Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czas trwania stosunku a utrata erekcji - czy jest powód do niepokoju?

Witam, mam pytanie odnośnie długości stosunku. Nie dawno wraz z partnerką zaczęliśmy uprawiać seks. Po kilku próbach i poznawaniu swoich preferencji mamy schemat. Chcialbym jednak skupic sie na samej penetracji bo tu widze cos co mnie niepokoi, mianowicie: sama penetracja trwa kolo 3 do 5 minut. Po tym czasie erekcja mi ustaje i penis robi sie miększy. Gdy juz nie daje rady wychodze z partnerki. Od niej slysze wtedy komentarz"nic sie nie stalo". Dodam jeszcze ze ona nie potrafi dojść od samej penetracji. Czy nasz stosunek jest za krótki? Ile on powinien trwać? Czy powinienem udać sie do jakiegos lekarza? Z gory dziękuję za odpowiedź
Jagoda Jek

Jagoda Jek

Na początek warto podkreślić, że 3–5 minut samej penetracji mieści się w zakresie, który jest całkowicie prawidłowy. Wbrew powszechnym mitom, satysfakcja seksualna nie zależy wyłącznie od czasu penetracji, ale od całego przebiegu zbliżenia – bliskości, gry wstępnej, komunikacji i dopasowania do potrzeb partnerów.

Z opisu wynika jednak, że bardziej niepokoi Pana ustępowanie erekcji po kilku minutach, a nie sam czas trwania stosunku. Jeśli zdarza się to sporadycznie, zwłaszcza na początku współżycia, nie musi oznaczać problemu. Początek życia seksualnego często wiąże się z większym stresem, skupieniem na „wyniku” czy presją, by wypaść dobrze, a to może wpływać na erekcję.

Warto również pamiętać, że większość kobiet nie osiąga orgazmu wyłącznie dzięki penetracji. Najczęściej potrzebna jest dodatkowa stymulacja łechtaczki, dlatego brak orgazmu podczas samego stosunku nie świadczy o tym, że robi Pan coś nieprawidłowo.

Jeżeli jednak utrata erekcji zacznie powtarzać się przy większości zbliżeń, będzie źródłem frustracji lub utrudni współżycie, warto zgłosić się do lekarza seksuologa lub urologa. Specjalista pomoże ocenić, czy podłoże jest głównie psychiczne (co u młodych mężczyzn zdarza się bardzo często), czy warto poszerzyć diagnostykę.

Na razie zachęcałabym przede wszystkim do zdjęcia z siebie presji. Zamiast koncentrować się na tym, ile minut trwa penetracja, lepiej skupić się na tym, czy oboje czujecie się blisko, komfortowo i czerpiecie przyjemność z całego zbliżenia. Jeśli mimo to obawy będą się utrzymywać, konsultacja psychologiczna lub seksuologiczna może pomóc rozwiać wątpliwości i znaleźć przyczynę problemu, zanim zacznie on wpływać na pewność siebie i satysfakcję z życia seksualnego.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry,

 

 Przede wszystkim chciałabym  nadmienić,  że nie istnieje żadna  jedna „właściwa”, odpowidnia  długość stosunku, do której wszyscy powinni dążyć. To, co jest satysfakcjonujące dla jednej pary, niekoniecznie będzie takie dla innej.

Z opisu wynika, że dopiero poznajecie siebie seksualnie, dlatego pewna niepewność czy obawy są całkowicie zrozumiałe. Sama penetracja trwająca 3–5 minut nie musi oznaczać żadnego problemu. Warto też pamiętać, że wiele kobiet nie osiąga orgazmu wyłącznie dzięki penetracji i potrzebuje  także dodatkowej stymulacji. Nie jest to niczym nietypowym. Jeśli chodzi o osłabienie erekcji po kilku minutach, przyczyn może być wiele  od stresu, zmęczenia czy napięcia związanego z oczekiwaniami wobec siebie, po czynniki zdrowotne. Jeżeli sytuacja zdarza się regularnie i budzi Pana niepokój, warto skonsultować się z urologiem lub seksuologiem, aby spokojnie sprawdzić, czy nie ma ku temu medycznych powodów. Najważniejsze  bowiem wydaje się być to, że rozmawiacie ze sobą i wspólnie poznajecie swoje pragnienia oraz potrzeby. Satysfakcja seksualna to dużo więcej niż sam czas stosunku.

