Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Związek i presja emocjonalna po stracie bliskiej osoby - jak radzić sobie z reakcją partnera?

Treść wrażliwa
Witam Od 2.5 tygodnia jestem w związku, lecz coraz bardziej mam wrażenie, że to idzie w złym kierunku. Jestem WWO, dlatego czasem mam ochotę po prostu się wycofać niż powiedzieć co mnie zabolało. Niedawno moja koleżanka z pracy zmarła co bardzo mnie dotknęło i ciężko mi z tym. Mój chłopak także ją znał i spytał się czy pójdę na pogrzeb. Powiedziałam, że się zastanowię bo jest mi z tym ciężko (nie powiedziałam że nie) to zaczął mówić, że powinnam iść z samego szacunku, że normalni ludzie by poszli. Odcięłam się mówiąc że potrzebuje przestrzeni. Napisał po 3 dniach mówiąc że go ignoruje, powiedział że nie mam empatii, przeklinał, porównał mnie do dziewczyny koleżanki, że ona bardziej się martwii niż ja. Że uciekam, izoluje się zamiast pogadać, a samo to że wcześniej pisałam że potrzebuje przestrzeni. Że mam się zastanowić jak go traktuje. Przez całą kłótnie nie słuchał tego co mówię. Mówiłam o swoich emocjach, a on szedł w obronę zamiast zrozumieć. Wywierał na mnie presję, naciskał.. Rozumiem, że jemu też ciężko, ale to nie fair by mnie tak traktować. Zawsze gdy nie jest po jego myśli to idzie w obronę, że ma być tak jak on chce. Ma gdzieś to że nie chce czegoś zrobić. Zaczynam powoli myśleć że to ja jestem w tym wszystkim problemem, bo nie potrafię komunikować wprost swoich emocji.
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry 

Rozumiem, że sytuacja, w której się Pani znalazła, jest rzeczywiście trudna. Z lękowo-ambiwalentnym stylem przywiązania naturalne jest, że Pani czasami potrzebuje czasu i przestrzeni do przetworzenia emocji. To nie jest wada – to prawidłowa potrzeba. Sytuacja po śmierci Pani koleżanki to ogromny stres, i potrzeba Pani czasu na żałobę. Każda osoba w takie sytuacjach reaguje inaczej i powinna mieć prawo do własnego tempa przeżywania trudności.

Warte zauważenia jest, że wyrażyła Pani potrzebę wprost – mówiąc o potrzebie przestrzeni. To była komunikacja, a komunikacja z granicami to zdrowe zachowanie. W zdrowej relacji oboje partnerzy powinni być w stanie wysłuchać siebie nawzajem i spróbować zrozumieć perspektywę drugiej osoby, zwłaszcza w tak trudnym momencie.

Fakt, że zaczyna Pani myśleć, iż to Pani jest problemem, jest naturalną reakcją, gdy granice nie są respektowane. Ale to nie jest prawda. Pani emocje, Pani żałoba i Pani potrzeba czasu są całkowicie uzasadnione i prawidłowe. 

 

z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut

psycholog, psychotraumatolog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Aleksandra Milewska

Aleksandra Milewska

Brzmi to jak bardzo trudny moment – jest Pani w świeżej relacji, a jednocześnie przeżywa Pani stratę i silne emocje, które mogą naturalnie zwiększać potrzebę wycofania i pobycia w swoim tempie. Każdy ma prawo przeżywać takie sytuacje inaczej i potrzebować przestrzeni.

Z Pani wiadomości widać pewien schemat: kiedy Pani się wycofuje, partner reaguje naciskiem, a im większy nacisk, tym większa u Pani potrzeba dystansu. W relacjach to częsta „pętla”, w której obie strony zaczynają czuć się niezrozumiane.

To, że trudno jest mówić wprost o emocjach, nie znaczy, że jest się problemem. Często to sposób radzenia sobie, który kiedyś był potrzebny. Warto się temu przyjrzeć, bo w bliskich relacjach może to uruchamiać napięcia – zwłaszcza gdy druga osoba reaguje silnie na poczucie oddalenia.

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Witam Pni Kasiu . 

