Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Samotność w rodzicielstwie: mąż nie pomaga z 6-miesięcznym dzieckiem, czuję się na skraju wytrzymałości

Monika

Piszę tutaj, bo naprawdę już nie wiem, co mam robić. Mam 6-miesięcznego synka z mężem. Od kiedy urodził się maluch, czuję się jakbym była sama. Damian kompletnie się wyłączył z opieki nad dzieckiem. Jego argument brzmi zawsze tak samo: "przecież mała potrzebuje cyca, ja i tak nie pomogę". Nie wstaje w nocy NIGDY. Nawet jak dziecko płacze godzinami, on sobie śpi jak zabity i mówi, że "to moja robota". Codziennie wieczorem znika - albo na padla z kumplami, albo na jakieś swoje zajawki. Wraca późno, czasem nawet nie wiem o której. A ja siedzę sama z maluchem od rana do wieczora, potem całą noc wstaję co 2-3 godziny. Teraz planuje wyjazd z kolegą do Hiszpanii na 2-3 TYGODNIE. Jak mu powiedziałam, że nie dam rady sama z dzieckiem przez tyle czasu, to się zdenerwował i powiedział, że "w pierwszych dwóch latach życia dziecko potrzebuje matki, a nie ojca" i że "powinnam być wdzięczna, że może pracować i nas utrzymywać". Ja już nie śpię prawie wcale od 6 miesięcy. Zaczęłam mieć napady płaczu, czuję się jak zombie. Czasem patrzę na siebie w lustrze i nie poznaję tej osoby. Boję się, że wpadam w depresję poporodową, ale nawet na wizytę do lekarza nie mogę pójść, bo kto będzie z dzieckiem? Próbowałam z nim rozmawiać, ale on mówi, że przesadzam i że "wszystkie kobiety jakoś sobie radzą". Jego matka też mu przytakuje i mówi, że "za jej czasów mężczyźni w ogóle nie zajmowali się dziećmi". Co mam robić? Czy to normalne? Czy rzeczywiście powinnam "dać radę" sama? Czuję się jak najgorsza matka na świecie, że już nie mam siły... Przepraszam za chaotyczny wpis, ale naprawdę jestem na skraju wytrzymałości. Co mam zorbić?

Zdjęcie Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Psycholog
348 odpowiedzi na forum

Pani Moniko, wygląda na to, że mąż kompletnie nie czuje się odpowiedzialny za Wasze dziecko i żyje bardziej życiem "singla", niż męża i ojca. Widzę Pani ogromne zmęczenie, frustrację i to absolutnie nie jest "przesadzanie" tylko realne cierpienie wynikające z przeciążenia obowiązkami. Nie musi Pani radzić sobie sama i ma Pani prawo wymagać od męża odpowiedzialności i udziału w opiece nad dzieckiem. To, że on ma inne zdanie na ten temat, nie oznacza, że zwalnia go to z obowiązku pełnienia roli ojca. Proszę rozważyć spotkanie z psychologiem lub psychoterapeutą, bo Pani samopoczucie i obawy dotyczące depresji poporodowej to obszary, którymi warto się zaopiekować. Zastanawiam się również czy w Pani otoczeniu jest ktokolwiek, kto mógłby choć odrobinę Panią odciążyć i pomóc w codziennych zadaniach - przyjaciółka, sąsiadka, dalsza rodzina. Czasami małe wsparcie potrafi być nieocenione. Przesyłam Pani dużo ciepła,

 

Justyna Bejmert

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Dziękuję Ci za ten wpis. Widać w nim ogromne zmęczenie, ale też ogrom troski: o dziecko, o rodzinę, o siebie. I to ważne, że piszesz, że mówisz głośno: „nie daję już rady”. Bo naprawdę nie musisz dawać rady sama.

 

To, czego doświadczasz, to nie przesada, nie „wymysły”, tylko realne przeciążenie: emocjonalne, fizyczne i psychiczne. Wszystko, co opisujesz: brak snu, wyczerpanie, płacz bez powodu, poczucie samotności – to mogą być objawy depresji poporodowej, która nie jest oznaką słabości, tylko konsekwencją zbyt dużego obciążenia przy zbyt małym wsparciu.

 

Twój partner się oddalił, a to, co mówi - że „to Twoja rola” albo że „dziecko potrzebuje tylko matki” - to nie są fakty, tylko bardzo wygodne dla niego wymówki. Bycie ojcem to nie jest rola „do odłożenia na później”. I Ty masz prawo oczekiwać zaangażowania, troski i obecności, nie tylko finansowej.

