Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dlaczego różnice poglądów szybko prowadzą do konfliktów i oceniania?

Dlaczego tak łatwo dziś o sytuacje, w których różnica poglądów szybko przeradza się w konflikt lub wzajemne ocenianie?
Anna Olechowska

Anna Olechowska

Droga Alo,

To trudny temat i jednocześnie mam poczucie, że dla Ciebie ważny. Zastanawiam się, jakie Ty masz przemyślenia na ten temat.

Jednocześnie myślę, że stres, nieumiejętność stawiania granic czy regulacji emocji, może powodować, że trudniej jest ludziom o odmiennych poglądach się dobrze porozumieć. Zwłaszcza, że w naszym kraju jest też coraz większa polaryzacja poglądów. I to przeradza dyskusje w trudne konflikty.

Pozdrawiam ciepło,

Anna Olechowska

Psycholożka & Certyfikowana Psychoterapeutka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Fala Wsparcia

Fala Wsparcia

Droga Alo,

Ciężko nam odpowiedzieć na pytanie czy tak to wygląda tylko "dzisiaj":)

Jednakże na szybkie narastanie konfliktów może wpływać wiele rzeczy: stres, supresja emocji, nieumiejętność również radzenia sobie ze złością. Może też na to wpływać środowisko w którym żyjemy... Czy też my sami możemy mieć zniekształcenia co do oceniania innych:)

Pozdrawiamy ciepło,

Zespół Fali Wsparcia

Emilia Jagiełło

Emilia Jagiełło

Pani Alu, 

Myślę, że celnie zaobserwowała Pani zjawisko społeczne, któremu od jakiegoś czasu przygląda się wielu badaczy: socjologów, psychologów itd. Gdybym miała pokusić się o jakąś hipotezę, szukałabym wyjaśnienia w rosnącej polaryzacji. Trudna sytuacja gospodarcza i polityczna, w jakiej się obecnie znajdujemy, może dodatkowo to zjawisko nasilać. W momentach niepewności i niestabilności częściej pojawiają się trudne emocje: takie jak lęk czy bezsilność. Zrozumienie i empatia wobec innej opinii wymagają wysiłku poznawczego, a gdy czujemy się zagrożeni, mamy naturalną tendencję do oszczędzania zasobów. W praktyce oznacza to, że upraszczamy rzeczywistość, bo tak jest nam po prostu łatwiej. Niestety wówczas częściej sięgamy po zniekształcone sposoby myślenia, np. widzenie świata w kategoriach „czarne-białe” czy etykietowanie innych. To z kolei może utrudniać spokojną, życzliwą rozmowę, nawet jeśli różnice w poglądach nie są duże.

Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Witam uprzejmie,

pani Alu, czy aby ta uwaga/pytanie rzeczywiście jest wyznacznikiem dzisiejszych czasów? Ocenianie, wartościowanie było od zawsze, jest wszechobecne. Wszyscy wszystkich i wszystko w jakiś sposób oceniają. Z pewnością social media dodatkowo sprzyjają tym procesom. Proszę spojrzeć choćby na moment, w jakim czytelnie zderzamy się w życiu z ocenianiem. Szkoła. Oceny. Twoje, moje poglądy, gdy były niespójne z ogólnie obowiązującymi, natychmiast powodowały konflkt. Dodatkowo, warto wspomnieć o konflikcie wewnętrznym, jaki przeżywamy, gdy nie możemy, nie umiemy? przedrzeć się z naszymi opiniami przed innymi. 

Warto nauczyć się radzenia sobie w sytuacjach konflkitowych, wybrać te strategie, które są bardziej energooszczędne i bardziej efektywne.

Materia ta w psychologii jest dobrze zbadana. 

Pozdrawiam

Dr Gizela Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

Katarzyna Waszak

Katarzyna Waszak

Dzień dobry!

Rzeczywiście można zaobserwować takie zjawisko. Powodów może być kilka. Jednym z nich jest potraktowanie niezgody na wyrażone zdanie, pogląd jako nieakceptowanie wygłaszającej je osoby, a nawet odrzucenie. Jakby poglądy były utożsamiane z poczuciem własnej wartości. To tzw. personalizacja, czyli skłonność do brania wszystkiego osobiście. Jeśli towarzyszą temu intensywne emocje i zarazem trudność w ich ,,pomieszczaniu", następuje odreagowanie, to łatwiej o konflikt. 