 

Opisana sytuacja jest bardzo trudna, zwłaszcza w kontekście żałoby i wczesnego etapu związku i ma Pani prawo czuć się zraniona i zagubiona. Jako wysoko wrażliwa osoba naturalnie przetwarza Pani emocje głębiej, co potęguje wycofywanie się zamiast konfrontacji, ale to nie czyni Cię "problemem".

Śmierć koleżanki z pracy to strata, która może wywołać intensywne emocje, nawet jeśli nie byłaś z nią bardzo blisko – typowe etapy to zaprzeczenie, gniew, depresja i akceptacja, ale każdy przeżywa je indywidualnie.
Nie musi Pani iść na pogrzeb z "szacunku", jeśli to zbyt trudne; presja innych nie powinna Pani do tego zmuszać, a decyzja należy do Pani.
Warto dać sobie czas na smutek i  zaakceptować uczucia, porozmawiaj z bliskimi lub spróbować aktywności jak spacer czy pisanie dziennika, by rozładować napięcie.

W 2,5-tygodniowym związku takie zachowania jak nacisk, oskarżenia o brak empatii, przeklinanie, porównywanie do innych i ignorowanie Pani próśb o przestrzeń to czerwone flagi toksycznej dynamiki.
Partner nie słucha Pani emocji, przechodzi w obronę i wywiera presję i jest to brak szacunku dla granic, zwłaszcza u osób, które potrzebują czasu na przetworzenie.
Rozumie Pani  jego żal, ale to nie usprawiedliwia agresji, a  zdrowa relacja wymaga wzajemnego wsparcia, nie kontroli.

Pani tendencja do wycofywania się jest typowa dla osób wysoko wrażliwych, gdy głęboko przetwarza Pani emocje, co sprawia, że konflikty bywają przytłaczające, ale można  ćwiczyć asertywność.
Zamiast "odcinać się", proszę spróbować formuły: "Czuję się przytłoczona żalem i potrzebuję czasu na przetworzenie, porozmawiamy jutro?" – to jasne, bez oskarżeń.
Proszę ćwiczyć mówienie "nie" i stawianie granic i przestać obwiniać siebie gdyż to nie Pani jesteś problemem, tylko brak wzajemności.

 

 

Anna Daniło-Wosek

Anna Daniło-Wosek

Z tego co Pani piszę warto by było się przyjrzeć temu w jaki sposób komunikuje Pani swoje potrzeby. Odnoszę wrażenie, że Partner nie do końca rozumie z czego wynika Pani milczenie oraz potrzeba przestrzeni i czuje się sfrustrowany przez co zaczyna reagować agresją. To, że Pani się "odcina" (rozumiem, że chce Pani w ten sposób chronić siebie) nie sprzyja dobrej komunikacji. Sugerowałabym udanie się na sesję z Partnerem gdyż jest duża szansa, że psychoterapeuta wyłapie w czym konkretnie leży problem, przez co będzie wam w przyszłości łatwiej się dogadywać i unikać niedopowiedzeń.

Marcelina Lipa

Marcelina Lipa

Bardzo Pani współczuję.  Zarówno straty koleżanki, jak i tego, w jakiej sytuacji znalazła się Pani w związku. To naprawdę dużo naraz.

To, co Pani opisuje, brzmi jak doświadczenie braku zrozumienia i przekraczania Pani granic. Mówiła Pani o potrzebie przestrzeni, a mimo to pojawiła się presja, ocenianie („normalni ludzie”), porównania i podważanie Pani empatii. To może być bardzo raniące, zwłaszcza w czasie żałoby.

Każdy przeżywa stratę inaczej. To, że potrzebuje Pani wycofania i czasu dla siebie, jest w pełni zrozumiałe i nie oznacza braku empatii.

Z tego, co Pani pisze, ma Pani wątpliwość, czy to Pani jest problemem, bo trudno Pani mówić wprost o emocjach. To ważny obszar do pracy, ale jednocześnie warto zaznaczyć, że sposób, w jaki partner reaguje –)nacisk, brak słuchania, ocenianie) również ma duże znaczenie i nie jest wyłącznie po Pani stronie.

W relacji kluczowe jest, żeby obie strony mogły czuć się wysłuchane i żeby granice były respektowane. Jeśli rozmowa ma się odbyć, potrzebne jest też poczucie bezpieczeństwa, a nie presji.

