Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy warto kontynuować związek z osobą potrzebującą przestrzeni, mimo problemów z dystansem?

Byliśmy w związku z partnerką, która jest bardzo samodzielna łączy nas duża odległość i spotykaliśmy się co jakiś czas. Rozstaliśmy się po pół roku dwa miesiące temu bo powiedziała ze dzieli nas odległość inne światy życia i to że ona potrzebuje dużo przestrzeni i lekkości w związku a ja jej tego nie daje. Po dwóch miesiącach milczenia sama się odezwała że brakuje jej mojej bliskości. Pierwsze spotkanie było miłe ale kolejne znowu z pretensjami że czuję się przeze mnie przytłoczona. Teraz znowu się nie odzywamy. Nie wiem czy mam to ciskać dalej. Jest dla mnie bardzo ważna i zależy mi na niej ale czuję jak się spalam ciągle o nią zabiegając. Zapominam w tym o sobie. To jakaś pętla która mnie niszczy. Nie mam już sił
User Forum

Hub

mniej niż godzinę temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


Dziękuję za wiadomość. To, co Pan przeżywa, jest bardzo obciążające – szczególnie kiedy zależy, a relacja daje jednocześnie bliskość i ból. Z tego opisu widać powtarzającą się pętlę: Pan się zbliża - ona czuje się przytłoczona - wycofanie  tęsknota -powrót i znów to samo. To nie jest kwestia tego, że robi Pan coś „źle”, tylko raczej niedopasowania potrzeb. Ważne pytanie brzmi: czy w tej relacji jest miejsce na Pana potrzeby, bez ciągłego spalania się i rezygnowania z siebie?

Jeśli każda próba bycia bliżej kończy się poczuciem winy lub odrzucenia, to naturalne, że organizm mówi „dość”. Związek powinien dawać choć trochę bezpieczeństwa, nie tylko napięcie.

Na ten moment najbardziej chroniące dla Pana może być zatrzymanie tej pętli i skupienie się na sobie, nawet jeśli to trudne. Bo relacja, w której trzeba stale walczyć o miejsce, z czasem bardzo wyniszcza.

To, że nie ma Pan już siły, to nie słabość – to sygnał, że przekroczone zostały Pana granice.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Psycholog, Doradca kariery

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Tomasz Pisula

Tomasz Pisula

Dzień dobry,

 

zaangażowanie uczuciowe często są bolesne. Myślę, że warto dać sobie czas na przemyślenie i podjęcie decyzji. Może warto opowiedzieć o swoich uczuciach partnerce i wspólnie podjąć decyzję. Otwarcie się emocjonalne może pomóc w podjęciu właściwej decyzji. 

 

Wszystkiego dobrego,

Tomasz 

1 miesiąc temu
Katarzyna Rosenbajger

Katarzyna Rosenbajger

Witam, 

to, co Pan opisuje, wygląda na bardzo trudną i wyczerpującą emocjonalnie sytuację. Z jednej strony jest uczucie i przywiązanie, z drugiej ciągłe poczucie odrzucenia, niepewności i zmęczenia. 

Nic dziwnego, że czuje się Pan wypalony.

Z opisu widać pewien powtarzający się schemat: partnerka wraca, gdy brakuje jej bliskości, ale jednocześnie szybko zaczyna czuć się przytłoczona i znów się oddala. To tworzy emocjonalną „pętlę”, w której Pan daje coraz więcej, a w zamian dostaje coraz mniej stabilności.

Bardzo ważne jest to, co Pan sam zauważył, że w tym wszystkim zaczyna Pan zapominać o sobie. To sygnał alarmowy. Relacja nie powinna polegać na ciągłym „zabieganiu” o drugą osobę kosztem własnego spokoju i poczucia wartości.

Warto zadać sobie szczerze pytanie: czy ta relacja, w takiej formie, daje Panu więcej dobra czy więcej cierpienia?

Uczucie do niej jest ważne, ale równie ważne jest Pana zdrowie emocjonalne. Jeśli relacja staje się źródłem ciągłego napięcia, niepewności i bólu, to naturalne, że organizm i psychika zaczynają mówić „dość”.

Nie chodzi o to, żeby od razu wszystko przekreślać, ale o postawienie granic. Bez nich ta sytuacja najprawdopodobniej będzie się powtarzać.

Może warto rozważyć czy może  jest możliwy związek na warunkach, które będą dobre dla Was obojga,

czy partnerka jest gotowa realnie coś zmienić, a nie tylko wracać, gdy zatęskni, czego Pan naprawdę potrzebuje w relacji, żeby czuć się bezpiecznie i spokojnie.

