Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką
pobrań
100 tys.+
App Store
4,8
Google Play
4,7
na podstawie kilkuset opinii
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Wstecz

Czy związek z zapracowanym partnerem rolnikiem ma przyszłość? Wątpliwości i presja rodziców

Asia

Mam dylemat od pewnego czasu...otóż jestem w związku już 2 lata. Mój chłopak jest z zawodu rolnikiem i dodatkowo jeszcze ma swoją działalność i ma mało dla mnie czasu latem. Praktycznie większość czasu spędzam sama, nawet w tygodniu jeżdżę do rodziców sama. Tydzień temu były urodziny mojego taty. Niestety mój partner nie mógł być na tych urodzinach, bo miał siewy i Oranie w polu. Moi rodzice tego nie rozumieją i cały czas mi mówią, że to nie jest partner dla mnie, że nic z niego mieć nie będę. Zastanawiam się coraz częściej czy nie mają racji w tym wszystkim.?

Pani Asiu,

 

może warto sprawdzić, jakie jest Pani zdanie na ten temat i co czuje Pani do partnera. Pomimo swojej opinii (której Pani jak rozumiem, nie podziela), to nie rodzice żyją z Pani chłopakiem. Proponuję więc dokonać wyboru w zgodzie z własnymi przekonaniami i uczuciami.

 

Pozdrawiam serdecznie

Adam Gruźlewski

psycholog, psychotraumatolog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

To pytanie pokazuje, że jesteś w centrum napięcia pomiędzy różnymi oczekiwaniami- Twoimi własnymi, Twojego partnera oraz Twojej rodziny.

Ważne nie jest tylko to, „czy partner się nadaje”, ale jakie znaczenie dla Ciebie ma jego styl życia, wartości i gotowość do współtworzenia relacji.

Pytanie, które może okazać się pomocne: czy potrafię z tą konkretną osobą, w realiach jego pracy i mojego świata, budować satysfakcjonującą więź?

 

Pozdrawiam

Katarzyna Rynkiewicz

psycholog, psychoterapeuta systemowy w trakcie certyfikacji 

Zdjęcie Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Psycholożka
141 odpowiedzi na forum

Rozumiem Twój dylemat. Z jednej strony kochasz partnera, a z drugiej czujesz samotność i brak wsparcia w ważnych momentach. To naturalne, że pojawia się w Tobie wątpliwość, zwłaszcza gdy bliscy wyrażają krytykę. Warto przyjrzeć się, na ile ten styl życia naprawdę odpowiada Tobie i Twoim potrzebom. Czy potrafisz zaakceptować taki rytm, czy czujesz, że to Cię zbyt obciąża. To nie kwestia tego, czy „coś z niego będzie”, ale czy w tym związku czujesz się szczęśliwa i ważna.

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Świdzińska, psycholog

Zdjęcie Anna Winiarczyk

Anna Winiarczyk

Psycholog
6 odpowiedzi na forum

Rozumiem, że to dla Pani trudna sytuacja, ponieważ z jednej strony jest Pani w związku, który trwa już dwa lata, a z drugiej czuje Pani samotność i presję ze strony rodziny. To naturalne, że w takich chwilach pojawiają się pytania o to, czego naprawdę potrzebujemy w relacji i jak poradzić sobie z oczekiwaniami otoczenia. To nie jest łatwy wybór i warto dać sobie przestrzeń na spokojne przyjrzenie się swoim uczuciom i potrzebom. Proszę spróbować się zastanowić, co w tej chwili daje Pani poczucie spokoju i równowagi. Oprócz tego warto też zadać sobie pytanie - czego najbardziej potrzebuje Pani od partnera, aby czuć się szczęśliwa i spełniona. To może być pierwszy krok do podjęcia dalszych decyzji.

