Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy związek z zapracowanym partnerem rolnikiem ma przyszłość? Wątpliwości i presja rodziców

Mam dylemat od pewnego czasu...otóż jestem w związku już 2 lata. Mój chłopak jest z zawodu rolnikiem i dodatkowo jeszcze ma swoją działalność i ma mało dla mnie czasu latem. Praktycznie większość czasu spędzam sama, nawet w tygodniu jeżdżę do rodziców sama. Tydzień temu były urodziny mojego taty. Niestety mój partner nie mógł być na tych urodzinach, bo miał siewy i Oranie w polu. Moi rodzice tego nie rozumieją i cały czas mi mówią, że to nie jest partner dla mnie, że nic z niego mieć nie będę. Zastanawiam się coraz częściej czy nie mają racji w tym wszystkim.?

Adam Gruźlewski

Adam Gruźlewski

Pani Asiu,

 

może warto sprawdzić, jakie jest Pani zdanie na ten temat i co czuje Pani do partnera. Pomimo swojej opinii (której Pani jak rozumiem, nie podziela), to nie rodzice żyją z Pani chłopakiem. Proponuję więc dokonać wyboru w zgodzie z własnymi przekonaniami i uczuciami.

 

Pozdrawiam serdecznie

Adam Gruźlewski

psycholog, psychotraumatolog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Rynkiewicz

Katarzyna Rynkiewicz

To pytanie pokazuje, że jesteś w centrum napięcia pomiędzy różnymi oczekiwaniami- Twoimi własnymi, Twojego partnera oraz Twojej rodziny.

Ważne nie jest tylko to, „czy partner się nadaje”, ale jakie znaczenie dla Ciebie ma jego styl życia, wartości i gotowość do współtworzenia relacji.

Pytanie, które może okazać się pomocne: czy potrafię z tą konkretną osobą, w realiach jego pracy i mojego świata, budować satysfakcjonującą więź?

 

Pozdrawiam

Katarzyna Rynkiewicz

psycholog, psychoterapeuta systemowy w trakcie certyfikacji 

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Rozumiem Twój dylemat. Z jednej strony kochasz partnera, a z drugiej czujesz samotność i brak wsparcia w ważnych momentach. To naturalne, że pojawia się w Tobie wątpliwość, zwłaszcza gdy bliscy wyrażają krytykę. Warto przyjrzeć się, na ile ten styl życia naprawdę odpowiada Tobie i Twoim potrzebom. Czy potrafisz zaakceptować taki rytm, czy czujesz, że to Cię zbyt obciąża. To nie kwestia tego, czy „coś z niego będzie”, ale czy w tym związku czujesz się szczęśliwa i ważna.

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Świdzińska, psycholog

Anna Winiarczyk

Anna Winiarczyk

Rozumiem, że to dla Pani trudna sytuacja, ponieważ z jednej strony jest Pani w związku, który trwa już dwa lata, a z drugiej czuje Pani samotność i presję ze strony rodziny. To naturalne, że w takich chwilach pojawiają się pytania o to, czego naprawdę potrzebujemy w relacji i jak poradzić sobie z oczekiwaniami otoczenia. To nie jest łatwy wybór i warto dać sobie przestrzeń na spokojne przyjrzenie się swoim uczuciom i potrzebom. Proszę spróbować się zastanowić, co w tej chwili daje Pani poczucie spokoju i równowagi. Oprócz tego warto też zadać sobie pytanie - czego najbardziej potrzebuje Pani od partnera, aby czuć się szczęśliwa i spełniona. To może być pierwszy krok do podjęcia dalszych decyzji.

Joanna Łucka

Joanna Łucka

Pani Asiu, 

rozumiem, że jest Pani w sytuacji, gdzie pojawiły się w Pani wątpliwości związane z obecnym kształtem Pani relacji. Wspomina Pani głównie o czynniku związanym z czasem - a konkretnie jego brakiem. Szczególnie w niektórych okresach roku. To istotnie bardzo ważny element relacji, więc wyobrażam sobie, że stanowi dla Pani pewną ramę związku, co do której przeżywa Pani obecnie niepewność. 

