Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z agresją u 4,5-letniego dziecka atakującego rodzeństwo: praktyczne porady

W domu 4 dzieci,dziewczynki rok i 4 miesiące i chłopcy: 2 lata i 4,5 roku. Najstarszy od jakichś 2 tygodni atakuje 2 latka. Popycha ze schodów,rzuca w niego zabawkami,bije. Nie możemy sobie poradzić, nie wiemy skąd to się wzięło i jak zapobiegać.
User Forum

Anonimowo

1 rok temu
Iga Rakowska

Iga Rakowska

Dzień dobry.

Rozumiem, że sytuacja, którą Państwo opisują, jest bardzo trudna i budzi ogromny niepokój – szczególnie kiedy w grę wchodzi bezpieczeństwo tak małych dzieci.

Z perspektywy psychologii rozwojowej takie zachowania u dzieci mogą być naturalnym, choć niepokojącym, sposobem wyrażania silnych emocji, napięcia i frustracji, z którymi dziecko nie potrafi jeszcze inaczej sobie poradzić. Agresja bywa często formą komunikacji – mówi o czymś, czego dziecko nie umie jeszcze ubrać w słowa.

Skąd może się to brać?

- Poczucie zagrożenia własnej pozycji – najstarszy syn, dotąd mający więcej przestrzeni, mógł zacząć odczuwać, że uwaga dorosłych przesunęła się na młodsze dzieci, szczególnie jeśli są bardziej wymagające opiekuńczo.

- Nadmiar nieuregulowanych emocji – takie jak zazdrość, złość, lęk, poczucie odrzucenia.

- Przeciążenie bodźcami – duża liczba dzieci w domu może prowadzić do chronicznego napięcia, braku przestrzeni na indywidualne potrzeby emocjonalne każdego dziecka.

Co można zrobić?

- Absolutnie jasno stawiać granice – każde zachowanie zagrażające bezpieczeństwu drugiego dziecka musi spotkać się z natychmiastową, spokojną, ale stanowczą reakcją. ("Nie wolno bić. To jest niebezpieczne. Zatrzymuję Cię.")

- Nazywać emocje – zamiast kar za zachowanie, warto pomóc dziecku zrozumieć jego stan ("Widzę, że jesteś bardzo zły. To w porządku być złym, ale nie wolno krzywdzić innych.").

- Zapewnić indywidualną uwagę – codziennie, choć chwilę tylko dla niego, bez dzielenia jej z innymi dziećmi. To może pomóc w zmniejszeniu potrzeby walki o uwagę poprzez negatywne zachowania.

- Zastanowić się, co mogło zmienić się na przestrzeni tych 2 tygodni – czy pojawił się nowy stresor? Czy zmienił się rytm dnia, sposób opieki, uwagi dorosłych?

Jeśli agresja mimo to będzie się nasilać albo dojdzie do kolejnych sytuacji zagrażających bezpieczeństwu (np. popychanie na schodach), zalecałabym konsultację z psychologiem dziecięcym. Wczesne wsparcie może bardzo pomóc uniknąć poważniejszych trudności w przyszłości.

 

Pozdrawiam,

Iga Rakowska

1 rok temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Anastazja Zawiślak

Anastazja Zawiślak

Dzień dobry,

Rozumiem, że ta sytuacja jest dla Ciebie bardzo trudna. Takie zachowania jak opisujesz u małych dzieci, często wynika z emocji, których nie potrafią jeszcze wyrazić inaczej – może to być zazdrość, frustracja, potrzeba uwagi czy trudność w radzeniu sobie z nową sytuacją w domu (np. duża liczba rodzeństwa).

 

Najstarszy syn, jako 4,5-latek, zaczyna rozumieć więcej, ale wciąż nie ma jeszcze w pełni rozwiniętych umiejętności radzenia sobie z silnymi emocjami.

