Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Problem z bliskością i intymnością w rocznym związku

Dzień dobry. Spotykam się od roku z pewnym mężczyzna. Bardzo mi pomaga, często finansowo, ale także i w domu, przy aucie, czy czymkolwiek, jest dla mnie bardzo dobry, szanuje mnie, ogólnie zawsze mogę liczyć na jego pomoc i jest dobrym człowiekiem. Od roku jednak martwi mnie jego dziwne zachowanie odnośnie fizyczności i bliskości. Jest bardzo oschły, zamknięty. Nie zwierza mi się ze swoich problemów, nigdy nie da znać kiedy się jemu coś złego przytrafi, nie wpuszcza mnie do swojego życia, swoich problemów, nigdy nie zapyta o radę. Żyje niby ze mna, a swoim własnym życiem. Na różnych imprezach i spotkaniach mało co się odzywa, siedzi tylko, nawet mnie nie dotknie, nie obejmie, nie pocałuje, nie pożartuje. Przez pierwsze dziewięć miesięcy związku w ogóle nie współżyliśmy co było dla mnie bardzo dziwne. Myślałam, że to ze strachu przed wpadką, bądź niechęcią do prezerwatyw, więc po 9 miesiącach poszłam do lekarza po antykoncepcję. Chociaż dziwne było dla mnie nie podejmowanie tego tematu w ogóle przez partnera. Jakby dla niego seks mógł nie istnieć. Myślałam, że może jego nie pociągam, ale zapewniał, że mu się podobam. Pomimo, że biorę już tabletki antykoncepcyjne dalej nie śpimy ze sobą, ciągle "ze zmęczenia" bo "jego nie może", albo on jest zmęczony, albo może przez codzienne picie piwa, nie wiem, przestałam już ogarniać dlaczego się nie kochamy. Dla mnie to nie do pojęcia po roku czasu żadnego normalnego seksu. Może nauczył się przez te wszystkie lata sam sobie robić dobrze i nie potrzebuje kobiety? Brakuje mi już pomysłów. Dodatkowo poza brakiem seksu brakuje bliskości. Wieczory spędzamy razem w salonie, po czym parter mówi "dobra to co, idziemy spać bo jesteśmy zmęczeni"... po czym dla niego nie oznacza to zamknięcie oczu i przytulenie się do mnie i zaśnięcie. Dla niego to moment nie zaśnięcia z partnerka, tylko wstaje włącza laptop film czy jakiś audiobook, słuchawki, laptop i leży patrząc lub słuchając do 2 lub 3 rano, tak tylko umie zasypiać, a ja dostaje jasny sygnal, żeby iść do sypialni i tam zasypiam. Kiedy kiedys zapytałam czemu nie śpimy razem, czy nie czuje potrzeby bliskości, przytulić się w nocy, to powiedział, że pewnie bym chrapała, itd. Dla mnie to zachowanie jest nieodpowiedzialne, egoistyczne i kompletnie nie przypomina miłości. Czy się mylę? Może mam inne wzorce po prostu?
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Dzień dobry.

  Przykro mi, że przeżywa Pani coś, co jest tak bardzo sprzeczne z naturalną potrzebą bliskości i miłości. Absolutnie się Pani nie myli. To, co Pani opisuje, nie jest kwestią „innych wzorców”. To realny brak intymności emocjonalnej i fizycznej, który dla większości ludzi w związku byłby nie do zaakceptowania.

Proszę zwrócić uwagę na kluczowe rzeczy, które Pani wymieniła:
1. Brak seksu przez 9 miesięcy to nie jest norma, zwłaszcza gdy partner nie chce nawet rozmawiać o przyczynie.
2. Brak codziennej bliskości ( przytulania, dotyku, żartów).
3. Odrzucanie wspólnego zasypiania i zastępowanie go słuchawkami/laptopem do 3 nad ranem.
4. Całkowite wykluczenie Pani ze swojego świata wewnętrznego problemów, uczuć, decyzji.

To, co Pani opisuje, może wskazywać na kilka możliwości (np. bardzo niski popęd seksualny, bycie w spektrum aseksualności, głębokie problemy z bliskością z przeszłości, uzależnienie od alkoholu – piwo codziennie, lub nawet pociąg do innej płci, przed którym on sam może uciekać). Ale przyczyna jest mniej ważna niż fakt, że on nie chce nic zmienić ani nawet rozmawiać.

