Left ArrowWstecz

5‑letnie dziecko gryzie koszulkę, skubie skarpetki i paznokcie w przedszkolu – czy to powód do niepokoju?

Panie z przedszkola zwróciły uwagę, że 5 letni syn w trakcie np leżakowania, oczekiwania na swoją kolej czasami gryzie brzegi koszulki , na leżaku targa skarpetkę, skubie paznokcie. Czekamy na termin u psychologa. Wspomnę, że syn nie ma problemu np z jakimiś ubraniami (nie skarży się że coś jest za ciasne, za luźnie, że metki gryzą), z dotykaniem różnych "materi", frakcji. Czy jest się czym martwić ?
User Forum

Xxx31

1 miesiąc temu
Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry, to, o czym piszesz wskazuje, że jesteście bardzo uważnymi i czujnymi rodzicami. Bardzo dobrze, że panie z przedszkola również są wrażliwe na takie sygnały i dzielą się tym, co obserwują. Podgryzanie brzegu koszulki, skubanie skarpetki czy paznokci to sposoby regulacji emocji, wyciszania się. Czy są to symptomy jakichś trudności synka czy po prostu forma radzenia sobie z natłokiem emocji w placówce, ciężko powiedzieć na podstawie tego krótkiego opisu. Ważne, że tego nie zbagatelizowaliście i idziecie zasięgnąć opinii psychologa dziecięcego, który zbierze wywiad od Was i będzie mógł obserwować synka. Póki co zachowajcie spokój, nawet jeśli na wizytę trzeba trochę poczekać, te objawy nie wskazują, żeby działo się coś bardzo niepokojącego, wymagającego natychmiastowej interwencji. Warto do czasu wizyty zwracać uwagę na to, czy synek zachowuje się podobnie również w domu czy innych miejscach/okolicznościach. Możecie przygotowując się do wizyty notować sobie to, co Was niepokoi, żeby potem w gabinecie psychologa móc otrzymać odpowiedzi na wszystkie wątpliwości i pytania.

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Sądzę, że to, co Panie opisują, częściej jest formą samoregulacji niż czymś niepokojącym samym w sobie. W sytuacjach wyciszenia, czekania czy lekkiego napięcia dzieci potrafią gryźć materiał, skubać czy bawić się skarpetką, żeby rozładować pobudzenie albo się uspokoić i to, że syn nie ma trudności sensorycznych w innych obszarach, jest dobrą informacją. Jeśli te zachowania pojawiają się głównie w momentach nudy/oczekiwania i nie nasilają się, zwykle nie świadczą o poważnym problemie.

Uważam, że warto na spokojnie:  obserwować, kiedy dokładnie się to pojawia (nuda, zmęczenie, stres),

zaproponować zamienniki (np. mała zabawka do ręki, „gniotek”, coś do ściskania), delikatnie kierować uwagę na inne aktywności, bez zawstydzania.

Konsultacja u psychologa to bardzo dobry krok, bardziej dla upewnienia się i ewentualnych wskazówek niż dlatego, że „coś jest nie tak”.Do większej czujności skłaniałoby raczej to, gdyby zachowania były bardzo nasilone, prowadziły do uszkodzeń (np. skóry), pojawiały się w wielu sytuacjach i wyraźnie utrudniały funkcjonowanie. W innym przypadku często mieszczą się w normie rozwojowej.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Alicja Byszewska

Alicja Byszewska

Witam serdecznie,

To co pani opisuje to zachowania autostymulacyjne. W taki sposób próbuje się uspokoić, skupić lub rozładować napięcie wywołane nudą (brak bodzców i przygotowanie do leżakowania) albo stres (czekaniem, lub trudnymi sytuacjami społecznymi w przedszkolu). Jeżeli syn nie ma nadwrażliwości może mieć podwrażliwość, czyli własnie poszukiwanie bodźców. Gryzienie, skubanie dostarczają mu mocnych sygnałów do mózgu o tym, gdzie znajduje się jego ciało co najpewniej daje mu poczucie bezpieczeństwa. 

