Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Utrata emocji i lęk po przeprowadzce na studia: jak sobie radzić?

Witam, zmagam się z bardzo nietypowym problemem w ostatnim czasie. Nie do końca sama wiem dlaczego tak się dzieje, ale czuję się strasznie obojętna na wszystko, tak jak bym przez większość czasu straciła emocje i czuję się niesamowicie pusta. A nawet kiedy już jakieś emocje się pojawiają to jest to silny lęk i strach, albo wybuch płaczu. Na codzień nic mnie nie cieszy, ciężko mi robić proste czynności, jestem ciągle zmęczona. Czuję się strasznie samotna po wyjeździe na studia do innego miasta, mimo że poznałam znajomych i dużo wychodziłam to nawet otoczona ludźmi nie czuję z nimi aktualnie głębszej więzi emocjonalnej. Mogę być wokół ludzi a i tak czuję się sama, ostatnio mam problem z rozmową z kimkolwiek nawet z osobami, które kiedyś lubiłam. Jednocześnie chce odizolować się od każdego, ale potem jest coraz gorzej i zaczynam się bać ludzi, nie potrafię z nimi rozmawiać. Mam też dziwne objawy fizyczne, czasami nie czuję się realnie, jestem w jakimś stanie nietrzeźwości, mam sztywną szyję, albo mi słabo bez konkretnego powodu. Mam niską samoocenę, wstydzę się tego jak wyglądam, boję, że się ośmieszę. Kiedyś byłam bardzo nieśmiałą osobą miałam zwykle 2 bliskie osoby w szkole. Jak wyjechałam na studia (aktualnie 1 rok w trakcie) to stałam się duszą towarzystwa, poznawałam mnóstwo osób byłam radosna i pozytywnie nastawiona do wszystkiego. Ludzie mnie lubili za moją energię. W dzieciństwie byłam nieśmiała, ale zawsze odczuwałam bardzo dużo emocji, byłam wrażliwa, stawiałam dobro innych ponad swoje, ekscytowałam się różnymi planami, miałam hobby - gry, sport, rysowanie. Teraz nie potrafię nawet obejrzeć serialu, filmu, bo mnie wszystko męczy. W cięższych stanach odrealnienia, nie mogłam nawet słuchać muzyki, bo irytowały mnie dźwięki tekstu śpiewnego. Zawsze miałam jakieś problemy lekko natury psychologicznej - bezsenność, silny stres, ataki paniki te problemy rozwijały się u mnie od małego, ale potrafiłam odczuwać szczęście, złość, smutek, miałam swoją osobowość, ludzi, których kochałam. Teraz boję się nawet bliskich znajomych i się od nich sama dystansuje, przez co relacje słabną i mam wrażenie że nikt mnie nie lubi. Nie mam też pociągu seksualnego, a kiedyś było zupełnie inaczej, byłam nawet w związku, ale rozpadł się po roku czasu. Próbowałam różnych metod w ostatnim czasie, momentami było odrobinę lepiej po suplementach jak depresanum, czy nervina antistres, ale działanie wraz z dłuższym stosowaniem przestało cokolwiek dawać. Nie mam celu w życiu, boję się przyszłości, rodzice mnie utrzymują, a ja nie jestem w stanie nawet zdać sesji letnich, bo przez moje samopoczucie nie potrafię się uczyć. Chciałabym bardzo być taka jak dawniej, straciłam iskrę życia. Potrafię być tak zmęczona, że jedyne co robię to leżę i patrzę w sufit w wolnym czasie, ponieważ nawet scrollowanie mediów społecznościowych jest wymagające. Nie wydarzyło się ostatnio nic takiego co by spowodowało tak nagłą zmianę w moim życiu, a trwa ona już jakoś miesiąc ponad i się ciągle pogarsza. Nie dzieje się aktualnie nic złego, dlatego też mam wyrzuty, że tak się zachowuje. Może to przeciążenie, albo przez silny stres jaki zawsze mi towarzyszył, albo niewyleczone traumy z dzieciństwa, ale dlaczego miałoby się to objawiać dopiero teraz i w postaci braku radości z życia? Z góry dziękuję za odpowiedź.
Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

Dzień dobry.