Na ten moment może być ważne, żeby najpierw zadbała Pani o siebie i swoje emocje związane ze stratą, a dopiero potem zastanowiła się, czego potrzebuje Pani w tej relacji.

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo trudne doświadczenie – szczególnie w momencie żałoby, kiedy naturalnie potrzeba więcej przestrzeni i delikatności.

Z Pani słów widać, że próbowała Pani powiedzieć o sobie i swoich potrzebach, a jednocześnie nie została Pani w tym usłyszana. To może prowadzić do wycofania i wątpliwości wobec samej siebie.

To, że potrzebuje Pani czasu, ciszy czy dystansu w trudnych emocjach, jest w porządku. Każdy przeżywa takie sytuacje inaczej.

Pojawiające się u Pani myśli, że „to ja jestem problemem”, często pojawiają się wtedy, gdy druga strona nie przyjmuje naszej perspektywy i rozmowa nie daje poczucia zrozumienia.

To, co Pani czuje i jak Pani reaguje, ma znaczenie.

Pozdrawiam,
Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka

Krystyna Szumiał

Krystyna Szumiał

Dzień dobry, 

Zaczełabym od tego, by nie kwalifikować siebie albo jego jako osobę = problem. Raczej mamy tutaj do czynienia z nieporozumieniem, albo z różnymi podejściami do życia. W zwiazku z tym, że są Państwo krótko razem, będzie wiele konfliktów na tle komunikacji. Określa się Pani jako osoba WWO, więc tym bardziej mogą panią ranić słowa, które nie są docelowo raniące. Osoby wysoce wrażliwe często biorą też słowa mocniej do siebie, co powoduje jeszcze więcej poczucia, że osoby chcą ranić słowem - chociaż częściej jest to nie przemyślane, niż docelowo raniące. Z pewnością potrzeba dużo rozmów o potrzebach, ale i otwartości z dwóch stron na wartości i uczucia drugiej osoby. Nie wiadomo jak ta relacja się potoczy, ale z każdej relacji można wyjąć jakąś naukę dla siebie. 

Pozdrawiam, 

Krystyna Szumiał - psycholog

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Pani Kasiu,

 

Uważam, że bardzo trafnie Pani to czuje: coś tu przekracza Pani granice i to nie dlatego, że jest Pani „problemem”, tylko dlatego, że w tej relacji pojawia się presja zamiast uważności. Jest Pani w żałobie a żałoba nie ma jednego „właściwego” sposobu przeżywania. Potrzeba przestrzeni, wycofania czy milczenia jest tak samo naturalna jak potrzeba bycia blisko. Reakcja partnera tj. ocenianie, porównywanie, nacisk i brak słuchania: nie jest formą wsparcia, tylko może być formą nacisku. Jak Pani wspomniała, jako WWO ma Pani trudność w mówieniu wprost, nie oznacza, że zasługuje Pani na bycie ignorowaną emocjonalnie. Relacja powinna być miejscem, gdzie można się uczyć komunikacji bez lęku, a nie pod presją. Sądzę, że najważniejsze pytanie nie brzmi „czy ja jestem problemem”, tylko: czy w tej relacji jest przestrzeń na moje emocje, tempo i granice? Według mnie, to jest fundament... bez niego trudno budować coś bezpiecznego.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Katarzyno,

to, co Pani opisuje, to bardzo jasne sygnały ostrzegawcze, zwłaszcza że pojawiają się już na samym początku relacji. Jako osoba wysoko wrażliwa ma Pani prawo przeżywać żałobę i trudne chwile po swojemu. Zachowanie partnera – wywieranie presji, używanie wulgaryzmów, porównywanie do innych kobiet oraz oskarżanie o brak empatii w momencie, gdy to Pani cierpi – to próba przejęcia kontroli nad Pani emocjami, a nie budowanie wspierającej bliskości.

Proszę nie dawać sobie wmówić, że jest Pani problemem tylko dlatego, że potrzebuje Pani czasu na przepracowanie smutku w samotności. Komunikacja w związku polega na tym, że obie strony starają się zrozumieć swoje perspektywy, tymczasem Pani partner reaguje agresją i atakiem, gdy tylko coś nie idzie po jego myśli. Fakt, że po Pani prośbie o przestrzeń usłyszała Pani, że go Pani ignoruje, świadczy o tym, że on nie potrafi uszanować Pani potrzeb i skupia się wyłącznie na własnym komforcie. Zdrowa relacja powinna dawać Pani poczucie bezpieczeństwa i prawo do bycia sobą, a nie zmuszać do ciągłego tłumaczenia się z własnych uczuć pod groźbą karczemnej awantury.

