Left ArrowWstecz

Związek i presja emocjonalna po stracie bliskiej osoby - jak radzić sobie z reakcją partnera?

Treść wrażliwa
Witam Od 2.5 tygodnia jestem w związku, lecz coraz bardziej mam wrażenie, że to idzie w złym kierunku. Jestem WWO, dlatego czasem mam ochotę po prostu się wycofać niż powiedzieć co mnie zabolało. Niedawno moja koleżanka z pracy zmarła co bardzo mnie dotknęło i ciężko mi z tym. Mój chłopak także ją znał i spytał się czy pójdę na pogrzeb. Powiedziałam, że się zastanowię bo jest mi z tym ciężko (nie powiedziałam że nie) to zaczął mówić, że powinnam iść z samego szacunku, że normalni ludzie by poszli. Odcięłam się mówiąc że potrzebuje przestrzeni. Napisał po 3 dniach mówiąc że go ignoruje, powiedział że nie mam empatii, przeklinał, porównał mnie do dziewczyny koleżanki, że ona bardziej się martwii niż ja. Że uciekam, izoluje się zamiast pogadać, a samo to że wcześniej pisałam że potrzebuje przestrzeni. Że mam się zastanowić jak go traktuje. Przez całą kłótnie nie słuchał tego co mówię. Mówiłam o swoich emocjach, a on szedł w obronę zamiast zrozumieć. Wywierał na mnie presję, naciskał.. Rozumiem, że jemu też ciężko, ale to nie fair by mnie tak traktować. Zawsze gdy nie jest po jego myśli to idzie w obronę, że ma być tak jak on chce. Ma gdzieś to że nie chce czegoś zrobić. Zaczynam powoli myśleć że to ja jestem w tym wszystkim problemem, bo nie potrafię komunikować wprost swoich emocji.
User Forum

Kasia

2 miesiące temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry 

Rozumiem, że sytuacja, w której się Pani znalazła, jest rzeczywiście trudna. Z lękowo-ambiwalentnym stylem przywiązania naturalne jest, że Pani czasami potrzebuje czasu i przestrzeni do przetworzenia emocji. To nie jest wada – to prawidłowa potrzeba. Sytuacja po śmierci Pani koleżanki to ogromny stres, i potrzeba Pani czasu na żałobę. Każda osoba w takie sytuacjach reaguje inaczej i powinna mieć prawo do własnego tempa przeżywania trudności.

Warte zauważenia jest, że wyrażyła Pani potrzebę wprost – mówiąc o potrzebie przestrzeni. To była komunikacja, a komunikacja z granicami to zdrowe zachowanie. W zdrowej relacji oboje partnerzy powinni być w stanie wysłuchać siebie nawzajem i spróbować zrozumieć perspektywę drugiej osoby, zwłaszcza w tak trudnym momencie.

Fakt, że zaczyna Pani myśleć, iż to Pani jest problemem, jest naturalną reakcją, gdy granice nie są respektowane. Ale to nie jest prawda. Pani emocje, Pani żałoba i Pani potrzeba czasu są całkowicie uzasadnione i prawidłowe. 

 

z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut

psycholog, psychotraumatolog

2 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Aleksandra Milewska

Aleksandra Milewska

Brzmi to jak bardzo trudny moment – jest Pani w świeżej relacji, a jednocześnie przeżywa Pani stratę i silne emocje, które mogą naturalnie zwiększać potrzebę wycofania i pobycia w swoim tempie. Każdy ma prawo przeżywać takie sytuacje inaczej i potrzebować przestrzeni.

Z Pani wiadomości widać pewien schemat: kiedy Pani się wycofuje, partner reaguje naciskiem, a im większy nacisk, tym większa u Pani potrzeba dystansu. W relacjach to częsta „pętla”, w której obie strony zaczynają czuć się niezrozumiane.

To, że trudno jest mówić wprost o emocjach, nie znaczy, że jest się problemem. Często to sposób radzenia sobie, który kiedyś był potrzebny. Warto się temu przyjrzeć, bo w bliskich relacjach może to uruchamiać napięcia – zwłaszcza gdy druga osoba reaguje silnie na poczucie oddalenia.

