Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy związek z zapracowanym partnerem rolnikiem ma przyszłość? Wątpliwości i presja rodziców

Mam dylemat od pewnego czasu...otóż jestem w związku już 2 lata. Mój chłopak jest z zawodu rolnikiem i dodatkowo jeszcze ma swoją działalność i ma mało dla mnie czasu latem. Praktycznie większość czasu spędzam sama, nawet w tygodniu jeżdżę do rodziców sama. Tydzień temu były urodziny mojego taty. Niestety mój partner nie mógł być na tych urodzinach, bo miał siewy i Oranie w polu. Moi rodzice tego nie rozumieją i cały czas mi mówią, że to nie jest partner dla mnie, że nic z niego mieć nie będę. Zastanawiam się coraz częściej czy nie mają racji w tym wszystkim.?

Adam Gruźlewski

Adam Gruźlewski

Pani Asiu,

 

może warto sprawdzić, jakie jest Pani zdanie na ten temat i co czuje Pani do partnera. Pomimo swojej opinii (której Pani jak rozumiem, nie podziela), to nie rodzice żyją z Pani chłopakiem. Proponuję więc dokonać wyboru w zgodzie z własnymi przekonaniami i uczuciami.

 

Pozdrawiam serdecznie

Adam Gruźlewski

psycholog, psychotraumatolog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Rynkiewicz

Katarzyna Rynkiewicz

To pytanie pokazuje, że jesteś w centrum napięcia pomiędzy różnymi oczekiwaniami- Twoimi własnymi, Twojego partnera oraz Twojej rodziny.

Ważne nie jest tylko to, „czy partner się nadaje”, ale jakie znaczenie dla Ciebie ma jego styl życia, wartości i gotowość do współtworzenia relacji.

Pytanie, które może okazać się pomocne: czy potrafię z tą konkretną osobą, w realiach jego pracy i mojego świata, budować satysfakcjonującą więź?

 

Pozdrawiam

Katarzyna Rynkiewicz

psycholog, psychoterapeuta systemowy w trakcie certyfikacji 

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Rozumiem Twój dylemat. Z jednej strony kochasz partnera, a z drugiej czujesz samotność i brak wsparcia w ważnych momentach. To naturalne, że pojawia się w Tobie wątpliwość, zwłaszcza gdy bliscy wyrażają krytykę. Warto przyjrzeć się, na ile ten styl życia naprawdę odpowiada Tobie i Twoim potrzebom. Czy potrafisz zaakceptować taki rytm, czy czujesz, że to Cię zbyt obciąża. To nie kwestia tego, czy „coś z niego będzie”, ale czy w tym związku czujesz się szczęśliwa i ważna.

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Świdzińska, psycholog

Anna Winiarczyk

Anna Winiarczyk

Rozumiem, że to dla Pani trudna sytuacja, ponieważ z jednej strony jest Pani w związku, który trwa już dwa lata, a z drugiej czuje Pani samotność i presję ze strony rodziny. To naturalne, że w takich chwilach pojawiają się pytania o to, czego naprawdę potrzebujemy w relacji i jak poradzić sobie z oczekiwaniami otoczenia. To nie jest łatwy wybór i warto dać sobie przestrzeń na spokojne przyjrzenie się swoim uczuciom i potrzebom. Proszę spróbować się zastanowić, co w tej chwili daje Pani poczucie spokoju i równowagi. Oprócz tego warto też zadać sobie pytanie - czego najbardziej potrzebuje Pani od partnera, aby czuć się szczęśliwa i spełniona. To może być pierwszy krok do podjęcia dalszych decyzji.

Joanna Łucka

Joanna Łucka

Pani Asiu, 

rozumiem, że jest Pani w sytuacji, gdzie pojawiły się w Pani wątpliwości związane z obecnym kształtem Pani relacji. Wspomina Pani głównie o czynniku związanym z czasem - a konkretnie jego brakiem. Szczególnie w niektórych okresach roku. To istotnie bardzo ważny element relacji, więc wyobrażam sobie, że stanowi dla Pani pewną ramę związku, co do której przeżywa Pani obecnie niepewność. 