 

Pozdrawiam serdecznie,
Wiktoria, psycholog

Ewelina Sinda-Dulińska

Ewelina Sinda-Dulińska

Dzień dobry, to częsty temat, z którym zmaga się wiele par, a mimo to rzadko się o nim otwarcie mówi. Po pierwsze: nie ma jednej "prawidłowej" długości stosunku. Badania seksuologiczne pokazują, że średni czas samej penetracji to zwykle od kilku do kilkunastu minut, ale rozstęp uznawany za normę jest bardzo szeroki. To, co opisujesz — utrata wzwodu po 3-5 minutach — samo w sobie nie musi być "za krótko" w sensie medycznym, ale skoro Cię to niepokoi i pojawia się regularnie, warto przyjrzeć się temu bliżej. Kilka rzeczy wartych rozważenia: Czynnik psychiczny vs. fizyczny. Utrata erekcji w trakcie stosunku może mieć podłoże lękowe np. presja, obawa o "wydajność", koncentracja na obserwowaniu własnego ciała zamiast na przyjemności albo fizjologiczne np. poziom pobudzenia, wrażliwość, czynniki naczyniowe czy hormonalne. U młodszych mężczyzn częściej dominuje ten pierwszy mechanizm. Reakcja partnerki jest cenna. To, że mówi "nic się nie stało" i nie robi z tego problemu, jest bardzo zdrowym sygnałem — zmniejsza presję, która często pogłębia trudność. Warto to docenić i budować na tym. Skupienie na "wyniku" bywa pułapką. Koncentrowanie się na czasie trwania penetracji jako mierniku "sukcesu" często nasila napięcie i paradoksalnie utrudnia utrzymanie erekcji. Pomocne bywa poszerzenie definicji satysfakcjonującego seksu poza samą penetrację — na to, co już odkryliście jako działający "schemat". Co warto zrobić: Konsultacja z urologiem lub androlog­iem — żeby wykluczyć przyczyny fizyczne (np. hormonalne, naczyniowe). Jeśli badania nie wykażą przyczyny somatycznej, warto rozważyć rozmowę z seksuologiem lub psychoterapeutą specjalizującym się w tematyce seksualnej — praca nad lękiem przed oceną czy presją wydajnościową często przynosi bardzo dobre efekty. To nie jest powód do wstydu ani sygnał, że "coś jest z Tobą nie tak" — to sygnał, że warto to zbadać i ewentualnie popracować nad tym z odpowiednim specjalistą. Dobrego dnia, Ewelina Sinda-Dulińska 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 Dzień dobry

  

 Tutaj przyczyny mogą być różne i myślę, ze tutaj najlepiej jest skontaktować się z seksuologiem klinicznym, który znajdzie przyczynę i rozpocznie odpowiednie działania mające za zadanie polepszenie jakości życia seksualnego. Cała sytuacja jest dla Ciebie niekomfortowa, ale to nie znaczy, że nie spełniasz się jako partner. Zaburzenia erekcji mają różne podłoże i zwyczajnie musi się temu przyjrzeć specjalista seksuolog. Pamiętaj o jednej zasadzie tutaj. Im bardziej będziesz się angażował w ten proces i myślał o tym, tym może być gorzej. Blokady psychiczne i fizyczne mogą spowodować że będziesz unikał zbliżeń albo traktował je jako konieczność. Wizyta u seksuologa powinna pomóc. 

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

Opisujesz sytuację, która u wielu par na początku współżycia budzi niepokój, choć często mieści się w granicach normy. Nie istnieje jedna „prawidłowa” długość penetracji – badania pokazują, że u większości par trwa ona od kilku do kilkunastu minut. Sam czas nie jest jednak najlepszym wyznacznikiem satysfakcji seksualnej.

To, że partnerka nie osiąga orgazmu wyłącznie podczas penetracji, również jest bardzo częste. Większość kobiet potrzebuje dodatkowej stymulacji łechtaczki, dlatego warto patrzeć na współżycie jako całość – grę wstępną, bliskość, dotyk i różne formy pieszczot, a nie tylko samą penetrację.