2 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Witam Pni Kasiu . 

 

Opisana sytuacja jest bardzo trudna, zwłaszcza w kontekście żałoby i wczesnego etapu związku i ma Pani prawo czuć się zraniona i zagubiona. Jako wysoko wrażliwa osoba naturalnie przetwarza Pani emocje głębiej, co potęguje wycofywanie się zamiast konfrontacji, ale to nie czyni Cię "problemem".

Śmierć koleżanki z pracy to strata, która może wywołać intensywne emocje, nawet jeśli nie byłaś z nią bardzo blisko – typowe etapy to zaprzeczenie, gniew, depresja i akceptacja, ale każdy przeżywa je indywidualnie.
Nie musi Pani iść na pogrzeb z "szacunku", jeśli to zbyt trudne; presja innych nie powinna Pani do tego zmuszać, a decyzja należy do Pani.
Warto dać sobie czas na smutek i  zaakceptować uczucia, porozmawiaj z bliskimi lub spróbować aktywności jak spacer czy pisanie dziennika, by rozładować napięcie.

W 2,5-tygodniowym związku takie zachowania jak nacisk, oskarżenia o brak empatii, przeklinanie, porównywanie do innych i ignorowanie Pani próśb o przestrzeń to czerwone flagi toksycznej dynamiki.
Partner nie słucha Pani emocji, przechodzi w obronę i wywiera presję i jest to brak szacunku dla granic, zwłaszcza u osób, które potrzebują czasu na przetworzenie.
Rozumie Pani  jego żal, ale to nie usprawiedliwia agresji, a  zdrowa relacja wymaga wzajemnego wsparcia, nie kontroli.

Pani tendencja do wycofywania się jest typowa dla osób wysoko wrażliwych, gdy głęboko przetwarza Pani emocje, co sprawia, że konflikty bywają przytłaczające, ale można  ćwiczyć asertywność.
Zamiast "odcinać się", proszę spróbować formuły: "Czuję się przytłoczona żalem i potrzebuję czasu na przetworzenie, porozmawiamy jutro?" – to jasne, bez oskarżeń.
Proszę ćwiczyć mówienie "nie" i stawianie granic i przestać obwiniać siebie gdyż to nie Pani jesteś problemem, tylko brak wzajemności.

 

 

2 miesiące temu
Anna Daniło-Wosek

Anna Daniło-Wosek

Z tego co Pani piszę warto by było się przyjrzeć temu w jaki sposób komunikuje Pani swoje potrzeby. Odnoszę wrażenie, że Partner nie do końca rozumie z czego wynika Pani milczenie oraz potrzeba przestrzeni i czuje się sfrustrowany przez co zaczyna reagować agresją. To, że Pani się "odcina" (rozumiem, że chce Pani w ten sposób chronić siebie) nie sprzyja dobrej komunikacji. Sugerowałabym udanie się na sesję z Partnerem gdyż jest duża szansa, że psychoterapeuta wyłapie w czym konkretnie leży problem, przez co będzie wam w przyszłości łatwiej się dogadywać i unikać niedopowiedzeń.

2 miesiące temu
Marcelina Lipa

Marcelina Lipa

Bardzo Pani współczuję.  Zarówno straty koleżanki, jak i tego, w jakiej sytuacji znalazła się Pani w związku. To naprawdę dużo naraz.

To, co Pani opisuje, brzmi jak doświadczenie braku zrozumienia i przekraczania Pani granic. Mówiła Pani o potrzebie przestrzeni, a mimo to pojawiła się presja, ocenianie („normalni ludzie”), porównania i podważanie Pani empatii. To może być bardzo raniące, zwłaszcza w czasie żałoby.

Każdy przeżywa stratę inaczej. To, że potrzebuje Pani wycofania i czasu dla siebie, jest w pełni zrozumiałe i nie oznacza braku empatii.

Z tego, co Pani pisze, ma Pani wątpliwość, czy to Pani jest problemem, bo trudno Pani mówić wprost o emocjach. To ważny obszar do pracy, ale jednocześnie warto zaznaczyć, że sposób, w jaki partner reaguje –)nacisk, brak słuchania, ocenianie) również ma duże znaczenie i nie jest wyłącznie po Pani stronie.

