Już dostępna aplikacja mobilna Twój Psycholog
  • Wygodnie zarządzaj swoimi wizytami
  • Bądź w kontakcie ze swoim terapeutą
  • Twórz zdrowe nawyki z asystentem AI
Aplikacja mobilna
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dlaczego różnice poglądów szybko prowadzą do konfliktów i oceniania?

Dlaczego tak łatwo dziś o sytuacje, w których różnica poglądów szybko przeradza się w konflikt lub wzajemne ocenianie?
User Forum

Ala

2 miesiące temu
Anna Olechowska

Anna Olechowska

Droga Alo,

To trudny temat i jednocześnie mam poczucie, że dla Ciebie ważny. Zastanawiam się, jakie Ty masz przemyślenia na ten temat.

Jednocześnie myślę, że stres, nieumiejętność stawiania granic czy regulacji emocji, może powodować, że trudniej jest ludziom o odmiennych poglądach się dobrze porozumieć. Zwłaszcza, że w naszym kraju jest też coraz większa polaryzacja poglądów. I to przeradza dyskusje w trudne konflikty.

Pozdrawiam ciepło,

Anna Olechowska

Psycholożka & Certyfikowana Psychoterapeutka

2 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Fala Wsparcia

Fala Wsparcia

Droga Alo,

Ciężko nam odpowiedzieć na pytanie czy tak to wygląda tylko "dzisiaj":)

Jednakże na szybkie narastanie konfliktów może wpływać wiele rzeczy: stres, supresja emocji, nieumiejętność również radzenia sobie ze złością. Może też na to wpływać środowisko w którym żyjemy... Czy też my sami możemy mieć zniekształcenia co do oceniania innych:)

Pozdrawiamy ciepło,

Zespół Fali Wsparcia

2 miesiące temu
Emilia Jagiełło

Emilia Jagiełło

Pani Alu, 

Myślę, że celnie zaobserwowała Pani zjawisko społeczne, któremu od jakiegoś czasu przygląda się wielu badaczy: socjologów, psychologów itd. Gdybym miała pokusić się o jakąś hipotezę, szukałabym wyjaśnienia w rosnącej polaryzacji. Trudna sytuacja gospodarcza i polityczna, w jakiej się obecnie znajdujemy, może dodatkowo to zjawisko nasilać. W momentach niepewności i niestabilności częściej pojawiają się trudne emocje: takie jak lęk czy bezsilność. Zrozumienie i empatia wobec innej opinii wymagają wysiłku poznawczego, a gdy czujemy się zagrożeni, mamy naturalną tendencję do oszczędzania zasobów. W praktyce oznacza to, że upraszczamy rzeczywistość, bo tak jest nam po prostu łatwiej. Niestety wówczas częściej sięgamy po zniekształcone sposoby myślenia, np. widzenie świata w kategoriach „czarne-białe” czy etykietowanie innych. To z kolei może utrudniać spokojną, życzliwą rozmowę, nawet jeśli różnice w poglądach nie są duże.

2 miesiące temu
Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Witam uprzejmie,

pani Alu, czy aby ta uwaga/pytanie rzeczywiście jest wyznacznikiem dzisiejszych czasów? Ocenianie, wartościowanie było od zawsze, jest wszechobecne. Wszyscy wszystkich i wszystko w jakiś sposób oceniają. Z pewnością social media dodatkowo sprzyjają tym procesom. Proszę spojrzeć choćby na moment, w jakim czytelnie zderzamy się w życiu z ocenianiem. Szkoła. Oceny. Twoje, moje poglądy, gdy były niespójne z ogólnie obowiązującymi, natychmiast powodowały konflkt. Dodatkowo, warto wspomnieć o konflikcie wewnętrznym, jaki przeżywamy, gdy nie możemy, nie umiemy? przedrzeć się z naszymi opiniami przed innymi. 

Warto nauczyć się radzenia sobie w sytuacjach konflkitowych, wybrać te strategie, które są bardziej energooszczędne i bardziej efektywne.

Materia ta w psychologii jest dobrze zbadana. 

Pozdrawiam

Dr Gizela Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

2 miesiące temu
Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Dzień dobry!

