Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Długotrwałe skutki przemocy rówieśniczej i niezrozumiany ból emocjonalny od dzieciństwa

Miałam sześć lat, kiedy posunęłam się do czegoś, o czym żadne dziecko nie powinno nawet pomyśleć. Dzieci w tym wieku powinny myśleć o zabawie, bajkach, bezpieczeństwie. Ja zamiast tego myślałam o tym, jak przestać czuć. Jak uciec od bólu, który był za duży jak na tak małe ciało i tak małą psychikę. Ile strachu, ile napięcia, ile bólu musiało się we mnie zmieścić, skoro doszłam do miejsca, do którego nie powinien dojść nikt. Od tamtego momentu mój ból nie zniknął. On rósł razem ze mną. Od najmłodszych lat kontakt z psychologami i terapia były moją codziennością. Już wtedy próbowano mnie ratować, bo było widać, że coś jest bardzo nie tak. Ale nawet pomoc dorosłych nie była w stanie zatrzymać tego, co spotykało mnie każdego dnia wśród rówieśników. Od zawsze miałam ogromne trudności z nawiązywaniem relacji z osobami w moim wieku. Zamiast wsparcia doświadczałam odrzucenia, przemocy i upokorzeń. Byłam gnębiona, wyzywana, bita. Często cała klasa jednoczyła się przeciwko mnie – robiono rzeczy, których nie powinnam ponosić konsekwencji, a winę zrzucano na mnie. Byłam sama przeciwko trzydziestu osobom i nie miałam jak się obronić. W szkole nosiłam mundurek jak wszyscy inni, a mimo to wracałam do domu zniszczona – z napisami na ubraniach, z porwanymi rzeczami, z poczuciem wstydu i bezsilności. Od szóstego roku życia jestem hejtowana w każdej możliwej formie – najpierw przez dzieci, potem przez młodzież. Zmieniałam szkołę trzy razy i za każdym razem miałam nadzieję, że będzie lepiej. Nigdy nie było. Od około dziewięciu lat jestem pod opieką psychologa i psychoterapeuty. Od dwóch lat przyjmuję leki zalecone przez psychiatrę. Leki były wielokrotnie zmieniane, a poprawa – jeśli w ogóle się pojawia – jest bardzo niewielka. A ja wciąż walczę, mimo że czasami nie mam już siły nawet wstać z łóżka. Były momenty, w których mój ból był tak ogromny, że naprawdę nie widziałam sensu dalszego istnienia. Momenty, w których wszystko we mnie krzyczało, żeby to się wreszcie skończyło.
Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Droga EM,

przeczytałam Twój list i, mimo, że od tak wielu lat doświadczam na terapii i osobiście, wielu traum, odczułam Twój ból do głębi. Nie wiem, co stało się, gdy miałaś 6 lat, co zburzyło Twój kruchy świat. Ale, wiesz EM, najgorsze jest to, że mimo tylu lat terapii, która na pewno pozwalała i daje Ci nadal możliwość "jakiegoś tam" życia, Ty wciąż czujesz tamten ból. Nikomu nie udało się przejść z Tobą całej drogi? Gdzie stanęliście na terapii??? Chciałabym poznać Twój ból, bo go czuję. Nie umiem napisać Ci nic więcej teraz, bo byłaby to hipokryzja.

Dr Gizela Maria Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękuję, że podzieliła się Pani tak trudnym i bolesnym doświadczeniem. Pani przeżycia,tak sobie wyobrażam musiały być ogromnym ciężarem, żadna osoba a szczególnie dziecko, nie powinna przez to przechodzić. Widać też, jak dużo wysiłku wkłada Pani w szukanie pomocy i w samo przetrwanie, to bardzo ważne i świadczy o dużej sile.Chciałabym dopytać, aby lepiej zrozumieć Pani obecną sytuację:

Jak wygląda teraz Pani codzienne funkcjonowanie (sen, jedzenie, szkoła/praca, kontakt z ludźmi)?

Czy ma Pani obecnie choć jedną bezpieczną osobę lub miejsce, gdzie czuje się Pani trochę spokojniej?

Jak często pojawiają się teraz myśli o braku sensu życia i czy ma Pani ustalony plan bezpieczeństwa z terapeutą lub psychiatrą na trudniejsze momenty?