Odpowiadając wprost: to nie jest miłość. Miłość to nie tylko pomoc finansowa i bycie „dobrym człowiekiem”. Miłość to także chęć bycia blisko, troska o potrzeby partnera, otwarcie się, rozmowa o trudnościach i wspólne szukanie rozwiązań. On zapewnia Pani opiekę „funkcjonalną” (pieniądze, naprawa auta, pomoc w domu), ale nie daje tego, co jest fundamentem związku czyli intymności.

Mam wrażenie, że on traktuje Panią bardziej jak bardzo lubianą przyjaciółkę lub współlokatora, któremu chce pomóc, niż jak partnerkę życiową. A Pani, być może z wdzięczności za jego pomoc, godzi się na coś, co Panią rani.

Proszę zadać sobie jedno pytanie:  Czy gdyby nagle przestał Pani pomagać finansowo i w domu, zostałoby coś w tym związku, co daje Pani radość, spełnienie i poczucie bycia kochaną? Jeśli odpowiedź brzmi „nie” to Pani wie.

Moja rada jest taka. Porozmawiajcie stanowczo, ale spokojnie. Nie należy pytać go „czy mnie kochasz”, tylko komunikat wprost: „Od roku brakuje mi w naszym związku seksu, przytulania, wspólnego zasypiania i rozmów o uczuciach. Jestem nieszczęśliwa. Chcę wiedzieć, czy widzisz w tym problem i czy jesteś gotów coś zmienić i pójść do seksuologa, psychiatry, terapeuty par? Bo jeśli nie, to my nie mamy przyszłości.”.

Jeśli on zbagatelizuje temat, powie, że to Pani „wymyśla” lub zmieni temat to proszę uwierzyć, że to odpowiedź sama w sobie. Nie naprawi Pani tego sama. I nie powinna Pani żyć w związku, w którym czuje się odrzucona każdej nocy. Zasługuje Pani na pełnię miłości, zarówno tej praktycznej, jak i fizycznej i emocjonalnej.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Urszula Sieńko

Urszula Sieńko

Kamilo,

czytając to, co napisałaś, pomyślałam o tym, jak trudno jest być blisko kogoś, kto z jednej strony jest obecny, pomocny i życzliwy, a z drugiej pozostaje daleko emocjonalnie. Brzmi to tak, jakbyś od dłuższego czasu próbowała odnaleźć się w relacji, w której jest dużo wsparcia w codzienności, ale jest mniej miejsca na czułość, bliskość fizyczną i wzajemne dzielenie się sobą.

Czytając mam poczucie, że nie szukasz wyłącznie odpowiedzi na pytanie czy partner Cie kocha. Wybrzmiewa tęsknota za bliskością, poczuciem bycia ważną i włączaną w świat partnera.

Zastanawiam się też, czy obok prób zrozumienia jego zachowania jest w Tobie przestrzeń, by przyjrzeć się własnym potrzebom i nazwać je przed samą sobą. Czego najbardziej Ci brakuje? Za czym tęsknisz? I czy partner wie, jak przeżywasz tę sytuację oraz jak bardzo wpływa ona na Ciebie? Zanim podejmiesz decyzję, co myśleć o tej relacji, warto dać sobie i jemu szansę na szczerą rozmowę o tym, jak przeżywasz Waszą bliskość. Czasem to, czego najbardziej potrzebujemy, pozostaje niewidoczne dla drugiej osoby, dopóki nie zostanie nazwane.

Serdecznie Cię pozdrawiam,

Urszula Sieńko

psycholog, psychoterapeutka

Marta Lenarczyk

Marta Lenarczyk

Dzień dobry,

Czytając Pani wiadomość, zwróciłam uwagę na pewien kontrast, z jednej strony opisuje Pani mężczyznę, na którego może liczyć, który pomaga, wspiera i okazuje troskę poprzez konkretne działania, z drugiej strony od dłuższego czasu brakuje Pani tego, co dla wielu osób jest ważną częścią związku, czyli bliskości emocjonalnej, czułości, otwartości i życia intymnego.

Ludzie różnią się pod względem potrzeb związanych z bliskością, okazywaniem uczuć czy seksualnością. Problem pojawia się wtedy, gdy te różnice zaczynają powodować cierpienie jednej ze stron.