Rzeczywiście można zaobserwować takie zjawisko. Powodów może być kilka. Jednym z nich jest potraktowanie niezgody na wyrażone zdanie, pogląd jako nieakceptowanie wygłaszającej je osoby, a nawet odrzucenie. Jakby poglądy były utożsamiane z poczuciem własnej wartości. To tzw. personalizacja, czyli skłonność do brania wszystkiego osobiście. Jeśli towarzyszą temu intensywne emocje i zarazem trudność w ich ,,pomieszczaniu", następuje odreagowanie, to łatwiej o konflikt. 

Nie jesteśmy wolni od oceniania, nie mamy wpływu na to, czy i w jaki sposób zrobi to ktoś wobec nas. Możemy mieć jednak wpływ na to, jak zareagujemy. Warto zastanowić się nad tym, dlaczego tak ważna staje się czyjaś ocena. To nie wyrocznia. Proszę zauważyć, że skupiając się na wyrażonym wobec nas przez drugiego człowieka zdaniu, opuszczamy siebie - mniej ważne staje się to, co czujemy, a bardziej istotne to, co myśli i jakich emocji doświadcza ktoś inny. Warto zadbać o siebie, odkryć swoją wartość. Relacja ze sobą znajduje odzwierciedlenie w relacjach z innymi.

 

Pozdrawiam serdecznie

Katarzyna Waszak - psychoterapeuta 

2 miesiące temu
Michał Koliński

Michał Koliński

Dzieje się tak, bo wielu z nas żyje w napięciu i przeciążeniu emocjonalnym – wtedy łatwiej reagujemy impulsywnie niż z ciekawością. Do tego dochodzi polaryzacja społeczna i sposób komunikacji w mediach, który wzmacnia podziały i skrajne emocje. W efekcie różnica poglądów bywa odbierana nie jako wymiana myśli, lecz jako zagrożenie lub atak na własną tożsamość. Pomaga tu zatrzymanie się i próba zrozumienia, skąd bierze się czyjś punkt widzenia, zamiast oceniania go.

2 miesiące temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Dlaczego nie potrafię mówić, co myślę, czuję i chcę?
Dlaczego nie potrafię mówić, co myślę, czuję i chcę? Ciągle to ukrywam, czasami nawet nieświadomie, ale najczęściej z premedytacją. Czuję ogromny lęk, kiedy mam o czymś powiedzieć. Głównie mam tak w relacjach romantycznych, ale między znajomymi też się zdarza. Nie chcę nikomu sprawić przykrości, a tym bardziej nie chce, żeby ktoś o mnie coś źle pomyślał, do takiego stopnia, że kłamię i manipuluję, tylko po to, żeby było dobrze. Być może ma to związek z rodzicami, ale nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Chodziłam do terapeutów i nic się nie zmieniło, jest jeszcze gorzej. Przez to rozsypał mi się związek, bo mój ukochany nie mógł tego wytrzymać, pomimo że bardzo starał się pomóc i dawał mi tyle szans. Dodam, że stwierdzono u mnie osobowość unikającą.
Mam wrażenie, że nie mam w głowie żadnych myśli, pustkę.
Nie mam myśli przepływających przez moją głowę.
Dlaczego wyobrażam sobie rodzinne życie w odosobnieniu?

Dzień dobry. Od kilku lat, przed zaśnięciem, na plaży, kiedy po prostu leżę i nic nie robię, lubię myśleć, że mieszkam w domu z całą moją rodziną. Mamy w nim bardzo dużo zapasów, przeróżnych, a dookoła jest albo sroga zima (ale taka, że drzwi nie można otworzyć), ale jakiś ogólny, narzucony w sumie nie wiem przez kogo zakaz wychodzenia z domu. Dokładniej sytuacje, kiedy nie możemy wyjść z tego domu. Musimy, być tam wszyscy razem, żyjemy normalnie, jest wesoło, razem spędzamy czas. Czasami dochodzi do tego jeszcze choroba wszystkich domowników (zwykła grypa). Wtedy ja muszę się nimi wszystkimi opiekować. Wyobrażam sobie wielką sofę, na której wszyscy leza, przykryciem kocami, a ja się nimi opiekuje. Te wyobrażenia są mile, przyjemne, ale zastanawiam się, skąd to się u mnie wzięło, czy to świadczy, że coś mam do przepracowania, coś się ze mną dzieje?