Pani Asiu, 

rozumiem, że jest Pani w sytuacji, gdzie pojawiły się w Pani wątpliwości związane z obecnym kształtem Pani relacji. Wspomina Pani głównie o czynniku związanym z czasem - a konkretnie jego brakiem. Szczególnie w niektórych okresach roku. To istotnie bardzo ważny element relacji, więc wyobrażam sobie, że stanowi dla Pani pewną ramę związku, co do której przeżywa Pani obecnie niepewność. 

Zastanawiam się, czy kwestia wykonywanego zawodu przez Pani partnera, to jeden z czynników, które budzą Pani niepewność, czy  też kontekst jest być może szerszy, a tryb pracy wysuwa się na pierwszy plan - niestety na podstawie wiadomości nie mam możliwości dopytania, dlatego zostawiam ten element pod rozwagę Pani samej. 

Wyobrażam sobie, że Pani chłopak ma świadomość charakterystyki swojego zatrudnienia, jednak to ważne, aby ten temat pojawił się w Państwa rozmowach w sposób bezpośredni. Ma Pani prawo mieć różne odczucia i przemyślenia, a także obawy w związku z relacją, którą tworzycie. Jednocześnie zachowanie ich dla siebie, nieinformowanie o swoich rozterkach i potrzebach względem partnera zamyka możliwość wprowadzenia zmian, stworzenia nowej, wspólnej perspektywy, wypracowania rozwiązań. Dlatego też zachęcam do szczerej i otwartej rozmowy dotyczącej Pani obaw i potrzeb np. bycia wspólnie na ważnych dla Pani uroczystościach, czy zaplanowanie wspólnego czasu w określonym kształcie. 

 

Pani rodzice z pewnością chcą dla swojej córki jak najlepiej. Jednak warto mieć na uwadze, iż ostatecznie to Pani jest w tej relacji, to Pani mierzy się z wyzwaniami tego związku, to Pani może go rozwijać lub przeżywać jego zakończenie. Rodzice oraz ich dobre intencje nie doświadczają i nie doświadczą całego spektrum emocji, stanów i skutków decyzji, które podejmie Pani - niezależnie od decyzji co do przyszłości relacji. 

 

Ostatecznie jedynie Pani może znaleźć w sobie odpowiedź na pytanie, czy czuje Pani, że to związek dla Pani. Choć z pewnością omówienie swoich przemyśleń i oczekiwań z partnerem, a także analiza swoich odczuć po tej rozmowie,  będą dla Pani cennym drogowskazem. 

 

Życzę Pani wszystkiego dobrego! 
Pozdrawiam serdecznie 
Joanna Łucka 

psycholożka i psychoterapeutka w trakcie certyfikacji 

Zdjęcie Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Psycholog
348 odpowiedzi na forum

Dzień dobry Asiu, rozumiem Twój dylemat i słyszę też o samotności, którą możesz odczuwać w obecnej relacji. Do tego dochodzą także głosy i opinie rodziny, przez co może być Ci trudno określić, co naprawdę czujesz i czego potrzebujesz. Warto, żebyś zadała sobie pytanie: gdyby opinia rodziny na temat mojego partnera była pozytywna, to czy to by coś zmieniło w moim postrzeganiu tej relacji? Czy potrafię czerpać satysfakcję z tej relacji pomimo nieprzychylnych głosów z zewnątrz? Czy jestem stanie zaakceptować pracę partnera? Pozdrawiam Cię serdecznie,

 

Justyna Bejmert

Psycholog

Dzieð dobry,

Pani Aniu, a gdyby tak posłuchać samej siebie i zastanowić się jak Pani ma się w tym związku, czy spełnia on Pani potrzeby, oczekiwania?

To Pani jest w relacji, a nie rodzice.

 

Wszystkiego dobrego 

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

Zdjęcie Elza Grabińska

Elza Grabińska

Psycholog
110 odpowiedzi na forum

Szanowna Pani,

najważniejsze w tej sytuacji jest to, jak Pani się w tym związku czuje i czy taki tryb życia Pani odpowiada. Warto zastanowić się, czy jest Pani w stanie zaakceptować specyfikę pracy partnera i to, że latem będzie on często zajęty. To Pani decyzja, czy taki model relacji daje Pani poczucie szczęścia i bezpieczeństwa, niezależnie od tego, co mówią rodzice.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholożka.

