Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Problemy z terapią: frustracja i brak efektów w leczeniu depresji, czy zmienić terapeutę?

Witam, mam problem. Długo choruje na depresję. Mam się źle od pewnego czasu. Nie chodzę na terapię regularnie, bo są to koszty. Nie mam jak opłacać sesji ostatnio. Chodziłam półtora roku do terapeuty, ale w pewnym momencie zaczęłam się na niego złościć, że nie rozumie mnie, że jego rozmowa ze mną nie przynosi efektów i że się nie zgadzam z tą Panią. Czuje, że robi ze mnie idiotkę. Nie wiem, czy to proces terapii, czy raczej to, że nie umiem się na nią wkurzyć i powiedziec, że się nie zgadzam. Jestem umówiona na piątek i boję się, że wydam pieniądze na daremno i znowu nie otrzymam wsparcia. Nie wiem sama co robić. Czy szukać innego, czy wyjaśnić to z nią. Wiem, że ta Pani nie życzy mi źle, ale jej sposoby mnie osłabiają. Ciągle czuję zniechęcenie do życia i ciągle mam napady złości.

Dorota Mucha

Dorota Mucha

Dzień dobry, bardzo dziękuję za podzielenie się swoimi wątpliwościami. Czy jest Pani pod opieką lekarza? I bierze jakieś leki? Obawy przed terapią są czymś normalnym, chciałaby Pani mieć pewność, że otrzymuje należytą pomoc. Proszę rozejrzeć się na różnych stronach - tutaj również psycholodzy, psychoterapeuci oferują wizyty niskopłatne, może byłaby to alternatywa. Na pewno potrzebuje Pani wsparcia. Proszę pamiętać, że potrzeba czasu. Powodzenia! Pozdrawiam serdecznie, Dorota Mucha 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Matczyńska

Agnieszka Matczyńska

Pani Natalio, 

 

być może mogłaby Pani wnieść to, co Pani tutaj opisała, do kontaktu na sesji, czyli powiedzieć o tym terapeutce wprost? Może to być trudne... ale czasem właśnie taki krok okazuje się znaczący w procesie terapii. To, co dzieje się między terapeutą a osobą wspieraną, samo w sobie może stać się materiałem do pracy.

 

Czasem warto też spojrzeć wstecz na kontrakt terapeutyczny. Przypomnieć sobie, jaki był cel pracy. Co Pani chciała osiągnąć i co było dla Pani najważniejsze na początku terapii?  Może przyjrzeć się narzędziom i metodom stosowanym w trakcie sesji? Zastanowić, które z nich były dla Pani wspierające, a które mniej? Dobrym krokiem może być też porównanie obecnych oczekiwań wobec terapii z tym, co jest realnie możliwe w tej relacji terapeutycznej. 

 

Zmiana terapeuty nie jest niczym złym, jeśli nadal będzie Pani miała poczucie, że obecna relacja nie jest dla Pani wspierająca. Warto jednak omówić to i mieć świadomość, dlaczego tak jest i czego Pani potrzebuje, aby w kolejnej relacji terapeutycznej nie powielały się te same trudności.

 

Agnieszka Matczyńska

Katarzyna Konieczna

Katarzyna Konieczna

To, co opisujesz, jest naprawdę trudne i bardzo obciążające. Przy depresji łatwo o poczucie bezsilności, zniechęcenia i napięcia, a jednocześnie o bardzo silną potrzebę, by terapia w końcu pomogła. To naturalne, że kiedy nie czujesz efektów albo masz poczucie niezrozumienia, pojawia się złość, frustracja i myśl, że to wszystko nie ma sensu. T9 zupełnie naturalne odczucia w Twojej sytuacji.

Ważne jest też to, że złość wobec terapeuty nie musi oznaczać, że terapia jest zła albo że terapeuta robi coś nie tak. Czasem to jest właśnie część procesu – pojawia się w momencie, gdy coś ważnego zaczyna być dotykane. Złość może być sygnałem, że Twoje granice chcą się wyrazić, że coś nie jest jasne, albo że pewien styl pracy po prostu do Ciebie nie trafia.

Poczucie, które odpisujesz, że terapeuta nie rozumie, że jej styl Cię osłabia to doświadczenia, które warto wnieść na sesję ale nie jako oskarżenie, ale jako informację o Twoim doświadczeniu. Terapeuta powinien być w stanie przyjąć to, zatrzymać się przy tym i wspólnie z Tobą zrozumieć, co ta złość mówi i co w terapii wymaga zmiany.