Jeśli erekcja utrzymuje się około 3–5 minut, a następnie słabnie, nie musi to od razu oznaczać problemu zdrowotnego. Na początku życia seksualnego wpływ mogą mieć emocje, stres, koncentracja na „wyniku” czy obawa, że trzeba sprostać oczekiwaniom.

Jeżeli jednak sytuacja powtarza się przez dłuższy czas, występuje przy większości zbliżeń i jest dla Ciebie źródłem stresu, warto skonsultować się z urologiem lub seksuologiem. Taka konsultacja nie oznacza, że „coś jest nie tak” – pozwala spokojnie ocenić, czy przyczyna jest fizyczna, psychologiczna czy wynika po prostu z etapu zdobywania doświadczeń.

Najważniejsze jest to, że partnerka reaguje wspierająco. Otwarta rozmowa i wspólne odkrywanie swoich potrzeb zwykle przynoszą znacznie lepsze efekty niż skupianie się wyłącznie na liczbie minut penetracji.

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Ja z kolei zwróciłam uwagę na to, że zadaje Pan wiele pytań o to, ile „powinien” trwać stosunek i czy wszystko przebiega „prawidłowo”. Mam wrażenie, że to właśnie porównywanie się do wyobrażonych norm może być źródłem części napięcia. Napisał Pan również, że partnerka mówi: „nic się nie stało”. To pokazuje, że nie ocenia Pana przez pryzmat długości penetracji. Warto potraktować to jako ważny sygnał: satysfakcja ze współżycia nie zależy wyłącznie od czasu trwania samej penetracji, ale od całej bliskości i wzajemnego dopasowania.

Jeśli utrata erekcji będzie pojawiać się regularnie i będzie dla Pana źródłem stresu, warto skonsultować się z urologiem lub seksuologiem. Na początku życia seksualnego takie trudności nie należą jednak do rzadkości i często zmniejszają się wraz z rosnącym poczuciem swobody oraz doświadczeniem.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry.


Sam czas penetracji nie jest wyznacznikiem satysfakcjonującego współżycia. Zwróciłabym natomiast uwagę na utratę erekcji, jeśli powtarza się regularnie i budzi Pana niepokój. W takiej sytuacji warto skonsultować się z seksuologiem lub urologiem, aby ocenić czy przyczyna ma podłoże psychologiczne czy wymaga dalszej diagnostyki. Na początku życia seksualnego podobne trudności często wynikają z napięcia, stresu lub presji. Warto dać sobie czas i nie oceniać jakości współżycia wyłącznie przez pryzmat długości penetracji.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry,

To, co Pan opisuje, mieści się w bardzo szerokim zakresie normy. Nie ma jednej prawidłowej długości stosunku ani czasu, który świadczyłby o tym, czy seks jest udany. Dla wielu par sama penetracja trwa kilka–kilkanaście minut, ale ważniejsze od czasu jest to, czy obie osoby czują bliskość, przyjemność i satysfakcję.

Warto też pamiętać, że wiele kobiet nie osiąga orgazmu wyłącznie podczas penetracji i często potrzebuje dodatkowej stymulacji łechtaczki. Nie oznacza to, że z Państwa seksem jest coś nie tak.

Utrata erekcji po kilku minutach może mieć wiele przyczyn: stres, napięcie, presja, obawa przed sprawdzeniem się, nowe doświadczenie czy skupienie na tym, czy wszystko działa prawidłowo. Szczególnie na początku relacji seksualnej jest to dość częste. Jeśli poza tym erekcja pojawia się prawidłowo (np. podczas masturbacji lub spontanicznie) i problem nie powoduje dużego cierpienia, nie musi oznaczać zaburzenia. Warto jednak skonsultować się z lekarzem lub seksuologiem, jeśli sytuacja będzie się utrzymywać, nasilać albo będzie powodować duży stres. Z tego, co Pan opisuje, najważniejsze wydaje się nie skupienie na minutach, ale budowanie swobody i komunikacji między Państwem. Seks to nie egzamin z wytrzymałości, to wspólne poznawanie siebie.

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z traumą z dzieciństwa i odrzuceniem dotyku?

Dzień dobry mam problem z moimi myślami.

Mam teraz 18 lat, a jako mała dziewczynka byłam dotykana w intymne miejsca, przez starego pana. Nie mogę o tym zapomnieć, nie dobrze mi jak o tym pomyślę, mam przez to odrzucenie, jak dotyka mnie chłopak. 

