
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju, zaburzenia osobowości
- Codzienne życie a...
Codzienne życie a ucieczka w wyobraźnię - jak przestać żyć w świecie fantazji?
Anonimowy
Piotr Ziomber
Dzień dobry
To, co opisujesz, brzmi jak bardzo intensywne uciekanie w wyobraźnię będącej sposobem na przeżywanie emocji i radzenie sobie z trudnymi rzeczami, który kiedyś mógł pomagać, a teraz zaczyna zabierać Ci energię i oddalać Cię od życia codziennego. To nie znaczy, że „coś z Tobą nie tak” ale raczej że ten mechanizm przestał Ci służyć tak, jak wcześniej. Zacznij zauważać momenty, kiedy odpływasz w historię. Pomyśl, co się stało tuż przed tym, jaka emocja się pojawiła i czego wtedy unikasz. Spróbuj nazwać emocję jednym zdaniem, bez rozwijania fabuły, np. „jest mi smutno”, „czuję napięcie”, „nie chce mi się mierzyć z tym zadaniem”. Ustal krótkie „okna na wyobraźnię”, zamiast robić to cały czas; na przykład 20 minut dziennie po wykonaniu jednej konkretnej rzeczy.
Kiedy trudno odpisać komuś albo coś zrobić, zacznij od najmniejszego kroku. Jedna wiadomość, jedno zdanie, jedna minuta działania. Ogranicz bodźce, które najbardziej wciągają Cię w ten świat, jeśli zauważysz, że podbijają to zjawisko. Jeśli to zaczyna przeszkadzać w nauce, pracy, relacjach albo w zwykłych obowiązkach, warto porozmawiać z psychologiem lub psychoterapeutą. Taka rozmowa może pomóc sprawdzić, czy to bardziej forma regulowania stresu, nawykowy mechanizm ucieczki, czy coś podobnego do „marzycielstwa dezadaptacyjnego” opisywanego przez specjalistów. Wyobraźnia sama w sobie nie jest problemem ale problemem staje się wtedy, gdy zaczyna zastępować realne przeżywanie, utrudnia kontakt z innymi i odbiera Ci sprawczość. Emocje nie są dowodem na to, że Twoja wersja świata jest prawdziwa; są sygnałem, że coś się w Tobie dzieje.
Wybierz jedną sytuację, która zwykle uruchamia ucieczkę w historię, i przez 2 minuty tylko ją zapisz: „co się stało”, „co poczułam/em”, „od czego uciekłam/em”.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Dziękujemy za kontakt z nami.
Myślę, że Twoja wyobraźnia stała się trochę miejscem ucieczki od emocji i codzienności, które bywają trudne, przytłaczające albo po prostu zbyt „puste”. Sama fantazja nie jest czymś złym, problem pojawia się wtedy, gdy zaczyna odbierać kontakt z realnym życiem, relacjami i własnymi uczuciami.
Sądzę, że warto zacząć bardzo małymi krokami wracać do rzeczywistości: zauważać ciało, emocje „tu i teraz”, robić krótkie rzeczy mimo braku chęci, ograniczać czas spędzany w głowie nie siłą, ale świadomie. Często za takim uciekaniem stoi przeciążenie emocjonalne, samotność albo potrzeba przeżywania czegoś intensywniej. Jeśli czujesz, że zaczyna Ci to utrudniać normalne funkcjonowanie, rozmowa z psychologiem mogłaby pomóc zrozumieć, przed czym Twoja psychika próbuje Cię chronić.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
Tworzenie alternatywnych światów i przeżywanie problemów za pośrednictwem fikcyjnej postaci pozwala na bezpieczne odcięcie się od realnego bólu, jednak na dłuższą metę prowadzi do emocjonalnego znieczulenia i sprawia, że prawdziwe życie wydaje się mdłe i pozbawione barw. Fakt, że fikcja wygrywa z codziennymi obowiązkami i odpisywaniem ludziom, pokazuje, jak mocno ten nawyk zdominował Pani układ nerwowy, który teraz każdą realną interakcję traktuje jako nudną w porównaniu z intensywnymi bodźcami z głowy. Aby zacząć z tego wychodzić, warto przede wszystkim trenować uważność i uziemiać się w ciele poprzez bodźce zmysłowe, gdy tylko pojawia się impuls do ucieczki w fantazje. Najskuteczniejszym krokiem będzie jednak podjęcie psychoterapii, najlepiej w nurcie poznawczo-behawioralnym, która pomoże Pani bezpiecznie dotknąć tych trudnych emocji w realnym świecie i krok po kroku odbudować satysfakcję z rzeczywistego życia.
