
Bóle psychosomatyczne związane z korzystaniem z Facebooka i myśli samobójcze
Treść wrażliwaM
Łukasz Dyłka
Dzień dobry.
Najważniejsze jest teraz to, że pisze Pani: „jestem na granicy samobójstwa”. Tego nie wolno zostawiać na później. Proszę teraz nie zostawać sama, powiedzieć komuś bliskiemu wprost: „boję się, że mogę coś sobie zrobić” i skorzystać z pilnej pomocy. W nagłym zagrożeniu proszę dzwonić pod 112 albo zgłosić się na SOR / izbę przyjęć. Może Pani też zadzwonić do Centrum Wsparcia 800 70 2222, pomoc działa bezpłatnie całą dobę.
Co do bólu: nie zakładałbym od razu, że to „tylko psychosomatyczne”. Pieczenie, mrowienie i ból w okolicy lędźwiowej oraz pośladka, szczególnie nasilający się przy siedzeniu, warto skonsultować z lekarzem, bo takie objawy mogą mieć też przyczynę neurologiczną, np. podrażnienie nerwu.
To, że objaw pojawia się po założeniu Facebooka i mija po usunięciu konta, może oznaczać, że organizm bardzo silnie reaguje na lęk, napięcie albo skojarzenie z czymś trudnym. Ale nawet jeśli stres nasila ból, to nie znaczy, że ból jest „wymyślony”. Ciało naprawdę może boleć pod wpływem przeciążenia psychicznego.
Na ten moment nie próbowałbym rozwiązywać wszystkiego przez usuwanie albo zakładanie konta. Konto może poczekać. Najpierw trzeba zabezpieczyć Panią i sprawdzić ból medycznie. Proszę dziś odłożyć decyzje dotyczące social mediów, nie siedzieć z tym sama i skontaktować się z kimś, kto może być przy Pani fizycznie.
Jeśli czuje Pani, że może zrobić sobie krzywdę, proszę nie pisać już kolejnych postów w internecie jako jedynej formy pomocy, tylko zadzwonić pod 112 albo 800 70 2222. To jest sytuacja, w której potrzebuje Pani realnego wsparcia teraz, nie dopiero wtedy, gdy będzie jeszcze gorzej.
Łukasz Dyłka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Marta Lenarczyk
Dzień dobry,
najważniejsze w Pani wiadomości jest to, że pisze Pani wprost, iż jest „na granicy samobójstwa”. Jest to absolutnie sygnał alarmowy, którego nie wolno bagatelizować.
Niezależnie od tego, skąd biorą się opisywane objawy, jeśli pojawiają się myśli o odebraniu sobie życia, poczucie, że nie da się już tego wytrzymać albo obawa, że mogłaby Pani zrobić sobie krzywdę, potrzebna jest pilna, bezpośrednia pomoc, nie samotne radzenie sobie z tym.
W takiej sytuacji proszę jak najszybciej skorzystać z jednej z dostępnych form wsparcia:
112 - jeśli czuje Pani bezpośrednie zagrożenie życia lub bezpieczeństwa,
najbliższy Szpitalny Oddział Ratunkowy lub izba przyjęć psychiatryczna,
Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym: telefon anonimowy 800 70 2222 (całodobowo),
kontakt z lekarzem psychiatrą (również pilnie, jeśli myśli samobójcze się utrzymują),
lekarz pierwszego kontaktu, jeśli potrzebuje Pani szybkiego skierowania, wsparcia lub oceny stanu zdrowia, także ze względu na somatyczne odczucia,
psycholog lub psychoterapeuta (myślę że CBT będzie dobrym kierunkiem) jeśli jest Pani w stanie bezpiecznie poczekać na konsultację, ale potrzebuje pilnego wsparcia.
Jeśli chodzi o same objawy somatyczne, rozumiem, że są bardzo realne, bolesne i wyczerpujące. Fakt, że objaw pojawia się w określonej sytuacji, może mieć różne wyjaśnienia, ale na podstawie opisu przez internet nie da się bezpiecznie ocenić, czy źródło jest związane z napięciem psychicznym, reakcją stresową czy problemem zdrowotnym wymagającym diagnostyki. Pieczenie, mrowienie i ból w konkretnej okolicy ciała również warto skonsultować z lekarzem pierwszego kontaktu.
Najważniejsze jednak jest teraz to, że poziom cierpienia, który Pani opisuje, jest ogromny i wymaga realnego wsparcia i z takim ciężarem naprawdę nie powinna Pani zostawać sama.
Marta Lenarczyk
Joanna Cichosz
Dzień dobry,
Fakt, że objawy pojawiają się tak szybko po konkretnej sytuacji, nie musi oznaczać, że „to tylko w głowie”. Te dolegliwości są realne i mogą być bardzo męczące, dlatego pani napięcie i zmęczenie psychiczne są zrozumiałe. Proszę również pamiętać, że ból, pieczenie czy mrowienie w okolicy lędźwiowej powinny zostać skonsultowane medycznie, szczególnie jeśli są intensywne lub powracają.
Najbardziej niepokojące w Pani wiadomości jest jednak zdanie o granicy samobójstwa i poczuciu, że „nie daje już Pani rady”. Nie powinna Pani zostawać z tym dłużej sama. W tak silnym kryzysie potrzebne jest konkretne wsparcie: kontakt z psychologiem, psychiatrą albo telefonem wsparcia kryzysowego (116 123). Nie musi Pani od razu podejmować decyzji dotyczących mediów społecznościowych. Najważniejsze jest teraz zadbanie o swoje bezpieczeństwo i o to, by ktoś pomógł Pani unieść ten poziom napięcia i lęku.
