Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Samotność w rodzicielstwie: mąż nie pomaga z 6-miesięcznym dzieckiem, czuję się na skraju wytrzymałości

Piszę tutaj, bo naprawdę już nie wiem, co mam robić. Mam 6-miesięcznego synka z mężem. Od kiedy urodził się maluch, czuję się jakbym była sama. Damian kompletnie się wyłączył z opieki nad dzieckiem. Jego argument brzmi zawsze tak samo: "przecież mała potrzebuje cyca, ja i tak nie pomogę". Nie wstaje w nocy NIGDY. Nawet jak dziecko płacze godzinami, on sobie śpi jak zabity i mówi, że "to moja robota". Codziennie wieczorem znika - albo na padla z kumplami, albo na jakieś swoje zajawki. Wraca późno, czasem nawet nie wiem o której. A ja siedzę sama z maluchem od rana do wieczora, potem całą noc wstaję co 2-3 godziny. Teraz planuje wyjazd z kolegą do Hiszpanii na 2-3 TYGODNIE. Jak mu powiedziałam, że nie dam rady sama z dzieckiem przez tyle czasu, to się zdenerwował i powiedział, że "w pierwszych dwóch latach życia dziecko potrzebuje matki, a nie ojca" i że "powinnam być wdzięczna, że może pracować i nas utrzymywać". Ja już nie śpię prawie wcale od 6 miesięcy. Zaczęłam mieć napady płaczu, czuję się jak zombie. Czasem patrzę na siebie w lustrze i nie poznaję tej osoby. Boję się, że wpadam w depresję poporodową, ale nawet na wizytę do lekarza nie mogę pójść, bo kto będzie z dzieckiem? Próbowałam z nim rozmawiać, ale on mówi, że przesadzam i że "wszystkie kobiety jakoś sobie radzą". Jego matka też mu przytakuje i mówi, że "za jej czasów mężczyźni w ogóle nie zajmowali się dziećmi". Co mam robić? Czy to normalne? Czy rzeczywiście powinnam "dać radę" sama? Czuję się jak najgorsza matka na świecie, że już nie mam siły... Przepraszam za chaotyczny wpis, ale naprawdę jestem na skraju wytrzymałości. Co mam zorbić?

User Forum

Monika

4 miesiące temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Pani Moniko, wygląda na to, że mąż kompletnie nie czuje się odpowiedzialny za Wasze dziecko i żyje bardziej życiem "singla", niż męża i ojca. Widzę Pani ogromne zmęczenie, frustrację i to absolutnie nie jest "przesadzanie" tylko realne cierpienie wynikające z przeciążenia obowiązkami. Nie musi Pani radzić sobie sama i ma Pani prawo wymagać od męża odpowiedzialności i udziału w opiece nad dzieckiem. To, że on ma inne zdanie na ten temat, nie oznacza, że zwalnia go to z obowiązku pełnienia roli ojca. Proszę rozważyć spotkanie z psychologiem lub psychoterapeutą, bo Pani samopoczucie i obawy dotyczące depresji poporodowej to obszary, którymi warto się zaopiekować. Zastanawiam się również czy w Pani otoczeniu jest ktokolwiek, kto mógłby choć odrobinę Panią odciążyć i pomóc w codziennych zadaniach - przyjaciółka, sąsiadka, dalsza rodzina. Czasami małe wsparcie potrafi być nieocenione. Przesyłam Pani dużo ciepła,

 

Justyna Bejmert

Psycholog

mniej niż godzinę temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Aleksandra Nowosad

Aleksandra Nowosad

Dziękuję Ci za ten wpis. Widać w nim ogromne zmęczenie, ale też ogrom troski: o dziecko, o rodzinę, o siebie. I to ważne, że piszesz, że mówisz głośno: „nie daję już rady”. Bo naprawdę nie musisz dawać rady sama.

 

To, czego doświadczasz, to nie przesada, nie „wymysły”, tylko realne przeciążenie: emocjonalne, fizyczne i psychiczne. Wszystko, co opisujesz: brak snu, wyczerpanie, płacz bez powodu, poczucie samotności – to mogą być objawy depresji poporodowej, która nie jest oznaką słabości, tylko konsekwencją zbyt dużego obciążenia przy zbyt małym wsparciu.