Co mam zrobić? Nie chce tego pamiętać

Jak poradzić sobie z zazdrością partnera o przeszłość i odbudować zaufanie w związku?

Bardzo proszę o pomoc. Mój mąż jest zazdrosny o moją przeszłość - o były związek, zanim poznałam mojego męża. Dla mnie był to krótki, niewiele znaczący związek, problem dotyczy tego ze doszło między nami do zbliżenia, dodatkowo nie pomaga fakt, że chciałam wzbudzić w nim zazdrość i okłamałam go, że były wtedy też dodatkowe 'zabawy' . Mąż jest oburzony, nie miał wcześniej takich doświadczeń. Od tego czasu cały czas ta sytuacja do nas wraca, mąż próbuje dopytywać o szczegóły, krzyczy, że nie wybaczy mi tego kłamstwa, że nie wierzy, że nic więcej między nami nie było. Od tego czasu ciągle się kłócimy, różne sytuacje, czy obcy mężczyźni kojarzą mu się z moim byłym, wtedy chodzi zły, smutny, oskarża mnie ze byłam naiwna, że tak łatwo dałam się tamtemu omotać. Wiem, że źle zrobiłam okłamując go, bardzo tego żałuję. Mam wrażenie, że już powiedziałam mu wszystko o tym poprzednim związku, przyznałam, że poza tym 1 stosunkiem nic więcej między nami nie było, ale on ciągle swoje. Ciągle zarzuca mi kłamstwo, nie wierzy mi i twierdzi, że nigdy nie uwierzy. Mam ogromne wyrzuty sumienia, bo to tej sytuacji wszystko było między nami idealnie. Chciałabym to wszystko naprawić, mam wrażenie, że jestem winna wszystkiego. Jak mam z nim rozmawiać? Kocham go i nie wyobrażam sobie życia bez niego, a boli mnie ciągłe wracanie do tego tematu, oskarżanie mnie i ciągła zazdrość