Co możecie zrobić, na ten moment, żeby lepiej poczuć się w tej sytuacji: 

 

1. Przede wszystkim to bezpieczeństwo  – zawsze reagujcie stanowczo, gdy dochodzi do przemocy między dziećmi. Jasno komunikujcie: „Nie bijemy, to jest niebezpieczne.”

2. Starajcie się zwracać uwagę na pozytywne zachowania – chwalcie go, gdy bawi się spokojnie lub pomaga rodzeństwu. 

3. Zorganizujcie mu czas tylko z rodzicem, nawet krótkie chwile, kiedy poczuje się ważny i zauważony może to być wspólna zabawa podczas drzemki młodszego dziecka, lub wyjście z dzieckiem na plac zabaw itp. (często agresja to wołanie o uwagę).

4. Pomóżcie mu nazywać emocje: „Widzę, że jesteś zły, ale nie wolno bić. Jak możemy inaczej powiedzieć, że coś Ci się nie podoba?”

5. Warto obserwować, kiedy dochodzi do ataków – zmęczenie, głód, rywalizacja o zabawkę? To może dać wskazówki, jak zapobiegać.

 

Jeśli agresja się nasila lub nie radzicie sobie emocjonalnie, warto skonsultować się z psychologiem dziecięcym – czasem kilka spotkań daje konkretne narzędzia do działania.

Pamiętajcie – to nie „złe dziecko”, tylko dziecko, które nie radzi sobie z emocjami. Wspierając je mądrze, można nauczyć je lepszych sposobów na wyrażanie złości czy frustracji. 💙

 

Pozdrawiam,

Anastazja Zawiślak

Psycholog

1 rok temu
Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Zachowanie najstarszego dziecka może wynikać z różnych przyczyn, dlatego warto przyjrzeć się bliżej jego emocjom, relacjom w rodzinie oraz codziennym sytuacjom.

Kilka pytań, które mogą pomóc w zrozumieniu źródła problemu i znalezieniu sposobów na jego rozwiązanie:

- Czy w ostatnim czasie zaszły jakieś zmiany w życiu rodziny, które mogły wpłynąć na emocje najstarszego dziecka (np. przeprowadzka, zmiana rutyny, większa uwaga poświęcana młodszym dzieciom)?

- Jak najstarszy syn reaguje na młodsze rodzeństwo w innych sytuacjach? Czy zdarza się, że okazuje im czułość lub zainteresowanie?

- Czy zauważyliście, co poprzedza agresywne zachowania wobec 2-latka? Czy są to konkretne sytuacje, emocje lub reakcje?

- Jakie są reakcje dorosłych na takie zachowania? Czy próbowaliście rozmawiać z synem o jego emocjach i zachowaniu?

- Czy najstarszy syn ma możliwość spędzania czasu sam na sam z którymś z rodziców? Może potrzebuje więcej uwagi i poczucia wyjątkowości?

- Jak wygląda codzienna rutyna dzieci? Czy najstarszy syn ma czas na zabawy, które sprawiają mu radość i pozwalają rozładować energię?

- Czy zauważyliście, czy agresja pojawia się w określonych porach dnia, np. gdy dziecko jest zmęczone, głodne lub sfrustrowane?

- Czy w przeszłości zdarzały się podobne sytuacje? Jeśli tak, jak sobie z nimi radziliście?

- Czy syn ma możliwość wyrażania swoich emocji w inny sposób, np. poprzez rozmowę, rysowanie, zabawę?

- Jakie są relacje najstarszego syna z innymi dziećmi poza rodziną? Czy w przedszkolu lub wśród rówieśników występują podobne zachowania?

 

Warto pamiętać, że takie zachowania mogą wynikać z różnych emocji – frustracji, rywalizacji o uwagę, trudności w radzeniu sobie z napięciem czy zmianami w otoczeniu. Jeśli sytuacja się nasila lub trudno znaleźć jej źródło, pomocna może być wizyta u psychologa dziecięcego, który pomoże lepiej zrozumieć przyczyny agresji i zaproponować skuteczne strategie jej redukcji.