Zastanawiam się, czy kwestia wykonywanego zawodu przez Pani partnera, to jeden z czynników, które budzą Pani niepewność, czy  też kontekst jest być może szerszy, a tryb pracy wysuwa się na pierwszy plan - niestety na podstawie wiadomości nie mam możliwości dopytania, dlatego zostawiam ten element pod rozwagę Pani samej. 

Wyobrażam sobie, że Pani chłopak ma świadomość charakterystyki swojego zatrudnienia, jednak to ważne, aby ten temat pojawił się w Państwa rozmowach w sposób bezpośredni. Ma Pani prawo mieć różne odczucia i przemyślenia, a także obawy w związku z relacją, którą tworzycie. Jednocześnie zachowanie ich dla siebie, nieinformowanie o swoich rozterkach i potrzebach względem partnera zamyka możliwość wprowadzenia zmian, stworzenia nowej, wspólnej perspektywy, wypracowania rozwiązań. Dlatego też zachęcam do szczerej i otwartej rozmowy dotyczącej Pani obaw i potrzeb np. bycia wspólnie na ważnych dla Pani uroczystościach, czy zaplanowanie wspólnego czasu w określonym kształcie. 

 

Pani rodzice z pewnością chcą dla swojej córki jak najlepiej. Jednak warto mieć na uwadze, iż ostatecznie to Pani jest w tej relacji, to Pani mierzy się z wyzwaniami tego związku, to Pani może go rozwijać lub przeżywać jego zakończenie. Rodzice oraz ich dobre intencje nie doświadczają i nie doświadczą całego spektrum emocji, stanów i skutków decyzji, które podejmie Pani - niezależnie od decyzji co do przyszłości relacji. 

 

Ostatecznie jedynie Pani może znaleźć w sobie odpowiedź na pytanie, czy czuje Pani, że to związek dla Pani. Choć z pewnością omówienie swoich przemyśleń i oczekiwań z partnerem, a także analiza swoich odczuć po tej rozmowie,  będą dla Pani cennym drogowskazem. 

 

Życzę Pani wszystkiego dobrego! 
Pozdrawiam serdecznie 
Joanna Łucka 

psycholożka i psychoterapeutka w trakcie certyfikacji 

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry Asiu, rozumiem Twój dylemat i słyszę też o samotności, którą możesz odczuwać w obecnej relacji. Do tego dochodzą także głosy i opinie rodziny, przez co może być Ci trudno określić, co naprawdę czujesz i czego potrzebujesz. Warto, żebyś zadała sobie pytanie: gdyby opinia rodziny na temat mojego partnera była pozytywna, to czy to by coś zmieniło w moim postrzeganiu tej relacji? Czy potrafię czerpać satysfakcję z tej relacji pomimo nieprzychylnych głosów z zewnątrz? Czy jestem stanie zaakceptować pracę partnera? Pozdrawiam Cię serdecznie,

 

Justyna Bejmert

Psycholog

Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Dzieð dobry,

Pani Aniu, a gdyby tak posłuchać samej siebie i zastanowić się jak Pani ma się w tym związku, czy spełnia on Pani potrzeby, oczekiwania?

To Pani jest w relacji, a nie rodzice.

 

Wszystkiego dobrego 

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

Elza Grabińska

Elza Grabińska

Szanowna Pani,

najważniejsze w tej sytuacji jest to, jak Pani się w tym związku czuje i czy taki tryb życia Pani odpowiada. Warto zastanowić się, czy jest Pani w stanie zaakceptować specyfikę pracy partnera i to, że latem będzie on często zajęty. To Pani decyzja, czy taki model relacji daje Pani poczucie szczęścia i bezpieczeństwa, niezależnie od tego, co mówią rodzice.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholożka.

