Left ArrowWstecz

Brak chęci do pracy, unikanie ludzi i brak radości z życia - jak sobie pomóc?

Dzień dobry. Prosiłbym o poradę. Mam brak chęci do pracy, nie cieszy mnie nic, unikam ludzi, nie chcę rozmawiać z nimi, cały czas zamyślony chodzę.

User Forum

P.b

5 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

 

Dziękuję za podzielenie się tym, co Pan przeżywa. Opisany przez Pana stan – obniżony nastrój, brak chęci do pracy, wycofanie z kontaktów społecznych, unikanie rozmów oraz poczucie emocjonalnego odcięcia – może być sygnałem pogłębiającego się przeciążenia psychicznego.

 

Takie objawy bywają związane z długotrwałym stresem, wypaleniem zawodowym lub epizodem depresyjnym. Choć każdy przypadek jest indywidualny, warto podkreślić, że to, czego Pan doświadcza, jest ważne i zasługuje na uważność. Przede wszystkim – to nie jest coś, co należy ignorować lub bagatelizować.

 

Rekomenduję rozważenie konsultacji z psychologiem lub psychiatrą. Specjalista będzie mógł pomóc określić, z czego wynikają trudności i zaproponować adekwatną formę wsparcia.

 

Im szybciej zostanie podjęta decyzja o szukaniu pomocy, tym większa szansa na odzyskanie równowagi i lepsze samopoczucie.

 

Proszę pamiętać: obniżony nastrój i wycofanie to nie oznaka słabości, ale sygnał, że warto się sobą zaopiekować.

 

Z wyrazami szacunku,

Justyna Bejmert 

Psycholog 

5 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Aleksandra Wincz- Gajda

Aleksandra Wincz- Gajda

Dzień dobry,

 

Podany przez Pana opis jest krótki. Na pewno nie można zbagatelizować tego, co Pana niepokoi, bo może to wskazywać na zaburzenia nastroju- w kierunku depresyjnym. Ważne byłoby dookreślenie tego, jak długo trwa ten stan, jak jest głęboki, jak bardzo wpływa na Pana, dezorganizuje życie. Z pewnością ten nastrój jest jakoś związany, z tym co się dzieje/ działo w Pana życiu.

Myślę, że zdecydowanie warto rozważyć rozmowę ze specjalistą- psychologiem/ psychoterapeutą.  Stan ten może się pogłębiać. Korzystnym byłoby zdecydować, czy i jakiej wymaga on pracy psychologicznej/ psychoterapeutycznej.

Poprawie na pewno nie będzie służyć izolacja- zamykanie się w sobie, w domu, nierozmawianie. Sięgnięcie po pomoc to oznaka siły, nie - słabości. Tym bardziej, że porusza Pan ogólnoludzki, powszechny, uniwersalny problem.

Można skorzystać z gabinetu prywatnego bądź wyszukać np. Centrum Zdrowia Psychicznego w Pana mieście. Trzymam kciuki.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Aleksandra Wincz- Gajda

psycholog, psychoterapeuta

 

5 miesięcy temu
Maja Dziadek

Maja Dziadek

Dzień dobry,


 

Szukanie pomocy czy rady to pierwszy bardzo duży krok w stronę zadbania o swój dobrostan psychiczny, więc to bardzo ważne, że szuka Pan dla siebie wsparcia.


 

Bazując na Pana krótkim opisie można podejrzewać epizod depresyjny lub wypalenie zawodowe, na co mógłby wskazywać brać chęci do działania, ograniczone odczuwanie radości czy brak chęci do spotkań z innymi.

Z pewnością dobrym pomysłem byłaby konsultacja z psychologiem, psychoterapeutą czy psychiatrą w celu dokładnej diagnozy.

Tak, jak pisały przedmówczynie - unikanie aktywności i izolowanie się od innych osób niestety jest ślepą uliczką, która może pogłębiać problem.