Z Pani opisu wynika, że od dłuższego czasu próbuje Pani zrozumieć zachowanie partnera. Być może równie ważne jest zadanie sobie pytania, czy obecny kształt tej relacji odpowiada Pani potrzebom i wyobrażeniom o związku. Potrzeba przytulenia, wspólnego zasypiania, rozmowy o ważnych sprawach czy satysfakcjonującej bliskości fizycznej jest całkowicie naturalna.


Jeżeli nie mieliście jeszcze okazji otwarcie porozmawiać o tym, czym dla każdego z Was jest bliskość i czego oczekujecie od związku, warto od tego zacząć. Jeśli natomiast takie rozmowy były podejmowane, ale nie przyniosły zrozumienia lub zmiany, pomocna może być konsultacja dla par. Czasami obecność neutralnej osoby pomaga nazwać potrzeby i trudności, o których partnerom trudno rozmawiać samodzielnie.


Niezależnie od przyczyn zachowania partnera, ważne jest, aby nie pomijać własnych potrzeb i uczuć. One również są istotną częścią tej relacji.


Marta Lenarczyk

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry. 

Absolutnie się Pani nie myli – Pani odczucia są w pełni uzasadnione, a wzorce bliskości, których Pani pragnie, są całkowicie naturalne w zdrowym związku. Opisane zachowanie partnera pokazuje pewien rozłam: z jednej strony jest opiekuńczy w sferze zadaniowej i materialnej, z drugiej – całkowicie niedostępny emocjonalnie i fizycznie. Taki głęboki dystans, niechęć do intymności, unikanie jej pod różnymi pretekstami, spędzanie nocy osobno z laptopem oraz ucieczka w codzienne picie piwa mogą świadczyć o głębszych trudnościach partnera, takich jak lękowy styl przywiązania, nieprzepracowane traumy, problemy z potencją czy uzależnienie. Niezależnie od przyczyn, jego postawa i brak chęci do szczerej rozmowy budują w Pani poczucie odrzucenia i samotności, co z miłością i partnerstwem ma niewiele wspólnego. Ponieważ Pani starania i dostosowywanie się nie przyniosły zmiany, czas na postawienie granicy w spokojnej, ale stanowczej rozmowie. Warto otwarcie zakomunikować mężowi swoje potrzeby i zaproponować wspólną wizytę u terapeuty par lub seksuologa – jego reakcja na tę propozycję da Pani jasną odpowiedź, czy partner chce walczyć o tę relację, czy też z powodu jego barier nie będzie Pani w stanie zbudować z nim szczęśliwego i pełnego bliskości związku.

Powodzenia

Bożena Nagórska

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam p.Kamilo,

 

Czytając Pani wiadomość mam poczucie że jest Pani w relacji, która z zewnątrz wygląda na „dobrą i bezpieczną” ale wewnątrz jest w niej dużo samotności i niedosytu bliskości.To trochę taki związek, w którym ktoś daje obecność przez działania ale nie daje obecności przez kontakt: przytulenie, rozmowę, czułość, bycie „razem naprawdę”.

Zastanawiam się, czy bardziej boli Panią brak seksu, czy to poczucie, że Pani emocjonalnie nie jest wpuszczana do jego świata?

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Zobacz podobne

Kłamstwa męża po ślubie, przeglądanie telefonu, ciche dni – jak poradzić sobie z kryzysem?

Dzień dobry, Proszę o wsparcie w sytuacji, która opiszę niżej. Jesteśmy po ślubie ok rok. Nie mieszkaliśmy razem przed, teraz odkryłam, że mąż trzy razy mnie okłamał. Sprawdziłam jego telefon. Powiedziałam mu o tym, ale on nie widzi w tym nic złego, wręcz przeciwnie powiedział mi, że jestem żałosna przeglądając jego telefon i uznał to gorsze niż to, że mnie okłamywał… nie odzywamy się do siebie, zawsze wychodziłam pierwsza z inicjatywą rozmowy i pogodzenia się. Czuję się źle, że przeczytałam te wiadomości, ale to utwierdziło mnie tylko w tym, że miałam rację i potwierdziło, że to były kłamstwa. Widziałam te wiadomości. Ciche dni ranią jeszcze mocniej, ale obiecałam sobie, że nie przeproszę pierwsza, bo uważam, że bycie oszukanym bardzo boli i to ta osoba powinna sobie zdać z tego sprawę . Co mam zrobić? Potrzebuje jakiegoś wsparcia w tej całej sytuacji