Witam, zwracam się z takim problem, otóż z reguły jestem pogodną osobą, uśmiechniętą
Witam, zwracam się z takim problem, otóż z reguły jestem pogodną osobą, uśmiechniętą, ale są momenty, gdzie moja psychika płata mi figle i czuję lęk czy to w sklepie, czy w pracy czuję wzrok ludzi na sobie i ich szepty na mój temat, moje ciało wtedy umiera-nie mogę się ruszyć, robię się czerwona, zimne poty mnie oblewają, całe ciało ból, i w głowie tysiące myśli, boję się spojrzeć, w którąkolwiek stronę, żeby tylko nie zobaczyć wzroku kogoś na sobie. Parę razy z tego powodu zwalniałam się z pracy, nawet w środku nocy potrafiłam wyjść z zakładu, gdyż moje lęki wyobcowania sięgały zenitu, nie wspomnę o strachu zrobienia kroku, gdyż wszystko przede mną wiruje, wtedy każdą sytuację i zdanie analizuję w domu, a po co, czemu itd. Są dni, kiedy z łóżka nie potrafię wstać, po prostu ciało i umysł nie współgrają ze sobą, próbowałam wytłumaczyć bliskim mój problem, lecz oni widzą tylko to, co chcą, do tego dochodzi prześladowanie w pracy przez niby dojrzałe kobiety, które swoją złośliwością i wredotą wpędzają mnie w większe lęki. Największy lęk odczuwam idąc do pracy, właśnie nic nie jest w stanie tego złagodzić, mam już dość.
Osoba z autyzmem poszukuje wsparcia: problemy rodzinne, zajęcia terapeutyczne i lęki przed szpitalem

Jestem osobą w spektrum Autyzmu. Mam 29 lat, nie mam przyjaciół ani nie mam z kim sensownie porozmawiać o tym, czego mi bardzo jest potrzebne w życiu. Byłem w 2021 roku w Szpitalu Psychiatrycznym w IPIN w Warszawie i bardzo boję się, że znowu tam trafię, ponieważ leki, które dostaje od psychiatry, nie pomagają mi za dobrze. Nigdy nie byłem u żadnego terapeuty, a uczęszczam do jednej z placówek terapii zajęciowej, w której chcą mnie przenieść do innej placówki, też która by się specjalizowała pomocą takim ludziom. Dodatkowo jeszcze jest jedna sprawa, a mianowicie 30 sierpnia 2025 roku jest Wesele, na które nie chce iść, bo nie mam osoby towarzyszącej, która by ze mną chciała pójść na nie, a dodatkowo podobno tam też będzie dziadek mój, z którym nie umiem się zbytnio dogadać i który po chamsku obraża mojego ojca, twierdząc, że z nim byłoby mi lepiej, niż z matką moją, bo też takie stwierdzenie posiada partner matki mojej, który chciałby, aby ojciec przejął prawo do opieki nade mną, a na razie nie jest to możliwe. Gdzie szukać pomocy w tej kwestii, gdzie pisać i czy pobyt w szpitalu psychiatrycznym byłby wskazaniem do tego, żeby moje samopoczucie wyglądało lepiej, bo boję się tam iść, jakby co, bo boję się, że dostanę od kogoś krzywdy tam, a prawdopodobnie przez sytuację w domu matki mojej zachorowałem oprócz autyzmu na chorobę afektywną dwubiegunową, przez to, że żyje w dwóch światach - w świecie matki mojej, gdzie partner matki jest despotą i który pije alkohol i w świecie ojca mojego, który widać, że mnie bardzo kocha, bo zanim często zdarza mi się bardzo szlochać, bo także nie raz za dawnym miejscem zamieszkania, w którym miałem przyjaciół i dziewczynę, także mi się zdarza nawet przez sen szlochać, bo tęsknie bardzo za tamtymi chwilami, kiedy ojciec był jeszcze z nami i wiem, że wiele znaczy teraz dla mnie słowo "Tata", a przysiągłem sobie na swoje życie, że jeśli mimo autyzmu byłbym kiedyś tatą, czego bardzo pragnę, bo nawet ojczymem mogę zostać, to nie będę takim despotą, jakim jest obecny partner matki mojej, który obraża mnie od glutów, a nie raz od ojca mojego, przez co chciałem coś sobie zrobić, bo do tego mnie namawiał tak jak dziadek mój, którego w duchu nienawidzę za to. I mam pytanie, czy jestem dobrym człowiekiem mimo tego, że nie raz dostaje ataki od matki swojej, która boi się tego, że ją dla jakieś dziewczyny zostawię i że się od matki mojej wyprowadzę do niej lub do ojca mojego, bo mama moja mu zazdrości tego, że lepiej mu się w życiu układa od niej, przez co swoje frustracje wyładowuje na mnie, a ja później na takiej jednej dziewczynie z tej terapii zajęciowej o imieniu Joanna, przez co ją teraz bardzo przepraszam i jej rodzinę a szczególnie matkę jej, bo także swoje frustracje, które wynoszę z domu partnera matki mojej, na innych w tej placówce przenoszę. 