Wszystkiego dobrego.
Bożena Nagórska
Łukasz Dyłka
Dzień dobry.
Samo tworzenie historii w głowie nie musi być niczym złym. Wyobraźnia, fantazjowanie czy wymyślanie scenariuszy może być sposobem na odpoczynek, przeżywanie emocji albo radzenie sobie z nudą. Problem zaczyna się wtedy, kiedy ten świat w głowie zaczyna zastępować realne życie, relacje, obowiązki i kontakt z własnymi emocjami.
Z tego, co opisujesz, wygląda to tak, jakby te historie stały się dla Ciebie sposobem uciekania od tego, co trudne, nudne albo wymagające. Zamiast przeżywać coś bezpośrednio, przenosisz to na „postać” w swojej historii. To może chwilowo pomagać, bo daje dystans i poczucie kontroli, ale z czasem może sprawiać, że prawdziwe życie wydaje się coraz bardziej nijakie. Podobne zjawisko bywa opisywane jako nadmierne, dezadaptacyjne marzenie na jawie, choć nie jest to formalna diagnoza w głównych klasyfikacjach. Chodzi o sytuację, w której intensywne fantazjowanie zaczyna przeszkadzać w codziennym funkcjonowaniu.
Nie próbowałbym tego od razu „wycinać” na siłę. Lepiej zacząć od obserwacji: kiedy najczęściej uciekasz do historii, po jakich emocjach, w jakich miejscach, przy jakich obowiązkach. Czy dzieje się to przy stresie, samotności, nudzie, poczuciu odrzucenia, zmęczeniu? To ważne, bo wtedy nie walczysz tylko z objawem, ale zaczynasz rozumieć, przed czym ta wyobraźnia Cię chroni.
Pomocne mogą być małe ćwiczenia wracania do rzeczywistości. Na przykład: nazwać 5 rzeczy, które widzisz, 4 które słyszysz, 3 które czujesz ciałem, wstać, dotknąć czegoś zimnego, opisać na głos, gdzie jesteś i co teraz robisz. Takie techniki uziemiania pomagają wrócić uwagą do teraźniejszości, szczególnie gdy człowiek odpływa w myśli albo odcina się od trudnych emocji.
W praktyce warto też ustalić „czas na historie”, zamiast pozwalać im wchodzić w cały dzień. Na przykład: „mogę wrócić do tej historii wieczorem przez 30 minut, ale teraz odpisuję na wiadomość / jem / uczę się / wychodzę”. Chodzi nie o zakaz fantazjowania, tylko o odzyskanie wyboru.
Jeśli czujesz, że nie umiesz już bez tego przeżywać emocji, że zaniedbujesz relacje, szkołę, obowiązki albo coraz bardziej uciekasz od ludzi, warto porozmawiać z psychologiem lub psychoterapeutą. Szczególnie dobrze byłoby przyjrzeć się temu, jakie emocje są dla Ciebie tak trudne, że łatwiej oddać je „postaci” niż przeżyć jako siebie.
Najważniejsze: nie jesteś dziwna ani zepsuta. Prawdopodobnie znalazłaś kiedyś sposób, który pomagał Ci przetrwać nudę, samotność albo trudne emocje. Teraz ten sposób zaczął Cię ograniczać. I właśnie nad tym można pracować: nie nad zabraniem Ci wyobraźni, tylko nad tym, żeby to Ty decydowała, kiedy z niej korzystasz, a kiedy wracasz do własnego życia.
