Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Problemy z wzwodem u męża: co robić, by nie stracić satysfakcji w związku?

Nie wiem co mam zrobić w mojej sytuacji. Mąż ma problem od pewnego czasu problem z pełnym wzwodem. Czasami też musi dokończyć „sam”. Widzę, że go to stresuje i czuje się niekomfortowo, a ja również nie osiągam przez to pełnej satysfakcji. Ma 36 lat, wiadomo, stresu w życiu jak każdy ale uprawia dość regularnie sport, biega. Między nami zawsze dobrze się układało i nie chce żebyśmy to stracili. Czy macie podobne doświadczenia? Czy jesteście mi w stanie coś podpowiedzieć?

Elza Grabińska

Elza Grabińska

Pani Lemiko,

zdrowie seksualne często podupada jako pierwsze i może sygnalizować inne problemy zdrowotne, dlatego warto się przebadać. Innymi najczęstszymi przyczynami mogą być stres, przemęczenie, napięcie psychiczne i presja związana z seksem, ale też możliwe są kwestie hormonalne (np. poziom testosteronu), metaboliczne, krążeniowe czy skutki uboczne przyjmowanych leków.

Jeśli problem się powtarza, najlepiej, aby mąż skonsultował się z lekarzem i wykonał podstawowe badania, to na pewno nie zaszkodzi.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

To, co Pani opisuje, zdarza się dużo częściej, niż pary o tym mówią. W wieku 36 lat problem z pełnym wzwodem najczęściej ma podłoże stresowe, a nie „fizyczne zużycie”. I im bardziej on się tym przejmuje, tym częściej sytuacja może się powtarzać.

 

Powstaje błędne koło:
jednorazowy słabszy wzwód → stres i wstyd → napięcie przy kolejnym zbliżeniu → trudność z erekcją → jeszcze większy stres.

 

Najważniejsze teraz to zdjąć z seksu presję „musi się udać”. Jeśli każde zbliżenie staje się testem sprawności, ciało reaguje napięciem, a nie przyjemnością.

 

Kilka rzeczy, które mogą pomóc:

 

Rozmowa bez oceniania.
Nie w trakcie seksu, tylko spokojnie. W stylu: „Widzę, że to Cię stresuje. Dla mnie ważniejsza jest bliskość niż idealny wzwód.” Chodzi o zmniejszenie jego poczucia, że zawodzi.

 

Poszerzenie definicji seksu.
Skupić się na pieszczotach, bliskości, przyjemności, a nie tylko na penetracji. Czasem kiedy znika cel „musimy dojść w ten konkretny sposób”, napięcie też spada.

 

Sprawdzenie zdrowia.
Warto, żeby dla spokoju zrobił podstawowe badania: hormony, cukier, ciśnienie. Czasem to naprawdę tylko stres, ale dobrze wykluczyć kwestie medyczne.

 

Zwrócić uwagę na przemęczenie, sen, nadmiar obowiązków.
Nawet u osób aktywnych fizycznie przewlekły stres robi swoje.

 

Najważniejsze: nie traktować tego jako sygnału, że „coś się między nami psuje”. Bardzo często to właśnie lęk przed utratą bliskości pogłębia problem.

 

Jeśli sytuacja będzie się utrzymywać kilka miesięcy, warto rozważyć konsultację u seksuologa. Czasem kilka spotkań wystarcza, żeby przerwać ten mechanizm.

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panią,

 

Dziękujemy za kontakt z nami.

Pani sytuacja/historia zdarza się wielu parom i nie musi oznaczać niczego trwałego ani „końca” bliskości. Trudności z erekcją bardzo często mają związek ze stresem, presją na wynik, zmęczeniem lub napięciem psychicznym, nawet u młodych i aktywnych mężczyzn.Najważniejsze jest to, że widzi Pani męża wstyd i reaguje empatią, to ogromny zasób dla relacji. Im więcej presji („musi się udać”), tym zwykle trudniej o spontaniczną reakcję ciała. Pomaga przeniesienie uwagi z „sprawności” na bliskość, dotyk, przyjemność bez celu.