Zazwyczaj nie jest to powód do niepokoju, chociaż dobrze, że Pani pyta i czeka na spotkanie ze specjalistą. U 5-latków zachodzi szereg zmian, a jego układ nerwowy intensywnie dojrzewa. Dopóki syn nie robi sobie lub innym krzywdy, funkcjonuje normalnie w grupie, nie ma lęków czy innych trudności emocjonalnych, to można to potraktować jako jeden ze sposobów radzenia sobie z emocjami i pokazywać nowe bardziej konstruktywne sposoby. 

Warto porozmawiać z synem czy cos go martwi, czy w przedszkolu czuje nadmierny stres lub presje. Mozna sprobować dac mu bezpieczny przedmiot do rąk lub gryzak sensoryczny, a w domu można sprobować zabaw siłowych lub dociskania poprzez zabawe w np. zawijanie w koc jak naleśnik,

Wizyta u psychologa to dobry krok, by po prostu wykluczyć podłoże lękowe i dobrać odpowiednie ćwiczenia wspierające.

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Opisane przez nauczycielki zachowania są zazwyczaj sygnałem, że dziecko w sytuacjach statycznych – takich jak leżakowanie czy czekanie w kolejce – poszukuje dodatkowej stymulacji sensorycznej lub próbuje w ten sposób rozładować narastające napięcie emocjonalne. Dla pięciolatka momenty "nicnierobienia" bywają najtrudniejsze, a gryzienie koszulki czy skubanie paznokci to często nieuświadomione strategie samoregulacji, które pomagają mu się wyciszyć lub skupić.

Fakt, że syn nie wykazuje nadwrażliwości na dotyk, metki czy faktury jedzenia, jest bardzo dobrą wiadomością i sugeruje, że nie mamy tu do czynienia z silnymi deficytami sensorycznymi. Może to być po prostu etap rozwojowy lub specyficzny sposób radzenia sobie z nudą i emocjami, typowy dla dzieci o nieco większej potrzebie ruchu lub wrażliwości.

Wizyta u psychologa to świetny krok, by spokojnie przyjrzeć się tym nawykom, ale na ten moment nie ma powodów do silnego niepokoju. Warto zaobserwować, czy te sytuacje zdarzają się tylko w przedszkolu, czy również w domu, oraz czy nasilają się w konkretnych momentach dnia. Często wprowadzenie prostych "zabawek" sensorycznych do rąk podczas czekania całkowicie rozwiązuje problem gryzienia ubrań.

Pozdrawiam

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu
Marta Lenarczyk

Marta Lenarczyk

Dzień dobry,

samo gryzienie koszulki, skubanie paznokci czy targanie skarpetki u 5-letniego dziecka nie musi od razu oznaczać poważnego problemu czy dużej trudności. U dzieci takie zachowania często pojawiają się w momentach oczekiwania, nudy, napięcia, zmęczenia albo potrzeby regulacji sensorycznej i emocjonalnej, szczególnie wtedy, gdy trzeba długo leżeć spokojnie, czekać na swoją kolej lub ograniczyć ruch.

 

Warto potraktować zachowanie synka, jako sygnał do spokojnej obserwacji: kiedy dokładnie się pojawia, jak często, czy dziecko potrafi przerwać po zwróceniu uwagi, czy zachowanie nasila się w stresie i czy przeszkadza mu w codziennym funkcjonowaniu.

 

Do czasu konsultacji z psychologiem można spróbować dać synowi bezpieczną alternatywę, np. małą miękką piłeczkę, gniotka, kawałek materiału do trzymania w dłoni albo inną cichą aktywność sensoryczną podczas czekania. Może też Pani spokojnie nazwać zachowanie które Pani widzi: „Widzę, że Twoje rączki potrzebują czegoś do zajęcia. Spróbujmy inaczej je czymś zająć”.

 

Konsultacja z psychologiem dziecięcym jest dobrym krokiem, zwłaszcza jeśli zachowania się nasilają, pojawiają się w wielu sytuacjach. 

 

Na ten moment warto spokojnie obserwować zachowania, wesprzeć dziecko w regulacji i omówić to ze specjalistą na zbliżającej się konsultacji.


Marta Lenarczyk

1 miesiąc temu
Aldona Kozik

Aldona Kozik

To, co opisujesz, jest dość częste u dzieci w tym wieku i zwykle nie oznacza nic poważnego. Takie zachowania jak gryzienie koszulki, skubanie paznokci czy bawienie się skarpetką często są po prostu sposobem na rozładowanie napięcia albo poradzenie sobie z nudą i czekaniem, które dla pięciolatka bywa trudne.

