Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z niepewnością i podejrzeniami o niewierność w małżeństwie po 25 latach?

Dzień dobry. 1,5 roku temu żona po wyjściu z pubu i będąc po kilku drinkach oznajmiła mi że chciałaby uprawiać sex w pobliskiej bramie z mężczyzną poznanym wcześniej w barze a ja o ile będę chciał, mógłbym przyglądać się temu. Byłem strasznie zaskoczony, oznajmiłem że nie zgadzam się na to i zapytałem skąd taki pomysł. Żona widząc moją reakcję obróciła wszystko w żart. Po powrocie do domu chciałem wyjaśnić tę sytuacje i zapytałem co jest powodem tego że zadaje mi takie pytania, czy planuje mnie zdradzić czy może już to zrobiła? Żona najpierw twierdziła że nie pamięta całej sytuacji, później że, pamięta ale była pijana i "tak tyko palnęła" a ostatecznie stwierdziła że to przez mnie gdyż to ja pokazałem jej jakieś "filmiki" i tak jej się to skojarzyło. Powiedziała również że nie zdradziła minie i że mam traktować całą sytuację jako głupi żart po pijanemu. W owym czasie mieliśmy inne poważne problemy dotyczące zdrowia dzieci i nie wracałem do całej sytuacji ale utkwiła mi ona w pamięci. Zastanawiałem się czasami "co siedzi w głowie mojej żony" że doszło do takiej sytuacji. Tym bardziej że żona przez długie lata ( a jesteśmy z sobą ponad 25 lat) nie wykazywała nadmiernego zainteresowania sexem, który zawsze ja musiałem inicjować co nie zawsze się udawało i przez co mocno cierpiałem przez lata. Zawsze ufałem żonie, nie podejrzewałem jej o zdrady czy romanse. Wcześniej nie byłem zazdrosny choć relacje z jej wyjazdów służbowych i imprez z koleżankami z pracy budziły czasami mój niepokój. Zawsze jest tam sporo alkoholu a imprezując w klubach czy hotelach mają wielu adoratorów. Wyjazdy są kilkudniowe, często zagraniczne więc kontakt mamy sporadyczny. Ostatnio czuję jednak coraz większy niepokój. W sytuacji kiedy żona wyjeżdża na wyjazd firmowy czy wychodzi na imprezę strasznie się denerwuję i boję się ze mnie zdradzi. Poza tym niepokoi mnie również to że żona ostatnio zaczęła mocno dbać o siebie - konsekwentna dieta, masaże przeciwzmarszczkowe, treningi na basenie. Nasze życie intymne również zmieniło się na "+" gdyż żona stała się bardziej skłonna do sexu a nawet eksperymentów. Z jednej strony tłumacze to sobie tym że żona mając 46 lat przechodzi okres zmian hormonalnych i jak sak sama stwierdziła robi to wszystko gdyż "nie chce stać się przezroczysta" z drugiej jednak obawiam się, mając w pamięci doświadczenie z prze 1,5 roku że nasze małżeństwo może zostać zrujnowane przez romans żony czy przypadkową zdradę na imprezie po alkoholu. Te kwestie niepokoją mnie tym bardzie że żona preferuje ( o czym dowiedziałem się po kilku latach związku) sex bardziej "konkretny" i bez zbędnego wydłużania go w czasie. Tego typu wyjazdy wyluzowana atmosfera, przypadkowe znajomości i alkohol mogą doprowadzić do zdrady. Chciałbym dowiedzieć się co kierowało żoną która zakomunikowała chęć sexu z obcym mężczyzną oraz jak poradzić sobie z moimi niepokojami i podejrzliwością wobec żony które coraz bardziej mnie wyczerpują.
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry Panie Filipie,

 

Dziękujemy za wiadomość. Z Pana opisu wynika, że od półtora roku nosi Pan w sobie pytanie, na które do dziś nie otrzymał satysfakcjonującej odpowiedzi. Czasami to właśnie brak jasności a nie samo wydarzenie, najbardziej podtrzymuje lęk i niepewność. Nie da się na podstawie jednego zachowania stwierdzić, co kierowało Pana żoną tamtego wieczoru. Równie trudno wyciągać wnioski o zdradzie wyłącznie z tego, że bardziej dba o siebie, chętniej inicjuje zbliżenia czy eksperymentuje w sferze seksualnej. Takie zmiany mogą mieć wiele przyczyn.