Jednocześnie masz absolutne prawo do tego, by sprawdzić, czy to jest osoba i styl pracy, który Ci odpowiada. Dobra terapia to przede wszystkim relacja, w której czujesz się widziana i bezpieczna.

Może pomóc Ci kilka pytań, zanim podejmiesz decyzję:

Czy moja złość mówi o tym, że coś ważnego się we mnie poruszyło, czy raczej o tym, że ten styl pracy mnie nie wspiera?

Czy mogę bezpiecznie powiedzieć na sesji: „Czuję, że to, jak pracujemy, mnie osłabia”?

Czy czuję, że terapeuta potrafi przyjąć mnie autentyczną – również z trudnymi emocjami?

Bardzo ważny jest też aspekt finansowy. Jeśli sesje są dla Ciebie ogromnym obciążeniem, to również powinno zostać powiedziane wprost. Terapeuci często potrafią zaproponować inne tempo pracy, dłuższe przerwy lub ustalenia, które są bardziej realne. Można potraktować piątkowe spotkanie jako okazję do sprawdzenia, czy da się tę relację dostroić, wyjaśniając napięcia. Jeśli po tej rozmowie nadal będziesz czuła się niewidziana i niezrozumiana – wtedy masz pełne prawo szukać kogoś innego.

Nie musisz podejmować decyzji od razu. Masz prawo sprawdzić, porozmawiać, wyjaśnić ale też masz prawo zmienić terapeutę. Najważniejsze jest to, byś była w miejscu, które realnie Cię wzmacnia.

 

Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Dzień dobry

To, co Pani opisuje, jest doświadczeniem, które w terapii zdarza się częściej, niż mogłoby się wydawać, zwłaszcza gdy pojawia się przewlekłe obniżenie nastroju, dużo złości i poczucie braku efektów. 

W terapii złość jest często ważną informacją o tym, że jakaś Pani potrzeba nie jest zaopiekowana, na przykład potrzeba bycia wysłuchaną, jasności, poczucia sprawczości czy większego wpływu na to, jak wygląda praca.
Wiele osób ma trudność, by wyrazić złość w relacji terapeutycznej, bo to bywa nowe i obciążające doświadczenie. Jednocześnie właśnie mówienie o tym potrafi być bardzo rozwijające i może prowadzić do zmiany sposobu, w jaki przebiega terapia.

Jeśli czuje Pani, że obawia się piątkowej sesji i zastanawia się, czy „warto”, może być pomocne potraktowanie tego spotkania jako przestrzeni do szczerej rozmowy o tym, co Pani w terapii nie służy. Nie musi Pani przychodzić z gotowym rozwiązaniem, może Pani powiedzieć wprost:
Zauważyłam, że ostatnio czuję dużo złości, mam poczucie niezrozumienia i boję się, że ta praca mi nie pomaga. Chciałabym zobaczyć, czy możemy to wspólnie uporządkować.

Terapeutka, niezależnie od nurtu, powinna pomóc Pani przyjrzeć się temu bez oceniania i sprawdzić, co można zmienić, aby terapia stała się bardziej wspierająca. Czasem niewielkie zmiany w sposobie pracy bardzo dużo wnoszą.
A czasem, mimo rozmowy, dochodzi się wspólnie do wniosku, że lepiej poszukać terapeuty, przy którym poczuje się Pani bezpieczniej i bardziej zaopiekowana. Obie opcje są w porządku.

To, że doświadcza Pani zniechęcenia, napadów złości i przewlekłego obniżenia nastroju, to sygnał, że naprawdę potrzebuje Pani wsparcia - i ma Pani do niego pełne prawo. Bezpieczna relacja terapeutyczna powinna dawać przestrzeń na te emocje, a nie poczucie, że „wydaję pieniądze na darmo”.