Co mogę zrobić, aby uwolnić się od traumy z dzieciństwa na tle seksualnym?
Co mogę zrobić, aby uwolnić się od traumy z dzieciństwa na tle seksualnym?
Czy mogę być osobą aseksualną? Zmagania z identyfikacją orientacji seksualnej
Mam 21 lat. Jestem osobą, która nigdy nie była zainteresowana posiadaniem związku. Nie jestem przeciwna temu. Lubię czuć bliskość osób, którym ufam. Lubię dotyk i czułość jednak bardziej w kontekście platonicznym. Nigdy nie uprawiałam seksu. Nie czuję potrzeby ani zbytnio chęci aby to zrobić. Nie wiem jak mam się czuć z taka wizja. Z jednej strony ciekawość a z drugiej zażenowanie. Czasami się zastanawiam jakby to wyglądało i czy czułabym się dobrze lub jak moje ciało by reagowało na bodźce. Jednak masturbuje się regularnie aby zniwelować napięcie. Po tym nie czuję za wiele prócz ulgi, że napicie zniknęło. Zawsze przed tym czuję jak moje chciało chce tego ale umysł nie reaguje. Moje myśli nie łączą się z tym co chce ciało. Pustka i myśli czemu tak. Nigdy też nie czułam zauroczenia. Nie wiem co to znaczy, czuć pociąg do innej osoby w kontekście seksualnym. Nie potrafię powiedzieć jaki mam typ. Mam za to cechy, które lubię u innych. Nie podniecają mnie ale po prostu lubię patrzeć na osoby z tymi cechami. Podziwiać i komplementować. Nic więcej. Lubię kontakt z osobami, które pasują do moje charakteru. Lubię to uczucie gdy rozmowa jest luźna i komfortowa. Gdy mogę powiedzieć dokładnie co myślę, jak myślę i o czym myślę a druga osoba nie oceni mnie ani nie odrzuci. Zawieranie znajomości bywa dla mnie trudne. Jestem osobą z aspołeczną osobowością i ciężko mi znaleźć swoje miejsce w grupie. Dlatego tak bardzo przywiązuje się i lubię kontakt gdy czuję, że to jest ta osoba, przed którą mogę się otworzyć. Jednak bez wkraczania w sferę seksualną. Zainteresowanie mną w kontekście związków odbieram jako dziwne i nie komfortowe. Coś sprzecznego. Jednak nie odrzucam myśli posiadania partnera/partnerki. Prawdopodobnie jestem osobą LGBT ale nie jestem pewna w jaki sposób. Lubię kobiety i mężczyzn. Moje pytanie główne jednak brzmi: "Czy jest szansa, że jestem osobą aseksualną czy to jak się czuje i jak to opisuje to po prostu kwestia zbyt małego doświadczenia?"
Jak poradzić sobie z niepewnością i podejrzeniami o niewierność w małżeństwie po 25 latach?
Dzień dobry. 1,5 roku temu żona po wyjściu z pubu i będąc po kilku drinkach oznajmiła mi że chciałaby uprawiać sex w pobliskiej bramie z mężczyzną poznanym wcześniej w barze a ja o ile będę chciał, mógłbym przyglądać się temu. Byłem strasznie zaskoczony, oznajmiłem że nie zgadzam się na to i zapytałem skąd taki pomysł. Żona widząc moją reakcję obróciła wszystko w żart. Po powrocie do domu chciałem wyjaśnić tę sytuacje i zapytałem co jest powodem tego że zadaje mi takie pytania, czy planuje mnie zdradzić czy może już to zrobiła? Żona najpierw twierdziła że nie pamięta całej sytuacji, później że, pamięta ale była pijana i "tak tyko palnęła" a ostatecznie stwierdziła że to przez mnie gdyż to ja pokazałem jej jakieś "filmiki" i tak jej się to skojarzyło. Powiedziała również że nie zdradziła minie i że mam traktować całą sytuację jako głupi żart po pijanemu. W owym czasie mieliśmy inne poważne problemy dotyczące zdrowia dzieci i nie wracałem do całej sytuacji ale utkwiła mi ona w pamięci. Zastanawiałem się czasami "co siedzi w głowie mojej żony" że doszło do takiej sytuacji. Tym bardziej że żona przez długie lata ( a jesteśmy z sobą ponad 25 lat) nie wykazywała nadmiernego zainteresowania sexem, który zawsze ja musiałem inicjować co nie zawsze się udawało i przez co mocno cierpiałem przez lata. Zawsze ufałem żonie, nie podejrzewałem jej o zdrady czy romanse. Wcześniej nie byłem zazdrosny choć relacje z jej wyjazdów służbowych i imprez z koleżankami z pracy budziły czasami mój niepokój. Zawsze jest tam sporo alkoholu a imprezując w klubach czy hotelach mają wielu adoratorów. Wyjazdy są kilkudniowe, często zagraniczne więc kontakt mamy sporadyczny. Ostatnio czuję jednak coraz większy niepokój. W sytuacji kiedy żona wyjeżdża na wyjazd firmowy czy wychodzi na imprezę strasznie się denerwuję i boję się ze mnie zdradzi. Poza tym niepokoi mnie również to że żona ostatnio zaczęła mocno dbać o siebie - konsekwentna dieta, masaże przeciwzmarszczkowe, treningi na basenie. Nasze życie intymne również zmieniło się na "+" gdyż żona stała się bardziej skłonna do sexu a nawet eksperymentów. Z jednej strony tłumacze to sobie tym że żona mając 46 lat przechodzi okres zmian hormonalnych i jak sak sama stwierdziła robi to wszystko gdyż "nie chce stać się przezroczysta" z drugiej jednak obawiam się, mając w pamięci doświadczenie z prze 1,5 roku że nasze małżeństwo może zostać zrujnowane przez romans żony czy przypadkową zdradę na imprezie po alkoholu. Te kwestie niepokoją mnie tym bardzie że żona preferuje ( o czym dowiedziałem się po kilku latach związku) sex bardziej "konkretny" i bez zbędnego wydłużania go w czasie. Tego typu wyjazdy wyluzowana atmosfera, przypadkowe znajomości i alkohol mogą doprowadzić do zdrady. Chciałbym dowiedzieć się co kierowało żoną która zakomunikowała chęć sexu z obcym mężczyzną oraz jak poradzić sobie z moimi niepokojami i podejrzliwością wobec żony które coraz bardziej mnie wyczerpują.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.