Warto:

 rozmawiać o tym spokojnie, bez obwiniania,na jakiś czas zdjąć nacisk z penetracji jako „warunku udanego seksu”

wrócić do czułości, gry wstępnej, eksplorowania przyjemności jeśli trudność się utrzymuje, rozważyć konsultację u lekarza lub seksuologa (często to kwestia odwracalna).Dobrze, że chce Pani o relację zadbać, bardzo to zwiększa szansę, że wspólnie przez to przejdziecie.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

To, co Pani opisuje, jest częste i w wieku 36 lat bardzo często ma podłoże stresowe, a nie fizyczne. Im bardziej mąż się martwi i czuje presję, tym trudniej o pełny wzwód, powstaje błędne koło napięcia. Dla wielu mężczyzn to mocno uderza w poczucie męskości, dlatego kluczowa jest spokojna, wspierająca atmosfera.

Na jakiś czas warto zdjąć presję z penetracji i „wyniku”, a skupić się na bliskości i przyjemności bez oczekiwań. Często gdy znika napięcie, reakcja wraca naturalnie. Jeśli problem utrzymuje się dłużej, dobrze rozważyć konsultację u lekarza lub seksuologa, by wykluczyć przyczyny zdrowotne.

Najważniejsze, by mąż czuł, że jest akceptowany i że jesteście w tym razem, a nie że musi „coś udowodnić”. Wiele par przechodzi przez taki etap i wychodzi z niego bliżej siebie.

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

Rozumiem, że Pani znajduje się w trudnej sytuacji, w której obserwując problemy z utrzymaniem erekcji u męża czuje się Pani zarówno niespełniona seksualna, jak i emocjonalnie. To, że widzi Pani jego stres, świadczy o tym, jak bardzo zależy Pani na wspólnym życiu intymnym.  Zaburzenia funkcji seksualnej mogą wynikać z bardzo wielu przyczyn – zarówno biologicznych, jak i psychologicznych – a fakt, że mąż Pani uprawia sport i na pozór dobrze się zaadaptował do stresu, nie oznacza, że nie mogą być zaangażowane czynniki psychospołeczne lub fizjologiczne. Może się okazać, że to, co obserwuje Pani, to spirala tych czynników.

W sytuacji, gdy pojawia się taki problem, wiele par staje przed dylematem – jak o tym rozmawiać, z czego problem wynika, czy jest to przejściowe zjawisko czy coś bardziej złożonego. Pytanie, które sobie Pani stawia – „co mam zrobić" – jest bardzo zrozumiałe, ale jego odpowiedź leży przede wszystkim w tym, co chciałaby Pani osiągnąć w waszej relacji i jak widzi Pani możliwość wspólnego podejścia do tej kwestii. Warte rozważenia jest, czy dostrzega Pani siebie jako osobę, która potrafi rozwiązać ta kwestię.  

Ważne jest też to, co czuje Pani wobec tej sytuacji – czy to dla Pani źródło lęku o waszą relację, czy może frustrację z powodu niezaspokojenia, czy smutek, że Pani mąż cierpi? Te uczucia mogą Pani wiele powiedzieć o tym, jak głębokie są Pani więzi z partnerem i co naprawdę jest dla Pani najważniejsze w waszym wspólnym życiu. Sama Pani będzie musiała określić, jaką rolę chciałaby odgrywać w tej sytuacji i czy widzi Pani możliwość, by to była rozmowa „my" czy raczej „ja" i „on" osobno.

Katarzyna Losoń

Katarzyna Losoń

Dzień dobry,

myślę, że przede wszystkim warto pamiętać, że takie sytuacje zdarzają się w wielu związkach i bardzo często nie są oznaką utraty atrakcyjności czy uczuć, tylko napięcia psychicznego, zmęczenia albo presji, którą partner zaczyna na siebie nakładać. Im bardziej mu zależy, tym większy stres może odczuwać, a ciało niestety reaguje na stres jako pierwsze.