 

Twój partner się oddalił, a to, co mówi - że „to Twoja rola” albo że „dziecko potrzebuje tylko matki” - to nie są fakty, tylko bardzo wygodne dla niego wymówki. Bycie ojcem to nie jest rola „do odłożenia na później”. I Ty masz prawo oczekiwać zaangażowania, troski i obecności, nie tylko finansowej.

 

To, że nie śpisz, nie masz przestrzeni na lekarza, na siebie, że Twoje granice są przekraczane – to naprawdę zbyt wiele jak na jedną osobę. Nie jesteś złą matką - jesteś po prostu mamą z sercem, która nie ma już siły dźwigać tego wszystkiego sama.

 

Proszę, spróbuj zrobić mały krok w stronę pomocy - choćby telefon do lekarza rodzinnego, położnej środowiskowej lub psychologa online. Czasem wystarczy jedno spotkanie, żeby poczuć się mniej sama.

I jeśli masz chociaż jedną bliską osobę, proszę powiedz jej szczerze, że potrzebujesz wsparcia. Nie musisz być bohaterką. Masz prawo być zmęczona.


 

4 miesiące temu
Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Witaj Moniko,

Twoje zmęczenie jest zupełnie normalne i masz do niego prawo. Odnoszę wrażenie, że Twój małżonek znalazł sobie dość wygodne wymówki. Bycie mamą ( nawet takiego malucha) nie oznacza rezygnacji z siebie. Rodzicami jesteście oboje i Wasze prawa i obowiązki są takie same.

Zastanów sie proszę czy masz w swoim otoczeniu choć jedną osobę, która mogłaby Ci pomóc. Czasem to są pozornie błache sprawy, np. uporządkowanie mieszkania, zarejestrowanie do lekarza, krótka nawet telefoniczna rozmowa. 

Nawet jeśli ktos mógłby posiedzieć z dzieckiem, żebyś zrobiła coś dla siebie, np. relaksującą kąpiel czy coś co po prostu lubisz.

Płaczliwość może być związana ze zmęczeniem i trudnymi emocjami. Może rozważysz pomoc specjalisty on-line?

 

Serdeczności 

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

4 miesiące temu
Patrycja Jędraszko

Patrycja Jędraszko

Dzień dobry Pani Moniko,

Przede wszystkim, nie jest Pani "złą matką", tylko dlatego że czuje się Pani wyczerpana samotną opieką nad dzieckiem. Z Pani wypowiedzi wybrzmiewa ogromne zmęczenie zaistniałą sytuacją oraz bezsilność wobec postawy męża. W takiej sytuacji obciążenia fizycznego i psychicznego nasz mózg może wchodzić w "tryb przetrwania". Wspomina Pani o próbach rozmowy z mężem które nie skończyły się korzystnie - rozumiem, że w takich chwilach trudno jest pozostać spokojną, natomiast myślę, że warto przedstawić jeszcze raz mężowi fakty dotyczące Pani pogarszającego się samopoczucia oraz swoje potrzeby, a także postawić granicę, aby mogła Pani zadbać o swoje zdrowie - może uda się wypracować w ten sposób kompromis dotyczący zamiennego opiekowania się dzieckiem jako oboje świeżo upieczonych rodziców. Myślę, że również rozmowa z bliską, wspierającą osobą mogłaby dać Pani przestrzeń na chwilę oddechu, natomiast jeśli poczuje Pani, że kryzys się pogłębia, zachęcam Panią do skorzystania z profesjonalnego wsparcia - nie zawsze musi być to od razu wizyta u psychologa/psychoterapeuty - w kryzysowej sytuacji może Pani skorzystać, np. z telefonu zaufania.

 

Z pozdrowieniami, 

Patrycja Jędraszko

Psycholog

4 miesiące temu
Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

To, czego doświadczasz, nie jest oznaką, że jesteś „złą matką”, tylko sygnałem ogromnego przeciążenia i braku wsparcia. Masz prawo oczekiwać od partnera zaangażowania. Ojcostwo zaczyna się od narodzin, nie dopiero „za dwa lata”. Twoje zmęczenie i objawy mogą wskazywać na depresję poporodową, dlatego ważne, byś jak najszybciej skontaktowała się z lekarzem lub psychologiem, nawet online, jeśli trudno Ci wyjść z domu. Spróbuj też zaangażować kogoś zaufanego (rodzina, przyjaciółka), żebyś mogła choć na chwilę odpocząć.

