Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Związek i presja emocjonalna po stracie bliskiej osoby - jak radzić sobie z reakcją partnera?

Treść wrażliwa
Witam Od 2.5 tygodnia jestem w związku, lecz coraz bardziej mam wrażenie, że to idzie w złym kierunku. Jestem WWO, dlatego czasem mam ochotę po prostu się wycofać niż powiedzieć co mnie zabolało. Niedawno moja koleżanka z pracy zmarła co bardzo mnie dotknęło i ciężko mi z tym. Mój chłopak także ją znał i spytał się czy pójdę na pogrzeb. Powiedziałam, że się zastanowię bo jest mi z tym ciężko (nie powiedziałam że nie) to zaczął mówić, że powinnam iść z samego szacunku, że normalni ludzie by poszli. Odcięłam się mówiąc że potrzebuje przestrzeni. Napisał po 3 dniach mówiąc że go ignoruje, powiedział że nie mam empatii, przeklinał, porównał mnie do dziewczyny koleżanki, że ona bardziej się martwii niż ja. Że uciekam, izoluje się zamiast pogadać, a samo to że wcześniej pisałam że potrzebuje przestrzeni. Że mam się zastanowić jak go traktuje. Przez całą kłótnie nie słuchał tego co mówię. Mówiłam o swoich emocjach, a on szedł w obronę zamiast zrozumieć. Wywierał na mnie presję, naciskał.. Rozumiem, że jemu też ciężko, ale to nie fair by mnie tak traktować. Zawsze gdy nie jest po jego myśli to idzie w obronę, że ma być tak jak on chce. Ma gdzieś to że nie chce czegoś zrobić. Zaczynam powoli myśleć że to ja jestem w tym wszystkim problemem, bo nie potrafię komunikować wprost swoich emocji.
User Forum

Kasia

1 miesiąc temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry 

Rozumiem, że sytuacja, w której się Pani znalazła, jest rzeczywiście trudna. Z lękowo-ambiwalentnym stylem przywiązania naturalne jest, że Pani czasami potrzebuje czasu i przestrzeni do przetworzenia emocji. To nie jest wada – to prawidłowa potrzeba. Sytuacja po śmierci Pani koleżanki to ogromny stres, i potrzeba Pani czasu na żałobę. Każda osoba w takie sytuacjach reaguje inaczej i powinna mieć prawo do własnego tempa przeżywania trudności.

Warte zauważenia jest, że wyrażyła Pani potrzebę wprost – mówiąc o potrzebie przestrzeni. To była komunikacja, a komunikacja z granicami to zdrowe zachowanie. W zdrowej relacji oboje partnerzy powinni być w stanie wysłuchać siebie nawzajem i spróbować zrozumieć perspektywę drugiej osoby, zwłaszcza w tak trudnym momencie.

Fakt, że zaczyna Pani myśleć, iż to Pani jest problemem, jest naturalną reakcją, gdy granice nie są respektowane. Ale to nie jest prawda. Pani emocje, Pani żałoba i Pani potrzeba czasu są całkowicie uzasadnione i prawidłowe. 

 

z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut

psycholog, psychotraumatolog

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Aleksandra Milewska

Aleksandra Milewska

Brzmi to jak bardzo trudny moment – jest Pani w świeżej relacji, a jednocześnie przeżywa Pani stratę i silne emocje, które mogą naturalnie zwiększać potrzebę wycofania i pobycia w swoim tempie. Każdy ma prawo przeżywać takie sytuacje inaczej i potrzebować przestrzeni.

Z Pani wiadomości widać pewien schemat: kiedy Pani się wycofuje, partner reaguje naciskiem, a im większy nacisk, tym większa u Pani potrzeba dystansu. W relacjach to częsta „pętla”, w której obie strony zaczynają czuć się niezrozumiane.

To, że trudno jest mówić wprost o emocjach, nie znaczy, że jest się problemem. Często to sposób radzenia sobie, który kiedyś był potrzebny. Warto się temu przyjrzeć, bo w bliskich relacjach może to uruchamiać napięcia – zwłaszcza gdy druga osoba reaguje silnie na poczucie oddalenia.

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Witam Pni Kasiu . 