W przypadku obniżonego nastroju często pierwszym krokiem jest tak zwana Aktywizacja Behawioralna. Tutaj podaję link do strony opisującej jak można samopomocowo działać z obniżonym nastrojem: https://www.emocjepro.pl/aktywizacja-behawioralna-depresji-1/


 

Życzę dużo sił i powrotu do czerpania radości z codzienności:)


 

Maja Dziadek

Psycholog, Psychoterapeuta poznawczo-behawioralny w trakcie szkolenia

5 miesięcy temu
Mateusz Chmiel

Mateusz Chmiel

Powodów Twoich przeżyć może być wiele. Warto jednak pamiętać, że masz wpływ na swoje zachowanie, nie na emocje, poziom motywacji, czy Twoje myśli. A nasze zachowanie, jeżeli jest unikowe, często zachęca nas do dalszego unikania.

Zachęcam do spotkania się ze specjalistą :)

5 miesięcy temu
Weronika Babiec

Weronika Babiec

To, co Pan opisuje - brak radości, wycofanie z kontaktów, trudność ze skupieniem i ciągłe zamyślenie, musi być naprawdę bardzo przytłaczające. Takie objawy mogą być sygnałem, że coś dzieje się z naszym zdrowiem psychicznym. I warto pamiętać, by ich nie bagatelizować.

 

Podany przez Pana opis jest krótki i wymagałby głębszej analizy, niemniej jednak tego typu objawy mogą wskazywać na np. epizod depresyjny, wypalenie zawodowe, przewlekły stres albo inne trudności emocjonalne.

 

Bardzo zachęcam do konsultacji z psychologiem/psychoterapeutą. Nie trzeba wiedzieć „co dokładnie mi jest”, żeby zacząć szukać wsparcia. Czasem wystarczy powiedzieć: „od dłuższego czasu jest mi ciężko i nie wiem, jak sobie z tym poradzić”. To wystarczający powód, by udać się na wizytę do specjalisty. 

 

Życzę wszystkiego dobrego.

 

Weronika Babiec,

Psycholożka, Terapeutka ACT

5 miesięcy temu
Karolina Żmudzka

Karolina Żmudzka

Dzień dobry. Trudno odnieść się, gdy napisał Pan tak niewiele - powody Pana stanu mogą być różne. Brak chęci do pracy może być skutiem wypalenia zawodowego, a stan wypalenia może rzutować na pozostałe sfery życia - osólne samopoczucie, spacek motywacji, relacje i kontakty z ludźmi, rodziną. Niezaopiekowane wypalenie zawodowe może prowadzić nawet do depresji. Warto też zidentyfikować co jest pierwotną przyczyną Pana trudności - czy stan depresyjny, kryzys w życiu, czy trudna sytuacja zwodowa powodująca wypalenie zawodowe. 

 

Zalecałabym kontakt z psychoterapeutą a także konsultację z psychiatrą. Jeśli Pana stan się ustabilizuje i okaże się, że przyczyna tkwi w pracy, wówczas warto pomyśleć nad współpracą z coachem kariery.

 