Pozdrawiam serdecznie

Aleksandra Miller

Usunięty Specjalista_tka

Karolina Dymek

Karolina Dymek

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje rzeczywiście wydaje się być trudnym i zapewne frustrującym doświadczeniem - depresja sama w sobie mocno obciąża, a kiedy do tego dochodzi poczucie braku zrozumienia ze strony terapeuty_ki, bardzo łatwo stracić poczucie sensu i celowości takiej terapii. Chcę podkreślić, że Pani odczucia są ważne i zawsze w takie uczucia należy się wsłuchać. W terapii czasem pojawia się złość wobec terapeuty - bywa to elementem procesu, ale bywa też sygnałem, że coś w relacji terapeutycznej nie działa tak jak powinno. Być może nie trzeba samemu zastanawiać się nad tym, czy coś jest nie tak, czy może to tylko złudzenie. Najzdrowszym rozwiązaniem wydaje się tutaj po prostu otwarte powiedzenie terapeutce, co się czuje: że ma Pani poczucie niezrozumienia, że metody stosowane w tym procesie Panią osłabiają, że czuje Pani obawę i niechęć wobec kolejnych sesji. Dobry terapeuta potraktuje to jako cenną informację, a nie atak.

 

To jednak nie znaczy, że powinna Pani trwać w tej terapii za wszelką cenę. Jeśli po rozmowie nadal będzie Pani czuła, że to nie jest dla Pani wspierająca relacja: jak najbardziej ma Pani prawo poszukać kogoś, przy kim będzie się Pani czuć bezpieczniej i bardziej wysłuchana. Terapia działa tylko wtedy, kiedy ma się poczucie współpracy i zaufania, a nie przymusu. Wspomina Pani też o kwestiach finansowych - to naturalne, że wahanie się przed wydaniem pieniędzy rośnie, kiedy ma się poczucie braku efektów. Właśnie dlatego warto wyjaśnić terapeucie swoje obawy. 

 

Jednocześnie chcę zaznaczyć, że zniechęcenie, poczucie bezradności i napady złości to sygnały, że potrzebuje Pani realnego wsparcia - niezależnie od tego, czy będzie to Pani obecna terapeutka, czy ktoś inny. Warto o siebie zadbać! W obliczu trudnej sytuacji finansowej zachęcam do zarejestrować się na terapię w ramach NFZ i w czasie oczekiwania na jej rozpoczęcie korzystać ze wsparcia psychologicznego. Co ważne: w przypadku nagłego pogorszenia się objawów depresji najlepiej natychmiast udać się do ośrodka interwencji kryzysowej lub na izbę przyjęć szpitala psychiatrycznego. 

 

Pozdrawiam ciepło

Karolina Dymek, Psycholog 

 

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry Pani Natalio, 

 

warto otwarcie mówić terapeucie o swoich obawach oraz oczekiwaniach odnośnie do spotkań. 

 

Obecnie dużo terapeutów oferuje niskopłatne wsparcie. 

Może Pani zarejestrować się i skorzystać ze wsparcia na NFZ : https://czp.org.pl/

W sytuacji pogorszenia zdrowia może Pani również zgłosić się na izbę przejęć szpitala psychiatrycznego lub do Ośrodka Interwencji Kryzysowej (bezpłatne wsparcie udzielają). 

 

Natychmiastowe wsparcie znajdzie Pani pod:

800 70 2222 – Całodobowe Centrum Wsparcia dla Osób w Kryzysie Psychicznym (bezpłatne).

116 123 – Kryzysowy Telefon Zaufania dla Dorosłych (całodobowy, anonimowy). Specjaliści są gotowi pomóc. 

 

Życzę wszystkiego dobrego. 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,

 

To co Pani opisuje, jest bardzo trudne, ale jednocześnie całkowicie zrozumiałe: złość, poczucie niezrozumienia i myśl, że terapia nie pomaga, często pojawiają się w procesie leczenia depresji. Jednocześnie to ważny sygnał, że warto o tym otwarcie porozmawiać z terapeutką, zwłaszcza jeśli obawia się Pani, że wydaje pieniądze, a nie dostaje realnego wsparcia. Może Pani spokojnie powiedzieć, że czuje złość, brak efektów i wątpliwości co do dalszej pracy; dobry terapeuta potraktuje to jako część terapii, nie jako atak. Jeśli po takiej rozmowie nadal poczuje Pani brak zrozumienia, ma Pani pełne prawo szukać specjalisty, z którym poczuje się Pani bezpieczniej i bardziej słyszana. Najważniejsze jest Pani samopoczucie i to, by otrzymywała Pani pomoc, która naprawdę Pani służy. 

