Left ArrowWstecz

Długotrwałe skutki przemocy rówieśniczej i niezrozumiany ból emocjonalny od dzieciństwa

Miałam sześć lat, kiedy posunęłam się do czegoś, o czym żadne dziecko nie powinno nawet pomyśleć. Dzieci w tym wieku powinny myśleć o zabawie, bajkach, bezpieczeństwie. Ja zamiast tego myślałam o tym, jak przestać czuć. Jak uciec od bólu, który był za duży jak na tak małe ciało i tak małą psychikę. Ile strachu, ile napięcia, ile bólu musiało się we mnie zmieścić, skoro doszłam do miejsca, do którego nie powinien dojść nikt. Od tamtego momentu mój ból nie zniknął. On rósł razem ze mną. Od najmłodszych lat kontakt z psychologami i terapia były moją codziennością. Już wtedy próbowano mnie ratować, bo było widać, że coś jest bardzo nie tak. Ale nawet pomoc dorosłych nie była w stanie zatrzymać tego, co spotykało mnie każdego dnia wśród rówieśników. Od zawsze miałam ogromne trudności z nawiązywaniem relacji z osobami w moim wieku. Zamiast wsparcia doświadczałam odrzucenia, przemocy i upokorzeń. Byłam gnębiona, wyzywana, bita. Często cała klasa jednoczyła się przeciwko mnie – robiono rzeczy, których nie powinnam ponosić konsekwencji, a winę zrzucano na mnie. Byłam sama przeciwko trzydziestu osobom i nie miałam jak się obronić. W szkole nosiłam mundurek jak wszyscy inni, a mimo to wracałam do domu zniszczona – z napisami na ubraniach, z porwanymi rzeczami, z poczuciem wstydu i bezsilności. Od szóstego roku życia jestem hejtowana w każdej możliwej formie – najpierw przez dzieci, potem przez młodzież. Zmieniałam szkołę trzy razy i za każdym razem miałam nadzieję, że będzie lepiej. Nigdy nie było. Od około dziewięciu lat jestem pod opieką psychologa i psychoterapeuty. Od dwóch lat przyjmuję leki zalecone przez psychiatrę. Leki były wielokrotnie zmieniane, a poprawa – jeśli w ogóle się pojawia – jest bardzo niewielka. A ja wciąż walczę, mimo że czasami nie mam już siły nawet wstać z łóżka. Były momenty, w których mój ból był tak ogromny, że naprawdę nie widziałam sensu dalszego istnienia. Momenty, w których wszystko we mnie krzyczało, żeby to się wreszcie skończyło.
User Forum

em

3 miesiące temu
Gizela Maria Rutkowska

Gizela Maria Rutkowska

Droga EM,

przeczytałam Twój list i, mimo, że od tak wielu lat doświadczam na terapii i osobiście, wielu traum, odczułam Twój ból do głębi. Nie wiem, co stało się, gdy miałaś 6 lat, co zburzyło Twój kruchy świat. Ale, wiesz EM, najgorsze jest to, że mimo tylu lat terapii, która na pewno pozwalała i daje Ci nadal możliwość "jakiegoś tam" życia, Ty wciąż czujesz tamten ból. Nikomu nie udało się przejść z Tobą całej drogi? Gdzie stanęliście na terapii??? Chciałabym poznać Twój ból, bo go czuję. Nie umiem napisać Ci nic więcej teraz, bo byłaby to hipokryzja.

Dr Gizela Maria Rutkowska

Psycholog

Terapeuta

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękuję, że podzieliła się Pani tak trudnym i bolesnym doświadczeniem. Pani przeżycia,tak sobie wyobrażam musiały być ogromnym ciężarem, żadna osoba a szczególnie dziecko, nie powinna przez to przechodzić. Widać też, jak dużo wysiłku wkłada Pani w szukanie pomocy i w samo przetrwanie, to bardzo ważne i świadczy o dużej sile.Chciałabym dopytać, aby lepiej zrozumieć Pani obecną sytuację:

Jak wygląda teraz Pani codzienne funkcjonowanie (sen, jedzenie, szkoła/praca, kontakt z ludźmi)?