Możecie spróbować:

- Zastanowić się, od kiedy dokładnie pojawił się problem, często zbiega się to z okresem większego obciążenia psychicznego, nawet jeśli partner sam tego nie łączy.

- Skupić się na bliskości, dotyku i przyjemności, nie na efekcie.

- Porozmawiać otwarcie o potrzebach i fantazjach, czasem niewielkie urozmaicenie przywraca lekkość i spontaniczność.

- Spróbować zmiany kontekstu, np. wspólny weekendowy wyjazd, który pozwala wyjść z codziennej roli i napięcia.

- Jeśli problem będzie się utrzymywał, rozważyć konsultację seksuologiczną (to bardzo częste i naprawdę pomaga, choć wiem, że bywa trudne na początku).

Najważniejsze: traktujcie to jako wspólny temat, nie „jego problem”. W takich sytuacjach poczucie bezpieczeństwa i brak presji działają często lepiej niż jakiekolwiek techniczne rozwiązania.

 

Pozdrawiam serdecznie:

Psycholog Losoń Katarzyna

Anna Daniło-Wosek

Anna Daniło-Wosek

Problemy ze wzwodem u mężczyzn są bardzo częstym problemem. Nawet 30% mężczyzn doświadcza okresowych problemów ze wzwodem. Najczęstsze przyczyny są psychologiczne takie jak lęk przed oceną, presja, stres itp. lub somatyczne (nadciśnienie, zaburzenia hormonalne itp). Proponowałabym najpierw zrobić badania, żeby wykluczyć podłoże somatyczne, a jak się okaże, że przyczyna nie jest organiczna, warto by było, żebyście Państwo skorzystali z pomocy terapeutycznej. Specjalista wyjaśni wam, na czym polega błędne koło lęku i jak sobie z nim radzić. 

Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 

Problemy ze wzwodem mężczyzny to mogą być wynikiem mechanizmu „błędnego koła”, gdzie stres wywołuje trudność, a lęk przed kolejną porażką blokuje fizjologię przy następnej próbie. Nawet przy aktywnym trybie życia warto zacząć od wizyty u urologa, by wykluczyć przyczyny hormonalne lub krążeniowe. Istotne jest też wspólne zdjęcie presji z samego aktu. Można na przykład umówić się na bliskość bez zakładania, że musi dojść do stosunku. To pozwoli układowi nerwowemu się wyciszyć i ułatwić przywrócenie naturalnych reakcji organizmu. Pani podstawa tutaj także jest ważna. Mówiąc o tej sytuacji jako o czymś w czym jesteście Państwo razem może pomóc mu odzyskać pewność siebie i poczucie bezpieczeństwa w relacji.


Życzę wszystkiego dobrego! 
Natalia Przybylska 

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry, 

 

To, co opisujesz, jest trudne i może budzić w Was oboje stres oraz frustrację. Ważne jest, że zależy Ci na bliskości i dobrej relacji, a jednocześnie dostrzegasz, że problem wpływa na Wasze życie intymne.

Twoje uczucia są naturalne — zarówno troska o partnera, jak i własne potrzeby. W takiej sytuacji warto pamiętać, że to, co się dzieje, nie odbiera wartości Waszej relacji ani nie oznacza braku zaangażowania czy uczuć.

 

Rozmowa z psychologiem lub seksuologiem może pomóc Wam porozmawiać o tym w bezpieczny sposób i znaleźć wspólne rozwiązania, które uwzględnią emocje i potrzeby obu stron. To wsparcie, które może przynieść ulgę i większe poczucie bezpieczeństwa w związku.

Wszystkiego dobrego. 

Składanowska Daria

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z emocjonalną huśtawką w małżeństwie i brakiem dbałości ze strony męża?

