30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Bóle ciała z powodu stresu. Jak sobie poradzić?

Od wielu miesięcy, prawie że codziennie, odczuwam stres. Od jakiegoś czasu bolą mnie narządy w brzuchy, czasem nawet kłują,narządy na dole żeber również,często odczuwam kłucie jakby płuc,ból pleców,mam czasem problem z oddychaniem.Byłam u lekarza i powiedział, że to ze stresu.A przez to, że tak źle się czuję,to stresuje się jeszcze bardziej.Nie chcę podawać dokładnie wieku,ale przyjmijmy,że od 14 do 18.

User Forum

Pseudonim

9 miesięcy temu
Albert Polak

Albert Polak

Szanowna Pani, 

Pani reakcja ciała na długotrwały stres jest czymś, co wiele osób w podobnym wieku i sytuacji zna bardzo dobrze — choć nie zawsze potrafią to nazwać. To, co Pani opisuje: kłucia, bóle, trudności z oddychaniem, napięcie, a także ten błędny krąg „czuję się źle – stresuję się przez to – czuję się jeszcze gorzej” to mechanizmy, które nie są wymysłem ani przesadą. To realne sygnały, które ciało wysyła, kiedy nie ma już innego języka, by powiedzieć: jest mi za dużo.

 

W psychoanalizie mówimy, że ciało może stać się miejscem, w którym psychika „pisze” to, czego nie umie jeszcze wypowiedzieć słowami. Jeśli przez długi czas musi Pani znosić napięcie, lęk, poczucie zagrożenia — ale nie ma bezpiecznej przestrzeni, by te emocje przeżyć i nazwać — ciało zaczyna przejmować ten ciężar. Często właśnie w wieku nastoletnim ciało mówi głośniej niż umysł: boli, kłuje, ściska. I chociaż lekarz może nie znaleźć „fizycznej” przyczyny, nie znaczy to, że Pani ból nie jest prawdziwy. Wręcz przeciwnie — on jest bardzo prawdziwy, tylko jego źródło leży głębiej.

 

Ale to błędne koło można przerwać. I nie – nie „z dnia na dzień”. Ale tak – z czasem, cierpliwie, we wspólnej pracy. I właśnie tutaj jest miejsce na nadzieję: Pani ciało daje znać, że potrzebuje pomocy. I to dobrze. Bo dopóki mówi — znaczy, że się nie poddało. W pracy terapeutycznej chodzi o to, by zrozumieć, dlaczego to napięcie trwa, co je podtrzymuje, i co musi się wydarzyć, by ciało przestało być jedynym nośnikiem bólu. 

Pozdrawiam, 
Albert Polak

9 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

To, co opisujesz, bardzo przypomina objawy długotrwałego stresu lub lęku. Ciało potrafi silnie reagować na napięcie psychiczne – bólem brzucha, klatki piersiowej, trudnościami z oddychaniem czy nawet kłuciem w różnych miejscach.

 

To oczywiście nie znaczy, że „to tylko stres” i nie warto nic z tym robić. To wszystko, co przeżywasz, jest ważne. Zasługujesz na pomoc. Rozmowa z psychologiem mogłaby pomóc Ci rozładować napięcie, nauczyć się, jak radzić sobie z emocjami, zanim zaczną boleć fizycznie.

 

Jeśli nie masz jeszcze takiego wsparcia – warto spróbować porozmawiać np. ze szkolnym psychologiem, kimś bliskim albo przez telefon zaufania. 

 

Twoje ciało i psychika wołają o ulgę – nie ignoruj tego. Naprawdę nie jesteś sama.

 

Przesyłam Ci dużo spokoju,

Justyna Bejmert

Psycholog

9 miesięcy temu
Katarzyna Organ

Katarzyna Organ

Warto w tym przypadku skonsultować się również z lekarzem psychiatrą, który wystawi diagnozę, pokieruje dalej, lub być może zaleci dodatkowe badania, aby wykluczyć fizjologiczne przyczyny tych bólów, o których mowa wyżej. W tym miejscu warto wykonać również badania krwi i sprawdzić, czy poziom witamin np. z grupy B, wit. D jest w normie, warto także sprawdzić: żelazo, wapń i cynk. Jeśli przyczyny fizjologiczne zostaną wykluczone, lek. psychiatra będzie wiedział, jak pokierować dalej w zależności od postawionej diagnozy.