Czy ma Pani obecnie choć jedną bezpieczną osobę lub miejsce, gdzie czuje się Pani trochę spokojniej?

Jak często pojawiają się teraz myśli o braku sensu życia i czy ma Pani ustalony plan bezpieczeństwa z terapeutą lub psychiatrą na trudniejsze momenty?

Na podstawie tych informacji będę mogła zaproponować bardziej dopasowane formy wsparcia. Jeśli w tej chwili jest Pani w bardzo złym stanie lub czuje zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa, proszę pilnie skontaktować się z kimś zaufanym lub z lokalnym numerem wsparcia kryzysowego

(bezpłatna i anonimowa pomoc 24/7 oferują: 116 123 (Kryzysowy Telefon Zaufania dla Dorosłych) oraz 800 702 222 (Centrum Wsparcia dla Osób w Kryzysie Psychicznym). 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

3 miesiące temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

To niezwykle ciężka i poruszająca historia. Brzmiący w niej ból, lata przemocy i poczucie bezsilności to doświadczenia, które pozostawiają trwałe ślady. Pani słowa potwierdzają ogromną stratę bezpieczeństwa w dzieciństwie oraz długotrwałe skutki, które mogą przejawiać się w relacjach, samopoczuciu i myślach o sensie życia. To, że szuka Pani wsparcia i kontynuuje terapię, świadczy o ogromnej odwadze, sile oraz chęci, by dbać o swoje zdrowie psychiczne mimo ogromnych trudności.

W terapii istotne jest uwypuklenie realnych możliwości zmiany, nawet jeśli są one niewielkie. Kluczowe jest skupienie się na drobnych, konkretnych krokach, które mogą prowadzić do ulgi i poprawy funkcjonowania, a także na zbudowaniu jasnego kontraktu dotyczącego celów terapii oraz oczekiwań względem rozwoju. Ważne jest rozwijanie pozytywnych zmian poprzez realne, mierzalne działania, które klient może podjąć tu i teraz, nawet jeśli ból pozostaje obecny.

Ważne jest kontynuowanie współpracy z doświadczonym terapeutą. Długotrwałe traumy często wymagają złożonego podejścia, które łączy stabilizację, regulację emocji, a także pracę nad budowaniem bezpiecznych relacji i poczucia wartości. Wsparcie psychologiczne i współpraca z psychiatrą mogą pomóc w doborze metod leczenia i leków, które są najbardziej adekwatne do potrzeb. 

Sam fakt, że niektóre miesiące bywały gorsze, nie znaczy, że nadzieja nie istnieje — to część procesu leczenia, który bywa długotrwały i wymaga cierpliwości.

Jeśli kiedykolwiek pojawią się myśli o końcu życia lub o szkodzeniu sobie, niezwykle ważne jest natychmiastowe szukanie pomocy: kontakt z numerem alarmowym, lokalnym ośrodkiem kryzysowym lub linią wsparcia, które są dostępne 24/7. W sytuacjach natychmiastowego zagrożenia bezpieczeństwa własnego lub czyjegoś innego, niezwłoczny kontakt z pomocą to priorytet.

Pani historia zasługuje na empatię, szacunek i ciągłe wsparcie. Wspieranie odporności, rozpoznawanie drobnych postępów i utrwalanie bezpiecznych, stabilnych mechanizmów radzenia sobie to ważne elementy procesu zdrowienia. Jest Pani wartościową osobą i ma Pani prawo do życia wolnego od przemocy, a także do profesjonalnej pomocy, która pomoże odnaleźć więcej wytchnienia i sensu.

