30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Samotność w rodzicielstwie: mąż nie pomaga z 6-miesięcznym dzieckiem, czuję się na skraju wytrzymałości

Piszę tutaj, bo naprawdę już nie wiem, co mam robić. Mam 6-miesięcznego synka z mężem. Od kiedy urodził się maluch, czuję się jakbym była sama. Damian kompletnie się wyłączył z opieki nad dzieckiem. Jego argument brzmi zawsze tak samo: "przecież mała potrzebuje cyca, ja i tak nie pomogę". Nie wstaje w nocy NIGDY. Nawet jak dziecko płacze godzinami, on sobie śpi jak zabity i mówi, że "to moja robota". Codziennie wieczorem znika - albo na padla z kumplami, albo na jakieś swoje zajawki. Wraca późno, czasem nawet nie wiem o której. A ja siedzę sama z maluchem od rana do wieczora, potem całą noc wstaję co 2-3 godziny. Teraz planuje wyjazd z kolegą do Hiszpanii na 2-3 TYGODNIE. Jak mu powiedziałam, że nie dam rady sama z dzieckiem przez tyle czasu, to się zdenerwował i powiedział, że "w pierwszych dwóch latach życia dziecko potrzebuje matki, a nie ojca" i że "powinnam być wdzięczna, że może pracować i nas utrzymywać". Ja już nie śpię prawie wcale od 6 miesięcy. Zaczęłam mieć napady płaczu, czuję się jak zombie. Czasem patrzę na siebie w lustrze i nie poznaję tej osoby. Boję się, że wpadam w depresję poporodową, ale nawet na wizytę do lekarza nie mogę pójść, bo kto będzie z dzieckiem? Próbowałam z nim rozmawiać, ale on mówi, że przesadzam i że "wszystkie kobiety jakoś sobie radzą". Jego matka też mu przytakuje i mówi, że "za jej czasów mężczyźni w ogóle nie zajmowali się dziećmi". Co mam robić? Czy to normalne? Czy rzeczywiście powinnam "dać radę" sama? Czuję się jak najgorsza matka na świecie, że już nie mam siły... Przepraszam za chaotyczny wpis, ale naprawdę jestem na skraju wytrzymałości. Co mam zorbić?

User Forum

Monika

6 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Pani Moniko, wygląda na to, że mąż kompletnie nie czuje się odpowiedzialny za Wasze dziecko i żyje bardziej życiem "singla", niż męża i ojca. Widzę Pani ogromne zmęczenie, frustrację i to absolutnie nie jest "przesadzanie" tylko realne cierpienie wynikające z przeciążenia obowiązkami. Nie musi Pani radzić sobie sama i ma Pani prawo wymagać od męża odpowiedzialności i udziału w opiece nad dzieckiem. To, że on ma inne zdanie na ten temat, nie oznacza, że zwalnia go to z obowiązku pełnienia roli ojca. Proszę rozważyć spotkanie z psychologiem lub psychoterapeutą, bo Pani samopoczucie i obawy dotyczące depresji poporodowej to obszary, którymi warto się zaopiekować. Zastanawiam się również czy w Pani otoczeniu jest ktokolwiek, kto mógłby choć odrobinę Panią odciążyć i pomóc w codziennych zadaniach - przyjaciółka, sąsiadka, dalsza rodzina. Czasami małe wsparcie potrafi być nieocenione. Przesyłam Pani dużo ciepła,

 

Justyna Bejmert

Psycholog

6 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Aleksandra Nowosad

Aleksandra Nowosad

Dziękuję Ci za ten wpis. Widać w nim ogromne zmęczenie, ale też ogrom troski: o dziecko, o rodzinę, o siebie. I to ważne, że piszesz, że mówisz głośno: „nie daję już rady”. Bo naprawdę nie musisz dawać rady sama.

 

To, czego doświadczasz, to nie przesada, nie „wymysły”, tylko realne przeciążenie: emocjonalne, fizyczne i psychiczne. Wszystko, co opisujesz: brak snu, wyczerpanie, płacz bez powodu, poczucie samotności – to mogą być objawy depresji poporodowej, która nie jest oznaką słabości, tylko konsekwencją zbyt dużego obciążenia przy zbyt małym wsparciu.

 

Twój partner się oddalił, a to, co mówi - że „to Twoja rola” albo że „dziecko potrzebuje tylko matki” - to nie są fakty, tylko bardzo wygodne dla niego wymówki. Bycie ojcem to nie jest rola „do odłożenia na później”. I Ty masz prawo oczekiwać zaangażowania, troski i obecności, nie tylko finansowej.

