Left ArrowWstecz

Brak bliskości w małżeństwie - jakie kroki podjąć, gdy rozmowa z partnerem nie pomaga?

Wcześniej opisywałem brak bliskości z strony żony .porozmawiałem z nią jak radzili specjaliści. Nic to nie przyniosło a nawet może pogorszyło. Proponowałem rozmowę z specjalista i zostałem wyśmiany. Zastanawiam sie jakie kroki można podjąć?
User Forum

Anonimowo

1 dzień temu
Jagoda Jek

Jagoda Jek

Brzmi to jak bardzo frustrujące doświadczenie, szczególnie dlatego, że podjąłeś wysiłek rozmowy i próbowałeś skorzystać z zaleceń specjalistów, a nie przyniosło to oczekiwanej zmiany.

W relacjach zdarza się, że sama rozmowa o problemie nie wystarcza, jeśli druga strona nie jest w tym momencie gotowa na jego wspólne przepracowanie. W takich sytuacjach naturalnie pojawia się poczucie bezsilności i rozczarowania.

Nie da się zmienić relacji jednostronnie, można natomiast mieć wpływ na to, jak dbasz o siebie w tej sytuacji i jak definiujesz swoje granice oraz potrzeby w związku. Jeśli propozycja wspólnej konsultacji została odrzucona, czasem pomocne bywa skupienie się najpierw na własnym wsparciu psychologicznym, żeby uporządkować emocje, zobaczyć sytuację z większym dystansem i zastanowić się, co dalej jest dla Ciebie realnie możliwe i ważne w tej relacji.

Dopiero z takiego miejsca łatwiej ocenić, czy i na jakich warunkach dalsza praca nad związkiem ma sens - czy to w formie kolejnej próby rozmowy, czy ewentualnie terapii par, jeśli pojawi się gotowość po obu stronach.

1 dzień temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Emilia Pabijanek

Emilia Pabijanek

Dzień dobry, rozumiem, że sytuacja może być dla Pana trudna, szczególnie jeśli rozmowa nie przyniosła zmiany, a propozycja kontaktu ze specjalistą została "wyśmiana".

Warto pamiętać, że nie ma Pan wpływu na gotowość żony do rozmowy czy terapii, ma Pan wpływ na to, jak zadba Pan o siebie w tej sytuacji. Zachęcałabym do indywidualnej konsultacji ze specjalistą, aby przyjrzeć się własnym potrzebom, granicom i możliwym dalszym krokom.

Pozdrawiam. Emilia Pabijanek

1 dzień temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Mam wrażenie, że szczególnie bolesne mogło być nie tylko to, że rozmowa nie przyniosła efektu ale także to, że został Pan wyśmiany, gdy próbował szukać rozwiązania, to może rodzić smutek, złość i poczucie osamotnienia w związku. Zastanawiam się, czy dziś problemem jest już wyłącznie brak bliskości, czy również poczucie, że Pana potrzeby i uczucia nie są traktowane poważnie. Bliskość zaczyna się często od możliwości bycia wysłuchanym i potraktowanym z szacunkiem i być może warto na chwilę odłożyć pytanie „jak zmienić żonę?” i zadać sobie inne: „Jak długo jestem gotów żyć w relacji, która wygląda w ten sposób?” oraz „Czego potrzebuję, aby czuć się w związku ważnym i zauważonym?”. To są trudne pytania ale często właśnie od nich zaczyna się dostrzeganie możliwych dróg dalej. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

21 godzin temu
Joanna Michałek

Joanna Michałek

Dzień dobry,

w zaistniałej sytuacji może po prostu zająć się sobą. Pójść na spotkanie do specjalisty samemu. Spotkać ze sobą i ze wszystkimi emocjami i tym co we mnie powoduje ta sytuacja i reakcja żony.

Możliwe, że żona nigdy się nie zgodzi na terapię, spotkania ze specjalistą. Nie mamy takiej mocy, aby kogokolwiek do czegoś zmuszać. Zresztą w terapii zmuszanie po prostu nie działa, wręcz przeciwnie.

Zatem może zacząć od siebie?

 

Powodzenia!

mniej niż godzinę temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

Reakcja żony, a szczególnie wyśmianie propozycji terapii, to trudny moment, który najczęściej sygnalizuje opór, bezsilność lub kryzys zaangażowania w relację. Skoro dotychczasowe, spokojne rozmowy i próby dialogu pogorszyły sytuację, warto zmienić strategię i przenieść punkt ciężkości z ratowania związku za wszelką cenę na zadbanie o własne granice.