Wydaje się jednak, że dziś najważniejszym problemem nie jest już tamta sytuacja, ale to, że utracił Pan poczucie bezpieczeństwa w relacji. Warto porozmawiać z żoną nie tyle o swoich podejrzeniach, ile o tym, jak od tamtej chwili zmieniło się Pana zaufanie i czego potrzebowałby Pan, aby je stopniowo odbudować.

Jeżeli zauważa Pan, że lęk narasta, odbiera spokój i zaczyna wpływać na codzienne funkcjonowanie, rozmowa z psychologiem może pomóc oddzielić realne fakty od scenariuszy, które podsuwa niepokój. To często pierwszy krok do odzyskania wewnętrznego poczucia bezpieczeństwa: niezależnie od dalszych decyzji dotyczących związku.

W razie potrzeby zapraszamy również do kontaktu tutaj na forum.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

Panie Filipie,

To, co Pan opisuje, brzmi jak coś, co bardzo mocno zachwiało Pana poczuciem bezpieczeństwa w relacji. Nic dziwnego, że tamta sytuacja sprzed 1,5 roku wciąż do Pana wraca, zwłaszcza jeśli nigdy nie poczuł Pan, że została naprawdę wyjaśniona. Jednocześnie trudno na podstawie tamtego zdarzenia wyciągnąć jednoznaczny wniosek, co kierowało żoną lub czy świadczy to o zdradzie. Rozumiem jednak, że od tamtej pory wiele zachowań żony zaczęło Pan interpretować przez pryzmat tamtego doświadczenia, co może być bardzo obciążające. Mam wrażenie, że najbardziej wybrzmiewa w Pana wpisie nie tyle sama podejrzliwość, ile lęk przed utratą ważnej relacji i poczuciem zranienia.

Pozdrawiam

Kinga Osmulska

Kamila Grobelna

Kamila Grobelna

To, co Pan opisuje, pokazuje, że nie tyle sama sytuacja sprzed 1,5 roku jest dziś problemem, ile jej wpływ na Pana poczucie bezpieczeństwa i zaufanie w relacji. Jedno zdarzenie, zwłaszcza po alkoholu, może na długo pozostać w pamięci i uruchamiać wiele trudnych myśli, szczególnie jeśli nie zostało w pełni wyjaśnione.

 

Nie da się jednak na podstawie tego opisu stwierdzić, że żona planowała lub dopuściła się zdrady. Wypowiedź po alkoholu może mieć różne znaczenia i sama w sobie nie jest dowodem niewierności. Również zmiany w dbaniu o siebie czy większa otwartość na życie seksualne mogą wynikać z wielu przyczyn i nie muszą świadczyć o romansie.

 

Warto natomiast zastanowić się, na ile obecne obawy opierają się na faktach, a na ile są konsekwencją tamtego doświadczenia i narastającego lęku. Jeśli niepokój staje się coraz silniejszy i zaczyna wpływać na Pana samopoczucie oraz relację z żoną, pomocna może być rozmowa z psychologiem. Pozwala ona uporządkować emocje, lepiej zrozumieć źródło tych obaw i poszukać sposobów na odbudowanie poczucia bezpieczeństwa w związku.

 

Pozdrawiam serdecznie.