 

Opisana sytuacja jest bardzo trudna, zwłaszcza w kontekście żałoby i wczesnego etapu związku i ma Pani prawo czuć się zraniona i zagubiona. Jako wysoko wrażliwa osoba naturalnie przetwarza Pani emocje głębiej, co potęguje wycofywanie się zamiast konfrontacji, ale to nie czyni Cię "problemem".

Śmierć koleżanki z pracy to strata, która może wywołać intensywne emocje, nawet jeśli nie byłaś z nią bardzo blisko – typowe etapy to zaprzeczenie, gniew, depresja i akceptacja, ale każdy przeżywa je indywidualnie.
Nie musi Pani iść na pogrzeb z "szacunku", jeśli to zbyt trudne; presja innych nie powinna Pani do tego zmuszać, a decyzja należy do Pani.
Warto dać sobie czas na smutek i  zaakceptować uczucia, porozmawiaj z bliskimi lub spróbować aktywności jak spacer czy pisanie dziennika, by rozładować napięcie.

W 2,5-tygodniowym związku takie zachowania jak nacisk, oskarżenia o brak empatii, przeklinanie, porównywanie do innych i ignorowanie Pani próśb o przestrzeń to czerwone flagi toksycznej dynamiki.
Partner nie słucha Pani emocji, przechodzi w obronę i wywiera presję i jest to brak szacunku dla granic, zwłaszcza u osób, które potrzebują czasu na przetworzenie.
Rozumie Pani  jego żal, ale to nie usprawiedliwia agresji, a  zdrowa relacja wymaga wzajemnego wsparcia, nie kontroli.

Pani tendencja do wycofywania się jest typowa dla osób wysoko wrażliwych, gdy głęboko przetwarza Pani emocje, co sprawia, że konflikty bywają przytłaczające, ale można  ćwiczyć asertywność.
Zamiast "odcinać się", proszę spróbować formuły: "Czuję się przytłoczona żalem i potrzebuję czasu na przetworzenie, porozmawiamy jutro?" – to jasne, bez oskarżeń.
Proszę ćwiczyć mówienie "nie" i stawianie granic i przestać obwiniać siebie gdyż to nie Pani jesteś problemem, tylko brak wzajemności.

 

 

1 miesiąc temu
Anna Daniło-Wosek

Anna Daniło-Wosek

Z tego co Pani piszę warto by było się przyjrzeć temu w jaki sposób komunikuje Pani swoje potrzeby. Odnoszę wrażenie, że Partner nie do końca rozumie z czego wynika Pani milczenie oraz potrzeba przestrzeni i czuje się sfrustrowany przez co zaczyna reagować agresją. To, że Pani się "odcina" (rozumiem, że chce Pani w ten sposób chronić siebie) nie sprzyja dobrej komunikacji. Sugerowałabym udanie się na sesję z Partnerem gdyż jest duża szansa, że psychoterapeuta wyłapie w czym konkretnie leży problem, przez co będzie wam w przyszłości łatwiej się dogadywać i unikać niedopowiedzeń.

1 miesiąc temu
Marcelina Lipa

Marcelina Lipa

Bardzo Pani współczuję.  Zarówno straty koleżanki, jak i tego, w jakiej sytuacji znalazła się Pani w związku. To naprawdę dużo naraz.

To, co Pani opisuje, brzmi jak doświadczenie braku zrozumienia i przekraczania Pani granic. Mówiła Pani o potrzebie przestrzeni, a mimo to pojawiła się presja, ocenianie („normalni ludzie”), porównania i podważanie Pani empatii. To może być bardzo raniące, zwłaszcza w czasie żałoby.

Każdy przeżywa stratę inaczej. To, że potrzebuje Pani wycofania i czasu dla siebie, jest w pełni zrozumiałe i nie oznacza braku empatii.

Z tego, co Pani pisze, ma Pani wątpliwość, czy to Pani jest problemem, bo trudno Pani mówić wprost o emocjach. To ważny obszar do pracy, ale jednocześnie warto zaznaczyć, że sposób, w jaki partner reaguje –)nacisk, brak słuchania, ocenianie) również ma duże znaczenie i nie jest wyłącznie po Pani stronie.

