Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy moje odczucia o potencjalnej przyjaźni w pracy są słuszne?

Dzień dobry. Mam pewne pytanie. W mojej pracy jest osoba, którą bardzo lubię. Czuję, że to moja bratnia dusza i chciałabym się z nią zaprzyjaźnić. Chodzi o to, że ta osoba pracuje w innym wydziale i nigdy nie zamieniłam z nią ani słowa. Widziałam jednak jak prowadzi rozmowę z innymi ludźmi. Biorąc pod uwagę mowę jej ciała, barwę głosu i styl wysławiania się doszłam do wniosku, że ,,nadajemy na tych samych falach.'' Uważam, że mogłaby stać się ona moją serdeczną przyjaciółką. Czy myślą Państwo, że moje odczucia są słuszne, a może to tylko moja zbyt wybujała wyobraźnia? Pozdrawiam.
Joanna Michałek

Joanna Michałek

Dzień dobry,

czasami tak jest, że z nowo poznaną osobą czujemy się jakbyśmy znali się całe życie. Czasami jest taka znajomość bardzo intensywna i szybko się wypala, kończy.

Czasami ktoś staje na naszej drodze tylko na chwilę, jedną krótką chwilę!

Od nas zależy co wyciągamy z tych chwil, spotkań, doświadczeń.

Nie wiem czy ta osoba mogła by być dla ciebie przyjaciółką myślę, że nikt tego nie wie 😉 Ale może spróbować choć porozmawiać z nią i zobaczyć czy to co czuje z daleka z bliska się również potwierdza...

 

Powodzenia!

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Dzień dobry. Myślę, że warto zachować tutaj pewną ostrożność. To, że czyjaś mowa ciała, sposób bycia czy styl komunikacji budzą w nas sympatię i poczucie podobieństwa, jest całkowicie naturalne. Czasami rzeczywiście trafnie wyczuwamy, że z kimś mogłoby nam się dobrze rozmawiać.

Jednocześnie na tym etapie znasz tę osobę głównie ze swoich obserwacji. Nie miałyście jeszcze okazji się poznać, porozmawiać czy sprawdzić, jak wyglądałby między Wami rzeczywisty kontakt. Dlatego trudno stwierdzić, czy jest to przeczucie oparte na trafnej intuicji, czy raczej wyobrażenie stworzone na podstawie ograniczonej liczby informacji.

Nie oznacza to jednak, że Twoje odczucia są „niewłaściwe”. Czasem właśnie od zainteresowania czy sympatii zaczynają się wartościowe znajomości. Różnica polega na tym, że prawdziwą odpowiedź można poznać dopiero wtedy, gdy pojawi się realny kontakt.

Mam też poczucie, że za Twoim wpisem stoi potrzeba bliskości i znalezienia osoby, z którą mogłabyś poczuć głębsze porozumienie. To bardzo ludzka potrzeba. Być może warto dać sobie szansę na poznanie tej osoby krok po kroku, bez zakładania od razu, że będzie bratnią duszą lub serdeczną przyjaciółką. Czasami najpiękniejsze relacje rozwijają się właśnie wtedy, gdy pozwalamy im dojrzewać w swoim tempie.

Jeżeli zauważasz, że często tworzysz silne wyobrażenia o relacjach jeszcze przed ich rozpoczęciem albo temat bliskości i przywiązania jest dla Ciebie źródłem trudności, rozmowa z psychologiem również może być ciekawą przestrzenią do przyjrzenia się tym doświadczeniom.

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry,

Myślę, że Pani odczucia są jak najbardziej zrozumiałe. Czasem już po sposobie bycia, mówienia czy zachowania drugiej osoby czujemy z nią pewne podobieństwo i sympatię. Warto jednak pamiętać, że na razie zna Pani głównie swoje wrażenie o tej osobie. Dopiero bezpośredni kontakt pokaże, czy rzeczywiście nadajecie na tych samych falach.