To, że nie ma Pan już siły, jest bardzo ważnym sygnałem. Czasem największą troską o relacje jest zatrzymanie się i zadbanie o siebie.

K Rosenbajger

Psycholog

1 miesiąc temu
Adam Bogdański

Adam Bogdański

Dzień dobry,

 

dziękuję, że podzielił się pan swoją historią. Brzmi ona tak, jakby był pan w relacji, w której pana potrzeba bliskości zderza się z potrzebą dystansu i to napięcie zaczyna pana wyczerpywać. W relacjach tak bywa, że nie chcemy być cały czas bardzo blisko i też nie chcemy być w dystansie non stop. Warto na chwilę się zatrzymać i zadać sobie kilka ważnych pytań: 
Czego ja naprawdę potrzebuję w związku? 

Gdzie są moje granice? 
Co sprawia, że mimo bólu wciąż w to wchodzę? 
Czy jestem w tej relacji widziany i ważny, czy raczej ciągle o to zabiegam i mam tendencje do rezygnacji z siebie?

To może być dobry moment, żeby przyjrzeć się temu głębiej, sprawdzić to i zmienić. Może w tym pomóc specjalista (psycholog, psychoterapeuta). Warto się nad tym pochylić nie po to, aby ratować tę relację za wszelką cenę, ale żeby lepiej zrozumieć siebie i nauczyć się dbać o własne potrzeby w dojrzalszy i świadomy sposób.

 

Wszystkiego dobrego,
Adam Bogdański Nowy Świat CPiP

1 miesiąc temu
Karol Wąchała

Karol Wąchała

Dzień dobry,

to, co Pan opisuje, brzmi jak sytuacja, która może być bardzo wyczerpująca emocjonalnie – szczególnie gdy pojawia się powtarzalność: zbliżenie, oddalenie, niepewność. Nic dziwnego, że czuje Pan zmęczenie i brak sił.

Z Pana opisu widać, że ta relacja jest dla Pana ważna, a jednocześnie wiąże się z dużym napięciem i wysiłkiem z Pana strony. Może to być moment, żeby spokojnie przyjrzeć się temu, czego Pan potrzebuje w relacji i jak Pan się w niej czuje na dłuższą metę.

Czasem pomocne bywa zatrzymanie się i sprawdzenie, czy w tej dynamice jest przestrzeń zarówno na bliskość, jak i na Pana poczucie równowagi.

Jeśli czuje Pan, że sytuacja zaczyna Pana przerastać, warto rozważyć rozmowę z psychologiem – taka przestrzeń może pomóc lepiej zrozumieć swoje potrzeby i uporządkować to, co się dzieje.

1 miesiąc temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pan opisuje, brzmi jak bardzo wyczerpujący emocjonalnie schemat – zbliżenie, nadzieja, a potem znowu dystans i poczucie odrzucenia. Nic dziwnego, że pojawia się zmęczenie i poczucie „spalania się”.

Z Pana słów widać, że jest w Panu dużo zaangażowania i potrzeby bliskości, ale jednocześnie coraz wyraźniej pojawia się moment, w którym traci Pan siebie w tej relacji.

To zdanie, które Pan napisał – że to pętla, która Pana niszczy – jest bardzo ważne. Ono pokazuje, jak Pan to już wewnętrznie odczuwa.

Nie chodzi tu tylko o to, czy kontynuować tę relację, ale też o to, co się z Panem dzieje, kiedy Pan w niej jest i ile to Pana kosztuje.

To, że nie ma Pan już siły, jest sygnałem, którego warto nie ignorować.

Z życzliwością,

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

1 miesiąc temu
Dominika Winciorek

Dominika Winciorek

Dzień dobry,

 

To brzmi jak bardzo wyczerpujący schemat, bo z jednej strony jest bliskość i nadzieja, z drugiej oddalenie i poczucie, że jesteś "za bardzo". Wygląda na to, że macie różne potrzeby. Ty szukasz stabilności i bliskości, ona przestrzeni i lekkości. I żadna z tych potrzeb nie jest zła, ale w tej konfiguracji zaczynają się nawzajem ranić.

Najważniejsze jest to, co sam już zauważasz, że zaczynasz się w tym gubić i zapominać o sobie. A związek nie powinien kosztować Cię utraty siebie. Jeśli ciągle to Ty zabiegasz, dostosowujesz się i czekasz, aż ona zdecyduje, czy chce być bliżej, to trudno mówić o równowadze...

Może warto zadać sobie jedno szczere pytanie: czy gdyby nic się nie zmieniło, chciałbyś tak funkcjonować dalej? Bo na ten moment jej zachowanie jest dość powtarzalne. Wraca, gdy tęskni, oddala się, gdy robi się bliżej.