To, co Pani opisuje, nie brzmi jak zwykłe lenistwo ani „gorszy moment”. Utrata radości, poczucie pustki, odrealnienie, lęk, zmęczenie, izolowanie się, trudność z nauką i codziennymi czynnościami to sygnały, że warto jak najszybciej skonsultować się ze specjalistą: psychologiem, psychoterapeutą lub psychiatrą.

 

Nie da się przez internet powiedzieć, czy to depresja, zaburzenia lękowe, reakcja na długotrwały stres, przeciążenie po zmianie środowiska, czy coś jeszcze innego. Ale na pewno nie trzeba czekać, aż „samo przejdzie”, szczególnie jeśli od ponad miesiąca jest coraz gorzej i zaczyna to wpływać na studia, relacje oraz podstawowe funkcjonowanie.

Wyjazd na studia, nowe miasto, nowe relacje i presja samodzielności potrafią uruchomić trudności, które wcześniej były mniej widoczne. To nie znaczy, że coś Pani wymyśla. Czasem organizm długo działa na napięciu, a potem zaczyna się wycofanie, pustka, brak siły i poczucie odrealnienia.

 

Na Pani miejscu zrobiłbym trzy rzeczy. Po pierwsze, umówiłbym konsultację u psychiatry lub w poradni zdrowia psychicznego. Po drugie, skorzystałbym z pomocy psychologa na uczelni, jeśli taka jest dostępna. Po trzecie, powiedziałbym rodzicom lub komuś zaufanemu wprost: „Jest ze mną gorzej, nie radzę sobie, potrzebuję pomocy specjalisty”. W nagłej sytuacji zagrożenia można zgłosić się na SOR, izbę przyjęć szpitala psychiatrycznego albo dzwonić pod 112. Dla dorosłych działa też całodobowe Centrum Wsparcia 800 70 2222.

 

Suplementy mogą czasem dawać chwilowe wrażenie poprawy, ale przy takim nasileniu objawów nie powinny zastępować diagnozy i leczenia. Warto też wykonać podstawową kontrolę lekarską, ale skoro część badań była już robiona, tym bardziej dobrze byłoby potraktować poważnie stronę psychiczną.

 

Proszę też nie dokładać sobie winy za to, że „nic złego się teraz nie dzieje”. Cierpienie psychiczne nie zawsze pojawia się wtedy, gdy z zewnątrz widać konkretny powód. To, że ma Pani dach nad głową, studia i znajomych, nie oznacza, że nie może Pani potrzebować pomocy.

 

Jeśli pojawiają się myśli, że nie chce Pani żyć, że nie ma sensu dalej funkcjonować albo że mogłaby Pani zrobić sobie krzywdę, proszę nie zostawać sama i szukać pomocy natychmiast. Wtedy nie czekać na wizytę za kilka tygodni, tylko powiedzieć komuś bliskiemu, zadzwonić pod 112 albo skorzystać z najbliższej izby przyjęć/SOR.

Łukasz Dyłka

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Koch

Karolina Koch

Dzień dobry,

to, co opisujesz, brzmi bardzo obciążająco i jednocześnie bardzo samotnie, szczególnie że pamiętasz siebie jako osobę pełną emocji, energii i ciekawości życia. Wiele osób w takiej sytuacji dodatkowo cierpi dlatego, że porównuje obecny stan do tego, „jak było kiedyś”, i pojawia się lęk: „czy ja jeszcze wrócę do siebie?”.

 

Czytając Twój wpis, mam wrażenie, że od bardzo dawna funkcjonowałaś w dużym napięciu i stresie. Wspominasz o bezsenności, lęku, atakach paniki, silnym przejmowaniu się innymi. Czasem organizm przez długi czas „daje radę”, a dopiero później pojawia się przeciążenie w postaci odcięcia od emocji, zmęczenia, poczucia pustki czy odrealnienia. To może oznaczać, że przez długi czas dźwigałaś na swoich barkach za dużo.

Bardzo ważne jest też to, że mimo trudności nadal obserwujesz siebie tak uważnie i potrafisz opisać, czego Ci brakuje - relacji, emocji, poczucia bliskości, zainteresowań. To mówi mi, że ta „iskra”, o której piszesz, nie zniknęła całkowicie, tylko jest teraz bardzo przykryta zmęczeniem i lękiem.

