Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z agresją u 4,5-letniego dziecka atakującego rodzeństwo: praktyczne porady

W domu 4 dzieci,dziewczynki rok i 4 miesiące i chłopcy: 2 lata i 4,5 roku. Najstarszy od jakichś 2 tygodni atakuje 2 latka. Popycha ze schodów,rzuca w niego zabawkami,bije. Nie możemy sobie poradzić, nie wiemy skąd to się wzięło i jak zapobiegać.
Iga Rakowska

Iga Rakowska

Dzień dobry.

Rozumiem, że sytuacja, którą Państwo opisują, jest bardzo trudna i budzi ogromny niepokój – szczególnie kiedy w grę wchodzi bezpieczeństwo tak małych dzieci.

Z perspektywy psychologii rozwojowej takie zachowania u dzieci mogą być naturalnym, choć niepokojącym, sposobem wyrażania silnych emocji, napięcia i frustracji, z którymi dziecko nie potrafi jeszcze inaczej sobie poradzić. Agresja bywa często formą komunikacji – mówi o czymś, czego dziecko nie umie jeszcze ubrać w słowa.

Skąd może się to brać?

- Poczucie zagrożenia własnej pozycji – najstarszy syn, dotąd mający więcej przestrzeni, mógł zacząć odczuwać, że uwaga dorosłych przesunęła się na młodsze dzieci, szczególnie jeśli są bardziej wymagające opiekuńczo.

- Nadmiar nieuregulowanych emocji – takie jak zazdrość, złość, lęk, poczucie odrzucenia.

- Przeciążenie bodźcami – duża liczba dzieci w domu może prowadzić do chronicznego napięcia, braku przestrzeni na indywidualne potrzeby emocjonalne każdego dziecka.

Co można zrobić?

- Absolutnie jasno stawiać granice – każde zachowanie zagrażające bezpieczeństwu drugiego dziecka musi spotkać się z natychmiastową, spokojną, ale stanowczą reakcją. ("Nie wolno bić. To jest niebezpieczne. Zatrzymuję Cię.")

- Nazywać emocje – zamiast kar za zachowanie, warto pomóc dziecku zrozumieć jego stan ("Widzę, że jesteś bardzo zły. To w porządku być złym, ale nie wolno krzywdzić innych.").

- Zapewnić indywidualną uwagę – codziennie, choć chwilę tylko dla niego, bez dzielenia jej z innymi dziećmi. To może pomóc w zmniejszeniu potrzeby walki o uwagę poprzez negatywne zachowania.

- Zastanowić się, co mogło zmienić się na przestrzeni tych 2 tygodni – czy pojawił się nowy stresor? Czy zmienił się rytm dnia, sposób opieki, uwagi dorosłych?

Jeśli agresja mimo to będzie się nasilać albo dojdzie do kolejnych sytuacji zagrażających bezpieczeństwu (np. popychanie na schodach), zalecałabym konsultację z psychologiem dziecięcym. Wczesne wsparcie może bardzo pomóc uniknąć poważniejszych trudności w przyszłości.

 

Pozdrawiam,

Iga Rakowska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anastazja Zawiślak

Anastazja Zawiślak

Dzień dobry,

Rozumiem, że ta sytuacja jest dla Ciebie bardzo trudna. Takie zachowania jak opisujesz u małych dzieci, często wynika z emocji, których nie potrafią jeszcze wyrazić inaczej – może to być zazdrość, frustracja, potrzeba uwagi czy trudność w radzeniu sobie z nową sytuacją w domu (np. duża liczba rodzeństwa).

 

Najstarszy syn, jako 4,5-latek, zaczyna rozumieć więcej, ale wciąż nie ma jeszcze w pełni rozwiniętych umiejętności radzenia sobie z silnymi emocjami.

Co możecie zrobić, na ten moment, żeby lepiej poczuć się w tej sytuacji: 

 

1. Przede wszystkim to bezpieczeństwo  – zawsze reagujcie stanowczo, gdy dochodzi do przemocy między dziećmi. Jasno komunikujcie: „Nie bijemy, to jest niebezpieczne.”