Mam 14 lat i chciałabym wejść w związek z byłym chłopakiem. Czy to dobry pomysł?
Mam 14 lat i nie wiem co mam zrobić. Kiedyś w szkole poznałam pewnego chłopaka i weszliśmy w związek, ale zerwaliśmy. Mówił mi, że dalej mu się podobam i on teraz chyba znów mi się zaczyna podobać. Czy to dobry pomysł, żeby zacząć wszystko od nowa? Sądzę, że byliśmy wtedy młodsi i nie do końca wiedzieliśmy, co robimy, a teraz zaczynamy dorastać, ale nie jestem pewna czy tak jest, dlatego proszę o pomoc w tej kwestii. Co powinnam zrobić?
Od roku, kiedy odeszła ode mnie narzeczona, kochałem ją jak nikogo innego, nie umiem sobie poradzić z tym, że zostawiła mnie po 3 latach związku
Witam. Od roku, kiedy odeszła ode mnie narzeczona, kochałem ją jak nikogo innego, nie umiem sobie poradzić z tym, że zostawiła mnie po 3 latach związku, bo pogubiłem się trochę z życiem, miałem problem, z którym nie mogłem sobie poradzić. Od roku nie piję alkoholu i nadal nie wiem i nie umiem pogodzić się z odejściem do innego, nie potrafię o niej przestać myśleć wszytko wkoło czy telewizor, internet, przypomina mi ją, jej imię, ale wiem że nie będzie już ze mną. Chciałbym jakoś się podbudować, bo nie umiem po tym wszystkim nawet porozmawiać z jakąkolwiek kobietą. Nadal mam tak że ona wróci bo bardzo ją kocham i jej syna. Co mam zrobić, jak odzyskać pewność siebie i nie tylko? Boję się komukolwiek zaufać, bo myślę że po pierwszej żonie i rozwodzie spotykałem się z kobietami a kiedy odeszła narzeczona nie potrafię, nie umiem nawet normalnie rozmawiać, boję się wszystkiego. Wszystko robiłem dla nich ale ona powiedziała że mnie nienawidzi i nie wiem za co tak naprawdę. Nie umiem wyjaśnić co tak naprawdę jest ale czasem myślę że jestem jakiś toksyczny, że jestem jakiś chory psychicznie. Co mam robić? Mam 40 lat i czasami żałuję że się urodziłem
Trzymanie się przeszłości i martwienie się. Brakuje mi również moich starych przyjaciół.
Dzień dobry, co mogę zrobić by nie rozmyślać ciągle nad przeszłością? To, co obecnie dzieje się w moim życiu, nie jest jakieś najlepsze, poza tym zawsze bardziej skupiałam się na tym co było. Jak patrzę na zdjęcia sprzed paru lat to zastanawiam się, jak wtedy na to wszystko patrzyłam, co myślałam itp. Poza tym spokoju nie daje mi to, że minęło ponad pół roku od kiedy straciłam kontakt z moją grupą znajomych a ja nadal nie umiem się z tym pogodzić. Mam dwie wspaniałe przyjaciółki od bardzo dawna i z nimi też cudownie spędzam czas, ale z tamtą grupą również byłam dość zżyta.:( Jak patrzę na nich wszystkich w szkole to nadal mam w głowie, jak było fajnie i jestem smutna przez resztę dnia. Bardzo bałam się zawsze utraty znajomych i gdy to się stało, może trochę z mojej winy, bo nie pisałam do nich pierwsza w wakacje, to mocno mnie to przybiło, ponieważ w przeciągu roku miałam sporo problemów. Obecnie od niedawna leczę zaburzenia lękowe i mam wrażenie, że te inne problemy mi to utrudniają i co mogę zrobić by je zwalczyć?
Chcę rozstać się z mężem, ale sytuacja jest bardzo wybuchowa, trudna, mąż wymusza na mnie zachowania i słowa.
