
- Strona główna
- Forum
- inne, psychoterapia
- Czy krytyka rodzica...
Czy krytyka rodzica przez psychologa dziecięcego podczas wizyty jest zgodna ze standardami zawodowymi?
Dzień dobry, Niedawno miałem wizytę wraz z żoną u psycholog dziecięcej razem z moją trzyletnią córką, ponieważ ma ona trudności w nawiązywaniu relacji z rówieśnikami. Była to pierwsza wizyta. Niestety, podczas spotkania psycholog, zamiast skupić się na dziecku, koncentrowała się głównie na mnie i zaczęła mnie krytykować. Już po kilku pytaniach stwierdziła, że nie potrafię udzielać konkretnych odpowiedzi, odpowiadam wymijająco, a w moim postępowaniu wobec córki brak jest konsekwencji. Twierdziła również, że zbyt rozczulam się nad dzieckiem. Moim zdaniem moje obecne reakcje emocjonalne mogą wynikać z tego, że gdy moja córka była niemowlęciem, zakrztusiła się i ledwo udało się ją odratować, co bardzo emocjonalnie przeżyłem. Na moje pytania dotyczące postępowania w konkretnych sytuacjach psycholog odpowiadała w sposób wybuchowy i sugerowała, że jako ojciec powinienem wiedzieć, jak postępować. Dodatkowo psycholog komentowała postawę dziadka mojej córki, twierdząc, że za bardzo ją rozpieszcza. W mojej opinii dziadek jest osobą upartą, która rzadko zmienia zdanie, a więc trudno mu wytłumaczyć lub przekonać go do zmiany zachowania. Psycholog stwierdziła również, że pod płaszczykiem uprzejmości jestem podobny do mojego ojca – pełen agresji i zaborczości,upartości której nie okazuję na zewnątrz, a otoczenie może postrzegać mnie jako miłego a w głębi i tak jestem inny. Stwierdziła że ma 35 lat doświadczenia i nie jeden taki przypadek jak ja zna. Ponadto podczas wizyty powiedziała mojej żonie, że nie zdziwi się, jeśli wkrótce pojawię się u niej z innym partnerem. Chciałbym zapytać, czy takie zachowanie psychologa wobec rodzica jest właściwe i zgodne ze standardami zawodowymi. Rozumiem, że psycholog musi ocenić sytuację rodzinną, aby prawidłowo zdiagnozować problem dziecka, jednak moja wizyta miała na celu uzyskanie wskazówek, jak postępować z córką, a nie ocenę mojej osoby czy relacji rodzinnych. Chciałbym nadmienić, że w związku z wcześniejszą depresją korzystałem już z wizyt u psychologów, które przebiegały w profesjonalnej atmosferze – najpierw przeprowadzany był dogłębny wywiad, a następnie spokojna i rzeczowa analiza sytuacji. Najbardziej niepokoi mnie nerwowe i krytyczne nastawienie psychologa wobec mnie oraz brak konkretnego wsparcia w kwestii wychowania córki. Moja żona rozważa kolejną wizytę u tej samej psycholog, jednak uważam, że warto rozważyć zmianę specjalisty. Będę wdzięczny za informację, czy tego typu zachowanie psychologa mieści się w standardach zawodowych i jak najlepiej postąpić w tej sytuacji.
Marcin
Justyna Bejmert
Cześć Marcinie, bardzo mi przykro, że masz takie doświadczenia. To, co opisujesz, nie mieści się w profesjonalnych standardach pracy psychologa dziecięcego i w tej sytuacji masz pełne prawo rozważać zmianę specjalisty. Masz rację, że psycholog pracując z dzieckiem powinien ocenić funkcjonowanie całej rodziny, ale nie powinien krytykować, ani wybuchać na pacjentów. Mam nadzieję, że znajdziecie specjalistę, który zaopiekuje się Wami w należyty sposób. Pozdrawiam Cię,
Justyna Bejmert
psycholog
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Ewelina Blicharz
Dzień Dobry
Opisany sposób postępowania psycholog mija się z profesjonalizmem. Jeśli dobrze rozumiem celem Państwa wizyty było uzyskanie wsparcia dla córki, nie natomiast diagnozowanie Pana (co zresztą byłoby nadużyciem po odpowiedzi na kilka pytań). Twierdzenia, jakie ta psycholog wysnuwała do Pana i żony, absolutnie nie mieszczą się w standardach tego zawodu. Zalecam poszukanie specjalisty, który skupi się na celu, z którym Państwo przychodzicie i będzie odnosił się do obojgu Państwa po partnersku.
Życzę wszystkiego dobrego
Gizela Maria Rutkowska
Witam uprzejmie.
Ta relacja przypomina mi wizytę u pewnego lekarza, zaczynąjąca się w kabarecie od słów: "niech się rozbierze...".
Ad rem, nie takie zachowanie psychologa jest absolutnie naganne. Do Pana prośba na przyszłośc. Proszę podczas spotkania z psychologiem, jakimkolwiek, nie czuć się petentem! Ma i miał Pan prawo do zakończenia tej wizyty natychmiast, gdy poczuł Pan, że przekroczone zostały pewne granice. Należało także podziękować Pani psycholog i zwyczajnie wyjść. Żona mogła zostać, jeśli jej to odpowiadalo. I jeszcze jedno - nic tej Pani psycholog nie usprawiedliwia. Może jest doświadczonym psychologiem, ale w tej sytuacji zwyczajnie się nie sprawdziła pod żadnym względem.