Paulina Habuda

Paulina Habuda

Dzień dobry, 

 

Jak rozumiem, jest Pani w dylemacie dotyczącym dalszych losów Pani związku. Myślę, sobie, że może Pani czuć się po prostu samotna przez ten okres kiedy Pani partner jest nieobecny. Czy tak jest? A może jednak nie jest to dla Pani jakąś wielką przeszkodą i ceni sobie Pani ten czas i wykorzystuje jako czas dla siebie? 

Tak jak to już zostało wskazane w innych odpowiedziach, ważne jest aby Pani zastanowiła się jakie ma potrzeby. Jaką przyszłość planuje Pani z partnerem? Czy jego nieobecność jakoś wplata się w tą wizję i jest dla Pani do zaakceptowania?

Podejrzewam, że zmiana pod kątem zawodowym u partnera nie wchodzi w grę - więc pytanie czy jest Pani w stanie to akceptować? 

Zachęcam do przyjrzenia się sobie, swoim emocjom i potrzebom związanym z bliskością. I podjęcia decyzji zgodnie ze sobą. To co radzą nam bliscy oczywiście jest ważne i mogą dostrzegać rzeczy, których my nie dostrzegamy, ale ostatecznie ważne jest aby żyć również zgodnie z własnymi wartościami. 

Może Pani również zastosować taką metodę i zastanowić się: a jak to wpłynie na mnie teraz? Za rok? A za 10 lat?

 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda. 

Psycholożka 

Alicja Szymańska

Alicja Szymańska

Dzień dobry, 


To, co Pani opisuje, jest trudnym dylematem – z jednej strony jest w związku z osobą, która ma swoje pasje, obowiązki i pracę wymagającą ogromnego zaangażowania, a z drugiej doświadcza Pani samotności i słyszy krytyczne komentarze ze strony rodziców. To naturalne, że w takiej sytuacji pojawiają się wątpliwości i pytanie, czy to „na pewno dobra relacja”.


 

Warto pamiętać, że praca w rolnictwie i własna działalność są bardzo wymagające i rzeczywiście mogą sprawiać, że partner latem ma mniej czasu. Kluczowe pytanie brzmi jednak: czy poza tym okresem czuje się Pani w tej relacji ważna, kochana i wspierana? To, czy związek ma przyszłość, zależy nie tylko od ilości wspólnie spędzonych godzin, ale przede wszystkim od jakości więzi, od tego, jak partner dba o Pani potrzeby, gdy już ten czas ma.


 

Rodzice mogą patrzeć przez pryzmat własnych oczekiwań, ale to Pani doświadcza tej relacji i tylko Pani może odpowiedzieć sobie, czy daje ona poczucie bliskości i bezpieczeństwa. Warto spróbować spokojnie porozmawiać z partnerem o tym, jak się Pani czuje w okresach, gdy go brakuje, i wspólnie zastanowić się, co można zrobić, by mimo jego obowiązków było między Wami więcej kontaktu i bliskości.

 

To, że pojawiają się wątpliwości, nie musi oznaczać, że związek jest „zły” – raczej, że potrzebuje rozmowy i wypracowania rozwiązań, które będą dobre dla Was obojga.


Pozdrawiam

Alicja Szymańska 

Psycholog 

Dominika Krawczyk-Zakrzewska

Dominika Krawczyk-Zakrzewska

Dzień dobry, 

rozumiem Pani dylemat i to, że sytuacja jest dla Pani bardzo trudna. To, co Pani opisuje, dotyka kilku obszarów:

- Potrzeb emocjonalnych w związku – każdy z nas potrzebuje bliskości, uwagi i poczucia, że jest ważny dla swojego partnera. 

- Charakterem pracy partnera – zawód rolnika wiąże się z dużą sezonowością i ogromnym nakładem pracy w określonych porach roku. 

- Presją rodziny 

 

Warto zadać sobie parę pytań:

- Czy akceptuję styl życia, który niesie ze sobą zawód partnera?