W relacji kluczowe jest, żeby obie strony mogły czuć się wysłuchane i żeby granice były respektowane. Jeśli rozmowa ma się odbyć, potrzebne jest też poczucie bezpieczeństwa, a nie presji.

Na ten moment może być ważne, żeby najpierw zadbała Pani o siebie i swoje emocje związane ze stratą, a dopiero potem zastanowiła się, czego potrzebuje Pani w tej relacji.

1 miesiąc temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo trudne doświadczenie – szczególnie w momencie żałoby, kiedy naturalnie potrzeba więcej przestrzeni i delikatności.

Z Pani słów widać, że próbowała Pani powiedzieć o sobie i swoich potrzebach, a jednocześnie nie została Pani w tym usłyszana. To może prowadzić do wycofania i wątpliwości wobec samej siebie.

To, że potrzebuje Pani czasu, ciszy czy dystansu w trudnych emocjach, jest w porządku. Każdy przeżywa takie sytuacje inaczej.

Pojawiające się u Pani myśli, że „to ja jestem problemem”, często pojawiają się wtedy, gdy druga strona nie przyjmuje naszej perspektywy i rozmowa nie daje poczucia zrozumienia.

To, co Pani czuje i jak Pani reaguje, ma znaczenie.

Pozdrawiam,
Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka

1 miesiąc temu
Krystyna Szumiał

Krystyna Szumiał

Dzień dobry, 

Zaczełabym od tego, by nie kwalifikować siebie albo jego jako osobę = problem. Raczej mamy tutaj do czynienia z nieporozumieniem, albo z różnymi podejściami do życia. W zwiazku z tym, że są Państwo krótko razem, będzie wiele konfliktów na tle komunikacji. Określa się Pani jako osoba WWO, więc tym bardziej mogą panią ranić słowa, które nie są docelowo raniące. Osoby wysoce wrażliwe często biorą też słowa mocniej do siebie, co powoduje jeszcze więcej poczucia, że osoby chcą ranić słowem - chociaż częściej jest to nie przemyślane, niż docelowo raniące. Z pewnością potrzeba dużo rozmów o potrzebach, ale i otwartości z dwóch stron na wartości i uczucia drugiej osoby. Nie wiadomo jak ta relacja się potoczy, ale z każdej relacji można wyjąć jakąś naukę dla siebie. 

Pozdrawiam, 

Krystyna Szumiał - psycholog

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Pani Kasiu,

 

Uważam, że bardzo trafnie Pani to czuje: coś tu przekracza Pani granice i to nie dlatego, że jest Pani „problemem”, tylko dlatego, że w tej relacji pojawia się presja zamiast uważności. Jest Pani w żałobie a żałoba nie ma jednego „właściwego” sposobu przeżywania. Potrzeba przestrzeni, wycofania czy milczenia jest tak samo naturalna jak potrzeba bycia blisko. Reakcja partnera tj. ocenianie, porównywanie, nacisk i brak słuchania: nie jest formą wsparcia, tylko może być formą nacisku. Jak Pani wspomniała, jako WWO ma Pani trudność w mówieniu wprost, nie oznacza, że zasługuje Pani na bycie ignorowaną emocjonalnie. Relacja powinna być miejscem, gdzie można się uczyć komunikacji bez lęku, a nie pod presją. Sądzę, że najważniejsze pytanie nie brzmi „czy ja jestem problemem”, tylko: czy w tej relacji jest przestrzeń na moje emocje, tempo i granice? Według mnie, to jest fundament... bez niego trudno budować coś bezpiecznego.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Katarzyno,

to, co Pani opisuje, to bardzo jasne sygnały ostrzegawcze, zwłaszcza że pojawiają się już na samym początku relacji. Jako osoba wysoko wrażliwa ma Pani prawo przeżywać żałobę i trudne chwile po swojemu. Zachowanie partnera – wywieranie presji, używanie wulgaryzmów, porównywanie do innych kobiet oraz oskarżanie o brak empatii w momencie, gdy to Pani cierpi – to próba przejęcia kontroli nad Pani emocjami, a nie budowanie wspierającej bliskości.