Zdjęcie Paulina Habuda

Paulina Habuda

Psycholog
85 odpowiedzi na forum

Dzień dobry, 

 

Jak rozumiem, jest Pani w dylemacie dotyczącym dalszych losów Pani związku. Myślę, sobie, że może Pani czuć się po prostu samotna przez ten okres kiedy Pani partner jest nieobecny. Czy tak jest? A może jednak nie jest to dla Pani jakąś wielką przeszkodą i ceni sobie Pani ten czas i wykorzystuje jako czas dla siebie? 

Tak jak to już zostało wskazane w innych odpowiedziach, ważne jest aby Pani zastanowiła się jakie ma potrzeby. Jaką przyszłość planuje Pani z partnerem? Czy jego nieobecność jakoś wplata się w tą wizję i jest dla Pani do zaakceptowania?

Podejrzewam, że zmiana pod kątem zawodowym u partnera nie wchodzi w grę - więc pytanie czy jest Pani w stanie to akceptować? 

Zachęcam do przyjrzenia się sobie, swoim emocjom i potrzebom związanym z bliskością. I podjęcia decyzji zgodnie ze sobą. To co radzą nam bliscy oczywiście jest ważne i mogą dostrzegać rzeczy, których my nie dostrzegamy, ale ostatecznie ważne jest aby żyć również zgodnie z własnymi wartościami. 

Może Pani również zastosować taką metodę i zastanowić się: a jak to wpłynie na mnie teraz? Za rok? A za 10 lat?

 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda. 

Psycholożka 

Zdjęcie Alicja Szymańska

Alicja Szymańska

Psycholog
22 odpowiedzi na forum

Dzień dobry, 


To, co Pani opisuje, jest trudnym dylematem – z jednej strony jest w związku z osobą, która ma swoje pasje, obowiązki i pracę wymagającą ogromnego zaangażowania, a z drugiej doświadcza Pani samotności i słyszy krytyczne komentarze ze strony rodziców. To naturalne, że w takiej sytuacji pojawiają się wątpliwości i pytanie, czy to „na pewno dobra relacja”.


 

Warto pamiętać, że praca w rolnictwie i własna działalność są bardzo wymagające i rzeczywiście mogą sprawiać, że partner latem ma mniej czasu. Kluczowe pytanie brzmi jednak: czy poza tym okresem czuje się Pani w tej relacji ważna, kochana i wspierana? To, czy związek ma przyszłość, zależy nie tylko od ilości wspólnie spędzonych godzin, ale przede wszystkim od jakości więzi, od tego, jak partner dba o Pani potrzeby, gdy już ten czas ma.


 

Rodzice mogą patrzeć przez pryzmat własnych oczekiwań, ale to Pani doświadcza tej relacji i tylko Pani może odpowiedzieć sobie, czy daje ona poczucie bliskości i bezpieczeństwa. Warto spróbować spokojnie porozmawiać z partnerem o tym, jak się Pani czuje w okresach, gdy go brakuje, i wspólnie zastanowić się, co można zrobić, by mimo jego obowiązków było między Wami więcej kontaktu i bliskości.

 

To, że pojawiają się wątpliwości, nie musi oznaczać, że związek jest „zły” – raczej, że potrzebuje rozmowy i wypracowania rozwiązań, które będą dobre dla Was obojga.


Pozdrawiam

Alicja Szymańska 

Psycholog 

Dzień dobry, 

rozumiem Pani dylemat i to, że sytuacja jest dla Pani bardzo trudna. To, co Pani opisuje, dotyka kilku obszarów:

- Potrzeb emocjonalnych w związku – każdy z nas potrzebuje bliskości, uwagi i poczucia, że jest ważny dla swojego partnera. 