Martyna Jarosz
psycholog
 

1 rok temu
Magdalena Pardo

Magdalena Pardo

Dzień dobry,

z opisanej sytuacji wnioskuję, że najstarszy syn przeżywa jakiegoś rodzaju napięcie, z którym nie potrafi sobie sam poradzić i należy się temu przyjrzeć. Dzieci w tym wieku często testują granice - w ten sposób uczą się swoich emocji - ich kontroli i ekspresji. W tej sytuacji warto zadać sobie kilka pytań. 

Co poprzedza zachowania synka wyrządzające krzywdę młodszemu bratu?

Czy są one skierowane jedynie w stronę młodszego brata? 

Czy zachowania agresywne pojawiają się jedynie w domu? 

Czy w czasie sprzed ostatnich dwóch tygodni wydarzyło się coś, co mogło być dla Państwa i Państwa syna stresujące lub trudne? 

Są to tylko niektóre z pytań, na które warto, aby Państwo sobie odpowiedzieli - należy zidentyfikować przyczyny agresji. Warto porozmawiać z najstarszym synem, jest on w wieku, w którym trudno może być "zapobiegać" takim zachowaniom, kiedy nie zna się ich genezy. Być może syn czynami próbuje coś Państwu zakomunikować, ale nie potrafi określić tego słowami?

Zalecałabym konsultację z psychologiem dziecięcym, który po dokładnym wywiadzie z rodzicami i dzieckiem określi przyczynę takich zachowań i zaproponuje odpowiednie działanie w kierunku zrozumienia emocji dziecka i wyciszenia trudnych zachowań. 

1 rok temu
Dominika Płoucha

Dominika Płoucha

Niewątpliwie przy czwórce małych dzieci może dochodzić do sytuacji trudnych, zawsze należy się przyjrzeć relacji rodziców do siebie i do dzieci. To, co dzieje się w rodzeństwie, jest często efektem ubocznym nieprawidłowości na wyższym poziomie. Może warto porozmawiać ze specjalistą i przejrzeć temat dokładniej. 
W każdym razie agresja starszego syna może być objawem zazdrości o rodzica /rodziców oraz złości na rodzica/rodziców. Na pewno nie należy tego bagatelizować.

1 rok temu
dep.pop

Darmowy test na depresję poporodową (Edynburska Skala Depresji Poporodowej)

Zobacz podobne

Paranoja partnerki oskarżająca o podawanie heroiny - jak sobie poradzić i co zrobić dla dziecka?

