Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Problemy z terapią: frustracja i brak efektów w leczeniu depresji, czy zmienić terapeutę?

Witam, mam problem. Długo choruje na depresję. Mam się źle od pewnego czasu. Nie chodzę na terapię regularnie, bo są to koszty. Nie mam jak opłacać sesji ostatnio. Chodziłam półtora roku do terapeuty, ale w pewnym momencie zaczęłam się na niego złościć, że nie rozumie mnie, że jego rozmowa ze mną nie przynosi efektów i że się nie zgadzam z tą Panią. Czuje, że robi ze mnie idiotkę. Nie wiem, czy to proces terapii, czy raczej to, że nie umiem się na nią wkurzyć i powiedziec, że się nie zgadzam. Jestem umówiona na piątek i boję się, że wydam pieniądze na daremno i znowu nie otrzymam wsparcia. Nie wiem sama co robić. Czy szukać innego, czy wyjaśnić to z nią. Wiem, że ta Pani nie życzy mi źle, ale jej sposoby mnie osłabiają. Ciągle czuję zniechęcenie do życia i ciągle mam napady złości.

Dorota Mucha

Dorota Mucha

Dzień dobry, bardzo dziękuję za podzielenie się swoimi wątpliwościami. Czy jest Pani pod opieką lekarza? I bierze jakieś leki? Obawy przed terapią są czymś normalnym, chciałaby Pani mieć pewność, że otrzymuje należytą pomoc. Proszę rozejrzeć się na różnych stronach - tutaj również psycholodzy, psychoterapeuci oferują wizyty niskopłatne, może byłaby to alternatywa. Na pewno potrzebuje Pani wsparcia. Proszę pamiętać, że potrzeba czasu. Powodzenia! Pozdrawiam serdecznie, Dorota Mucha 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Matczyńska

Agnieszka Matczyńska

Pani Natalio, 

 

być może mogłaby Pani wnieść to, co Pani tutaj opisała, do kontaktu na sesji, czyli powiedzieć o tym terapeutce wprost? Może to być trudne... ale czasem właśnie taki krok okazuje się znaczący w procesie terapii. To, co dzieje się między terapeutą a osobą wspieraną, samo w sobie może stać się materiałem do pracy.

 

Czasem warto też spojrzeć wstecz na kontrakt terapeutyczny. Przypomnieć sobie, jaki był cel pracy. Co Pani chciała osiągnąć i co było dla Pani najważniejsze na początku terapii?  Może przyjrzeć się narzędziom i metodom stosowanym w trakcie sesji? Zastanowić, które z nich były dla Pani wspierające, a które mniej? Dobrym krokiem może być też porównanie obecnych oczekiwań wobec terapii z tym, co jest realnie możliwe w tej relacji terapeutycznej. 

 

Zmiana terapeuty nie jest niczym złym, jeśli nadal będzie Pani miała poczucie, że obecna relacja nie jest dla Pani wspierająca. Warto jednak omówić to i mieć świadomość, dlaczego tak jest i czego Pani potrzebuje, aby w kolejnej relacji terapeutycznej nie powielały się te same trudności.

 

Agnieszka Matczyńska

Katarzyna Konieczna

Katarzyna Konieczna

To, co opisujesz, jest naprawdę trudne i bardzo obciążające. Przy depresji łatwo o poczucie bezsilności, zniechęcenia i napięcia, a jednocześnie o bardzo silną potrzebę, by terapia w końcu pomogła. To naturalne, że kiedy nie czujesz efektów albo masz poczucie niezrozumienia, pojawia się złość, frustracja i myśl, że to wszystko nie ma sensu. T9 zupełnie naturalne odczucia w Twojej sytuacji.

Ważne jest też to, że złość wobec terapeuty nie musi oznaczać, że terapia jest zła albo że terapeuta robi coś nie tak. Czasem to jest właśnie część procesu – pojawia się w momencie, gdy coś ważnego zaczyna być dotykane. Złość może być sygnałem, że Twoje granice chcą się wyrazić, że coś nie jest jasne, albo że pewien styl pracy po prostu do Ciebie nie trafia.