Nie jesteśmy wolni od oceniania, nie mamy wpływu na to, czy i w jaki sposób zrobi to ktoś wobec nas. Możemy mieć jednak wpływ na to, jak zareagujemy. Warto zastanowić się nad tym, dlaczego tak ważna staje się czyjaś ocena. To nie wyrocznia. Proszę zauważyć, że skupiając się na wyrażonym wobec nas przez drugiego człowieka zdaniu, opuszczamy siebie - mniej ważne staje się to, co czujemy, a bardziej istotne to, co myśli i jakich emocji doświadcza ktoś inny. Warto zadbać o siebie, odkryć swoją wartość. Relacja ze sobą znajduje odzwierciedlenie w relacjach z innymi.

 

Pozdrawiam serdecznie

Katarzyna Waszak - psychoterapeuta 

Michał Koliński

Michał Koliński

Dzieje się tak, bo wielu z nas żyje w napięciu i przeciążeniu emocjonalnym – wtedy łatwiej reagujemy impulsywnie niż z ciekawością. Do tego dochodzi polaryzacja społeczna i sposób komunikacji w mediach, który wzmacnia podziały i skrajne emocje. W efekcie różnica poglądów bywa odbierana nie jako wymiana myśli, lecz jako zagrożenie lub atak na własną tożsamość. Pomaga tu zatrzymanie się i próba zrozumienia, skąd bierze się czyjś punkt widzenia, zamiast oceniania go.