 

To, że nie śpisz, nie masz przestrzeni na lekarza, na siebie, że Twoje granice są przekraczane – to naprawdę zbyt wiele jak na jedną osobę. Nie jesteś złą matką - jesteś po prostu mamą z sercem, która nie ma już siły dźwigać tego wszystkiego sama.

 

Proszę, spróbuj zrobić mały krok w stronę pomocy - choćby telefon do lekarza rodzinnego, położnej środowiskowej lub psychologa online. Czasem wystarczy jedno spotkanie, żeby poczuć się mniej sama.

I jeśli masz chociaż jedną bliską osobę, proszę powiedz jej szczerze, że potrzebujesz wsparcia. Nie musisz być bohaterką. Masz prawo być zmęczona.


 

6 miesięcy temu
Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Witaj Moniko,

Twoje zmęczenie jest zupełnie normalne i masz do niego prawo. Odnoszę wrażenie, że Twój małżonek znalazł sobie dość wygodne wymówki. Bycie mamą ( nawet takiego malucha) nie oznacza rezygnacji z siebie. Rodzicami jesteście oboje i Wasze prawa i obowiązki są takie same.

Zastanów sie proszę czy masz w swoim otoczeniu choć jedną osobę, która mogłaby Ci pomóc. Czasem to są pozornie błache sprawy, np. uporządkowanie mieszkania, zarejestrowanie do lekarza, krótka nawet telefoniczna rozmowa. 

Nawet jeśli ktos mógłby posiedzieć z dzieckiem, żebyś zrobiła coś dla siebie, np. relaksującą kąpiel czy coś co po prostu lubisz.

Płaczliwość może być związana ze zmęczeniem i trudnymi emocjami. Może rozważysz pomoc specjalisty on-line?

 

Serdeczności 

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

6 miesięcy temu
Patrycja Jędraszko

Patrycja Jędraszko

Dzień dobry Pani Moniko,

Przede wszystkim, nie jest Pani "złą matką", tylko dlatego że czuje się Pani wyczerpana samotną opieką nad dzieckiem. Z Pani wypowiedzi wybrzmiewa ogromne zmęczenie zaistniałą sytuacją oraz bezsilność wobec postawy męża. W takiej sytuacji obciążenia fizycznego i psychicznego nasz mózg może wchodzić w "tryb przetrwania". Wspomina Pani o próbach rozmowy z mężem które nie skończyły się korzystnie - rozumiem, że w takich chwilach trudno jest pozostać spokojną, natomiast myślę, że warto przedstawić jeszcze raz mężowi fakty dotyczące Pani pogarszającego się samopoczucia oraz swoje potrzeby, a także postawić granicę, aby mogła Pani zadbać o swoje zdrowie - może uda się wypracować w ten sposób kompromis dotyczący zamiennego opiekowania się dzieckiem jako oboje świeżo upieczonych rodziców. Myślę, że również rozmowa z bliską, wspierającą osobą mogłaby dać Pani przestrzeń na chwilę oddechu, natomiast jeśli poczuje Pani, że kryzys się pogłębia, zachęcam Panią do skorzystania z profesjonalnego wsparcia - nie zawsze musi być to od razu wizyta u psychologa/psychoterapeuty - w kryzysowej sytuacji może Pani skorzystać, np. z telefonu zaufania.

 

Z pozdrowieniami, 

Patrycja Jędraszko

Psycholog

6 miesięcy temu
Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

To, czego doświadczasz, nie jest oznaką, że jesteś „złą matką”, tylko sygnałem ogromnego przeciążenia i braku wsparcia. Masz prawo oczekiwać od partnera zaangażowania. Ojcostwo zaczyna się od narodzin, nie dopiero „za dwa lata”. Twoje zmęczenie i objawy mogą wskazywać na depresję poporodową, dlatego ważne, byś jak najszybciej skontaktowała się z lekarzem lub psychologiem, nawet online, jeśli trudno Ci wyjść z domu. Spróbuj też zaangażować kogoś zaufanego (rodzina, przyjaciółka), żebyś mogła choć na chwilę odpocząć.

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska 

Psycholog okołoporodowy, dzieci i młodzieży

mniej niż godzinę temu
Paulina Habuda

Paulina Habuda

Dzień dobry, 

 

Pani Moniko na wstępie chciałam powiedzieć, że tak zwyczajnie po ludzku współczuję Pani tych wszystkich trudnych przeżyć. Narodziny dziecka oprócz tego, że często są wspaniałym i wyczekiwanym momentem, to również często są po prostu ogromnym stresem i olbrzymią zmianą naszego dotychczasowego życia. Natomiast jeżeli dwoje ludzi decyduje się na dziecko, to jest to podwójna odpowiedzialność, nie tylko jednej osoby. Właśnie dlatego, żeby wspierać się w tych trudniejszych chwilach. 

