
- Strona główna
- Forum
- psychoterapia, rozwój i praca, zaburzenia nastroju
- Czy normalne, że po...
Czy normalne, że po roku terapii psychodynamicznej czuję się gorzej?
Anonimowy
Piotr Ziomber
Witam
Nie wiem jak jest w nurcie psychodynamicznym, ale czytam różne opinie jak o każdym nurcie zresztą. Sam jestem w szkole psychoterapii i wybrałem nurt poznawczo - behawioralny gdyż do mnie przemawia struktura sesji i zadania domowe. Trudno, aby po jednej wizycie poczuć się lepiej, a to że czuje się Pani gorzej jest naturalne. terapia to jest proces, w którym pacjent doświadcza różnych emocji, czasami nawet negatywnych i uruchamia w sobie mechanizmy obronne. To, co Pani czuje warto wnieść na kolejne spotkanie. Proszę pamiętać, że terapia to jest długi proces i nie należy oczekiwać spektakularnych zmian po kilku wizytach. Pisze Pani, że nie wie Pani o czym mówić. Więc proszę to także wnieść na sesję. To bardzo cenna informacja dla osoby, która Panią prowadzi. Proszę opowiedzieć o tym co Pani tutaj napisała. Ewentualnie zawsze można napisać na kartce co chce się powiedzieć i zwyczajnie czytać lub podać karteczkę terapeutce.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Renata Mazurowska
Dzień dobry, opisana przez Panią sytuacja jest częstym zjawiskiem w terapii i może być punktem przełomowym, jeśli tą refleksją podzieli się Pani ze swoim psychoterapeutą, to świetny materiał do wspólnej pracy, pozdrawiam i życzę powodzenia :) RM
Magdalena Ratajczyk
To, że samopoczucie jest gorsze może oznaczać, że terapia wkracza w inną, trchę głębszą fazę. Terapia nie polega jedynie na omawianiu bieżących wydarzeń, ale na pracy nad schematami i śladami pamięciowymi, które są przyczyną bieżących problemów. Jeżeli do tej pory pomagała, oznacza że wszystko jest ok. Wcześniej pracowaliście nad objawem (złe samopoczucie), a teraz pracujecie głębiej nad przyczyną tego, że się pojawia. Z całą pewnością nie jest to moment na zmianę terapeuty czy nurtu, a raczej na wejście głębiej w pracę nad sobą. Zdecydowanie warto poruszyć ten temat na terapii.
Pozdrawiam i życzę owocnej pracy
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Zatrzymałam się przy zdaniu, że „jedynym sposobem na bycie szczęśliwą jest niemyślenie o sobie i zajmowanie się tylko pracą”. Zastanawiam się, czy nie jest ono wyrazem zmęczenia ciągłym przyglądaniem się swoim przeżyciom, a nie rzeczywistą odpowiedzią na pytanie, czego Pani potrzebuje. Pisze Pani również, że mimo obecnych wątpliwości czuje się lepiej niż rok temu. To ważna informacja, bo łatwo skupić się na aktualnym dyskomforcie i nie zauważyć zmian, które już się wydarzyły. Myślę, że warto opowiedzieć terapeucie nie tylko o tym, że bywa Pani gorzej po sesjach, ale także o poczuciu zapętlenia i obawie, że utknęła Pani w miejscu. Rozmowa o samym procesie terapii często staje się ważnym elementem pracy, a nie oznaką, że terapia przestała działać.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Jakub Pawłowski
To, że po pewnym czasie terapii czujesz się chwilowo gorzej, nie jest czymś niezwykłym. Zwłaszcza w terapii psychodynamicznej zdarza się, że gdy zaczynamy docierać do głębszych emocji i schematów, pojawia się większy niepokój, zagubienie czy poczucie, że wszystko się „plącze”. Nie musi to oznaczać, że terapia nie działa.
Zwróciłbym uwagę na coś jeszcze – sama piszesz, że ogólnie funkcjonujesz lepiej niż rok temu. To ważna informacja, bo poprawa nie zawsze oznacza, że po każdej sesji będzie się czuło ulgę. Czasem jest odwrotnie – dyskomfort jest częścią procesu, który z czasem prowadzi do większego zrozumienia siebie.
Warto powiedzieć terapeutce dokładnie to, co napisałaś tutaj: że nie wiesz, o czym mówić przed sesją, że masz wrażenie zapętlenia i zastanawiasz się, czy terapia nadal Ci służy. Rozmowa o samym procesie terapii często bywa jednym z najważniejszych momentów leczenia.
Jeśli chodzi o lek, nie zakładaj od razu, że będziesz go przyjmować całe życie. U wielu osób, po osiągnięciu stabilizacji i utrwaleniu efektów terapii, możliwe jest stopniowe odstawienie pod kontrolą lekarza. Na razie najważniejsze wydaje się obserwowanie zmian i otwarta rozmowa zarówno z terapeutką, jak i psychiatrą.