Jeśli jesteś osobą niepełnoletnią, konieczne będzie udanie się do lekarza z prawnym opiekunem.

 

Z pozdrowieniami

Katarzyna Organ

psycholog, psychoterapeuta w trakcie szkolenia

9 miesięcy temu
Olga Siedlanowska-Chałuda

Olga Siedlanowska-Chałuda

Witam,

 

Bardzo mi przykro, że musisz przez to przechodzić. Wygląda na to, że cierpisz z powodu przewlekłego stresu i jego objawy się nasilają. Proszę, powiedz o tym, czego doświadczasz rodzicom i koniecznie poszukajcie dla Ciebie pomocy. Dobrze byłoby udać się do lekarza, aby zlecił szersze badania i wykluczył podłoże organiczne. Terapia lęku (nurt poznawczo-bahawioralny, CBT) da Ci szybką ulgę, nie zwlekajcie zatem i udajcie się jak najszybciej. 

 

Trzymam kciuki!

9 miesięcy temu
Olga Żuk

Olga Żuk

To, co opisujesz, to klasyczne objawy somatyzacji stresu — ciało pokazuje, jak bardzo jest Ci trudno. W Twoim wieku to niestety dość częste, zwłaszcza gdy stres trwa długo. To nie znaczy, że „wymyślasz” — te objawy są realne i męczące. Pomóc może psychoterapia, techniki relaksacyjne, wsparcie bliskiej osoby. Warto też uważnie obserwować ciało, ale nie nakręcać się strachem — im więcej spokoju dasz sobie, tym łatwiej będzie wrócić do równowagi. Nie jesteś sama z tym.

 

Pozdrawiam,

Olga Żuk

8 miesięcy temu
Pamela Górska

Pamela Górska

Hej, musiałabyś zadać sobie pytanie. Co ten stres generuje? Twoje bóle jak najbardziej mogą być somatyczne. Super, że szukasz wsparcia. Czy masz może psychologa w szkole, któremu możesz zaufać? Czy możesz poprosić rodziców o wsparcie? Czy oni mogą Cię wesprzeć? Jeżeli jesteś z tym sama, bardzo polecam, Ci to, co możesz znaleźć na yt: świadome oddychanie, medytacje, joga. Twoje problemy są bardzo ważne i istotne. Ty jako młoda osoba potrzebujesz wsparcia i samoakceptacji. Zaakceptuj, że to masz, nazwij to, spróbuj to sama przytulić. Często w szkole jest, chociaż ten jeden nauczyciel, który działa z pasji - zwróć się o pomoc. Podziel się z nim, tym co czujesz.

