Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy można przychodzić na terapię pod wpływem alkoholu? Problemy z otwieraniem się na terapii

Czy można przychodzić na terapię pod wpływem alkoholu? Wiem, że to głupie pytanie, ale mam ogromny problem z "otworzeniem się", dopiero jak wypiję, to robię się "otwarty". Na co dzień jestem bardzo małomównym i skrytym człowiekiem, ale jak się napiję to "gęba mi się zamyka". Na przykład jakby wypić dwa piwa to czy psycholog może mnie wyprosić z gabinetu?

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry. Na terapię nie powinno się przychodzić pod wpływem alkoholu i wielu terapeutów, może z tego powodu przerwać spotkanie. Nie chodzi o to, by zrobić pacjentowi na złość czy go ukarać, ale chodzi tu przede wszystkim o bezpieczeństwo i skuteczność terapii. To, że trudno Ci sie otworzyć bez alkoholu to zdecydowanie temat warty wniesienia na sesję. Nie musisz być w tym idealny, nie musisz od razu mówić wszystkiego, czasem "otwieranie się" trochę trwa. Pamiętaj, że tylko szczerość wobec terapeuty zwiększy szansę na skuteczność terapii. Trzymam kciuki,

 

Justyna Bejmert

psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Tomasz Pisula

Tomasz Pisula

Dzień dobry,

 

 

Nie można. Powinien wyprosić; jeśli znajdzie Pan kogoś, kto nie wyprosi, to należy się zastanowić, dlaczego.

 

Psychoterapia jest trudna. Bez przejścia tej trudności nie poprawi Pan swojego funkcjonowania.

 

Powodzenia,

Tomasz Pisula

Psycholog, psychoterapeuta

Barbara Szeliga

Barbara Szeliga

Witaj,

 

Chyba w jakiś sposób przeczuwałeś odpowiedź :) - nie nie można być pod wpływem żadnych substancji psychoaktywnych w trakcie sesji.  Będąc pod wpływem alkoholu, zmienia się twój sposób reagowania, przetwarzania myśli i alkohol dodatkowo maskuje problem. Mówisz, że jesteś skrytym człowiekiem, a po alkoholu stajesz się osobą bardzo rozmowną - widzisz różnicę? Gabinet psychologa jest miejscem na prawdziwego Ciebie, a psycholog w nim jest po to, aby pomóc Ci się otworzyć, nauczyć i pokazać zdrowe strategie radzenia sobie bez użycia alkoholu. 

 

Pozdrawiam,

Barbara Skultecka

Elza Grabińska

Elza Grabińska

Szanowny Panie,

nie, nie powinno się przychodzić na terapię pod wpływem alkoholu i tak, terapeuta może odmówić pracy lub poprosić o opuszczenie gabinetu.

Alkohol zaburza emocje, pamięć i ocenę sytuacji, a terapia opiera się na realnym kontakcie z tym, co Pan przeżywa. W terapii warto właśnie pracować nad tym lękiem, który odczuwa Pan bez alkoholu i zamknięciem na trzeźwo, w bezpiecznym tempie. Dobry terapeuta nie będzie Pana poganiał ani oceniał za małomówność, to też ważna informacja do pracy.

 

Wszystkiego dobrego,

Elza Grabińska, psycholog.

Dagmara Kubik

Dagmara Kubik

Dzień dobry,

Odpowiadając na pytanie, to na sesję psychoterapii nie powinno się przychodzić pod wpływem alkoholu. Jeśli terapeuta zauważy, że pacjent jest pod wpływem, ma prawo (a często obowiązek) przerwać spotkanie lub poprosić o jego przełożenie. Nie jest to kara ani ocena, lecz warunek bezpiecznej i sensownej pracy terapeutycznej. Jednocześnie to, co Pan opisuje – że łatwiej „otworzyć się” po alkoholu – jest bardzo ważnym tematem do poruszenia w terapii. W psychoterapii nie chodzi o to, by mówić dużo, lecz by wspólnie przyglądać się temu, dlaczego mówienie jest trudne, co je blokuje i czego Pan się w tej sytuacji obawia. Warto powiedzieć o tym terapeucie wprost już na początku. Taka trudność nie jest przeszkodą w terapii – często jest jej istotnym punktem wyjścia.