- Charakterem pracy partnera – zawód rolnika wiąże się z dużą sezonowością i ogromnym nakładem pracy w określonych porach roku. 

- Presją rodziny 

 

Warto zadać sobie parę pytań:

- Czy akceptuję styl życia, który niesie ze sobą zawód partnera?

- Czy poza okresem intensywnej pracy dostrzega Pani w nim zaangażowanie i troskę o siebie?

- Czy potrafimy otwarcie rozmawiać o tym, że mi czegoś brakuje, i szukać rozwiązań (np. ustalenie choćby drobnych wspólnych rytuałów nawet w czasie największego natłoku pracy)?

- Czy jest Pani gotowa, by w pewnym sensie „dzielić się” nim z jego pracą i gospodarstwem – nie tylko teraz, ale też w przyszłości?

 

Pani rodzice mogą mieć rację w tym, że taki związek jest wymagający. Ale rację mogą mieć też w innym sensie – że najważniejsze jest to, czy Pani czuje się w nim spełniona. 

Decyzja o tym, czy to jest partner dla Pani, zależy od tego, czy jego obecność (mimo ograniczonego czasu) daje Pani poczucie bezpieczeństwa, wartości i miłości, czy raczej przeważa w tym samotność i frustracja.

Zdjęcie Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Psycholog
320 odpowiedzi na forum

Pani Asiu,
w tej sytuacji kluczowe jest to, jak Pani się czuje w tej relacji i czy taki rytm życia z intensywnym okresem pracy partnera jest dla Pani do przyjęcia. Warto zastanowić się, czy mimo jego częstej nieobecności latem, ten związek daje Pani poczucie bliskości, wsparcia i bezpieczeństwa. To Pani decyzja, czy taki model relacji jest zgodny z Pani potrzebami niezależnie od opinii otoczenia.

Martyna Jarosz - psycholog

Zdjęcie Altea Leszczyńska

Altea Leszczyńska

Psycholog
22 odpowiedzi na forum

To naturalne, że ma Pani wątpliwości, skoro ważne dla Pani osoby podważają Pani wybór partnera. Z jednej strony jest uczucie i związek, z drugiej – samotność i brak wspólnego czasu, a do tego presja ze strony rodziny. Nic dziwnego, że czuje się Pani rozdarta i zastanawia, co dalej.

Warto zatrzymać się przy tym, czego Pani naprawdę potrzebuje w relacji – czy ważniejsze jest dla Pani poczucie obecności i wspólnego czasu, czy też jest przestrzeń na zaakceptowanie specyfiki pracy partnera. Odpowiedź nie musi przyjść od razu, ale warto posłuchać siebie, zamiast tylko głosów z zewnątrz.

 