2. Starajcie się zwracać uwagę na pozytywne zachowania – chwalcie go, gdy bawi się spokojnie lub pomaga rodzeństwu. 

3. Zorganizujcie mu czas tylko z rodzicem, nawet krótkie chwile, kiedy poczuje się ważny i zauważony może to być wspólna zabawa podczas drzemki młodszego dziecka, lub wyjście z dzieckiem na plac zabaw itp. (często agresja to wołanie o uwagę).

4. Pomóżcie mu nazywać emocje: „Widzę, że jesteś zły, ale nie wolno bić. Jak możemy inaczej powiedzieć, że coś Ci się nie podoba?”

5. Warto obserwować, kiedy dochodzi do ataków – zmęczenie, głód, rywalizacja o zabawkę? To może dać wskazówki, jak zapobiegać.

 

Jeśli agresja się nasila lub nie radzicie sobie emocjonalnie, warto skonsultować się z psychologiem dziecięcym – czasem kilka spotkań daje konkretne narzędzia do działania.

Pamiętajcie – to nie „złe dziecko”, tylko dziecko, które nie radzi sobie z emocjami. Wspierając je mądrze, można nauczyć je lepszych sposobów na wyrażanie złości czy frustracji. 💙

 

Pozdrawiam,

Anastazja Zawiślak

Psycholog

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Zachowanie najstarszego dziecka może wynikać z różnych przyczyn, dlatego warto przyjrzeć się bliżej jego emocjom, relacjom w rodzinie oraz codziennym sytuacjom.

Kilka pytań, które mogą pomóc w zrozumieniu źródła problemu i znalezieniu sposobów na jego rozwiązanie:

- Czy w ostatnim czasie zaszły jakieś zmiany w życiu rodziny, które mogły wpłynąć na emocje najstarszego dziecka (np. przeprowadzka, zmiana rutyny, większa uwaga poświęcana młodszym dzieciom)?

- Jak najstarszy syn reaguje na młodsze rodzeństwo w innych sytuacjach? Czy zdarza się, że okazuje im czułość lub zainteresowanie?

- Czy zauważyliście, co poprzedza agresywne zachowania wobec 2-latka? Czy są to konkretne sytuacje, emocje lub reakcje?

- Jakie są reakcje dorosłych na takie zachowania? Czy próbowaliście rozmawiać z synem o jego emocjach i zachowaniu?

- Czy najstarszy syn ma możliwość spędzania czasu sam na sam z którymś z rodziców? Może potrzebuje więcej uwagi i poczucia wyjątkowości?

- Jak wygląda codzienna rutyna dzieci? Czy najstarszy syn ma czas na zabawy, które sprawiają mu radość i pozwalają rozładować energię?

- Czy zauważyliście, czy agresja pojawia się w określonych porach dnia, np. gdy dziecko jest zmęczone, głodne lub sfrustrowane?

- Czy w przeszłości zdarzały się podobne sytuacje? Jeśli tak, jak sobie z nimi radziliście?

- Czy syn ma możliwość wyrażania swoich emocji w inny sposób, np. poprzez rozmowę, rysowanie, zabawę?

- Jakie są relacje najstarszego syna z innymi dziećmi poza rodziną? Czy w przedszkolu lub wśród rówieśników występują podobne zachowania?

 

Warto pamiętać, że takie zachowania mogą wynikać z różnych emocji – frustracji, rywalizacji o uwagę, trudności w radzeniu sobie z napięciem czy zmianami w otoczeniu. Jeśli sytuacja się nasila lub trudno znaleźć jej źródło, pomocna może być wizyta u psychologa dziecięcego, który pomoże lepiej zrozumieć przyczyny agresji i zaproponować skuteczne strategie jej redukcji.