Jeśli zależy Ci na sobie, potrzebujesz postawić granicę. Czyli jasno powiedzieć, że chcesz relacji, w której jest miejsce na bliskość i spokój, a nie ciągłe napięcie. I być gotowym się wycofać, jeśli to się nie zmieni. Bo Twoje potrzeby są tak samo ważne jak jej, a miłość to nie tylko tęsknota, ale też poczucie bezpieczeństwa...

 

Pozdrawiam Cię serdecznie,

Dominika Winciorek

mniej niż godzinę temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Sytuacja, którą Pan opisuje, przypomina klasyczny mechanizm relacji lękowo-unikającej, w której jedna osoba potrzebuje bliskości, a druga – w momencie jej otrzymania – zaczyna odczuwać lęk przed tzw.  wchłonięciem i ucieka w chłód lub pretensje. Ta pętla, o której Pan wspomina, jest skrajnie wyczerpująca emocjonalnie, ponieważ opiera się na nieustannym cyklu przyciągania i odpychania, co w efekcie prowadzi do spalania Pana energii i poczucia utraty własnej tożsamości.

Warto zadać sobie pytanie, czy to, o co Pan zabiega, to realny, stabilny związek, czy jedynie krótkie momenty bliskości, za które płaci Pan ogromną cenę w postaci własnego spokoju. Jeśli partnerka po raz kolejny komunikuje przytłoczenie w odpowiedzi na Pana zaangażowanie, oznacza to, że Państwa potrzeby emocjonalne i definicje lekkości w związku są na ten moment sprzeczne. Proszę pamiętać, że zdrowa relacja powinna być źródłem wsparcia, a nie wyniszczającą walką o uwagę osoby, która dystansuje się za każdym razem, gdy robi się blisko. Skupienie się teraz na sobie i odbudowanie własnych sił nie jest porażką, lecz koniecznym aktem samoobrony, ponieważ nie da się budować trwałej przyszłości z kimś, kto boi się fundamentu związku, jakim jest bliskość.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

 