Zastanawiam się, czy kwestia wykonywanego zawodu przez Pani partnera, to jeden z czynników, które budzą Pani niepewność, czy  też kontekst jest być może szerszy, a tryb pracy wysuwa się na pierwszy plan - niestety na podstawie wiadomości nie mam możliwości dopytania, dlatego zostawiam ten element pod rozwagę Pani samej. 

Wyobrażam sobie, że Pani chłopak ma świadomość charakterystyki swojego zatrudnienia, jednak to ważne, aby ten temat pojawił się w Państwa rozmowach w sposób bezpośredni. Ma Pani prawo mieć różne odczucia i przemyślenia, a także obawy w związku z relacją, którą tworzycie. Jednocześnie zachowanie ich dla siebie, nieinformowanie o swoich rozterkach i potrzebach względem partnera zamyka możliwość wprowadzenia zmian, stworzenia nowej, wspólnej perspektywy, wypracowania rozwiązań. Dlatego też zachęcam do szczerej i otwartej rozmowy dotyczącej Pani obaw i potrzeb np. bycia wspólnie na ważnych dla Pani uroczystościach, czy zaplanowanie wspólnego czasu w określonym kształcie. 

 

Pani rodzice z pewnością chcą dla swojej córki jak najlepiej. Jednak warto mieć na uwadze, iż ostatecznie to Pani jest w tej relacji, to Pani mierzy się z wyzwaniami tego związku, to Pani może go rozwijać lub przeżywać jego zakończenie. Rodzice oraz ich dobre intencje nie doświadczają i nie doświadczą całego spektrum emocji, stanów i skutków decyzji, które podejmie Pani - niezależnie od decyzji co do przyszłości relacji. 

 

Ostatecznie jedynie Pani może znaleźć w sobie odpowiedź na pytanie, czy czuje Pani, że to związek dla Pani. Choć z pewnością omówienie swoich przemyśleń i oczekiwań z partnerem, a także analiza swoich odczuć po tej rozmowie,  będą dla Pani cennym drogowskazem. 

 

Życzę Pani wszystkiego dobrego! 
Pozdrawiam serdecznie 
Joanna Łucka 

psycholożka i psychoterapeutka w trakcie certyfikacji 

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry Asiu, rozumiem Twój dylemat i słyszę też o samotności, którą możesz odczuwać w obecnej relacji. Do tego dochodzą także głosy i opinie rodziny, przez co może być Ci trudno określić, co naprawdę czujesz i czego potrzebujesz. Warto, żebyś zadała sobie pytanie: gdyby opinia rodziny na temat mojego partnera była pozytywna, to czy to by coś zmieniło w moim postrzeganiu tej relacji? Czy potrafię czerpać satysfakcję z tej relacji pomimo nieprzychylnych głosów z zewnątrz? Czy jestem stanie zaakceptować pracę partnera? Pozdrawiam Cię serdecznie,

 

Justyna Bejmert

Psycholog

Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Dzieð dobry,

Pani Aniu, a gdyby tak posłuchać samej siebie i zastanowić się jak Pani ma się w tym związku, czy spełnia on Pani potrzeby, oczekiwania?

To Pani jest w relacji, a nie rodzice.

 

Wszystkiego dobrego 

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog

Elza Grabińska

Elza Grabińska

Szanowna Pani,

najważniejsze w tej sytuacji jest to, jak Pani się w tym związku czuje i czy taki tryb życia Pani odpowiada. Warto zastanowić się, czy jest Pani w stanie zaakceptować specyfikę pracy partnera i to, że latem będzie on często zajęty. To Pani decyzja, czy taki model relacji daje Pani poczucie szczęścia i bezpieczeństwa, niezależnie od tego, co mówią rodzice.

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholożka.