Nie nazwałabym tego wybujałą wyobraźnią, raczej ciekawością i otwartością na nową relację. Być może warto zrobić mały krok i spróbować nawiązać rozmowę.

 

Edyta Kotula | Psycholog, Psychotraumatolog

Małgorzata Klimowska

Małgorzata Klimowska

To możliwe, że trafnie odczytuje Pani pewne cechy tej osoby. Jednocześnie dopiero bliższe poznanie pozwala zweryfikować pierwsze wrażenie. Być może warto potraktować swoje odczucie jako zaproszenie do rozmowy, a nie jako dowód, że już wie Pani, jaka ta osoba jest.

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

Czasami już po obserwacji czyjegoś sposobu bycia, mówienia czy reagowania możemy poczuć sympatię i wrażenie podobieństwa. Intuicja społeczna bywa zaskakująco trafna. Jednocześnie warto pamiętać, że na ten moment zna Pani głównie obraz tej osoby widziany z zewnątrz. Prawdziwa przyjaźń rodzi się dopiero wtedy, gdy obie osoby mają okazję się poznać, porozmawiać i sprawdzić, czy rzeczywiście dobrze czują się w swoim towarzystwie.

Nie nazwałabym tego wybujałą wyobraźnią, a raczej wstępnym wrażeniem i ciekawością drugiego człowieka. To, że czuje Pani, iż „nadajecie na tych samych falach”, może być dobrym impulsem, by spróbować nawiązać choćby krótką rozmowę i zobaczyć, co wydarzy się dalej.

Proszę dać sobie prawo do tej sympatii, ale jednocześnie zostawić przestrzeń na odkrycie, jaka ta osoba jest naprawdę. 

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając Pani wiadomość, pomyślałem o tym, że czasami bardziej niż sama osoba przyciąga nas to, jak się przy niej czujemy, nawet jeśli jeszcze jej nie znamy. Bywa, że czyjś sposób bycia budzi w nas poczucie spokoju, zaciekawienia czy bliskości i to jest całkowicie naturalne. Jednocześnie warto zostawić miejsce na to, by rzeczywistość mogła Panią zaskoczyć. Może się okazać, że rzeczywiście świetnie się dogadacie, ale równie dobrze może Pani odkryć coś zupełnie innego. Ani jedno, ani drugie nie oznacza, że Pani intuicja była „zła” tylko po prostu pierwsze wrażenie to dopiero początek poznawania drugiego człowieka. Może więc zamiast zastanawiać się, czy to już „bratnia dusza”, warto potraktować to jako zaproszenie do zrobienia pierwszego, niewielkiego kroku np. krótkiej rozmowy czy zwykłego „dzień dobry”. To właśnie prawdziwy kontakt, a nie wyobrażenia, pokaże, czy między Wami jest przestrzeń na bliższą relację.

 

Wszystkiego dobrego!

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Pani Martyno,

To, że ma Pani pozytywne pierwsze wrażenie i czuje, że ta osoba jest Pani bliska pod względem sposobu bycia, jest możliwe. Jednocześnie warto pamiętać, że bez bliższego poznania łatwo uzupełniamy obraz drugiej osoby własnymi wyobrażeniami. Najlepiej potraktować to jako ciekawość i stopniowo budować kontakt, dopiero z czasem będzie można przekonać się, czy rzeczywiście nadajecie na tych samych falach.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry,