 

Życzę powodzenia i wszystkiego dobrego

Aleksandar Daničić

Aleksandar Daničić

Dzień dobry,
 

nie można przychodzić na terapię pod wpływem alkoholu. Pańskie obawy co do otworzenia się przed obcą osobą nie są  jednak rzadkością, a terapeuci i terapeutki są co do zasady przeszkoleni w kontaktach z innymi. Warto  więc spróbować terapii i przekonać się, czy po kilku sesjach dalej będzie Pan miał taką trudność.


Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Aleksandar Danicic
 

Dagmara Łuczak

Dagmara Łuczak

Dzień dobry,

to nie jest głupie pytanie.


Jednakże na terapię nie powinno się przychodzić pod wpływem alkoholu. Większość terapeutów pracuje tylko z osobą trzeźwą. Jeśli psycholog rozpozna objawy zażycia środków odurzających, takich jak alkohol czy narkotyki, może przerwać sesję albo jej nie rozpocząć. Alkohol zmienia emocje i sposób mówienia, dlatego nie ma szansy, aby terapia działała tak, jak tego oczekujemy.


To, że po alkoholu łatwiej Ci się otworzyć, jest bardzo ważną informacją. I naprawdę warto powiedzieć to terapeucie wprost. Alkohol obniża napięcie i lęk, które na co dzień Cię blokują. To znaczy, że Twoja nieśmiałość i wycofanie z czegoś wynikają. Nie jest to bez znaczenia diagnostycznego.

Przyjście na sesję trzeźwym i powiedzenie, że trudno Ci mówić, jest w pełni w porządku. Cisza w gabinecie jest dozwolona. Małomówność również. Terapeuta nie oczekuje, że będziesz otwarty od razu. Dla wielu osób terapia zaczyna się właśnie od blokady i napięcia.


Najlepsze, co możesz zrobić, to powiedzieć terapeucie dokładnie to, co tu napisałeś. Dobry terapeuta potraktuje to jako punkt wyjścia do pracy, a nie problem.


Pozdrawiam, 

Dagmara Łuczak 

Psycholog 

Elżbieta Byzdra-Rafa

Elżbieta Byzdra-Rafa

Dzień dobry 🙂 

Przypuśćmy, że dałoby się dopuścić taką   możliwość tzn, że przyjdzie Pan na terapię pod wpływem alkoholu, to czego by się Pan mógł tam nauczyć? Utrwaliłby Pan schemat: "alkohol = otwartość, brak alkoholu = trudności w komunikacji" Ten schemat mógłby się rozrastać na inne obszary życia i funkcjonowanie bez alkoholu przestałoby być w możliwe. A przecież nie o to Panu chodzi... Równie dobrze mógłby Pan uczyć się pływać na dywanie, a gdy się Pan nauczy, wtedy pójdzie Pan na basen 😉

A tak na serio: 

Żaden psychoterapeuta, terapeuta, psycholog, psychiatra nie pracuje z osobami, które są pod wpływem alkoholu. Nawet w terapii uzależnień. Alkohol zmienia świadomość i postrzeganie siebie i świata. Wszystkie rozmowy w terapii tylko i włącznie na trzeźwo. Niekiedy nawet po dłuższym okresie detoxu. Dopiero wtedy możliwa jest prawdziwa rozmowa i przepracowanie problemów. 

Jeśli ma Pan trudności z rozmową, czuje się Pan " zamknięty", nie rozmawia Pan o problemach, to jest to dobry powód, aby przyjść trzeźwym na terapię. Terapeuta ma wspierające narzędzia, aby pomóc Panu przezwyciężyć te bariery...

"Rozwiązywanie" trudności alkoholem, to otwieranie drzwi do uzależnienia...

 

Pozdrawiam 

Elżbieta Byzdra -Rafa 

Counsellorka Gestalt

Kamil Gołuszka

Kamil Gołuszka

Bardzo ważne w psychoterapii jest, by być w pełnym kontakcie ze sobą i swoimi uczuciami, alkohol niestety wiele rzeczy "przytłumia". Psychoterapeuta, by móc Ci pomóc, potrzebuje kontaktu z Tobą takim, jakim jesteś bez alkoholu. Na pewno kontakt w gabinecie pod wpływem alkoholu nie będzie dla Ciebie w żaden sposób pomocny. Ale, jeśli już się zdecydujesz, by wybrać się do psychologa, psychoterapeuty, opowiedz mu o tych myślach i o tym, że zastanawiałeś się, czy nie przyjść pod wpływem alkoholu. Może to być bardzo pomocne.

Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Na terapię nie przychodzi się będąc pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających. Psycholog powinien taką osobę wyprosić. Decyzja o rozmowie i terapii musi być świadoma, nie na"bani". 

Dr Gizela Maria Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

Julian Toczek

Julian Toczek

Wskazaniem dla osoby chcącej uczestniczyć w rozmowie z lekarzem, psychologiem lub psychoterapeutą jest przyjście na spotkanie w stanie bez działania alkoholu, substancji psychoaktywnych i leków za wyjątkiem tych zażywanych zgodnie z zaleceniem lekarza. 

Zapewne decyzja o rozmowie z osobą będącą pod działaniem w/w substancji pozostaje każdorazowo w gestii specjalisty i może również zależeć od miejsca, gdzie taka rozmowa się odbywa.

 

Zuzanna Zbieralska

Zuzanna Zbieralska

Dzień dobry,

Tak, psycholog może wyprosić z gabinetu, jeśli przyjdzie Pan pod wpływem alkoholu i szczerze odradzam spożywania alkoholu przed konsultacją. Nie dlatego, że tak się "nie powinno", ale przede wszystkim dlatego, że pod wpływem alkoholu funkcje mózgu są ograniczone, co stanowczo wyklucza skuteczność terapii. Spotkania z psychologiem czy terapeutą to też przede wszystkim praca nad relacją, która jest głównym czynnikiem leczącym, a po spożyciu alkoholu niestety stworzenie otwartej i prawdziwej oraz szczerej relacji staje się niemożliwe. Kolejną kwestią jest to, że jeśli spotkania miałyby się odbywać pod wpływem alkoholu, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie byłby Pan w stanie wprowadzać wypracowanych zmian podczas sesji w życie już na trzeźwo. To jednak naturalne, że przed spotkaniem z psychologiem pojawia się jakiś stres, jest to bardzo częstym zjawiskiem i z pewnością nie musi się Pan obawiać, że psycholog w jakikolwiek sposób Pana oceni. Spotkania z psychologiem powinny być przestrzenią, gdzie może Pan swobodnie dzielić się swoimi doświadczeniami, w atmosferze akceptacji i zrozumienia. Jeśli jest Panu zbyt ciężko wybrać się na wizytę stacjonarną, być może lepszym rozwiązaniem na początek byłaby konsultacja online.

 

Trzymam kciuki i pozdrawiam ciepło,

Zuzanna Zbieralska, psycholożka. 

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


psychologowie zazwyczaj nie prowadzą terapii, gdy osoba jest pod wpływem alkoholu – nie chodzi o ocenę, tylko o bezpieczeństwo i skuteczność pracy. Alkohol zaburza koncentrację, pamięć i zdolność do refleksji, więc rozmowa może nie przynosić efektu, a terapeuta może poprosić o przełożenie spotkania. To normalne, że otwieranie się jest trudne – w terapii można uczyć się „bycia otwartym” bez alkoholu, stopniowo, w bezpiecznym tempie.

Warto porozmawiać o tym na terapii. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska D

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Niestety, na terapii nie powinna pojawiać się osoba pod wpływem alkoholu. A jeżeli nawet się pojawi, to specjalista ma prawo do niewykonania świadczenia. Ale myślę, że tutaj problem tkwi głębiej. Po pierwsze terapia uzależnień, gdyż mniemam, że jest pan uzależniony albo to wypiera. Oczywiście ostatecznie taką diagnozę wydaje lekarz psychiatra a nawet gdy Pan jest przekonany, że nie ma problemu, to warto jednak się o tym przekonać u specjalisty. Nieśmiałość może wynikać z różnych czynników a terapia to nazwie i przepracuje. Skoro idzie Pan do specjalisty, to proszę mimo wszystko jednak iść bez "jednego głębszego" i przekonać się, że specjalista nie ocenia a milczenie w gabinecie także jest mową. Warto dać szansę sobie i tej drugiej stronie. Uczenie się funkcjonowania " na trzeźwo" może być trudne, ale także przynosi za sobą wartości edukacyjne, kiedy Pan zobaczy siebie w innym świetle. A ważne jest to, co odkrywamy sami. Proszę dać sobie i terapeucie szansę. Przekona się Pan, że warto. Powodzenia. 