Paulina Habuda

Paulina Habuda

Dzień dobry, 

 

Jak rozumiem, jest Pani w dylemacie dotyczącym dalszych losów Pani związku. Myślę, sobie, że może Pani czuć się po prostu samotna przez ten okres kiedy Pani partner jest nieobecny. Czy tak jest? A może jednak nie jest to dla Pani jakąś wielką przeszkodą i ceni sobie Pani ten czas i wykorzystuje jako czas dla siebie? 

Tak jak to już zostało wskazane w innych odpowiedziach, ważne jest aby Pani zastanowiła się jakie ma potrzeby. Jaką przyszłość planuje Pani z partnerem? Czy jego nieobecność jakoś wplata się w tą wizję i jest dla Pani do zaakceptowania?

Podejrzewam, że zmiana pod kątem zawodowym u partnera nie wchodzi w grę - więc pytanie czy jest Pani w stanie to akceptować? 

Zachęcam do przyjrzenia się sobie, swoim emocjom i potrzebom związanym z bliskością. I podjęcia decyzji zgodnie ze sobą. To co radzą nam bliscy oczywiście jest ważne i mogą dostrzegać rzeczy, których my nie dostrzegamy, ale ostatecznie ważne jest aby żyć również zgodnie z własnymi wartościami. 

Może Pani również zastosować taką metodę i zastanowić się: a jak to wpłynie na mnie teraz? Za rok? A za 10 lat?

 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda. 

Psycholożka 

Alicja Szymańska

Alicja Szymańska

Dzień dobry, 


To, co Pani opisuje, jest trudnym dylematem – z jednej strony jest w związku z osobą, która ma swoje pasje, obowiązki i pracę wymagającą ogromnego zaangażowania, a z drugiej doświadcza Pani samotności i słyszy krytyczne komentarze ze strony rodziców. To naturalne, że w takiej sytuacji pojawiają się wątpliwości i pytanie, czy to „na pewno dobra relacja”.


 

Warto pamiętać, że praca w rolnictwie i własna działalność są bardzo wymagające i rzeczywiście mogą sprawiać, że partner latem ma mniej czasu. Kluczowe pytanie brzmi jednak: czy poza tym okresem czuje się Pani w tej relacji ważna, kochana i wspierana? To, czy związek ma przyszłość, zależy nie tylko od ilości wspólnie spędzonych godzin, ale przede wszystkim od jakości więzi, od tego, jak partner dba o Pani potrzeby, gdy już ten czas ma.


 

Rodzice mogą patrzeć przez pryzmat własnych oczekiwań, ale to Pani doświadcza tej relacji i tylko Pani może odpowiedzieć sobie, czy daje ona poczucie bliskości i bezpieczeństwa. Warto spróbować spokojnie porozmawiać z partnerem o tym, jak się Pani czuje w okresach, gdy go brakuje, i wspólnie zastanowić się, co można zrobić, by mimo jego obowiązków było między Wami więcej kontaktu i bliskości.

 

To, że pojawiają się wątpliwości, nie musi oznaczać, że związek jest „zły” – raczej, że potrzebuje rozmowy i wypracowania rozwiązań, które będą dobre dla Was obojga.


Pozdrawiam

Alicja Szymańska 

Psycholog 

Dominika Krawczyk

Dominika Krawczyk

Dzień dobry, 

rozumiem Pani dylemat i to, że sytuacja jest dla Pani bardzo trudna. To, co Pani opisuje, dotyka kilku obszarów:

- Potrzeb emocjonalnych w związku – każdy z nas potrzebuje bliskości, uwagi i poczucia, że jest ważny dla swojego partnera. 

- Charakterem pracy partnera – zawód rolnika wiąże się z dużą sezonowością i ogromnym nakładem pracy w określonych porach roku. 

- Presją rodziny 

 

Warto zadać sobie parę pytań:

- Czy akceptuję styl życia, który niesie ze sobą zawód partnera?

- Czy poza okresem intensywnej pracy dostrzega Pani w nim zaangażowanie i troskę o siebie?

- Czy potrafimy otwarcie rozmawiać o tym, że mi czegoś brakuje, i szukać rozwiązań (np. ustalenie choćby drobnych wspólnych rytuałów nawet w czasie największego natłoku pracy)?