Bożena Nagórska
Dzień dobry
Pogorszenie samopoczucia i poczucie zapętlenia po roku terapii psychodynamicznej są naturalnym etapem procesu, w którym po powierzchownym „wygadaniu się” zaczynają dochodzić do głosu głębsze, trudniejsze mechanizmy obronne i nieuświadomione opory. Ucieczka w pracoholizm i próba „niemyślenia o sobie” to kuszące, ale złudne sposoby na szczęście, które w rzeczywistości jedynie maskują lęk przed zmianą i mogą nasilić objawy po ewentualnym odstawieniu leków. Zamiast rezygnować z terapii z powodu chwilowego braku tematów, warto wnieść ten kryzys, poczucie nudy oraz obawy przed życiem bez leków bezpośrednio na sesję, ponieważ to właśnie ten opór i moment stagnacji stanowią teraz najważniejszy materiał do dalszej, skutecznej pracy nad trwałym spokojem.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska
Jagoda Jek
To, co Pani opisuje, jest czymś, co u części osób pojawia się w terapii psychodynamicznej. Czasami po okresie intensywnego mówienia o trudnych doświadczeniach przychodzi moment pewnego „zawieszenia” — jakby zabrakło kolejnych tematów albo pojawiło się pytanie: „i co teraz?”. Nie musi to oznaczać, że terapia nie działa.
W terapii psychodynamicznej zmiana często nie polega na tym, że nagle przestajemy myśleć o problemach, tylko bardziej na tym, że zaczynamy inaczej je rozumieć, przeżywać i reagować. To może być proces mniej spektakularny niż konkretne techniki, dlatego czasem trudno zauważyć, co właściwie się zmieniło. Sama Pani zauważa jednak ważną rzecz — „czuję się o wiele lepiej niż rok temu”. To jest istotny sygnał.
Warto też porozmawiać z terapeutką dokładnie o tym, co Pani napisała tutaj: że ma Pani poczucie zapętlenia tematów, że nie wie, po co przychodzi, że pojawia się myśl o rezygnacji. W terapii psychodynamicznej takie momenty są często bardzo wartościowym materiałem do pracy.
To zdanie: „jedynym sposobem na bycie szczęśliwą jest niemyślenie o sobie” też jest warte przyjrzenia się. Być może nie chodzi o to, żeby przestać myśleć o sobie, ale żeby myślenie o sobie nie zamieniało się w ciągłą analizę, ocenianie i szukanie, co jest „nie tak”.
Jeśli chodzi o lek — wiele osób przyjmuje leki przeciwdepresyjne długoterminowo, a decyzję o odstawieniu podejmuje się wspólnie z lekarzem, kiedy jest ku temu dobry moment. To, że lek pomaga, nie oznacza, że „oszukuje” Panią albo że bez niego nic nie działa.
Na ten moment nie spieszyłabym się z kończeniem terapii, tylko potraktowałabym ten kryzys jako temat na sesję. Po roku pracy możliwe, że weszła Pani właśnie w kolejny etap terapii, gdzie mniej chodzi o „wyrzucanie z siebie problemów”, a bardziej o budowanie nowego sposobu funkcjonowania.
Sylwia Skibińska
Dzień dobry. To co Pani opisuje, nie jest rzadkim doświadczeniem w terapii psychodynamicznej. Zdarza się, że po pewnym czasie terapii pojawia się poczucie utknięcia, zmęczenia powracającymi tematami czy nawet chwilowe pogorszenie samopoczucia. Nie musi to oznaczać, że terapia nie działa, czasem jest to etap głębszej pracy nad utrwalonymi schematami.
Jednocześnie zwróciłam uwagę na coś bardzo ważnego. Pisze Pani, że obiektywnie czuje się lepiej niż rok temu, a poprawa mogła być związana również z leczeniem farmakologicznym. To pokazuje, że zmiana jednak nastąpiła, choć być może nie jest jeszcze taka, jakiej Pani oczekuje.
Myślę, że warto powiedzieć terapeutce dokładnie to, co napisała Pani tutaj, że ma Pani poczucie zapętlenia, że przed sesją nie wie już, o czym mówić i zastanawia się Pani nad sensem dalszej terapii. To są bardzo ważne informacje i mogą stać się tematem kolejnych spotkań. Nie ma jednego scenariusza leczenia. U części osób po pewnym czasie możliwe jest stopniowe odstawienie leków, u innych farmakoterapia trwa dłużej, decyzję zawsze podejmuje się wspólnie z psychiatrą, biorąc pod uwagę przebieg choroby i aktualne funkcjonowanie.
Proszę dać sobie prawo do wątpliwości. One nie świadczą o porażce terapii, ale często są elementem procesu. Zachęcam, aby przed podjęciem decyzji o rezygnacji otwarcie porozmawiała Pani z terapeutką o swoich odczuciach. Bardzo często taka rozmowa okazuje się ważnym momentem w dalszej pracy terapeutycznej.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska

Zobacz podobne

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?
Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.