Łukasz Dyłka
Joanna Cichosz
Dzień dobry,
Brzmi to jak forma ucieczki od trudnych emocji, napięcia, poczucia pustki czy nudy. Fantazjowanie samo w sobie nie jest niczym złym, ale może stanowić problem, gdy zaczyna zastępować prawdziwe życie, relacje i przeżywanie własnych emocji. Odnoszę wrażenie, że te historie stały się dla Pani nieco bezpieczniejszym miejscem niż rzeczywistość. W ten sposób można przeżywać emocje „przez kogoś”, mieć kontrolę nad tym, co się dzieje i odcinać się od tego, co trudne w codzienności. Dlatego zwykłe rzeczy mogą wydawać się przy tym mało interesujące.
Warto potraktować to jako sygnał, że coś w rzeczywistości emocjonalnie się dzieje, co przytłacza i być może jest tego za dużo, a nie jako „dziwactwo” czy lenistwo. Dobrze byłoby porozmawiać o tym z psychologiem, zwłaszcza jeśli Pani czuje, że coraz trudniej jest Pani funkcjonować „tu i teraz”, skupić się na relacjach czy obowiązkach.
Wszystkiego dobrego
Joanna Cichosz
Martyna Kaleta
Dzień dobry,
czytam to i mam poczucie, że ten świat w głowie nie jest „przypadkiem”, tylko że coś bardzo ważnego się w nim dzieje. Jakby był jakimś sposobem na przeżywanie rzeczywistości, która momentami jest zbyt trudna, zbyt nudna albo zbyt mało żywa.
I myślę, że to może być pewien mechanizm obronny – nie w znaczeniu „coś złego”, tylko coś, co w jakiś sposób było i nadal jest Pani potrzebne. Bo skoro psychika tak często tam wraca, to prawdopodobnie coś ważnego tam znajduje.
I właśnie to wydaje mi się bardzo ciekawe, nasuwają mi się pytania:
jaka jest ta rzeczywistość w Pani głowie?
- Co tam jest takiego pociągającego, żywego, bezpiecznego albo intensywnego?
- Jakie jakości tam się pojawiają?
Może większa wolność? Może głębsze emocje? Może poczucie znaczenia? Może możliwość przeżycia czegoś, czego trudno doświadczyć „tu”? Stawiam te zdania ze znakiem zapytania, bo odpowiedź jest w Pani :)
W psychologii procesu powiedzielibyśmy czasem, że jest to praca z odmiennym stanem świadomości. Czyli takim stanem, w którym psychika trochę oddala się od codziennej rzeczywistości i wchodzi w bardziej wewnętrzny świat – obrazów, fantazji, historii, marzeń. I to samo w sobie nie jest czymś złym. Problem zaczyna się dopiero wtedy, kiedy ten świat staje się jedynym miejscem, w którym można naprawdę coś poczuć.
I wtedy, w terapii, pracujemy nad tym jak dotrzeć do tych jakości tutaj, w realnym życiu. Jak znaleźć więcej żywości, sensu, emocji, kontaktu ze sobą poza tym światem w głowie...
Bo mam poczucie, że ta fantazja może próbować pokazać coś ważnego o Pani potrzebach, o tym za czym Pani tęskni albo czego bardzo brakuje w codzienności.
I może właśnie od tego warto zacząć – nie od walki z tym światem, tylko od coraz większego rozumienia, po co on właściwie jest.
pozdrawiam,
Martyna Kaleta
Marcin Brodowski
Dzień dobry,
Dziękuję, za podzielenie się swoją historią. To brzmi tak, jakby ten świat w głowie przez długi czas był dla Ciebie czymś, co pomagało sobie radzić - dawał emocje, ucieczkę od trudnych rzeczy, może też poczucie bezpieczeństwa czy kontroli. Rozumiem, że teraz zaczynasz zauważać, że to, co kiedyś pomagało, zaczyna też oddalać Cię od przeżywania własnego życia i bycia naprawdę tu, gdzie jesteś.
To, co opisujesz, nie brzmi dla mnie jak „dziwność” czy coś, czego trzeba się wstydzić. Być może bardziej jako sposób, który psychika wypracowała, żeby chronić Cię przed czymś trudnym albo zbyt przytłaczającym. Problem pojawia się wtedy, kiedy ten mechanizm zaczyna zajmować coraz więcej miejsca i rzeczywistość wydaje się przy nim blada, nudna albo trudna do wytrzymania.