Zacznę od tego, że być może ja mam ze sobą jakieś problemy a na pewno na tle psychicznym, ponieważ strasznie zostałam skrzywdzona rok temu przez męża, a w sumie przez samą siebie - dlaczego?
Mąż dosyć często stawiał, przez 20 lat bycia razem, na życie zawodowe - praca, praca i jeszcze raz praca. Rzadko miał czas dla mnie i dzieci, zazwyczaj bywałam z dziećmi samą w domu, ciągle pranie, sprzątanie, gotowanie, czekanie aż wróci do domu - niestety zmęczony, no i zero pożytku, wiadomo. 
Zaczęłam szukać towarzystwa ludzi, z którymi pogadam, wykorzystam czas jak mąż jest w pracy, nie tylko na szmatach i garach, ale by odzywać się do ludzi. I tak się stało, iż poznałam ludzi, nie do końca fajnych, bo takich, którzy spotykają się, aby plotkować o wszystkim i o niczym, którzy pili i ćpali. Wcięłam się w ten świat, zaczęło mi pasować, razem z nimi piłam, aż się rozpiłam. 
Zaczęłam wierzyć w to, iż moje małżeństwo się rozpada, mąż tylko praca, potem filmy i spać, a ja tak naprawdę nieważna, nie było czasu, aby porozmawiać czy super spędzić czas, nawet w sferze intymnej. Nie mieliśmy dla siebie czasu, oddalałam sie od męża i doszło do tego, że wyrzucił mnie z domu. Miał dosyć moich schadzek, alkoholu i awantur. 
Popsułam sie strasznie, ledwo uszłam z życiem, chore serce, a teraz głowa popsuta przez alkohol, trauma jak mąż mnie zranił, mimo prośby wiele razy, że jestem - bądź ze mną, nie praca i praca. Rozumiem, nie ma ludzi do pracy, pieniążki potrzebne, ale można, jeśli sie chce, podzielić życie zawodowe, a prywatne - do męża nigdy to nie docierało. 
Uwielbia swoją prace po prostu. Kiedy tłumaczę, że wiecznie jestem sama, że tęsknie, nie mam do kogo sie odezwać, to jakby grochem o ścianę. Kiedy mnie wyrzucił, zaczęło do mnie docierać, co tak naprawdę w życiu jest dla mnie ważne, moje zdrowie, szczęście, prawdziwa miłość pożądanie, seks. Postanowiłam wszytko zmienić, poszłam na terapię odwykową, minął ponad rok nie piję, nie chcę, walczę z tym, żal mam do męża ogromny, lecz juz mniejszy. Wróciłam - nasze życie zaczęło się układać, chociaż mimo wszystko jakieś są przeplatane dni z męża strony. Potrafi raz pragnąć mnie, innym razem być chamski, kłamać, robić nadzieję a ja wierzę po prostu we wszystko. Że kochankę ma czy wdał się w romans, plotki poszły u niego w pracy, czemu zaprzeczał, lecz dziwne zachowania nie dają mi często spokoju. Raz czuły, kochany magia, przebudzenia w nocy zaczęło mi sie to podobać, że pożądam