Martyna Jarosz
psycholog
 

Magdalena Pardo

Magdalena Pardo

Dzień dobry,

z opisanej sytuacji wnioskuję, że najstarszy syn przeżywa jakiegoś rodzaju napięcie, z którym nie potrafi sobie sam poradzić i należy się temu przyjrzeć. Dzieci w tym wieku często testują granice - w ten sposób uczą się swoich emocji - ich kontroli i ekspresji. W tej sytuacji warto zadać sobie kilka pytań. 

Co poprzedza zachowania synka wyrządzające krzywdę młodszemu bratu?

Czy są one skierowane jedynie w stronę młodszego brata? 

Czy zachowania agresywne pojawiają się jedynie w domu? 

Czy w czasie sprzed ostatnich dwóch tygodni wydarzyło się coś, co mogło być dla Państwa i Państwa syna stresujące lub trudne? 

Są to tylko niektóre z pytań, na które warto, aby Państwo sobie odpowiedzieli - należy zidentyfikować przyczyny agresji. Warto porozmawiać z najstarszym synem, jest on w wieku, w którym trudno może być "zapobiegać" takim zachowaniom, kiedy nie zna się ich genezy. Być może syn czynami próbuje coś Państwu zakomunikować, ale nie potrafi określić tego słowami?

Zalecałabym konsultację z psychologiem dziecięcym, który po dokładnym wywiadzie z rodzicami i dzieckiem określi przyczynę takich zachowań i zaproponuje odpowiednie działanie w kierunku zrozumienia emocji dziecka i wyciszenia trudnych zachowań. 

Dominika Płoucha

Dominika Płoucha

Niewątpliwie przy czwórce małych dzieci może dochodzić do sytuacji trudnych, zawsze należy się przyjrzeć relacji rodziców do siebie i do dzieci. To, co dzieje się w rodzeństwie, jest często efektem ubocznym nieprawidłowości na wyższym poziomie. Może warto porozmawiać ze specjalistą i przejrzeć temat dokładniej. 
W każdym razie agresja starszego syna może być objawem zazdrości o rodzica /rodziców oraz złości na rodzica/rodziców. Na pewno nie należy tego bagatelizować.

dep.pop

Darmowy test na depresję poporodową (Edynburska Skala Depresji Poporodowej)