Poczucie, które odpisujesz, że terapeuta nie rozumie, że jej styl Cię osłabia to doświadczenia, które warto wnieść na sesję ale nie jako oskarżenie, ale jako informację o Twoim doświadczeniu. Terapeuta powinien być w stanie przyjąć to, zatrzymać się przy tym i wspólnie z Tobą zrozumieć, co ta złość mówi i co w terapii wymaga zmiany.

Jednocześnie masz absolutne prawo do tego, by sprawdzić, czy to jest osoba i styl pracy, który Ci odpowiada. Dobra terapia to przede wszystkim relacja, w której czujesz się widziana i bezpieczna.

Może pomóc Ci kilka pytań, zanim podejmiesz decyzję:

Czy moja złość mówi o tym, że coś ważnego się we mnie poruszyło, czy raczej o tym, że ten styl pracy mnie nie wspiera?

Czy mogę bezpiecznie powiedzieć na sesji: „Czuję, że to, jak pracujemy, mnie osłabia”?

Czy czuję, że terapeuta potrafi przyjąć mnie autentyczną – również z trudnymi emocjami?

Bardzo ważny jest też aspekt finansowy. Jeśli sesje są dla Ciebie ogromnym obciążeniem, to również powinno zostać powiedziane wprost. Terapeuci często potrafią zaproponować inne tempo pracy, dłuższe przerwy lub ustalenia, które są bardziej realne. Można potraktować piątkowe spotkanie jako okazję do sprawdzenia, czy da się tę relację dostroić, wyjaśniając napięcia. Jeśli po tej rozmowie nadal będziesz czuła się niewidziana i niezrozumiana – wtedy masz pełne prawo szukać kogoś innego.

Nie musisz podejmować decyzji od razu. Masz prawo sprawdzić, porozmawiać, wyjaśnić ale też masz prawo zmienić terapeutę. Najważniejsze jest to, byś była w miejscu, które realnie Cię wzmacnia.

 

Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Dzień dobry

To, co Pani opisuje, jest doświadczeniem, które w terapii zdarza się częściej, niż mogłoby się wydawać, zwłaszcza gdy pojawia się przewlekłe obniżenie nastroju, dużo złości i poczucie braku efektów. 

W terapii złość jest często ważną informacją o tym, że jakaś Pani potrzeba nie jest zaopiekowana, na przykład potrzeba bycia wysłuchaną, jasności, poczucia sprawczości czy większego wpływu na to, jak wygląda praca.
Wiele osób ma trudność, by wyrazić złość w relacji terapeutycznej, bo to bywa nowe i obciążające doświadczenie. Jednocześnie właśnie mówienie o tym potrafi być bardzo rozwijające i może prowadzić do zmiany sposobu, w jaki przebiega terapia.

Jeśli czuje Pani, że obawia się piątkowej sesji i zastanawia się, czy „warto”, może być pomocne potraktowanie tego spotkania jako przestrzeni do szczerej rozmowy o tym, co Pani w terapii nie służy. Nie musi Pani przychodzić z gotowym rozwiązaniem, może Pani powiedzieć wprost:
Zauważyłam, że ostatnio czuję dużo złości, mam poczucie niezrozumienia i boję się, że ta praca mi nie pomaga. Chciałabym zobaczyć, czy możemy to wspólnie uporządkować.

Terapeutka, niezależnie od nurtu, powinna pomóc Pani przyjrzeć się temu bez oceniania i sprawdzić, co można zmienić, aby terapia stała się bardziej wspierająca. Czasem niewielkie zmiany w sposobie pracy bardzo dużo wnoszą.
A czasem, mimo rozmowy, dochodzi się wspólnie do wniosku, że lepiej poszukać terapeuty, przy którym poczuje się Pani bezpieczniej i bardziej zaopiekowana. Obie opcje są w porządku.

To, że doświadcza Pani zniechęcenia, napadów złości i przewlekłego obniżenia nastroju, to sygnał, że naprawdę potrzebuje Pani wsparcia - i ma Pani do niego pełne prawo. Bezpieczna relacja terapeutyczna powinna dawać przestrzeń na te emocje, a nie poczucie, że „wydaję pieniądze na darmo”.