Witam. Chciałbym opowiedzieć moją historię. We wrześniu zeszłego roku moja partnerka wyrzuciła mnie z domu, oskarżając o podawanie heroiny jej i naszej 8-letniej córce. Od tego czasu cały czas oskarża mnie, że w jakiś sposób podałem naszej córce i czasem jej heroinę. Heroina wzięła się z tego, Kasia podejrzewała mnie o branie narkotyków od kilku lat. Robiła mi testy na obecność narkotyków, które nigdy nic nie wykazały. Ja nie protestowałem, ponieważ nie biorę niczego takiego. W połowie sierpnia wzięła trochę kreatyny z mojego pojemnika i zaniosła na policję. Tam test pokazał, że to heroina/morfina. Był to najprawdopodobniej błąd testu. Sprawa została umorzona po jakimś czasie, ale wg Kasi ja cały czas biorę i podaję heroinę jej i naszej córce. Na początku jak mnie wyrzuciła z domu, ograniczyła mi kontakt z córką, ale z czasem jej zachowanie się uspokoiło. Na początku również oskarżyła całą moją rodzinę i nawet swojego brata o branie heroiny. Cały początek to było zachowanie, które osoby z nią rozmawiające opisywały jako paranoiczka. Wiele razy twierdziła, że jest pod wpływem tej substancji, ale sama nie chciała sobie zrobić testu. Kiedy mi mówiła, że jestem i proponowałem, w takim razie pojedźmy na policję, niech mnie zbadają, to za każdym razem odmawiała. Z czasem jej stan się uspokoił, przestała izolować córkę ode mnie, ponieważ wie, że córka mnie potrzebuje. Zaczęła tylko mi mówić, że ona wie, co ja robię i ona nie może z tym nic zrobić, może tylko ją leczyć. I leczy naszą córkę bańkami, wodą z cytryną. Już we wrześniu założyłem sprawę o opiekę nad dzieckiem. Nie jesteśmy małżeństwem i jest to moja jedyna droga do jakiejkolwiek diagnozy i leczenia. Na 10 lipca mamy zlecone przez sąd badanie przez biegłych (2 psychiatrów i 1 psycholog). Będziemy badani my oraz relacje z córką. W tej chwili sytuacja wygląda tak, że Kasia zerwała kontakt z całą swoją rodziną. Utrzymuje go jedynie z jedną koleżanką i jej matką. Ogólnie poza tą sprawą narkotyków, zachowuje się w miarę normalnie, po prostu uważa, że moim jedynym życiowym celem jest podanie jej i naszej córce heroiny. Przez cały ten czas mieliśmy momenty, w których zbliżaliśmy się do siebie. Mogłem spędzać kilka dni w domu, ale za każdym razem wystarczył kaszel, albo kichnięcie i Kasia była pewna, że podałem heroinę i wyrzucała mnie z domu. Chciałem zapytać, czy ktokolwiek z Was przechodził przez coś takiego. Brakuje mi już sił i nie wiem, nawet czy badanie, diagnoza i ewentualne leczenie może coś pomóc. Każde moje działanie jest odbierane jako atak i próba kontroli.

