Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Brak bliskości w małżeństwie - jakie kroki podjąć, gdy rozmowa z partnerem nie pomaga?

Wcześniej opisywałem brak bliskości z strony żony .porozmawiałem z nią jak radzili specjaliści. Nic to nie przyniosło a nawet może pogorszyło. Proponowałem rozmowę z specjalista i zostałem wyśmiany. Zastanawiam sie jakie kroki można podjąć?
Jagoda Jek

Jagoda Jek

Brzmi to jak bardzo frustrujące doświadczenie, szczególnie dlatego, że podjąłeś wysiłek rozmowy i próbowałeś skorzystać z zaleceń specjalistów, a nie przyniosło to oczekiwanej zmiany.

W relacjach zdarza się, że sama rozmowa o problemie nie wystarcza, jeśli druga strona nie jest w tym momencie gotowa na jego wspólne przepracowanie. W takich sytuacjach naturalnie pojawia się poczucie bezsilności i rozczarowania.

Nie da się zmienić relacji jednostronnie, można natomiast mieć wpływ na to, jak dbasz o siebie w tej sytuacji i jak definiujesz swoje granice oraz potrzeby w związku. Jeśli propozycja wspólnej konsultacji została odrzucona, czasem pomocne bywa skupienie się najpierw na własnym wsparciu psychologicznym, żeby uporządkować emocje, zobaczyć sytuację z większym dystansem i zastanowić się, co dalej jest dla Ciebie realnie możliwe i ważne w tej relacji.

Dopiero z takiego miejsca łatwiej ocenić, czy i na jakich warunkach dalsza praca nad związkiem ma sens - czy to w formie kolejnej próby rozmowy, czy ewentualnie terapii par, jeśli pojawi się gotowość po obu stronach.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Emilia Pabijanek

Emilia Pabijanek

Dzień dobry, rozumiem, że sytuacja może być dla Pana trudna, szczególnie jeśli rozmowa nie przyniosła zmiany, a propozycja kontaktu ze specjalistą została "wyśmiana".

Warto pamiętać, że nie ma Pan wpływu na gotowość żony do rozmowy czy terapii, ma Pan wpływ na to, jak zadba Pan o siebie w tej sytuacji. Zachęcałabym do indywidualnej konsultacji ze specjalistą, aby przyjrzeć się własnym potrzebom, granicom i możliwym dalszym krokom.

Pozdrawiam. Emilia Pabijanek

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Mam wrażenie, że szczególnie bolesne mogło być nie tylko to, że rozmowa nie przyniosła efektu ale także to, że został Pan wyśmiany, gdy próbował szukać rozwiązania, to może rodzić smutek, złość i poczucie osamotnienia w związku. Zastanawiam się, czy dziś problemem jest już wyłącznie brak bliskości, czy również poczucie, że Pana potrzeby i uczucia nie są traktowane poważnie. Bliskość zaczyna się często od możliwości bycia wysłuchanym i potraktowanym z szacunkiem i być może warto na chwilę odłożyć pytanie „jak zmienić żonę?” i zadać sobie inne: „Jak długo jestem gotów żyć w relacji, która wygląda w ten sposób?” oraz „Czego potrzebuję, aby czuć się w związku ważnym i zauważonym?”. To są trudne pytania ale często właśnie od nich zaczyna się dostrzeganie możliwych dróg dalej. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Joanna Michałek

Joanna Michałek

Dzień dobry,

w zaistniałej sytuacji może po prostu zająć się sobą. Pójść na spotkanie do specjalisty samemu. Spotkać ze sobą i ze wszystkimi emocjami i tym co we mnie powoduje ta sytuacja i reakcja żony.

Możliwe, że żona nigdy się nie zgodzi na terapię, spotkania ze specjalistą. Nie mamy takiej mocy, aby kogokolwiek do czegoś zmuszać. Zresztą w terapii zmuszanie po prostu nie działa, wręcz przeciwnie.

Zatem może zacząć od siebie?