Zobacz podobne

10-latka boi się spać sama po obozie sportowym - jak jej pomóc?
10 latka,po powrocie z obozu sportowego boi się sama zasypiać.Cidziennie chce ,żeby ktoś przy niej był.Nawet jeśli już ktoś przy niej jest ma problem z zaśnieciem.Płacze ,ze chce zasnąc a nie może.Rowieśnicy na obozie,opowiadali rózne rzeczy,jekie to filmy straszne ogladaly,straszyły się.Moja wnuczka bardzo to przeżywala,zdażylo się,ze zamknieto ja samą na balkonie.Teraz pozostawanie w pokoju na pietrze ,gdzie jest w nim sama ,budzi w niej strach.Jak pomóc dziecku.
Czy to problem mojego niedopasowania do obecnych czasów, rodziny męża? Relacja i jego rodzina przeczy moim wartościom, nie widzę budowania tutaj swojej rodziny.
Witam, w październiku 2021 poznałam mojego męża. Po kilku rozmowach telefonicznych przed pierwszym spotkaniem poinformował mnie, że ma dwójkę dzieci w wieku 15 i 17 lat. Byłam hmm… przerażona. Ja miałam lat 27, a on 38. Jego była partnerka wtedy miała jedno z dzieci. Nie wiedziałam co o tym myśleć, gdyż inna sytuacja by była, gdyby dzieci były z matką. A tak to wiadomo, kiedy ja nie mam dzieci, czułam, że będę ograniczana, nie będę mogła być w 100% sobą, uważać, co mówię i nawet przy seksie myśleć o tym, że obok jest dziecko i ciągle na głowie to, że za drzwiami ktoś jest. Nie jestem osobą wulgarną itd., ale czułam, że ta rola mnie przerośnie. Koniec końców powiedział mi, że dzieci potrafią się sobą zająć, że syn ciągle siedzi na komputerze i ma słuchawki… Zaczęliśmy się spotykać, nic mi nie przeszkadzało, wiadomo, jak to na początku związku, próbowaliśmy zrobić na sobie dobre wrażenie. Ja przyjeżdżałam do niego czasami na noc, on gotował, sprzątał. Czasami wyzywał bardzo na syna, że nic nie robi, ciągle gra, odpuszcza szkołę. Operował taką złością, że go sama uspokajałam. W międzyczasie przyznał mi się, że jest poszukiwany przez policje, ale nawet jeśli policja by go złapała gdzieś to będzie okej wszystko, to było sprzed 15 lat i już dawno przedawnione, ale musi iść do adwokata. Minął nowy rok, czyli 2,5 miesiąca i wrócił z psem ze spaceru z policją. Zgarnęli go, poszedł do więzienia, ja po prostu czułam się jak w filmie, nigdy nie miałam do czynienia z łamaniem prawa, a co dopiero więzieniem… Zostałam u niego z jego synem, psem, po kilku miesiącach przyszła tu jego córka też, bo obydwoje chcieli mieszkać ze mną. Były ciągłe kłótnie o syf w domu, niepomaganie, a ja robiłam wszystko, co mogłam. Odnośnie odsiadki to jeździłam na każde widzenie, wysyłałam pieniądze, robiłam paczki, żywiłam jego dzieci, płaciłam nawet jakieś jego zaległe alimenty na dzieci, kiedy się ukrywał, bo jego była je wyłudziła, gdyż wiedziała, że on będąc poszukiwanym i tak nic z tym nie zrobi. Po roku czasu odsiadki wzięliśmy ślub na jego przepustce. Byłam naprawdę nieszczęśliwa będąc sama, ale wiedziałam, że w końcu wyjdzie i wszystkie nasze plany wejdą w życie. Wyszedł na warunkowe zwolnienie po 1roku i 3 miesiacach. Zmienił się nie do poznania. Zrobił się bardzo agresywny słownie, nasze plany były jednak tylko słowami, by mnie zatrzymać. Zadłużyłam się itd., chodzę do psychiatry, biorę leki, ale czuje, że tu nie pasuje. Będąc w ich domu, ja powinnam się dopasować, ale nie mogę przepalić tego, że jego jedno dziecko nie skończyło szkoły - tylko gimnazjum, jego córka oblała rok, nie pomagają dosłownie nic w domu. A odpowiedź ich to „to nie mój pies, to nie moja szklanka, ja nie będę po nikim sprzątać, tylko po sobie”. Mój mąż ewidentnie sobie z tym nie radzi i kłócimy się o to za każdym razem… Ja mam dość matkowania, zajmowania się nie swoimi dziećmi, mam dość takiego braku empatii czy szacunku, pomocy. Jestem wychowana w religijnej, empatycznej rodzinie, gdzie mając 15 lat robiłam obiad dla całej rodziny, sprzątałam cały dom, a kiedy mama dawała mi pieniądze na wycieczkę, to nie wydawałam nic, żeby mamie oddać. Mój mąż wychowany jest, że jego matka robi za niego wszystko, nawet chleb do pracy i dla niego to normalne, że ja również powinnam to robić. Czuję, że przez to ja jestem hmm.. zawiedziona, sfrustrowana ciągłym syfem, sprzątaniem, gotowaniem (nie mówiąc o tym, że córka jego, np. skarży się jego ex, że robimy obiady tylko dla