To, że czuje Pani sympatię do tej osoby i ma wrażenie, że mogłybyście dobrze się rozumieć, jest całkowicie naturalne. Czasami już pierwsze obserwacje sposobu bycia, komunikacji czy wartości sprawiają, że odczuwamy z kimś pewnego rodzaju bliskość lub poczucie podobieństwa . Jednocześnie warto pamiętać, że na tym etapie są to przede wszystkim Pani przypuszczenia, ponieważ nie miały Panie jeszcze okazji lepiej się poznać. Dopiero wspólne rozmowy i budowanie relacji pozwolą zweryfikować, czy rzeczywiście nadajecie na tych samych falach. Nie oznacza to jednak, że Pani intuicja jest błędna k  po prostu potrzebuje czasu i doświadczenia, aby mogła znaleźć potwierdzenie w rzeczywistości. Zachęcałabym, aby dać tej znajomości szansę rozwijać się w naturalnym tempie, bez wywierania na sobie presji, że od razu musi stać się wyjątkową przyjaźnią. Wiele wartościowych relacji powstaje właśnie wtedy, gdy pozwalamy im dojrzewać krok po kroku.

 

Trzymam za Panią kciuki. 😊

 

Pozdrawiam,
psycholog Wiktoria 🩵

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z zakończeniem toksycznego związku z alkoholikiem?
Witam. Jestem juz po czterdziestce a mój związek trwał 14 lat. Mamy 11 letnie dziecko. Mieszkam za granicą, gdzie nie mam wsparcia rodziny koło siebie. Mój partner w 2020 przeszedł tutaj terapię w ośrodku AA i przez 4 lata nie pił. Jednak w tym czasie zamienił uzależnienie od alkoholu na ćwiczenia na siłownię. Już później się okazało, że wstrzykiwał sobie testosteron i inne wspomagające środki i używał tego dużo dłużej niż jest wskazane. Od 2022 zaczął się dziwnie zachowywać. Zrobił się agresywny i przewrażliwiony na swoim punkcie. Podejrzewał mnie non stop o zdradę z każdym napotkanym mężczyzną. Przeszukiwał mi telefon i non stop mnie kontrolował. Bez przerwy robił awantury, o to, że rzekomo ktoś się na mnie patrzy i ja na tego kogoś też z jakimiś podtekstami. Próbowałam mu pomoc myśląc, że jego dziwne zachowania są związane z zaburzeniami psychicznymi. Chodziliśmy po psychologach. Miał nawet terapię kilku miesięczną, która niewiele pomogła. W 2024 zaczal z powrotem pic alkohol i bardzo szybko popadł z powrotem w głęboki nałóg. Alkohol jeszcze bardziej pogorszył jego zaburzenia i zazdrosne oraz agresywne zachowania. Niejednokrotnie musiałam wzywać policje, ponieważ jego zachowania budziły mój strach. Nigdy mnie nie uderzyl z czystym zamiarem ale szarpał czy popychał a psychiczne znęcanie się było w tym czasie jego ulubioną rozrywką. Byłam w domu sama z dzieckiem i nie mieliśmy dokąd uciekać. Mój partner odbył w 2025 miesięczną terapię AA i później jeszcze kilka doraźnych ale za każdym razem wracał do nałogu coraz mocniej. Później się okazało, że od kilku lat używał też narkotyków typu kokaina czy amfetamina. W lipcu 2025 miałam poważny wypadek i złamaną nogę. Zostałam na kilka miesięcy unieruchomiona na wózku. W tym czasie mój partner upijał się gdzieś poza domem. Znikał na całe noce, wracał kolo 5 nad ranem i przesypiał całe dnie. A kiedy nie spał, awanturował się i wyzywał mnie od najgorszych, sugerując, że go zdradzam, kiedy go nie ma w domu. Za każdym razem świadkiem tego wszystkiego było nasze dziecko. Pod koniec października 2025 kiedy moja kontuzja pozwoliła mi na chodzenie o kulach przy którejś interwencji policji zarządałam tymczasowego zakazu zbliżania się do domu dla mojego partnera i wyprowadziłam się z domu z dzieckiem do naprędce wynajętego mieszkania. Po 10 dniach kiedy mój partner mógł wrócić do domu, a ja dzień wcześniej zabrałam ostatnie najpotrzebniejsze rzeczy, on wrócił do naszego domu z inna kobietą. Mieszkał z nią w naszym domu do końca marca tego roku. Od sąsiadów wiem, że w międzyczasie była tam non stop wzywana policja do pijackich awantur, zagłuszania ciszy nocnej. Mój ex-partner przez ten czas bez przerwy wysyłał do mnie różne obraźliwe wiadomości, próbując mi udowodnić