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,


to wcale nie jest głupie pytanie, tylko bardzo szczere. Nie powinno się przychodzić na terapię pod wpływem alkoholu, większość psychologów nie przeprowadza wtedy sesji i tak, mogą poprosić o jej przerwanie lub przełożenie. Alkohol zmienia dostęp do emocji, obniża kontrolę i zniekształca proces terapii, więc spotkanie traci sens terapeutyczny.

Ważne jest jednak coś innego: to, że alkohol „otwiera” Pana, jest informacją diagnostyczną, a nie problemem samym w sobie. Pokazuje, że trudność leży w lęku, napięciu i kontroli, a nie w braku emocji. Dobry terapeuta będzie umiał pracować właśnie z tym, powoli, bez presji na „gadanie”, ucząc bezpiecznego otwierania się na trzeźwo. Warto powiedzieć o tym wprost na terapii; to może być bardzo dobry punkt wyjścia do realnej zmiany.


Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

inteligencja

Darmowy test samooceny inteligencji emocjonalnej

Zobacz podobne

Czy psychoterapia pomoże mi być lepszym człowiekiem?
Czy psychoterapia pomoże mi być lepszym człowiekiem i pozwoli na odbudowanie relacji?
Jak radzić sobie z kontrolą i krytyką w małżeństwie? Szukam pomocy
Jestem mężatką, ale coś jest nie tak w moim małżeństwie. Często czuję się przy mężu głupia i poniżana. Zdarzyło się, że nazwał mnie wprost „głupią” lub „kretynką”. Nie jestem tak wykształcona jak on i mam słabszą pamięć do dat czy nazwisk, co czasami powoduje, że gdy mnie o coś pyta, a ja nie pamiętam, zaczyna mi dogadywać. To nie są żarty – mam wrażenie, że są to zarzuty, jakby chciał mi udowodnić, że jestem mniej inteligentna. Zdarza się, że używa trudnych słów, po czym pyta, czy znam ich znaczenie. Gdy przyznaję, że nie wiem, irytuje się lub zachowuje się protekcjonalnie. Czuję, że podkreśla moją niewiedzę, by się wywyższyć. Mąż zwraca mi uwagę na wszystko – wszystko musi być zrobione po jego myśli. Nawet drobiazgi, jak gaszenie światła, przekręcanie zamka czy odkładanie talerza. Często te pytania brzmią kontrolująco i przytłaczają mnie typu dlaczego nie zgasiłaś światła i nie jest to pytanie retoryczne, tylko mam odpowiedzieć, zawsze muszę mu na nie odpowiadać. Czuję się zmęczona tą ciągłą kontrolą i krytyką. Wczoraj mąż powiedział mi, że on zasługuję na kogoś lepszego niż ja. Zapytałam, czy chce rozwodu, ale odpowiedział, że nie wie. Czuję się zagubiona i nie wiem, co mam robić. Nie wiem też, jak powinno wyglądać normalne, zdrowe małżeństwo. Nie mam z kim o tym porozmawiać. Nie mam koleżanek, przyjaciółek, siedzę praktycznie 24h na dobę w domu. Mąż i tak nie pozwala rozmawiać o tym co się dzieje u nas Mąż nacisk żebym pracowała tylko w domu. Kiedy powiedziałam, że chcę pracować również stacjonarnie, zaczął mnie emocjonalnie obciążać – mówi, że przez to nasze psy będą same, że to moja wina, bo to ja chciałam psa. Pomija fakt, że decyzja o psie była wspólna. Czuję się w kryzysie. Nie wiem, czy to ja robię coś źle. Nie chcę bać się rozmów z mężem ani tego, że znowu będzie mnie przepytywał i irytował się, że jestem „taka”, nie wiem czemu ale ciągle czuje strach i obawę, ze coś robię źle. Ten ciągły stres, że nie spełniam jego oczekiwań, mnie przytłacza. Czuję się winna tego jaka jestem... potrzebuje szybkiej pomocy, nie wiem co mam robić.
Boję się samotności, za mną rozstania i teraz ciężka sytuacja. Bardzo mi ciężko. Jaka psychoterapia będzie dla mnie najlepsza?
