
- Strona główna
- Forum
- rozwój i praca
- Jak przezwyciężyć...
Jak przezwyciężyć negatywne myślenie przy zakładaniu własnego gabinetu kosmetycznego?
Sabina
Iza Bonarowska
Dzień dobry,
już w tym co Pani napisała widać kilka bardzo mocnych stron. Ma Pani doświadczenie zawodowe, pięć lat pracy w jednym zawodzie to nie jest przypadek :)
Ma Pani też jasność, że obecne miejsce Panią blokuje i że to nie jest już etap rozwoju, tylko wykorzystywania. I trzecia rzecz, bardzo ważna. Dostaje Pani realne informacje zwrotne od klientek :) One mówią, że czują się u Pani spokojnie, zrelaksowane i wysłuchane. To jest ogromny kapitał w gabinecie kosmetycznym, często ważniejszy niż sama technika.
Negatywne myśli biorą się z lęku przed zmianą i z doświadczenia bycia pod kimś. Kiedy przez dłuższy czas ktoś podważa naszą wartość albo korzysta z naszej pracy, w głowie zaczyna się pojawiać narracja a co jeśli sobie nie poradzę. To nie jest obiektywna ocena sytuacji. To jest echo zmęczenia i braku wpływu.
Myślenie pozytywne nie polega na wmawianiu sobie, że na pewno się uda. To zwykle nie działa. Dużo skuteczniejsze jest myślenie realistyczne i wspierające. Zamiast pytania a co jeśli mi się nie uda, warto zadawać inne. Co mam już teraz, co zwiększa moje szanse. Doświadczenie, klientki, umiejętność budowania relacji, plan skorzystania z dofinansowania. To są fakty :)
Jeśli czuje Pani, że negatywne myślenie bardzo Panią blokuje i odbiera wiarę w siebie, rozmowa z psychologiem może być ogromnym wsparciem. Pomaga oddzielić realne ryzyka od lęków, wzmocnić poczucie kompetencji i przygotować się mentalnie do zmiany. Nawet kilka spotkań często wystarcza, żeby przestać kręcić się w kółko w głowie i zacząć działać spokojniej.
Pozdrawiam serdecznie,
Iza Bonarowska
Psycholog
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Justyna Bejmert
Cześć Sabina :) To super, że myślisz o założeniu własnego biznesu, to już naprawdę ważny krok! To naturalne, że się boisz, bo to duża zmiana, ale ważne byś oddzielała lęk od faktów. Faktem jest to, że masz fach w ręku, klientki są zadowolone, myśl "a jeśli się nie uda" to jedynie myśl, nie fakt. Spróbuj ustalić sobie plan działania w naprawdę małych krokach. Często, kiedy myślimy o dużym celu takim jak "otworzyć gabinet kosmetyczny" to odczuwamy lęk i nie wiemy od czego zacząć. A kiedy rozłożymy sobie ten cel na małe kroki, np. biznes plan, szukanie lokalizacji, szukanie informacji prawnych itp. to czujemy większą sprawczość. A na koniec powiem Ci to, co często mówię moim pacjentom :) Nie chodzi o to, by się nie bać i nie mieć wątpliwości, ale by działać, pomimo tego :) Trzymam za Ciebie kciuki!
Justyna Bejmert
psycholog
Weronika Wardzińska
Dzień dobry,
to, co teraz czujesz, jest bardzo naturalne. Zakładanie własnej firmy to duża zmiana i nawet bardzo kompetentne osoby odczuwają lęk i wątpliwości. To nie znaczy, że się nie nadajesz. To znaczy, że robisz coś ważnego.
Masz 5 lat doświadczenia, stałe klientki i realne sygnały, że jesteś dobra w tym, co robisz. Opinie klientek o poczuciu relaksu i bycia wysłuchaną to ogromny atut, którego nie da się nauczyć z kursu. To jest Twoja wartość.