 

Pozdrawiam serdecznie

Weronika Wardzińska

 

kryzys

Czy doświadczasz kryzysu psychicznego?

Zobacz podobne

Kryzys przy poczuciu bezwartościowości w relacji seksualnej, niechęci do siebie.
Dzień dobry. Mam już dość życia. Czuję się w środku jak wrak człowieka. Mam 45 lat dwoje dzieci i żonę, choć sam już nie wiem. Problem może wydawać się śmieszny. Aczkolwiek dla mnie nie jest. Są dni, że chciałbym już odejść. Od urodzenia borykam się z problemem mikropenisa. Rodzi się pytanie jakim cudem mam żonę. Nie wiem. Od nie wiem kiedy nie kochamy się. Ja z powodu okropnych kompleksów nie inicjuje, żona z kolei nawet nie porusza tematu seksu. Wiem, że nie daje jej satysfakcji tym co mam (niecałe 8cm). Byłem na operacji z tego powodu. Lekarze przed zapewniali, że odzyskam swój normalny rozmiar. Okazuje się że w dzieciństwie miałem jakiś zabieg i ten mikro to nieudana ingerencja lekarzy. Przed ostatnim zabiegiem byłem pełen nadziei. Czułem, że moje życie w końcu nabierze barw. Po wszystkim okazało się, że rozmiar zmienił się, ale o dwa cm w dół. Lekarze teraz nabrali wody w usta. Moja samoocena praktycznie nie istnieje. Zauważam po sobie symptomy depresji. Oddałbym kilka lat życia, żeby chociaż trochę poczuć się jak facet. Mój członek teraz wygląda dramatycznie. Z obrzydzeniem patrzę na siebie. Zasypiamy z żoną bez słowa. Nawet wracając z pracy nie pocałujemy się. Mam wrażenie, że żyję w jakimś koszmarze. Często budze się w nocy i płaczę z bezsilności. Nie chcę już tak żyć. Są dni, że mam w sobie tyle siły i samozaparcia, że postanawiam skończyć ze sobą. Jednak okazuje się, że nie mam odwagi. W głowie cały czas dzwonią mi słowa żony, kiedy powiedziała mi, że jej były miał wielkiego penisa. Innym razem tak od niechcenia złapała mnie za krocze i powiedziała mój boże tam nic nie ma. Czuję potrzeby seksualne, ale tłumie to w sobie na tyle, ile mam siły. Lęk i wstyd mi nie pozwalają. Nie mam już siły.
Przychodzę do Państwa, ponieważ chcę uzyskać odpowiedź
Dzień dobry Przychodzę do Państwa, ponieważ chcę uzyskać odpowiedź na nurtujące mnie pytanie, mianowicie zastanawiam się, czy mogę mieć autyzm. Wszystko wygląda tak, że mam 24 lata i od kiedy tylko pamiętam, miałem problemy w kontaktach z innymi ludźmi i z samodzielnością. Wszystko zaczęło się we wczesnych latach szkolnych, nie byłem lubiany właściwie nawet,nie wiem czemu, nigdy nie potrafiłem się dogadać z ludźmi zawsze byłem odrzucany potem przyszła szkoła średnia i wszystko obróciło się o 180 stopni, znajdowałem się w dużych grupach znajomych, przeważnie byłem w centrum uwagi, udzielałem się gdzie tylko się dało, ale ciągle miałem problem z budowaniem trwałych relacji często zdarzało mi się z byle powodu odciąć od znajomych by potem ci do mnie wracali, często nie rozumiem ludzi, czemu się śmieją, bądź denerwują a mimo to przeważnie, to ja jestem tym najzabawniejszym w grupie i wydaje mi się, że to jest słowo klucz, w grupie zazwyczaj się odnajduję do czasu, aż z byle powodu nie chcę się odciąć od wszystkiego, jeszcze większym problemem jest dla mnie to, że nie potrafię znaleźć miłości każdy mój związek kończył się z wydaje mi się mojego powodu podczas gdy wszyscy znajomi mają już tą "drugą połowę" ja cały czas boję się zrobić jakikolwiek krok do przodu, mimo że bardzo brakuje mi drugiego człowieka mam też duży problem ze skupieniem i systematycznością dawniej potrafiłem bez przerwy uczyć się tego co mi się podobało a teraz gdy chcę do tego przysiąść czuję taką pustkę to, co robię, nie daje mi już takiej satysfakcji, jak kiedyś, zaczynam być coraz bardziej zdesperowany, nie chcę kiedyś skończyć całkiem sam i z niczym często też zdarzają mi się nagłe napady chyba ostrego stresu do tego stopnia, że momentami duszę się z nerwów.
Jak sobie poradzić z bólem po zerwaniu i zazdrością o byłego partnera?
Partner dwa razy ze mną zerawał. Pierwszy raz z powodu mojego stanu psychicznego. Bardzo mnie wspierał... ale było mu ciężko Potem wrociliśmy do siebie i... znowu złamał mi zerce. Jestem osobą bez przyjaciół. Męczy mnie nostalgia, nawet małe rzeczy takie jak szkic z ,,tamtego dnia" powoduje u mnie płacz. Obecnie jesteśmy przyjaciółmi. Partner znalazł nowego partnera i... pisze mi o tym, jak przy nim płacze. Jak się boi odrzucenia. A ja? Czuję się jak śmieć. Jestem brzydki, obrzydliwie głupi, mam zero umiejętności społecznych. Mam problemy, leczę się psychiatrycznie. Za każdym razem, gdy on pisze do mnie o partnerze popadam w okropną beznadzieje i... chyba zazdrość. Mam za złe, że tego nie przeżywa jak ja. Że pisze mi, że się boi... ja też sie bałem. I to się spełniło. Wspieram go, choć czuję się jak darmowy psycholog. Zależy mi jednak na nim. Ale ciągle czuję, że nasz kontakt słabnie i ponawia się tylko, gdy on potrzebuje słów wsparcia. Obecnie ryczę, ryczę, bo przeżywam to już dwa lata. Ryczę, bo mam w głowie te nasze wszystkie chwile. Nie umiem sobie z tym poradzić. Często chcę po prostu umrzeć aby uciec od tych emocji. Czy jednak zerwanie kontaktu byłoby... dobre? Bardzo mi na nim zależy, ale to mnie... dusi, sprawia, że obsesyjnie myślę o tym, jak się przytulają. Jak czule się całują. Czuję się zszargany, porzucony. Nie wytrzymuję. Kiedy to w końcu minie? Co pomaga ukoić ten rozrywający ból i tęsknotę?
Kto może pomóc osobie zmagającej się z zaburzeniami psychicznymi?
Dzień dobry, Co się robi w sytuacji ,gdy ktoś choruje psychicznie, nie radzi sobie z czynnościami dnia codziennego i z załatwianiem spraw dla swojego domu ,a nie ma kto z nim być i mu pomagać. Kto wtedy pomaga takiemu człowiekowi?
Jak przekonać internetową znajomą zagrożoną samobójstwem do szukania pomocy?