Z Pani wiadomości jednak wnioskuję, że Pani czuje się osamotniona, Pani trudności nie są zauważane, brakuje Pani wsparcia. Nie jest niczym dziwnym, że ostatecznie Pani stan psychiczny się pogarsza. Ponieważ odnosząc się do słów teściowej - nie jest prawdą, że kobiety zawsze same sobie radziły. Opisy historyczne wręcz wskazują, że kiedyś wychowanie dziecka było obowiązkiem całych społeczności. To tak naprawdę czasy współczesne skazują często kobiety na samotne wychowanie, co prowadzi do ich częstego przeciążenia i stanów depresyjnych. 

Jak już zostało wskazane w poprzednich odpowiedziach - jest ważne, aby zadbała Pani o siebie. Może Pani skorzystać z konsultacji online - zarówno psychologicznych, jak i psychiatrycznych (może być koniecznie włączenie leków antydepresyjnych). Ale proszę również porozmawiać o tym, co się dzieje z kimś bliskim - rodziną lub znajomymi, i przedstawić sytuację tak jak przedstawiła ją Pani na forum. Proszę nie bać się prosić o pomoc. 

 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda

Psycholog 

 

mniej niż godzinę temu
Justyna Majewska

Justyna Majewska

Pani Moniko, bycie rodzicem to wyzwanie na każdym etapie rozwoju. Kobieta zaraz po porodzie przejmująca całkowicie opiekę nad noworodkiem bez wsparcia najbliższych, to ogromne przeciążenie i wyczerpanie. Słyszę, jak bardzo potrzebuje Pani wsparcia i pomocy, Pani podstawowe potrzeby jak sen nie są zaspakajane. Opisała Pani sytuację totalnego osamotnienia w wychowywaniu dziecka. Model obecnej rodziny uległ zmianie i dysponujmy dużą wiedzą potwierdzoną badaniami,  jak ważne jest wspólne branie odpowiedzialności w wychowywaniu potomstwa. Wyobrażam sobie, że trudno jest w chwili wyczerpania fizycznego i psychicznego otwarcie rozmawiać z mężem, o tym, czego Pani potrzebuje od męża w obecnej sytuacji np. przejęcie nocnego karmienia. To też szansa dla taty, by budować relacje ze swoim synem. Jeżeli opisane przez Panią objawy będą się przedłużały, sugeruje konstelację z psychiatrą. Zadbanie o siebie posłuży też dobrostanowi Pani synka.

 

Pozdrawiam ciepło

 

Justyna Majewska

Psycholog, Sandplay Therapy Practitioner

 

6 miesięcy temu
Maria Sobol

Maria Sobol

Pani Moniko,
widzę, jak bardzo jest Pani zmęczona. Sześć miesięcy bez snu i niemal cała opieka na Pani barkach to ogromne obciążenie. Proszę jak najszybciej skontaktować się z lekarzem rodzinnym i powiedzieć o swoich objawach — to ważne, by sprawdzić, czy nie rozwija się depresja poporodowa i ustalić wsparcie. Warto porozmawiać z mężem krótko i stanowczo: nie da Pani rady sama przez kilka tygodni, potrzebny jest konkretny plan opieki lub rezygnacja z wyjazdu. Można też spróbować poprosić kogoś z bliskich, choć o kilka nocy pomocy albo rozważyć krótkoterminową opiekę dzienną, każda godzina snu teraz jest bezcenna. Proszę zadbać o najprostsze rzeczy: sen, jedzenie, chwila odpoczynku — to podstawa, żeby móc myśleć dalej. Nie musi Pani tego robić sama; proszę szukać wsparcia już dziś.

 

Z ciepłem,
psychoterapeutka integracyjna

Maria Sobol 

6 miesięcy temu
Anna Winiarczyk

Anna Winiarczyk

Dziękuję, że napisała i podzieliła się Pani tym, co przeżywa. To, co Pani opisuje, jest naprawdę trudne i absolutnie nie dziwię się, że czuje się Pani wyczerpana i na skraju sił. Sześć miesięcy bez porządnego snu, bez wsparcia i z poczuciem, że jest się samej w opiece nad dzieckiem, to ogromne obciążenie i żadna mama nie powinna przez to przechodzić w pojedynkę.