Myślenie pozytywne nie polega na wmawianiu sobie, że „na pewno się uda”. Chodzi raczej o myślenie realistyczne. Zamiast „na pewno mi się nie uda” spróbuj myśli „mam doświadczenie, mogę się uczyć i w razie czego korygować”. Strach nie zniknie, ale nie musi Cię zatrzymywać.
Pomaga też rozbijanie celu na małe kroki. Zamiast myśleć o całej firmie, skup się na jednym zadaniu, np. informacji o dofinansowaniu, biznesplanie czy lokalizacji. Każdy mały krok buduje poczucie sprawczości.
Jeśli lęk bardzo Cię blokuje, rozmowa z psychologiem może pomóc uporządkować obawy i wzmocnić wiarę w siebie.
Masz solidne podstawy, a strach nie jest dowodem na porażkę, tylko na to, że Ci zależy.
Pozdrawiam serdecznie,
Weronika Wardzińska
psycholog
Weronika Jeka
Dzień dobry,
to, co Pani przeżywa, jest bardzo zrozumiałe. Myślenie „a co jeśli się nie uda” często pojawia się właśnie wtedy, gdy stoimy przed ważnym krokiem i bardzo nam zależy. To nie jest brak wiary w siebie, tylko naturalny lęk przed zmianą.
Warto zauważyć, że Pani obawy nie biorą się z braku kompetencji, tylko z niepewności. Ma Pani 5 lat doświadczenia, realne umiejętności i pozytywne informacje zwrotne od klientek. Może zamiast próbować „myśleć pozytywnie na siłę”, spróbować podejść do tego w bardziej realistyczny sposób, np. 'boję się, ale chcę spróbować'. Lęk nie musi zniknąć, żeby Pani mogła działać. On może iść obok, a nie rządzić decyzją.
Może też pomóc przesunięcie uwagi z pytania „czy mi się uda?” na „czego potrzebuję, żeby zwiększyć swoje szanse?”. Plan, małe kroki, wsparcie (np. doradca przy dofinansowaniu) dają poczucie kontroli i stopniowo osłabiają czarne scenariusze.
I jeszcze jedno: to, że w obecnym miejscu czuje się Pani wykorzystywana i zablokowana, też jest ważną informacją. Czasem lęk przed zmianą jest mniejszym kosztem niż pozostawanie w czymś, co długofalowo odbiera energię i wiarę w siebie.
Nie musi Pani teraz być w 100% pewna siebie. Wystarczy, że da sobie prawo spróbować. Reszta buduje się po drodze.
Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Weronika Jeka
Daria Składanowska
Dzień dobry, Sabino,
myślenie pozytywne bywa trudne i często wymaga zmiany naszego nastawienia – jest to proces wymagający czasu. Warto zastanowić się, na co mamy realny wpływ, co może przynieść własna firma oraz jakie mamy w sobie zasoby, czyli co możemy zrobić już dziś oraz kto realnie może mi pomóc w rozwoju własnej firmy. Pomocne może być również skonsultowanie się z doradcą kariery lub psychologiem, którzy mogą pomóc w stworzeniu własnych zasobów.
Pozdrawiam,
Daria Składanowska
Psycholog, Doradca kariery
Anna Szczypiorska
Witaj, to, co Pani przeżywa, jest bardzo typowe na etapie podejmowania ważnej zmiany, a nie dowodem na to, że „coś jest z Panią nie tak”. Negatywne myśli w tej sytuacji są reakcją lęku przed ryzykiem, a nie obiektywną oceną Pani kompetencji. Warto oddzielać fakty od obaw: faktem jest 5 lat doświadczenia, stała praca w zawodzie, realne sygnały od klientek, że czują się u Pani bezpiecznie i dobrze. Natomiast lęk podsuwa myśli typu „a co jeśli się nie uda”, ale nie są one prognozą, tylko próbą ochrony przed nieznanym. Pomocne bywa nie tyle „myślenie pozytywne”, co myślenie realistyczne: „boję się, ale mam konkretne zasoby i plan”, „nie mam gwarancji sukcesu, ale mam doświadczenie i mogę się uczyć”. Warto też pamiętać, że własna firma nie musi być idealna od razu, to proces, który się rozwija. Dobrze jest zapisać swoje kompetencje, opinie klientek i konkretne kroki (np. dofinansowanie), by w chwilach zwątpienia wracać do faktów, a nie tylko do emocji. Lęk nie musi zniknąć, żeby Pani mogła działać, wystarczy, że nie będzie jedynym „doradcą”.