męża. Niestety zdarzają się sytuacje jak czegoś nie ma, a ja pożądam, w frustracji staję sie jakąś wredną i podłą osobą, wyzywam męża, robię dramy, ponieważ mam potrzeby czułości, on daje, ile może, nie mam co narzekać. Jedynie, co mnie rani i boli i wprawia o strach to to, jak mąż potrafi mnie krytykować, że jestem kretynką, pustą, głupią, nikt by ze mną nie wytrzymał, że przy mnie człowiek dostanie zawału, boi się spać itp. Następnego dnia albo od tak przeprosi albo nawet nie mówiąc, że to emocje nad nim górują. Nie wiem, co myśleć, jak popadnie w szał potrafił złapać mnie za gardło. 
Rzadko rozmawia o danych problemach, ostatnio jedyny temat rozmowy z mojej strony to jest sex, ponieważ widzę jak było kiedyś, a jak jest teraz i daje jasne sygnały mężowi, on nie słucha lub słucha jak zgaszone radio. Kiedy mówię za każdym razem słyszę od męża, że ta rozmowa go usypia. Nie mam z kim otwarcie porozmawiać, wygadać się - mam koleżankę, która zna dobrze mnie, jak i męża, jej zawsze mogę sie zwierzać i tak sie stało. 
Mąż dowiedziawszy się, że rozmawiałam z nią na nasze tematy, stwierdził, że gadam źle o nim i nagle atak nerwów - nie pozwolił do siebie podejść, odpychał. Mąż potrafi mi powiedzieć, że taki się staje agresywny przeze mnie, że ja z niego takiego robię, tłumaczę nie raz, że nie mam zamiarów, on uważa inaczej, że ja nie liczę się z nim, z jego potrzebami, a tylko patrzę na siebie. NIE, ja patrze na nas, on tego nie rozumie lub nie chce rozumieć. Sama chodzę do psychologa, jak i do psychiatry, biorę leki uspokajające, mąż kiedyś chodził ze mną na terapię małżeńską, pomogło, ale nie na długo. Teraz, kiedy proszę męża, aby też sam poszedł ze sobą, to stwierdza, iż jemu niepotrzebne, że jest zdrowy, że to ja jestem 'chora psychicznie' i powinnam się leczyć, lecz pytanie, z czego ja mam sie leczyć? Chyba z uczuć co do męża? Nie wiem, co mam myśleć. 
Mąż uważa, że tylko ja, żadna inna, że mnie tylko kocha, pożąda, a ja czasami tego nie odczuwam. Potrafi lekceważyć przykre słowa i z niczego nic sobie nie robi. Tak, jakby chciał sam, aby atmosferę popsuć. Raz dobrze, raz źle, nie chce komunikować sie, po prostu można ująć: tak dużo mówi, obiecuje, a mało robi, żąda, abym to ja jego podczas snu tuliła i zaczepiała, kiedy tylko chce, a kiedy to zrobię to dostaję kosza. 
Jestem smutna, nie wiem czy coś gra czy próbuje mnie wykończyć psychicznie, choć zaprzecza. Co mam myśleć i co robić? Odpuścić męża? 