Pozdrawiam serdecznie,
Joanna Cichosz
Martyna Kaleta
Dzień dobry,
czytam to i mam poczucie, jak bardzo jest Pani tym zmęczona i przeciążona. Szczególnie kiedy głowa mówi jedno - „chcę mieć facebooka, chcę żyć normalnie”, a ciało reaguje zupełnie inaczej, jakby próbowało coś zatrzymać albo przed czymś ostrzec. I rzeczywiście bardzo trudno żyje się w takim rozdarciu, kiedy człowiek ma wrażenie, że ciało zaczyna żyć własnym życiem.
W psychologii procesu patrzymy na takie objawy trochę inaczej niż tylko jako „problem do usunięcia”. Zakładamy, że ciało często próbuje coś pokazać, wyrazić jakiś konflikt, napięcie albo lęk, którego nie da się jeszcze łatwo nazwać słowami.
To, że objaw pojawia się dokładnie przy zakładaniu konta i znika po usunięciu, wygląda bardzo znacząco. Jakby coś w Pani bardzo reagowało na samą obecność w przestrzeni społecznej, bycie widzianą, wystawioną na kontakt czy ocenę. Być może stoi za tym jakiś głęboki lęk społeczny albo napięcie związane z byciem w relacji z innymi ludźmi.
I to nie znaczy, że „Pani sobie wymyśla”. Ciało naprawdę potrafi tak reagować.
W terapii procesowej można właśnie podążać za takimi sygnałami z ciała - nie po to, żeby je na siłę wyciszyć, ale żeby zobaczyć, co próbują powiedzieć. Czasem dopiero kiedy zaczynamy słuchać objawu, okazuje się, że pod nim jest bardzo dużo emocji, lęku albo historii, które wcześniej były trudne do zauważenia.
I jednocześnie bardzo ważne jest to, co Pani napisała o granicy wytrzymałości i myślach samobójczych. To brzmi jak moment, w którym naprawdę potrzebuje Pani wsparcia i nie powinna zostawać z tym sama. Nie dlatego, że „jest z Panią coś nie tak”, ale dlatego, że organizm wygląda na bardzo przeciążony tym napięciem.
To nie musi być praca „od razu głęboko”. Czasem zaczyna się właśnie od małych rzeczy - od obserwowania ciała, napięcia, tego co się dzieje tu i teraz. W swoim tempie.
pozdrawiam,
Martyna Kaleta

Zobacz podobne
Moje życie w ciągu 3 miesiącu zmieniło się z uporządkowanego w kompletny bajzel! Zakończony letni związek, poszukiwanie nowego mieszkanka na własną rękę, wplątanie się w situationship poniekąd bez świadomości, który teraz też się skończył. To wszystko na raz sprawiło, że czuję się bezwartościowa, że moje życie to pasmo porażek i że nie osiągnęłam nic, z czego mogłabym być dumna. Myślę o rozpoczęciu terapii, bo to wszystko sprawia, że czuję się w sposób, w jaki nie chce się czuć.
Mam 16 lat i odczuwam głębokie uczucie pustki oraz dezorientacji, które towarzyszy mi na co dzień. Często czuję się zagubiona, nie wiedząc, gdzie się znajduję ani kim naprawdę jestem, co wprowadza mnie w stan frustracji i zniechęcenia. Zmagam się z problemami z agresją, które przejawiają się w skrajnych reakcjach – zdarza mi się rzucać na moją dziewczynę, wyzywać ją i angażować się w bójki, co sprawia, że nasza relacja staje się coraz bardziej napięta. Czuję także silną potrzebę wyładowania swojej złości na innych, co prowadzi mnie do myśli o pobiciu kogoś, gdy coś mnie zdenerwuje.
Kiedy doświadczam krzywdy ze strony innych, pojawiają się w mojej głowie myśli o zrobieniu sobie krzywdy lub chęci, by trafić do szpitala, aby inni mogli poczuć wyrzuty sumienia i w końcu zauważyć, że naprawdę źle się czuję.
Odczuwam głęboki lęk związany z odrzuceniem i nieustannie boję się, że ktoś bliski może mnie zostawić, co dodatkowo potęguje moje negatywne emocje. Często mam chwile, gdy wydaje mi się, że wszystko może się poprawić, ale nagle doznaję załamania, staję się smutna i zaczynam płakać, co sprawia, że czuję się jeszcze bardziej bezradna.
W moim domu panowała przemoc emocjonalna ze strony ojca, co z pewnością miało ogromny wpływ na moje zachowanie i sposób, w jaki postrzegam siebie oraz innych.
Boję się samotności, zwłaszcza w sytuacjach, gdy moja dziewczyna potrzebuje czasu dla siebie, co dodatkowo wzmacnia moje obawy.
W trudnych momentach często sięgam po alkohol i palę papierosy, sądząc, że to sposób na radzenie sobie z emocjami, które mnie przytłaczają. Miałam także groźby dotyczące zrobienia sobie krzywdy lub okaleczenia się, co jest dla mnie bardzo niepokojące. Bliscy zauważają, że mogą występować u mnie problemy, które sugerują zaburzenia osobowości. Chciałabym zasięgnąć porady psychologicznej, ale odczuwam ogromny strach przed wizytą, co sprawia, że nie potrafię podjąć tego kroku. Czy to na coś wskazuję?