 

Z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut 

Psycholog, psychotraumatolog 

3 miesiące temu
Natalia Krawiec-Jokiel

Natalia Krawiec-Jokiel

Dobry wieczór,

Widzę, że w Twoim życiu gości permanentny smutek, żal, poczucie niesprawiedliwości, rozczarowanie, rozgoryczenie, a przebłysków radości, zadowolenia, spokoju jest jak na lekarstwo. Przykro mi, że musisz sie z tym mierzyć każdego dnia, jednocześnie możesz być z siebie dumna, bo jednak zebrałaś sie w sobie, usiadłaś przed ekranem i napisałaś to wszystko. To bardzo, bardzo dużo. Wydaje mi sie, ze warto abyś omówiła brak rezultatów w procesie terapeutycznym z psychoterapeutą. Gdzieś dalej wybija źródło trudności, a przecież nie jesteś skazana na takie życie. Może warto spróbować innej drogi terapeutycznej lub innych metod, w Twoim przypadku zachęcałabym Cię do poznania terapii schematu lub DBT. Przede wszystkim ważne jest przeprocesowanie i zmiana przekonań, które Ci towarzyszą, przede wszystkim tych, które warunkują Twoje myśli o sobie, świecie i innych ludziach. Jeśli czujesz, ze potrzebujesz krzyku - krzycz, płacz. To bardzo pomaga. Pozwól sobie na refleksje z terapeutą, zatrzymajcie sie w momencie, w którym jesteście, omówcie co jest pomocne, a co dalej pozostaje bez zmiany. Zobacz ile już zrobiłaś, ile rzeczy przetrwałaś, z czym się zmierzyłaś - to definiuje Twoją siłę, determinacje do pokonywania trudności. To, że doświadczyłaś tak wiele okrutnych rzeczy, przykrych ze strony innych osób, usłyszałaś tak wiele nie definiuje Ciebie jako człowieka. Pamiętaj, że hejterem staje sie ten, który sam/sama nie radzi sobie ze swoimi trudnościami, a krzywdzenie drugiej osoby tylko pozornie wzmacnia jego/jej niskie poczucie wartości. 

Zachęcam Cię do lektury książki „Życie warte przeżycia” Marshy Linehan - pomimo tak trudnych doświadczeń jakie masz, możesz zdziałać jeszcze wiele dobrego. Zawalcz o siebie! Po tym co napisałaś dla mnie jesteś siłaczką.

Trzymam za Ciebie mocno kciuki i pozdrawiam Cię serdecznie

 

Natalia Krawiec-Jokiel 

3 miesiące temu
Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,

 

To, co przeżyłaś jako sześcioletnie dziecko, mówi nie o „Twojej słabości”, ale o ogromie bólu, który musiał być nie do udźwignięcia dla tak małej osoby. Dziecko nie myśli o znikaniu bez powodu. Dziecko szuka ulgi, kiedy cierpienie przekracza jego możliwości. To świadczy o tym, jak bardzo było Ci trudno.

To, że przez lata doświadczałaś odrzucenia, przemocy i upokorzeń, mogło głęboko naruszyć Twoje poczucie bezpieczeństwa i własnej wartości. Bycie samotną przeciwko całej klasie to doświadczenie skrajnej bezradności. Nikt nie powinien przez to przechodzić.

 

Widzę w Twojej historii coś bardzo ważnego — mimo wszystkiego wciąż jesteś. Szukałaś pomocy. Byłaś w terapii. Przyjmujesz leczenie. Nawet gdy nie masz siły wstać z łóżka, nadal walczysz. To nie jest mała rzecz. To ogromna siła, nawet jeśli Ty jej w sobie nie czujesz.

 

To, że momentami nie widziałaś sensu dalszego istnienia, nie czyni Cię słabą. To pokazuje, jak głęboki był ból. A fakt, że nadal tu jesteś i mówisz o tym, oznacza, że jakaś część Ciebie wciąż chce żyć i być usłyszana.

Twoje cierpienie jest realne. I zasługuje na powagę, troskę o siebie. Warto to wnieść na spotkanie z psychologiem, psychoterapeutą.  Życzę wszystkiego dobrego. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

3 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 Pania Katarzyno 

 

Przepraszanie, że musiałaPani przejść przez tyle bólu i samotności brzmi jak niekończąca się walka, która zaczęła się zbyt wcześnie i trwa do dziś. Ma Pani w sobie ogromną siłę, że wciąż się stara, mimo terapii, leków i zmian szkół, które nie przyniosły ulgi. Twój opis pokazuje, jak odrzucenie raniły głęboko, a myśli o ucieczce od bólu w wieku sześciu lat to krzyk o pomoc, którego nikt nie powinien ignorować.