 

To, że nie śpisz, nie masz przestrzeni na lekarza, na siebie, że Twoje granice są przekraczane – to naprawdę zbyt wiele jak na jedną osobę. Nie jesteś złą matką - jesteś po prostu mamą z sercem, która nie ma już siły dźwigać tego wszystkiego sama.

 

Proszę, spróbuj zrobić mały krok w stronę pomocy - choćby telefon do lekarza rodzinnego, położnej środowiskowej lub psychologa online. Czasem wystarczy jedno spotkanie, żeby poczuć się mniej sama.

I jeśli masz chociaż jedną bliską osobę, proszę powiedz jej szczerze, że potrzebujesz wsparcia. Nie musisz być bohaterką. Masz prawo być zmęczona.


 

Witaj Moniko,

Twoje zmęczenie jest zupełnie normalne i masz do niego prawo. Odnoszę wrażenie, że Twój małżonek znalazł sobie dość wygodne wymówki. Bycie mamą ( nawet takiego malucha) nie oznacza rezygnacji z siebie. Rodzicami jesteście oboje i Wasze prawa i obowiązki są takie same.

Zastanów sie proszę czy masz w swoim otoczeniu choć jedną osobę, która mogłaby Ci pomóc. Czasem to są pozornie błache sprawy, np. uporządkowanie mieszkania, zarejestrowanie do lekarza, krótka nawet telefoniczna rozmowa. 

Nawet jeśli ktos mógłby posiedzieć z dzieckiem, żebyś zrobiła coś dla siebie, np. relaksującą kąpiel czy coś co po prostu lubisz.

Płaczliwość może być związana ze zmęczeniem i trudnymi emocjami. Może rozważysz pomoc specjalisty on-line?

 

Serdeczności 

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

Zdjęcie Patrycja Jędraszko

Patrycja Jędraszko

Psycholog
6 odpowiedzi na forum

Dzień dobry Pani Moniko,

Przede wszystkim, nie jest Pani "złą matką", tylko dlatego że czuje się Pani wyczerpana samotną opieką nad dzieckiem. Z Pani wypowiedzi wybrzmiewa ogromne zmęczenie zaistniałą sytuacją oraz bezsilność wobec postawy męża. W takiej sytuacji obciążenia fizycznego i psychicznego nasz mózg może wchodzić w "tryb przetrwania". Wspomina Pani o próbach rozmowy z mężem które nie skończyły się korzystnie - rozumiem, że w takich chwilach trudno jest pozostać spokojną, natomiast myślę, że warto przedstawić jeszcze raz mężowi fakty dotyczące Pani pogarszającego się samopoczucia oraz swoje potrzeby, a także postawić granicę, aby mogła Pani zadbać o swoje zdrowie - może uda się wypracować w ten sposób kompromis dotyczący zamiennego opiekowania się dzieckiem jako oboje świeżo upieczonych rodziców. Myślę, że również rozmowa z bliską, wspierającą osobą mogłaby dać Pani przestrzeń na chwilę oddechu, natomiast jeśli poczuje Pani, że kryzys się pogłębia, zachęcam Panią do skorzystania z profesjonalnego wsparcia - nie zawsze musi być to od razu wizyta u psychologa/psychoterapeuty - w kryzysowej sytuacji może Pani skorzystać, np. z telefonu zaufania.

 

Z pozdrowieniami, 

Patrycja Jędraszko

Psycholog

Zdjęcie Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Psycholog
141 odpowiedzi na forum

To, czego doświadczasz, nie jest oznaką, że jesteś „złą matką”, tylko sygnałem ogromnego przeciążenia i braku wsparcia. Masz prawo oczekiwać od partnera zaangażowania. Ojcostwo zaczyna się od narodzin, nie dopiero „za dwa lata”. Twoje zmęczenie i objawy mogą wskazywać na depresję poporodową, dlatego ważne, byś jak najszybciej skontaktowała się z lekarzem lub psychologiem, nawet online, jeśli trudno Ci wyjść z domu. Spróbuj też zaangażować kogoś zaufanego (rodzina, przyjaciółka), żebyś mogła choć na chwilę odpocząć.