Mam 31 lat. W ciągu 5 lat przechodzę 3 rozstanie. Sa to moje pierwsze związki, ponieważ na studiach nie chciałam sie angażować w relacje, miałam dużo znajomych i nie chciałam być ograniczona zakazami/fochami. Wracając do rozstań - rozstania się kończyły zazwyczaj w burzliwy sposób. Z 1 partnerem większa agresja była z jego strony, miał pretensje, że nie okazuje mu wystarczająco dużo miłości, na ostatnim spotkaniu krzyczeliśmy, trzasnął drzwiami i już go nie widziałam - związek trwał rok. Poźniej zaczęłam mój kolejny roczny związek, byłam bardzo zakochana i mówiłam sobie, że to miłość mojego życia. Mówiłam mu często, że go kocham, a on mówił mi. Miałam przyjaciółke, która wtedy była sama i zarzucała mi, że za bardzo jestem zafiksowana na punkcie tego chłopaka, zaczęła mi podkładać myśli, że on leci na swoją przyjaciółkę, że ona by była zła, gdyby widziała, że jej facet je z jednego słoika z inna kobieta (jedli raz jakieś buraczki, które przyniosła). W końcu w czasie ogromnego stresu w innych dziedzinach życia dostałam od niego zaproszenie na spotkanie z nim i jego inna przyjaciółką, ale byłam wtedy juz umówiona z tą moją przyjaciółką. Historia skończyła sie tak, że z tego spotkania pojechałam z przyjaciółka na spotkanie chłopaka z ta druga przyjaciółka i wybuchła mega awantura, pamiętam, że bardzo krzyczałam, że mnie nie kocha, a ona, że jestem nienormalna. Poźniej wyjechałam z miasta na miesiąc i wypisywałam do niego jakieś żale, on sie odsuwał, a poźniej okazało sie, że jest w związku (2 miesiące po naszym rozstaniu) z ta dziewczyna od buraczków, a na koniec mi powiedział, że ja go popchnęłam w jej ramiona. Jednocześnie moja przyjaciółka, która mi doradzała wróciła do swojego eks i powiedziała mi, że nie może sie ze mna spotkać w czasie mojego kryzysu, bo ma chłopaka. Kontakt z nia i z moim eks sie urwał. To były osoby, z którymi spędzałam najwięcej czasu i nagle zostałam sama. Moja samotność trwała 7 miesięcy ( bardzo cierpiałam i zmieniłam sie, nie bylam juz ta osoba co wcześniej, zaczęłam sie bardziej przejmować wszystkim ) Jednak w mojego 1 w życiu samotnego sylwestra założyłam konto na Tinderze. Poznałam faceta, z którym spotykałam sie 2 miesiące, a on powiedział, że mnie nie pokocha, że szuka czegoś innego. Następnie wpadłam w wir randek i podeszłam zadaniowo do sprawy. Chciałam bardzo znaleźć kogoś odpowiedniego. Raz mnie odrzucali, znikali, raz ja to robiłam. W końcu poznałam mojego ostatniego chłopaka, z którym (jestem?) od 2 lat. Ostatnio stwierdziłam, że przypomina mi mojego ojca - jest zdystansowany emocjonalnie, cichy przy obcych ludziach, a wybuchowy i nerwowy do najbliższych. Jednocześnie pracowity, wierny i opiekunczy. Jest bardzo ambitny i zależy mu na stworzeniu super warunków do życia dla przyszlej rodziny. Widziałam go jako męża i ojca. Przeszkadzały mi jedynie te wybuchy złości, które pojawiały sie od czasu do czasu, a w tym roku kiedy przeprowadziliśmy sie z mojego mieszkania do jego mieszkania zaczęły pojawiać sie również niemiłe słowa - ''wypier*** z mojego domu'', ''odpier** sie'', a raz na wakacjach gdy przyczepił się, że odpięłam jego ładowarkę z kontaktu bez informowania go o tym, zaczęłam naśladować jego dziwny ton głosu i próbować być tak irytująca jak on - nazwał mnie wtedy głupią dziw*ą. Poźniej oczywiście za te wszystkie słowa przepraszał. Ale mimo tego, że było poźniej juz dobrze, planowaliśmy