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Jak poradzić sobie z faktem, że w ciąży było się bez wsparcia ojca
Jak poradzić sobie z faktem, że w ciąży było się bez wsparcia ojca, a także podczas porodu jak i po porodzie, a nagle po 2 latach się budzi i względem uczuć do mnie jak i do dziecka. Czy taki mężczyzna mógłby być odpowiednim człowiekiem do związku mimo wielu krzywd wyrządzonych słowem również? Kolejne pytanie - jak poradzić sobie z sytuacją która wynikła na zebraniu rodziców, gdzie 3 osoby nie dając dojść do słowa, naskakiwały na moją osobę, mimo to że nic z tego nie było prawdą. Mam na to dowody że dana sytuacja była zupełnie inna. Mam wrażenie że te 3 osoby były w zmowie aby tak właśnie postępować nie dać dojść mi do jakiegokolwiek słowa...
Partnerka jedzie z byłym mężem i dziećmi na długie wakacje. Sytuacja jest dla mnie nie do przyjęcia.
Dzień dobry, Mam pytanie, które mnie nurtuje. Dzisiaj moja bliska osoba, z którą byłem ponad rok, ale nadal myślimy o możliwym powrocie do siebie, oznajmiła mi, że w wakacje poleci wraz z byłym mężem i dwojgiem dzieci na pół miesiąca do Turcji na urlop. Mnie nie bierze pod uwagę w żaden sposób jeśli chodzi o wspólny czas w wakacje. Rok temu jednak to ja całą trójkę wziąłem i opłaciłem. W tym roku następuje podmianka i zamiast mnie, jedzie ex. Bardzo jej finansowo pomagam, bo wcześnej ex uważany był za okrutnego toksyka, a ona sama mianowała sie jako biedna, samotna matka. W związku z tym, wynajmuję jej i jej dzieciom apartament oraz przekazuje podstawowe środki na przeżycie od ponad roku. Relacja z ex mojej sympatii w ostatnich miesiącach mocno się poprawiła, chociaż moja pomoc jest wyraźnie większą niż zasądzone alimenty, które w ciągu roku były przekazane w około 50% od ex. Czy mam rację, że okazałem niezadowolenie, oburzenie i nie spodobała mi się ta sytuacja? Czy mam racje, że jeśli razem spędza tak intymnie wakacje, ja przestane się nią całkowicie interesować? Sam mam ex i dwoje dzieci. Ze względu na moją sympatię w żadnym wypadku nie zdecydowałbym sie na wspólne 14-dniowe wakacje. Nie chciałbym wyjść na zazdrośnika. Jednak wiadomo jak wygladaja wakacje. Wspólny czas na śniadaniach, obiadach, kolacjach, spacerach, wycieczkach, basenie, plaży, pokoju itp. prowokują do bliskich, intymnych chwil. Na 90% mnie nie zdradzi, jednak narażona będzie na różne emocje, podryw, intymne propozycje. Dla mnie taka sytuacja jest nie do przyjęcia, jeśli nawet mówi się, że to dla dobra dzieci. Moim zdaniem nie ma tu nic dobrego dla dzieci, bo wyobrażają sobie, że znowu wszystko jest dobrze, a przecież niedawno rodzice wzięli rozwód. Prosze o odpowiedź, abym był pewien jakie powinno być moje zachowanie.
Bardzo kocham partnerkę i wiem, że robię dobrze, ale ona ciągle mnie o coś oskarża.
Dzień dobry. Problem dotyczy relacji w związku. Partnerka, z którą jestem zaręczony i planuję ślub ciągle oskarża mnie o oszustwa, potencjalne zdrady (ogólnie jest bardzo zazdrosna o płeć przeciwną, spojrzenie na ulicy na inną kobietę to awantura). Nie daj boże jakaś rozmowa z inną kobietą, nawet jeśli to tematy służbowe. Sama z kolei też ma duże kompleksy związane ze swoim wyglądem, chociaż dla mnie jest piękna i w ogólnym kanonie urody niczego jej nie brakuje. Ma ładną buzię, kobiecą figurę i bardzo piękne oczy. Awantury zdarzają się dość często, wykorzystuje w nich to z czego się zwierzyłem jej na swój temat. Co kilka dni słyszę, że ją zdradzę, zostawię dla młodszej, chcę oszukać w ten czy inny sposób. Chciałaby kontrolować każdy aspekt mojego życia, w ogóle nie widzę w niej zaufania do mnie w tych sprawach. Jakie są przyczyny z mojej strony? Spojrzałem na inną kobietę w galerii. Powiedziałem coś na temat wyglądu kobiety z rodziny. Zapytałem, czy ma 20pln (zamawialiśmy kawę i ciastko w kawiarni, miałem 100, nie chciałem dawać napiwku, rachunek 120pln). Ostatnio zmieniłem telefon na nowy, nie mogę przeinstalować aplikacji bankowej, więc używam starego do tego celu - więc zapewne coś ukrywam. Miałem wcześniej partnerkę, która miała dziecko, córkę. Awantura jak powiedziałem coś w towarzystwie o wychowywaniu dzieci - więc pewnie tęsknię za byłą i dzieckiem. Tak poza tym to przez te 2,5 roku usunąłem FB, żeby nie mieć problemów. Nie rozmawiam z nikim z pracy czy poza nią. Jeśli idę na imprezę firmową to jestem z nią w stałym kontakcie, nie tańczę z nikim, nie piję i wracam po 3h. Do tego wszystkiego aktualna sytuacja życiowa nasza powoduje, że po ślubie zamieszkamy w jej domu rodzinnym (ma chorą mamę, która jest zasadniczo samodzielna), z planami budowy domu. Dla mnie to zmiana miejsca zamieszkania o 70km, tak naprawdę od początku znajomości o tym wiedziałem i byłem gotowy na to, żeby wszystko rzucić dla niej. W normalnym dniu, żyje nam się jak w bajce. A kolejnego