Chcę rozstać się z mężem. Od lat między nami jest źle, ciągłe nieporozumienia i kłótnie . Oboje zrobiliśmy sobie wiele złego : ja m.in oszukiwałam pisząc z innymi , wdałam się w zdradę emocjonalną. Mąż wiele lat nałogowo pił , wyzywał, był agresywny -aktualnie 1,5 roku po terapii nie pije, ale nasze relacje się nie polepszyły. Brak między nami zbliżeń ( w tamtym roku kochaliśmy się raz , w tym roku w ogóle … ) są lepsze i gorsze dni, ale czuję, że mam dość . Mamy też wiele problemów związanych z firmą, problemy finansowe . Chce się rozstać, ale każda próba kończy się ogromną kłótnią i to na oczach dziecka . Mąż wtedy chwilami wydziera się , wyzywa, każe spier*, a po chwili podchodzi, że chce się pogodzić, ale mam się zmienić, mam się przytulić itd . Gdy się nie zgadzam i mówię, że już nie daję rady , mam dość , znów zaczyna wybuchać agresją oraz tym, że zostawi mnie z niczym , że mam sobie sama radzić , a on w niczym mi nie pomoże . Firma jest na mnie, ale ja chce iść do normalnej pracy na etat , mąż mówi, że jeśli się rozstajemy to mam wyłączyć w tej chwili sprzedaż, a to wiąże się z tym, że oboje zostaniemy bez żadnych środków na życie . Nie daję już rady i nie wiem co mam robić . Chwilami mówi też, że jeśli ja podejmuję decyzje o zniszczeniu życia naszego dziecka to „on mi pokaże „ , że rozpowszechni kompromitujące mnie materiały , że nigdzie nie znajdę pracy . Dodam, że przy mężu znalazłam w marcu jakieś środki - chyba narkotyki , kilka razy widziałam dziwne papierki, które również mogą sugerować, że coś bierze, ale nie mam pewności . Boję się rozstania , boję się tego co zrobi . Jak ja i jak on sobie poradzimy, gdy żyjemy z dnia na dzień z mnóstwem opłat po terminie … już nie wiem co mam robić. Wiem, że syn jest związany z tatą i wzajemnie, ale nie wiem czy długo to jeszcze zniosę. Chciałabym żyć na nowo a osobą, z którą wdałam się w zdradę emocjonalną kilka dni temu znów się odezwała , mam w myślach to, że chciałabym odejść i spróbować życia z tym kimś , co tym bardziej mnie umacnia w tym, że nie ma sensu próbować ratować tego co jest . Nie wiem jak mam postępować, aby się uwolnić i co robić, żeby dziecko najmniej ucierpiało . Mieszkamy w moim domu rodzinnym, mąż podczas tych kłótni wymusza, abym robiła to co on chce - np. chce rozmawiać i przez 5 godzin mi mówi, że ja go nie szanuje , że ją zniszczę dziecku dzieciństwo , że ja zniszczę nas i pogrążę firmę, bo on w tym stanie nie może pracować ( od miesiąca mąż nie pracował , sporadycznie coś zrobił przy dziecku , wszystko było na mojej głowie, a gdy o coś prosiłam to mówił, że mu się nie chce - niby chciał mi pokazać jak dużo on dla nas robił tym, że zrzucił to na mnie ) ( od dziś zmienił podejście i nagle chce to ratować, ale ja mam już dość tych nastrojów , jest mi niedobrze na myśl o rozmowie z nim , boję się powiedzieć wprost to co chce powiedzieć do tego stopnia, że mam okropny ból głowy i ścisk w klatce , ciężko mi oddychać ) . Już nie wiem gdzie mam szukać pomocy i nie mam środków na płatne porady - dziś oddałam do lombardu złoto, aby opłacić prąd, ponieważ było zlecenie odłączenia . Boję się każdego dnia … boję się rozmów , boję się wymuszania zachowań - mam ogromny lęk , ból w sobie, a mąż każe mi naprawiać związek, bo jak nie to wybucha … pyta czy go kocham , chyba już tego nie czuję - jest dla mnie ważny, ale to nie miłość … jeśli nic nie odpowiem wybucha , jeśli odpowiem, że nie czuję już tego to również, a jeśli powiem że tak, ale to jest słabe uczucie i mimo to nie chce walczyć to naprzemiennie wybucha złością i każe się przytulić mówiąc, że „damy radę „ Nie chce z nim wojny , nie chce kłótni , ale też nie chce z nim wspólnego życia , nie życzę mu źle , nie chce, żeby cierpiał , powtarza wciąż, że mnie kocha , ale ja nie chcę tej miłości , nie chce, żeby zrobił coś głupiego . mam już dość życia
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!