Na podstawie tych informacji będę mogła zaproponować bardziej dopasowane formy wsparcia. Jeśli w tej chwili jest Pani w bardzo złym stanie lub czuje zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa, proszę pilnie skontaktować się z kimś zaufanym lub z lokalnym numerem wsparcia kryzysowego

(bezpłatna i anonimowa pomoc 24/7 oferują: 116 123 (Kryzysowy Telefon Zaufania dla Dorosłych) oraz 800 702 222 (Centrum Wsparcia dla Osób w Kryzysie Psychicznym). 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

mniej niż godzinę temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

To niezwykle ciężka i poruszająca historia. Brzmiący w niej ból, lata przemocy i poczucie bezsilności to doświadczenia, które pozostawiają trwałe ślady. Pani słowa potwierdzają ogromną stratę bezpieczeństwa w dzieciństwie oraz długotrwałe skutki, które mogą przejawiać się w relacjach, samopoczuciu i myślach o sensie życia. To, że szuka Pani wsparcia i kontynuuje terapię, świadczy o ogromnej odwadze, sile oraz chęci, by dbać o swoje zdrowie psychiczne mimo ogromnych trudności.

W terapii istotne jest uwypuklenie realnych możliwości zmiany, nawet jeśli są one niewielkie. Kluczowe jest skupienie się na drobnych, konkretnych krokach, które mogą prowadzić do ulgi i poprawy funkcjonowania, a także na zbudowaniu jasnego kontraktu dotyczącego celów terapii oraz oczekiwań względem rozwoju. Ważne jest rozwijanie pozytywnych zmian poprzez realne, mierzalne działania, które klient może podjąć tu i teraz, nawet jeśli ból pozostaje obecny.

Ważne jest kontynuowanie współpracy z doświadczonym terapeutą. Długotrwałe traumy często wymagają złożonego podejścia, które łączy stabilizację, regulację emocji, a także pracę nad budowaniem bezpiecznych relacji i poczucia wartości. Wsparcie psychologiczne i współpraca z psychiatrą mogą pomóc w doborze metod leczenia i leków, które są najbardziej adekwatne do potrzeb. 

Sam fakt, że niektóre miesiące bywały gorsze, nie znaczy, że nadzieja nie istnieje — to część procesu leczenia, który bywa długotrwały i wymaga cierpliwości.

Jeśli kiedykolwiek pojawią się myśli o końcu życia lub o szkodzeniu sobie, niezwykle ważne jest natychmiastowe szukanie pomocy: kontakt z numerem alarmowym, lokalnym ośrodkiem kryzysowym lub linią wsparcia, które są dostępne 24/7. W sytuacjach natychmiastowego zagrożenia bezpieczeństwa własnego lub czyjegoś innego, niezwłoczny kontakt z pomocą to priorytet.

Pani historia zasługuje na empatię, szacunek i ciągłe wsparcie. Wspieranie odporności, rozpoznawanie drobnych postępów i utrwalanie bezpiecznych, stabilnych mechanizmów radzenia sobie to ważne elementy procesu zdrowienia. Jest Pani wartościową osobą i ma Pani prawo do życia wolnego od przemocy, a także do profesjonalnej pomocy, która pomoże odnaleźć więcej wytchnienia i sensu.

 

Z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut 

Psycholog, psychotraumatolog 

1 miesiąc temu
Natalia Krawiec-Jokiel

Natalia Krawiec-Jokiel

Dobry wieczór,

Widzę, że w Twoim życiu gości permanentny smutek, żal, poczucie niesprawiedliwości, rozczarowanie, rozgoryczenie, a przebłysków radości, zadowolenia, spokoju jest jak na lekarstwo. Przykro mi, że musisz sie z tym mierzyć każdego dnia, jednocześnie możesz być z siebie dumna, bo jednak zebrałaś sie w sobie, usiadłaś przed ekranem i napisałaś to wszystko. To bardzo, bardzo dużo. Wydaje mi sie, ze warto abyś omówiła brak rezultatów w procesie terapeutycznym z psychoterapeutą. Gdzieś dalej wybija źródło trudności, a przecież nie jesteś skazana na takie życie. Może warto spróbować innej drogi terapeutycznej lub innych metod, w Twoim przypadku zachęcałabym Cię do poznania terapii schematu lub DBT. Przede wszystkim ważne jest przeprocesowanie i zmiana przekonań, które Ci towarzyszą, przede wszystkim tych, które warunkują Twoje myśli o sobie, świecie i innych ludziach. Jeśli czujesz, ze potrzebujesz krzyku - krzycz, płacz. To bardzo pomaga. Pozwól sobie na refleksje z terapeutą, zatrzymajcie sie w momencie, w którym jesteście, omówcie co jest pomocne, a co dalej pozostaje bez zmiany. Zobacz ile już zrobiłaś, ile rzeczy przetrwałaś, z czym się zmierzyłaś - to definiuje Twoją siłę, determinacje do pokonywania trudności. To, że doświadczyłaś tak wiele okrutnych rzeczy, przykrych ze strony innych osób, usłyszałaś tak wiele nie definiuje Ciebie jako człowieka. Pamiętaj, że hejterem staje sie ten, który sam/sama nie radzi sobie ze swoimi trudnościami, a krzywdzenie drugiej osoby tylko pozornie wzmacnia jego/jej niskie poczucie wartości. 

