
- Strona główna
- Forum
- psychoterapia, zaburzenia osobowości, związki i relacje
- Jak wyjaśnić...
Jak wyjaśnić bliskim brak emocji w relacjach i frustrację w sytuacjach społecznych?
Anonimowo
Piotr Ziomber
Dzień dobry
To co opisujesz, jest prawdopodobnie aleksytymia czyli trudności w rozpoznawaniu i nazywaniu emocji, oraz problemy w tworzeniu głebokich więzi emocjonalnych. Aleksytymia to nie brak emocji, ale trudność w ich identyfikowaniu i komunikowaniu. Osoby z aleksytymią często nie potrafią nazwać co czują, mają trudności w odróżnianiu emocji od odczuć cielesnych, postrzegane są jako „chłodne emocjonalnie”, mają problemy z budowaniem bliskich relacji, ponieważ nie wiedzą, jak wyrażać uczucia i odpowiadać na potrzeby emocjonalne innych ludzi. To może wskazywać na trudności z przywiązaniem (np. styl unikający – emocjonalne dystansowanie się jako ochrona),niską inteligencję emocjonalną w zakresie rozumienia i regulowania emocji (stąd szybkie wyprowadzanie z równowagi),ewentualne cechy osobowości (np. schizoidalne, gdzie emocjonalność jest ograniczona, a relacje powierzchowne).
To, co warto podkreślić to fakt że nie jest to brak empatii czy chęci, ale brak umiejętności i to nie jest „brak serca”, ale trudność w nazywaniu i wyrażaniu emocji. To nie jest wina bliskich kiedy ich potrzeby emocjonalne są zrozumiałe, ale ty masz ograniczenia w tym obszarze. Możesz działać inaczej niż inni, ale wciąż możesz być lojalna i obecna tylko w inny sposób.
Dlaczego terapia nie pomogła? Jeśli korzystałaś z terapii przez 7 lat i nie widzisz różnicy, to może oznaczać, że
terapeuci nie pracowali bezpośrednio nad treningiem rozpoznawania emocji (np. dziennik emocji, techniki uważności, psychoedukacja),terapia była zbyt ogólna i nie skupiała się na konkretach (np. jak nazywać emocje, jak budować relacje krok po kroku), aleksytymia jest trudna do „wyleczenia”, ale można pracować nad kompensacją będącą uczeniem się konkretnych umiejętności, nawet jeśli emocje nie są silnie odczuwane. To, co opisujesz, jest spójne z trudnościami w obszarze emocjonalnym (aleksytymia, chłód emocjonalny, styl unikający). Nie oznacza to, że „zła” czy „niezdolna” do relacji , po prostu funkcjonujesz inaczej. Kluczowe jestwytłumaczenie bliskim, że to nie brak troski, ale ograniczenie w wyrażaniu emocji, praca nad konkretnymi umiejętnościami (nazywanie emocji, komunikacja),akceptacja, że nie każdy musi mieć głębokich relacji, ale warto zadbać o jakość tych, które już masz.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Michał Węgrzyn
Zaciekawił mnie też wątek emocji. Pisze Pani, że na co dzień jest ich niewiele, trudno jest Pani wejść emocjonalnie w relację, a jednocześnie stosunkowo łatwo można Panią wyprowadzić z równowagi. Pojawia mi się hipoteza, że emocje wcale nie muszą być nieobecne - być może są słabo dostępne na wcześniejszych etapach i stają się zauważalne dopiero wtedy, kiedy osiągają duże natężenie. Wtedy zamiast pojawić się jako subtelny sygnał, który można rozpoznać, nazwać i zaopiekować, od razu przechodzą w działanie.
Ciekawiłoby mnie więc, co dzieje się tuż przed tym „automatycznym wkurzeniem”. Czy wcześniej pojawia się jakieś napięcie w ciele, rozczarowanie, poczucie pominięcia, smutek, zazdrość, lęk albo coś jeszcze innego? I czy można byłoby nauczyć się zauważać te sygnały na wcześniejszym etapie?
Szczególnie interesujący wydaje mi się przykład z uwagą: kiedy konkretna osoba poświęca uwagę komuś innemu, pojawia się automatyczna złość. Nie zakładałbym od razu, co ta złość oznacza, ale właśnie temu doświadczeniu przyjrzałbym się bliżej — co dokładnie dzieje się wtedy w kontakcie i co zostaje naruszone?