Pozdrawiam serdecznie

Aleksandra Miller

Usunięty Specjalista_tka

Karolina Dymek

Karolina Dymek

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje rzeczywiście wydaje się być trudnym i zapewne frustrującym doświadczeniem - depresja sama w sobie mocno obciąża, a kiedy do tego dochodzi poczucie braku zrozumienia ze strony terapeuty_ki, bardzo łatwo stracić poczucie sensu i celowości takiej terapii. Chcę podkreślić, że Pani odczucia są ważne i zawsze w takie uczucia należy się wsłuchać. W terapii czasem pojawia się złość wobec terapeuty - bywa to elementem procesu, ale bywa też sygnałem, że coś w relacji terapeutycznej nie działa tak jak powinno. Być może nie trzeba samemu zastanawiać się nad tym, czy coś jest nie tak, czy może to tylko złudzenie. Najzdrowszym rozwiązaniem wydaje się tutaj po prostu otwarte powiedzenie terapeutce, co się czuje: że ma Pani poczucie niezrozumienia, że metody stosowane w tym procesie Panią osłabiają, że czuje Pani obawę i niechęć wobec kolejnych sesji. Dobry terapeuta potraktuje to jako cenną informację, a nie atak.

 

To jednak nie znaczy, że powinna Pani trwać w tej terapii za wszelką cenę. Jeśli po rozmowie nadal będzie Pani czuła, że to nie jest dla Pani wspierająca relacja: jak najbardziej ma Pani prawo poszukać kogoś, przy kim będzie się Pani czuć bezpieczniej i bardziej wysłuchana. Terapia działa tylko wtedy, kiedy ma się poczucie współpracy i zaufania, a nie przymusu. Wspomina Pani też o kwestiach finansowych - to naturalne, że wahanie się przed wydaniem pieniędzy rośnie, kiedy ma się poczucie braku efektów. Właśnie dlatego warto wyjaśnić terapeucie swoje obawy. 

 

Jednocześnie chcę zaznaczyć, że zniechęcenie, poczucie bezradności i napady złości to sygnały, że potrzebuje Pani realnego wsparcia - niezależnie od tego, czy będzie to Pani obecna terapeutka, czy ktoś inny. Warto o siebie zadbać! W obliczu trudnej sytuacji finansowej zachęcam do zarejestrować się na terapię w ramach NFZ i w czasie oczekiwania na jej rozpoczęcie korzystać ze wsparcia psychologicznego. Co ważne: w przypadku nagłego pogorszenia się objawów depresji najlepiej natychmiast udać się do ośrodka interwencji kryzysowej lub na izbę przyjęć szpitala psychiatrycznego. 

 

Pozdrawiam ciepło

Karolina Dymek, Psycholog 

 

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry Pani Natalio, 

 

warto otwarcie mówić terapeucie o swoich obawach oraz oczekiwaniach odnośnie do spotkań. 

 

Obecnie dużo terapeutów oferuje niskopłatne wsparcie. 

Może Pani zarejestrować się i skorzystać ze wsparcia na NFZ : https://czp.org.pl/

W sytuacji pogorszenia zdrowia może Pani również zgłosić się na izbę przejęć szpitala psychiatrycznego lub do Ośrodka Interwencji Kryzysowej (bezpłatne wsparcie udzielają). 

 

Natychmiastowe wsparcie znajdzie Pani pod:

800 70 2222 – Całodobowe Centrum Wsparcia dla Osób w Kryzysie Psychicznym (bezpłatne).

116 123 – Kryzysowy Telefon Zaufania dla Dorosłych (całodobowy, anonimowy). Specjaliści są gotowi pomóc. 

 

Życzę wszystkiego dobrego. 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,

 

To co Pani opisuje, jest bardzo trudne, ale jednocześnie całkowicie zrozumiałe: złość, poczucie niezrozumienia i myśl, że terapia nie pomaga, często pojawiają się w procesie leczenia depresji. Jednocześnie to ważny sygnał, że warto o tym otwarcie porozmawiać z terapeutką, zwłaszcza jeśli obawia się Pani, że wydaje pieniądze, a nie dostaje realnego wsparcia. Może Pani spokojnie powiedzieć, że czuje złość, brak efektów i wątpliwości co do dalszej pracy; dobry terapeuta potraktuje to jako część terapii, nie jako atak. Jeśli po takiej rozmowie nadal poczuje Pani brak zrozumienia, ma Pani pełne prawo szukać specjalisty, z którym poczuje się Pani bezpieczniej i bardziej słyszana. Najważniejsze jest Pani samopoczucie i to, by otrzymywała Pani pomoc, która naprawdę Pani służy. 