To, że syn nie ma problemów z ubraniami ani różnymi fakturami, jest raczej uspokajające. Warto być bardziej czujnym tylko wtedy, gdy to się bardzo nasila, prowadzi do ran albo pojawiają się inne trudności

Na ten moment najlepiej spokojnie reagować, nie zawstydzać go i ewentualnie delikatnie podsuwać coś do zajęcia rąk.  Dobrze, że macie zaplanowaną wizytę, ale z tego opisu wygląda to raczej na typowy sposób radzenia sobie z napięciem niż coś niepokojącego.

1 miesiąc temu
Magdalena Borkowska

Magdalena Borkowska

Panie/Pani Xxx31,

Bez znajomości dziecka i Państwa historii, trudno powiedzieć, czy to tylko "z nudów", czy objaw np. napięcia i lęku. Rozumiem, że martwi Pana/Panią możliwa diagnoza? Nie musi to od razu o tym świadczyć. 

Na pewno warto skonsultować się ze specjalistą, aby przyjrzeć się sytuacji i temu, co się u Państwa synka dzieje. Zawczasu można się zastanowić, czy coś się ostatnio takiego działo, by Państwa synek mógł przeżywać więcej napięcia? Czy zawsze miał tak, że skubał paznokcie i gryzł brzeg koszulki? Z odpowiedziami udać się na wizytę. 

Pozdrawiam ciepło,
Magdalena Borkowska

1 miesiąc temu
Tomasz Pisula

Tomasz Pisula

Dzień dobry,

 

w wieku 5 lat dzieci często mają nawyki gryzienia, skubania i obgryzania, szczególnie w sytuacjach nudy, czekania, czy napiecia.

 

To sposób regulowania emocji albo dostarczania sobie bodźców.

Warto natomiast obserwować:

czy zachowania pojawiają się głównie w określonych sytuacjach,

czy są nasilone - intensywen, czy występują inne trudności.

 

Najlepiej reagować spokojnie, bez zawstydzania, po prostu przekierowywać uwagę i proponować alternatywy, np. coś do ściskania w ręce oraz więcej ruchu w ciągu dnia.

Na ten moment nie brzmi to niepokojąco. Warto rozważyć wizytę u psychologa, aby poczuła się Pani pewniej i spokojniej oraz wiedziała, na co zwrócić uwagę.

 

 

Wszystkiego dobrego,

Tomasz

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Jestem matką 3 dorosłych synów. Nie pracowałam, zajmowałam się domem i dziećmi.
Jestem matką 3 dorosłych synów. Nie pracowałam, zajmowałam się domem i dziećmi. Syn najstarszy bardzo dobrze się ma. Zerwał ze mną i z domem kontakt, nawet z siostrą 17 lat. Później odciągnął dwóch kolejnych synów. Mnie od 4 lat nic nie cieszy. Straciłam apetyt, chęć życia. Każdy dzień to straszna sprawa. Najgorsze, że od 4 lat ciągle płaczę i tęsknię. Nie mogę mówić o nich normalnie, bo zaraz płacz. Jak widzę młodych mężczyzn w ich wieku, zaraz płaczę. Wykańcza mnie ta sytuacja. Tęsknię też za wnukiem, którego mam u najstarszego syna. Nawet, jak ich tata zachorował poważnie, nie chcieli pomocy, interweniowali znajomi. Pomógł jeden, jako wysłannik. Mają niestrudzone serca. Ja nie rozumiem sytuacji, bo żyłam dla dzieci ,kochałam. Chodziły do dobrych szkół. Mąż pracował do nocy. Nawet z nim nie chcą kontaktu. Ja z nerwów mam problemy jelitowe, jestem bardzo, bardzo nerwowa. Widzę, że mnie ta sytuacja niszczy. Byłam u psychiatry, stwierdził syndrom żaloby. Co robić? Nie stać mnie na wizyty, bo mam naprawdę poważnie chorego męża i córkę, która potrzebuje wsparcia. Pozdrawiam
Czy ADHD wiąże się z powikłaniami w przyszłości? Czy jeśli ktoś miał stwierdzone zabrudzenia jako dziecko, potem może mieć problemy związane z tymi zaburzeniami?
11-letni syn partnerki trafił do MOS-u. Jest agresywny, musi dostać to, czego chce, manipuluje. W domu jest tragiczna atmosfera.