jak bardzo go skrzywdziłam rzekomo odchodząc do innego mężczyzny. I non stop wysyłał mi informacje dotyczące jego nowej kobiety, próbując mi udowodnić jak bardzo jest ona ode mnie lepsza. Ja przez ten czas szykowałam sprawę z adwokatem o odzyskanie domu i wyłączne prawo do zamieszkania w nim a potem prawo do sprzedaży. W międzyczasie próbowałam polubownie porozumieć się z moim byłym partnerem, jednak jego wiecznie pijany umysł nie ogarniał nawet prostych codziennych spraw. Sprawę wygrałam i mój ex-partner został wyprowadzony siłą przez policję z domu razem ze swoja nową kobietą. Nie miał zamiaru się z domu wyprowadzić, nie był na sprawie, a dostarczonego wyroku, nawet nie otworzył koperty. Nie miał gdzie iść więc wylądował na ulicy. Po tygodniu od eksmisji pojechał do Polski, gdzie jego rodzina właściwie siłą zmusiła go do terapii w ośrodku leczenia uzależnień i przebywał tam 2 miesiące, do wczoraj. Teraz wyszedł i chce wracać do nas, do rodziny. Nie potrafi zrozumieć, że nas juz nie ma. Prosi mnie i błaga abym mu wybaczyła, bo on juz nie pije, bo to co zrobił było pod wpływem alkoholu. Pił okolo litra wódki dziennie przez prawie rok czasu i wiele rzeczy mu sie miesza we wspomnieniach, wielu rzeczy nie pamięta. Ale wszystko co złe tłumaczy uzależnieniem. I żebym o tym już nie myślała. Wiem że nie mogę mu wybaczyć. Dla swojego dobra i dziecka. Jestem w trakcie sprzedaży domu. Muszę podzielić wartość na pół i zacząć życie od nowa. Tylko czemu to tak boli? Jak uwolnić się od tego głosu z tylu głowy, który mi przypomina nasze dobre chwile? Dużo naczytałam się o traumie przywiązania, o wspołuzależnieniu i o narcystycznych manipulacjach. Wszystko wiem. I wiem, że nie mogę mu pozwolić, żeby to jak mnie krzywdził przez ostatnie 4 lata przeszło o tak ... do tego miał przez pół roku inna kobietę... i on jakby o tym zapomniał. Ode mnie chce żebym zapomniała, że ona była. Nasze dziecko przeżyło koszmar. A mój ex mi pisze, że mamy mu pokazać jak należy walczyć o rodzinę. Wszystko bzdury i manipulacja ... ale jak to zrobić żeby to tak nie bolało? Mieszkam w naszym domu i codziennie myślę co i gdzie on z tą kobietą robił. Kiedy odzyskałam dom wszędzie znajdowałam ślady ich seksoholizmu i wiem również z dokumentów policyjnych ze był jeden z powodów do wzywania policji przez sąsiadów. Robili to nawet w ogródku nie zważając na mieszkające za płotem dzieci. I wiem, że to wszystko jest ohydne i powinnam skupić się na sobie i dziecku ... ale budzę się rano i myślę jak on mógł mi to zrobić? Że przez niego straciłam prawie pół mojego zycia ... tracę mój wymarzony dom, bo nie stać mnie żeby go spłacić. Jak dalej żyć żeby nie oszaleć między wspomnieniami fajnej przeszłości i zgranego związku a nienawiścią za to co się wydarzyło złego. I jak zachować się kiedy on przyjdzie z przeprosinami i wiem, że pokaże tą najlepszą wersję siebie, ta którą kochałam... a mi w myślach cisną się na usta tylko same obelgi pod jego adresem ale serce jeszcze wciąż się nie dostosowalo do nowych warunków.
Jak profesjonalnie poinformowac klienta o braku dopasowania terapeuty i zakonczeniu wspolpracy?
Cześć! Jestem młodą psycholożką i chciałabym zapytać bardziej doświadczone osoby o Wasze sposoby na wymagająca dla mnie sytuacje w pracy. Zastanawiam się, jak przekazać klientowi, że mam poczucie, że nie jestem dla niego odpowiednią osobą do dalszej współpracy, że po prostu nie czuję między nami odpowiedniego dopasowania i mam wrażenie, że „nie kliknęło”. Chciałabym zrobić to w sposób profesjonalny, ale jednocześnie życzliwy i nienaruszający relacji z klientem. Jak Wy to komunikujecie? Czy macie swoje sprawdzone sformułowania albo sposoby prowadzenia takiej rozmowy? Będę ogromnie wdzięczna, jeśli podzielicie się swoimi doświadczeniami<3 Z góry dziękuję!
Problemy z granicami w relacji terapeutycznej: kiedy psycholog angażuje się zbytnio