 

Pozdrawiam serdecznie

Weronika Wardzińska

 

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Jak wspierać partnera z depresją i odbudować więź z dzieckiem?
Dzień dobry, Postanowiłam napisać, ponieważ czuje się bezradna, zmęczona sytuacją, sama już nie wiem gdzie szukać pomocy. Mój partner od roku ma ciężki nawracający epizod depresyjny. Niestety bez znaczącej poprawy. W tym czasie zmiana lekarza, leków, terapeuty. Czuje sie ciągle zmęczony, śpiący, wyczerpany, nie ma siły, nie ma energii, nic mu się nie chce. To, co kiedyś go interesowało/cieszyło teraz nie cieszy. W międzyczasie stracił pracę, nie umie się określić co dalej, w jaka stronę pójść, co ma ze sobą zrobić. Ma wobec siebie ogromny krytycyzm, niska samoocenę, perfekcjonizm i poczucie że musi być lepszy, najlepszy a nic w zyciu nie ma i nie osiągnął i pewnie już nie osiągnie. Myśli s i myśli rezygnacyjny czasem występują jednak już w mniejszym stopniu niż wcześniej. W przyszłym tygodniu idzie na diagnostykę i leczenie na oddział psychiatryczny, ze wskazań lekarza. Oprócz tego mamy 20miesieczna córkę. Po porodzie przez pierwsze 2-3 miesiące to ja miałam problem z epizodem depresyjnym po porodzie i to partner przejął opiekę i obowiązki nade mną i dzieckiem. Wyleczyłam się, czuje się dobrze, wróciłam też do pracy, ogólnie wszystko ok. Pracuje na zmiany, mam prace i w weekendy i na noce gdzie partner zostaje z córką sam. Od pewnego czasu partner mówi, że jak jest z nią sam to nie czuje więzi z córką, że przebywanie z nią go po prostu męczy, wyczerpuje energetycznie. Bardzo ją kocha jednak przebywanie z nią jest dla niego ciężkie i to widać. Najczęściej to ja go zachęcam do kontaktu z córką, do zabaw, do interakcji. Zazwyczaj trwa to jakiś czas i partner wraca do swojego pokoju. Co robić? Jak mu pomóc odbudować tą relacje i więź żeby przebywanie z dzieckiem było dla niego przyjemnością, żeby sam chciał z nią przebywać bez mojej zachęty? Jestem naprawdę przeciążona, sfrustrowana biernością i niemocą partnera i zwyczajnie mam dosyć bo sytuacja trwa już długo i jest obciążeniem dla nas wszystkich. Czasem trudno jest mi wydobyć z siebie empatię i zrozumienie, gdy widzę jak jest znowu przybity, kiedy słyszę że po raz kolejny nie ma na coś siły albo gdy widzę że po 10min zabawy z córką po prostu położył się na podłodze i leży, a córka obok bawi się sama. Co robić? Szczerze mówiąc jestem już też pesymistycznie nastawiona i obawiam się, że ten pobyt w szpitalu niewiele pomoże i niewiele zmieni tylko co wtedy pozostaje? Z góry dziękuję jeśli ktoś przeczyta całość i będzie chciał odpisać, pomóc. Serdecznie pozdrawiam.
Jak wspierać córkę, która jest perfekcjonistką, samotnikiem i przeżywa problemy emocjonalne?
Dzien dobry, Mam pytanie odnosnie mojej 20letniej corki. Od kiedy pamietam byla perfekcjonistka, raczej typem samotnika, nie umiala funkcjonowac z dziecmi, wolala ksiazki, jest i byla placzliwa, bardzo wobec siebie surowa. Byla i jest wzorową uczennicą. Studiuje dwa kierunki scisle (jej wybor). Teraz jest na wymianie zagranicznej. Jest jedynaczka. Nigdy z mezem jej do niczego nie zmuszalismy, mamy z nia bardzo dobry kontakt, wszystko nam mowi…Zawsze ja we wszystkim wspieramy. Martwi nas, ze stala sie bardzo placzliwa, depresyjna, ogranicza