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry, 

Pana opis, pokazuje, że tamta sytuacja o której Pan mówi, stała się bardzo silnym doświadczeniem i do dziś wpływa na sposób, w jaki postrzega Pan zachowanie żony. W efekcie obecne wyjazdy służbowe, imprezy czy zmiany w jej wyglądzie i seksualności zaczęły być interpretowane przez pryzmat tamtego wydarzenia. Z psychologicznego punktu widzenia nie da się jednoznacznie określić, co kierowało żoną, gdy złożyła taką propozycję. Tego rodzaju wypowiedź mogła wynikać z wielu różnych przyczyn – od impulsywności pod wpływem alkoholu, przez fantazję seksualną, po prowokację lub nieprzemyślany żart. Sama w sobie nie stanowi dowodu zdrady ani zamiaru zdrady. W Pana opisie wyraźnie widać, że największym źródłem cierpienia jest nie tyle brak wiedzy o faktach, ile niepewność. Gdy brakuje jednoznacznych odpowiedzi, umysł często próbuje je uzupełnić, tworząc scenariusze, które z czasem mogą nasilać lęk i podejrzliwość. To sprawia, że kolejne zachowania partnerki zaczynają wydawać się potwierdzeniem wcześniejszych obaw, mimo że mogą mieć wiele różnych wyjaśnień. Istotne jest również to, że opisuje Pan wieloletnie poczucie niezaspokojenia w sferze intymnej. Takie doświadczenia mogą zwiększać wrażliwość na sygnały, które są odbierane jako zagrożenie dla relacji, dlatego obecny niepokój wydaje się zrozumiałą reakcją na splot dawnych i obecnych doświadczeń, a nie jednoznacznym wskaźnikiem tego, że doszło lub dojdzie do zdrady.

Proszę pamiętać, że to, z czym się Pan mierzy, nie świadczy o słabości, lecz o tym, jak ważna jest dla Pana ta relacja i jak bardzo zależy Panu na jej trwałości. Noszenie przez długi czas niewyjaśnionych wątpliwości potrafi być bardzo obciążające emocjonalnie. Mam nadzieję, że niezależnie od tego, jak będzie rozwijała się ta sytuacja, odzyska Pan poczucie spokoju i bezpieczeństwa, którego teraz tak bardzo Pan potrzebuje.

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry Panie Filipie

 

  Przykład, jaki Pan podał jest typowym dla osoby, która pod wpływem alkoholu traci hamulce. . W samym zachowaniu żony można widzieć kilka możliwych mechanizmów: impulsywny żart pod wpływem alkoholu, testowanie Pana reakcji, fantazję seksualną bez zamiaru realizacji albo sygnał niezaspokojonych potrzeb w związku. Źródła psychologiczne o zdradzie i podejrzliwości podkreślają, że za takim zachowaniem często stoją m.in. potrzeba nowości, niskie poczucie własnej wartości, rutyna, napięcia w relacji albo problemy z komunikacją. Nadużywanie alkoholu powoduje zmniejszenie kontroli i zwiększenie sytuacji ryzykownych. Ludzie pod wpływem alkoholu mówią to, czego nie mówią kiedy są trzeźwi i niestety wtedy mówią prawdę (brak kontroli). To, że życie intymne ostatnio się poprawiło, nie jest samo w sobie sygnałem zdrady; równie dobrze może odzwierciedlać większą dbałość o siebie, zmianę etapu życia, wzrost poczucia atrakcyjności albo nową potrzebę bycia zauważoną. Jednocześnie Pan  poczucie, że przez lata to Pan musiał inicjować bliskość, jest ważne, bo długotrwałe frustracje seksualne często budują podatny grunt dla niepokoju i nadinterpretacji późniejszych zmian. W praktyce związek może przechodzić fazę odnowy bez zdrady, ale może też ujawniać wcześniej niewyrażone potrzeby po obu stronach. Najpierw trzeba oddzielić fakty od scenariuszy. Żona raz powiedziała coś bardzo raniącego, potem się wycofała, a obecnie bardziej dba o siebie i jest bardziej otwarta seksualnie, a taki scenariusz brzmi: „na pewno zdradza albo zaraz zdradzi”. To drugie jest zrozumiałe emocjonalnie, ale bez dodatkowych dowodów będzie Pana tylko coraz bardziej wyniszczać. Podejrzliwość zwykle napędza się sama, a pomocne bywa wracanie do konkretnych obserwacji, a nie do wyobrażeń, oraz budowanie własnego poczucia wartości poza kontrolowaniem partnera. Rozmowa powinna dotyczyć nie oskarżeń, tylko znaczeń i granic. Może Pan powiedzieć wprost: „Tamta sytuacja sprzed 1,5 roku nadal we mnie siedzi i uruchamia lęk i potrzebuję zrozumieć, co to dla Ciebie znaczyło i jak dziś oboje rozumiemy nasze granice seksualne”. Dobrze też zapytać nie „czy mnie zdradzasz?”, tylko „co chcesz wnosić do naszego związku teraz i czego Ci w nim brakuje?”. Taka rozmowa jest trudna, ale daje szansę na bardziej dorosłą i uczciwą odpowiedź niż śledzenie, podejrzewanie i dopowiadanie sobie. Należy ustalić z żoną zasady dotyczące wyjazdów, imprez i kontaktu, ale jako wspólne ustalenia, nie kontrolę. Nie można  jej  sprawdzać „na wszelki wypadek”, bo to zwykle wzmacnia lęk zamiast go obniżać i będzie się Pan czuł coraz gorzej. Warto zapisywać, co dokładnie uruchamia niepokój, żeby oddzielić realne sygnały od starych ran. To też z czasem pomoże ocenić problem z innej perspektywy.  Jeśli lęk jest coraz silniejszy ,należy rozważyć terapię indywidualną albo terapię par, bo długotrwała podejrzliwość może zniszczyć relację nawet wtedy, gdy nie ma zdrady a same myśli mogą Pana wyniszczyć.