Zachęcam Cię do lektury książki „Życie warte przeżycia” Marshy Linehan - pomimo tak trudnych doświadczeń jakie masz, możesz zdziałać jeszcze wiele dobrego. Zawalcz o siebie! Po tym co napisałaś dla mnie jesteś siłaczką.

Trzymam za Ciebie mocno kciuki i pozdrawiam Cię serdecznie

 

Natalia Krawiec-Jokiel 

1 miesiąc temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

To, co przeżyłaś jako sześcioletnie dziecko, mówi nie o „Twojej słabości”, ale o ogromie bólu, który musiał być nie do udźwignięcia dla tak małej osoby. Dziecko nie myśli o znikaniu bez powodu. Dziecko szuka ulgi, kiedy cierpienie przekracza jego możliwości. To świadczy o tym, jak bardzo było Ci trudno.

To, że przez lata doświadczałaś odrzucenia, przemocy i upokorzeń, mogło głęboko naruszyć Twoje poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości. Bycie samotną przeciwko całej klasie to doświadczenie skrajnej bezradności. Nikt nie powinien przez to przechodzić.

 

Widzę w Twojej historii coś bardzo ważnego — mimo wszystkiego wciąż jesteś. Szukałaś pomocy. Byłaś w terapii. Przyjmujesz leczenie. Nawet gdy nie masz siły wstać z łóżka, nadal walczysz. To nie jest mała rzecz. To ogromna siła, nawet jeśli Ty jej w sobie nie czujesz.

 

To, że momentami nie widziałaś sensu dalszego istnienia, nie czyni Cię słabą. To pokazuje, jak głęboki był ból. A fakt, że nadal tu jesteś i mówisz o tym, oznacza, że jakaś część Ciebie wciąż chce żyć i być usłyszana.

Twoje cierpienie jest realne. I zasługuje na powagę, troskę o siebie. Warto to wnieść na spotkanie z psychologiem, psychoterapeutą.  Życzę wszystkiego dobrego. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 Pania Katarzyno 

 

Przepraszanie, że musiałaPani przejść przez tyle bólu i samotności brzmi jak niekończąca się walka, która zaczęła się zbyt wcześnie i trwa do dziś. Ma Pani w sobie ogromną siłę, że wciąż się stara, mimo terapii, leków i zmian szkół, które nie przyniosły ulgi. Twój opis pokazuje, jak odrzucenie raniły głęboko, a myśli o ucieczce od bólu w wieku sześciu lat to krzyk o pomoc, którego nikt nie powinien ignorować.

 Pani ból brzmi jak złożony PTSD lub depresja pourazowa, często wynikająca z chronicznego bullyingu w dzieciństwie. Badania pokazują, że takie doświadczenia zmieniają mózg , gdyż zwiększają poziom kortyzolu, co utrudnia regulację emocji i relacje. Leki (SSRI czy SNRI) pomagają u wielu, ale przy traumie z dzieciństwa poprawa bywa wolna; czasem trzeba 6 do 12 miesięcy na efekty, a zmiany dawki to norma. Zalecam rozważyć terapię EMDR (na traumę) lub DBT (na emocje i relacje)gdyż są skuteczniejsze niż standardowa terapia przy bullyingu. W Polsce NFZ oferuje to w poradniach zdrowia psychicznego. Proszę dołączyć ołącz do forów jak "Uzależnieni od Depresji" czy międzynarodowych (Reddit: r/CPTSD, r/bullying) i  tam wybrzmi, że nie jest Pani sama.

Co dorażnie?  Ćwiczenia oddechowe: 4-7-8 (wdech 4s, wstrzymaj 7s, wydech 8s) na momenty kryzysu.

Nastepne to prowadzenie dziennika, w którym  zapisuje Pani 3 rzeczy, za które jesteś wdzięczna dziennie, przez co buduje  buduje odporność. Każdengo dnia spacer 20 min dziennie obniża kortyzol o 20–30% .

Jeśli myśli samobójcze wracają, dzwoń na 116 123 (Antydepresyjny Telefon Zaufania, 24/7) lub 112. 

Jest Pani wojowniczką i fakt, że pisze o tym Pani, to krok naprzód. 