Z perspektywy Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach (TSR) nie skupiałabym się na pytaniu „co jest ze mną nie tak?”, ale raczej: czy są jeszcze momenty, nawet bardzo krótkie, kiedy czujesz choć minimalnie więcej spokoju, kontaktu ze sobą albo zainteresowania czymś? Co wtedy jest choć odrobinę inne? Czasem właśnie takie małe wyjątki pomagają zacząć odzyskiwać grunt pod nogami.

 

I bardzo ważna rzecz: przy tak nasilonym zmęczeniu, odrealnieniu, trudnościach z funkcjonowaniem i pogarszającym się samopoczuciu warto poszukać też profesjonalnego wsparcia psychologicznego lub psychiatrycznego. Nie dlatego, że „jest z Tobą bardzo źle”, ale dlatego, że nie musisz próbować dźwigać tego sama.

Wszystkiego dobrego!

Karolina Koch

1 miesiąc temu
Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

bardzo porusza mnie to, jak dużo ma Pani świadomości siebie w tak młodym wieku. To, że potrafi Pani zauważyć te zmiany, połączyć je z wcześniejszym stresem, dzieciństwem, relacjami, swoim ciałem – to już jest bardzo ważny kontakt ze sobą, nawet jeśli teraz wszystko wydaje się chaotyczne i trudne.

 

To, co Pani opisuje – odrealnienie, zmęczenie, wycofanie, brak emocji – czasem pojawia się wtedy, kiedy psychika przez długi czas jest w napięciu. Jakby organizm w pewnym momencie nie miał już siły dalej czuć wszystkiego „na pełno” i zaczynał się trochę odcinać, żeby przetrwać.

 

I tak, doświadczenia z dzieciństwa mogą mieć wpływ na dorosłe życie, nawet jeśli przez jakiś czas wydaje się, że „wszystko działało”. Czasem dopiero kiedy człowiek wyjedzie z domu, zostanie bardziej sam ze sobą albo organizm trochę zwolni po latach napięcia, zaczynają pojawiać się rzeczy, które wcześniej były gdzieś głęboko schowane.

W psychologii procesu mówimy czasem bardzo metaforycznie, że w trudnych doświadczeniach jakaś część naszej duszy się „odszczepia”. Nie dosłownie oczywiście, ale często naprawdę tak to jest przeżywane – jakbyśmy nie byli już do końca sobą, jakby coś ważnego zostało odcięte, żeby można było przetrwać.

 

I rolą terapii nie jest „naprawienie człowieka”, ale stopniowe odnajdywanie tych kawałków siebie i włączanie ich z powrotem, tak żeby można było znowu poczuć większą całość i kontakt ze sobą.

W psychologii procesu pracujemy też z objawami z ciała, bo ciało często bardzo pięknie pokazuje to, czego nie umie jeszcze powiedzieć psychika. Napięcie, zmęczenie, odrealnienie, sztywność – to wszystko może być pewnym językiem nieświadomości.

 

I ważne jest też to, że taka praca nie polega na „wchodzeniu od razu w najcięższe traumy”. Proces dostosowuje się do tego, na co człowiek jest gotowy. Czasem najpierw pracuje się z tym, co dzieje się tu i teraz – z poczuciem samotności, lękiem, napięciem w ciele, trudnością w kontakcie z ludźmi. Dopiero z czasem, kiedy pojawia się więcej bezpieczeństwa i zaufania, można dotykać głębszych rzeczy.

 

To, co się z Panią dzieje, nie brzmi jak „lenistwo” czy „wymyślanie”. Bardziej jak organizm i psychika, które przez długi czas bardzo dużo niosły.

I myślę, że warto potraktować to z większą łagodnością wobec siebie, a nie kolejnym przymusem, żeby „wrócić do dawnej siebie” jak najszybciej.

 

pozdrawiam,
Martyna Kaleta

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam,

 

Czytam i rozumiem, że może być w Pani dużo lęku, zmęczenia, poczucia pustki i zagubienia tym, że przestała Pani czuć siebie taką, jak dawniej. Jednocześnie mam wrażenie, że bardzo tęskni Pani za swoją dawną energią, wrażliwością i bliskością z ludźmi. Organizm i psychika czasem „wyłączają” emocje, kiedy przez długi czas żyją w napięciu i przeciążeniu.