 

 

 

 

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

To, co Pan przeżywa, jest zrozumiałe. Tamta sytuacja mogła mocno zachwiać poczuciem bezpieczeństwa i dlatego dziś wiele zachowań żony interpretuje Pan przez pryzmat lęku. Warto jednak pamiętać, że fantazja lub niefortunna wypowiedź pod wpływem alkoholu nie są tym samym co rzeczywista zdrada.

Zmiany, które Pan opisuje – większa dbałość o siebie, aktywność fizyczna czy większa ochota na seks – mogą mieć wiele przyczyn i same w sobie nie świadczą o niewierności. Najważniejsze pytanie brzmi nie „czy żona mnie zdradzi?”, ale „czy mam dziś konkretne powody, by jej nie ufać?”.

Jeśli takich dowodów nie ma, warto skupić się na odbudowie poczucia bezpieczeństwa poprzez szczerą rozmowę z żoną o swoich uczuciach, a nie na szukaniu potwierdzenia najgorszych scenariuszy. Czasem to właśnie lęk przed zdradą staje się większym problemem niż realne ryzyko zdrady.


Krzysztof Maruszewski

Krzysztof Maruszewski

Witaj,

bardzo otwarcie piszesz o tym co czujesz i co budzi Twój niepokój. Wydaje mi się, że Twoja Żona komunikuje Tobie, że jednak zmiany w jej życiu następują. Oczywiście najlepsza jest rozmowa i wyrażenie tego wszystkiego, co napisałeś bezpośrednio Żonie. Jeśli uważasz, że będzie bezpieczniej dla Ciebie możesz spróbować wspólnego spotkania z psychologiem. Ważne, abyś patrzył na swój dobrostan emocjonalny. Rozmowa zawsze pomaga, szczególnie iż z tego co piszesz wynika, że jesteś bardzo zaangażowany i zależy Tobie na tej relacji. Proponuję, abyś realnie ocenił jak bardzo stany lękowe wpływają na Twoje życie i miał odwagę działać! Robisz to dla Siebie!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Propozycja żony sprzed półtora roku mogła być pod wpływem alkoholu nieskrępowanym ujściem głęboko skrywanej fantazji, która – w połączeniu z jej obecną metamorfozą, potrzebą bycia zauważoną oraz nagłym wzrostem libido w wieku 46 lat – jest prawdopodobnie biologicznym i psychologicznym objawem kobiecego kryzysu wieku średniego i ponownego odkrywania swojej seksualności. Choć te zmiany i częste wyjazdy służbowe naturalnie nasilają w Panu lęk przed zdradą, tłumiona przez miesiące podejrzliwość niszczy Pana spokój, dlatego kluczem do odzyskania równowagi jest otwarta, pozbawiona oskarżeń rozmowa z żoną o Pana niepokoju oraz o Waszych obecnych, zmieniających się potrzebach intymnych. Jeśli jednak lęk i brak zaufania będą paraliżujące, warto rozważyć wspólną terapię par lub konsultację u psychoterapeuty, co pozwoli Wam bezpiecznie i szczerze odbudować fundament poczucia bezpieczeństwa w tym nowym etapie Waszego 25-letniego małżeństwa.