- Czy poza okresem intensywnej pracy dostrzega Pani w nim zaangażowanie i troskę o siebie?

- Czy potrafimy otwarcie rozmawiać o tym, że mi czegoś brakuje, i szukać rozwiązań (np. ustalenie choćby drobnych wspólnych rytuałów nawet w czasie największego natłoku pracy)?

- Czy jest Pani gotowa, by w pewnym sensie „dzielić się” nim z jego pracą i gospodarstwem – nie tylko teraz, ale też w przyszłości?

 

Pani rodzice mogą mieć rację w tym, że taki związek jest wymagający. Ale rację mogą mieć też w innym sensie – że najważniejsze jest to, czy Pani czuje się w nim spełniona. 

Decyzja o tym, czy to jest partner dla Pani, zależy od tego, czy jego obecność (mimo ograniczonego czasu) daje Pani poczucie bezpieczeństwa, wartości i miłości, czy raczej przeważa w tym samotność i frustracja.

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Pani Asiu,
w tej sytuacji kluczowe jest to, jak Pani się czuje w tej relacji i czy taki rytm życia z intensywnym okresem pracy partnera jest dla Pani do przyjęcia. Warto zastanowić się, czy mimo jego częstej nieobecności latem, ten związek daje Pani poczucie bliskości, wsparcia i bezpieczeństwa. To Pani decyzja, czy taki model relacji jest zgodny z Pani potrzebami niezależnie od opinii otoczenia.

Martyna Jarosz - psycholog

Altea Leszczyńska

Altea Leszczyńska

To naturalne, że ma Pani wątpliwości, skoro ważne dla Pani osoby podważają Pani wybór partnera. Z jednej strony jest uczucie i związek, z drugiej – samotność i brak wspólnego czasu, a do tego presja ze strony rodziny. Nic dziwnego, że czuje się Pani rozdarta i zastanawia, co dalej.

Warto zatrzymać się przy tym, czego Pani naprawdę potrzebuje w relacji – czy ważniejsze jest dla Pani poczucie obecności i wspólnego czasu, czy też jest przestrzeń na zaakceptowanie specyfiki pracy partnera. Odpowiedź nie musi przyjść od razu, ale warto posłuchać siebie, zamiast tylko głosów z zewnątrz.

 