Warto zadać sobie pytanie, czy chce Pani inwestować energię w związek, który już po niecałych trzech tygodniach generuje tyle stresu i poczucia winy. Jeśli na tak wczesnym etapie partner nie wykazuje zrozumienia dla Pani wrażliwości i stosuje nacisk zamiast wsparcia, jest bardzo mało prawdopodobne, że zmieni to zachowanie w przyszłości bez głębokiej pracy nad sobą. Pani intuicja, by się wycofać, może być w tym przypadku cennym głosem rozsądku, który chroni Panią przed relacją opartą na dominacji jednej strony.

Pomyślności

Bożena Nagórska

Piotr Włodarczyk

Piotr Włodarczyk

Komunikuje się Pani w sposób prawidłowy, jasno nazywa Pani swoje emocje i potrzeby. Postawiła Pani zdrową granicę, informując o potrzebie przestrzeni. Granice nie wymagają uzasadniania ani zgody drugiej strony powinny być respektowane. Reakcja partnera wskazuje na jego trudność z ich akceptacją, nie na błąd po Pani stronie.

Dominika Poźniak

Dominika Poźniak

Napisała Pani, że nie potrafi komunikować wprost swoich emocji i widzi w tym problem. Ja natomiast widzę, że jednak próbowała je Pani zakomunikować - powiedziała Pani, że jest Pani ciężko i że potrzebuje Pani czasu, żeby zdecydować, czy chce iść na pogrzeb. Kilka dni później również mówiła Pani o swoich emocjach podczas rozmowy.
 

Jeśli ma Pani na myśli to, że czasami potrzebuje Pani więcej czasu, aby poukładać swoje myśli albo powiedzieć o swoich potrzebach bardzo jasno i wprost, to jest to coś, nad czym można spokojnie pracować. Warto jednak zauważyć, że reakcje takie jak pouczanie, ocenianie czy wywieranie presji raczej nie pomagają w otwieraniu się - wręcz przeciwnie, często powodują jeszcze większe wycofanie.


Samo wycofanie można oczywiście rozpatrywać w różny sposób. Z jednej strony może to być obszar do pracy terapeutycznej - np. jeśli ma Pani tendencję do unikania konfrontacji albo trudność w pozostawaniu w kontakcie, gdy pojawiają się silne emocje. Z drugiej strony równie możliwe jest, że po prostu miała Pani naturalną potrzebę pobycia samej i przeżycia żałoby na swój sposób - i to samo w sobie nie jest niczym nieprawidłowym.
 

Kluczowe jest raczej to, żeby to Pani mogła zrozumieć, z czego wynikało Pani wycofanie - czy z lęku, czy z potrzeby regulacji emocji, czy może z przeciążenia. Interpretacje innych osób (np. że to „ucieczka” czy „brak empatii”) nie powinny być ważniejsze niż Pani własne rozumienie siebie.


Na koniec warto pamiętać, że to dopiero świeża relacja, a z Pani opisu widać, że mają Państwo bardzo różne style komunikacji i radzenia sobie z emocjami. W takiej sytuacji kluczowe może być szczere omówienie swoich oczekiwań, potrzeb i granic, żeby sprawdzić, czy chcą i mogą Państwo się wzajemnie dotrzeć, czy też różnice są zbyt duże, by budować satysfakcjonującą więź.


Pozdrawiam,

Dominika Poźniak

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Zakochałam się w koleżance, ale ona jest innej orientacji.

Co mam zrobić, jak jestem lesbijką i zakochałam się w dziewczynie z klasy, która jest hetero i chyba ma chłopaka?

Po rozstaniu dziewczyna powiedziała, że może skontaktuje się ze mną za 2 miesiące.

Jak poradzić sobie z sytuacją, w której dziewczyna zerwała ze mną, chciałem zawalczyć, wydawało się, że jest nadzieja, ale pewnego dnia zniknęła bez słowa i odcięła się ode mnie, " ghostując mnie". 