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co Pan opisuje, brzmi jak sytuacja, w której jedno zdarzenie mocno naruszyło poczucie bezpieczeństwa w związku i mimo upływu czasu nadal wraca w postaci lęku i pytań „co to naprawdę znaczyło?”. Sama wypowiedź żony po alkoholu nie daje jednoznacznej odpowiedzi na temat jej intencji - czasem ludzie wypowiadają fantazje, prowokacyjne pomysły czy żarty, które nie muszą oznaczać realnego zamiaru ich realizacji. Jednocześnie rozumiem, że dla Pana ważne jest nie tylko to, co ona miała na myśli, ale też to, jaki ślad ta sytuacja w Panu zostawiła.

Warto byłoby przyjrzeć się temu, co dzieje się między Państwem obecnie - czy jest przestrzeń na spokojną rozmowę o potrzebach, granicach i obawach, bez wzajemnego oskarżania. Jeśli poczucie niepewności i lęk przed zdradą są coraz silniejsze, pomocna może być rozmowa ze specjalistą indywidualnie, żeby uporządkować własne emocje, albo w formie konsultacji par, żeby zadbać o komunikację i bliskość.

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Panie Filipie. To, co wydarzyło się 1,5 roku temu, mogło zachwiać Pana poczuciem bezpieczeństwa i zaufania, dlatego zrozumiałe jest, że wspomnienie tej sytuacji nadal wraca. Jednocześnie na podstawie samego opisanego zdarzenia nie można wyciągać wniosku, że żona dopuściła się lub planuje zdradę. Warto oddzielić fakty od obaw, które z czasem mogły się nasilić. Jeśli lęk, podejrzliwość i napięcie zaczynają dominować w codziennym życiu, warto skorzystać z konsultacji psychologicznej, aby lepiej zrozumieć źródło tych emocji i odzyskać poczucie bezpieczeństwa.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 


Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z obojętnością męża i brakiem zaangażowania w rodzinę?
Dzień dobry. Jestem mężatką od 5 lat, mamy małe dziecko. Mój problem polega na tym, że jestem sama z wszystkim, zajmuje się domem, dzieckiem, pracuję, robię zakupy, sprzątam, piorę, płacę rachunki. Mój mąż to najgorszy leń i osoba zapatrzona w siebie, która mam wrażenie, że pasożytuje na mnie. Nie robi nic. Dosłownie. Zje - zostawi resztki jedzenia, nie sprzątnie naczyń. Prania nie zrobi. Nie wyciągnie resztek że zlewu.Najgorsze jest to, że ma gdzieś nasze dziecko. Jeśli ma zająć się dzieckiem pokazuje mu bajki w telefonie albo sam ogląda filmiki i nie zwraca na nie uwagi, nie czyta mu książek, nie bawi się z nim, nie chodzi na spacery, nie kapie. Mnie też ma gdzieś, każda próba rozmowy kończy się wyzwiskami z jego strony. Mówię, on patrzy w telefon, mówię kilka razy to samo, proszę o cokolwiek, nie słyszy. Jestem ciągle sama z dzieckiem albo w pracy, nie mogę nigdzie wyjść, np do fryzjera czy w spokoju na zakupy. Mąż w niczym mnie nie odciąża, ma gdzieś jak jestem chora i proszę go o drobną przysługę, np herbatę. Siedzi przed ekranem smartfona,bo to jest najważniejsze. Od dwóch lat proszę go, żebyśmy wyszli gdzieś we trójkę, chociaż na herbatę i ciastko, albo na spacer. Obiecuje, ale zawsze ma wymówkę, albo pogoda nie taka, albo się źle czuje, albo jeszcze cokolwiek innego byle nie iść z nami. Przecież tak nie da się żyć. Zresztą, co to jest za małżeństwo, gdzie jeden człowiek robi wszystko a drugi zupełnie nic... Kilka dni temu poprosiłam, żeby spojrzał na dziecko, bo muszę wywiesić pranie. Siedział oczywiście w telefonie, dziecko samo wyszło na balkon i wyrzuciło z balkonu swoją ukochaną zabawkę...Mógł przecież też spaść. A mąż zajęty graniem lub oglądaniem filmików w telefonie. Jak rozmawiać. Tym człowiekiem, żeby cokolwiek dotarło. Każda próba wyrwania telefonu to kolejna awantura...
Problemy z relacją z siostrą, która podejrzewa u siebie autyzm i ADHD
Mam siostrę, ktora jest juz dorosła. Od paru miesięcy zachowuje sie dziwnie, probuje udowodnic ze ma autyzm czy ADHD. Poczytała o tym kiedys dosc duzo I z dnia na dzien po prostu jest coraz gorzej, chodzi do psychologa ale to ja bardziej przekonuje ze ma. Nie wiem czy to sie nie zaczęło odkad rodzice dowiedzieli sie o moim samookaleczaniu głównie prsez mame, bo na mnie spadła cała ta atencja i wszystko w tamtym momencie. Do tego ja tez szukam psychologa bo znów mam gorszy okres, nie jest zbyt dobrze. Poprosiłam siostrę o pomoc, a ona stwierdziła ze jej gryzienie policzków jedt porównywalne do tego co ja sobie robię, a sie tnę. Mocno mnie to dotknęło. Rozumiem ze samookaleczen nie powinno sie porównywać bo wszystkie sa sobie rowne ale ona juz przestała gryźć policzki, rany sa niewidoczne. Ja mam blizny na calych swoich udach. Naprawde kocham moja siostrę, ale z dnia na dzien nie mam po prostu ochoty z nia rozmawiaf prsez to jak sie zachowuje, ta kobieta juz powinna nie byc na utrzymaniu rodziców, ja dalej jestem niepełnoletnia i niestety jestem zmuszona, ale ona nawet w domu nic rodzicom nie pomoże, nie zrobi zakupów, a jak juz to oczekuje ze oddadzą, ani wcale nie sprząta. Mam jej juz naprawde dosyć, bo do tego ogląda duzo kreskówek i wlasnie sie zachowuje jakby miala nie wiem 10 lat. A nie ma. Jest dorosła kobieta. Nigdy taka nie byla.
Trudny kontakt z przyjacielem po pewnej sytuacji w pracy. Czy powinienem kontynuować próby kontaktu czy odpuścić?