Jak pomóc 11-letniej córce, która unika szkoły? Problemy z dyrekcją oraz nauczycielami
Witam. Mam problem z 11 letnia córka, która bardzo ,na kazdy możliwy sposób unika chodzenia do szkoły. Byłam u dyrektorki o pomoc ,a usłyszałam, że ona może przyjechać do nas rano ,jak córka nie będzie chciała i ona ja zabierze do szkoły. No dla mnie technika szok. Ale dyrektorka jest też kuratorem sądowym, wiec ma swoje techniki. Byłam w sprawie córki u wychowawczyni ,która miała rozmawiać z moją córka na osobności, tymczasem moje dziecko wróciło że szkoły, wieczorem się rozpłakało i się okazało, że pani na forum klasy poruszyła temat nieobecności mojego dziecka w szkole. Na drugi dzien byłam u pani ,wyjaśniła, że musiała tak zrobić, bo dzieci zaczęły się dopytywać o moje dziecko, mówiły, że widziały córkę gdzieś tam poza szkola ,a moja córka nigdzie nie wychodziła, jak nie szła do szkoły, ale to nie ważne. Nawet nie mieszkamy w tej samej miejscowości co szkoła. Poprosiłam wychowawczynie o wystawienie odpowiedniego dokumentu ,żeby moja córkę zbadali w poradni psychologicznej . Po tej rozmowie wychowawczyni na forum klasy córka powiedziała mi ,że pani od polskiego ( jej wychowawczyni) mówi, że córka nie czyta lektur,a córka czyta wszystkie lektury ,przygotowuje się do sprawdzianów, zwyczajnie sobie z czymś nie radzi. To bolało moje dziecko i mówiła córka, że każdy od niej więcej wymaga ,a ona nie da rady. Ja jako rodzic wymagam tylko by chodziła do szkoły, uczyła się i odrabiała lekcje ,jak dostanie zła ocenę tj 1 ,to żeby poprawiła, o ile uzna ,że chce. Nie zmuszam dziecka do zdobywania super ocen. Ma się uczyć, bo jej się to przyda ,ale nie ma się uczyć dla ocen ,ma rozumieć materiał i być na bieżąco. Od dziecka nie jestem w stanie nic więcej wyciągnąć, poza tym, że nienawidzi szkoły i klasy. 5 klasa, syn jest w 7 ,też ma takie uczucia, ale chodzi. A córka ciągle coś, a to brzuszek boli ,dzisiaj kostka. Dzisiaj rano budziłam ją normalnie do szkoły. Idę do niej do łóżka i z nią leżymy kwadrans. Później zaczynam ja ubierać, bo ona to porządny śpioch ( jak jej zależy gdzieś jechać, to się ubiorze sama ,wstanie wcześniej niż reszta ,nawet do szkoły) ,ale na codzień to jest walka. Podczas ubierania jej ciągle mówiła nie . W łazience pomogłam jej się ogarnąć, ale nie było współpracy z jej strony. Ubrałam jej buty ,plecak na swoje plecy i zaprowadziłam ją do auta. Nie chciała, ciągle mówiła nie ,ale nie mówiła czemu. Zawiozłam ją pod szkołę, nie chciała wyjsc z auta ,była walka, tj musiałam ją z auta wyjąć i auto zamknąć. Ale ona i tak nie chciała iść do szkoły. Powód, rzekomo ból kostki. Mówiłam jej ,może cię kostka boleć, ale nie masz jej spuchniętej, mało tego wczoraj też mówiła, że kostka boli ,a była z koleżankami bardzo aktywna na podwórku. Mówiłam jej ,że nie ma nawet siniaka ,nic, a jak zakładałam jej skarpetkę, to nawet nic nie jęknęła, stąd wiem ,że wymyśliła ból kostki. Co jaj mam z tym dzieckiem zrobić, gdzie szukać pomocy ? Nie chce iść do psychologa ,nie chce z nami rozmawiać. My tylko wiemy ,że nienawidzi szkoły i klasy, albo ,że ona nie wie co się dzieje. Nie mam już sił. Czekają nas konsekwencje prawne ,bo dziecko ewidentnie miga się od obowiązku nauczania. Mówiła, że chce na domowe nauczanie ,ale ona w domu nigdy nie robi nic sama od siebie. A do tego dyrektorka nie daje zgody i znajoma psycholog też mówi definitywnie nie .
Niedojrzałość emocjonalna w dzieciństwie a nagłe zaprzestanie mowy w wieku 6 lat

Witam. Nie mogę się uwolnić od tego, co było u mnie w przeszłości -  mianowicie w przedszkolu byłem i gadałem normalnie, natomiast jak poszedłem do zerówki, to mowa mi stanęła i już wtedy u Psychologa stwierdzona niedojrzałość emocjonalna. Dopiero jak w drugiej podstawówki chodziłem na terapię sensoryczną, to zacząłem gadać i kontaktować. Miałem też echolalie, ale krótko. Chciałbym się dowiedzieć, jaka mogła być przyczyna, że nagle w wieku 6ciu lat przestałem mówić? I czy to możliwe, żeby właśnie terapia sensoryczna mi w tym pomogła? Ps. Zawsze później się rozwijałem emocjonalnie

