Jagoda Jek
Na początek warto podkreślić, że 3–5 minut samej penetracji mieści się w zakresie, który jest całkowicie prawidłowy. Wbrew powszechnym mitom, satysfakcja seksualna nie zależy wyłącznie od czasu penetracji, ale od całego przebiegu zbliżenia – bliskości, gry wstępnej, komunikacji i dopasowania do potrzeb partnerów.
Z opisu wynika jednak, że bardziej niepokoi Pana ustępowanie erekcji po kilku minutach, a nie sam czas trwania stosunku. Jeśli zdarza się to sporadycznie, zwłaszcza na początku współżycia, nie musi oznaczać problemu. Początek życia seksualnego często wiąże się z większym stresem, skupieniem na „wyniku” czy presją, by wypaść dobrze, a to może wpływać na erekcję.
Warto również pamiętać, że większość kobiet nie osiąga orgazmu wyłącznie dzięki penetracji. Najczęściej potrzebna jest dodatkowa stymulacja łechtaczki, dlatego brak orgazmu podczas samego stosunku nie świadczy o tym, że robi Pan coś nieprawidłowo.
Jeżeli jednak utrata erekcji zacznie powtarzać się przy większości zbliżeń, będzie źródłem frustracji lub utrudni współżycie, warto zgłosić się do lekarza seksuologa lub urologa. Specjalista pomoże ocenić, czy podłoże jest głównie psychiczne (co u młodych mężczyzn zdarza się bardzo często), czy warto poszerzyć diagnostykę.
Na razie zachęcałabym przede wszystkim do zdjęcia z siebie presji. Zamiast koncentrować się na tym, ile minut trwa penetracja, lepiej skupić się na tym, czy oboje czujecie się blisko, komfortowo i czerpiecie przyjemność z całego zbliżenia. Jeśli mimo to obawy będą się utrzymywać, konsultacja psychologiczna lub seksuologiczna może pomóc rozwiać wątpliwości i znaleźć przyczynę problemu, zanim zacznie on wpływać na pewność siebie i satysfakcję z życia seksualnego.