Pozdrawiam serdecznie,
Altea Leszczyńska
psycholog, psychotraumatolog

Zobacz podobne

Związek na odległość z partnerką z dziećmi – brak czułości, konflikty i wewnętrzny rozdźwięk
Witam, mam gleboki konflikt wewnetrzny zwiazany ze zwiazkiem na odleglosc. Przylatujac teraz na 3 tygodnie po miesiecznej nieobecnosci liczylem na super czas, po czesci oswoilem sie z tym ze ona posiada dzieci… myslalem, ze bedzie super. Jednak mielismy sporo konfliktow a ja jestem bardzo przeciwny sporom jednoczesnie mam wrazenie, ze ona uwaza, ze w jakims stopniu to naturalna czesc zwiazku i nic takiego sie nie dzialo… ja kilka razy juz myslalem o tym zeby wrocic do siebie jednak nie chcialem przy dzieciach robic takich “scen” i po jakims czasie mi przechodzilo sam lagodzilem konflikt i na chwile wszystko wracalo do normy. W ktoryms momencie mowilem sobie, ze tesknie za swoim domem i chyba faktycznie nie chce wracac do kraju i nagle… jej zachowanie sie zmienilo okazala czulosc i uprawialismy seks. Po tym moje nastawienie zmienilo sie diametralnie, i odwrotnie niz wczesniej bardzo chcialem zostac i bylem zly ze czas wracac. Ostatnie dni spedzilismy czas bardzo fajnie poza pewnymi drobnymi sprzeczkami… w ostatni dzien mielismy jechac z jej synem na mecz ale zlapal kontuzje wiec ona sama zaczela myslec co bedziemy robic z jej dziecmi - wowczas syn mocno mnie zaskoczyl i sam powiedzial “to wasz ostatni dzien wiec spedzcie go sami a ja pojde do kolegow”. Wkurza mnie to, ze to syn widzi bardziej ze powinnismy wiecej czasu spedzac sam na sam. 2 tyg wczesniej chcialem isc z nia do kina po calym dniu z dziecmi a ona zaproponowala synowi czy nie pojdzie z nami… dla niej ona i dzieci to jedno cialo a dla mnie niestety nie. Czuje sie chwilami bardzo samotny ale nagpe kiedy pojawia sie odrobina czulosci czy seks pobudzam sie na nowo jestem szczesliwy i chce rozwijac ta relacje dalej az do kolejnego konfliktu… w ostatnia noc przed wyjazdem poklocilismy sie o film i odsunela sie na wieczor poszla sama spac zawolala dzieci tez wczesniej… ogolnie ostatni wieczor po prostu sie zepsul wyjechalem jeszcze rano z wielkim zalem i zloscia… nie mam ochoty mowic jej kocham zreszta moze dlateto, ze ona bardziej mowi to dzieciom niz mi jakiee …10, 20 razy czesciej. Ten zwiazek to powazna hustawka nastrojow - ale jak widze dla mnie - dla niej nie chyba zdrowa dynamika. Siedze juz w domu sam chcialbym uslyszec cos milego, kocham tesknie, mysle o Tobie… cokolwiei ale przez ostatni konflikt jest zimno sucho i… nie tego oczekuje od zwiazku… nie chce poraz setny mowic o swoich potrzebach bo pewnie wyjdzie z tego klotnia…. Mam jakby rozdwojenie jazni jedna czesc nie chce z nia byc a druga ciagle zaklada rozowe okulary i przypominac cudowne chwile. Ja tez jestem w tym zwiazku i na pewno jest jakas czesc mojej winy ale nie umiem z tego wyjsc nawet majac swiadomosc ze ona juz dzieci nie chce a ja chce bo nie mam… sama o tym mowi “zastanawiam sie dlaczego jestes ze mna skoro ja juz dzieci nie chce powtarzam od poczatku…” (byly moze dwa momenty ze zrozumialem, ze moze i by chciala…. Brakuje mi milosci i czulosci mecze sie az do chwili okazania uczucia… i nie umiem wyjsc z tego blednego kola a czuje ze powinienem
Jak poradzić sobie z utratą przyjaźni i poczuciem odrzucenia?