Może warto zadać sobie kilka pytań:  kiedy ostatni raz czuła Pani się naprawdę bezpiecznie i spokojnie? czy przez ostatnie lata częściej walczyła Pani o przetrwanie niż odpoczywała? czy potrafi Pani być wobec siebie łagodna, gdy jest Ci źle? czego najbardziej Ci dziś brakuje: bliskości, sensu, odpoczynku, zrozumienia? co Twoje ciało i psychika mogą próbować Ci powiedzieć przez to wyczerpanie?

Uważam, że nie powinna Pani zostawać z tym sama, to nie wygląda na „brak chęci” według mnie ale na bardzo głębokie przeciążenie, które domaga się zatrzymania i wsparcia.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 Dzień dobry

 

  To, co opisujesz, nie jest „dziwne” ani rzadkie ale jest poważne i warto to potraktować serio. Ten zestaw objawów bardzo przypomina połączenie kilku rzeczy naraz: epizodu depresyjnego, silnego lęku oraz tzw. depersonalizacji/derealizacji (czyli tego poczucia „nierealności”, odłączenia od siebie lub świata). Do tego dochodzi przeciążenie stresem i zmiana środowiska (studia, nowe miasto), które często są momentem wyzwalającym, nawet jeśli nic konkretnego się nie wydarzyło.

Twoje objawy dobrze układają się w taki obraz. Na początku jest to utrata emocji i „pustka”  która niesie częsty objaw depresji (tzw. anhedonia). Naprzemiennie lęk, płacz, napięcie powodują, że układ nerwowy jest przeciążony i „skacze” między odrętwieniem a alarmem. Odrealnienie („czuję się jak nietrzeźwa”) to mechanizm obronny przy silnym stresie/lęku. Zmęczenie i brak energii to może być zarówno depresja, jak i przewlekły stres. Wycofanie społeczne + poczucie samotności mimo ludzi  są bardzo typowe przy tych stanach. Spadek libido to też częsty przy depresji i lęku. To, że wcześniej byłaś energiczna i towarzyska, a teraz jest odwrotnie, nie przeczy temu — takie „załamania” często pojawiają się po okresie dużego napięcia albo zmian życiowych. Organizm jakby „odcina zasilanie”, żeby się chronić. To nie jest „utrata osobowości na stałe”. Ten stan, choć bardzo ciężki, jest czymś, z czego ludzie wychodzą często z pomocą.

Najważniejsze to nie próbuj tego ogarniać sama. Skontaktuj się ze specjalistą
Najlepiej  psychiatra (może ocenić, czy to depresja/lęk i czy potrzebne jest leczenie), psycholog/psychoterapeuta.

Nie ignoruj objawów fizycznych.  Sztywna szyja, osłabienie, „dziwne stany” mogą być od stresu, ale  warto zrobić podstawowe badania (krew, tarczyca, żelazo, B12).

Zrozum mechanizm odrealnienia, to nie jest „utrata kontroli” ani „wariowanie”, to reakcja układu nerwowego na przeciążenie, im bardziej się tego boisz, tym mocniej  ię utrzymuje. Mikro-kroki zamiast „wrócić do dawnej siebie”
Nie próbuj od razu odzyskać dawnej energii. Na teraz: małe czynności (np. 10 minut spaceru), jedna prosta rzecz dziennie (np. prysznic, zrobienie herbaty), ograniczenie presji („muszę zdać wszystko”,  teraz priorytet to zdrowie).

Kontakt z ludźmi, ale bez presji. 

Jeśli pojawią się  myśli o zrobieniu  obie krzywdy, poczucie, że „nie dasz rady dalej”, silne nasilenie odrealnienia lub paniki, zgłoś się pilnie na SOR, albo zadzwoń na linię wsparcia .

To, co przeżywasz, jest naprawdę ciężkie i to ma sens, że czujesz się zagubiona. Ale to nie jest koniec „Twojej wersji siebie”, tylko stan przeciążenia, z którego da się wyjść.