W relacji kluczowe jest, żeby obie strony mogły czuć się wysłuchane i żeby granice były respektowane. Jeśli rozmowa ma się odbyć, potrzebne jest też poczucie bezpieczeństwa, a nie presji.

Na ten moment może być ważne, żeby najpierw zadbała Pani o siebie i swoje emocje związane ze stratą, a dopiero potem zastanowiła się, czego potrzebuje Pani w tej relacji.

2 miesiące temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo trudne doświadczenie – szczególnie w momencie żałoby, kiedy naturalnie potrzeba więcej przestrzeni i delikatności.

Z Pani słów widać, że próbowała Pani powiedzieć o sobie i swoich potrzebach, a jednocześnie nie została Pani w tym usłyszana. To może prowadzić do wycofania i wątpliwości wobec samej siebie.

To, że potrzebuje Pani czasu, ciszy czy dystansu w trudnych emocjach, jest w porządku. Każdy przeżywa takie sytuacje inaczej.

Pojawiające się u Pani myśli, że „to ja jestem problemem”, często pojawiają się wtedy, gdy druga strona nie przyjmuje naszej perspektywy i rozmowa nie daje poczucia zrozumienia.

To, co Pani czuje i jak Pani reaguje, ma znaczenie.

Pozdrawiam,
Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka

2 miesiące temu
Krystyna Szumiał

Krystyna Szumiał

Dzień dobry, 

Zaczełabym od tego, by nie kwalifikować siebie albo jego jako osobę = problem. Raczej mamy tutaj do czynienia z nieporozumieniem, albo z różnymi podejściami do życia. W zwiazku z tym, że są Państwo krótko razem, będzie wiele konfliktów na tle komunikacji. Określa się Pani jako osoba WWO, więc tym bardziej mogą panią ranić słowa, które nie są docelowo raniące. Osoby wysoce wrażliwe często biorą też słowa mocniej do siebie, co powoduje jeszcze więcej poczucia, że osoby chcą ranić słowem - chociaż częściej jest to nie przemyślane, niż docelowo raniące. Z pewnością potrzeba dużo rozmów o potrzebach, ale i otwartości z dwóch stron na wartości i uczucia drugiej osoby. Nie wiadomo jak ta relacja się potoczy, ale z każdej relacji można wyjąć jakąś naukę dla siebie. 

Pozdrawiam, 

Krystyna Szumiał - psycholog

2 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Pani Kasiu,

 

Uważam, że bardzo trafnie Pani to czuje: coś tu przekracza Pani granice i to nie dlatego, że jest Pani „problemem”, tylko dlatego, że w tej relacji pojawia się presja zamiast uważności. Jest Pani w żałobie a żałoba nie ma jednego „właściwego” sposobu przeżywania. Potrzeba przestrzeni, wycofania czy milczenia jest tak samo naturalna jak potrzeba bycia blisko. Reakcja partnera tj. ocenianie, porównywanie, nacisk i brak słuchania: nie jest formą wsparcia, tylko może być formą nacisku. Jak Pani wspomniała, jako WWO ma Pani trudność w mówieniu wprost, nie oznacza, że zasługuje Pani na bycie ignorowaną emocjonalnie. Relacja powinna być miejscem, gdzie można się uczyć komunikacji bez lęku, a nie pod presją. Sądzę, że najważniejsze pytanie nie brzmi „czy ja jestem problemem”, tylko: czy w tej relacji jest przestrzeń na moje emocje, tempo i granice? Według mnie, to jest fundament... bez niego trudno budować coś bezpiecznego.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

2 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Katarzyno,

to, co Pani opisuje, to bardzo jasne sygnały ostrzegawcze, zwłaszcza że pojawiają się już na samym początku relacji. Jako osoba wysoko wrażliwa ma Pani prawo przeżywać żałobę i trudne chwile po swojemu. Zachowanie partnera – wywieranie presji, używanie wulgaryzmów, porównywanie do innych kobiet oraz oskarżanie o brak empatii w momencie, gdy to Pani cierpi – to próba przejęcia kontroli nad Pani emocjami, a nie budowanie wspierającej bliskości.