Proszę nie dawać sobie wmówić, że jest Pani problemem tylko dlatego, że potrzebuje Pani czasu na przepracowanie smutku w samotności. Komunikacja w związku polega na tym, że obie strony starają się zrozumieć swoje perspektywy, tymczasem Pani partner reaguje agresją i atakiem, gdy tylko coś nie idzie po jego myśli. Fakt, że po Pani prośbie o przestrzeń usłyszała Pani, że go Pani ignoruje, świadczy o tym, że on nie potrafi uszanować Pani potrzeb i skupia się wyłącznie na własnym komforcie. Zdrowa relacja powinna dawać Pani poczucie bezpieczeństwa i prawo do bycia sobą, a nie zmuszać do ciągłego tłumaczenia się z własnych uczuć pod groźbą karczemnej awantury.

Warto zadać sobie pytanie, czy chce Pani inwestować energię w związek, który już po niecałych trzech tygodniach generuje tyle stresu i poczucia winy. Jeśli na tak wczesnym etapie partner nie wykazuje zrozumienia dla Pani wrażliwości i stosuje nacisk zamiast wsparcia, jest bardzo mało prawdopodobne, że zmieni to zachowanie w przyszłości bez głębokiej pracy nad sobą. Pani intuicja, by się wycofać, może być w tym przypadku cennym głosem rozsądku, który chroni Panią przed relacją opartą na dominacji jednej strony.

Pomyślności

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu
Piotr Włodarczyk

Piotr Włodarczyk

Komunikuje się Pani w sposób prawidłowy, jasno nazywa Pani swoje emocje i potrzeby. Postawiła Pani zdrową granicę, informując o potrzebie przestrzeni. Granice nie wymagają uzasadniania ani zgody drugiej strony powinny być respektowane. Reakcja partnera wskazuje na jego trudność z ich akceptacją, nie na błąd po Pani stronie.

1 miesiąc temu
Dominika Poźniak

Dominika Poźniak

Napisała Pani, że nie potrafi komunikować wprost swoich emocji i widzi w tym problem. Ja natomiast widzę, że jednak próbowała je Pani zakomunikować - powiedziała Pani, że jest Pani ciężko i że potrzebuje Pani czasu, żeby zdecydować, czy chce iść na pogrzeb. Kilka dni później również mówiła Pani o swoich emocjach podczas rozmowy.
 

Jeśli ma Pani na myśli to, że czasami potrzebuje Pani więcej czasu, aby poukładać swoje myśli albo powiedzieć o swoich potrzebach bardzo jasno i wprost, to jest to coś, nad czym można spokojnie pracować. Warto jednak zauważyć, że reakcje takie jak pouczanie, ocenianie czy wywieranie presji raczej nie pomagają w otwieraniu się - wręcz przeciwnie, często powodują jeszcze większe wycofanie.


Samo wycofanie można oczywiście rozpatrywać w różny sposób. Z jednej strony może to być obszar do pracy terapeutycznej - np. jeśli ma Pani tendencję do unikania konfrontacji albo trudność w pozostawaniu w kontakcie, gdy pojawiają się silne emocje. Z drugiej strony równie możliwe jest, że po prostu miała Pani naturalną potrzebę pobycia samej i przeżycia żałoby na swój sposób - i to samo w sobie nie jest niczym nieprawidłowym.
 

Kluczowe jest raczej to, żeby to Pani mogła zrozumieć, z czego wynikało Pani wycofanie - czy z lęku, czy z potrzeby regulacji emocji, czy może z przeciążenia. Interpretacje innych osób (np. że to „ucieczka” czy „brak empatii”) nie powinny być ważniejsze niż Pani własne rozumienie siebie.


Na koniec warto pamiętać, że to dopiero świeża relacja, a z Pani opisu widać, że mają Państwo bardzo różne style komunikacji i radzenia sobie z emocjami. W takiej sytuacji kluczowe może być szczere omówienie swoich oczekiwań, potrzeb i granic, żeby sprawdzić, czy chcą i mogą Państwo się wzajemnie dotrzeć, czy też różnice są zbyt duże, by budować satysfakcjonującą więź.