 Pani ból brzmi jak złożony PTSD lub depresja pourazowa, często wynikająca z chronicznego bullyingu w dzieciństwie. Badania pokazują, że takie doświadczenia zmieniają mózg , gdyż zwiększają poziom kortyzolu, co utrudnia regulację emocji i relacje. Leki (SSRI czy SNRI) pomagają u wielu, ale przy traumie z dzieciństwa poprawa bywa wolna; czasem trzeba 6 do 12 miesięcy na efekty, a zmiany dawki to norma. Zalecam rozważyć terapię EMDR (na traumę) lub DBT (na emocje i relacje)gdyż są skuteczniejsze niż standardowa terapia przy bullyingu. W Polsce NFZ oferuje to w poradniach zdrowia psychicznego. Proszę dołączyć ołącz do forów jak "Uzależnieni od Depresji" czy międzynarodowych (Reddit: r/CPTSD, r/bullying) i  tam wybrzmi, że nie jest Pani sama.

Co dorażnie?  Ćwiczenia oddechowe: 4-7-8 (wdech 4s, wstrzymaj 7s, wydech 8s) na momenty kryzysu.

Nastepne to prowadzenie dziennika, w którym  zapisuje Pani 3 rzeczy, za które jesteś wdzięczna dziennie, przez co buduje  buduje odporność. Każdengo dnia spacer 20 min dziennie obniża kortyzol o 20–30% .

Jeśli myśli samobójcze wracają, dzwoń na 116 123 (Antydepresyjny Telefon Zaufania, 24/7) lub 112. 

Jest Pani wojowniczką i fakt, że pisze o tym Pani, to krok naprzód. 

 

3 miesiące temu
Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 


To, co Pani opisuje, jest świadectwem niewyobrażalnego ciężaru, który dźwiga Pani niemal od początku swojego życia. Sytuacja, w której sześcioletnie dziecko szuka sposobów na „przestanie czucia”, świadczy o traumie i osamotnieniu, które przekraczały jakiekolwiek mechanizmy obronne małego organizmu. Doświadczenie wieloletniej przemocy rówieśniczej, wykluczenia i systematycznego upokarzania to forma przewlekłego stresu traumatycznego, który kształtował Pani układ nerwowy w poczuciu stałego zagrożenia.

Z perspektywy terapeutycznej Pani walka jest heroiczna, choć rozumiem, że czuje Pani skrajne wyczerpanie. Długotrwała terapia i wielokrotne zmiany leków bez wyraźnej poprawy mogą budzić poczucie beznadziei, jednak warto spojrzeć na to przez pryzmat tzw. traumy złożonej (C-PTSD). W takich przypadkach klasyczne podejścia czasem wymagają uzupełnienia o metody pracy z ciałem i regulacją systemu emocjonalnego, by powoli odbudować poczucie bezpieczeństwa, którego nigdy Pani nie zaznała.

To, że Pani wciąż tu jest i potrafi tak precyzyjnie nazwać swój ból, jest dowodem na ogromną wewnętrzną siłę, nawet jeśli teraz czuje Pani tylko słabość. Pani cierpienie zasługuje na najwyższe uznanie i delikatność, a fakt, że dotychczasowe leczenie nie przyniosło przełomu, nie oznacza, że jest Pani „nieuleczalna”. To oznacza jedynie, że Pani system potrzebuje bardzo specyficznego, bezpiecznego tempa i być może innego rodzaju wsparcia w relacji terapeutycznej.