Proszę nie dawać sobie wmówić, że jest Pani problemem tylko dlatego, że potrzebuje Pani czasu na przepracowanie smutku w samotności. Komunikacja w związku polega na tym, że obie strony starają się zrozumieć swoje perspektywy, tymczasem Pani partner reaguje agresją i atakiem, gdy tylko coś nie idzie po jego myśli. Fakt, że po Pani prośbie o przestrzeń usłyszała Pani, że go Pani ignoruje, świadczy o tym, że on nie potrafi uszanować Pani potrzeb i skupia się wyłącznie na własnym komforcie. Zdrowa relacja powinna dawać Pani poczucie bezpieczeństwa i prawo do bycia sobą, a nie zmuszać do ciągłego tłumaczenia się z własnych uczuć pod groźbą karczemnej awantury.

Warto zadać sobie pytanie, czy chce Pani inwestować energię w związek, który już po niecałych trzech tygodniach generuje tyle stresu i poczucia winy. Jeśli na tak wczesnym etapie partner nie wykazuje zrozumienia dla Pani wrażliwości i stosuje nacisk zamiast wsparcia, jest bardzo mało prawdopodobne, że zmieni to zachowanie w przyszłości bez głębokiej pracy nad sobą. Pani intuicja, by się wycofać, może być w tym przypadku cennym głosem rozsądku, który chroni Panią przed relacją opartą na dominacji jednej strony.

Pomyślności

Bożena Nagórska

2 miesiące temu
Piotr Włodarczyk

Piotr Włodarczyk

Komunikuje się Pani w sposób prawidłowy, jasno nazywa Pani swoje emocje i potrzeby. Postawiła Pani zdrową granicę, informując o potrzebie przestrzeni. Granice nie wymagają uzasadniania ani zgody drugiej strony powinny być respektowane. Reakcja partnera wskazuje na jego trudność z ich akceptacją, nie na błąd po Pani stronie.

2 miesiące temu
Dominika Poźniak

Dominika Poźniak

Napisała Pani, że nie potrafi komunikować wprost swoich emocji i widzi w tym problem. Ja natomiast widzę, że jednak próbowała je Pani zakomunikować - powiedziała Pani, że jest Pani ciężko i że potrzebuje Pani czasu, żeby zdecydować, czy chce iść na pogrzeb. Kilka dni później również mówiła Pani o swoich emocjach podczas rozmowy.
 

Jeśli ma Pani na myśli to, że czasami potrzebuje Pani więcej czasu, aby poukładać swoje myśli albo powiedzieć o swoich potrzebach bardzo jasno i wprost, to jest to coś, nad czym można spokojnie pracować. Warto jednak zauważyć, że reakcje takie jak pouczanie, ocenianie czy wywieranie presji raczej nie pomagają w otwieraniu się - wręcz przeciwnie, często powodują jeszcze większe wycofanie.


Samo wycofanie można oczywiście rozpatrywać w różny sposób. Z jednej strony może to być obszar do pracy terapeutycznej - np. jeśli ma Pani tendencję do unikania konfrontacji albo trudność w pozostawaniu w kontakcie, gdy pojawiają się silne emocje. Z drugiej strony równie możliwe jest, że po prostu miała Pani naturalną potrzebę pobycia samej i przeżycia żałoby na swój sposób - i to samo w sobie nie jest niczym nieprawidłowym.
 

Kluczowe jest raczej to, żeby to Pani mogła zrozumieć, z czego wynikało Pani wycofanie - czy z lęku, czy z potrzeby regulacji emocji, czy może z przeciążenia. Interpretacje innych osób (np. że to „ucieczka” czy „brak empatii”) nie powinny być ważniejsze niż Pani własne rozumienie siebie.


Na koniec warto pamiętać, że to dopiero świeża relacja, a z Pani opisu widać, że mają Państwo bardzo różne style komunikacji i radzenia sobie z emocjami. W takiej sytuacji kluczowe może być szczere omówienie swoich oczekiwań, potrzeb i granic, żeby sprawdzić, czy chcą i mogą Państwo się wzajemnie dotrzeć, czy też różnice są zbyt duże, by budować satysfakcjonującą więź.