Czy psychoterapeuta może pomóc w kwestiach seksualnych czy potrzebny jest seksuolog?
Czy psychoterapeuta może mi pomóc w sferze seksualnej mojego życia czy tylko seksuolog?
Jak radzić sobie z toksycznym małżeństwem i przemocą psychiczną?
Zastanawiałam się nad odejściem od męża który za każdym razem twierdzi zapewnia mnie o swoich uczuciach co do mnie iż kocha pożąda pragnie że go podnieca moje ciało, że kocha tylko mnie. Mąż moim i chyba zdaniem każdego będzie po tym co opiszę potraktowany jak osoba toksyczna z zaburzeniami osobowości psychiczna oraz pracoholik manipulant, narcyz. Wszystko ok cudowne dni noce poranki wspólne powroty z jego pracy, magiczny sex co do czego powie na drugi dzień że uprawiał sex ze mną dłużej abym nie marudziła mu potem sądzi że źle dobrał słowa ok lecz nie rozumie nie chce zrozumieć jak mnie ranią jego słowa. Sex pomału zaczyna zanikać mąż zastawia się raz zmęczeniem po pracy, potem że cyt,, kochanie przepraszam nie mogę dłużej bo mam przecież problem z tym penisem boli mnie,,...mówię ok kochanie możemy jak mówiłeś inaczej rozpalać namiętność- tak mówił nie raz mi mój mąż kochający mnie bardzo mój mąż, że mimo iż będzie zmęczony nigdy nie będzie zmęczony by spędzić ze mną miło czas, że moje ciało go jara zawsze ma na mnie ochotę. Wypisuje mi słodzi smsami jak mu brakuje mojej osoby jak tęskni jak bardzo ma na mnie ochotę, co do czego po wspólnym powrocie do domu zaczyna mieć dziwne zachowania tak jakby chciał mnie zdenerwować wyprowadzić z równowagi, krytyki non stop potem wszystko przezuca na mnie, że ryje mu głowę itp. Nie raz pytam męża pi co to wszystko po co obiecujesz czarujesz robisz nadzieję potem wybierasz się. Na każdą swoją odpowiedź szybkie ma wymówki. Potrafiliśmy w ciągu nocy uprawiac sex sam tego chciał, w dzień wieczorami teraz tego nie ma on twierdzi jak mówi cyt,, pierw ryjesz mi łep wchodzisz mi do głowy potem czegoś oczekujesz???,, jest zapatrzony jedynie w pracę, pracuje na kuchni nie ma ludzi do pracy on jedynie sam. Tłumaczyłam mężowi że wiecznie jestem sama że brak mi miłości czułości dotyku rozmowy sexu męża chyba to nie interesuje, mało ze sobą rozmawiamy odczuwam że jeden wolny dzień od jego pracy to wymyśli wszystko by między nami do niczego nie doszło by był tkzw kwas. Nie dociera że mnie to rani, obiecuje wypady nad morze kwiaty kino i Bog wie co jeszcze co do czego szlak trafił...mąż nie interesuje się moimi potrzebami uczuciami ciągle krytykuje potrafi powiedzieć że jestem chora psychicznie nie chce widzieć nie widzi żadnego błędu w sobie. Nie mam siły już na ten związek ratujemy już nas któryś raz z żelu byliśmy na terapiach małżeńskich pomogły ale mężowi na chwilę. Mąż nie widzi we mnie dobrej osoby raz powie ze widzi że bardzo się zmieniłam następnym razem ze to ja nigdy się nie zmienię. O sobie zawsze ma dobre zdanie wiedząc że robi źle. Bił mnie kiedyś bo piłam teraz jestem po terapii nie pije od roku wszystko sądziłam wraca do normy jak mąż mówił że chce spokojnego życia i jest szczęśliwym ze mną choć ja tego nie odczuwam ciągle mnie rani choć tego nie zauważa. Nie wiem co robić odsuwam się od męża potrafi mi grozić że zaraz ktoś dostanie w ryj jeśli nie dasz mi się wyspać polatasz sobie, zaczyna na nowo być agresywny obojętny olewający. Nie wiem co robić sam mówi nie raz podchodź do mnie kiedy tylko chcesz, boję się podchodzić bo różne najścia ma raz zechce wtulic raz będzie krzyczał, była już sytuacja że złapał mnie za gardło mówił jestes moja na zawsze tylko moja rozumiesz???? Ok odpowiedziałam a ty moj , nie odebrałam tego z początku jako zastraszania. Kiedy oznajmiłam że odejdę podam o rozwód bo już mam dość że chce partnera z którym spędzę namiętny sex będzie chemia wyjścia a nie tylko dom gary szmata odkurzacz i nawet nie mówić o tym co ja czuję bo zaraz wybucha itp mąż wziął miękko moje słowa i co zrobisz straszysz mnie grozić że podasz o rozwód??? Be że mnie zginiesz gdzie ty pójdziesz. Mimo iż mąż zaprzecza wydaje mi się iż ma inną kobietę bardzo zadowolony aż wypoczęty w