
- Strona główna
- Forum
- inne, związki i relacje
- Dlaczego nadal...
Dlaczego nadal przypisuje się kobietom role domowe, mimo że pracują zawodowo?
Ania
Daria Składanowska
Dzień dobry Pani Anno,
rozumiem, że ta sytuacja budzi w Pani wiele emocji.
Warto spojrzeć na tę kwestię z szerszej perspektywy i zastanowić się nad podziałem ról zawodowych i domowych. Istotne jest, aby podział obowiązków opierał się na rozmowie, możliwościach i wzajemnym szacunku, a nie na stereotypach. Może Pani porozmawiać o tym z partnerem, osobą zaufaną lub psychologiem, który może zobaczyć tę sytuację z innej perspektywy.
Pozdrawiam,
Składanowska D
Psycholog, Doradca kariery
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Dominika Płoucha
Dzień dobry, pytanie, dlaczego Panią to rusza, mówi Pani o stereotypie, który nie musi być ,,żywy” w każdym domu, jak jest w Pani domu? Jak było w domu rodzinnym, jak Pani chce, by było w Pani związku? To Pani jest twórcą swojego życia, może Pani kształtować swoją rzeczywistość przez rozmowy z płcią przeciwną. Stereotyp, o Którym Pani mówi to uogólnienie, które może prowadzić do uprzedzeń. Wiem, że wiele par radzi sobie z podziałem obowiązków domowych, mam nadzieję, że i Pani się uda. Jeśli jest to obszar problemowy zawsze można porozmawiać z ,,bezstronnym „terapeutą. Pozdrawiam
Weronika Wardzińska
Dzień dobry,
Rozumiem Pani irytację, wiele osób nadal trzyma się przestarzałych przekonań o tym, że kobieta „powinna” zajmować się domem, nawet jeśli tak samo pracuje zawodowo. Wynika to głównie z dawnych wzorców rodzinnych, które były przekazywane z pokolenia na pokolenie. Kiedyś taki podział ról był normą, więc część ludzi wciąż patrzy na współczesne związki przez pryzmat tego, co znają z domu czy z wychowania. Dziś jednak rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Zmiana świadomości społecznej zawsze trwa, ale ważne jest, żeby głośno mówić o tym, co jest sprawiedliwe i zdrowe dla obu stron i dbać o siebie w najlepszy dla siebie sposób.
Pozdrwiam,
Weronika Wardzińska
Magdalena Piechowska
Dzień dobry Aniu,
Ludzie często wciąż przypisują takie role, bo przez pokolenia funkcjonował silny podział kobieta jako osoba "od domu”, mężczyzna "od zarabiania”. Schematy, o których napisałaś, są głęboko zakorzenione i często powtarzane bez refleksji, nawet jeśli dziś zupełnie nie pasują do rzeczywistości.. Często powielamy to, co widzieliśmy w swoim domu, albo obawiamy się zmian, nawet jeśli mogłyby przynieść coś dobrego (to co znamy, wydaje nam się zazwyczaj bezpieczniejsze, nawet jeśli jest to coś negatywnego). Warto pamiętać, że to tylko stare stereotypy, które z czasem coraz bardziej tracą na znaczeniu.
Trzymaj się i pamiętaj, że Twoja praca i zaangażowanie są ważne, zarówno w domu i poza nim. Mam nadzieję, że zawsze będziesz otoczona ludźmi, którzy traktują Cię równo i z szacunkiem, tak jak na to zasługujesz. Dbajmy o swoje granice. :)
Pozdrawiam,
Magdalena Piechowska
Gizela Maria Rutkowska
Witaj, Aniu.
A kto Tobie zabroni mieć własne zdanie i tak ustalić swoje relacje z partnerem, aby każde z Was miało czas na odpoczynek? Po co zawracasz sobie głowę zaściankowym podziałem ról i ocenianiem przez innych. I tak będą Cię oceniać, chodzi o to, by tego do siebie nie przyjmować. Stereotypy ról to przeżytek. W ogóle nie będzie Cię to denerwować, gdy pokażesz swoją pozycję i swoje zdanie w tej kwestii. A jeśli ktoś uważa inaczej? To niech sobie uważa, jego prawo. Najważniejsze, żeby bzdurne oceny Ciebie nie obchodziły, nie denerwowały.
Pozdrawiam serdecznie
Dr Gizela Maria Rutkowska
Psycholog
Terapeuta
Wioletta Borowiec
Niestety w naszym społeczeństwie rzeczywiście wciąż obecne są takie przekonania i w wychowaniu często przekazywane są inne oczekiwania względem kobiet i mężczyzn. Może to, jak najbardziej budzić uczucie niesprawiedliwości, w szczególności, że obecnie zarówno kobiety i mężczyźni pracują zawodowo. Tego typu przekazy i przekonania mogą sprawiać, że praca w domu czy związana z wychowaniem dzieci może być niedoceniana w przypadku kobiet. Może też sprawiać, że kobiety biorą na siebie zdecydowanie więcej, czują się winne, gdy są zmęczone czy pragną trochę odpocząć. Z drugiej strony może łączyć się z tym, że mężczyżni nie byli zachęcani do pomocy w zadaniach domowych i często mogą być wręcz nieświadomi, ile pracy wymaga opieka nad domem.
Komentarze innych ludzi w tym temacie, szczególnie, gdy są częste, mogą rodzić złość. Można je odbierać jako wtrącanie się czy ocenianie naszego postępowania. Mamy prawo się z nimi nie zgadzać i stawiać granice.