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska 

Psycholog okołoporodowy, dzieci i młodzieży

4 miesiące temu
Paulina Habuda

Paulina Habuda

Dzień dobry, 

 

Pani Moniko na wstępie chciałam powiedzieć, że tak zwyczajnie po ludzku współczuję Pani tych wszystkich trudnych przeżyć. Narodziny dziecka oprócz tego, że często są wspaniałym i wyczekiwanym momentem, to również często są po prostu ogromnym stresem i olbrzymią zmianą naszego dotychczasowego życia. Natomiast jeżeli dwoje ludzi decyduje się na dziecko, to jest to podwójna odpowiedzialność, nie tylko jednej osoby. Właśnie dlatego, żeby wspierać się w tych trudniejszych chwilach. 

Z Pani wiadomości jednak wnioskuję, że Pani czuje się osamotniona, Pani trudności nie są zauważane, brakuje Pani wsparcia. Nie jest niczym dziwnym, że ostatecznie Pani stan psychiczny się pogarsza. Ponieważ odnosząc się do słów teściowej - nie jest prawdą, że kobiety zawsze same sobie radziły. Opisy historyczne wręcz wskazują, że kiedyś wychowanie dziecka było obowiązkiem całych społeczności. To tak naprawdę czasy współczesne skazują często kobiety na samotne wychowanie, co prowadzi do ich częstego przeciążenia i stanów depresyjnych. 

Jak już zostało wskazane w poprzednich odpowiedziach - jest ważne, aby zadbała Pani o siebie. Może Pani skorzystać z konsultacji online - zarówno psychologicznych, jak i psychiatrycznych (może być koniecznie włączenie leków antydepresyjnych). Ale proszę również porozmawiać o tym, co się dzieje z kimś bliskim - rodziną lub znajomymi, i przedstawić sytuację tak jak przedstawiła ją Pani na forum. Proszę nie bać się prosić o pomoc. 

 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda

Psycholog 

 

4 miesiące temu
Justyna Majewska

Justyna Majewska

Pani Moniko, bycie rodzicem to wyzwanie na każdym etapie rozwoju. Kobieta zaraz po porodzie przejmująca całkowicie opiekę nad noworodkiem bez wsparcia najbliższych, to ogromne przeciążenie i wyczerpanie. Słyszę, jak bardzo potrzebuje Pani wsparcia i pomocy, Pani podstawowe potrzeby jak sen nie są zaspakajane. Opisała Pani sytuację totalnego osamotnienia w wychowywaniu dziecka. Model obecnej rodziny uległ zmianie i dysponujmy dużą wiedzą potwierdzoną badaniami,  jak ważne jest wspólne branie odpowiedzialności w wychowywaniu potomstwa. Wyobrażam sobie, że trudno jest w chwili wyczerpania fizycznego i psychicznego otwarcie rozmawiać z mężem, o tym, czego Pani potrzebuje od męża w obecnej sytuacji np. przejęcie nocnego karmienia. To też szansa dla taty, by budować relacje ze swoim synem. Jeżeli opisane przez Panią objawy będą się przedłużały, sugeruje konstelację z psychiatrą. Zadbanie o siebie posłuży też dobrostanowi Pani synka.

 

Pozdrawiam ciepło

 

Justyna Majewska

Psycholog, Sandplay Therapy Practitioner

 

4 miesiące temu
Maria Sobol

Maria Sobol

Pani Moniko,
widzę, jak bardzo jest Pani zmęczona. Sześć miesięcy bez snu i niemal cała opieka na Pani barkach to ogromne obciążenie. Proszę jak najszybciej skontaktować się z lekarzem rodzinnym i powiedzieć o swoich objawach — to ważne, by sprawdzić, czy nie rozwija się depresja poporodowa i ustalić wsparcie. Warto porozmawiać z mężem krótko i stanowczo: nie da Pani rady sama przez kilka tygodni, potrzebny jest konkretny plan opieki lub rezygnacja z wyjazdu. Można też spróbować poprosić kogoś z bliskich, choć o kilka nocy pomocy albo rozważyć krótkoterminową opiekę dzienną, każda godzina snu teraz jest bezcenna. Proszę zadbać o najprostsze rzeczy: sen, jedzenie, chwila odpoczynku — to podstawa, żeby móc myśleć dalej. Nie musi Pani tego robić sama; proszę szukać wsparcia już dziś.