Pozdrawiam, Karolina Żmudzka - psycholog, terapeuta, coach kariery 

5 miesięcy temu

Zobacz podobne

Od paru dni mam straszną chwiejność emocjonalną, raz jest dobrze, a raz jestem zbyt bardzo przetłoczona,
Od paru dni mam straszną chwiejność emocjonalną, raz jest dobrze, a raz jestem zbyt bardzo przytłoczona, oraz od momentu jak raz pogotowie przyjechało po 21 do domu, żeby zmierzyć mi puls, bo dostali wezwanie to od tamtej pory mam straszne lęki i nie mogę normalnie zasypiać, bo co zamknę oczy, to się boję, że zaraz pogotowie albo policja zadzwoni do domofonu. Mam problemy z jedzeniem. Strasznie dużo piję, ale jem raz dziennie góra dwa razy. Nie wiem jak sobie z tym poradzić. Do szpitala psychiatrycznego nie mam potrzeby jechać, wyszłam z niego miesiąc temu. Do psychologa ani psychiatry nie chodzę ( nie jestem zapisana) a jak się zapiszę, to będę czekać miesiącami. Czy to może być z powodu, że leki na mnie nie działają z powodu małych dawek ? Biorę leki: Pralex, Lamilept ,Trittico W czerwcu byłam pierwszy raz w szpitalu psychiatrycznym. W czerwcu wylądowałam w szpitalu, wyszłam z niego 29 sierpnia. W domu byłam prawie 3 miesiące i znów wylądowałam w szpitalu psychiatrycznym na 3 tygodnie, wypisali mnie z niepełną poprawą ( uwzględnili to nawet w wypisie ), po 5 dniach od wypisu znów powróciłam do szpitala psychiatrycznego na 2 tygodnie ( leków mi nie zmienili w dzień, tylko na noc z Peraziny na trittico ). Wyszłam ze szpitala 28 grudnia. W szpitalu niezbyt chcieli mnie trzymać, ordynatorka oraz zastępczyni ordynatorki przez moje 2 tygodnie przez 2 razy w tygodniu (wtedy był obchód 2 razy w tygodniu), za każdym razem mówiła mi, że raczej pora żebym już wyszła, że nie chcą mnie trzymać. Nieważne było dla nich to, jak ja się czuję. 21 grudnia w szpitalu pocięłam sobie ręce aż do kałuży krwi , a na następny dzień był obchód gdzie ordynatorki również powiedziała mi , że chcą mnie wypisać do domu mimo, że wtedy miałam ogromne myśli samobójcze. Przetrzymali mnie parę dni, wtedy miałam tylko 1 raz rozmowę z psychologiem po pocięciu się. Przetrzymali mnie na świętach, żeby trochę rany się zagoiły a po świętach już się mnie pozbyli. Wyszłam ze szpitala mimo wszystko w lepszym stanie bez myśli samobójczych, które nie mam w ogóle do dziś, z czego się bardzo cieszę, bo chociaż nie męczy mnie to. Ale właśnie nie wiem jak sobie poradzić z chwiejnością emocjonalną, z lękami, zaburzeniem odżywiania ...
Spadek nastroju, nie mam na nic siły, robię na przekór swoim wartościom. Nie wiem dlaczego.
Dzień dobry, ostatnio nie czuję się sobą, zmieniam się w zależności od osoby i czuję jakbym miała kilka osobowości, robię na przekór swoim przekonaniom. Jestem w pełni świadoma, że postępuje źle, a mimo to nie potrafię przestać. W ostatnim czasie dużo działo się w moim życiu i wszystko trzymałam w sobie, ponieważ nie cierpię i nie umiem rozmawiać o swoich uczuciach i emocjach. Nawet jak próbowałam zacząć nie potrafiłam się wysłowić, nie wiedziałam jak mam opisać co się ze mną dzieje - bo nie wiem co mi jest. Nie mam ochoty wychodzić z domu, najchętniej leżałabym cały dzień w łóżku, nie mam siły nawet się umyć czy zjeść. Czuję, że czego się nie dotknę to psuje - moje przyjaźnie są pod znakiem zapytania przez moje zachowanie. Przez to, że nie potrafię opowiedzieć jak sytuacja wygląda z mojej perspektywy, każdy wypomina mi moje błędy (a ja sama rozmyślam o nich 24/7 i nie potrafię przestać, płaczę nocami zamiast spać), nie potrafię się nawet obronić, bo nie wyduszę z siebie słowa. Jestem już bardzo zmęczona psychicznie i nie potrafię chyba sobie pomóc.
Grupa wsparcia dla osób z chorobą dwubiegową online i stacjonarnie na Śląsku.

Poszukuję grupy wsparcia osób z chorobą dwubiegową online lub stacjonarnie na Śląsku.

Brak motywacji, poczucie bezsensu życia – gdzie szukać pomocy?

Dlaczego ciągle rezygnuję, wycofuję się i unikam trudności? Cztery razy zmieniałam szkołę średnią, a dwa razy studia. Próbowałam podejmować różne aktywności, na przykład zajęcia sportowe, ale po pierwszym razie szybko rezygnowałam. Chodziłam kiedyś przez kilka miesięcy na terapię, jednak również ją przerwałam. 