Syn mojej partnerki ma 11 lat. Problemy z jego zachowaniem zaczęły się jakieś 5 lat temu. Drugi rok się zaczął jak został umieszczony w MOS-ie. Przedtem próbowaliśmy wszystkiego. Najpierw w domu rozmów, dopytywania, obserwacji, pracy z jego emocjami, tłumaczeniem itd. Nic nie skutkowało. Zaczęły się wizyty w szkole, praktycznie nie było dnia, żeby nie było skarg, bo się pobił, bo zaczepia, bo przeszkadza na lekcjach. Najpierw wizyty u psychologa i pedagoga szkolnego. Oczywiście w międzyczasie cały czas próby dotarcia do dziecka i powodów jego zachowania. Zajęcia dodatkowe z psychologiem. Potem wizyty u psychologów zewnętrznych, jeden drugi, potem psychoterapeuta, następnie nawet psychiatra. Próbowaliśmy terapii i farmakologii. I nic. Cały czas jest coraz gorzej. 

W końcu trafił do ośrodka. Tam oczywiście poza zajęciami, które ma sam i z grupą, my również regularnie jeździliśmy na spotkania z tamtejszym psychologiem i oczywiście z dzieckiem. On w teorii wszystko wie. Książkowo przedstawi wzorce zachowań. Zdąży się odwrócić i teoria idzie w las. Agresja na każdym kroku, wszyscy są winni tylko nie on. Egocentryzm, narcyzm, nadmierna fascynacja agresywnymi i niebezpiecznymi rzeczami. Potrafi przylecieć z podwórka tylko po to, żeby się pochwalić, że "kolega mu pokazał, że jak się zrobi komuś tak i tak to można komuś skręcić kark". Przekleństwa takie, że niejeden "dres spod klatki" by się nie powstydził. Zero szacunku do kogokolwiek czy respektowania podstawowych zasad i norm. Póki coś jest po jego myśli jest ok. Czyli najlepiej dać mu telefon, tv z konsolą i dostęp do karty, żeby mógł się żywić w fast foodach non stop. Palenie papierosów do jakichś 3 lat. Zdarzały się też kradzieże. 

W momencie kiedy coś zaczyna być nie po jego myśli, zaczyna być agresywny, krzyczy, pyskuje (delikatnie mówiąc), nie docierają do niego argumenty i próby wyjaśnienia dlaczego postępuje się tak czy inaczej. Kiedy już nie ma pomysłów jak być w centrum zainteresowania, potrafi manipulować własnymi emocjami, żeby grać na czyichś uczuciach. Na zawołanie w ciągu sekundy potrafi się rozpłakać. Kiedy widzę, że to jest na pokaz i wprost mu to komunikuję, w ułamku sekundy jego wzrok zmienia się na "morderczy". 

Teraz jest jeszcze za mały, ale nie wiem co będzie za kilka lat. Nie wiem czy nie zacznie wynosić z domu rzeczy, albo czy nie pobije kogoś, żeby otrzymać to czego chce. Póki nie ma go w domu jest względy spokój, kiedy przyjeżdża wszyscy chodzą w nerwach, bo ciągle są awantury. Przez tą nerwową atmosferę cierpi również nasz związek. Raz, że nie możemy się skoncentrować na sobie, bo w kółko na tapecie jest jeden temat. Dwa, że odreagowywanie nerwów przekłada się na nasze sprzeczki o głupoty czasami. 

Nie wiem co mam robić. Kocham moją partnerkę, chcę z nią być. Z drugiej strony chciałbym bardziej spokojnego życia. Nie bez problemów, bo zawsze jakieś będą, ale można sobie z nimi poradzić. A tu cały dom jest sterroryzowany przez jedno dziecko. Nasze plany z partnerką zeszły na dalszy plan. Nie mamy głowy i czasu, żeby podyskutować czy zaplanować ślub, nie wspominając o staraniach o wspólne dziecko, którego oboje chcemy. 