Myślę sobie, że jesteśmy w tracie takiej czynnej zmiany, jeśli chodzi o takie tematy – dlatego ten temat wciąż może nas dotykać. Jednocześnie wraz z rosnącą świadomością i zmianach w wychowywaniu dzieci te różne oczekiwania wobec kobiet i mężczyzn, miejmy nadzieję, będą zanikać.
Justyna Bejmert
Cześć Aniu :) Doskonale rozumiem Twoje zdenerwowanie. Rzeczywiście takie stereotypowe postrzeganie roli kobiety i mężczyzny jest niestety nadal widoczne w społeczeństwie. Warto byś zastanowiła się, co dokładnie wywołuje Twoją złość w związku z tym? Sama niesprawiedliwość, czy poczucie, że ktoś Ciebie tak postrzega i oczekuje od Ciebie podporządkowania się temu schematowi? Być może to odwołuje się do Twoich dawnych doświadczeń, kiedy Twoje granice były pomijane lub wartość umniejszana? Jak możesz w tych sytuacjach dbać o siebie, aby Twoja złość stała się sygnałem do ochrony własnych potrzeb, a nie czymś, co koncentruje Cię na kwestiach poza Twoją kontrolą? Zostawiam Cię z tymi pytaniami i życzę Ci wszystkiego dobrego :)
Justyna Bejmert
psycholog
Anna Szczypiorska
Witaj,
faktycznie wciąż wiele osób trzyma się przekonania, że „kobieta ogarnia dom”, a „mężczyzna zarabia”, bo to schematy głęboko zakorzenione kulturowo i rodzinnie. Przez pokolenia uczono nas, że tak „powinno być”, więc część ludzi traktuje ten podział jako naturalny i wygodny, nie wymaga on refleksji ani zmiany. Dodatkowo praca domowa i emocjonalna, choć jest realnym drugim etatem, pozostaje niewidzialna i często niedoceniana, podczas gdy zmęczenie mężczyzny bywa społecznie bardziej „uprawnione”. Ludzie trzymają się takich ról również dlatego, że dają im poczucie porządku i bezpieczeństwa, odejście od nich zmusza do przyznania, że wcześniejsze normy były niesprawiedliwe.
Twoja złość na to zjawisko jest zrozumiała, informuje o nierówności i naruszonej granicy. To zdrowa reakcja na niesprawiedliwy podział obowiązków, który obciąża kobiety znacznie bardziej, szczególnie gdy pracują zawodowo.
Izabela Piórkowska
Mogę zrozumieć, co Pani czuje, bo te schematy są zwyczajnie niesprawiedliwe. Kobiety też ciężko pracują i mają prawo być zmęczone, często nawet może ciężej od mężczyzn. Wiele takich przekonań wynika z wychowania i dawnych wzorców, w których role były sztywno podzielone, a część osób po prostu powiela to, czego sama doświadczyła w domu rodzinnym.
Coraz więcej ludzi na szczęście myśli inaczej — tylko zmiany społeczne dzieją się wolniej niż indywidualna świadomość. Może warto, by odpowiedziała sobie Pani na pytanie: na ile te cudze poglądy wpływają na moje życie i granice w mojej relacji? Co wybieram, żyć przekonaniami innych, czy własnymi zasadami i poglądami?

Zobacz podobne
Mam mętlik w głowie i obrzydzenie do życia. Mój brat jest niepełnosprawny umysłowo w stopniu głębokim. Ostatnio stał się bardziej nerwowy. Trzaska drzwiami, uderza w piec w nocy.
Jest głośny. W dzieciństwie zdarzyło się, że uderzył mnie lub siostrę. Często chodzi nago i się... zadowala. Na oczach wszystkich. Mama bagatelizuje ten problem, mówi, że z siostrą dramatyzujemy, przesadzamy. Że to nienawiść nas zaślepia. I może tak jest. Czuję się przeklęty. Nienawidzę życia, studiuje, więc mieszkam z rodzicami. Nie mam gdzie pójść. Próbowałem szukać pomocy u specjalistów, ale przepisywali mi tylko antydepresanty, leki przeciwlękowe. Nie stać mnie na terapię. Nienawidzę siebie. Nienawidzę mojego otoczenia. Nie mam motywacji do niczego, tkwię w depresji, która jest codziennością. Nawet nie wiem, czy to choroba, czy zwyczajny stan przytępienia. Nienawidzę moje brata, jestem złym człowiekiem. Przedawkowywałem tabletki o kilkaset mg, żeby zobaczyć, na jaką granice mogę się posunąć. Chcę pustki. Mam ogromne problemy społeczne. Czuję, że nie pasuję. Nie umiem rozmawiać z ludźmi, nie umiem i nie czuje potrzeby zawierać przyjaźni.
Żyję w stanie zawieszenia między rzeczywistością a snem urojonego umysłu, którym chyba jestem. Nie mam celu. I sensu. Będę musiał płacić alimenty na brata, gdy rodzice nie będą w stanie się nim zajmować. Jak byłem mały, myślałem, że mój brat jest opętany. Miałem paranoję przed duchami, zdarzyło mi się widzieć zjawy i słyszeć skrzypienie mebli w środku nocy.
Jestem brzydkim, ohydnym dziwakiem. Chodzę na studia, ale czuję się jakbym, nie należał. Stoję za małą. Wyglądam obrzydliwie. Powoli mam dość. Powoli już mnie wszystko przytłacza. Moja mama nie chce oddać go do ośrodka, a ja nawet jeśli się wyprowadzę, będę przygnębiony z powodu sytuacji mamy. Jest uwięziona z nim. Do śmierci. Proszę. Czy dramatyzuje? Już nie wiem, co jest prawdą, co kłamstwem.