- Czy jest Pani gotowa, by w pewnym sensie „dzielić się” nim z jego pracą i gospodarstwem – nie tylko teraz, ale też w przyszłości?

 

Pani rodzice mogą mieć rację w tym, że taki związek jest wymagający. Ale rację mogą mieć też w innym sensie – że najważniejsze jest to, czy Pani czuje się w nim spełniona. 

Decyzja o tym, czy to jest partner dla Pani, zależy od tego, czy jego obecność (mimo ograniczonego czasu) daje Pani poczucie bezpieczeństwa, wartości i miłości, czy raczej przeważa w tym samotność i frustracja.

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Pani Asiu,
w tej sytuacji kluczowe jest to, jak Pani się czuje w tej relacji i czy taki rytm życia z intensywnym okresem pracy partnera jest dla Pani do przyjęcia. Warto zastanowić się, czy mimo jego częstej nieobecności latem, ten związek daje Pani poczucie bliskości, wsparcia i bezpieczeństwa. To Pani decyzja, czy taki model relacji jest zgodny z Pani potrzebami niezależnie od opinii otoczenia.

Martyna Jarosz - psycholog

Altea Leszczyńska

Altea Leszczyńska

To naturalne, że ma Pani wątpliwości, skoro ważne dla Pani osoby podważają Pani wybór partnera. Z jednej strony jest uczucie i związek, z drugiej – samotność i brak wspólnego czasu, a do tego presja ze strony rodziny. Nic dziwnego, że czuje się Pani rozdarta i zastanawia, co dalej.

Warto zatrzymać się przy tym, czego Pani naprawdę potrzebuje w relacji – czy ważniejsze jest dla Pani poczucie obecności i wspólnego czasu, czy też jest przestrzeń na zaakceptowanie specyfiki pracy partnera. Odpowiedź nie musi przyjść od razu, ale warto posłuchać siebie, zamiast tylko głosów z zewnątrz.

 

Pozdrawiam serdecznie,
Altea Leszczyńska
psycholog, psychotraumatolog

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Brak wsparcia w małżeństwie, zmęczenie i presja na urozmaicenie życia intymnego

Witam, mąż ciągle ma do mnie pretensje, że się nim nie zajmuje (nie przytulam, nie inicjuje sexu, nie zajmuje się nim wieczorami). Mamy 3 dzieci, w tym najmłodsze 2-letnie. Jestem w domu, nie pracuje, zajmuje się domem, wszystko jest na mojej głowie. 

Mąż wraca z pracy, dostaje obiad i cały wieczór spędza na kanapie, nic go nie interesuje, nawet nie poświęci trochę czasu dzieciakom. Potem ma ciągle pretensje, że ja się nim nie zajmuje, że tylko śpię. Kładę najmłodsze dziecko spać, to po prostu usypiam ze zmęczenia. Na mojej głowie są wszystkie zajęcia dodatkowe, zakupy. Jak wyjdę od czasu do czasu z koleżankami na spacer to wielkie pretensje o to. 

Według niego powinnam siedzieć w domu i jak położę dziecko spać to się nim zajmować. On wcale nie pomaga mi w niczym. 

Ja po prostu nie mam siły chyba psychicznie już z nim spędzać czasu, bo ciągle mówi to samo. A jeszcze najgorsze, że chce urozmaicić nasz sex, żebyśmy poszli na sex w trójkącie, bo to go podnieca. I chce urozmaicić sex, bo za niedługo już mu nie będzie się chciało, a ja nie zgadzam się na to. 

Już sama nie wiem, co myśleć o naszym związku. Jesteśmy ze sobą 20 lat i nie wiem, co może mnie czekać później.