To, co mówi Pani partner, że „dziecko potrzebuje tylko matki”, brzmi jak wymówka i ucieczka od odpowiedzialności. Maluch od samego początku potrzebuje obojga rodziców, ponieważ mama daje bliskość, karmienie i poczucie bezpieczeństwa, ale ojciec też odgrywa ogromną rolę: może nosić, przewijać, kąpać, usypiać, chodzić na spacery. To nie są czynności, które spoczywają na matce, tylko wspólna odpowiedzialność. 

Pani objawy - ciągłe zmęczenie, brak snu, napady płaczu, poczucie braku siły mogą być sygnałem depresji poporodowej. Proszę pamiętać, że to nie oznacza, że jest Pani „złą mamą”, tylko świadczy to o ogromnym przeciążeniu, zarówno psychicznym jak i fizycznym i potrzebuje Pani wsparcia oraz pomocy. I ma Pani do tego pełne prawo. To, co mogłabym w tym momencie zaproponować to rozmowę z partnerem bardzo konkretnie, np.: nie „potrzebuję pomocy”, tylko np. „potrzebuję, żebyś wstawał 2 razy w tygodniu w nocy” albo „żebyś brał malucha na spacer w soboty, żebym mogła odpocząć”. Konkret łatwiej przyjąć i trudniej zbagatelizować. Oprócz tego dobrze też poszukać wsparcia u kogoś zaufanego np. mamy, siostry, przyjaciółki - kto mógłby odciążyć Panią choćby na kilka godzin w tygodniu. Dodatkowo może Pani skorzystać z konsultacji z online z psychologiem lub psychiatrą.

 

Życzę dużo siły,

Anna Winiarczyk

Psycholog

6 miesięcy temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z emocjami po kryzysie w związku i odbudować zaufanie?

Byłam ze swoim facetem prawie 9 lat, jednak od stycznia przechodzimy kryzys. W lutym się wyprowadził i teoretycznie nie byliśmy parą. Ciągnie nas do siebie, próbowaliśmy się dogadać, ale bezskutecznie. Dowiedziałam się jednak, że w czasie kiedy mieliśmy tą 'przerwę' poznał dziewczynę, z którą spędzał czas i rozmawiał. Mówił, że zakończył tę znajomość, bo wie, że kocha mnie i to ze mną chcę odbudować to, co budowaliśmy przez tyle lat. Jest mi bardzo ciężko, bo kocham Go naprawdę mocno, ale nie wiem, czy jestem w stanie poradzić sobie z myślą, że ktoś był w jego życiu. Mówił, że nie zdradził, a ja zaczynam się zastanawiać czy jest to prawdą. Boję się, że z czasem dostanę jakieś dowody. Mam pełno myśli, z którymi nie mogę sobie poradzić. Mieliśmy od kwietnia zamieszkać razem i zacząć budować nowy, silniejszy związek, nie wracając już do tego starego. Mówił, że szukał zrozumienia i wsparcie w tej osobie, ale nie czuje nic do niej. Boję się, że będąc ze mną, będzie rozmyślał o niej. Jestem rozbita... Chciałabym sobie bardzo poradzić z tymi myślami, zamknąć ten ciężki rozdział i faktycznie zacząć budować relację opartą na szczerości, wierności, zaufaniu, wspieraniu się wzajemnym. Nie wiem tylko, czy jestem w stanie udźwignąć całą tę sytuację. Cały czas chciałabym Go wypytywać o relację z tą dziewczyną, co miała, czego ja nie miałam, jak się poznali, dlaczego do niej zagadał, skoro wiedział, że może mnie to skrzywdzić... Jest mi po prostu bardzo ciężko... Ale kocham Go całym sercem, on mówi, że też mnie kocha, że zostawił za sobą to wszystko i chcę angażować się w naszą relację... Proszę o pomoc! Jestem bezradna.