Kolejnym krokiem, jaki warto podjąć, jest zgłoszenie się na terapię indywidualną. Pomoże Panu ona przyjrzeć się własnym potrzebom, przepracować poczucie odrzucenia oraz wypracować jasne i stanowcze komunikaty wobec żony. Czasami dopiero twarde postawienie sprawy i pokazanie, że obecny stan jest dla Pana nie do zaakceptowania - zamiast kolejnych próśb o bliskość, staje się dla drugiej strony realnym bodźcem do refleksji. Terapia indywidualna da Panu siłę i jasność do podjęcia decyzji, co robić dalej, jeśli postawa żony nie ulegnie zmianie.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

mniej niż godzinę temu
Izabela Cytrowska-Trela

Izabela Cytrowska-Trela

W takich przypadkach dobrze jest wybrać się samemu do specjalisty , aby wspólnie wypracować front dzialania. Musi być trudno być wyśmianym, ponieważ to wzbudza dużą pana bezsilność wobec problemu. Nie zawsze zachęcimy partnera do wizyt, ale sami możemy z nich skorzystać, aby poradzić sobie z tą bezsilnością. Zdarza się tak, ze później partner dołącza do spotkań.

Zapraszam na konsultacje online

1 godzinę temu
Anna Starowicz

Anna Starowicz

To, co przychodzi mi do głowy, to że czasami otwarcie trudnego tematu wiąże się z ciężkimi rozmowami. Coś, o czym się wcześniej nie rozmawiało wychodzi na powierzchnię i jest jeszcze mniej przyjemnie, a zajęcie się tym to dłuższy proces. Jeśli żona nie wyraża chęci podjęcia wspólnej terapii, być może pan mógłby rozważyć terapię dla siebie? Wygląda na to, że zadaje pan sobie różne pytania dotyczące związku i swoich potrzeb, ale trudno się w tym samemu rozeznać. 

1 godzinę temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Mam pasje, marzenia, ale nie radzę sobie z konkretną nauką z powodu niepełnosprawności intelektualnej. Mam również duży problem z nawiązywaniem znajomości
Dzień dobry Mam 24 lata, obecnie nie pracuje, ani nie studiuje ukończyłam szkołę policealną na kierunku technik administracji oraz szkołę średnią na kierunku technik ochrony środowiska, od dzieciństwa mam problem z nawiązaniem relacji z rówieśnikami, obecnie nie mam znajomych, ostatnio zerwałam kontakt z toksycznymi znajomymi.Jeśli chodzi o naukę to w klasach 1-3 szkoły podstawowej dobrze się uczyłam z roku na rok było coraz gorzej, nie tylko z matematyką, ale również z innymi przedmiotami. Maturę zdawałam rok po skończeniu szkoły średniej, pierwsze zdałam polski, później za rok angielski, później za rok pisałam matematykę nie zdałam, poprawki również nie zdałam.Mimo iż w gimnazjum byłam w poradni psychologiczno- pedagogicznej, mam opinię o lekkim stopniu niepełnosprawności intelektualnej oraz orzeczenie o lekkim stopniu niepełnosprawności, egzamin gimnazjalny i egzamin zawodowy pisałam w normalnych warunkach i zdałam je dobrze. Mam problem z podstawową matematyką, Z językiem angielskim,mam ubogie słownictwo,jestem nieśmiała i brakuje mi pewności siebie.Mam nerwicę natręctw,często myje ręce,jestem leniwa i jestem egoistką w stosunku do najbliższych. Brak mi zaradności oraz jestem bardzo mało ogarnięta.Co w tej sytuacji zrobić, proszę o poradę? Dziękuję i pozdrawiam. Mam dużo pasji i zainteresowań: Muzyka Fotografia Moda Ochrona środowiska Hotelarstwo Turystyka Administracja- w tym kierunku chciałabym kiedyś pracować(administracja w hotelu) lub jako asystentka stomatologiczna.
Jak radzić sobie z konfliktem z młodszą siostrą w jednym mieszkaniu?