Z powodu swojego czynu boję się o zdrowie psychiczne poznanej kobiety. Miała już bardzo ciężki czas, nie chcę mówiąc prawdy przyczynić się do jej załamania.
Dzień dobry wszystkim Zacznę od tego,że mam 40 lat i jestem mężczyzną. Jakiś czas temu założyłem konto na portalu randkowym,na którym umieściłem zdjęcia przystojnego mężczyzny stworzonego przez sztuczną inteligencję.Byłem ciekawy odzewu,bo niestety na moje prawdziwe zdjęcia nie reagowała żadna kobieta przykuwająca moją odwagę. Odzew jaki mnie spotkał przerósł moje oczekiwania. Z większością kobiet w ogóle nie rozpoczynałem rozmowy,z częścią wymieniłem się numerami telefonów, ale i te znajomości kończyłem po dwóch dniach. Wśród tych kobiet znalazła się jedna najbardziej przykuwająca moją uwagę. Kobieta,niezwykle piękna,o urodzie modelki, wyglądająca jak milion dolarów. Kobieta, która na moje prawdziwe zdjęcie nigdy by nie zareagowała, ale już model AI ją bardzo urzekł. Dodam,że ona sama miała ogromne powodzenie na tym portalu u płci przeciwnej. Wymieniliśmy się numerami telefonów i zaczęliśmy pisać do siebie całymi dniami i nocami zresztą też. Nie pamiętam kiedy ostatni raz w moim życiu tak dobrze rozmawiało mi się z inną kobietą, ona również często mi podkreśla,że jest zafascynowana moją osobą.Jesteśmy bardzo szczęśliwi kiedy możemy razem popisać. Ale jest jeden problem- ona nie wie,że to są zdjęcia osoby nieistniejącej. Czuję się bardzo podle,że nie zakończyłem szybciej tej znajomości,ale naprawdę bardzo dobrze nam się rozmawiało i poznawaliśmy się bardziej każdego dnia. Zdążyłem się już dowiedzieć, że ma za sobą w życiu traumatyczne przejścia, a w zeszłym roku (sama mi to powiedziała), prawie nie dała rady. Myślę, że przechodziła ciężką depresję. Myślałem o tym, żeby jej powiedzieć prawdę (nawet napisałem już gotowy list,który mógłbym wysłać w każdej chwili). Ale boję się, że znowu podupadnie na zdrowiu psychicznym i być może teraz nie dać już dalej rady. Czuję się niesamowicie podle,że zagrałem na czyichś uczuciach. Jestem pewny,że na moje prawdziwe zdjęcia nigdy by nie zareagowała,mimo tego,że aż tak brzydki nie jestem to nie przykuwam uwagi kobiet. Najchętniej opowiedziałbym jej o wszystkim i zaproponował przyjaźń, ale boję się,że to może być cios w jej serce. Proszę o poradę, bo nie wiem co mam zrobić
Kryzys w związku - partner mnie obwinia, ja wolę spędzać czas z rodziną.
Witam, problem w związku pojawia się w momencie kiedy chce pojechać do rodziny. Podam tu ogólny zarys. Mam 28 lat. Pracuje 6 dni w tygodniu, od poniedziałku do soboty, wracam po 17 do domu, w sobotę po 14 czyli ogólnie czasu wolnego mam malo. Mam młodszego brata i rodziców, dojazd do nich to 15 min. Najczesciej jeżdżę jakieś 2 razy w tygodniu na około 2h. I za każdym razem słyszę pretensje, a nawet teksty czy jak będę miała dzieci to też tak będę latać. Ogolnie wuciaga wtedy wszelki brudy, zaczyna mnie poniżać. Dla mnie kontakt z rodziną jest ważny, samo przebywanie na wsi daje mi dużą ulgę od miasta. Teraz coraz częściej czuje przygnębienie i niepokój kiedy mam wracać do partnera. Czuję, jakby nie liczył się z moimi potrzebami. Nasz wieczór jak i weekendy są raczej nudne. Dzisiaj przykładowo do godziny 12 siedział w telefonie i ogladal filmiki, trwało to kilka godzin. Nie wytrzymałam i wyszłam bez slowa. Pojawiła się bylejakosc w tym związku. On chce dominować, ja się temu nie poddaje . Odkąd zamieszkaliśmy razem mam wrażenie, że on oczekuje, że będę tylko z nim. Każda kłotnia kończy się praktycznie tak samo, moim płaczem, który już go nie wzrusza, zaczyna wtedy przeklinać i mówić, że ma już dość, że ja spowoduje to, że się rozstaniemy, że o wakacjach nie ma mowy, że to wszystko moja zasługa, że nie potrafię odciąć pępowiny. Wydaje mi się, że 4h tygodniowo z rodziną to nie jest nic złego. Czuję się źle. Zaczyna czuć się samotna, dosłownie boli mnie serce, nawet spać już nie mogę. Nie wiem co mam zrobić w takiej sytuacji. Czym to może być spowodowane? Co mogę zrobić? Z rodziną nie utrzymuje nawet kontaktu telefonicznego, gdzie on wymyśla, że jak jestem w pracy to jestem ciągle dostępna i że pewnie wtedy. On pracuje do 14. Ma dużo czasu, weekendy ma wolne. Ale szczerze to nie potrafi nic zaplanować. Nigdzie mnie nie zabiera. A ja mam już dość siedzenia w domu. Mam już dość wypominania mi wszystkiego. Ostatnio powiedział, że jakby wiedział, że tak będzie to by nie proponował mieszkania razem. Gdzie to też było jakby pod przymusem, że albo w jedną albo w drugą stronę. Że jak nie zamieszkamy razem to się rozstaniemy. On wszytko obraca, jakby wszystko było moją winą, on może do mnie mówić różne przykre rzeczy, a ja nie mogę powiedzieć nic. Czuję się źle psychicznie i fizycznie. Boli mnie serce.
Gnębienie psychiczne przez męża - co robić?
Witam niewiem wogóle od czego zaczynąc od jakiegś czasu mysle o rozwodzie mam męża ktory mnie gnębi psychicznie wyzywa od najgorszych itp. Mamy dwoje dzieci proszę o poradę.
Czy posiadanie tylko jednego przyjaciela jest normalne? Problemy w komunikacji i poczucie odmienności w szkole