Bardzo kocham swoją dziewczynę, ale ostatnio mam napływ myśli czy chce z nią dalej być, czy mi się podoba...
Witam, mam około 18 lat jestem z moją dziewczyną około rok. Bardzo kocham swoją dziewczynę czuje że jest ta jedyna i idealna super spędza mi się z nią czas, wspieramy się nawzajem, często się spotykamy, znamy już swoje rodziny, znamy się bardzo dobrze. Ostatnio coś jest nie tak mam napływ myśli czy chce z nią być dalej? czy na pewno mi się podoba? (coraz częściej rozglądam się za innymi dziewczynami co uważam za złe ale nie mogę tego powstrzymać) (napływ myśli którego nie mogę powstrzymać tylko gdy jestem z znajomymi lub z nią to o tym nie myślę lub minimalnie) mamy dużo pięknych wspomnień i jest to moja pierwsza miłość. Jest ona bardzo wrażliwą osobą i boję się z nią na ten temat porozmawiać nie chce jej ranić. I nie potrafię sobie poradzić z tymi myślami i nie wiem co robić dalej coraz bardziej brakuje mi do tego sił, boje się że już tak cudownej osoby nie spotkam. Proszę o pomoc
Dzień dobry, poszukuję psychoterapeuty z Krakowa (nastawiam się raczej na wizyty stacjonarne)
Dzień dobry, poszukuję psychoterapeuty z Krakowa (nastawiam się raczej na wizyty stacjonarne), mam jednak problem z wyborem nurtu i docelowo konkretnej osoby. Czytałam o tym, że teoretycznie nurt jest sprawą drugorzędną, a ważniejsza jest relacja terapeutyczna, ale czy w takim razie wybór powinien opierać się na metodzie prób i błędów? Jestem mocno zdeterminowana do pracy nad sobą i trochę deprymuje mnie fakt, że mogę zmarnować sporo czasu i pieniędzy szukając odpowiedniej osoby. Czy istnieją jakieś czynniki, które mogą ułatwić wybór? Zmagam się z zaburzeniami lękowymi, permanentnym stresem, objawami psychosomatycznymi, fobiami, bardzo niską samooceną, jestem DDA i WWO. Chciałabym przepracować przebyte traumy i trudne sytuacje z dzieciństwa, mam silną potrzebę porozmawiania o tym, przeanalizowania i przede wszystkim uwolnienia się od powracających myśli związanych z przeszłością. Jednocześnie chciałabym popracować nad samorozwojem, pozbyciem się wszelkiej maści lęków, które zdominowały moje życie i zbudowaniem pewności siebie. Wydaje mi się, że terapia w podejściu integratywnym mogłaby mieć sens w moim przypadku - czy tak jest rzeczywiście? Będę wdzięczna za wszelkie sugestie.
Jak żyć z niepewnością i radzić sobie z nerwicą lękową?

Witam. Chciałam zapytać, jak żyć z niepewnością. 

Leczę się na nerwicę lękową od dziecka. Pamiętam wiele sytuacji, w których nie wiedziałam, czy coś komuś zrobiłam złego, czy nie. Odwracałam się za ludźmi itp. Mam w głowie milion takich sytuacji, ale zawsze szlam na przód, co daje mi sile wierzyć w to, że wtedy musiałam coś czuć, w takim sensie, że może jednak miałam to poczucie, że nic jednak nie robię złego. 

Tak czy siak, ta niepewność jest wykańczająca.

Wyleczyłam się ze strachu lekami, w takim sensie, że teraz się nie boję, idąc ulica i mijając ludzi, że im coś robię, ale za nic nie jestem w stanie przypomnieć sobie, jak było kiedyś.

Dlaczego odpuszczałam, żyłam dalej nie uciekałam przed policja, co w ogóle czułam, kim byłam, czy wtedy to tez była tylko choroba pamiętam np. skutek ze szlam i się balam, ale nie mogę dać teraz gwarancji, że wtedy faktycznie tylko szlam.

W zasadzie na nic nie mogę dać gwarancji, do tego stopnia, że nawet jak by ktoś powiedział, że od dziecka zabiłam wiele ludzi to ja nie czułabym się za to w tym momencie odpowiedziałam, bo ja nie wiem nic, pamiętam 1 % życia. Pomaga mi tylko bezgranicznie ufanie sobie, ale ja nie wiem, tak na prawdę, jak było

Od jakiegoś czasu córka pisze z jakimś starszym chłopakiem
Mam problem z córką 15 letnia. Dowiedziałam się od mamy przyjaciółki (Ola) mojej córki, że od jakiegoś czasu córka pisze z jakimś starszym chłopakiem. Przyjaciółka martwi się i nią, ponieważ ten chłopak pisał do niej, żeby przestała zajmować czas mojej córce, bo ona nie ma wtedy czasu dla niego. Po rozmowie z córką okazało się, że chłopak ma niby 18 lat, ale ja mam obawy, że córka kłamie. Prosiłam o zakończenie znajomości, ale myślę, że córka tego nie zrobi. Nie wiem, jak z nią rozmawiać. Od czego zacząć ? Proszę o pomoc. Magda
dojrzewanie

Okres dojrzewania - co warto wiedzieć o zmianach i wyzwaniach

Okres dojrzewania to wyjątkowy i wymagający etap zmian fizycznych, emocjonalnych i społecznych. Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla nastolatków, ich rodziców i opiekunów, by lepiej radzić sobie z wyzwaniami i wspierać rozwój młodego człowieka.