Nie potrafię poradzić sobie ze swoimi emocjami, dziwnie reaguje na wiele sytuacji
Dzień dobry , jestem nastolatkiem , mam 17 lat , i mam dziwne objawy psychiczne takie jak : ataki nerwowe (zwykle , gdy ktoś mnie zdenerwuje , a ja tych nerwów/powodów nie rozumiem , gdy dostaje takiego ataku , to nie umiem nad nim zapanować , macham rękami , gwałtowne ruchy wykonuje , raz się zdarzyło , że na forum publicznym , gdy byłem bardzo zdenerwowany , to rzuciłem butelką na chodniku , nie chciałem robić krzywdy komuś wtedy ) , czasami robię głupie miny , podśmiewywuje się , gdy są poważne rzeczy , to zwykle się zachowuje stosownie , ale też tam zdarzają się dziwactwa (takie jak lekkie śmiechy itd. , zwykle , gdy ktoś zmarł to zachowuje się w miarę ok.) . Czasami mi się mylą osoby w myślach . Gwałtownie reaguje na zagrożenia m.in na robaki , to uciekam , piszczę itd. Mam niestety dziwne myśli , strachy i doznania (w prawie 100% szkolne) m.in czy pani nas wypuści wcześniej , czy kogoś wypuści do toalety (jak kogoś nie wypuści , to mój mózg przeżywa to 1-4 dni , z okresami przypominającymi - zwłaszcza największe afery) . Bronie się tym np. zasłanianiem ucha rękami itd. . Takie natrętne myśli też prześladowały ciągle mnie w wakacje bez powodu . Gadam też do siebie , m.in na ulicy czy w domu . Czasami mi się zdarzają wahania nastroju (i też czasami na tym nie panuje , ale nigdy krzywdy komuś nie zrobiłem) . Świetnie się uczę , mam śr. 5,0 w technikum , zachowanie wzorowe , a niestety takie problemy mnie prześladują . Mam też czasami strach przed szkołą , przed tym , co opisywałem . Dawniej też ocenami się przejmowałem , w kolejnych tekstach to opowiem , czemu . Jeśli chodzi o kolegów i koleżanek , to nie mam ich za bardzo , jakoś nie mam chęci do komunikacji z innymi , jestem taki bardziej odizolowany od kolegów w szkole . Mam kilku znajomych , ale zwykle krótko (rzadko dłużej) z nimi gadam zwykle . Dłużej gadam z tatą , moją babcią i czasami moim kuzynem (jest o rok starszy) . Na lekcjach jestem tak średnio skupiony , ze względu na te myśli , wysoką średnią zazdwięczam nauce w domu (dużo się uczę , mam taki nawyk wyrobiony , też dalej więcej opowiem) . Niestety , ale także zaniedbuje porządek w pokoju (bardzo rzadko kiedy sprzątam) , nic się nie chce m.in rozwijać zainteresować jestem taki bardziej niby leniwy tak można powiedzieć , ale w rzeczywistości potrafię m.in ugotować niektóre dania , wyprać , jechać busami , pociągiem , docierać w różne miejsca , oczywiście jak mam chęć . Ale niestety to jest tylko część moich problemów psychicznych i życiowych . Gdy się urodziłem , to nie mówiłem aż do 4 roku życia , robiłem cyrki m.in głową z góry na dół , wybiegałem niekontrolowanie na ulicę itd. , więc moi rodzice się niepokoili , starali się znaleźć przyczynę , ale w końcu ją znaleźli . Miałem guza na głowie (czyli tak zwany torbiel podpajęczynówkowy prawego płata skroniowego) , więc w pilnym czasie pojechałem do neurologa , żeby mi to wycięli , operacja się powiodła na szczęście i zaczęłem mówić i funkcjonować , ale z dużymi problemami . Jeździłem na neurologopedię i na SI i miałem terapię Thomatisa (to akurat przez 1-2 lata) przez kilka lat . Później się zaczęła szkoła niestety i to jest jedna z głównych przyczyn problemów psychicznych . Owszem , byłem najlepszy w klasie (tylko przez 1 rok nie byłem najlepszy) i miałem zachowanie wzorowe , ale niestety to była zasługa