Nie wiem, co mam zrobić mieszkam w jednym mieszkaniu z młodszą siostrą. mam 60 lat ona 50. jest bardzo złośliwa wobec innych i mnie nie odzywa się do mnie od 2 lat rzuca przedmiotami, zamiast je położyć, przekłada moje rzeczy, uwzięła się na kobietę z dołu jak pies zaszczeka, wali w podłogę butelka i nie wiem czym jeszcze. nie uznaje rozmowy, nie potrafi z nikim rozmawiać, ma też problemy w pracy

Konflikt z siostrą męża niszczy małżeństwo – brak wsparcia i napięcia rodzinne
Mam problem z siostrą męża. Odkąd jesteśmy razem, dziewczyna nie potrafiła nawiązać żadnego kontaktu ze mną. Próbowałam rozmawiać, zadawałam pytania, zawsze wychodziłam z inicjatywą, ale kończyło się to tylko pustymi odpowiedziami. Przy stole rodzinnym było mi po prostu przykro, że jestem w stanie zadać pytanie i otrzymać odpowiedź, ale w drugą stronę to nie działa… Nigdy nie zainteresowała się moją osobą. Zastanawiałam się czy to nie była zazdrość, bo mój mąż zanim byliśmy razem zawsze robił za nią wiele rzeczy, woził ją wszędzie, odbierał paczki, itp. W końcu stwierdziłam, że odpuszczam, prosiłam też męża (wtedy partnera) o wyjaśnienie sytuacji, w czym tkwi problem. Stwierdziła, że jest introwertykiem i dlatego ze mną nie rozmawia i że nie ma nic do mnie... Problem w tym, że z innymi potrafi rozmawiać. Temat nie został wyjaśniony i się ciągnie latami… Spotkania rodzinne były dla mnie najcięższą rzeczą jaką musiałam znosić, jeździłam tam zestresowana i z bólem brzucha. Z czasem przestałam się odzywać przy stole, co dla mnie jest bardzo trudne, bo jestem osobą bardzo otwartą i towarzyską. Czułam się w tym wszystkim po prostu fatalnie, ale starałam się zadowolić męża i jego rodziców, bo „rodzinka jest w komplecie”. Przyszedł czas naszego wesela. Wszystko było dobrze, do czasu. W pewnym momencie jego siostra wyszła na środek sali by przy wszystkich złożyć życzenia urodzinowe swojej koleżance (tak się złożyło, że sąsiadka miała w dniu naszego wesela urodziny). Nic o tym nie wiedziałam i nie wyraziłam na to zgody. Potem wyszedł mąż i złożył mi życzenia z okazji zbliżających się moich urodzin… Byłam po prostu wściekła, zawsze powtarzałam, że wesele to nie jest miejsce na składanie komuś innemu życzeń, oświadczyny lub inne wydarzenia… Dziewczyna, która twierdzi że jest introwertykiem wychodzi nagle przy wielu osobach na środek sali i wygłasza przemówienie… Ja od niej nigdy żadnych życzeń nie dostałam, mimo że ja pierwsza jej kiedyś złożyłam życzenia i kupiliśmy z mojej inicjatywy prezent. To dla mnie już było za wiele… Wiem, że mąż chciał dobrze ale fakt, że pozwolił jej wystąpić na tej sali mimo że do mnie się nie odzywa to dla mnie w pewnym sensie zdrada emocjonalna. Wiele razy mu podkreślałam, jak bardzo boli mnie to zachowanie i chciałam żeby to wyjaśnił. Potem w podróży poślubnej nie mogłam sobie poradzić z emocjami i w sumie do tej pory nie mogę. Zamiast korzystać i się cieszyć ze wspólnych chwil to ja byłam smutna, rozdrażniona… Jestem cały czas zła na męża za to co zrobił. Są momenty, że się do niego nie odzywam. Stałam się wycofana, obojętna, nie potrafię mu okazywać uczuć, czuję się wypalona, mam co do niego bardzo mieszane uczucia za to, że nigdy nie stanął po mojej stronie… Sama już nie wiem co do niego czuje, jesteśmy świeżo po ślubie a ja mam czasem myśli czy tego po prostu nie zakończyć… Za kilka miesięcy wesele ma jego siostra. Nie chcę tam iść i mu o tym powiedziałam. Jednakże on chyba tego nie rozumie i boli go to, że nie chce przy nim być w tym dniu. Zakładam też, że boi się reakcji całej rodziny na to, że może nas tam nie być. Mam dość udawania przed wszystkimi, że jest OK, z wyjątkiem rodziców to nikt z jego rodziny nie wie o tym konflikcie. Sama już nie wiem co o tym wszystkim myśleć, ciągle tylko wszystko analizuje. Mój związek się po prostu rozpada, bo zaczynam czuć coraz więcej negatywnych emocji w stosunku do męża przez jego siostrę i przez to że nie potrafi(ł) podejmować