Pozdrawiam,

Dominika Poźniak

2 miesiące temu

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z zdradą męża i odbudować małżeństwo bez jego zaangażowania?

Dzień dobry, mam ogromny problem, z którym nie umiem sobie poradzić. Mąż mnie zdradził, nakryłam go na rozmowie z kochanką, gdzie mówił, że jak tylko on da mu znak, odejdzie ode mnie, gdyż nie jestem dla niego ważna. Oczywiście w szaleńczej złości, która mnie ogarnęła, wyrzuciłam jego rzeczy z domu, odszedł i wrócił po dwóch dniach z prośbą, żebym go przyjęła. Zgodziłam się, bo mimo bólu, który przeżywam, kocham go nadal i chcę walczyć. Jest tylko jeden problem, on nie wykazuje żadnej skruchy, mało tego wmawia mi, że moje zachowania przez 20 lat małżeństwa sprawiły, że znalazł zrozumienie w ramionach kogoś innego, bo nie czuł się doceniany emocjonalnie, ze swojej strony uważam, że to mrzonki, zawsze go chwaliłam za drobnostki, wspierałam w znalezieniu pracy, skończeniu studiów, byłam zawsze, przytulałam, a on mnie odtrącał, tak czułam, wstydem było dla niego przytulenie się w miejscu publicznym, bo powtarzał że, robię to na pokaz, a tak nie było, potrzebowałam czułości tak po prostu. Powtarza mi, że musi sobie poukładać w głowie. Nadal utrzymuje kontakt z kochanką, opowiada jej o postępach naszej relacji. Nie spotyka się już z nią, ale nie chce zrezygnować z pisania z nią ani iść ze mną na terapię. Nie wiem, co robić, czy to jakaś gra, czy pogubił się już zupełnie. Kochanka ma męża, dzieci i podobno nie odejdzie, a więc był to dla niej pewnie epizod a mój mąż twierdzi, że się zakochał, ale musi sobie poukładać to wszystko i chce spróbować naprawić naszą relację, ale skoro mnie nie kocha czy to ma sens? Czy powinna walczyć, a jeśli tak to, w jaki sposób skoro on jest chłodny i nie ma mowy o bliskości....

Jak radzić sobie z trudnym zachowaniem pewnej osoby wobec mnie?

Mam problem z pewną Osobą, a właściwie Jej zachowaniem w stosunku do mnie.

Czy korzystanie z usług prostytutek i portali erotycznych to zdrada w związku?

Bardzo proszę o poradę. Czy ciągłe korzystanie z usług prostytutek, kiedy jest się w związku (tzw. webcaming, czatowanie, szukanie nowych kobiet z tematyką BDSM i SM, szukanie indywidualnego kontaktu z takimi osobami), posiadanie licznych kont na różnych portalach, w tym OnlyFans, Jasmin i innych, a także płacenie za sesje dość sporych kwot – czy jest to zdrada?

Jeżeli partner wie, że partnerka nie akceptuje czegoś takiego i sprawia jej to ogromną przykrość, a mimo to znowu przeprasza, ale dalej robi to w ukryciu – dlaczego tak się dzieje? Dodając, że korzystał z usług prostytutek i całą pornografię zaczął oglądać w wieku 12 lat, ale uważa, że nie jest to zdrada.

Pomocy!