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska 

Psycholog okołoporodowy, dzieci i młodzieży

Zdjęcie Paulina Habuda

Paulina Habuda

Psycholog
85 odpowiedzi na forum

Dzień dobry, 

 

Pani Moniko na wstępie chciałam powiedzieć, że tak zwyczajnie po ludzku współczuję Pani tych wszystkich trudnych przeżyć. Narodziny dziecka oprócz tego, że często są wspaniałym i wyczekiwanym momentem, to również często są po prostu ogromnym stresem i olbrzymią zmianą naszego dotychczasowego życia. Natomiast jeżeli dwoje ludzi decyduje się na dziecko, to jest to podwójna odpowiedzialność, nie tylko jednej osoby. Właśnie dlatego, żeby wspierać się w tych trudniejszych chwilach. 

Z Pani wiadomości jednak wnioskuję, że Pani czuje się osamotniona, Pani trudności nie są zauważane, brakuje Pani wsparcia. Nie jest niczym dziwnym, że ostatecznie Pani stan psychiczny się pogarsza. Ponieważ odnosząc się do słów teściowej - nie jest prawdą, że kobiety zawsze same sobie radziły. Opisy historyczne wręcz wskazują, że kiedyś wychowanie dziecka było obowiązkiem całych społeczności. To tak naprawdę czasy współczesne skazują często kobiety na samotne wychowanie, co prowadzi do ich częstego przeciążenia i stanów depresyjnych. 

Jak już zostało wskazane w poprzednich odpowiedziach - jest ważne, aby zadbała Pani o siebie. Może Pani skorzystać z konsultacji online - zarówno psychologicznych, jak i psychiatrycznych (może być koniecznie włączenie leków antydepresyjnych). Ale proszę również porozmawiać o tym, co się dzieje z kimś bliskim - rodziną lub znajomymi, i przedstawić sytuację tak jak przedstawiła ją Pani na forum. Proszę nie bać się prosić o pomoc. 

 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda

Psycholog 

 

Zdjęcie Justyna Majewska

Justyna Majewska

Psycholog
12 odpowiedzi na forum

Pani Moniko, bycie rodzicem to wyzwanie na każdym etapie rozwoju. Kobieta zaraz po porodzie przejmująca całkowicie opiekę nad noworodkiem bez wsparcia najbliższych, to ogromne przeciążenie i wyczerpanie. Słyszę, jak bardzo potrzebuje Pani wsparcia i pomocy, Pani podstawowe potrzeby jak sen nie są zaspakajane. Opisała Pani sytuację totalnego osamotnienia w wychowywaniu dziecka. Model obecnej rodziny uległ zmianie i dysponujmy dużą wiedzą potwierdzoną badaniami,  jak ważne jest wspólne branie odpowiedzialności w wychowywaniu potomstwa. Wyobrażam sobie, że trudno jest w chwili wyczerpania fizycznego i psychicznego otwarcie rozmawiać z mężem, o tym, czego Pani potrzebuje od męża w obecnej sytuacji np. przejęcie nocnego karmienia. To też szansa dla taty, by budować relacje ze swoim synem. Jeżeli opisane przez Panią objawy będą się przedłużały, sugeruje konstelację z psychiatrą. Zadbanie o siebie posłuży też dobrostanowi Pani synka.

 

Pozdrawiam ciepło

 

Justyna Majewska

Psycholog, Sandplay Therapy Practitioner

 

Pani Moniko,
widzę, jak bardzo jest Pani zmęczona. Sześć miesięcy bez snu i niemal cała opieka na Pani barkach to ogromne obciążenie. Proszę jak najszybciej skontaktować się z lekarzem rodzinnym i powiedzieć o swoich objawach — to ważne, by sprawdzić, czy nie rozwija się depresja poporodowa i ustalić wsparcie. Warto porozmawiać z mężem krótko i stanowczo: nie da Pani rady sama przez kilka tygodni, potrzebny jest konkretny plan opieki lub rezygnacja z wyjazdu. Można też spróbować poprosić kogoś z bliskich, choć o kilka nocy pomocy albo rozważyć krótkoterminową opiekę dzienną, każda godzina snu teraz jest bezcenna. Proszę zadbać o najprostsze rzeczy: sen, jedzenie, chwila odpoczynku — to podstawa, żeby móc myśleć dalej. Nie musi Pani tego robić sama; proszę szukać wsparcia już dziś.

 

Z ciepłem,
psychoterapeutka integracyjna

Maria Sobol 

Zdjęcie Anna Winiarczyk

Anna Winiarczyk

Psycholog
6 odpowiedzi na forum

Dziękuję, że napisała i podzieliła się Pani tym, co przeżywa. To, co Pani opisuje, jest naprawdę trudne i absolutnie nie dziwię się, że czuje się Pani wyczerpana i na skraju sił. Sześć miesięcy bez porządnego snu, bez wsparcia i z poczuciem, że jest się samej w opiece nad dzieckiem, to ogromne obciążenie i żadna mama nie powinna przez to przechodzić w pojedynkę.