1 miesiąc temu
Gabriela Strzelec

Gabriela Strzelec

Dzień dobry. To co Pani opisuje wskazuje na obniżenie nastroju, znaczne przeciążenie psychiczne, a co za tym idzie również ograniczenie możliwości satysfakcjonującego funkcjonowania. Mówi Pani o pogorszeniu samopoczucia, wycofaniu z aktywności, utracie zadowolenia, dużym poziomie stresu i zaniżonej samoocenie. Pisze Pani również o tym, że próbowała sobie pomóc różnymi metodami. Jednakże, pomimo chwilowej poprawy, metody te przestały być wystarczające. W związku z powyższym zachęcałabym do skorzystania z pomocy specjalisty (psychologa / psychoterapeuty / lekarza). Obawiam się, że bez takiej pomocy będzie Pani trudno wyjść z obecnego stanu. 

W ostatnim czasie przeszła Pani dużo zmian w swoim życiu, co może naruszyć umiejętności radzenia sobie. Rozpoczynanie dorosłego życia bywa ekscytującym ale i stresującym etapem życia. Porzucamy wszystko co znane, świat stawia  przed nami nowe wyzwania. Wiele osób doświadcza wówczas trudności adaptacyjnych.  Możliwe jest także w tym czasie "odrodzenie" się starych ran, poczucie zagubienia czy osamotnienia. Reakcją na taki stan może być wycofanie i chęć ucieczki. Często w takich momentach pojawiają się również krytyczne myśli na swój temat. Pomimo takich myśli zachęcałabym do korzystania ze wsparcia najbliższych (może rodziny, przyjaciółek ze szkoły o których Pani wspomniała), dbania o siebie w życzliwy i wyrozumiały sposób. Pisze Pani o dużym poczuciu samotności wywołanym zmianą środowiska i przeprowadzką - może jednak jest ta jedna osoba, z którą mogłaby Pani porozmawiać w trudnym momentach? Proszę również pamiętać, że dla każdego w kryzysie psychicznym są dostępne telefony zaufania. Ważne jest, że chce Pani sobie pomóc (czego namacalnym przykładem jest ten wpis).

Pozdrawiam

 

1 miesiąc temu
Michał Kłak

Michał Kłak

Dzień dobry!

Opisuje Pani kilka rzeczy jednocześnie - anhedonia (utrata zdolności do odczuwania przyjemności), lęk społeczny, poczucie wyobcowania, objawy dysocjacyjne takie jak derealizacja, a na wszystko tego nakłada się zmęczenie i brak motywacji. Wszystko pojawiło się względnie nagle, choć z Pani słów wynika, że różnego rodzaju trudności pojawiały się wcześniej.


Czasem zmiana nie musi być dramatyczna i nie musi wydarzyć się nagle. Przeprowadzka do nowego miasta, zmiana otoczenia społecznego, presja akademicka — to są rzeczy które wyglądają ogólnie pozytywnie (nowe znajomości, nowe możliwości), ale mogą być jednocześnie wyczerpujące.


Odnośnie tego, co wspomina Pani o “traumach z dzieciństwa” to coś, co warto przeanalizować, ale nie na forum. Tutaj lepsza byłaby rozmowa 1:1 z psychologiem lub psychoterapeutą, który będzie mógł dopytywać bardziej szczegółowo.


To, co bym spróbował na dziś: spróbowałbym sobie napisać, kiedy dokładnie się to wszystko zmieniło. Czy to był konkretny tydzień? Czy może to była powolna zmiana? Bo to może powiedzieć dużo o tym, co się dzieje. Nie zaszkodzi także udać się na konsultację z psychiatrą, który pomoże ocenić zgłaszane przez Panią objawy.

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Szanowna Pani, 

opisany przez Panią stan głębokiej pustki, odcięcia od emocji, paraliżującego zmęczenia oraz objawów somatycznych (takich jak poczucie nierealności) może być obrazem kryzysu depresyjno-lękowego. To, co wydaje się nagłą zmianą, jest w rzeczywistości efektem długofalowego przeciążenia – Pani układ nerwowy, od lat funkcjonujący w wysokim stresie, po wysiłku związanym z adaptacją na studiach, uruchomił hamulec bezpieczeństwa i wszedł w stan "zamrożenia".