 

Powodzenia!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Reakcja żony, a szczególnie wyśmianie propozycji terapii, to trudny moment, który najczęściej sygnalizuje opór, bezsilność lub kryzys zaangażowania w relację. Skoro dotychczasowe, spokojne rozmowy i próby dialogu pogorszyły sytuację, warto zmienić strategię i przenieść punkt ciężkości z ratowania związku za wszelką cenę na zadbanie o własne granice.

Kolejnym krokiem, jaki warto podjąć, jest zgłoszenie się na terapię indywidualną. Pomoże Panu ona przyjrzeć się własnym potrzebom, przepracować poczucie odrzucenia oraz wypracować jasne i stanowcze komunikaty wobec żony. Czasami dopiero twarde postawienie sprawy i pokazanie, że obecny stan jest dla Pana nie do zaakceptowania - zamiast kolejnych próśb o bliskość, staje się dla drugiej strony realnym bodźcem do refleksji. Terapia indywidualna da Panu siłę i jasność do podjęcia decyzji, co robić dalej, jeśli postawa żony nie ulegnie zmianie.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Izabela Cytrowska-Trela

Izabela Cytrowska-Trela

W takich przypadkach dobrze jest wybrać się samemu do specjalisty , aby wspólnie wypracować front dzialania. Musi być trudno być wyśmianym, ponieważ to wzbudza dużą pana bezsilność wobec problemu. Nie zawsze zachęcimy partnera do wizyt, ale sami możemy z nich skorzystać, aby poradzić sobie z tą bezsilnością. Zdarza się tak, ze później partner dołącza do spotkań.

Zapraszam na konsultacje online

Anna Starowicz

Anna Starowicz

To, co przychodzi mi do głowy, to że czasami otwarcie trudnego tematu wiąże się z ciężkimi rozmowami. Coś, o czym się wcześniej nie rozmawiało wychodzi na powierzchnię i jest jeszcze mniej przyjemnie, a zajęcie się tym to dłuższy proces. Jeśli żona nie wyraża chęci podjęcia wspólnej terapii, być może pan mógłby rozważyć terapię dla siebie? Wygląda na to, że zadaje pan sobie różne pytania dotyczące związku i swoich potrzeb, ale trudno się w tym samemu rozeznać. 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Szanowny Panie

 

 Trudno jest wchodzić w dialog z osobą, która "wyśmiewa" partnera. Przyczyny ku takiemu zachowaniu mogą być różne i wynikać z różnych sytuacji. Nie chcę tutaj wchodzić w to głębiej, ale Pana sytuacja jest dla Pana trudna i powinien Pan skorzystać z fachowego wsparcia terapeuty. Walczy pan o te relacje, ale warto sobie postawić pytanie, gdzie jest granica, kiedy jeszcze warto i jakie są naprawdę intencje żony kryjące się za takim postępowaniem. Czy stawia Pan granice, czy tez cierpi pozwalając sobie na zbyt wiele z jej strony? Nie wiem, jak długi macie Państwo staż małżeński, dzieci itd. Ale jedno jest pewne. Tak być nie powinno i trzeba tutaj porozmawiać z żoną, nakreślić granice i ich konsekwentnie przestrzegać. Inaczej będzie Pan się czuł coraz gorzej i możliwe, że będzie w Panu wzrastało poczucie winy. Ludzie czasami obawiają się rozmowy ze specjalistą, gdyż mają zakodowane, że zostaną zakwalifikowani przez środowisko jako słabi lub chorzy psychicznie. Na szczęście ten mit także już mija i coraz wiecej ludzi świadomie idzie do specjalisty, licząc na pomoc i ją otrzymując. 

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry,

Z opisu wynika, że próbował Pan zrobić krok w stronę rozwiązania problemu  porozmawiał z żoną i zaproponował wspólną konsultację. To pokazuje, że zależy Panu na związku. Jeśli jednak spotkał się Pan z wyśmianiem i odmową, warto pamiętać, że na relację mają wpływ dwie osoby. Nie da się jej naprawić w pojedynkę.