To, co mówi Pani partner, że „dziecko potrzebuje tylko matki”, brzmi jak wymówka i ucieczka od odpowiedzialności. Maluch od samego początku potrzebuje obojga rodziców, ponieważ mama daje bliskość, karmienie i poczucie bezpieczeństwa, ale ojciec też odgrywa ogromną rolę: może nosić, przewijać, kąpać, usypiać, chodzić na spacery. To nie są czynności, które spoczywają na matce, tylko wspólna odpowiedzialność. 

Pani objawy - ciągłe zmęczenie, brak snu, napady płaczu, poczucie braku siły mogą być sygnałem depresji poporodowej. Proszę pamiętać, że to nie oznacza, że jest Pani „złą mamą”, tylko świadczy to o ogromnym przeciążeniu, zarówno psychicznym jak i fizycznym i potrzebuje Pani wsparcia oraz pomocy. I ma Pani do tego pełne prawo. To, co mogłabym w tym momencie zaproponować to rozmowę z partnerem bardzo konkretnie, np.: nie „potrzebuję pomocy”, tylko np. „potrzebuję, żebyś wstawał 2 razy w tygodniu w nocy” albo „żebyś brał malucha na spacer w soboty, żebym mogła odpocząć”. Konkret łatwiej przyjąć i trudniej zbagatelizować. Oprócz tego dobrze też poszukać wsparcia u kogoś zaufanego np. mamy, siostry, przyjaciółki - kto mógłby odciążyć Panią choćby na kilka godzin w tygodniu. Dodatkowo może Pani skorzystać z konsultacji z online z psychologiem lub psychiatrą.

 

Życzę dużo siły,

Anna Winiarczyk

Psycholog

Zobacz podobne

Czy mój partner mnie zdradza? Jak radzić sobie z podejrzeniami w związku

Cześć, potrzebuję się wygadać i zapytać o zdanie. Jestem w związku od 8 lat. Mój partner twierdzi, że przechodzi kryzys, ale od dłuższego czasu spotyka się z dziewczyną, z którą współpracuje. Spędzają razem dużo czasu, a ja odkryłam, że ma jej zdjęcia na swoim dysku – także intymne. Doszło do tego, że znalazłam u niego jej leki i książki, które jej zamawia, a jego samego praktycznie nie ma w domu całymi dniami. Kiedy pytam, co się dzieje, słyszę, że to przeze mnie – bo „nie dawałam mu wsparcia i atencji”. Mówi też, że mam problem, bo wszystkiego się boję, że nawet mebli nie kupiliśmy razem na pół, bo się bałam. Wmawia mi, że jestem nienormalna. Zapomniałam wspomnieć, że przez cały nasz związek on praktycznie nie rozstaje się z telefonem, ciągle szuka atencji u innych kobiet – polubienia, nowe koleżanki, nowe kontakty, Instagram. Ja już nie wiem, jak mam się czuć. Czy naprawdę to ze mną jest coś nie tak? Czy jestem nienormalna, że boję się, że się nie odnajdę sama i że ciągle próbuję to wszystko ratować?

7 odpowiedzi
Trudności w relacji z rodzicami, podejrzenie depresji i zmaganie z ADHD

Rodzice nie dają mi dojść do słowa gdy rozmawiamy, ponieważ to oni są mądrzejsi i lepsi co nie? Gdy się kłócimy, potrafią wyrzucić do śmieci moje najważniejsze rzeczy, których później nie mogę odzyskać. Chcę się im wygadać, ale nie potrafię, jest to dla mnie zbyt ciężkie. Mam przypuszczenia ciężkiej depresji przez moją psycholożke. Na dodatek całe życie z ADHD. To życie jest tak przes***e, że już miałam z 10 prób. Żadna nie zadziałała, a mama? Nadal niczego nie zauważyła. Gdy zrobię jeden MALUTKI błąd to rodzice dobrze wiedzą, że mam phoneholizm i blokują mój telefon. Już nie potrafię sobie radzić, bo rozumiecie robić kontrolę rodzicielska TRZYNASTOLATCE? Która rozumie jak działa Internet i tak dalej? Chore.