I chyba bardziej niż pytanie „jak wytłumaczyć bliskim, że po prostu taka jestem?”, interesowałoby mnie pytanie: czy ten sposób bycia jest dla mnie w porządku, czy sama chciałabym coś w nim zmienić? Bo jeśli nie, być może celem terapii nie powinno być robienie z siebie bardziej emocjonalnej czy bardziej towarzyskiej osoby, tylko lepsze rozumienie siebie i swoich granic. A jeśli tak, wtedy można zacząć szukać, co właściwie stoi za tym sposobem funkcjonowania.
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Komunikacja z bliskimi może opierać się na prostym i szczerym przekazie, że Pani sposób przeżywania emocji oraz budowania relacji różni się od standardowego, co nie wynika z złośliwości, a z indywidualnej konstrukcji psychicznej. Trudność w utrzymaniu zainteresowania innymi przy jednoczesnej wrażliwości na spadek uwagi ze strony otoczenia warto omówić w kontekście konkretnych granic i oczekiwań, bez szukania na siłę głębokiej wylewności. Jeśli dotychczasowe terapie nie przyniosły rezultatów, warto skonsultować się z psychiatrą lub psychoterapeutą specjalizującym się w diagnozie struktury osobowości, aby lepiej zrozumieć własne mechanizmy i znaleźć dopasowane formy funkcjonowania.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska
Jagoda Jek
To, co opisujesz, brzmi jak sytuacja, w której od dłuższego czasu próbujesz zrozumieć siebie i jednocześnie masz poczucie, że inni widzą w Tobie głównie „problem”. Po wielu latach terapii brak zauważalnej zmiany może być bardzo zniechęcający.
Jednocześnie warto rozdzielić dwie rzeczy: to, że pewne cechy są dla Ciebie charakterystyczne, nie oznacza, że jesteś „skazana” na funkcjonowanie w określony sposób. Możesz mieć trudność z odczuwaniem bliskości, z utrzymywaniem zainteresowania relacjami czy z regulacją złości — ale to nie znaczy, że nie da się lepiej rozumieć tych mechanizmów.
Ważne jest też to, co sama zauważasz: z jednej strony szybko tracisz zainteresowanie ludźmi i trudno Ci angażować się emocjonalnie, a z drugiej pojawia się złość, kiedy uwaga danej osoby kieruje się do kogoś innego. To może być obszar wart przyjrzenia się — nie w kontekście oceniania siebie, ale zrozumienia, czego wtedy potrzebujesz i co uruchamia tak silną reakcję.
Być może pytanie nie brzmi tylko „jak wytłumaczyć bliskim, że taka jestem?”, ale też: „czy taki sposób funkcjonowania daje mi i innym relacje, z których jestem zadowolona?”. Bliscy mogą uczyć się Twojego sposobu przeżywania emocji, ale oni również mogą mieć swoje potrzeby w relacji — np. potrzebę zainteresowania, wzajemności czy poczucia bycia ważnym.
Jeśli po 7 latach różnych terapii masz poczucie, że nic się nie zmieniło, być może warto nie tyle próbować kolejnej terapii „od początku”, ile przyjrzeć się temu, co dokładnie było celem wcześniejszych terapii i jakie metody były stosowane. Czasem trudność nie wynika z braku chęci zmiany, ale z tego, że nie został trafnie uchwycony mechanizm stojący za danym sposobem funkcjonowania.
Nie musisz zmieniać swojej osobowości w kogoś zupełnie innego. Można natomiast pracować nad tym, żeby lepiej rozumieć siebie i budować relacje w sposób, który nie będzie raniący ani dla Ciebie, ani dla innych.
~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

Zobacz podobne
Znajduje się obecnie w szpitalu psychiatrycznym "Zdroje" w Szczecinie. Warunki tutaj to patologia, jestem tu miesiąc i kompletnie nie ufam lekarzom. Czuję się pozostawiony całkiem sobie bez chęci z ich strony, aby mi pomóc. Zastanawiam się jaki szpital psychiatryczny w Polsce posiada lekarzy, którym zależy na pacjencie i posiada poza farmakoterapia też zwykła terapię. Mam zaburzenia osobowości, depresję i myśli samobójcze z próbą, która odbyła się na terenie szpitala.