 

1 miesiąc temu
Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 


To, co Pani opisuje, jest świadectwem niewyobrażalnego ciężaru, który dźwiga Pani niemal od początku swojego życia. Sytuacja, w której sześcioletnie dziecko szuka sposobów na „przestanie czucia”, świadczy o traumie i osamotnieniu, które przekraczały jakiekolwiek mechanizmy obronne małego organizmu. Doświadczenie wieloletniej przemocy rówieśniczej, wykluczenia i systematycznego upokarzania to forma przewlekłego stresu traumatycznego, który kształtował Pani układ nerwowy w poczuciu stałego zagrożenia.

Z perspektywy terapeutycznej Pani walka jest heroiczna, choć rozumiem, że czuje Pani skrajne wyczerpanie. Długotrwała terapia i wielokrotne zmiany leków bez wyraźnej poprawy mogą budzić poczucie beznadziei, jednak warto spojrzeć na to przez pryzmat tzw. traumy złożonej (C-PTSD). W takich przypadkach klasyczne podejścia czasem wymagają uzupełnienia o metody pracy z ciałem i regulacją systemu emocjonalnego, by powoli odbudować poczucie bezpieczeństwa, którego nigdy Pani nie zaznała.

To, że Pani wciąż tu jest i potrafi tak precyzyjnie nazwać swój ból, jest dowodem na ogromną wewnętrzną siłę, nawet jeśli teraz czuje Pani tylko słabość. Pani cierpienie zasługuje na najwyższe uznanie i delikatność, a fakt, że dotychczasowe leczenie nie przyniosło przełomu, nie oznacza, że jest Pani „nieuleczalna”. To oznacza jedynie, że Pani system potrzebuje bardzo specyficznego, bezpiecznego tempa i być może innego rodzaju wsparcia w relacji terapeutycznej.


Wszystkiego dobrego! 
Natalia Przybylska 

1 miesiąc temu
Adam Bogdański

Adam Bogdański

To, co pani opisuje, niesie w sobie ogrom cierpienia, z którym była pani pozostawiona bardzo wcześnie. Nic dziwnego, że tak mała dziewczynka szukała sposobu, by przestać czuć to, co było nie do zniesienia. Dziękuję, że się pani tym podzieliła na tym forum. Jest to też znak, że szuka pani pomocy. To dobry moment, aby poważnie zastanowić się nad znalezieniem profesjonalnej pomocy. Traumy, których pani doświadczała nie są jednorazowe i mają swoje silne echo w dorosłym życiu. W tamtym czasie pomoc, której pani udzielano nie mogła być skuteczna - spotykała się pani ze specjalistami, lecz potem wracała pani do patologicznego środowiska. Brzmi to jak trudna "syzyfowa praca", to może dodatkowo traumatyzować dziecko. Wszystko w pani krzyczało, lecz nie mogła pani krzyczeć, dusiła to pani w sobie, może nadal pani dusi. Prócz przemocy w szkole coś takiego wydarzyło się z pani środowisku, że nie było nikogo, kto by panią skutecznie ochronił.
To dobry moment, aby poszukać profesjonalnej pomocy i zgłosić się na psychoterapię. Zachęcam do wizyt stacjonarnych, które w przypadku tak złożonych traum relacyjnych mogą być bardziej skuteczne niż spotkania on-line. Do rozważenia wizyta u innego lekarza psychiatry, jeżeli są objawy, które mocno utrudniają codzienne funkcjonowanie, a leki nie działają lub pomagają niewiele to do zastanowienia, czy farmakoterapia jest skutecznym rodzajem pomocy dla pani.

 

 

Wszystkiego dobrego,
Adam Bogdański

1 miesiąc temu
depresja

Darmowy test na depresję - Kwestionariusz Zdrowia Pacjenta (PHQ-9)