Pozdrawiam,

Dominika Poźniak

mniej niż godzinę temu

Zobacz podobne

Tęsknię za przyjacielem, który zerwał ze mną kontakt. Chciałabym wyjaśnienia sprawy, ale nie wiem czy powinnam się odezwać.
Tęsknię za przyjacielem, który zerwał ze mną kontakt po 3 latach wirtualnej znajomości. Próbuje różnych sposobów kontaktu z nim, ale udaje się to albo na chwilę albo wcale. Nie radzę sobie z tęsknota. Czy wypada tak się narzucać? Chciałabym tylko wyjaśnienia i czy warto mi czekać, bo zbywa mnie mówiąc, że się jeszcze odezwie lub że jeszcze wypijemy wspólnie kawę.
Kocham mojego narzeczonego, jesteśmy razem 2 lata, pół roku po zaręczynach. Jego rodzice zmarli w zeszłym roku.
Witam, nie wiem co mam robić. Kocham mojego narzeczonego, jesteśmy razem 2 lata, pół roku po zaręczynach. Jego rodzice zmarli w zeszłym roku. Kilkanaście lat temu zdiagnozowano u niego depresję, bierze leki. Niedawno obgadywaliśmy plany na Sylwestra, chciałam gdzieś wyjechać ze znajomymi albo iść do mojego brata. Mój narzeczony mnie zaskoczył, powiedział kategoryczne nie, że on zostaje w domu, a przed północą wybiera się na cmentarz z rodzeństwem spędzić ten czas z rodzicami. Mogę iść z nim, zostać w domu albo sama wyjechać. On i tak już jeździ na cmentarz co najmniej dwa razy dziennie. Nie chcę użyć nierozsądnych argumentów ze względu na jego chorobę.
Bolesne rozstanie po 6 miesiącach związku i wspólnej pracy – czy jest szansa na powrót?
Witam. Kilka dni temu rozstaliśmy się z moją dziewczyną. Rozstaliśmy się w zgodzie, bez kłótni itd. ale jednak odczuwam bardzo silny ból emocjonalny z którym nie potrafię sobie poradzić. Ja mam 23 lata, a ona ma 19. Poznaliśmy się 6 miesięcy temu. Od tamtego momentu wszystko układało się idealnie. Ona również zaczęła pracować w tej samej firmie co ja, więc widujemy się praktycznie codziennie w pracy. Po trzech tygodniach weszliśmy ze sobą w związek. Bardzo dobrze się dogadywaliśmy więc oboje się na to zgodziliśmy. Na początku wszystko układało się wręcz idealnie. Była dla mnie miła, kochająca, ciągle myślała o mnie i widać było że jest w to bardzo zaangażowana. pierwsze trzy miesiące związku były idealne. Święta Bożego Narodzenia spędziliśmy wspólnie. Została również zaproszona na urodziny mojej mamy gdzie poznała większość mojej rodziny i praktycznie ze wszystkimi dobrze się dogaduje. Ja również poznałem większość jej rodziny i wszyscy mnie polubili. Mówili że w końcu poznała fajnego chłopaka i że wyglądamy na parę idealną. Pasujemy do siebie. Byłem jej pierwszym prawdziwym chłopakiem do związku. Ona dla mnie też więc był to mój i jej pierwszy poważny związek. Ona wcześniej poznawała chłopaków którzy ją ignorowali, odrzucali. Mi również nie powodziło się w życiu z dziewczynami bo zazwyczaj dostawałem przysłowiowego kosza. I dopiero pod koniec stycznia tego roku pojawił się pierwszy kryzys. Zaczęła się ode mnie trochę oddalać, stała się dość oschła, chłodna. Gdy spytałem co się dzieję odpowiedziała mi że Ona na ten moment czuje pustkę. Nie wie czy kocha sama siebie, a co dopiero czy kocha kogoś. Dodam że dziewczyna ta boryka się z problemami psychicznymi. W jej domu nie dzieje się najlepiej. Nikt w jej domu nie okazuje jej wystarczająco dużo miłości. Po dłuższej rozmowie między nami powiedziała że nie chce ze mną zrywać, bo wie że by poźniej tego żałowała i że ja niczym ją nie zraniłem. Później sytuacja między nami się poprawiła, choć mówiła że miewa ona problemy z uczuciami mówiąc że raz jest pewna że mnie kocha, a raz się jednak zastanawia czy aby na pewno coś do mnie czuje. Ja cały czas byłem pewny swoich uczuć do niej. Kochałem ją i cały czas kocham, okazywałem jej bardzo dużo miłości, martwiłem się o nią, o jej stan zdrowia psychicznego dlatego razem z jej ciocią znaleźliśmy dla niej psychologa. Zapisałem ją również na wizytę prywatną do kardiologa, bo momentami miewała bardzo wysokie tętno, skarżyła się na bóle i zawroty głowy, tak więc umówiłem ją do kardiologa choć zrobiłem to bez