Nie udało mi się utrzymać żadnej pracy, chociaż dobrze sobie radziłam. Powody rezygnacji były różne, na przykład nieżyczliwy współpracownik czy zbyt dużo obowiązków. 

Nie miałam odwagi osobiście poinformować, że chcę odejść – zamiast tego brałam zwolnienie lekarskie i już nie wracałam. Zawsze żałowałam tych decyzji, ale w kolejnej pracy powtarzałam ten sam schemat.

Od kilku miesięcy szukam nowej pracy, jednak pracodawcy niechętnie patrzą na moje częste zmiany zatrudnienia. 

Od miesiąca nie mam ochoty wychodzić z domu, jeśli nie jest to absolutnie konieczne. Wstaję z łóżka dopiero po południu, a zdarza się, że przesypiam cały dzień. Brakuje mi stałego planu dnia i rutyny. Nie widzę sensu w swoim życiu i czuję się jak osoba, która niczego nie potrafi osiągnąć. 

Gdybym mogła cofnąć czas, zrobiłabym wszystko, aby nie stracić pracy.

Nie mam rodziny ani znajomych. Wstydzę się tego, kim jestem. Czasem pojawiają się u mnie myśli samobójcze. 

Od wielu lat przyjmuję antydepresanty, ale wiem, że same leki nie zmienią mojego życia. Zastanawiam się, czy powinnam zgłosić się do szpitala psychiatrycznego albo, czy istnieją jakieś ośrodki, które mogłyby mi pomóc.

