
- Strona główna
- Forum
- LGBTQIA+
- Czym jest...
Urszula Małek
Misgenderowanie to zwracanie się do osoby w sposób, który nie pasuje do jej tożsamości płciowej, np. używanie niewłaściwych zaimków lub określeń. Dla wielu osób może być to raniące lub wywoływać dyskomfort.
Pozdrawiam,
Urszula Małek
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Daria Składanowska
Dzień dobry,
misgenderowanie to sytuacja, w której ktoś zostaje nazwany zaimkiem, imieniem lub określeniem płci niezgodnym z jego/jej/ich tożsamością płciową. Może to wynikać zarówno z niewiedzy, jak i z utrwalonych nawyków czy przekonań innych osób. Dla wielu osób jest to doświadczenie trudne, ponieważ narusza poczucie bycia widzianym i traktowanym zgodnie z tym, kim są.
Pozdrawiam,
Składanowska Daria
Dominika Płoucha
Termin o który Pani pyta oznacza używanie niewłaściwych zaimków (form gramatycznych ),określeń płci wobec danej osoby , które nie są zgodne z jej przekonaniem o sobie , może być to nieświadome lub celowe. Pozdrawiam
Weronika Wardzińska
Cześć :)
Misgenderowanie to sytuacja, w której zwracasz się do kogoś lub mówisz o kimś, używając nieodpowiedniej płci, zaimków albo form językowych, które nie zgadzają się z tożsamością tej osoby.
Pozdrawiam,
Weronika Wardzińska
Anna Kaleta
Cześć!
Misgenderowanie to zwracanie się do osoby w sposób niezgodny z jej tożsamością płciową, np. poprzez używanie niewłaściwych zaimków lub form językowych. Może być raniące, bo podważa poczucie tożsamości, wywołuje stres i obniża poczucie bezpieczeństwa.
Jeśli dotyka to Ciebie lub kogoś bliskiego w Twoim otoczeniu, możesz najpierw spokojnie poprawić tę osobę i delikatnie wyjaśnić, dlaczego właściwe zwracanie się jest ważne. Warto też okazać wsparcie – czasem samo poczucie, że ktoś stoi po naszej stronie, wiele daje. A jeśli takie sytuacje powtarzają się lub mają nieprzyjemny, wrogi charakter, zadbaj o siebie: ogranicz kontakt, poszukaj pomocy u zaufanych osób lub zgłoś sprawę tam, gdzie może zostać właściwie rozwiązana (pedagog/HR).
Powodzenia!
Maria Sobol
Cześć,
misgenderowanie to po prostu nazywanie kogoś w sposób, który nie pasuje do tego, kim ta osoba jest — używanie innych zaimków, imienia albo form gramatycznych, niż te, które są dla niej właściwe.
Dla wielu osób to bardzo przykre, bo daje poczucie, jakby ktoś nie widział ich naprawdę. Czasem wynika to z braku wiedzy, czasem z przyzwyczajeń, ale i tak potrafi mocno zaboleć.
Najprościej temu zapobiec, zwyczajnie pytając, jak ktoś woli, żeby się do niego zwracać. To drobiazg, a robi naprawdę dużą różnicę.
Pozddrawiam, Maria Sobol
Psychoterapeutka integracyjna
Klaudia Dynur
Dzień dobry,
misgenderowanie to sytuacja, w której ktoś zostaje nazwany zaimkiem, imieniem lub określeniem płci niezgodnym z jego/jej/ich tożsamością płciową. Może mieć charakter nieumyślny, gdy wynika z czyjejś niewiedzy, lub umyślny, gdy źródłem tego zachowania są poglądy czy przekonania. U wielu osób, które doświadczają misgenderowania, pojawia się dyskomfort lub silniejsze emocje. Jeśli się z tym spotykasz, możesz poprawić daną osobę, prosząc o respektowanie formy, na jaką się zgadzasz. Jeśli znasz kogoś, kto jest misgenderowany, dobrze wykazać wsparcie.