jej zgody. Wiem że to źle, ale chciałem pokazać że bardzo się o nią martwię i zależy mi na niej. Do kardiologa ja pojechałem z nią. Do wcześniej umówionego psychologa również bo zawsze chciałem okazywać jej dużo wsparcia i chciałem udowodnić że zawsze może na mnie liczyć i że chcę być z nią w trudnych dla niej momentach. Było między nami bardzo dobrze, choć wiedziałem że ona ciągle ma mieszane uczucia co do mnie o których mówiłem wcześniej. Nie dawno mieliśmy swój pierwszy raz, było wspaniale. Był to jej i mój pierwszy raz. Ogólnie w sprawach łóżkowych również bardzo dobrze się nam układało. Oboje wiedzieliśmy czego chcemy. Planowaliśmy już wspólną przyszłość, chcieliśmy wynająć mieszkanie by zobaczyć jak będzie nam się żyło razem pod jednym dachem. Jednak dwa tygodnie temu znów pojawił się między nami kryzys. Powiedziała mi że musimy nabrać do siebie trochę dystansu, bo spędzamy ze sobą praktycznie każdą wolną chwilę. Denerwuje ją to że ja ciągle za nią chodzę i nie odstępuję jej na krok. A Ona jest taką osobą która nie lubi gdy kogoś wokół niej jest za dużo, bo ona nie potrafi wtedy pomyśleć, zatęsknić i jej uczucia się wypalają. Po tej rozmowie nabraliśmy do siebie trochę dystansu choć ja popełniłem błąd bo przez parę dni nawet w pracy się z nią nie przywitałem. Wiem że to źle ale byłem strasznie nabuzowany emocjami i nie kontrolowałem tego. Przeprosiłem ją później za to. Przez parę dni w trakcie świąt wielkanocnych nie mieliśmy ze sobą praktycznie żadnego kontaktu. Zero pisania, zero spotkań. Ale mówiła że potrzebuje trochę swojej przestrzeni więc chciałem jej ją dać. Po świętach napisała do mnie że następnego dnia w pracy musimy porozmawiać o nas. Zgodziłem się. Tak również stało się następnego dnia. I powiedziała mi że myślała nad naszym związkiem i chce to zakończyć. Powiedziała że w tym momencie nie jest gotowa na związek, musi sobie poukładać wszystko w swojej głowie. Powiedziała że ja jestem świetnym chłopakiem, że mnie uwielbia ale na ten moment poprostu nic nie czuje do mnie i nie jest gotowa na związek. Rozstaliśmy się w zgodzie ze sobą, powiedziała że mogę do niej zawsze napisać, że chce utrzymywać kontakt. Ja powiedziałem że ona również ma zawsze u mnie wsparcie i zawsze może do mnie napisać w każdej sprawie. Powiedziałem też że jest mi przykro że się rozstajemy i że mam nadzieję że wrócimy do siebie bo cały czas ją bardzo mocno kocham i zależy mi na niej. Ona powiedziała że nie jest to wykluczone że wrócimy do siebie ale żebym nie nastawiał się na to w 100 procentach bo nie wiadomo co będzie. No i tak od kilku dni nie mamy ze sobą kontaktu, prócz tego że tylko w pracy się widujemy. Postanowiłem że będę pisał do niej co jakiś czas by zapytać się czy wszystko w porządku i tak dalej, ale teraz przez kilka dni chciałem jej dać trochę spokoju od siebie poza pracą. Widziałem również, że usunęła wszystkie nasze wspólne zdjęcia na mediach społecznościowych. Jestem ciekaw czy wyrzuciła wszystkie rzeczy które jej dałem, bo do tego wglądu nie mam a chciałbym wiedzieć. Ja cały czas trzymam w domu wszystkie rzeczy które ona mi dała bo mam nadzieję na powrót no i nie chcę o niej zapominać. Ciągle bardzo ją kocham, myślę o niej praktycznie codziennie i boli mnie to że ona w pracy wygląda na szczęśliwą, nie przejmuje się niczym a ja ciągle chodzę zamyślony, nie potrafię się skupić na niczym bo ciągle myślę o niej. Byliśmy razem 6 miesięcy. Wiem że to nie długo ale jestem pewien swych uczuć do niej, bo jestem pewien tego że jesteśmy dla siebie stworzeni. Bardzo mocno ją kocham i chciałbym naprawić wszystkie swoje błedy. Co mam zrobić? Utrzymywać z nią kontakt czy dać jej trochę czasu? Nie wiem czy ona za mną tęskni, choć ja za nią bardzo. Czy jest jakaś nadzieja na powrót ? Proszę o szybką odpowiedź, bo nie wiem co mam ze sobą zrobić oraz przepraszam za tak długi wpis, ale chciałem dokładnie opisać swoją sytuację.
Stawianie granic po 30 i odzew otoczenia. Jak reagować na agresję?