keontakty z ludzmi do minimum. Kazda najmniejsza trudnosc urasta do rangi problemu konca swiata:( Wczoraj oznajmila ze na 4roku chce mieszkac w studio, bo jak ma zly dzien to nie chce wychodzic do wspolnej kuchni:( Zajada stres snakami. Ma grupe specyficznych znajomych (transgenicznych, homoseksualnych), sama okreslila sie jako bi (my to akceptujemy!) Staramy sie ja wspierac, tlumaczyc (rozmowa jej pomaga, zrzuca to z siebie). Czemu ona tak ma, czy popelnilismy jakis blad? Jak mozemy jej pomoc, na co zwrócić uwagę? Czy jej zachowanie jest oznaka jakiegos zaburzenia? Dziekuje za wszelka pomoc.
Jestem na pełnej abstynencji od alkoholu, przyjmuję leki. Towarzyszy mi w życiu lęk, nerwy, zazdrość i ogromny brak siły do życia.
Dzień dobry, Jestem trzeźwą alkoholiczką. Przyjmuje 600 egzysta i 2 tabl. Kwetaplex na noc. Mam straszne problemy z tym,że się boję. Boję się o wszystko. Nie potrafię panować nad zazdrością i nerwami. A sił do życia coraz mniej... Zła jestem o to wszystko na siebie. Chcę być normalna. Mieć siły na obowiązki domowe.. Dać sobie spokój z zazdrością i iść przez życie bez tego zaciśnięcia na sercu. Uśmiechać się i umieć się cieszyć... Już niczego nie umiem. Czuję, że to życie jest gdzieś obok mnie.
Nieprzerwane poczucie lęku, mocno fizyczne objawy. Jak funkcjonują ludzie bez tego, dlaczego potrafią i czy to minie?
Czy da się żyć bez tego strasznego uczucia w klatce? Tego niepokoju, ścisku, strachu (sama nie wiem, jak to opisać) czy są w ogóle ludzie, którzy żyją normalnie i nawet im przez myśl nie przechodzi ,że mogliby czuć coś takiego na codzień? Czy mogę mieć nadzieję na to, że w przyszłości pozbędę się tego raz na zawsze..?
Jak pomóc bratu zmagającemu się z depresją, uzależnieniem i problemami w relacjach?
Witam, mam brata bliźniaka i oboje mamy po 26 lat obecnie. Nasze osobowości i charaktery mimo że były od zawsze podobne to z wiekiem coraz bardziej się różnią. I niby w tym nie byłoby nic dziwnego ale to jak mój brat się od jakiegoś czasu zachowuje jest co najmniej dziwne. Ale po kolei. Zacznę od tego że mniej więcej 1,5 roku temu uczęszczał do psychologa, który stwierdził mu depresję. A z kolei 2 lata temu zakończył toksyczny 5 letni związek z dziewczyną. W tym związku on nie był szanowany, często ta dziewczyna grała mu na uczuciach i potrafiła o naprawdę pierdoły się obrażać na parę dni. On był psychicznie strasznie wyniszczony a po zerwaniu jeszcze bardziej pogorszył swój stan. Zaczął bardzo nadużywać alkoholu (mimo że kiedyś był abstynentem). Zaczął chorobliwie często kłamać, nawet w sytuacjach kiedy wcale kłamać nie musi. Często na proste pytania odpowiada ,,Niewiem,, albo wręcz wkurzać się że ktoś mu pytanie zadaje. Potrafi w jednym momencie być duszą towarzystwa a godzinę później wkurza się na wszystko i wszystkich. Dużo bardzo kradnie, najczęściej pieniądze, jedzenie i alkohol. A jak ktoś się na niego wkurzy bo został okradziony to on nie widzi w tym nic złego a nawet sam dziwi się dlaczego ktoś się na niego wkurza, dosłownie tak jakby nie widział w swoim zachowaniu nic złego. Lub nawet ,,przeczekuje,, moment jak ktoś się na niego wkurza, bo on ma podejście że sobie chwile ten ktoś pogada, powkurza się a potem sobie pójdzie i sprawa zalatwiona.