Gizela Maria Rutkowska
Witam uprzejmie.
W psychologii mówi się o efekcie negatywno-pozytywnej asymetrii. W skrócie, to taki sposób spostrzegania i oceniania świata, gdy koncentrujemy się bardziej na bodźcach złych, zagrażających, niejasnych niż na pozytywnych, dających przyjemność i radość. Jest Pani jedną a takich typowych osób, które funkcjonują zgodnie z takim modelem. Ma on zarówno dobre , jak i złe strony. Czy bycie ostrożnym można zawsze zdefiniować jako zaletę lub wadę? To trudne, bo zależy od... I tu mamy "psa pogrzebanego". Gdy większość rzeczy nie zależy jedynie od nas, lecz od czynników zewnętrznch także, łatwo jest się pogubić i wejść w zbytnią ostrożność, ba w pewną rezerwę. Myślenie, typu, oby nie skończyło się coś źle nie daje nam iść naprzód, blokuje nasz rozwój. Proszę wybrać się do doświadczonego psychologa, który Pani pomoże wybrnąć z myślenia negatywnego i osiągnąć sukces.
Pozdrawiam serdecznie
Dr Gizela Maria Rutkowska
Psycholog
Terapeuta
Anna Kapelska
Dzień dobry,
Czy próbowała Pani rozpisać na kartce plusy i minusy otworzenia własnej działalności? Z tego, co Pani pisze, klientki cenią sobie wizyty u Pani - to już jest bardzo dobry znak. Dodatkowo ma Pani już spore doświadczenie, więc fakty przemawiają na Pani korzyść. Myśli są TYLKO myślami, można skonfrontować je z tym, jakie są fakty - czyli właśnie zarówno Pani doświadczenie, jak i pozytywna opinia klientek.
Jednocześnie to normalna reakcja, że pojawiają się obawy i wątpliwości - tak się dzieje, gdy stajemy przed wyborem , nieznanym, ważną decyzja do podjęcia. Wtedy właśnie proponuję skupić się na działaniu, stworzeniu realnego planu założenia własnego gabinetu - małymi krokami, ku Pani wymarzonemu miejscu pracy.
Trzymam mocno kciuki.
Wszystkiego dobrego!
Psycholog Anna Kapelska
Dorota Figarska
Obawy, że się nie uda są w pełni naturalne, jeśli postrzega Pani założenie działalności, jako ryzyko. Zamiast myślenia pozytywnego lub negatywnego, warto poszukać zdrowego środka, przy którym nie będzie się Pani blokować, ale też poczuje się Pani bezpiecznie.
Zachęcam do zastanowienia się:
Czego się Pani realnie boi?
Co najgorszego mogłoby się stać? Jak duża jest na to szansa i czy ma Pani pomysł jak sobie z tym poradzić?
A co najlepszego? Co Pani podpowiada, że da sobie Pani radę?
Taka refleksja pozwoli Pani lepiej przyjrzeć się swoim lękom i ocenić swoje możliwości.