7 miesięcy temu

Zobacz podobne

Jak sprawić, żeby syn mnie pokochał i zaakceptował mnie chorą z wadami?
Jak sprawić, żeby syn mnie pokochał i zaakceptował mnie chorą z wadami? Syn ma 19 lat, urodził się z ADHD. Jestem osobą aktywną zawodowo.
Jak poprawić życie towarzyskie nastolatki?
Witam, jestem Ania i mam 15 lat. Od jakiegoś czasu zwlekałam z tym pytaniem, i wstydziłam się je zadać. Jak poprawić moje życie towarzyskie? Wyjaśnię wam moją sytuację. W szkolę mam jedną bliską przyjaciółkę, z którą mogę rozmawiać ze wszystkim, ale nie robię tego. Gdy mam zły humor kłamię że jest dobry. Zawsze gdy ktoś nieznajomy (lub nauczyciel w klasie) zada pytanie, nie podnoszę ręki i odpowiadam jak normalna osoba, zawsze odpowiadam na te pytania w myślach. Nie porozmawiam od razu z nieznajomym, żeby z nim normalnie porozmawiać (zwykle w pierwszych miesiącach znajomości jest niezręcznie) muszę mieć z nim częste rozmowy/interakcje z nim. Boję się zadać to pytanie innym, więc zadałam je tutaj. Mam nadzieje że nikomu nie przeszkadzam. Moja rodzina jest bardzo towarzyszka i nie wiem dlaczego jestem taka jaką jestem.
Od lat borykam się z apatią. Nie mam planów na siebie. Na swoje życie. Na jutrzejszy dzień. Nawet na dzisiejszy. Stałą pracę zaczęłam na początku stycznia - od tego czasu miałam tylko 1 dzień "wolny" - ze względu na przeprowadzkę do kawalerki. Nie umiem przestać pracować. Mam wtedy poczucie straty pieniędzy, czasu. Liceum skończyłam w kwietniu ubiegłego roku. W tym czasie mieszkałam u rodziców. Od maja aż do września wyszłam z domu - dosłownie z domu, choćby do psa - jakieś 3 razy. Nigdzie indziej. Potrafiłam całymi dniami spać, marnować czas. Nie mam ambicji, planów na siebie, a mój stan apatii utrzymuje się ze mną aż od czasów gimnazjalnych. Do tego chroniczny smutek i żal wynikający właśnie z tego braku pomysłu, planu. Nie mam znajomych, przyjaciół, kolegów nawet. Nie przesadzam. Mój Messenger jest używany tylko do komunikacji z mamą, a aplikacja od SMS tylko do zaoytan do klientów. Nikogo z rodziny nie kojarzę. Sióstr, kuzynów, wujków, dziadków nie mam. Jestem adoptowana, może dlatego nie znam nikogo. Nigdzie nie wychodzę. Nie chcę. Nie czuję potrzeby. Nie umiem. A jednocześnie przygnębia mnie to, że nie chcę i nie czuję potrzeby. Jestem aseksualna. Chyba. I aromatyczna. Chyba. Te samodiagnozy nie są najlepsze. Ale tak czuję od lat. I to też mnie boli. Czuję się wybrakowana. Chciałabym czuć cokolwiek. A jedyne co czuję, to wypalenie, smutek i bezsens wszystkiego. Nie mam celu. Najchętniej skinczylabym to wszystko. Ale w sumie po co? Nikomu nie wadzę w życiu, bo nikogo nie mam. Dużo razy w poprzednich latach pisałam długie wypociny na temat tego, co jest nie tak. Kilka razy dłuższe niż ten wpis, który obecnie czytasz. Wszyscy kierują do psychologów, psychiatrów, seksuologów. A mnie na to nie stać. Nie stać mnie, żeby odłożyć sobie chociaż 200 zł na poczet mojego zdrowia psychicznego. Czuję się żałośnie. Nie lubię się użalać. Nie robię tego. Mam nadzieję. Po prostu wiem, że nikt by nawet nie zauważył, że mnie nie ma. Że zniknęłam. Z rodzicami też nie mam super więzi, tolerujemy się. Cóż. Niby umrzeć byłoby szybciej, ale skoro moje życie to nędzna wegetacja, wychodzę z założenia, że mogę się przemęczyć jeszcze trochę. Ale z drugiej strony... Po co? Jestem zmęczona tą nicością.
Witam, jestem ofiara przemocy domowej, tylko nie wiem, jak z tego wybrnąć.
Witam, jestem ofiara przemocy domowej, tylko nie wiem, jak z tego wybrnąć. Mam z nim syna, chce mnie zamknąć w psychiatryku, żeby sąd mnie ubezwłasnowolnił i żeby odebrali mi dzieci. Nie mam już siły na nic.... Jak sobie mogę pomóc, żeby się ie ratować, a za chwilę dzieci. Nie mam pieniędzy, utrzymuje się z alimentów na dziecko, nie mam mieszkania, nie mam nic. Odsunął ode mnie wszystkich. Nawet opieka i kurator nie są w stanie mi pomóc. Chcę pomocy, naprawdę chcę pomocy, bo już nie daje rady z tym człowiekiem... Jak w takich warunkach mają się dzieci wychowywać, naprawdę nie wiem, co mam robić.....
Czy ofiara musi podlegać długotrwałemu hejtowi aby wystąpiły objawy zaburzeń psychicznych?
zaburzenia lękowe

Zaburzenia lękowe - przyczyny, objawy i skuteczne wsparcie

Zaburzenia lękowe, potocznie zwane nerwicą, to powszechny problem zdrowia psychicznego wpływający na jakość życia. Omawiamy objawy, przyczyny i metody leczenia. Sprawdź, jak rozpoznać sygnały ostrzegawcze i znaleźć profesjonalną pomoc.