuje.
Przyjaciółka zrywa kontakt - jak pogodzić się z utratą długoletniej przyjaźni?

Witam, Od pewnego czasu zauważyłam, że z moją przyjaciółką, z którą znam się 12 lat, kontakt się urwał. Każda z nas założyła rodziny, mężowie, ona dziecko. Spotykałyśmy się raz na jakiś czas, pisania było mało. Kiedyś mi już zasugerowała, że wkraczam bardzo w jej życie, kontroluje i po prostu nie mogę tak robić. 

I bardzo z tym walczyłam. I czuje, że mi wychodziło. Przedwczoraj napisałam do niej czy może się spotkamy, odczytała.. nie odpisała. Po 2 dniach w pracy, zamiast napisać do koleżanki znak zapytania (bo pracuje w szpitalu, w którym jest mój dziadek i wysłałam jej ciągle zapytania o dziadka) to wysłałam do nie przypadkowo. Kontaktu nadal zero, zaczęłam się martwić, myślałam, że coś z dzieckiem czy z nią. I po chwili dostałam wiadomość, że ona wie, że ten znak na pewno był do niej, żebym przestała kłamać i ona życzy mi jak najlepiej, ale ona przestrzeni na naszą relacje już nie ma. Ma dość tłumaczeń i kończy to. Napisałam, że to nie było do niej, ale ona mówi, że dość słuchania tłumaczeń i na razie. Chciałam się dowiedzieć, co ją kierowało, mówi, żebym nie drążyła i skoro cześć to cześć. Rozmawiałam z mężem, powiedział, że może poczuła się otoczona z twojej strony, ale powinna to wyjaśnić. Jest mi przykro, bo boję się, że kolejny raz coś zrobiłam, chyba że może warto iść naprawdę prosto i nie patrzeć ciągle zecja popełniłam błąd, tylko pogodzić się z utratą i iść przez życie...

Jak poradzić sobie z mężem odmawiającym pomocy terapeutycznej po przeprowadzce?
Hej! Już w innym poście pokrótce opisałam moją historię, znajdziecie ją tutaj https://twojpsycholog.pl/forum/pytanie/jak-poradzic-sobie-z-zalamaniem-meza-po-przeprowadzce-i-nadmiernym-stresie-6076. Mój problem polega na tym że mam wrażenie że mój mąż zrobił sobie ze mnie opiekunkę i psychologa - nie chce się zgłosić do profesjonalisty. Cały czas rozmawiamy tylko na jeden temat ten temat dotyczy jego i jego problemu. On uważa że największym jego problemem jest przeprowadzka w miejsce w którym nie chce mieszkać - mimo że kilka miesięcy temu jeszcze przed tym kryzysem sam namawiał mnie do kupna domu w tej miejscowości. Nagabuje mnie ciągle żeby z nim rozmawiać chodzi za mną ja nie mam gdzie się schować ja cały czas przed nim uciekam mówiąc że jestem już zmęczona jego zachowaniem zmęczona ciągłymi rozmowami na ten sam temat. On jednak tego nie respektuje i cały czas mówi mi jaki on jest biedny jaki on jest smutny że on sobie z tym nie daje rady że on nie wie co to będzie z nim i z naszą rodziną jak my się tam przeprowadzimy. Mam poczucie że chce mną manipulować i moimi uczuciami. Że całą winę za tą sytuację chce zwalić na mnie że ja nie zrobiłam nic żeby mu pomóc czyli nie sprzedałam jak się okazuje niechcianego domu. Który niechciany jest tylko przez niego. Nie mam siły już go wspierać bo każde moje słowo wsparcia, lub próba wytłumaczenia mu że powinien zgłosić się do specjalisty że ani ja mu nie pomogę ani on sam sobie nie pomoże kończy się odbijaniem piłeczki i często płaczem. Jak ja powinnam postępować czy ja mam go głaskać po głowie i ciągle uspokajać czy traktować jako dorosłego mężczyznę mamy 36 lat i dwoje dzieci. Nie mam za bardzo oparcia w mojej rodzinie a nie w jego rodzinie jeśli o to chodzi bo mieszkamy daleko od nich. Ja też chcę się zdystansować bo po prostu ta cała sytuacja bardzo mnie przytłacza i codziennie wywołuje u mnie płacz. Pomóżcie jak ja mam z nim postępować?!
Jak wyjaśnić partnerowi problem borderline w związku?
Dobry wieczór, chciałam się dowiedzieć jak uzmysłowić komuś problem borderline. Borykam się z tym od kilku lat i jakoś przywykłam ale mój nowy partner uważa to "na chłopski rozum" jako kobiecość. Bo dużo kobiet martwi się o związek itd. Chciałabym mu przedstawić cały problem związany z borderline ale on tego nie rozumie a ja nie mam pomysłu jak mu tłumaczyć. Z góry dziękuję za pomoc
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.