Zobacz podobne

Jak wizyta u psychiatry może pomóc w walce z depresją?
Czy wizyta u psychiatry będzie w stanie mi pomóc? Otóż przełamałem się i poszedłem na wizytę do psychoterapeuty niestety nie wiem 1 raz zdecydowałem się na taki krok i może powinienem zacząć od razu od psychiatry. Pani z którą rozmawiałem powiedziała że z moimi problemami to trzeba udać się do psychiatry bo z jej obserwacji wynikało że mam depresję co raczej się tego domyślałem. I umówiłem się na wizytę online do psychiatry problem w tym że ja naprawdę nie wierzę że mi się uda coś zmienić jestem bardzo pesymistyczny boje się wszystkiego i straciłem nadzieję na wszystko. Nienawidzę siebie porównuje się z innymi po prostu boje się że mi już się nie da pomóc nie widzę dla siebie przyszłości każdy dzień dla mnie to smutek czasami go nie ma a teraz powrócił. Po prostu trochę też nie mogę zrozumieć jak leki mają mi pomóc jak ja sam w siebie nie wierzę i strasznie siebie nienawidzę porównuje się z innymi boję się ludzi czuje się gorszy od wszystkich. Poza tym czytając czasami w internecie o tym że ludzie leczą depresję latami bardziej mnie to zmartwiło i tylko pogłębiło smutek że mi naprawdę nie da się pomóc.
Znajomy egocentryk, narcyz udając przed moją rodziną troskę o mnie, specjalnie wyjawiał prywatne sprawy, o których mu mówiłem lub stawiałem mu granice.
Witam, jestem 34 letnim mężczyzną bez dzieci i związku. Alkohol i używki to raczej dla mnie norma, jednakże wiem jak na mnie działają i wpływają. Przez te i inne "rzeczy" ludzie znaleźli możliwość by kontrować moje spostrzeżenia i argumenty, moimi "słabościami" . W momencie kiedy mówię prawdę lub wytykam ich błędy, reagują ofensywnie wyciągając brudy z mojej przeszłości "ponieważ dzieliłem się nimi w zaufaniu", atakując mnie i omijając w ten sposób glowny temat rozmowy. Większość życia nie rozumiałem skąd biorą się moje problemy, używanie i bardzo skrajne zachowania zwłaszcza po alkoholu. Teraz jestem o wiele bardziej świadomy i nie używam substancji, żeby wpływać na swoje uczucia, wręcz odwrotnie. Moje uczucia i emocje wpływają na ludzi i zarzucają mi oni przyjmowanie substancji jako kontrę na moje słowa. Wmawiane mi jest, że nie potrafię sobie radzić, że gdy używam to wylewam złość i inne negatywne emocje na ludzi "którzy mnie otaczają" co jest absurdem, skoro pierwsza lekcja uczy, że tak działają ludzie uzależnieni. Staram się z każdym, na trzeźwo, rozmawiać, możliwe, że coś przegapiłem i mają rację. To oni używają argumentów, które mają na celu mnie zranić, przypominając sytuację z czasów, kiedy nie byłem na tyle świadomy i faktycznie popełniałem błędy. Czy jest to zdrowe, gdy człowiek po śmierci matki, utrzymanek swojego brata, biorący l4 przy każdej możliwej sytuacji, nie leczący się, napiętnował i wytykał błędy innym, zwłaszcza będąc egocentrykiem. To pogłębia moje poczucie własnej wartości, mimo świadomości, że jest inaczej. Stara się on mnie zdominować tymi narzędziami, wmawiając mi, że ze mną jest coś nie tak, nie będąc samemu do końca zdrowym. Potrafi po naszej "sprzeczce" dzwonić do mojej rodziny i mówić im, że ja robię rzeczy, które mu się wydaje, że robię - idąc jego tokiem myśli- zaburzając nasze spokojne życie, w którym ja nie jestem kimś, kto zaburza nasza harmonię, sprowadza się to wszystko do tego, że sprzeczka z nim oznacza wysłanie wiadomości do moich bliskich przez niego o mnie, że coś że mną nie tak. Pisał i dzwonił nie raz do moich bliskich, po naszych sparingach słownych, rzeczy, które były bardzo prywatne i dawno temu, sprawiając, że cała rodzina bała się o mnie mimo braku zagrożenia. Jego motywacją było sprawienie mi przykrości. Jako egocentryk, kiedy wypomniałem mu też kilka jego błędów i problemów, po zakończeniu dyskusji, przez moją dominację w rozmowie chciał, żebym czuł jego niezadowolenie. Ostatnim razem, gdy tak było, faktycznie nadużywałem wielu substancji, czułem brak zrozumienia u bliskich znajomych, nie rodziny. Kończąc kontakt uderzyłem w kilka czułych punktów tego kolegi. Po zablokowaniu go wszędzie, pisał i dzwonił po kolei do siostry i mamy, co miało być niby jego troską, po odwyku i regulacji kontaktów w rodzinie i znajomymi, przyznał się, że kierował się chęcią zemsty i teraz cieszy się, że to wyszło mi na "dobre".
Czy terapeuta może na mnie wymuszać podjęcie jakieś decyzji, aktywności, na którą nie mam ochoty?