Dzień dobry.
Mój partner korzysta z usług psychologa. Związane jest to z rozwodem i uzależnieniem od byłej żony (diagnoza psychologa). Tworzymy parę od 18 miesięcy. Pani psycholog wspierała go, kiedy mieliśmy konflikty. Powiedziała mi o uzależnieniu partnera i o tym, że jest dzieckiem DDA. Miało to na celu zrozumienie jego zachowań. Znała też moje problemy związkowe, bo opowiedział jej o nich mój partner.

Sama była w skomplikowanej sytuacji osobistej z partnerem i dzieliła się tym z moim partnerem. Dzwoniła do niego, opowiadała, jak jej źle, jakie ma kłopoty, płakała. Jej partner jest związany zawodowo z moim partnerem. Dzwoniła np. do mojego partnera z prośbami – np. o znalezienie mieszkania czy ziemi.

Doszło do sytuacji, kiedy brała ślub. Jej partner zaprosił nas na tę uroczystość. Na wysłane gratulacje nie odpowiedziała, ale wysłała do mojego partnera zdjęcie z urzędowym potwierdzeniem planowanego ślubu. Podczas wesela robiliśmy sobie zdjęcia z młodą parą. W trakcie sesji wyciągnęła dłoń do mojego partnera, zdjęcie zostało wykonane, po czym powiedziała do mnie: „Powinnaś mi podziękować, bo to dzięki mnie go masz”.

Drugi tekst, który padł w odpowiedzi na gratulacje, to: „Nastał w końcu ten dzień, na nasze i wasze szczęście”. To mnie bardzo zirytowało. Mój partner jest na mnie obrażony, bo uważa, że pani psycholog miała dobre intencje – że chodziło jej o to, iż miała duży wpływ na jego otwarcie się na nową relację.

Kiedy wychodziliśmy, pani psycholog wzięła mnie na bok i przeprosiła, mówiąc, że to dzięki niej wyszedł z uzależnienia od byłej żony i tym samym mogliśmy stać się parą. W tym czasie mój partner remontował mieszkanie dla jej męża. Po weselu pojechaliśmy posprzątać po remoncie. Robiłam to dla niego, żeby mu pomóc, ale czułam się fatalnie. Teraz on milczy, bo – jak mówi – musi ochłonąć.

Poproszę o ocenę sytuacji. Bo z mojego punktu widzenia sytuacja jest nieprawidłowa.