Pozdrawiam serdecznie,
Altea Leszczyńska
psycholog, psychotraumatolog

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Mam męża i syna, których bardzo kocham, jednak ciągle myślę o swoim byłym partnerze. Boję się podjąć kroki.
Mam męża, jestem z nim ponad dwa lata, mamy cudnego 1,5 rocznego synka, kocham go bardzo, jednak ciągle myśle o swoim byłym. Nie jest to najlepszy kandydat, jednak cały czas o nim myślę, on ciągle daje mi jakieś znaki, jednak ja się boję.
4 odpowiedzi
Jestem osobą homoseksualną, a kwestia dotyczy drugiej strony - dlaczego tak postępuje, jak mogę rozwiązać problem, bo mam wrażenie, że nie do końca On akceptuje swoją orientację
Chciałem się poradzić w pewnej kwestii, która mnie nurtuje od dłuższego czasu na temat mojej relacji z pewną osobą. Jestem osobą homoseksualną, a kwestia dotyczy drugiej strony - dlaczego tak postępuje, jak mogę rozwiązać problem, bo mam wrażenie, że nie do końca On akceptuje swoją orientację i stosuje żonę jako przykrywkę. Już opisuję całą historią Pana X i siebie. Poznaliśmy się w lutym przypadkiem na palarni i od słowa do słowa jakoś zaczęliśmy rozmawiać, bo pracujemy razem. W pewnym momencie po nocce wracałem z nim samochodem. Zaproponował, że mogę się z nim zabierać, jeśli będziemy mieli na tą samą godzinę. I jakoś tak stopniowo budowaliśmy relację kumpelską. We wrześniu po tak długich rozmowach uznałem, że chyba wypada mu się przyznać do swojej orientacji - w końcu facet heteroseksualny, dzieci i w ogóle. Zaakceptował to normalnie, a trochę później, jak byliśmy razem na nocce, to opowiadał mi o swojej pierwszej żonie (wtedy dowiedziałem się, że jest w związku z drugą). Dowiedziałem się, że obydwie zdradzał z prostytutkami - myślę sobie "no ok, nie moje życie nie mam prawa oceniać". Nikt z nas nie jest święty. O 4 nad ranem, bliżej końca zmiany powiedział, że chce mi coś powiedzieć. Wtedy usłyszałem dosłownie "lubię mieć penisa w ustach". Zamurowało mnie niesamowicie, nie będę kłamać... Wracając razem do domu, powiedziałem, że nic z tego nie będzie, bo nie chciałbym kogoś krzywdzić niepotrzebnie - myślę o żonie i dzieciach. Ponad miesiąc później byliśmy razem na imprezie pracowniczej i pod wpływem alkoholu, jak wracaliśmy ze stacji (a byliśmy po papierosy) wypaliłem czy miałby coś przeciwko, gdybym go pocałował i tak się wszystko zaczęło. Cały romans właściwie, który trwa do teraz - czyli póki co dwa miesiące właściwie... Dowiedziałem się wtedy, że od samego początku chciał, aby coś między nami zaiskrzyło. Po imprezie trafiliśmy do mnie, gdzie do 7 rano byliśmy w łóżku, fajnie się razem bawiliśmy - dopóki nie musiał wracać. Z czasem zacząłem się dowiadywać o Panu X, że pochodzi z rodziny przemocowej - był świadkiem, jak jego ojciec bije mamę, ma młodszego brata. Właściwie to też dowiedziałem się, że przez pół roku nie współżył z żoną i chciałby, aby ona czasami zaczęła grę wstępną, nie on. Jak jesteśmy sami, to potrafi mnie pocałować, pragnie tego, ale prosił mnie też, żebym nigdy nie powiedział jego żonie. Nie zamierzam skrzywdzić jego