Czy terapeuta może na mnie wymuszać podjęcie jakieś decyzji, aktywności, na którą nie mam ochoty? Ostatnio czuje presje w tym temacie. Ciągle wymusza na mnie, aby coś robić, aby się czymś zająć. Wymusza na mnie sport oraz prace (wysłał mi oferte pracy). Ostatnio zaczęłam robić te czynności, które wiem, że go zadowolą, jednak nie daje mi to satysfakcji i szybko odpuszczam. Nie czuje, że to jest moja decyzja i że robię to dlatego, że mam na to ochotę, tylko że robię to z przymusu. Powoduje to u mnie spadek nastroju i prokrastynacje. Czy to jest w porządku? Czy terapia właśnie polega na tym, aby robić co chce terapeuta nawet jeśli nie daje nam to radości ? Mam takie wnioski ostatnio, że życie właśnie na tym polega. Że w życiu nie chodzi o to, aby być szczęśliwym tylko na tym, aby robić to, co chcą inni nawet gdy Tobie się to nie podoba W spomtanicznej rozmowie powiedzialalam terapeuvie, że mam wniosek, że nie powinno się na nikim niczego wynuszać, bo w końcu druga osoba zrobi to co mu mówisz, ale zrobi to dla tego, aby mieć spokój i że nie sprawi to mu radości. Zrozumialam jednak, że rozmowa o tym nie ma sensu, ponieważ powiedział mi "ale wymuszanie pozytywne jest okey". Czuje, że muszę iść na siłownie, że musze mieć konkretne hobby, że musze pracować i tak dalej, ale nie dlatego, że ja mam na to chęć tylko dlategp, że to rozkaz i mam się słuchać, bo będzie mi truć głowe tak długo aż tego nie zrobię. Przez to.nawet chodzi mi pogłowie plan, aby iść na 1 dzień na siłowmie i zrobić mu zdjęcie ile przebiegłam km i wysłać, a potem to porzucić, a utrzymywać wersje że chodze. Lubie tego.terapeute, ale to wymuszanie na mnie konkretnych decyzji mmie demotywuje i obrzydza mi czynności, które kiedyś lubiałam i przez to je odkładam. Nie wiem. Może nie potrzebnie narzekam? Może to normalne, że słabsi mają być posłużni tym silniejszym? Ta terapia zaczęła być dla mnie rodzajem kary, którą muszę wykonać za to, że jestem słabym człowiekiem.
Czym jest uziemienie? W czym może pomóc?
Czym jest uziemienie? w czym może pomóc?
Jak poradzić sobie z nawykiem wyciskania krostek i zaskórników?
Mam 42 lata. I problem, z którym zmagam się od bardzo dawna, bo od lat nastoletnich. Nie potrafię przestać wyciskać zaskórników, krostek. W nawyk wpędziła mnie moja Ś.P. Mama. Sama często wyciskała przed lustrem i mi też- mimo że na początku nie chciałam żeby to robiła, bo mnie bolało. Mówiła, że trzeba wyczyścić, bo będę miała syfy na twarzy, z tego się rozwinie dużo i nie dam rady. Pokazywała mi też to co wycisnęła mi i pytała czy z czymś takim chce chodzić. Nie stosowała przemocy wobec mnie. Była troskliwa i bardzo mnie kochała, a ja Ją. Niestety spodobało mi się wyciskanie. I bardzo często sama wyciskałam robiąc sobie wielkie czerwone rany na twarzy oraz na całym ciele. Potrafiłam tak całymi godzinami, bez opamiętania. Wtedy Mama powiedziała zebym tak nie robiła, bo ludzie będą się mnie brzydzili, będą wytykali mnie palcami no i mogę dostać jakieś choroby lub zakażenia. Niestety nie oduczyłam się tego nigdy. Mama nie żyje już 5 lat. A ja przez wszystkie te lata mam okresowo napady wyciskania bez opamiętania. Potem jest wstyd, wyrzuty sumienia, rany, obietnice że już nie będę. Najdłużej wytrzymałam bez wyciskania 3 miesiące. Były też 1 miesięczne przerwy. Podczas przerw myślałam sobie ze po co ja tyle czasu, tyle życia zmarnowałam na okaleczanie się, potem na leczenie tego, na wyrzuty sumienia, płacze. Wogole jakie to obrzydliwe było że tak do krwi wyciskałam itd. A potem nawrót i błędne koło. Próbowałam terapii online. Czytałam książki o nałogach. Artykuły i rady na temat trądziku neuropatycznego. Próbowałam dermokosmetyków, kosmetyków na trądzik, kosmetyków naturalnych. Byłam u dermatologa. Stwierdził trądzik zapisał antybiotyki i krem na trądzik. Wytrzymałam 2 tygodnie. Leczenie spotęgowało zaskorniki i pewnego wieczora aż do późnej kocy powyciskalam wszystkie i zrobilam z twarzy sieczkę. Pracuje, chodzę na zajęcia z tańca, jestem Mężatką, mam hobby, mam zwierzęta, chodziłam na jogę, dużo czytam i słucham szkoleń w tematyce psychologii. Nie mam pryszczy, bardziej takie grudki małe, które rozgrzebuje i robią się duże ślady. Czasami akceptuje te grudki i nie mam potrzeby żeby wyciskać. Jak widzę że jest ich więcej, i że robią się podskórne gule, to nie mogę się powstrzymać i wyciskam. Kiedyś ukrywałam to. Teraz zagaduję nawet koleżankę i mówię , że niepotrzebnie ruszam. Bardzo chciałabym się z tego uwolnić. Dlaczego przerwałam terapię? Z uwagi na koszty /a na NFZ Niestety nie ma miejsc/. Zdecydowałam przerwać terapię, kiedy powyciskalam po rozmowie z terapeutą. Miałam terapię online, kilka miesięcy. Ostatnio miałam taką myśl, że ludzie rzucają palenie, alkohol, narkotyki. A ja nie potrafię pozbyć się tego. Dzisiaj był piękny sloneczny dzień. Robiłam demakijaż przy oknie. W sloncu było widać moje grudki na twarzy. Powyciskałam parę. Na szczęście nie był to wielogodzinny atak I nie wycisnęłam wszystkiego. Ale wycisnęłam też z ramion, z tułowia. I wczoraj też. Bardzo mi z tym źle..
bezsenność

Bezsenność - przyczyny, objawy i skuteczne metody leczenia

Czy cierpisz na bezsenność? Dowiedz się, jakie są jej przyczyny, objawy i skuteczne metody leczenia. W tym artykule znajdziesz kompleksowe informacje, które pomogą Ci zrozumieć to powszechne zaburzenie snu i skutecznie z nim walczyć.