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z żałobą po stracie ojca i wspierać cierpiącą mamę?
Mój tata był w szpitalu ok. 3 miesiące. Lekarze uratowali mu życie i wszystko wydawało się iść w coraz lepszą stronę, ale niestety mimo walki… nie udało się. Odszedł 3 tygodnie temu. To coś czego się najbardziej obawiałam. Czasami jakoś to znoszę, a czasami nagle zaczyna się płacz, myśli. Rozmyślam: co by było gdyby, dlaczego tak a nie inaczej, czy lekarze mogli zrobić coś lepiej, jak bardzo tata cierpiał, co myślał. Prawie codziennie jeździłam do szpitala, można łatwo zliczyć ile razy mnie tam nie było. Po czasie było to też męczące, ale tata był dla mnie najważniejszy – kochałam go całym sercem, tak jak on mnie. Był moim oczkiem w głowie i trudno sobie wyobrazić życie bez niego. Nie dość, że sama cierpię, to widzę też, jak bardzo cierpi moja mama. Tata był wspaniałym człowiekiem, ludzie go uwielbiali i uważam, że jego strata jest ogromną niesprawiedliwością. Jak radzić sobie z takimi emocjami, jak znaleźć odpowiedniego specjalistę?
Mam problem z komunikacją z partnerem, nie potrafię rozmawiać, słuchać.
Hej. Piszę tutaj z takim problem, jestem w związku od 6 lat. W ostatnim czasie nie układana nam się, on potrzebuje rozmowy i dużej opieki psychicznej, bo jest niepewny siebie i po przejściach. Natomiast ja mam problem w rozmowie, nie umiem rozmawiać. Często przerywam, nie umiem dać mu odpowiedzi i mało mowię coś od siebie, a moje motywowanie jest bardziej czymś demotywującym. Częściej nasze rozmowy kończą się dyskusją niż prawdziwą rozmową. Nie wiem co mam robić, nie umiem zmienić swoich poczynań, a on potrzebuję tego.
Paniczny lęk przed rakiem trzustki i hipochondria – czy da się wyleczyć lęk o zdrowie?
Mam w domu cały segregator z badaniami z ostatnich dwóch lat. Robię USG brzucha co 3 miesiące, bo boję się raka trzustki, o którym czytałam, że nie daje objawów. Jak tylko poczuję jakiś ucisk pod żebrem, to od razu wpadam w taki lęk, że nie mogę oddychać. Wydaję fortunę na prywatne badania, bo na NFZ terminy są za odległe dla mojego lęku. Wiem, że to nielogiczne, ale ten strach jest silniejszy ode mnie, czuję go w każdej komórce ciała. Ostatnio lekarz zasugerował, że to hipochondria i żebym poszła do psychologa zamiast na kolejny rezonans. Poczułam się zlekceważona, ale może on ma rację? Czy ktoś z was wyleczył się z takiego panicznego strachu o zdrowie?
Chłopak ukrywał przede mną drugi związek, aktualnie jesteśmy razem. On nie potrafi sobie poradzić z poczuciem winy, tym, co zrobił mnie i jak postąpił. Mam wrażenie, że przeze mnie nie radzi sobie. Mam go zostawić dla jego dobra?
Witam. W wielkim skrócie pisząc: chłopak miał dziewczynę, z którą mieszkał, w między czasie poznał mnie. Ukrywał to przez 8 miesięcy. W końcu sie wydało, dzięki mnie. Po wielu burzliwych sytuacjach i jego upartości jesteśmy razem, ze względu na to, że bardzo się kochamy. Tak, to co się stało bardzo mnie boli, że nie potrafił się uwolnić z tamtego związku, o którym nie wiedziałam. Jednak staramy się to odbudować. Chłopak stara się jak może, żeby było między nami dobrze, ale sam nie potrafi sobie wybaczyć tego, jak postąpił, że kłamał i nie zakończył tamtego związku, jak trzeba, i że wydarzyło się tyle złych sytuacji. Choć nie pokazuje tego ciągle to gryzie go sumienie za to, co mi zrobił. Moje pytanie brzmi czy na pewno jestem odpowiednią osobą, której on, jak twierdzi, potrzebuje? Bo czasami się zastanawiam czy nie łatwiej byłoby mu z inną, nową osobą, której nic nie zrobił. Może ja mu przypominam o jego błędzie i dlatego nie potrafi sobie z tym poradzić? Czy da się takie coś naprawić? Ja sama staram się jak mogę, żeby nam się ułożyło, pomimo moich obaw, że zrobi coś takiego znowu...oboje się staramy, bo się kochamy, ale czasami najzwyczajniej w świecie człowiek traci moc..
Utrata zaufania do partnera a wieloletnia depresja – jak odbudować relację lub odejść?
witam stracilam zaufanie do własnego partnera jak mogę je odzyskać nie raz pokazał mi że nasza relacja jest dla niego błahą sprawą zmagam się z depresją od 6 roku zycia rozstaje się z moim partnerem lecz nie potrafię odzyskać zaufania
rodzina dysfunkcyjna hero

Rodzina dysfunkcyjna – przyczyny, porady

Rodzina dysfunkcyjna to wzorzec funkcjonowania rodziny, który może drastycznie oddziaływać na codzienne funkcjonowanie jej członków oraz ich przyszłe relacje. W tym materiale szczegółowo omówimy mechanizmy, konsekwencje i sposoby terapii tego problemu.