Jak pomóc osobie która ma zamiar popełnić samobójstwo, nawet jej tak naprawdę nie znając? Mam koleżankę internetową, codziennie z nią piszę, nawet nigdy nie słyszałyśmy swojego głosu, ale ona wspomniała, że zostawi swojej rodzinie list pożegnalny. Sama mam problemy psychiczne i choć nigdy nie miałam myśli samobójczych to doskonale rozumiem, co czują takie osoby, życie tak boli, że jedyną ulgą jaką widzą, to śmierć, a osoba w depresji jest przekonana że jest beznadziejna i że wszystkim by by było lepiej gdyby zniknęła. Wiem że to jest tylko jej perspektywa, ale nie wiem jak jej pokazać, że można myśleć inaczej. Gdy jej zaproponowałam, by skorzystała z pomocy psychologa, ona powiedziała, że tego nie potrzebuje, że jest przekonana, że nic jej nie pomoże, a ja nie wiem jak kogoś przekonać do takiego ruchu, bo sama kilka lat temu długo zwlekałam. Nie chcę zmuszać. Jak namówić taką osobę do sięgnięcia po pomoc, jak pokazać, że warto, że jednak coś jej może pomóc?

wypalenie zawodowe

Wypalenie zawodowe - przyczyny, objawy i jak sobie z nim radzić?

Czy czujesz się ciągle zmęczony i zniechęcony do pracy? Możliwe, że doświadczasz wypalenia zawodowego – stanu wyczerpania, który dotyka coraz więcej osób. To poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne – sprawdź, jak sobie z nim radzić.