Pozdrawiam
Dr Gizela Maria Rutkowska
Psycholog
Terapeuta
Gizela Maria Rutkowska
Witam uprzejmie.
Ta relacja przypomina mi wizytę u pewnego lekarza, zaczynąjąca się w kabarecie od słów: "niech się rozbierze...".
Ad rem, nie takie zachowanie psychologa jest absolutnie naganne. Do Pana prośba na przyszłośc. Proszę podczas spotkania z psychologiem, jakimkolwiek, nie czuć się petentem! Ma i miał Pan prawo do zakończenia tej wizyty natychmiast, gdy poczuł Pan, że przekroczone zostały pewne granice. Należało także podziękować Pani psycholog i zwyczajnie wyjść. Żona mogła zostać, jeśli jej to odpowiadalo. I jeszcze jedno - nic tej Pani psycholog nie usprawiedliwia. Może jest doświadczonym psychologiem, ale w tej sytuacji zwyczajnie się nie sprawdziła pod żadnym względem.
Pozdrawiam
Dr Gizela Maria Rutkowska
Psycholog
Terapeuta

Zobacz podobne
Dzień Dobry. Poniżej opiszę swoją sytuację, ponieważ bardzo długo się zastanawiałem czy dobrze zrobiłem.
Jestem z żoną 10 lat po ślubie, mamy 5-letniego synka. Jeszcze przed małżeństwem planowaliśmy wspólne życie. Pomysłem moim było na wynajęcie mieszkania i w przyszłości odłożenie na coś swojego, niezależnego. Cały problem zaczął się w momencie, kiedy teściowa weszła w temat. Mieszka w domu, gdzie było 2 dorosłych i 3 dzieci, dom 2 kondygnacyjny. Padło stwierdzenie, po co będziecie wynajmować, skoro góra cała będzie dla Was (2 pozostałych dzieci). Zgodziliśmy się i zrobiliśmy remont, bo jak mówiła to będzie Nasze. Temat tego nasze nie wyszedł ode mnie, a od testowej. Po paru latach nadal nic się nie działo z zapisami. A do tego zaraz po skończonym remoncie dokooptowała Nam swojego synka do jednego z pokoi. Mnie się to bardzo nie podobało, bo chcieliśmy być niezależni, a nie mieć kogoś za ścianą, który myje sobie gary w naszym nowym sprzęcie. Oczywiście jej się to nie spodobało i odpowiedź była, że u Nas się żyje wszyscy razem. Uspokoiłem się i żyliśmy dalej. Gdy mieliśmy fundusze ,chciałem kupić dla nas mieszkanie. Wtedy pojawił się kolejny temat, ponieważ chcemy odejść a tu cała góra dla Nas. Ona chciała zapisać, tylko ja nie chce. Zaczęło mnie na nowo ruszać emocjonalnie. Do tego doszły spadki po zmarłym teściu, które przed śmiercią obiecywał nam, jak i swojemu wnukowi. Dla mnie pewne deklaracje i życzenia przed śmiercią są nie do podważenia, nawet już razem z teściem zaczęliśmy procedury pod budowę domu i zapisy.
Po śmierci się wszystko zmieniło, pierwsze dążyła, żeby to spieniężyć. Na moje pytanie, jak to jest, że teść obiecywał dla wnuka. To nawet na to potrafiła odpowiedzieć, że "teścia już nie ma". Zapisać nie chciała, ale w tym czasie pojawił się temat mieszkania, bo znalazło się dobre. Była w kropce, bo nie chciała dać, a dalej twierdziła, że mamy cała kondygnacje. Czar goryczy przelały jej słowa, że a co będzie, jak ona grunt zapisze, a ja się będę chciał rozwieść. Powiedziałem dość, wyprowadzamy się. Obecnie Nadal mieszkamy w tym domu, ale teren jest zapisany na Nas i jesteśmy na etapie wykończenia domu. Straciłem do Niej szacunek, dlatego, że chciałem jej pomóc po śmierci teścia i drugiego szwagra. A nie to, że była do mnie murem to jeszcze żaliła się na lewo i prawo na Nasze sprawy. Teraz obecnie trochę się uspokoiło, lecz nie chce słyszeć, jak tam nam idzie w budowie, nigdy nie była zobaczyć, ma to gdzieś. Lecz nadal mam jakieś wewnętrzne poczucie czy zachowałem się w porządku?
Jakie są alternatywy dla psychoterapii, gdy ona zupełnie nie pomaga? Byłam na bardzo wielu psychoterapiach, nawet tego nie zliczę, ale zawsze spotykałam się z ogromnym niezrozumieniem mojej sytuacji. Proszę mnie nie przekonywać do kolejnej terapii. Mam dość. Cierpliwość ludzka nie jest niewyczerpana. Jakie są alternatywy dla psychoterapii?

Wypalenie zawodowe - przyczyny, objawy i jak sobie z nim radzić?
Czy czujesz się ciągle zmęczony i zniechęcony do pracy? Możliwe, że doświadczasz wypalenia zawodowego – stanu wyczerpania, który dotyka coraz więcej osób. To poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne – sprawdź, jak sobie z nim radzić.