 

Z ciepłem,
psychoterapeutka integracyjna

Maria Sobol 

4 miesiące temu
Anna Winiarczyk

Anna Winiarczyk

Dziękuję, że napisała i podzieliła się Pani tym, co przeżywa. To, co Pani opisuje, jest naprawdę trudne i absolutnie nie dziwię się, że czuje się Pani wyczerpana i na skraju sił. Sześć miesięcy bez porządnego snu, bez wsparcia i z poczuciem, że jest się samej w opiece nad dzieckiem, to ogromne obciążenie i żadna mama nie powinna przez to przechodzić w pojedynkę.

To, co mówi Pani partner, że „dziecko potrzebuje tylko matki”, brzmi jak wymówka i ucieczka od odpowiedzialności. Maluch od samego początku potrzebuje obojga rodziców, ponieważ mama daje bliskość, karmienie i poczucie bezpieczeństwa, ale ojciec też odgrywa ogromną rolę: może nosić, przewijać, kąpać, usypiać, chodzić na spacery. To nie są czynności, które spoczywają na matce, tylko wspólna odpowiedzialność. 

Pani objawy - ciągłe zmęczenie, brak snu, napady płaczu, poczucie braku siły mogą być sygnałem depresji poporodowej. Proszę pamiętać, że to nie oznacza, że jest Pani „złą mamą”, tylko świadczy to o ogromnym przeciążeniu, zarówno psychicznym jak i fizycznym i potrzebuje Pani wsparcia oraz pomocy. I ma Pani do tego pełne prawo. To, co mogłabym w tym momencie zaproponować to rozmowę z partnerem bardzo konkretnie, np.: nie „potrzebuję pomocy”, tylko np. „potrzebuję, żebyś wstawał 2 razy w tygodniu w nocy” albo „żebyś brał malucha na spacer w soboty, żebym mogła odpocząć”. Konkret łatwiej przyjąć i trudniej zbagatelizować. Oprócz tego dobrze też poszukać wsparcia u kogoś zaufanego np. mamy, siostry, przyjaciółki - kto mógłby odciążyć Panią choćby na kilka godzin w tygodniu. Dodatkowo może Pani skorzystać z konsultacji z online z psychologiem lub psychiatrą.

 