dnia znienacka awantura. Ze swojej strony dałem jej masę czasu, jestem zawsze kiedy tego potrzebuje, remontujemy powoli dom w którym będziemy mieszkać, wkładam swoją pracę, pieniądze, czas, po ciężkim dniu wyciągam dobre wino, zapalam świecę, przytulam, całuję, staram się być ciepły i po prostu chcę dla niej dobrze w każdej materii. Do mojego rodzinnego domu nie przyjechała nigdy, żeby coś pomóc. Od roku czasu słyszę, że przyjedzie umyć okna. Mam wrażenie, że zazdrości innym, że mają lepiej i uważa, że w takim razie ona nie będzie pomagać nikomu. Zmęczony jestem już strasznie tymi historiami. Jestem wrażliwym człowiekiem, bardzo mnie to dotyka, bo czuję wewnętrznie, że jestem w porządku, że robię to co powinienem jako partner, przyjaciel, a spotyka mnie ciągła krytyka. Sam przez to stałem się nerwowy, każde wyjście gdzieś to jest ciągłe napięcie i uważanie na wszystko. Żeby czegoś nie powiedzieć, nie spojrzeć. Chodzę po galerii i patrzę na płytki na podłodze. Bardzo ją kocham, bardzo mi na niej zależy ale nie wiem już co robić. Do tego jestem tym coraz bardziej zmęczony. Jak pomóc, jak wytłumaczyć, jak sprawić, żeby mi w końcu zaufała, że nie jestem jakimś czarnym charakterem który chce jej zrobić krzywdę?
Zrozumienie emocji i problemów małżeńskich: jak radzić sobie z chłodnym partnerem i fobią społeczną?
Mam problemy ze swoimi emocjami. Ostatnio wybucham, krzyczę. Po przemyśleniach myślę że mogłam to zalatwić inaczej. Ale na dany moment gdy dopada mnie problem zazwyczaj gdy mąż mnie zdenerwuje krzyczę. Mój mąż często do wszystkiego podchodzi chłodno nie reaguje jak do niego mówię lub zapomina co mi obiecał. Na przykład czasem robiąc w domu porządki przełoży coś co miałam naszykowane na jakąś okazję w takie miejsce że nie mogę tego znaleźć. Mąż odpowiada zdawkowo że nie wie gdzie coś schował ja reaguje złością on doprowadza mnie do szału tym że nie angażuje się nie próbuje pomóc choć sam coś schował. Czuje jakby nic go nie ruszało. Dodam że zdiagnozowano u mnie w przeszłości fobie społeczną. Zdiagnozowano również u mnie inne choroby układu ruchu. Jestem także w trakcie dalszej diagnostyki. Mam duże problemy ze sobą. A mąż nie chce iść ze mną na żadną terapie małżeńską. Uważa że nie ma żadnego problemu jednocześnie czepia się mnie o wszystko. Czepia się mnie o to że coś mnie boli, czepia się o to że mam gorączkę i źle się czuje. Ja często reaguje złościa i krzykiem. Nie mam już siły na nic, nie mam siły na to by dotrzeć do męża. Mąż również często obraża się. Obwiniając później mnie o rozpad naszych relacji. Chciałam się udać do psychiatry oczywiście dowiedziałam się że nie ma terminów na NFZ. Nie mam za dużych funduszy a mąż nie śmie dołożyć do prywatnego lekarza. Potrzebowałam jakiś czas temu prywatne leczenie męża nie za bardzo to interesuje mówi mi że wymyślam albo żebym sama sobie zarobiła na prywatne leczenie. Bo on nie widzi żeby była chora uważa że lekarz się myli. Mam problemy z podjęcie pracy na dłużej poprzez bóle które mi towarzyszą jak również podniesioną temperaturę. Oczywiście próbuje podjąć prace. Jednak jak podejme pracę zawsze pracodawca się czepia że jestem za mało wydajna. Mimo to że daje z siebie tyle ile mogę nie daje rady pracować bardziej produktywnie. Dodatkowo dodam że mąż nie czuje się prze ze mnie kochany. Mówi ciągle że o nas walczy ale nie ma już siły. Ja go kocham ale nie wiem może nie potrafię mu tego okazywać. I sama już nie wiem gdzie leży problem. Czy problem jest we mnie czy w mężu. Czy tu i tu. Jestem przytłoczona swoimi problemami. Nie potrafię obiektywnie ocenić sytuacji. Problem jest dość złożony.
Asertywność czy unikanie odpowiedzialności? Konflikt z partnerką brata o obowiązki w domu

Mamy dom 2-lokalowy, ja mieszkam na piętrze, mój brat na dole. Oboje jesteśmy po rozwodzie, bezdzietni, nasi rodzice nie żyją. W naszych małżeństwach mieszkaliśmy gdzie indziej. Od pewnego czasu mój brat ma partnerkę, która z nim mieszka, problem polega na tym, że ona nie chce uczestniczyć w dbaniu o części wspólne nieruchomości, a jej wymówką jest, że ona chodziła do psychologa i nauczyła się asertywnie bronić, nie pozwolić się wykorzystywać i nie pozwoli sobie wpłynąć na poczucie winy. Gdy pytam ją, czy nie twierdzi, że sprzątanie klatki schodowej tylko przeze mnie, a ona też z niej korzysta lub zbieranie liści na podwórzu jest dla niej w porządku, ona zaczyna mówić szybciej i głośniej i wywiązuje się awantura, a mój brat mówi: dwie baby jesteście i nie potraficie się dogadać. Ja mam pytanie, jaki psycholog mógł ją nauczyć czegoś takiego (z całym szacunkiem dla wszystkich wykonujących ten zawód). Rada czekania, że ona coś zrobi też spaliła na panewce, po prawie 4 miesiącach wzięłam się i posprzątałam.

asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.