Witam,Nie mogę sobie poradzić ze startą przyjaciółki ,a właściwe nie wiem czy to była przyjaźń raczej nie z jej strony.Po krotce opiszę .Przyjechała z innego końca Polski,zmieniła całe swoje życie .Poznaliśmy się w pracy i razem pracowalysmy na 1 dziale.Pomagalam Jej w różnych sytuacjach kiedy trzeba było,wychodzilysmy razem poza pracą itp.Polkubilysmy się .Mówiła ze dobrze że jestem i że jestem dla niej ważna l.Od września Ona pracuje na innym dziale,zmienia też miejsce zamieszkania .Widujemy się w pracy przelotnie na zasadzie część.Mam wrażenie ze mnie unika z kultury się odzywa się do mnie i idzie dalej .Nie zatrztma się zeby zapytać co u mnie , od grudnia też nie mamy żadnego kontaktu telefonicznego.Mam wrażenie że byłam jej potrzebna na początku kiedy zaczęła pracę i była obca tutaj,dużo jej pomogłam a teraz widzę że nie jestem jej potrzebna to mnie odrzuciła .Zawsze byłam lojalna wobec niej ,widze też że nabrała pewności siebie jest inna niż była wcześniej zestresowana praca i zmiana życia .Przykro mi bo myślałam że będziemy przyjaciółkami dobrze że się dogadywałyśmy ...tak bardzo mi przykro że nie daje sobie rady z tą sytuacją ...cały czas chce mi się płakać. Nie wiem czy zapytać Jej czy nie chce kontaktu już z drugiej strony boje się z wprost powie ze nie chce . Po nowym roku napisałam jej smsa że jeśli będzie chciała gdzieś wyjść żeby napisała że ja nie chcę się narzucać i na to nic nie odpisała .Czuje że to koniec naszej znajomości ale nie potrafię sobie z tym poradzić ...Mam innych znajomych ale ta koleznka spowodowała ze więcej się śmiałam zaczęłam wychodzić częściej polubiłam ja i tak mi przykro ...Czy jak mogę coś zrobić jeszcze czy porozmawiać .Nie chce żeby pomyślała że jestem jakaś inna ..oczywiście nie jestem lesbijka .Poprostu dobrze się z nią czułam na wyjazdach i imprezach myslalam że będziemy razem jeździć z będę mieć towarzystwo ..chyba dlatego się tak zaangażowałam że jestem sama nie mam męża dzieci i myślałam że będę mieć przyjaciółkę sama tak jak ja do spędzania wolnego czasu .
Mój były partner chce do mnie wrócić - nie wiem co robić
Byłam z partnerem trzy lata. Były różne momenty w naszym życiu. Ja byłam osobą, która go wspierała, troszczyła się o niego. On przeważnie był dla mnie niedostępny, rzadko się ze mną spotykał, porównywał mnie do byłej. Chce do mnie wrócić, mówi ze chodzi na terapię i chce naprawić naszą relację. Ja nie jestem pewna czy coś między nami się zmieni. Jestem osobą dda, mój ojciec był alkoholikiem. Nie wiem co mam robić w tej sytuacji. Lubie z nim spędzać czas, ale boję się, że te zachowania się powtórzą.
Chłopak żył na dwa domy, nie mógł się wyplątać z tamtej relacji
Chłopak żył na dwa domy, nie mógł się wyplątać z tamtej relacji. Zachowywał się wobec mnie, jak prawdziwy partner, ale nigdy nie powiedział, jaka jest prawda. Musiałam odkryć ją sama. Zrobiłam wielką dramę licząc na to, że zakończę to raz a porządnie, ale okazało się, że on kocha mnie i że to ze mną chce spędzić życie. Jego była pyta się mnie czy wszystko u mnie w porządku, myśląc, że on odszedł tak, jak od niej. A jak ja mam mieć z nią kontakt, skoro próbujemy jakoś to poskładać. W międzyczasie napisała inna dziewczyna. Że się spotykali, ale on twierdzi, że tylko jej pomógł w czymś, ale ja nie rozumiem, po co ona napisała do mnie? Kolejne kłamstwo z jego strony? Nie potrafię przetworzyć tych wszystkich uczuć i informacji.
Jak uciac kontakt z toksycznym ojcem i poradzic sobie z trauma z dziecinstwa oraz poczuciem gorszosci?