Wyrzuty sumienia są tu bezprzedmiotowe, ponieważ nie jest to kwestia Pani woli, lecz biologicznego wyczerpania zasobów, na które suplementy bez recepty nie pomogą. Najważniejszym i pilnym krokiem na teraz jest konsultacja u lekarza psychiatry, który pomoże farmakologicznie odbudować energię i zredukować lęk, oraz podjęcie psychoterapii, aby bezpiecznie i trwale odzyskać dawną radość życia.

Powodzenia

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Jak zakończyć związek, który powoduje zmęczenie i brak sensu życia, unikając negatywnych reakcji bliskich
Witam, jak mam porozmawiać z facetem aby zakończyć związek przez który czuję się ciągle zmęczona i nie chce z nim być. Bo nie mam sensu życia i boję się reakcji bliskich i ludzi dookoła?
Napady złości, brak ochoty na cokolwiek, zazdrość o partnerkę - jak sobie radzić?
Hej.Mam dziwne napady złości .wszystko mnie już od dłuższego czasu denerwuje .jakoś nie mam ochoty na nic .Do tego stałem się bardzo zazdrosny o partnerkę.Proste sytuację mnie wyprowadzają z równowagi i poprostu czepiam się o wszystko .
Jak wygląda depresja? Jakie są najczęstsze objawy, jak i te bardziej nietypowe?
Jak wygląda depresja?
Podejrzewam u męża ChAD. Psychiatra dał leki, ale nie postawił diagnozy - mąż ma napady lęku i poczucie beznadziei. Czy tak może być?
Od kilku dziesięciu lat podejrzewam że maz ma chad.Po rozmowie z psychiatra przekazałam informacje oczywiscie maz to potwierdził.. Nie chcial wcześniej iść do psychiatry.Do dnia jak dostal okropnego napadu leku paniki był nie do życia to była katastrofa.Wiedzialam jak postepowac bo od 5 lat czytam o xhad.Lekarz przepisał silny środek uspakajajacy i kwetiapune .Leki zaczęły dzialac po miesiącu.Maz wcześniej przed rozmową z psychiatra nie spał 6 dni.Po kwetiap7nie przespal 5 godz to był sukces.Nurt7je mnie pytanie dlaczego kekarz nie dał diagnozy mimo że pi rozmowie z nami odpowiedzi na zadawane pytania i opowiedzeniu przez nas jakie objawy od kilkunastu lat występowały nie odpowiedział k9nktetnie mimo że wszystko wskazuje na chad.Jeszcze pytanie mimo że jest dużo lepiej przeważnie rano ma napady leku i beznadziei czy to tak ma byc i czy to wkoncu ustąpi?
Poczucie pustki, bezsensowności, trudności ze snem - jak sobie radzić?
Witam, jestem kobietą, mam 29. W przeciągu ostatnich niecałych 2 lat przeżyłam dużo w życiu, co może na mnie wpływ. Było to odrzucenie, zdrada, porzucenie, choroba nowotworowa i leczenie onkologiczne. Od jakiegoś dłuższego czasu nie radzę sobie sama ze sobą. Czasami czuję się jakbym była obca dla siebie, jakby to nie ja. Czuję pustkę, nie odczuwam radości, nie umiem nawet płakać, jedynie łatwo się złoszczę i wybucham gniewem. Czuję się beznadziejna, do niczego i nikomu niepotrzebna. Wiem, że wszyscy mają mnie gdzieś. Czuję, że lepiej by było gdybym nie istniała. Chcę gdzieś zniknąć. Ostatnio zaczęły się dodatkowo problemy z zasypianiem, miewam koszmary, czasem budzi mnie własny krzyk. Czasem, raz na kilka tyg. mam lepsze dni. Wtedy wiem, że dam radę, mam więcej energii i lepszy humor, nic nie potrafi mnie wtedy zdołować. Ale też wiem, że za jakiś czas wróci "ten gorszy czas"... Bardzo trudno się tak żyje. Co to może być? Jak sobie z tym radzić? Z góry bardzo dziękuję za pomoc.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!