Witam, Od pewnego czasu czuję się nieco przytłoczony. W wyniku niefortunnych wydarzeń ktoś odszedł z mojego życia i się ciągle zastanawiam czy tak naprawdę jestem winny tej sytuacji? Zaczynając od początku - ktoś, kogo miałem za przyjaciela, dostał w pracy wiadomość mailową z mową nienawiści w stosunku do siebie. Pomiędzy nim a drugim członkiem zespołu eskalował konflikt w dosyć dużej mierze i w pewnym momencie po prostu padło oskarżenie na tego drugiego Pana. Z tym, że śledztwo wewnętrzne z firmy nic nie wykazało. Mój przyjaciel strasznie naciskał, żebym się za nim wstawił i wypowiedział - w pewnym momencie byłem już gotowy, ale się wycofałem na sam koniec. W odpowiedzi usłyszałem, że zawiodłem Jego zaufanie, przestał wszystkim w pracy ufać i chciałby pozostać na stopie służbowej kończąc bliższą relację. Nie będę ukrywać, że łapię się na tęsknocie za Nim. Fajnie nam się rozmawiało, śmiało. Jak miałem okazję być na osobności z Nim ostatnio to powiedziałem "gdyby Ci kiedykolwiek naprawdę zależało to spróbowałbyś się dogadać" i od tamtej pory jest cisza, bo się mijamy. Zastanawiam się czy stopniowo znowu próbować zainicjować rozmowę, szukać kontaktu czy może lepiej odpuścić?
Kryzys po rozstaniu - czy będę akceptowana w całości, taka jaka jestem?
Ostatnio będąc na wakacjach i mając trochę czasu na przemyślenie paru spraw, zaczęły pojawiać mi się w głowie pewne drażniące myśli. Jestem świeżo po rozstaniu i obserwując pary czy to na plaży, czy gdzieś w hotelu, zaczęłam się zastanawiać, czy ja kiedyś znajdę partnera, który będzie mnie akceptował w całości. Dajmy na przykład na to, że lubię spacerować brzegiem morza i zbierać muszle - ot tak, dla przyjemności. A dla kogoś to może się wydać dziecinne i już się pojawi zgrzyt. Z drugiej strony mogę mieć jakieś swoje dziwactwa (na które nie zwracam uwagi w ciągu dnia) i komuś to może się nie spodobać- kolejny zgrzyt. Nie wiem czy na przykład w czyich oczach nie jestem dziwna albo dziwnie się zachowuję, bo sama nie potrafię dojrzeć tego w sobie.
Relacja i trudność w określeniu celu, sensu, oczekiwaniach.
Dzień dobry. Jestem facetem, mam 31 lat. Przez większość życia miałem zaburzenia lękowe. Do 25 roku życia była to tylko praca i dom. Bardzo rzadko wychodziłem z domu. Bałem się zakupów, spotkań z ludźmi. A kontaktów z kobietami unikałem i nie miałem żadnych. Wtedy też zdecydowałem się na terapię poznawczo-behawioralną. Po półrocznej terapii i wspólnych ustaleniach, moich, psychologa i jego superwizora, doszliśmy do wniosków: zaburzenia w spektrum autyzmu i prawdopodobnie asperger. Trochę czasu zajęła mi akceptacja siebie. Po tym, jak mi się to udało, zaczął się mój powolny rozwój. Zmieniłem pracę, zacząłem podróżować i próbować nowych rzeczy. W tej chwili jestem zupełnie innym człowiekiem. Pokochałem siebie. Przeprowadziłem się w na drugi koniec Polski. Mieszkam sam. Podróżuję, zwiedzam, biegam, chodzę do szkoły angielskiego, biorę udział w koncertach. Znalazłem też sposób na rozwijanie kontaktów z ludźmi (wożę ich Blablacarem, organizuje wycieczki z obcymi ludźmi). Bardzo mi się to podoba. Niestety nadal mam problem w kontaktach z kobietami. Nikogo nigdy nie miałem. Uważam, że jestem szczęśliwym singlem. To prawda żyje bardzo dobrze i ciekawie spędzam czas. Jednak martwi mnie to, że wyparłem to i wmówiłem sobie, że nikogo nie potrzebuję. Po długim wstępnie, ale jakże potrzebnym, wracam do meritum. Na początku maja poznałem kobietę. Nawiązaliśmy kontakt, spotykamy się, dzielimy się emocjami (właściwie, to ona się nimi dzieli). Poznałem jej rodzinę (bez niej, byłem u nich sam). Dobrze się dogadujemy. Ale. Nie podoba mi się z wyglądu, nie czuję pociągu fizycznego. Mam problem z określeniem sensu i celu tej relacji. Nie chcę jej stracić, bo całe życie byłem sam. Mam wrażenie, że ona ma podobnie. Boję się, że utkniemy w takiej przyjacielskiej relacji. Nie jest to dla mnie problemem, przyjaźń też jest potrzebna. Problemem jest określenie się i strach przed odrzuceniem. Nie rozmawiamy o celu, sensie i oczekiwaniach wobec relacji. Nie potrafię o tym rozmawiać, nigdy się tego nie nauczyłem. Potrzebuję odpowiedzi. Czy jest sens kontynuowania takiej relacji? Nie chciałbym w kobiecie wzbudzić złudnych nadziei. Chciałbym, żeby określił to czas.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.