ślub, dom i dziecko, to te słowa 'głupia dziw*a' 'odpier***sie' do mnie wracały. Dodatkowo przez te dwa lata mi powiedział może 3 razy, że mnie kocha i to było po moim dopytywaniu o to po roku związku. Zaczęłam pytać czy podczas przysięgi małżeńskiej powie, że mnie kocha, a on, że powie i bardzo mnie to dziwiło, że nie może robić tego w domu, a na ołtarzu przy ludziach powie.. tak jakby na pokaz. Wszystkie te historie opowiedziałam, aby przeanalizować moje podejście do związku tego i przeszłych. Moim aktualnym problemem jest to, że 2 dni temu mój chłopak sie znowu przyczepił o absurdalnie głupią rzecz, była związana z jego aktualną pracą (za którą nic nie zarobi, ponieważ ta rzecz ma być w przyszłym portfolio jego startupu, a poświęca na nia od 2 miesięcy po 13 godzin dziennie), ale kompletnie na nią nie wpływała. Ja wyśmiałam, że przejmuje się bardziej tym niż organizator tego wydarzenia. W pewnym momencie pamiętam tylko, że stał nade mną i cały czas gadał. Nie chciało mi sie go słuchać i użyłam jego słow sprzed miesiąca ' odpier?** sie', a on do mnie powiedział 'wypier** z mojego domu'. Byłam w szoku, nic nie powiedziałam, a za jakiś czas podeszłam do niego zapytać czy on tak serio. On milczał i długo sie zastanawiał. Stwierdziłam, że skoro tak długo sie zastanawia to musze zacząć sie pakować. Płakalam i pakowałam sie. Była juz noc, wiec zadzwonilam do mamy przy nim(to kawalerka) aby poradzić się, co robić, bo chłopak kazał mi sie wyprowadzić. Nie wdawałam sie w szczegóły. Ale w końcu zostałam jedną noc. Następnego dnia rano po nieprzespanej nocy, z opuchniętymi oczami musiałam jechać do pracy. Przed pracą wrzuciłam do auta reszte moich rzeczy i pojechałam do pracy, a po pracy ruszyłam do mamy (250 km trasy). Teraz jestem u mamy, rozpakowałam wszystkie rzeczy, ale w środę musze być w Warszawie w pracy. Przeprowadziłam jedną spokojną rozmowę z nim i ustaliliśmy, że dopoki nie bede mogla wprowadzić sie do swojego mieszkania (jest aktualnie wynajmowane i ma miesiąc wypowiedzenia) to mogę mieszkać u niego. W tej rozmowie powiedział mi również, że mnie nie kocha, a jak dopytywałam dlaczego mi wcześniej mówił, że nie musi mówić, że kocha, bo miłość okazuje przez czyny to zaczął mówić, że tak było. Dwie sprzeczne rzeczy - to okazuje przez czyny czy nie kocha?. Później zaczęłam dopytywać czym dla niego jest miłość, a on ' że to takie poczucie, że mógłby porzucić wszystkie marzenia dla tej osoby' i że tego przy mnie nie ma. W tym zwiazku robił ze mna różne rzeczy, na które nie mial ochoty - podróż do Azji, która ostatecznie mu sie podobała, a również poszedł na terapie po namowach, aby pracować nad wybuchami złości. Jeszcze tydzień temu rozmawialiśmy o tym, gdzie weźmiemy ślub, mówił, że ma plan na oświadczyny, a wczoraj po tej kłótni powiedział, że mnie nie kocha tym swoim rodzajem miłości. Mi sie wydaje, że go kocham taką dojrzałą miłością, nie jest to taka miłość szalona/namiętna jak do poprzedniego chłopaka. Jestem w stanie pójść na kompromisy, on tez był w stanie pójść na nie dla mnie. Wspieraliśmy sie i motywowaliśmy. Nie było słów 'kocham Cie'. Akceptowaliśmy swoje niedoskonałości, no może ja nie akceptowałam jego obgryzania paznokci. Jestem aktualnie bardzo rozwalona psychicznie i zdezorientowana. Bardzo chcialabym z nim byc i aby przepracował sobie różne tematy na psychoterapii, a następnie sworzyć rodzine. Jutro