W takiej sytuacji warto zastanowić się nie tylko nad tym, co jeszcze może Pan zrobić dla związku, ale również nad tym, czego Pan potrzebuje i jakie są Pana granice. Jeśli żona nie chce skorzystać z pomocy, może Pan rozważyć indywidualną konsultację z psychologiem. Taka rozmowa pomoże uporządkować emocje, ocenić sytuację i podjąć świadomą decyzję dotyczącą dalszych kroków.

Proszę pamiętać, że w zdrowej relacji potrzeby obu stron powinny być traktowane z szacunkiem. Jeżeli przez dłuższy czas czuje się Pan ignorowany lub ośmieszany, warto zadać sobie pytanie, czy taki sposób funkcjonowania związku jest dla Pana satysfakcjonujący i czy widzi Pan realną gotowość drugiej strony do zmiany.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z brakiem wsparcia finansowego i emocjonalnego od męża za granicą?
Witam. Od 5 lat mąż pracuje za granicą. Zarabia o wiele więcej niż ja. Mamy na utrzymaniu nastoletnią córkę. Mąż prawie wszystko co zarabia odkłada na swoim koncie. Nam od czasu do czasu wyślę przelew na kilkaset złotych. Nie chcę się prosić o cokolwiek bo wtedy dostaję odpowiedź, że przecież zarabiam, że 800+ pobieram na córkę. Mąż cały czas mówi, że te odłożone pieniądze są wspólne, ale ja mam wrażenie, że on chce mnie w ten sposób uzależnić i pokazać, że gdybym go zostawiła zostaję z niczym. Bardzo mnie to boli, że nie mamy żadnego zabezpieczenia finansowego z córką. Mieszkamy jeszcze z moimi rodzicami i oni mają bardzo niskie emerytury. Dokładam się im do życia, pomagam w opłacaniu rachunków i węgla na zimę. Mąż też czasem chce, żebym mu coś kupiła i nie oddaję pieniędzy, a jak mu wspomnę to mi wypomni, że jakiś czas temu za coś mi oddał o 100 zł więcej niż powinien i nie poczuwa się wtedy do zwrotu za kolejne zakupy. Jestem już zmęczona tym brakiem poczucia bezpieczeństwa. Żal mi córki, że jej tata nie myśli o niej, o tym, że dorastająca nastolatka też ma swoje potrzeby. Córka czuje, że ma mniej od innych i czuje się gorsza, bo chodzi w rzeczach po mnie. Co mam zrobić? Z mężem ciężko się rozmawia, bo jest toksykiem i wszystko zrzuca na mnie.
Mój narzeczony potrzebuje zostać sam. Czy to depresja? Jak sobie z tym radzić?
Spotkał mnie bardzo trudny czas. Mój narzeczony nagle stwierdził, że potrzebuje zostać sam, skupić się na sobie, na swoim rozwoju. Powiedział, że czuje się pusty w środku. Wygląda jakby nie było w nim emocji. Zostawił mnie samą z dzieckiem. Zawsze był kochającym ojcem i wspaniałym partnerem, ale ostatnio po prostu go nie poznaję. Jakby był całkiem obcy. Jego oczy są puste. Mówi, że nadal kocha mnie i syna, ale chce być sam, jednocześnie nie chce znikać i chce się z nami spotykać. Dla mnie to nie jest normalne zachowanie. Nawet nie spróbował w żaden sposób jakoś ratować naszej rodziny, mimo iż mówiłam mu, że jeśli czuje się źle, pójdę na wiele kompromisów, bo chce, żeby był szczesliwy i żeby z nas nie rezygnował. Bardzo mi z tym źle. Nie wiem, co się z nim dzieje. Czy to depresja? Byliśmy ze sobą 8 lat, a on odszedł tak nagle, bez prób ratowania tego, jedynie mówiąc, że czuje, że nie nadaje się do takiego życia i że jedynie czego chce, to być sam. Zniszczyło mi to życie, a serce rozpadło się na miliony kawałków. Po prostu tego nie rozumiem 😔 Dodam, że narzeczony w tym roku stracił mamę i prawie tatę, więc nie był to dla niego emocjonalnie łatwy rok. A nagle czuję się jakby po prostu przestał mnie kochać.