Witam. Zaczęłam stawiać granice po 30. Wtedy wszyscy się ode mnie odwrócili i oczywiście wyzwali od psychicznych. Teraz przed 40 nie mam z tym żadnego problemu, ale ludzie mnie atakują. Za własne zdanie obrażają, dociskają i jeszcze swoje agresywne zachowania przypisują mi. Nie wiem, co wtedy robić. Załóżmy - w jakiejś dyskusji w czymś się nie zgadzam i ktoś narzuca mi swoje zdanie. Mam zawsze swoje argumenty i gdy ktoś się nie przebija albo nie podoba mu się, co mówię - następuje atak. Najpierw ocena typu "tylko nienormalni tak myślą", a potem po całości, że jestem nienormalna i sieje swój jad. Mam wrażenie, że ktoś mówi o sobie, gdzie ja zachowuje kulturę w dyskusji i trzymam przy swoim. Ludzie nie rozumieją nawet, że obrażają mnie zdaniami typu "życzę Ci najgorzej" lub "trzeba być idiotą, aby tak robić". To przykład oczywiście. Może ja przesadzam, ale moje ciało czuje dyskomfort. Powinnam tolerować takie zachowania? Poza tym co zrobić, gdy zazdrosna sąsiadka ciągle przypisuje mi najgorsze cechy? Jest sama znerwicowana i nieszczęśliwa i gdy widzi, że żyje wg własnych zasad (inaczej od innych, bo tak życie mi się ułożyło), to strasznie mnie krytykuje. Poza tym widzę również zazdrość odnośnie wyglądu, bo jest zaniedbana osoba i w tym jej nie pomogę. Nie czuję się dobrze, gdy ładnie się ubiorę i widzę na siebie wzrok jej rodziny. Słyszę wówczas zdania typu "leń", "pustak" itd. Oczywiście jestem ubrana elegancko i nie wyzywająco. Nogi mi się trzęsą, bo czuje się nękana. Skończyłam szkołę, mam pracę itd. , a ciągle mówi,że jestem nikim :/

Wsparcie mamy w wychodzeniu z żałoby - jak to zrobić dobrze?
Dzień dobry, pochodzę z rodziny wielodzietnej, w sumie miałam 5 rodzeństwa. Ponad dwa lata temu zmarł mój starszy brat. Ja już po tych dwóch latach powiedzmy uporałam się z żałobą i chce zacząć normalnie żyć. Mieszkam z mamą i niepełnosprawnym bratem. Mam nadal tkwi w początkowych etapach żałoby. Izoluje się od nas, nie interesuje się naszym życie, ale jednocześnie pragnie żebyśmy byli jej podporządkowani. Nie pozwala na życie własnym życie. Mało tego zarzuca nam że nie wspieramy jej, nie wspominamy brata. Tłumaczenia że po takim czasie my mamy prawo żyć odbiera jako atak. Czuje, że utknęliśmy w toksycznej relacji i nie wiem jak z tego wybrnąć. Może terapia rodzinna byłaby odpowiednią albo zmuszenie mamy do indywidualnej terapię. Wspomnę jeszcze, że mama jest już pod opieką psychiatry i na stałe przyjmuje leki na depresję, które jak twierdzi nic nie pomagają.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.