dzieci przede wszystkim, dlatego nie zrobię tego. Ma bardzo niską samoocenę o sobie, teraz jak jest chory, to do niczego między nami nie dochodzi, ale chciałby znowu się ze mną całować i czegoś więcej. Stwierdził też, że gdyby społeczeństwo było inne, to byłoby mu łatwiej, stąd zastanawiam się, czy nie jest po prostu ukrytym gejem, co boi się przyznać przed światem do swojej orientacji. Twierdzi, że kocha żonę i będzie mu łatwiej nie angażować się w relację romantyczną, ale ja uważam, że mimo wszystko te uczucia u nas wejdą w grę z obydwóch stron mimo wszystko, bo zdążył się przywiązać... I co ciekawsze to jestem jedyną osobą z pracy, której ufa i z którą potrafi się trzymać. Do reszty ma stosunek obojętny. Narzeka, że brakuje mu czasu na wszystko - nawet dla dzieci, na których mu szczerze zależy...
2 odpowiedzi
Jak uratować małżeństwo przy depresji męża i dbałości o dobro dzieci?
Dzień dobry, mój mąż po 10 latach małżeństwa postanowił się rozwieść. Jest to jednostronna decyzja. Fakt, że gdzieś tam przez te wszystkie lata się oddaliśmy. Ja przez kilka lat chorowałam na depresję co nie dawało mi narzędzi do takiego dbania o relacje takie jak by on chciał. Zarzuca mi że to nie jest dom taki o jakim on marzył. Ja też o takim nie marzyłam, ale zakładając rodzinę nie planowałam depresji. Ja teraz jestem na innym poziome emocjonalnym, życiowym. Zależy mi na rodzinie, chcę coś zmienić, natomiast on jest uparty jak skała i jedyne co powtarza to praktycznie tylko jedno zdanie: cokolwiek będziesz robić to i tak nie zmieni mojego zdania. I teraz to sedna. Teraz on od ok 2 lat ma depresję. Leczy się od ponad pół roku. Niestety leki które przyjmuje totalnie nie powoduje jakiekolwiek poprawy. On uważa że trzeba czekać aż zadziałają. Lekarz tak samo. Cały czas przyjmuje ten sam lek w tych samych dawkach. Zaproponowałam zmianę lekarza. No ale lek zacznie działać więc nie potrzeba. Ja próbuję za to ratować. Ale on jest uparty i nie trafiają do niego żadne argumenty. Mamy dwójkę dzieci, 5 i 8 lat. Mój mąż stwierdził dzisiaj że nie dajemy dzieciom dobrego przykładu rodziny, kiedy żyjemy tak "obok siebie". Nie ma między nami nienawiści, po prostu się oddaliliśmy. I według niego dzieci bedą mieć lepszy wzór rodziny kiedy my się rozstaniemy. Że nie bedą musieli w przyszłości patrzeć na sflustrowanych rodziców. Ja nie ogarniam tej logiki, woli pozbawić ich pełnej rodziny, niż odbudować ten związek i sprawdź żeby dzieci wychowały się w pełnej szczęśliwej rodzinie. Dodam że my teraz w żaden sposób ich nie krzywdzimy. Ale on to robi dla dobra nas wszystkich. Nie rozumie jaki to będzie mieć na nie wpływ. Mimo że pokazałam mu artykuł dotyczący reakcji dzieci po rozwodzie. Ja nie chcę do tego dopuścić. Nie chce żeby dzieci przeżyły taką traumę. Żeby takie doświadczenie wpłynęło na ich przyszłość. Czy ja mogę coś jeszcze zrobić? Czy jeśli on jest w depresji to ma to wpływ na jego postrzeganie tego wszystkiego?
6 odpowiedzi
Dlaczego czuję się zmęczona relacjami z rówieśnikami, mimo początkowego pragnienia znajomości?