Po ponad tygodniu udało mi się z nią skontaktować, powiedziała, że intuicja jej podpowiada, że nie ma szans, za bardzo ją zniechęciłem i jedyne co udało się uzyskać, gdy proponowałem rozmowę za tydzień lub dwa, to jej propozycja, że odezwie sie za 2 miesiące, pod warunkiem, że udam się do terapeuty. 

Jeżeli chodzi o powody rozstania to przekroczenie jej granic, co prawda nieświadomie, ale zawiniłem. Minął tydzień, wiec jeszcze przede mną prawie 2 miesiące. 

Jak sobie radzić z tym? Czy czekać? Zadręczam się, że może mi wybaczy, może zobaczy, że staram się rozumieć swoje błędy, a może wyjmę tę 2 miesiące z życia licząc na coś, a za 2 miesiące znów będę czuć się jak teraz, jakby świeżo po zakończeniu relacji. Czy to byłoby w porządku, gdybym spróbował się skomunikować z nią wcześniej?

Mąż mnie unika, nie uprawiamy seksu, a sam codziennie się masturbuje i ogląda filmy pornograficzne - co robić?
Mam problem z mężem od dłuższego czasu mnie unika , nie ma współżycia seksualnego. A sam codziennie się masturbuje podobno przez sen i ogląda filmy pornograficzne i ciągle mnie obwinia że to moja wina i że go bardzo wkurzam już nie wiem co robić . Czy bardzo się staram jakoś to uratować tym bardziej mam myśli samobójcze ciągle mi się płakać się chce . Nic mnie nie cieszy
Jak radzić sobie z poczuciem upokorzenia przez śmiech męża i mamy?

Mąż często się śmieje. Mam wrażenie, że ze mnie. 

Coś robię, a on po cichu coś mówi do mojej mamy i się śmieje z moją mamą. Kiedy pytam, o co chodzi - słyszę o nic i widzę jak dalej się śmieje z moją mamą. Ja wracam do swojej czynności i wtedy słyszę często "O O O" z ust męża i śmiech mamy. 

A ja dalej nie wiem, o co chodzi. Jak chcę coś powiedzieć i przychodzi moja mama , by coś powiedzieć, to nagle mąż się śmieje z mojej wypowiedzi. Wtedy ja cichnę, czuję się upokorzona i wtedy mama może mówić swobodnie. 

Ich rozmowa na chwilę cichnie i mogę coś powiedzieć na dany temat, co wiem lub przeczytałam, wtedy słyszę albo "O znów się wymądrza" albo śmieje się razem z moją mamą z tego, co mówię. Ostatnio nawet zaczął się śmiać, jak jesteśmy sami. 

Ja naprawdę mam ochotę z kimś porozmawiać o tym, czego się dowiedziałam itp. Ostatnio nasze rozmowy po prostu kończą się na suchych faktach. Czyli co trzeba zrobić, ile pieniędzy na co, co tam u dzieci i tyle. Nie chcę z nim rozmawiać, jak się ze mnie śmieje, ale jednocześnie mam potrzebę mu opowiadania o sobie. Nie wiem, jak przestać mówić do niego przypadkowe informacje. Może ktoś mi podpowie, bo mam dość. 

To tak boli, szczególnie jak później słyszę, że to tylko był żart, lub dla mojego dobra, bo się nakręcam na dany temat.

Czy brak zainteresowania ludźmi może wynikać z depresji?
Czy brak zainteresowania ludźmi może wynikać z depresji? Od dłuższego czasu czuję brak zainteresowania ludźmi, jest mi obojętne czy ktoś jest w moim życiu czy go nie ma. Mam chłopaka i nie wiem co do niego czuje i czy w ogóle coś czuje, tak jakby jest mi obojętny. Wiem ze to nie chodzi konkretnie o niego bo ktokolwiek by to nie był byłoby to samo. Zanim wystąpiły u mnie objawy depresji łatwo się zakochiwalam i potrafiłam to zrobić a teraz mam wrażenie ze straciłam taką umiejetność i że to już się nie zmieni. Meczy mnie to pytanie od dłuższego czasu bo nie wiem czy to przez podejrzenie depresji czy coś innego i czy gdy zacznę się leczyć wszystko wroci do normy. Nie byłam jeszcze u psychiatry czy psychologa ale zamierzam pójść.
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.