Dzień dobry, chciałabym zapytać, jak skutecznie uciąć relację ze skrajnie toksycznym ojcem. Próbowałam kilka razy, jednak osoba ta poprawiała wtedy na chwilę swoje zachowanie i pod presją reszty rodziny wybaczałam ojcu, choć słowa przepraszam nigdy nie usłyszałam. Mój ojciec przejawia skrajnie toksyczne zachowania od dawna, przez całe moje dzieciństwo wyżywał się na mamie za różne drobnostki, np. że nie ma w kuchni ręcznika i nie ma w co wytrzeć rąk albo że mu coś zgubiła, co nie było prawdą, bo sam gubił mnóstwo rzeczy. Gdy był w gorszym humorze to konflikty słowne zmierzały do rękoczynów i musiałyśmy z siostrą stawać w obronie mamy. Ojciec nienawidzi rodziny mojej mamy i mówi o nich same najgorsze rzeczy. W pewnym okresie był też skłócony ze swoim bratem. Pewnego dnia, będąc w klasie maturalnej (nie wiedząc o tym, że jest ze swoim bratem w konflikcie) odebrałam telefon od jego brata. Później powiedziałam mojemu ojcu, że jego brat dzwonił, a on akurat w tym momencie odwoził mnie samochodem z korepetycji. Wyrzucił mnie z auta mówiąc "wypierdalaj". Do dziś pamiętam tą sytuację jako jedno z wielu okropnych wspomnień ze swojej młodości. Mam wrażenie że połowę mojego dzieciństwa byłam we łzach. Jestem osobą wysokowrazliwą i bardzo przezywałam awantury w swoim domu. Aktualnie mam już swój dom, męża i niepełnosprawnego 3-letniego synka. Po synu na pierwszy rzut oka nie widać nieprawidłowości. Jego diagnoza medyczna jest stale kwestionowana przez mojego ojca, który twierdzi że wymyślam mu problemy. Przez 2,5 roku po urodzeniu dziecko miało jadłowstręt, ale moim uporem i dociekliwością w dochodzeniu przyczyn syn został wyleczony-zaczął odczuwać apetyt. W tym okresie, który był dla mnie wyjątkowo trudny, cierpiałam na nerwicę , że syn złapie infekcje i odmówi całkowicie jedzenia. Poprosiłam ojca,który przyjechał do mnie spotkać się z moim synem, by założył maseczkę. Mój ojciec dostał ataku szału i zrobił karczemną awanturę przy moim niepełnosprawnym dziecku. Po tym nie rozmawiałam z nim pół roku. Niestety po tym czasie znowu wrócił do mojego życia, poprawiając na chwilę swoje zachowanie, choć nigdy nie przeprosił. Aktualnie regularnie jeździ i pomaga mojej siostrze, która ma dziecko w podobnym wieku. Bawi się z jej synem, sprząta w domu. Potrafi dobrze się zachować. Moja mama zawsze tlumaczyła przemoc ojca tym, że nie jest z nim wszystko dobrze pod względem psychicznym, ale mimo to nigdy się nie leczył, wolał wyżywać frustracje na żonie i dzieciach. Jednak będąc u mojej siostry kontroluje swoje zachowanie. To samo robi przy obcych. Mam wrażenie, że wybiera sobie osoby, na których się wyładowuje i jestem to ja i moja mama. W ostatnim czasie doszedł też do tego mój mąż, którego posądził o kradzież jego rzeczy, co nie miało nic wspólnego z prawdą. Nie widzę już żadnego powodu, by utrzymywać z nim kontakt. Niestety boję się, że on o ten kontakt będzie zabiegał, bo chce mieć kontakt z moim synem. Dodam jeszcze, że mojej siostrze pomaga we wszystkim, a gdy ja wysunę jakąkolwiek prośbę, zazwyczaj spotykam się z odmową i na dodatek często z agresją z jego strony. Każda kłótnia z nim powoduje, że otwiera się we mnie rana z dzieciństwa, czuję się tak samo bezradna i nic nie warta, jak wtedy, choć jestem dorosłą osobą, która ma już wpływ na swoje życie. Na studiach cierpiałam na depresję. Gdy próbuję mówić o tym, że mam ogromną traumę z dzieciństwa, ona "nie chce o tym słuchać". Jako dziecko byłam kochana, grzeczna i bezproblemowa, dobrze się uczyłam. Siostra jako dziecko w zachowaniu była trudniejsza. Mimo to ciągle słyszę od ojca, jak to moja siostra robi coś lepiej. Jak wyjść z tego poczucia gorszości, które budowane jest we mnie celowo przez przemocową osobę? Bardzo kocham moją siostrę, jest moją jedyną przyjaciółką i nie chcę, by relacja z nią została zepsuta przez toksycznego ojca. Siostra przyznała, że sama widzi ogromną niesprawiedliwość w traktowaniu nas. Co do mamy to nie jestem przekonana, czy umie to dostrzec do końca, co jest również bardzo smutne, mam wrażenie, jakby zawiodła moje zaufanie.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.