3 odpowiedzi
Przez cięższą sytuację w domu odczuwam bóle i zawroty głowy. Powinnam udać się do lekarza czy wiadomo, że to przez stres?
Witam od około 2 miesięcy boli mnie głowa , podejrzewam, że to przez przewlekły stres oraz zauważyłam u siebie lęk i zawroty głowy. Myślę, że to przez to, że mam ostatnio cięższą sytuację w domu. Na ogół jestem spokojna i raczej wesoła, ale to, że mam zawroty głowy uniemożliwia mi normalne funkcjonowanie. Teraz jest trochę lepiej, ale i tak myślę, że powinnam zgłosić się do lekarza?
5 odpowiedzi
Jak radzić sobie z mobbingiem i depresją w pracy medycznej?

Pracowałam przez kilka lat w zawodzie medycznym. 

Mam 33 lata. Zostałam tak zgnojona przez lekarzy, że popadłam na pół roku w depresje i z uśmiechniętej dziewczyny zrobił się wrak. Lekarze to potwory, narcyze i praca z ich humorami jest męką. Wszystkie osoby, które znam, mają takie same doświadczenia. Początki są mile i jak coś potrzebują, to do rany przyłóż, ale potem zaczynają poniżać, praktycznie każdy oszukał mnie na pieniądze, kombinują z umowami, skłócają pracowników celowo, zmuszają do mycia podłóg i okien, chociaż nie jest to w obowiązku pracownika. 

Nie jest po czasie prosto odejść i powiedzieć, że nie będzie się czegoś robić, bo wymyślają różne świństwa i mieszają w papierach. Znęcanie psychiczne kobiety nade mną skończyło się koszmarami w nocy i zaczęłam brać leki na uspokojenie. Gdy byli złośliwi, to potrafili podczas zabiegów tryskać na mnie woda, a nawet krwią. Gdy źle się czułam, to nie pozwolili iść do domu i z grypą musiałam stać. Kiedyś wysiadł mi kręgosłup, bo kazali mi się stać schyloną przez kilka h, nieludzkie warunki. Nienawidzę lekarzy. To nie jest jeden przypadek, dziewczyny płaczą w przychodniach jak ja. 

Dlaczego takie osoby są bezkarne? Nie potrafię do siebie dojść, a jeszcze ucinali premie bez powodu, manipulowali pracownikami, wyzywali...

1 odpowiedź
Jak radzić sobie z depresją i brakiem radości w życiu?
Od jakiegoś czasu zauważyłem że moja depresja spowodowała że nic mnie nie cieszy.Płacze rzadziej niz zwykle ale nic mnie już nie cieszy kompletnie nic. Kiedyś chociaż muzyka coś pomagała a teraz częściej przy niej płacze albo nic nie czuję. A jak mam uczucie czegoś szczęśliwego to szybko to się ucisza. Wiem że i tak będę żył w tym bólu w sumie to nic nie pomaga a od samotności nie ucieknę. Mam niby jakiś kolegów ale to nie to samo kiedyś myślałem że może będę w związku czy coś ale to się nie stanie jestem zamknięty w sobie boje się dziewczyn i w sumie i tak siedzę ciągle w domu poza pracą. Nie wiem co robić bo i tak jestem pesymistą i nie mam siły na nic nie lubię siebie i nie mam wiary w nic czuje że będzie gorzej i chciałbym się do tego przygotować albo nauczyć żyć z brakiem radości w życiu
11 odpowiedzi
Mam prawie 30 lat, a czuję, jakby wszystko, co dobre było już za mną. Czuję się beznadziejnie każdego dnia
Mam prawie 30 lat, a czuję, jakby wszystko, co dobre było już za mną. Czuję się beznadziejnie każdego dnia i chociaż czasem jest zwyczajnie okej, to nie czuję się szczęśliwa. Wpadam w ciągłe dołki i czasem myślę, że to po prostu koniec. Czy to może być depresja? Czy można samemu sobie z tym poradzić czy po prostu się poddać i dać spokój? Jestem zmęczona i nie widzę żadnej przyszłości.
1 odpowiedź

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

dysleksja

Dysleksja - przyczyny, objawy, diagnostyka i wsparcie

Dysleksja to zaburzenie wpływające na czytanie i pisanie, ale nie na inteligencję. Jeśli Ty lub ktoś bliski ma trudności w nauce, warto poznać objawy dysleksji, jej przyczyny i metody wsparcia. Odpowiednia pomoc może znacząco poprawić jakość życia i nauki.