odpowiednich działań. Wiem, że każdy będzie żył swoim życiem, ale chcę się od wszystkich odciąć i nie mam zamiaru brać udziału w rodzinnych spotkaniach. Nie ważne jaką decyzję podejmę w sprawie ich wesela, czy wspólnego przyszłego życia z mężem, zawsze któraś ze stron będzie pokrzywdzona… Wszyscy moi bliscy wiedzą o tym konflikcie i tylko przejmują się tym, że mężowi jest ciężko w tym wszystkim bo jest między młotem a kowadłem. Uważają, że powinnam wspierać męża ale gdzie w tym wszystkim jest wsparcie dla mnie? Mną nikt się nie przejmuje, nikt nie wie co ja tak naprawdę czuję i ile mnie to wszystko kosztuje… Straciłam motywację do wszystkiego.
Dzień Dobry.Jestem osobą samotną lubię przebywać sam z sobą. W kontaktach i rozmowach się stresuje. Jeszcze do tego po rozmowie rozmyślam co powiedziałem nie tak.I to mnie dręczy nawet jeden dwa dni. Duzo rozmyślam w swojej głowie. Boje się ludzi i patrzeć im w oczy. Myślę odrazu że mnie nie lubią i patrzą na mnie z pogardą. Czasem słysze głosy w głowie jak jestem sam które też mnie obrażają.
Niszczyłem związek z partnerką - imprezy z używkami, chęć odcięcia jej od tego, przez co zakończył się mój związek.
Witam. Zacznę od najważniejszego: nieświadomie cały czas niszczyłem swój związek z partnerką, która od początku, gdy się poznaliśmy, wydawała mi się najlepszą osobą jaką w życiu poznałem, więc tak: w głowie miałem swój "idealny plan" poznania partnerki na całe życie, nie chciałem, żeby to było przez internet, nie chciałem jakiegoś wymuszonego podrywu do tej samej panny, aż się zgodzi łaskawie na randkę, po prostu uznałem, że taka osoba musi się pojawić w moim życiu sama z siebie i tak się właśnie stało. Na początku moja była partnerka w ogóle mi się nie podobała, w zasadzie to podchodziłem do sprawy typowo koleżeńsko, od zwyczajnych spotkań do wspólnych imprez z dużą ilością narkotyków i alkoholu i wtedy robiło się między nami co raz cieplej, finalnie weszliśmy w związek, z czego byłem bardzo dumny, ale wtedy też byliśmy "po używkach". Tak przez długi długi czas imprezowaliśmy razem, nie raz dochodziło do momentów, że tylko we 2 odurzaliśmy się narkotykami i spędzaliśmy tak po całe dnie, gdzie potem potrafiliśmy pójść zupełnie trzeźwi na randkę do restauracji czy do kina i mówiliśmy sobie jak fajnie między nami jest bez tego. T o jak rozumiem już był pierwszy alarm, żeby to uratować, ale gdzieś przez wygodne życie zbagatelizowałem ten problem i dalej brnąłem w to samo. Moja partnerka wiele razy chciała ode mnie odejść, ja za każdym razem usilnie ratowałem ten związek, zrobiłem praktycznie wszystko co się da- od płaczu, że mnie zostawia, po totalną obojętność, że mi to nie robi (udawałem) - ona za każdym razem wracała. Potem dalej wchodziliśmy w to samo. Używki, wspólne odurzanie się i zabawa, aż do momentu, gdy uznałem, że wyrządzam jej straszną krzywdę, bo większość tych "zabaw" organizowałem ja. Wtedy starałem się ją od tego odciąć i wpadłem w wir spotkań z kolegami, które opierały się głównie na tym zażywaniu używek, zaczęło dochodzić do sprzeczności, w których okłamywałem partnerkę, że nic nie brałem a brałem i ona od razu to widziała, wiele razy przyłapała mnie na tych kłamstwach, a ja dalej w to brnąłem. W którymś momencie coś w niej pękło i zdecydowała się odejść, mówiąc, że mnie nie kocha i nie jest ze mną szczęśliwa, ja zauważyłem, że żyłem w totalnej iluzji idealnej relacji, wszystko co robiłem to robiłem, żeby było dobrze dla mnie, stałem się toksyczny a jedyny upust złym emocją osiągałem po zażyciu używek. Dopiero gdy zostałem z tym sam, dostrzegłem prawdziwe wartości jakie to niosło: największą przyjemność sprawiało mi, gdy widziałem uśmiech partnerki, gdy się pokłóciliśmy, uciekałem bez sensu w używki, żeby się lepiej poczuć, ona to alarmowała i mówiła, że potrzebuję zmian, nie realizowałem tego. Czy sprawiając jej tyle bólu mam jakieś szanse odzyskać jej zaufanie?
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.