Zastanawiam się też, jak to jest dla Ciebie emocjonalnie - czy bardziej czujesz w tym ulgę i odcięcie, czy raczej samotność, frustrację, może zmęczenie tym, że trudno Ci być obecnie w codzienności i relacjach.
Myślę, że ważne jest to, że już to zauważasz i próbujesz o tym mówić. To zwykle pierwszy krok do tego, żeby lepiej zrozumieć, czego tak naprawdę potrzebujesz i co kryje się pod tym ciągłym „uciekaniem” do świata w głowie. Nie chodzi o to, żeby nagle przestać fantazjować czy coś sobie wyobrażać, tylko raczej żebyś nie musiała/musiał tam znikać kosztem siebie i swojego życia.
Wszystkiego dobrego i pozdrawiam,
Marcin Brodowski

Zobacz podobne
Oszukał mnie zleceniodawca. Jego oszustwo doprowadziło mnie do biedy, załamania nerwowego, myśli samobójczych, konieczności brania leków. Nie wiem, co zrobić, aby wyrównać tę sprawiedliwość, aby załagodzić moje poczucie krzywdy, smutek, ból? On sobie żyje w bogactwie, ja głoduję.
Nie mogę nic zrobić, bo to była umowa zlecenie i Kodeks Pracy nie obowiązuje. Może ostrzec przed nim ludzi na różnych grupach na Facebooku, powiedzieć prawdę o nim jego klientom?
Po pierwsze, w ogłoszeniu napisane było, że widełki wynagrodzenia wynoszą miesięcznie 4-40 tys. zł (!).
W rzeczywistości jednak z ok. 10 osób, które przeszły rekrutację w okresie wakacyjnym, większość zarobiła 0 przez 1-3 miesiące, a pojedyncze osoby kwoty max. 1500 zł na miesiąc.
Właściciel firmy stwierdził również, że "płaci pieniądze na marketing, który jest nam potrzebny, a bez nas byłoby mu znacznie łatwiej". Wg mnie dużo mówi o podejściu szefa do pracowników. Jak można otwierać biznes, jeśli dla kogoś pieniądze wydane na maila pracownika (50 zł miesięcznie), na projekt strony internetowej i domenę, to obciążający wydatek?
Jak taka osoba chce prowadzić biznes? Firma nie posiada siedziby, pracownicy pracowali z domu lub spotykali się w ... kawiarni. W trakcie rozmowy kwalifikacyjnej otrzymałam pytanie, ile chcę zarabiać i gdy podałam kwotę 4/5 tys. netto, zostałam wyśmiana, bo właściciel "jest w szoku, że osoba po moich studiach tyle zarabia w moim mieście". Powiedział, że u niego będę zarabiać 20 tys. po 2 latach i to jest jak najbardziej realistyczna kwota!!! Właściciel firmy wyśmiewa osoby o niskich /przeciętnych w naszym kraju zarobkach, podczas gdy u niego najczęściej zarabia się 0. Kim trzeba być, aby oszukiwać ludzi do tego stopnia, że będzie się zarabia 40 tys. zł, a zarabia się 0? Trzeba być człowiekiem bez sumienia? Jak można tak traktować ludzi? Kim trzeba być?
Czy umiarkowana depresja może samoistnie przejść? Osoba nadal pracuje, spotyka się z przyjaciółmi, ma wahania nastrojów. Teraz mówi, że chce być sama i nie wie, co będzie dalej. Powiedziała, że nie kocha mnie ani wszystkiego. Ma też problemy z agresją w mowie, nie umie normalnie wytłumaczyć, tylko w agresji.
Czy do depresji może doprowadzić inna osoba? Mąż oskarża moją siostrę o to, że doprowadziła do jego depresji, przez to, że ja wspierałam ją podczas bardzo trudnego rozwodu i po nim, często jej i dzieciom pomagałam. Coraz częściej dochodzi między nami do kłótni z tego powodu. Wypomina mi to ciągle .To bardzo frustrujące, kocham męża, ale nie mogłam zostawić siostry bez wsparcia.