reżimowego wychowania mojej mamy i babci (tata miał łagodniejszy stosunek do szkoły) . One mnie goniły do nauki , wymagały w klasach 1-3 SP samych praktycznie 5 i 6 (choć byłem w miarę zdolny , ale nie aż tak jak one myślały) , stresowałem się wtedy , bałem się co będzie itd. Gdy już miałem objawy machania rękami , głupich min , gdy się cieszyłem to karały mnie i mówiły , że ja głupieje i takie zachowanie jest niedopuszczalne . Gdy była już klasy 4-6 to wymagały samych 4 , 5 i 6 . Gdy dostawałem ocenę 3 (byłem chyba fenomemem w szkole , ani jednej 1 i 2 nie miałem w SP) , to mama z babcią uważały , że ja się nie uczę i zabrały mi laptopa (najbardziej surowa była moja mama) , za to , że miałem 1-2 ocen 3 na semestr . Czasami bałem się wracać do domu , miałem stracha , że coś mnie czeka . I za lekkie złe zachowanie też byłem tępiony . I też w SP nie miałem kolegów , nie byłem towarzyską osobą itd . Raz za to , że raz się nie nauczyłem w 6 klasie na kartkówkę z polskiego , to one miały mi zabrać ulubioną grę na 1,5 miesiąca , a gdy byłem bardzo smutny i płakałem to mi skróciły karę do 5 dni . Też robiłem rękami , głupie miny , gdy byłem nerwowy , to też niezbyt panowałem nad nimi (choć nigdy krzywdy nikomu nie zrobiłem) . I potem się zaczęły problemy , choć przestali powoli mi ganiać do nauki , lecz też się zdarzało , że wytykali potknięcia w nauce (ale miałem wbity w głowę rytm , że muszę , bo inaczej będzie źle) i wtedy zaczeły się mi powoli mylić osoby i bardziej myśli się zrobiły natrętne i miałem ataki nerwów czasami . Ale oni to lekceważyli , mówiąc , że robie z siebie idiotę i zabiorą mi laptopa . Gdy było zdalne nauczanie , to bałem się powiedzieć o imionach i nazwiskach moich nauczycieli , nie wiem dlaczego . Stałem się bardziej odizolowany od życia , nie smuciło mnie w sumie to , bo i tak nie miałem kolegów i koleżanek w szkole . Gdy był egzamin , to zdałem śr na 75% i byli ze mnie dumni w miarę . Potem gdy poszłem do nowej szkoły , czyli do technikum , to bardzo się niego bałem , i byłem mega wystraszony . Potem jakoś się oswoiłem , ale było coraz gorzej niestety . Zaczeły się pojawiać dziwactwa m.in czy pani wypuści go do toalety , czy nie , miałem 1 nauczycielkę w 1 klasie technikum, która nikogo absolutnie nie wypuszczała i była jedna taka sytuacja , że powiedziała , że nie , bo była przerwa i żeby nie dyskutował z nią , a ja nie wiem dlaczego , takie myśli się zaplętały przez prawie tydzień , okresowo nawet przez 1-2 lata . , potem doszło kolejne , związane z wypuszczaniem przed dzwonkiem itd. I jeszcze po drodze miałem śmierć mojej mamy i babci , co też niekorzystnie wpłynęło na mnie . Co to mniejwięcej może być ?
Dlaczego mam coraz gorsze wyniki w nauce?
Dzień dobry Piszę w sprawie problemów z nauką w klasach 1-3 oceny miałam bardzo dobre i dostawałam na koniec roku książkę za dobre wyniki, później z czasem było coraz gorzej, z maturą również pierwsze zdałam język polski później za rok zdałam angielski i natomiast matematykę pisałam poprawkę i nie zdałam i teraz mam problemy z podstawową matematyką, angielskim i mam ubogie słownictwo.
nietrzymanie moczu u dzieci

Nietrzymanie moczu u dzieci - przyczyny, objawy i leczenie

Czy Twoje dziecko zmaga się z problemem nietrzymania moczu? Nie jesteś sam! Ten powszechny problem dotyka wielu rodzin, ale istnieją skuteczne sposoby radzenia sobie z nim. Poznaj przyczyny, objawy i metody leczenia.