Zwracam się z pytaniem odnośnie do mojego zachowania, które jest dla mnie niezrozumiałe.

Często doświadczam z tego powodu mętliku w głowie i natrętnych myśli. Chodzi o moje relacje z ludźmi. 

Mam 16 lat, chodzę do szkoły średniej. 

Całe życie miałam koleżanki, a w zasadzie jedną — jako introwertyk preferuję mniejsze grono. 

Wiele lat "przyjaźni" okazało się zgubne, bo odsunęłyśmy się od siebie, ona się zmieniła, ja też. Pójście do innych szkół zupełnie nas rozdzieliło. Obecnie jesteśmy tylko na cześć i krótkie pogawędki, ale sztywne i bez satysfakcji. 

Rozpad tej relacji mnie zabolał. Miesiącami się nad sobą użalałam. A potem mi przeszło. 

Tylko że zderzenie z rzeczywistością w liceum okazało się jeszcze gorsze. Liczyłam, że idąc do nowej szkoły, bez problemu znajdę koleżankę. Wyidealizowałam sobie, że będzie świetnie, a było na odwrót. 

Pierwszy rok był istną tragedią: omijałam lekcje, izolowałam się od grupy, bo nikt nie chciał ze mną rozmawiać. 

Zawsze oczekiwałam, że to inni do mnie zagadają, bo sama nie potrafiłam. Spędziłam cały rok, siedząc w ławce z osobą, z którą prawie nie rozmawiałam i nie mając nikogo, z kim można spędzić czas nawet na przerwie. 

Zmagałam się z samotnością, chciałam tylko mieć kogoś bliskiego, marzyłam o przyjacielu, wyobrażałam sobie nawet, jaki mógłby być. Znowu zgubne wyobrażenia, które potem bolą. W styczniu chodziłam do szkolnego psychologa, co pomogło mi poradzić sobie z tym stanem i zaakceptować swoje emocje. Jakoś stanęłam na nogi. Pod koniec roku nawiązałam znajomość z dziewczyną, nazwijmy ją M. 

M również była cicha, introwertyczna, pozytywna i dobrze mi się z nią rozmawiało. Miałyśmy wspólne tematy. 

Od nowego roku szkolnego zaczęłyśmy razem siedzieć. Początkowo było dobrze, uwielbiałam i uwielbiam z nią rozmawiać, ale od jakiegoś czasu coś się zmieniło. 

Przede wszystkim dostrzegłam, jak łatwo męczą mnie konwersacje z ludźmi. Parę zdań, czasem nawet nie, a ja czuję się wykończona jak nigdy. Przychodzę do szkoły i potrafię nie odzywać się do niej przez kilka lekcji, bo na samą myśl wzbiera się we mnie złość, czy jak to nazwać. Nawet nie mam pojęcia. Bywają dni, że śmiało z nią gadam, ale potem jestem zimna, zdystansowana i się izoluję. Nachodzą mnie myśli, że to był błąd chcieć mieć koleżankę i że lepiej mi było samej, nikt mnie nie męczył, nikt nie przeszkadzał. Czasami dotyczą także bliskości relacji: boję się, że ona może poczuć coś więcej, nie wiem, skąd w ogóle ten pomysł. Albo, że ja poczuję coś więcej. Poza tym miewam negatywne myśli na jej temat: drażni mnie jej ciągłe dobre poczucie humoru, uśmiechnięta twarz i ta pozytywność wobec wszystkiego. Jestem już zmęczona uśmiechaniem się, kiedy nie mam powodu, by to robić. 

Czuję się okropnie, jakbym była kosmitą, który nie umie funkcjonować z ludźmi. Świetnie dogaduję się z rodziną, z rodzeństwem, mogę z nimi rozmawiać godzinami bez zmęczenia, ale kontakt z rówieśnikami... Wysysa mnie z energii. Po całym dniu spędzonym w hałasie i wśród bodźców marzę tylko o ciszy, książce i odpoczynku we własnym towarzystwie. Często boli mnie głowa, mam spięte ciało. Zastanawiam się, jak absurdalne jest to, że parę miesięcy temu płakałam nad samotnością, a teraz chcę jej z powrotem. Wiem, że samotność mogła wpłynąć na moje postrzeganie relacji, ale czy to normalne? I czy mogę coś z tym zrobić? 

Będę wdzięczna za słowo wsparcia.

1 odpowiedź
Co oznacza nierozpakowany test ciążowy pozostawiony przez narzeczoną przy wyprowadzce z dzieckiem?
Co oznacza Jak narzeczona wyprowadzając się z dzieckiem od narzeczonego zostawia w szufladzie nierozpakowany test ciążowy , czy jest to jakiś przekaz dla Niego ? Proszę o odpowiedź
4 odpowiedzi
Czy ponowny związek z tą samą osobą po spokojnym rozstaniu ma sens?
Czy ponowny związek z tą samą osobą po spokojnym rozstaniu ma sens i szanse, czy zamartwianie się płacz problemy ze snem przez to rozstanie są normalne, czy obawa przed ułożeniem sobie na nowo życia bez tej osoby są normalne, czy myśli że na świecie bez mnie było by lepiej są normalne w takim przypadku
1 odpowiedź

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: Przyjaciółka przytula kobietę siedzącą na podłodze

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.