Czy dać byłemu partnerowi drugą szansę po raniących słowach i braku planów na wspólną przyszłość?
Witam. 3 miesiące temu zakończyłam związek z partnerem, m.in ze względu na to, że finalnie nazwał mnie defektem i schorzeniem, ze względu na moją szczupłą budowę i brak z jego strony po blisko 2 latach związku wspólnych planów na przyszłość. Bliższy zarys mojej historii można znaleźć pod linkiem https://twojpsycholog.pl/forum/pytanie/zwiazek-bez-pociagu-fizycznego-szansa-na-przyszlosc-i-rozwoj-5286 . Po zakończeniu związku podjęłam psychoterapię, która nadal trwa, by uleczyć rany i dojść do siebie( spotkania co tydzień lub dwa). Kilka dni temu spotkałam byłego partnera w sklepie przy kasie samoobsługowej. Bo zasygnalizowaniu do niego odezwu 'czesć' (partner był odwrócony plecami) odpowiedział na przywitanie ale nie przystał na rozmowę. Sądziłam, że stoi pod sklepem i chce jednak zamienić kilka zdań. Jednak moje myślenie było inne i już widziałam go w oddali w swoim aucie na ulicy. Po tym zdarzeniu zdecydowałam się napisać do niego wiadomość, że sądziłam że zamienimy kilka zdań po prostu i zabolał mnie fakt, że nie miał odwagi porozmawiać. W odpowiedzi na moją wiadomość partner napisał że pierwotnie planował poczekać pod sklepem, lecz obawiał się że jednak nie będe chciał z nim rozmawiać i czuje on wstyd i wciąż głupio mu że tak bardzo mnie zawiódł i do dziś nie może tego 'przetrawić' i chyba sam sobie nie wybaczy mimo, że ja mu wybaczyłam. Oznajmił też, że nie ma dnia by o mnie nie myślał, lecz nie chce już by przez niego płakała czy była smutna. Na tę wiadomość odpisałam że dla mnie dialog był otwarty skoro powiedziałam sama ze swojej strony cześć i oznajmiłam że po rozstaniu zapisałam się na terapię by poczuć się silniejszą. Po tej wiadomości ponownie oznajmił że 'pamięta o mnie' i dziękuje 1 jeszcze ze mu wybaczyłam i to on sam sobie jeszcze musi wybaczyć. Powyższe spotkanie i 'wywody' partnera zasiały w mojej głowie chaos. W moim sercu narodziła się myśl, by dać 2gą szansę, lecz gdy przechodzę do punktu 'b' co by z jego strony miało się zmienić to nie widzę odpowiedzi i stary schemat zdarzeń. Sądzę, że 'całe rozsypane domino' można by jakoś poskładać, gdyby partner nie mieszkał już z matką, jednak ze względu na jego silne przywiązanie do niej sądzę, że to kompletnie nie możliwe i nigdy nie 'odetnie pępowiny' mimo że aktualnie jest już 32 letnim mężczyzną. Przez to spotkanie mam gorsze dni a sesję ktorą mam z moim psychoterapeuta dopiero w sobotę, i jeszcze większe psychosomatyczne bóle niż wcześniej. Proszę uprzejmie o poradę, czy rzeczywiście przepracować ból i oswoić się z faktem, że ze strony partnera nie zobaczę już realnej zmiany i nie wchodzić ponowne w związek? Chciałabym chronić siebie jednak uczucia jakie jeszcze są we mnie co do partnera mimo ran całkiem tworzą chaos. Pozdrawiam
Około 3 tygodnie temu chłopak ze mną zerwał. Widać było po nim, że nie chce tego, ponieważ płakał i odczułam, że jest mu smutno
Dzień dobry. Około 3 tygodnie temu chłopak ze mną zerwał. Widać było po nim, że nie chce tego, ponieważ płakał i odczułam, że jest mu smutno. Cały czas powtarzał, że jest mu ciężko bo się do mnie przywiązał. Mam żal do siebie, bo wiem, że to wszystko moja wina, nie jestem idealna, nie potrafię iść na kompromis i zawsze chce, żeby było po mojemu. Zależy mi na nim i go kocham, on powiedział, że nie kocha mnie, bo skoro zerwał to jak może kochać... Dziwnie się zachowuje, bo co tydzień przyjeżdża do mnie, i po jego zachowaniu widać, że mu zależy, przytula się, całuje, jest czuły. Nie wiem co mam myśleć, bo widując się z nim odczuwam, że w jakiś sposób chce mojej bliskości, ale nie potrafi się do tego przyznać. Udaje niedostępnego i za wszelką cenę chce dać mi do zrozumienia, że mnie nie chce, szkoda, że robi coś innego. Cały czas powtarza, że nam nie wyjdzie, mimo tego, że dotychczas układało się między nami, nie kłóciliśmy się, z mojej perspektywy wszystko było dobrze. Boli mnie jego zachowanie :( Nie wiem co robić, nie chce go stracić, ale jednocześnie nie chce, żeby wszystko tak wyglądało :(
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.