Jak poradzić sobie z chorobliwą zazdrością żony? Chcę wrócić do domu.
Od trzech lat moja żona ma objawy chorobliwej zazdrości po kłótniach i wojnach wyprowadziłem się z mieszkania zablokowała drugi raz telefon wiem czego wcześniej nie wiedziałem że to choroba i teraz wiem jak reagować na Jej oskarżenia chcę wrócić do domu czy jest to możliwe jak to zrobić żona ma 58 lat ja 63 warunki gdzie mieszkam są ciężkie a zimą będą tragiczne żona nie nadużywała alkoholu
Trudna współpraca z koleżanką po mobbingu i depresji – jak zadbać o siebie w pracy?
Zmagam się ostatnio z sytuacją w pracy, z którą nie umiem sobie poradzić. Parę lat temu zostałam przeniesiona do innego działu z powodu... No właśnie - był to dla mnie trudny czas, syn poważnie zachorował, był w szpitalu. Dotąd praca wymagała ode mnie sporo wyrzeczeń kosztem życia rodzinnego i pomimo, że starałam się nie zaniedbywać obowiązków zawodowych, kierowniczka uznała, że problemy rodzinne mogą zagrozić organizacji pracy działu i po paru miesiącach udowadniania mi, że przestałam się nadawać do tej pracy, zostałam przeniesiona. Przypłaciłam to zdrowiem, niską samooceną i musiałam włożyć sporo pracy by dojść do siebie a przy okazji udowodnić wszystkim, że potrafię dobrze pracować. Minęło sporo czasu, awansowałam, mam bardzo dobre układy z nowym kierownikiem, lubię swoją pracę i cenię sobie dobrą atmosferę w dziale. Niestety do naszego działu, a dokładnie do mojego pokoju, została przeniesiona koleżanka z poprzedniego działu, która wróciła po dłuższym zwolnieniu z powodu ciężkiej depresji po mobbingu w poprzednim dziale. Niestety ta koleżanka w stosunku do mnie zachowywała się w poprzednim dziale bardzo źle, mając kierowniczkę po swojej stronie (przyjaciółki z lat szkolnych), była powodem wielu nieprzyjemności, które mnie tam spotkały. Niestety, z niewiadomych przyczyn, mobbing dotknął również jej osobę, a jej przyjaźń zamieniła się w toksyczną relację. No i do rzeczy - rozumiem, co przeżyła, nie chcę dokładać jej zmartwień po takim doświadczeniu, ale sytuacja mnie przerasta. Ona ma zmienne nastroje, przyznaje, że może popełniać błędy w pracy, ponieważ jest na silnych lekach uspakajających i często jest otumaniona. Zażywa też psychotropy, jak mi przekazała. Nic czuję się komfortowo, otrzymując takie informacje. Często boi się poprzedniej kierowniczki, potrafi pół dnia rozpamiętywać stare sytuację, ma przeczucia, że tamta czai się, by ją zniszczyć.A po chwili odgraża się, że to ona ma asy w rękawie by ją załatwić. Jest bardzo wścibska, rano przed pracą plotkuje po pokojach a później znosi wszystkie zebrane informacje i dzieli się nimi ze mną. Parę razy powiedziałam jej wprost, że nie interesują mnie tego typu wiadomości. Ciężko przyswaja wiedzę, choć staram się być spokojna i cierpliwa, a winą za błąd obarcza mnie. Mam swoją pracę, którą muszę wykonać a przy okazji uczę ją. Nie mam czasu by ciągle pozytywnie ją nastawiać, tłumaczyć, że nikt jej nie robi pod górkę. Nie czuję się na siłach, by codziennie ją motywować. Jestem zmęczona, czuję się jakbym była w potrzasku - na samą myśl o tym by zasygnalizaować cokolwiek szefowi, czuję wyrzuty sumienia, że nie powinnam bo ona została skrzywdzona, a z drugiej strony sama mam dość bycia psychologiem, psychiatrą mając w pamięci jej zachowania z poprzedniego działu, które mnie również zraniły i spowodowały, że prawie straciłam pracę.Proszę o pomoc, jak postąpić w tej trudnej sytuacji.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!