skowronkach każdego dnia Leci do pracy mi buziaki daje usmieszki zdjęcia jak za mną już tęskni ledwo min po rozstaniu, ale ja uważam że to kłamstwa poprostu kłamstwa. Mąż sądzi że to ja zawsze stwarzam takie sytuacje że ms mnie w dupie. Zastanawiałam się naprawdę nad rozwodem nie mam do kad pójść. Kocham męża ale nie chce tak żyć mam potrzeby bliskości czułości on tego nie chce rozumieć zakochany w pracy ja boczny tor. Mówił nie raz że uwielbia mnie tulić że podoba mu się moje ciało że zawsze ma na mnie ochotę klamie samego siebie bo nie robi żadnego gestu. Co mam myśleć robić??? Zaczynam poważnie się na nowo męża bać nie mogę powiedzieć jemu kompletnie nic, wszystko odbiera źle nie chce rozmawiać zaraz słyszę zd go mecze. Czy mam odpuścić poprostu???? Nie mówić o sexsie o uczuciach tęsknicie potrzeby czułości dotyku??? Zlozyc o rozwod z jego winy przemoc psychiczna??? Zawsze o wszystko czepia się doprawdza do łez nic sobie z niczego nie robi. Nie puszcie o terapiach psychologach itp bo on sądzi że z nim wszystko w porządku to ja jestem dramat psychiczna itp... czy przez te męskie problemy może mu aż tak upaść na głowę??? Nie chce spędzać ze mną czasu tylko robota robota jego życie ja jestem z półki jak miś, gospodyni domowa. Proszę porady gdzie uciec czy uciekać co robić??? Dystans??? Nie wiem detektyw??? On tylko pracuje ja chora na serce teraz psychika nie ma co się dziwić jestem poprostu załamana czuje ze mąż oszukuje zawsze było pięknie a teraz zero wyjść sexu nawet objęcia przytulenia....Chce zniknąć z tego świata byłam ostrzegana przez osoby przed mężem bym do niego nie wracała a jednak posłuchałam siebie zrobiłam błąd. Miałam wyjechać z Polski nie zrobiłam tego dla niego wyszłam z nałogu dla niego on sądzi że wszystko docenia lecz ja tego nie odczuwam. Mecze się mam mętlik w głowie. Jeśli zechce jak mówi będę chciał przytulić przytulę proste??? Jest chamski poprostu gbur nie wierze mu przestaję ufać, nawet powiedziałam że to ja jestem nikim nic nie rusza jakby wcale nie słuchał lecz wiem że słucha. Mi mówi że cyt ,, odpierda..sz się słowami potem czegoś oczekujesz dziwisz się że mam cie w chu..,, mówię że ja też mam swoje ja ale w przeciwnym wypadku podchodzę rozwiązywać chce problem on nie. Nawet powiedziałam że on żony juz nie ma i nikt by z nim z takim podejściem nie wytrzymał a mąż atak na mnie ze mnie by nikt nie chciał. .wiedząc że jeden zgrabna laska mężczyźni oglądają się za mną sam widział nie raz nie rusza go mówi że nie musi być zazdrosny bo nie pójdę i tak do innego. Co waszym zdaniem zrobić??? Obserwować zbierać dowody dystans nie odzywać się nie chcieć sexu dotyku??? Tak będę robić powie ze mam pewnie frajera. Co robić poradźcie błagam
Jak subtelnie porozmawiać z nieśmiałym partnerem o rozpoczęciu współżycia i swoich potrzebach seksualnych?
jestem z moim chłopakiem w związku już 3 miesiące, on nigdy nie uprawiał seksu, za to ja byłam wcześniej w 3 letnim związku i mam duże doświadczenie. Mam swoje potrzeby ale nie wiem czy wypada mi zacząć rozmowe o stosunku, nie chcę wywierać na nim presji. Co prawda on daje mi różne znaki że chciałby, natomiast nie mówi niczego wprost. Jest dosc nieśmiały na ogół. Jak dać mu znać subtelnie o moich potrzebach?
Czy jestem WWO? Problemy z emocjami i relacjami w związku
Sprawa wygląda tak, że od dłuższego czasu zastanawiam się czy ze mną jest wszystko w porządku . Jakiś czas temu dowiedziałam się, że jestem WWO i zasadniczo myślę, że nie potrafię funkcjonować w związku. Ciągle płacze, bardziej się przejmuje losem innych niż swoim własnym, brak popędu seksualnego w związku, brak koncentracji, powtarzam zadawanie pytań. Przy docinkach ówczesnego partnera niby w formie żartu od razu włącza mi się tryb alert, że mi się nie chce współżycia. Wszystko biorę do siebie i z automatu robi mi się przykro. Czuje się winna, że to wszystko moja wina że przez brak seksu on się obraża i że go irytuje swoim zachowaniem ...powtarza mi cały czas jak to źle go traktuje. Ehh
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.