Zmagam się z OCD i silnie zmiennym nastrojem. Myślę, że to ChAD. Trwa to już bardzo długo.
Witam! Mam 21 lat i już od 16 roku życia mam stwierdzoną nerwice lękową, ale do sedna. Zaczęło się około czerwiec, lipiec 2022 roku. Pamiętam, że w tamtym okresie czułam się cudownie, miałam w sobie takiego 'powera', zawsze myślałam, że to dlatego, że wyszłam z toksycznego związku i odżywam na nowo. Nie były to dziwne zachowania, czułam większą pewność siebie itd i wszystko było w porządku. Zaś przyszedł wrzesień i była MASAKRA. Potrafiłam leżeć cały dzień w łóżku i płakać, nie brać kąpieli przez nawet dwa tygodnie i chodzić w tych samych ubraniach. Nie interesowało mnie nic. Byłam ja i swoja udręka i wtedy nie widziałam nic w tym złego... Trwało to dosyć długo, ale w październiku zaczęłam dochodzić do siebie, ale odeszło jedno i przyszło drugie. Zaczęłam mieć natrętne myśli i zachowania, robienie czegoś po parę razy, aby było dobrze w mojej głowie. Typowe zachowania zaburzeń obsesyjno-kompulsyjnych. I wtedy też nie wiedziałam co mi dolega i postanowiłam udać się do psychologa. Niestety był to straszny niewypał, Pani chyba myślała, że robię sobie z niej żarty i na koniec wizyty powiedziała coś w stylu ' mam nadzieję, że na następnej wizycie już nie będzie Pani tak robić'. Dokładnie też nie pamiętam, gdyż jak wspomniałam wcześniej, nie był to najlepszy okres. Oczywiście już nigdy nie zjawiłam się w gabinecie tej Pani. I jakoś tak żyłam przez następnie miesiące i się do tego w jakiś sposób przyzwyczaiłam. Z października stał się czerwiec (przez te miesiące nadal dokuczały mi te kompulsje) i zmarła moja babcia. Już od tygodnia wcześniej miałam znowu nawrót tego, co było we wrześniu, takie stany depresyjne. Miesiąc po śmierci babci czułam się jakby nic się nie stało. Wiem, że brzmi to strasznie, ale wtedy nie miałam o tym pojęcia. Byłam pewna, że to już za mną. Wydawałam wtedy dużo pieniędzy, chodziłam na imprezy, koncerty, wyjazdy. Wydawało się to świetne. Nie miałam żadnych zachowań, które były ryzykowne i niebezpieczne, po prostu czułam się zdrowa i szczęśliwa, bardzo szczęśliwa, jakbym cudownie ozdrowiała. I to również sobie trwało przez jakiś czas i znowu bum. Niechęć do życia, płacz, mogę wymieniać, a wymieniać... Powtórka z rozrywki. Po tym złym okresie, tak to nazywam, był okres normalny, czyli żyje nadal z OCD, ale jest stabilnie. Wreszcie zdecydowałam się na psychologa. Drugie podejście. Stało się to w styczniu już tego roku ( opisane wydarzenia dzieją się od czerwiec, lipiec 2022 do teraz, czyli kwiecień 2024). Pierwsza wizyta u psychologa i zdiagnozowano i OCD i nerwica lękowa, z którą już żyje bardzo długo. Również było coś mówione o ChAD, ale raczej to nie miało być to. I zgłosiłam się tam właśnie dlatego, że miałam taki inny dziwny stan, czyli bałam się pójść spać bo wydawało mi się, że dom się spali i potrafiłam nie spać całe noce, żeby czuwać. Wydawało mi się, że widzę jakieś zjawy, duchy i odgłosy, ale nie w głowie tylko np. w pokoju. Teraz sama nie wiem czy moja głowa robiła to specjalnie czy nie.. Bałam się jeździć samochodem, że kogoś potrące i zrobię mu krzywdę oraz miałam dziwne napady złości, nie często, ale coś było. Raz chciałam iść z nożem poprzecinać opony, byle tylko nie jeżdzić samochodem i działo się to w ataku paniki. Nie do końca to pamiętałam i mama mi to pózniej opowiadała.. I zaraz niedługo po tym okresie, jakoś w lutym znowu czułam się dziwnie. Potrafiłam śmiać się z rzeczy, które dla których nawet nie były śmieszne, nie skończyłam mówić jednego i zaczęłam mówić już coś innego, śpiewałam dużo i miałam energie, ale były to krótkie stany około paru minut i trwało około tydzień i gdy skończyłam np się z czegoś śmiać to czułam, że coś jest nie tak, że normalnie się tak nie zachowuje. W tym czasie była myśl o hospitalizacji mnie, do czego nie doszło. Teraz mamy kwiecień, dzisiaj byłam na pierwszej wizycie u psychiatry, która jak mi się zdaje też myśli czy nie jest to choroba afektywna dwubiegunowa, że któryś z tych zdarzeń była to hipomania Zostały przepisane mi leki. Parogen i stabilizator lamotrix. Teraz muszę obserwować, jak się będę czuć i zachowywać. Pewnie nie wszystko opisałam i może wydawać się to straszne o czym zdaje sobie sprawę. Niestety moja głowa nie daje sobie powiedzieć, że naprawdę mogę być chora na ChAD. Cały dzień myślę i jest to dla mnie trudne i jest mi również przykro bo wiem, że nie jestem już tą samą osobą co dwa lata temu. Czuję się strasznie. Nie mam też dużego wsparcia ani nikogo komu mogłabym się wygadać... Boję się jak myślę, że któryś z tych stanów może nawrócić. Nie mam też dużej wiedzy o tej chorobie co również daje mi kolejny powód do stresu. Jeżeli ktoś dotrwał do końca, proszę o rade, cokolwiek. Wiem tez, że nie każdy jest tutaj lekarzem, ale może ma wiedze i wypowie się coś na ten przypadek. Życzę dużo siły każdemu, z czymkolwiek się zmaga!!!!
Rozwój osobisty

Rozwój osobisty - jak skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele

Chcesz skutecznie rozwijać siebie i osiągać cele? Poznaj kluczowe aspekty rozwoju osobistego, które pomogą Ci w realizacji Twoich ambicji. Dowiedz się, jak wykorzystać swój potencjał i stać się najlepszą wersją siebie!