Mam problemy z zaufaniem do innych.
Mam problemy z zaufaniem do innych. Nie potrafiłam powiedzieć prawdy mojemu chłopakowi, a teraz mężowi, że nie był moim pierwszym i pozwoliłam mu wierzyć, że jest. Tak bardzo go kochałam, że bałam się odrzucenia z jego strony, że wolałam kłamać i nie mówić prawdy, że nie jestem dla niego idealna, z jego strony kobieta mająca kilka związków jest łatwa. Jestem mężatką od 20 lat, mąż zawsze był zazdrosny wręcz chorobliwie. Wieczne podejrzenia, że go zdradzam, że w pracy mam kochanka i ubliżanie i brak szacunku. Parę miesięcy temu powiedziałam mu prawdę, że nie był moim pierwszym i jedynym partnerem, że dziewictwo straciłam z moim pierwszym chłopakiem, wskieł się i to rozumie, mówi, że mnie wciąż kocha, ale mi już w nic nie uwierzy, nie wiem, czy mi wybaczy i czy potrafi, cały czas mi to wypomina i ubliża, nie wiem już co mam robić.
Ciężki epizod depresyjny u partnera
Mój partner choruje na depresję. Jesteśmy razem ponad 4 lata, początkowo wszystko było w porządku. Wspieraliśmy się, mieliśmy wspólne plany na przyszłość. Z czasem partner zrobił się bardziej zdystansowany, mniej się mną interesował, zaczął zaniedbywać wiele rzeczy, zapominać, odcinać się od znajomych. Mówił, że czuje się słabo, że nic go nie cieszy. Zasugerowałam wizytę u psychiatry, który stwierdził ciężki epizod depresyjny i przepisał mu leki. Partner bierze te leki prawie 2 miesiące, a poprawy nie ma wcale. Wręcz przeciwnie - mówi, że czuje ciągle pustkę w głowie, że nie czuje żadnych emocji, na niczym mu nie zależy. Powiedział, że nie zależy mu też na mnie, że jest mu obojętne czy przy nim będę czy nie, że nie chce żebym marnowała sobie przy nim życie i ma wyrzuty sumienia, że mnie rani, ale nic nie może z tym zrobić. Jest mi strasznie przykro po tym co usłyszałam, nie wiem jak mam to interpretować i co robić. Z jednej strony rozumiem, że mówi tak dlatego, że jest chory i wcale może tak nie uważać. Z drugiej strony boję się, że jego stan się nie poprawi zbytnio i na zawsze zostanę mu obojętna i to tylko ja będę ciągnąć ten związek sama. Nie wiem jak mam z nim rozmawiać, czy zostać przy nim i go wspierać czy odpuścić. Boję się, że gdy odejdę to będzie z nim jeszcze gorzej i coś sobie zrobi, nie chcę też kończyć tej relacji bo kocham go i pamiętam jakim super człowiekiem był zanim zachorował. Ale co jeśli tak już będzie zawsze, a nawet jeśli będzie z nim nieco lepiej to co jeśli powie mi że nie znaczę już dla niego tyle co kiedyś.
Mąż utrzymuje zażyłe relacje z kolegą - czy to oznaka uczucia?

Znajomość mojego męża z kolegą wydaje mi się być trochę zbyt zażyła. W zasadzie kontakt ze sobą utrzymują właściwie cały czas, mąż pisze do niego nawet w pracy, często do niego jeździ. Ostatnio przeczytałam wiadomość, którą mąż do niego pisze, że jest 100% hetero, ale odczuwa do niego jakąś dziwną słabość... Nazywa go też Klonikiem i Bąbelkiem. Mąż mówi, że to tylko kolega, ale ja mam inne odczucia, chyba się zakochał... Co o tym sądzić?

Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.