(Wiem że tak ma bo nawet przyznał mi się do tego) Stał się również bardzo przemądrzały. Poucza wszystkich dookoła, wszystkich ocenia a swoich wad nie widzi, we wszystkim twierdzi że robi to lepiej, że on zawsze wie lepiej (Często w sposób nerwowy i prowokujący). Totalnie nie potrafi komuś przyznać racji, albo nawet poprostu zgodzić się z czyimś zdaniem lub opinią. Nawet jak ktoś na serio ma bardziej sensowne argumenty to on i tak nie przyzna racji, trochę jakby uważał to za słabość. A jak jest sytuacja że ktoś coś nie wie a on akurat wie to strasznie na siłę stara się robić z tej osoby głupka (również w sposób bardzo nerwowy i prowokujący). Doszło do tego że ja nawet już nie chce mu zbytnio pytań zadawać jak coś niewiem, bo nie mam ochoty cały czas słuchać jego przemądrzałości. Często się czepia o totalne błahostki, które nawet go nie dotyczą. Potrafił mnie pouczać w sprawie pracy mimo że on nigdzie nie pracuje już od dłuższego czasu. Moi rodzice, znajomi, moja dziewczyna a nawet ja, zaczynamy mieć go naprawdę dość. Moi koledzy wprost mówią że uważają go za dziwnego i nie za bardzo chcą go gdziekolwiek zapraszać, a ja dosłownie pierwszy raz w życiu na poważnie się zastanawiam czy się od niego odciąć, przynajmniej na jakiś czas. Jeszcze dodam że ma on (według mnie chorobliwego) bzika na punkcie męskości i kontaktami z dziewczynami (mimo że śmiałości do kobiet to on nie ma), dosłownie jakby to był jego najważniejszy cel w życiu, i nie raz po rozmowie z nim odnosiłem wrażenie że on się czuje gorszy od innych bo nie ma dziewczyny. Dosłownie każdy aspekt jego życia wiąże się z dziewczynami. Przykłady: Gadamy sobie o jakimś filmie i on mówi że jakieś tam zachowanie aktora jest uważane za seksi dla dziewczyn. On musi koniecznie ubierać się w jeden ten sam outfit bo na to najbardziej lecą dziewczyny. On musi jeść to i to a tego i tego koniecznie unikać bo w ten sposób będzie miał więcej testosteronu itp itd. Jak raz byłem apropo czegoś niezdecydowany, to mnie pouczał że nie mogę być niezdecydowany bo tego dziewczyny nie lubią. No i oczywiście wiadomo często poucza mnie jak mam do własnej dziewczyny podchodzić a moją dziewczynę z kolei też się o wszystko czepia. Potrafi nawet odkopywać sytuację które miały miejsce już mega dawno temu tylko po to żeby się przyczepić. Kiedyś on taki nie był i naprawdę niewiem już co robić. Parę miesięcy temu z moim tatą znaleźliśmy mu rzekomo dobrego, doświadczonego psychologa do którego miał chodzić. No i okazało się że był tylko na trzech wizytach a później już przestał chodzić. Zamiast tego brał pieniądze od taty(bo sam nie ma przez brak pracy) kupował alkohol i szedł pić do lasu lub na jakąś melinę, po czym wracał do domu i ściemniał że był u psychologa. Jeszcze dodam na koniec że po alkoholu też się dziwnie zachowuje, ma myśli samobójcze, potrafi obrażać ludzi dookoła(raz nawet do własnej matki powiedział że życzy sobie żeby zdechła) Doradźcie mi co mam robić bo jest coraz gorzej :(.
zaburzenia lękowe

Zaburzenia lękowe - przyczyny, objawy i skuteczne wsparcie

Zaburzenia lękowe, potocznie zwane nerwicą, to powszechny problem zdrowia psychicznego wpływający na jakość życia. Omawiamy objawy, przyczyny i metody leczenia. Sprawdź, jak rozpoznać sygnały ostrzegawcze i znaleźć profesjonalną pomoc.