siebie, to, co my lubimy, a problem tkwi w tym, że ja robię obiad dla wszystkich, ale ona nic nie je, ryby nie je, grzybów nie je, ziemniaków nie je, pomidorów nie lubi, owoców nie lubi), młoda śpi cały dzień, żyje w nocy, nie chodzi do szkoły. Mój mąż mówi, że ja zachowuje się, jakbym miała 70 lat, że mam wyluzować. On też szkoły nie skończył, namawiał córke do jarania zioła, jak byli za granicą (miała 14-15 lat), im więcej tu jestem, tym bardziej czuję, że to nie jest miejsce dla mnie. Bardzo bym chciała mieć swoje dzieci, ale widząc jak mój mąż podchodzi do tematu swoich dzieci, to to jest dla mnie antykoncepcja z nim na lata. Przez ostatni czas tak się zdystansowałam, że w ogóle nie rozmawiam z jego dziećmi, z jego mamą, a z mężem pewne tematy omijam, bo po co się kłócić. Jest teraz na warunkowym zwolnieniu, ale mimo to, co nakazał mu sąd, aby dalej był na wolności, on dalej ma to gdzieś, bo przecież ''on nie ma 70 lat, żeby siedzieć grzecznie w domu". Postanowiłam się rozstać, ale koniec końców stanęło na tym, że idziemy do psychologa dla par, a jeśli nic się nie zmieni, to chcę się rozstać. On mówi, że MOŻE PSYCHOLOG MI PRZEMÓWI DO ROZUMU, BO JA NIC NIE ROZUMIEM. Czasami mam wrażenie, że może rzeczywiście to ja mam złe podejście, może jestem zbyt rygorystyczna, może jestem za bardzo odpowiedzialna… ale kiedy on mnie potrzebował i jego dzieci, to ta odpowiedzialność i robienie czegoś na już, jak ktoś czegoś potrzebował, to wtedy byłam najlepsza. Wiem, że też nie jestem idealna, ale czasami jak już nie daję rady, to nazywam ich PATOLOGIĄ, wtedy mąż bardzo się denerwuje, mówi do mnie, że mam "zamknąć mor**, że mam zamknąć się *****" itd. Chciałabym zaczerpnąć może zdania na ten temat czy za dużo wymagam? Czy może rzeczywiscie ze mną jest coś nie tak? Po prostu porównując go do mojego ojca czy dziadka, to ja widzę przed soba ojca Sebixa spod sklepu i nie mogę tego zaakceptować, że mogłabym dopuścić do tego, że dziecko z mojego łona będzie miało ojca, który będzie je demoralizować. A jego odpowiedź na to zawsze jest, że TERAZ SA INNE CZASY, LEPIEJ, ŻEBY DZIECKO PALIŁO ZIOLO W DOMU NIŻ GDZIEŚ POZA. Mam wrażenie, że zaburza on moje wartości, które były mi wpajane od dzieciństwa i wiem, jaką rodzine chcę stworzyć, a widząc rodzine, jaką tworzy on, to coraz bardziej jestem przekonana, że nie chce być jej częścią. Mam jeszcze nadzieje, że coś się zmieni, jak pójdziemy do psychologa, bo według niego to, co on robi, nie jest patologiczne, jak praca na czarno, komornicy, alimenty, uderzenie syna w twarz, palenie z nim i córką zioła, wszyscy maja podstawowe wykształcenie, nie chodzą do szkoły, maja problem z prawem, kuratorów. Czy to jest coś, co muszę zaakceptować? Nie wiedziałam tego przed ślubem, po ślubie tylko powoli wychodziło to wszystko od momentu jego wyjścia z więzienia, czyli około 8 miesięcy temu. On nawet mi mówił wczoraj, że jeśli ja bym chciała ćpać nawet codziennie, to on by mi nie zabronił tak, jak ja mu zabraniam nawet raz na jakiś czas. Nie wiem co o tym myśleć…może rzeczywiście to ja powinnam wyluzować? Może źle się dopasowuję do czasów, jakie obecnie panują? :/
Jak radzić sobie z dzieckiem 11 lat, które nie przestrzega zasad i unika wieczornych rutyn?
Problem dotyczy dziecka 11 lat , bardzo ładnie się uczy , jest problem natomiast wieczorami niechce się myć o wyznaczonej godzinie ciągle krzyczy , nie stosuje się do zasad , czasami kłamie i zarzuca nam że to nasza wina bo ciągle mu zabraniamy . Nie stosuje się kompletnie do zasad np. ma spakować plecak wieczorem nie robi tego tylko biega potem rano aby się na ostatnią chwilę spakować . Ja potem tracę cierpliwość i podnoszę głos . Jak dotrzeć do takiego dziecko co może być powodem że nie stosuje się do zasad
Jak wasze dzieci i rodzina zareagowała na wyjazd za granice na około 3 miesiące w celach zarobkowych.
Jak wasze dzieci i rodzina zareagowała na wyjazd za granice na około 3 miesiące w celach zarobkowych. Mam dwóch synów 14 i 9 lat. Mam ochotę wyjechać na chwile dorobić do budżetu naszego. Mąż nie bardzo jest zadowolony. Pytanie moje jak może się to odbić na dzieciach?
Jak rozpoznać, że chłopak podrywa z uczucia, a nie dla zabawienia się mną?