mamy rozmawiać o tym wszystkim, ale mam przeczucie, że on nie będzie chciał być ze mna, ze sie przelało, mówi, że za często sie kłócimy, ze kłótnie zawsze eskalują do dużego stopnia. Zastanwiam sie czy to moja wina, jego czy nasza. Nie wiem jak poprowadzić jutrzejsza rozmowę, aby sie dobrze skończyła. Boję się, że się ostatesznie rozstaniemy i znowu bede sama. Dodatkowo jestem bardzo lękliwa i nie wyobrażam sobie, aby znowu przechodzić przez wir randek.. nie chce tego. Nie chce poznawać nowych ludzi. Nie chce tracić kolejnych ludzi z mojego życia. Czasami myślę, aby rzucic Warszawe, prace, sprzedać mieszkanie i przeprowadzić sie do mniejszego miasta, gdzie mam bliskich.. lecz tutaj nie ma dla mnie pracy, a zdalnej nie dostanę. W Warszawie aktualnie nie mam nikogo prócz mojego chłopaka i 2 znajomych koleżanek, które maja swoje życie. Strasznie boję sie samotności. Prosze o doradzenie co powinnam zrobić, jak żyć, jeśli jutro dojdzie do rozstania. Przez miesiac bede musiala mieszkac u niego, pozniej sie wprowadze do swojego mieszkania. Będę jezdzila do pracy, wracała, chodziła na basen/rower, jednak wszystko to będzie bardzo samotne. Ludzie w pracy nie zaspokoją mojej potrzeby ciepła i bliskości...Z drugiej strony boje sie, że jak wroce do niego, te te zachowania agresywne beda sie powtarzać, jednak z kolejnej strony zaczął pracować nad tym u psychoterapeuty, wiec jest jakaś nadzieja. Zapomnialam dodac , że drugie rozstanie bardzo przeżyłam, musiałam sie wspomagać lekami typu xanax.. chodzilam na hipnoterapie aby zmniejszyć ból, niestety przez caly czas zwiazku z moim aktualnym partnerem wracałam myślami do tego zerwania z poprzednim, caly czas je analizowalam i wydaje mi sie, że nadal bede mimowolnie do tego wracac. Jak nad tym zapanowac? jaki rodzaj psychoterapii bedzie dla mnie najlepszy? jak postapic jutro?
Szukam terapeuty - mężczyzny doświadczonego w pracy z mężczyznami z chronicznym odrzuceniem i niską samooceną
Dzień dobry, Szukam specjalisty (preferuję mężczyznę), który ma doświadczenie w pracy z mężczyznami doświadczającymi chronicznego odrzucenia w relacjach i mimowolnego celibatu. Głównym problemem, który chciałbym omówić, jest to, że jestem odrzucany przez kobiety z powodu mojego wyglądu — to wpływa na moją samoocenę, lęk przed odrzuceniem i funkcjonowanie seksualne. Próbowałem różnych strategii przez kilka lat i nie przyniosło to efektów. Czy ma Pan doświadczenie z podobnymi przypadkami? Czy możemy umówić krótką, 15-minutową konsultację online, by ocenić dopasowanie i metody pracy? Z poważaniem, Daniel
Mam wrażenie, że zgłaszając się do specjalisty zawiodę samą siebie...
Czuję się źle. Mam nerwobóle między łopatkami. Pobolewa mnie głowa. Na nic nie mam siły ani ochoty. Jakoś wstaję do pracy, a po niej zmuszam się do domowych obowiązków. Czasami mam ochotę płakać albo żeby nikt niczego ode mnie nie chciał. A potem myślę, że jestem dorosła, mam dzieci i muszę być odpowiedzialna. Czy powinnam się zgłosić do psychologa? Czy to tylko zimowa chandra? Bo mam wrażenie, że zgłaszając się do specjalisty to zawiodę samą siebie...
Eating disorders

Zaburzenia odżywiania – przyczyny, objawy i rodzaje

Zaburzenia odżywiania to poważne zaburzenia psychiczne związane z nieprawidłowymi zachowaniami żywieniowymi, negatywnie wpływające na zdrowie. Obejmują anoreksję, bulimię i kompulsywne objadanie się, ARFID, Pica, czy ortoreksję.