Zobacz podobne
Obawiam się, że pech mnie dosięgnie także w nowym miejscu zamieszkania. Boję się powtórki - 3 lata temu byłam na 3-miesięcznym stażu w ukochanych Włoszech i miałam pecha - olewała mnie moja przełożona, byla oschła i nie dopuszczała do obowiązków, kłamała, że jej nie będzie dzisiaj, a potem ją widziałam na mieście, nie odpisywała. Mężczyzna, który mi się spodobał udawał, że mnie nie pamięta po czasie, nie nawiązałam koleżeństwa, dostałam mandat. Pod koniec chciałam już wracać. Naoglądałam się pięknych widoków - wszędzie sama.
Tutaj, gdzie mieszkam w Polsce jestem sama od kilku lat, bez przyjaciół, bez partnera. Mam się wyprowadzać do Holandii do prestiżowej uczelni, mam jednak problem ze znalezieniem mieszkania - w Holandii jest niedobór mieszkań. Są oferty typu mieszkania z kilkoma ludźmi i jedna łazienka - nie wiem, jak miałabym rano zdążyć się wyszykować na uczelnię. Obawiam się bardzo samotności - nie znam holenderskiego, oczywiście jest tam sporo emigrantów, ale nie wiem, czy uda mi się znaleźć znajomych, przyjaciół.
Do tej pory mam pecha i nie wiem dlaczego, jestem bardzo dobrą osobą i to nieraz ja wychodzę z inicjatywą, a po drugiej stronie nie widzę zainteresowania. Kompletnie tego nie rozumiem. Tym bardziej, że czasami poznaję koleżanki, z którymi się dobrze dogaduję, jednak po czasie po drugiej stronie widzę spadek zainteresowania albo zaprzestanie kontaktu, pomimo braku jakichkolwiek kłótni, spięć.
Dzisiaj leżałam i myślałam o tym wszystkim, czy znowu będzie nie tak, że się umęczę i będę żyć tylko studiami, tak jak było w Polsce. Czy zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, czy wykorzystałam wszystkie szanse na poznanie ludzi. I tutaj stało sie coś niepokojącego - zaczęłam czuć dyskomfort, a po chwili panikę. Zaczęłam czuć jakąś wręcz złą obecność. Jakby we mnie "weszło" coś, albo ktoś. Bałam się być sama ze sobą, wyszłam z domu na spacer. Wiedziałam, że ten stan paniki może się skończyć w moment, jednak ja bałam się przestać zadawać sobie pytanie, czy zrobiłam wszystko, co w mojej mocy, by poznać nowych ludzi w obecnym mieście. Potem stwierdziłam, że muszę przerwać ten proces myślowy, że muszę odpuścić, bo chyba poszłam za daleko i to chyba o tym świadczy ta panika.
Byłam w tym roku na kilku sesjach i Pani powiedziała, że rzeczywiście widzi jakiś pech i to musi być uciążliwe. Zaniepokoiła mnie jednak ta panika, ponieważ doznałam jej w tym roku zimą, gdy z tej desperacji i samotności, zaczął mi się podobać mężczyzna, który wiedziałam, że nie powinien mi się podobać - intuicja we mnie krzyczała, że to nie jest dobra osoba dla mnie. I się to potwierdziło - ukrywał, że z kimś mieszka, brał używki, miał długi i w zasadzie to nie zaangażował się w relację ze mną, więc był to taki falstart. Ale z mojej strony było uwikłanie emocjonalne, i kiedy doszłam do tego, że on musi mi się przestać podobać, bo z tej relacji nic nie będzie - pojawiły się natrętne myśli - wulgarne, wrogie do mnie. Poczułam wtedy panikę, jakby "coś"" mnie atakowało, że chcę się wydostać, nie wiedziałam, o co chodzi. Odpuściłam więc i tkwiłam w tym zauroczeniu. Tylko że akurat wtedy nie powinnam była odpuszczać, bo trop był dobry - on nie powinien mi się był podobać. Więc skąd te natrętne myśli? Wiele jest tutaj obecnych wątków, które się na siebie nakładają i nie sposób ich od siebie oddzielić.