Tylko ja się boję. Bo nie wiem czy w tych nerwach udałoby jej się urodzić zdrowe dziecko, albo czy w ogóle ciąża by przeszła bez komplikacji. Nie darowałbym sobie ani jemu, gdyby jej albo dziecku coś się stało przez to, że przysparza tylu problemów. I wiecznie robi z siebie ofiarę. W szkole każdy się na niego uwziął, to każdy jego zaczepiał, jego tylko bili. Problem w tym, że nie zawsze tak było, bo niejednokrotnie dochodziły do nas informacje, że to on jest prowodyrem. Na podwórku też oczywiście on jako jedyny niewinny, każdy się na niego uwziął. Teraz w MOS-ie jest dokładnie to samo. To jego zaczepiają, on nic nie robi. Tylko to on dostaje kary dyscyplinujące "za niewinność". 

Nie mam pojęcia co robić. Chcę, żeby było dobrze, ale nie mam już cierpliwości. Każda jego wizyta w domu to niekończące się nerwy. Mogę jeszcze dużo wytrzymać. Wiem i znam siebie. Zniosę jeszcze bardzo dużo. Tylko, że co to za życie. Partnerka się męczy, jest zmęczona psychicznie i fizycznie, boli mnie, że nie wiem jak jej pomóc. 

Moja relacja z młodym jest aktualnie żadna. Najchętniej w ogóle bym nie miał z nim styczności. Tzn. chciałbym i są momenty, że podejmuję starania, ale zaraz on znowu odwala coś "patologicznego" i mi się odechciewa. Partnerka ma mi za złe czasami, że ja się z nim nie dogaduję. Nie dziwię się jej z jednej strony, bo to jej dziecko i chciałaby, żeby było dobrze, żeby on był inny i żebym miał z nim dobre relacje. Ale nie da się budować żadnej relacji bez obustronnego zaangażowania. A nie będę się przecież kajał przed dzieckiem tylko po to, żeby mógł mną rządzić i wtedy odwalimy teatrzyk "jest super".

Zaburzenia nastroju, brak chęci do najmniejszych zadań. Mieszkam w rodzinie zastępczej, próbowałam dokonać samobójstwa.
Jak poradzić sobie z zaburzeniami nastroju, z brakiem chęci do wykonywania najprostszych zadań. Po prostu brakiem chęci do życia. Mieszkam w rodzinie zastępczej, próbowałam już popełnić samobójstwo, ale nie udało mi się. Dołują mnie najmniejsze rzeczy i nie wiem jak sobie z tym radzić. Mam już wszystkiego dość. W ciągu dnia mogę się śmiać, a po chwili momentami zaczynam płakać i czasami nawet płacz jest bez powodu. Boję się iść i porozmawiać z psychologiem w mojej szkole, ponieważ boję się, że psycholog powie komuś o naszej rozmowie. Naprawdę nie wiem już co robić, a wiem, że jak będę dłużej to lekceważyła to w końcu mój stan się pogorszy.
Problemy z zachowaniem 11-latka: brak szacunku, obowiązki domowe i rola psychologa

Dzień dobry jesteśmy rodzicami 11-latka. Od pewnego czasu nas syn zachowuje się w stosunku do nas bardzo niegrzecznie. 

Mówi, że jesteśmy dziwni, że zabieramy mu wszystko, że go gnębimy, że ja jestem głupia, a mąż jest debilem. 

Syn nie wywiązuje się z żadnych obowiązków domowych typu. Np. nie robi łóżka, nie chce się pakować do szkoły, rzuca rzeczy gdzie popadnie. Strasznie pyskuje. Nie stosuje się do punktualności, wychodząc na dwór na rower, spóźnia się o pół godziny, godzinę i jak wraca, to jeszcze krzyczy. Uczy się bardzo dobrze. Syn ma schowany telefon , tablet komputer, gdyż tylko by chciał grać. Tv ciągle by oglądał gliniarzy, jak wyłączę tv to wojna, że wszystko mu zabieram. Szczęka do nas np. z banana lub wymachuje ołówkiem przed oczami. Nie ukrywam, że moja cierpliwość się kończy. Czy mamy się udać z synem do psychologa ?

komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.