Zwracam się o pomoc w sytuacji z pewnym chłopakiem. 

Mieszkam z nim w jednym internacie, mówią, że jest babiarzem, podrywa każdą dziewczynę jaką się da. Dlatego ja nie byłam nim zainteresowana, ale pewnego dnia, siedziałam z moimi koleżankami na stołówce szkolnej, a on nagle zagadał do mnie "Czy znam jakiegoś chłopaka i że z nim chodzę" ja odpowiedziałam, że nie i tak trochę to trwało, dopóki jego kolega nie podszedł do niego i powiedział "stary, ale to nie ona". Oddalił się i po chwili wrócił, siadając obok mnie, chciał "posłuchać" o czym gadam z moimi koleżankami, jednak te kazały mu spadać i jak koledzy go zbuczeli odszedł. 

Wydawało mi się, że to na tyle, ale nagle zaczęłam to wszędzie zauważać; na kolacji, śniadaniu, w szkole. Było też wiele innych sytuacji, ale ostatnia jest jak narazie bardzo interesującą jak dla mnie; nie poszłam na kolacje z moimi koleżankami z internatu, gdy wróciły do pokoju jedna bardzo nalegała, żebym jednak tam poszła, ponieważ ten chłopak tam jest. Ja zapytałam ją, co to ma do rzeczy, że tam jest na co ona, że czeka już tak od godziny. Na kolacji był już od około 19.20, w tym czasie przyszły też tam moje koleżanki. Ten chłopak jadł tak z około 30 minut, po czym wyszedł i gdy Pani pilnująca stołówkę wyszła wszedł znowu. Podobno też w trakcie gdy na początku tam był, gdy moja koleżanka głośniej powiedziała "że idę na kolację" zaczął się poprawiać i wyprostował. Potem już do 20.30 (bo wtedy poszłam na kolację) siedział na kanapie obok pomieszczenia i patrzył się na mnie. Co jest bardzo częste u niego. Była też sytuacja, gdzie byłam na meczu i siedziałam najpierw na górze, gdzie był on a potem zeszłam na dół i on poszedł za mną ze swoimi kolegami i cały czas powoli zbliżał się do mnie, a gdy przechodził obok mnie popatrzył się w moje oczy tak dziwnie (trudno mi to opisać). 

Nie wiem jak mam odbierać jego zachowania, boje się, że jest to zakład (w trakcie tego meczu jego kolega wskazał na grupę moich przyjaciółek, gdzie byłam i oboje zbili sobie piątkę - co mogło sugerować zakład) i chce mnie tylko wykorzystać, ale może też coś czuję? Jak to rozpoznać, że chce się mną zabawiać a jak, że zaczyna coś czuć? I czy powinnam reagować czy zostawić to?

mutyzm1

Mutyzm - przyczyny, objawy i skuteczne metody pomocy

Czy Twoje dziecko nie mówi w określonych sytuacjach społecznych, mimo że swobodnie komunikuje się w znanym otoczeniu? Może to być mutyzm wybiórczy – zaburzenie lękowe, które wymaga odpowiedniego wsparcia.