Proszę o odpowiedź, bo przez to, co się dzieje w placówce terapeutycznej, gdzie dostaje groźby telefonami do matki mojej i do ojca mojego jak nie spełnię ich oczekiwań, nie wiem, czy ja jestem winny temu wszystkiemu, czy oni są winni temu, że do takiego stanu mnie doprowadzili, który zagraża teraz zdrowiu psychicznemu mojemu i innych głównie tej dziewczynie, która tam uczęszcza od 2019 roku, bo też wiele razy się skarżyła matce rodzicom swoim na mnie, że jej taki Kuba z Aspergerem dokucza, przez co boję się teraz poważnych konsekwencji, że zostanę szybko wydalony z placówki zajęciowej, w której na szczęście jeszcze jestem i na szczęście mnie jeszcze nie wywalili z niej, a choć chcą teraz tam pisać do kuratorium oświaty o przeniesienie mnie do innej placówki też dla osób z Aspergerem, bo prawdopodobnie nie rozumieją, na czym polega moja niepełnosprawność, bo także prawdopodobnie nie rozumie także tego oprócz ojca mojego część otoczenia, w którym od 2017 roku mieszkam a w poprzednim miejscu zamieszkania rozumieli, na czym to polega i z czym to się je, bo też oprócz dziewczyny, z którą tam byłem to także interesowała się mną pewna dziewczyna o Imieniu Ania, którą bardzo chciałbym kiedyś znów zobaczyć i ciekawym doświadczeniem byłoby i nie raz sobie wyobrażam, co by było, gdybym to ja jej był chłopakiem a ona moją partnerką, bo widać, że mimo tego, że byłem w związku, to się mną trochę interesowała i nie raz mówiła, że w przeciwieństwie do mojej dziewczyny, z którą byłem na balu maturalnym w 2017 roku, nigdy by takiego świństwa, jakie mi ona zrobiła wtedy, mi nie zrobiła i że nigdy w przeciwieństwie do niej by mnie nie uderzyła. Pozdrawiam Kuba. A moim takim marzeniem jest, by się znalazła rzeczywiście placówka lub ośrodek, w którym nie stanie mi się żadna krzywda, bo takie marzenie ma też sąsiad mój, którego kuzyn mnie od 2022 roku nachodzi, a policja nic z tym zrobić dalej nie może i bardzo bym chciał, żeby znalazł się sposób na niego jakiś i także na dziadka mojego, który jest ojcem mamy mojej, który wysyła maile i pisma do prokuratury na mnie i na rodzinę moją i też kiedyś słyszałem, że chciał wysłać w tajemnicy bez mojej zgody zgłoszenie do Wojskowej Komisji Okręgowej i chciałbym powiedzieć, że gdyby się też znalazł sposób jakiś na to wszystko, to bym był bardzo zadowolony i nawet jeszcze bardziej szczęśliwy niż jestem teraz i marzę o najpiękniejszym w życiu poranku, kiedy obudzę się obok mojej ukochanej partnerki mimo Autyzmu a mimo zniechęcenia i mimo tego, że ludzie we mnie już nie wierzą, to ja nadal w siebie mocno wierzę i w to też wierzę cały czas, że gdzieś tam, a nawet i na rodzinnym śląsku, jak i nawet może i w Warszawie właśnie czeka na mnie przyszła żona. 

zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.