Pozdrawiam serdecznie
Klaudia Dynur
Psycholog, seksuolog w trakcie szkolenia

Zobacz podobne
Cześć, mam 17 lat i byłam w toksycznej relacji z "koleżanką" (nazwijmy ją Ania) – znamy się od 1 klasy technikum (2022). Mieliśmy dosyć skomplikowaną relację, trochę koleżeńską, a jednak "kręciliśmy". Chciałabym zaznaczyć, że praktycznie nigdy nie rozmawiałyśmy, tylko pisałyśmy, a jesteśmy w jednej klasie. Problem w tym, że przez całą znajomość ona wielokrotnie zostawiała mnie dla innych, przekraczała moje granice, dotykała bez mojej świadomej zgody, biła, drapała do krwi, wymuszała na mnie nagie zdjęcia, czułam się manipulowana. Gdy prosiła mnie o zdjęcie, a ja odmawiałam, stawała się chłodna i pisała coś w stylu: "Tak powinna wyglądać miłość, skoro mnie kochasz", "Kochaś mnie? To dlaczego nie możesz zrobić tego, o co proszę?", "Okej, widzę, że po prostu nie czujesz się komfortowo przy mnie" itp. W tej samej konwersacji potem przepraszała, mówiąc, że pewnie mi przykro przez nią, a gdy ja stawałam się zdystansowana i zraniona, ona znowu zaczynała. Zazwyczaj było tak, że gdy byłam mega miła, ona była wredna, a gdy stawałam się zdystansowana, to ona "udawała" jakąś zranioną, nie wiem dokładnie. Były też sytuacje w szkole, gdzie dotykała mnie po udach i w innych miejscach. Niby nie mówiłam jej, że mam coś przeciwko, ale czułam się źle. Dziś odczuwam obrzydzenie i nawet gdy dotknie mnie moja dziewczyna, przypomina mi się tylko to i czuję jej ręce na sobie i ten wzrok. W klasie, przy wszystkich, biła mnie nagle i śmiała się, drapała mnie po całej twarzy do krwi – do tej pory mam blizny, czułam się jak popychadło. Wcześniej spędziliśmy dużo czasu razem, wszyscy – ja, moja była przyjaciółka i moja dziewczyna – wraz z tą "koleżanką". Wiem, że podobałam się jej od pierwszej klasy. Moja przyjaciółka też była dość toksyczna, np. chwaliła się swoimi ranami, ale w taki sposób, że dawała mi rękę przed twarzą i pokazywała je, a ja nie wiedziałam, co powiedzieć, itp. Ale nie o niej chcę dziś rozmawiać. Razem z tą przyjaciółką nie raz zostawiły mnie dla innych osób. Ta koleżanka, "Ania", zawsze była do mnie niemiła, ale gdy potrzebowała pomocy, pisałam jej długie rozprawki, byle tylko było jej lepiej. Jednak, gdy to robiłam, pisała nagle o jakimś jej znajomym za każdym razem, albo mówiła, że ona wie, jak to jest, bo to przeżyła tyle razy, gdy mówiłam jej, jak się czuję. Ja sama przyznaję, że popełniłam masę błędów, do których się przyznaję – wiem, że byłam okropna, sama robiłam złe i niewybaczalne rzeczy, ale sama nie wiem, czy to przez to, jak mnie traktowała, czy co. Nie chcę się tłumaczyć, bo i tak nie ma to znaczenia. Staram się ograniczać z nią kontakt. Od początku 3 klasy (września) stałam się dość wredna, niemiła i zlękniona, bo wtedy też zostawiła mnie moja przyjaciółka. Od 30 kwietnia ją zablokowałam, jednak wczoraj pisała do mojej dziewczyny, że mam oddać jej jakieś 150 zł. Napisałam do niej, że nie jestem zadowolona, bo odkąd z nią nie piszę, czuję się spokojniej. Ciągle piszemy, kłócąc się, gdy mówię, co mi zrobiła (np. o tym dotykaniu), wypiera się, że niby się zgadzałam, i że nigdy by tego nie zrobiła, bo ona wie, jak to jest. Ciągle zrzuca winę na mnie, ciągle mówi, że ja jestem najgorsza. Czasem już wątpię w to, co wierzę – czy ja sobie to wymyślam? Nie wiem. Czuję, że znowu mną manipuluje. Mówi, że mam ją przepraszać, mówi, że obie byłyśmy nieletnie, więc to nie jest molestowanie, tłumaczy, że gdybym jej nic nie zrobiła, to nie musiałaby iść do psychologa itp. Mówiła nie raz, że stawia mnie ponad siebie, ale nigdy tego nie czułam. Ciągle wypiera, że mnie nie dotykała w ten sposób bez zgody, że nie zrobiłaby tego osobie, którą kocha. Nie raz, gdy byłam smutna, nie było mojej dziewczyny, to nagle dała mi buziaka albo coś, przytulała mnie, a w innych sytuacjach, gdy byłam na lekcji, po prostu odsuwała moje spodenki, dotykała ręką i pod koszulką. Pamiętam, że nie raz odsuwałam jej rękę, ale ona mówi, że tak nie było, więc nie wiem już, w co wierzyć. Nie potrafię przestać z nią pisać, bo wkurza mnie to, że dalej nie wie, że robiła źle. Wkurza mnie to bardzo, że wczoraj pierwszy raz od roku popłakałam się z jej powodu. Naprawdę mam dużo do dodania, ale wiem, że to już dużo pisania. Chciałabym, żeby ktoś ocenił tę sytuację, bo ja sama nie wiem, czy to ja sobie to wymyślam, czy przesadzam – sama już nie wiem.

