Witaj,
Nie musisz przepraszać. To, co napisałaś, jest ważne i dobrze, że to wypowiedziałaś.
Brzmi to tak, jakbyś była już bardzo przeciążona, zmęczona i sama z ogromnie trudnymi myślami o sobie. Jest w tym dużo bólu, napięcia, wstydu i poczucia, że już dłużej nie dasz rady tego w sobie utrzymywać. Kiedy piszesz, że głodzisz się, że masz wrażenie, że jesteś gruba, że mama wmusza w Ciebie jedzenie, a Ty czujesz się przez to jeszcze gorzej, widać, jak bardzo trudna i pełna konfliktu jest teraz dla Ciebie relacja z jedzeniem i własnym ciałem. Do tego dochodzi samookaleczanie, lęk przed reakcją rodziców i chęć, żeby ich nie obciążać, zwłaszcza po doświadczeniach z chorowaniem brata. To może sprawiać, że czujesz się jeszcze bardziej uwięziona z tym wszystkim sama.
To, co opisujesz, może mieć związek z zaburzeniami odżywiania. To nie są „fanaberie” ani kwestia słabej woli, tylko poważne trudności psychiczne, w których jedzenie, masa ciała i wygląd stają się bardzo silnie powiązane z poczuciem kontroli, lękiem i oceną siebie. Często towarzyszą temu wyniszczające myśli o własnym ciele, silny wstyd, napięcie i stopniowe pogarszanie się także stanu fizycznego. To jest stan, który wymaga pomocy, i im wcześniej ta pomoc się pojawi, tym lepiej.
Piszesz też bardzo niepokojąco, że chciałabyś zniknąć, że masz dość i że czujesz, że zaraz nie wytrzymasz. To jest moment, w którym naprawdę nie powinnaś zostawać sama z tym stanem. Nie dlatego, że robisz coś złego, tylko dlatego, że to, co przeżywasz, wygląda na zbyt ciężkie, żeby dźwigać to bez wsparcia. Bardzo ważne jest, żebyś powiedziała o tym dziś komuś dorosłemu, komu można zaufać - jeśli nie rodzicom, to może innej bliskiej osobie, pedagogowi szkolnemu, psychologowi szkolnemu, wychowawcy, cioci, babci, starszemu rodzeństwu. Nie musisz opowiadać wszystkiego idealnie. Wystarczy powiedzieć wprost, że się źle czujesz i potrzebujesz pomocy.
To, że nie chcesz martwić rodziców, jest zrozumiałe, ale nie musisz sama chronić wszystkich kosztem siebie. Twoje cierpienie też jest ważne. I nie jest „robieniem problemu” proszenie o pomoc, kiedy jest tak trudno.
Jeśli czujesz, że możesz sobie coś zrobić, że nie wytrzymasz, albo jesteś teraz sama i jest bardzo źle, skontaktuj się od razu z pomocą kryzysową. Zadzwoń pod 112 albo zadzwoń na telefon zaufania dla dzieci i młodzieży 116 111. Jeśli jesteś pełnoletnia, możesz też zadzwonić pod 800 70 2222.
To, co opisujesz, wymaga realnej pomocy specjalisty - psychologa, psychiatry, a przy podejrzeniu anoreksji także konsultacji lekarskiej. Da się z tego wyjść ale nie musisz robić tego sama. Najważniejszy jest teraz pierwszy krok do kogoś obok. Trzymam kciuki.