Życzę dużo siły,

Anna Winiarczyk

Psycholog

4 miesiące temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak wspierać osobę z depresją, która się leczy lecz nie chcę za bardzo pójść na terapię. W ostatnie dwa tygodnie stała się dla mnie bardzo chłodna i mimo że ją kocham i chcę pomóc po woli tracę wiarę.
Od jakiegoś czasu córka pisze z jakimś starszym chłopakiem
Mam problem z córką 15 letnia. Dowiedziałam się od mamy przyjaciółki (Ola) mojej córki, że od jakiegoś czasu córka pisze z jakimś starszym chłopakiem. Przyjaciółka martwi się i nią, ponieważ ten chłopak pisał do niej, żeby przestała zajmować czas mojej córce, bo ona nie ma wtedy czasu dla niego. Po rozmowie z córką okazało się, że chłopak ma niby 18 lat, ale ja mam obawy, że córka kłamie. Prosiłam o zakończenie znajomości, ale myślę, że córka tego nie zrobi. Nie wiem, jak z nią rozmawiać. Od czego zacząć ? Proszę o pomoc. Magda
Związek na odległość: wyzwania w relacji z partnerką z dziećmi
Witam, jestem z zwiazku na odleglosc, moja partnerka ma dzieci. Ja wlasciwie zakochalem sie w niej a nie w jej dzieciach - jestem pierwszy raz w takiej sytuacji i zawsze myslalem, ze nie jest to problem, i moglbym latwo nawiazac wiez. Niestety ciezko mi to okreslic, pewnie czas pokaze ale mam wrazenie, ze nie moglbym sie na prawde zwiazac emocjonalnie z jej dziecmi, i nie czulbym sie naturalnie gdyby np. Mowily do mnie tato - maja swoich ojcow. I skoro mowa o ich ojcach uwazam, ze kwestie finansowe powinny spoczywac na ich rodzicach, teraz zarabiam dobrze ale po powrocie do kraju moje finanse zmniejsza sie kilkukrotnie i jeszcze gdybym mial brac udzial w finansowaniu nie swoich dzieci to moje zycie polegaloby tylko na jedzeniu i pracy. To kwestia finansowa - mam tylko nadzieje, ze z mojej wypowiedzi nie wynikaja jakies negatywne cechy charakteru. Kwestia podejscia do wydatkow - ja jestem bardzo oszczedny i podchodze bardzo ostroznie do wydawania nawet jak mam pieniadze. Moja partnerka budzet koncentruje nawet kosztem siebie wokol dzieci - byc moze calkiem naturalnie, tylko tutaj sila rzeczy nie bede umial patrzyc na to jak, odmawia sobie jedzenia bo musi zaplacic za wycieczke szkolna - w rezultacie pewnie bede wydawac pieniadze posrednio “na nie swoje dzieci” (to co pisze brzmi troche niezrecznie i dziwnie). Poza tym - ona nie chce podnosic alimentow, wydaje na rzeczy ktore uwazam sa niekonieczne i zbedne ale jezeli dzieci bardzo chca.. to robi wszystko zeby zaspokoic ich potrzeby. Ja tak nie potrafie - sa pewne priorytety na ktore planuje budzet a reszta to dodatki. Kolejna kwestia - czas. Ja chce spedzac go jak najwiecej z nia… nawet teraz kiedy widzimy sie raz na dlugi czas mam wrazenie, ze moglaby rozplanowac go bardziej dla nas jednak odnosze chwilami wrazenie, ze dla niej “czas dla nas rowna sie czas dla nas i dzieci”. Ostatnia noc przed wyjazdem - mam ochote wykorzystac czas maksymalnie i mysle sobie w glebi - fajnie jakby wyslala dzieci do babci… ale u niej wyglada to nieco inaczej. Kolejna kwestia dot. Czasu - kieds byla sytuacja ze partnerka musiala wstac wczesniej do pracy - wiec jak rozumiem w takie dni dzieci organizuja sobie sniadanie same - ona bez zadnego porozumienia, rozmowy mowi “wstaniesz rano i przyszykujesz sniadanie dzieciom”. Raz ze moga zrobic to same dwa to czas mojego urlopu i mam ochote odespac czas pracy a trzy… moze to nic wielkiego ale mam wrazenie ze takie podejscie moze “sie rozrosnac” i w kazdym wolnym czasie bede slyszec “zrob, zawiez, kup, musisz”. Ja osobiscie uwazam, ze najpierw powinno sie takie kwestie omawiac i szukac ewentualnie kompromisu - ja wlasciwie staram sie totalnie nie dzielic/narzucac swoich obowiazkow na kogos innego. Ostatnia rzecz - przepraszam i mam nadzieje, ze to nie problem, ze tak duzo pisze. Kocham podroze, chcialbym ulozyc zycie tak zeby moc czesciej robic sobie wolne i leciec gdzies pozwiedzac - najchetniej z nia ale nie ma tyle urlopu a dwa - nie bylbym w stanie finansowo tego udzwignac kilka razy w roku na dwoje - nie mowiac juz 4 bo wtedy musialbym zapomniec totalnie o jedynej wlasciwie rzeczy w zyciu ktora daje mi satysfakcje - nie umiem z nia o tym porozmawiac bo czuje, ze bylaby zawiedziona i wyniknalby z tego konflikt. Podsumowujac - kocham ja ale jednoczesnie w zwiazku z tym ze ma dzieci nie chcialbym rezygnowac ze swojego zycia ktore sobie zbudowalem w oparciu o moje potrzeby a ona chyba uwaza, ze “powinna mi narzucic jej realia bo tak wyglada zycie”.
Jak pogodzić się z wyjazdem córki na stałe za granice?
Jak pogodzić się z wyjazdem córki na stałe za granice? Córka ma 20 lat, przeprowadza się do swojej miłości.
Czy jeżeli leczę się na depresję, jestem na lekach, ale zaczynam zauważać myśli samobójcze, ale czuje ze nie są to myśli że bym to dala rade zrobić, to czy mam przesawiac wizytę u psychiatry na szybszy termin ( termin mam na początek grudnia) Czy poczekać i obserwować jak się to będzie rozwijało?
problemy wychowawcze

Problemy wychowawcze - jak je rozpoznawać i skutecznie rozwiązywać?

Problemy wychowawcze to powszechne wyzwanie dla rodziców. Zrozumienie ich przyczyn i skutecznych metod rozwiązywania jest kluczowe dla rozwoju dziecka. Oto praktyczne wskazówki pomagające radzić sobie z trudnościami wychowawczymi.