Czy to normalne, że mam tylko jednego przyjaciela? 

Rozmowy z innymi nie są łatwe dla mnie i nawet nie wiem, czy chce mieć jakichkolwiek innych znajomych. Czuję, jakbym nie powinna należeć do tego społeczeństwa i mojej grupy wiekowej. Osoby w liceum interesują się tylko alkoholem, imprezami i zboczonymi żartami. Nie mam prawie żadnych tematów, jakie mogłabym z nimi poruszyć. Rozumie mnie tak naprawdę tylko mój przyjaciel, co ma podobne poglądy, jak ja. Nie wiem, czy mam jakąś fobię społeczną, czy coś. Zawsze nauczyciele nazywali mnie po prostu nieśmiała. Jednak prezentacje przed klasą czy nawet pogadanie z “kolega” z klasy jest dla mnie trudne. Do połowy osób z klasy nigdy się nawet nie odezwałam, mimo że znam ich już od połowy roku. W podstawówce sytuacja wyglądała bardzo podobnie. Zmiana środowiska nic nie zmieniła, pomimo dużych chęci. Niedobrze się czuję, jak widzę, że każdy jest inny ode mnie. Wychowawca na siłę proboje mnie zmusić do gadania z kimś innym, grożąc obniżeniem zachowania. 

Podobno w przedszkolu byłam bardzo rozgadana i gadałam z każdym. W grupach z większą ilością osób czuję się po prostu niekomfortowo. Próbowałam na początku nowej szkoły spotykać się z kilkoma dziewczynami z klasy. Nie było to jednak przyjemne i wolę być z kimś na osobności. Gdy jestem w grupie, po prostu się nie odzywam. Nikogo też raczej to nie obchodzi. Potem utworzyły się tylko grupki w klasie, które tylko śmieją się ze mnie i mojej przyjaciółki. Utrzymuje jakiś kontakt z innymi w klasie, ale jest on raczej przymusowy. I to nawet nie do końca z mojej winy. Gdy są rozmowy w parach na np angielskim inne dziewczyny wolą po prostu gadać z sobą. Czy naprawdę jest coś nie tak we mnie?

toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.