Wszystkiego dobrego! 
Natalia Przybylska 

3 miesiące temu
Adam Bogdański

Adam Bogdański

To, co pani opisuje, niesie w sobie ogrom cierpienia, z którym była pani pozostawiona bardzo wcześnie. Nic dziwnego, że tak mała dziewczynka szukała sposobu, by przestać czuć to, co było nie do zniesienia. Dziękuję, że się pani tym podzieliła na tym forum. Jest to też znak, że szuka pani pomocy. To dobry moment, aby poważnie zastanowić się nad znalezieniem profesjonalnej pomocy. Traumy, których pani doświadczała nie są jednorazowe i mają swoje silne echo w dorosłym życiu. W tamtym czasie pomoc, której pani udzielano nie mogła być skuteczna - spotykała się pani ze specjalistami, lecz potem wracała pani do patologicznego środowiska. Brzmi to jak trudna "syzyfowa praca", to może dodatkowo traumatyzować dziecko. Wszystko w pani krzyczało, lecz nie mogła pani krzyczeć, dusiła to pani w sobie, może nadal pani dusi. Prócz przemocy w szkole coś takiego wydarzyło się z pani środowisku, że nie było nikogo, kto by panią skutecznie ochronił.
To dobry moment, aby poszukać profesjonalnej pomocy i zgłosić się na psychoterapię. Zachęcam do wizyt stacjonarnych, które w przypadku tak złożonych traum relacyjnych mogą być bardziej skuteczne niż spotkania on-line. Do rozważenia wizyta u innego lekarza psychiatry, jeżeli są objawy, które mocno utrudniają codzienne funkcjonowanie, a leki nie działają lub pomagają niewiele to do zastanowienia, czy farmakoterapia jest skutecznym rodzajem pomocy dla pani.

 

 

Wszystkiego dobrego,
Adam Bogdański

3 miesiące temu
kryzys

Czy doświadczasz kryzysu psychicznego?

Zobacz podobne

Jak uratować związek?

Witam, chciałbym uratować swój związek przed rozpadem, nie wiem co robić?

W kryzysie w małżeństwie straciłem zaufanie do żony, przez znaleziony nagi film na jej telefonie.
Witam serdecznie, chciałbym poprosić o dodatkową radę i zadać jeszcze jedno pytanie na forum. Żona spędza większość wolnego czasu w grze online na telefonie - ma tam znajomych, czaty serwery itp. Jest to kość niezgody, bo mamy córkę i życie rodzinne, a w zasadzie mieliśmy... Żona mówiła mi, że jest to jej odskocznia od codziennych problemów w pracy oraz naszych relacji, jak się teraz okazuje. Ja to akceptowałem, trwa to już ponad rok czasu i oddalamy się od siebie coraz bardziej (cierpi na tym nasza córka) Dzień wcześniej odbyliśmy poważną rozmowę, że w naszym związku ( nie pierwszą), że nie dzieje się dobrze i powiedzieliśmy sobie co nas boli - żona powiedziała, że nie ma we mnie wsparcia, kiedy tego potrzebuje ( w domu wszystko było przeze mnie ogarnięte - opieka nad córką, sprzątanie, prasowanie, zakupy, pies - praktycznie wszystko, aby miała strefę komfortu - mówiłem, że sobie poradzi , starałem się jakoś pocieszyć - teraz powiedziała, że nie miała wsparcia psychicznego i że zwykłe "poradzisz sobie nie wystarczy" stwierdziła, że po ostatnim kryzysie w pracy na początku roku coś się w niej zmieniło.... i nie wie co dalej będzie). Ja widząc to zaproponowałem, aby ktoś z boku przyjrzał się naszej relacji, bo nie wyobrażam sobie rozpadu rodziny i powiedziałem o spotkaniu z psychologiem dla par... powiedziała, że się zastanowi, ale nie wie czy da się to naprawić. Ale ostatnio zachowanie żony zaniepokoiło mnie do tego stopnia, że postanowiłem sprawdzić jej telefon (do tej pory nie mieliśmy problemu, żeby się nimi wymieniać, np. żeby sobie przesłać zdjęcia z wspólnych chwil-żadnych blokad - pinów...) Sprawdziłem więc telefon i znalazłem jakieś zrzuty z czatów (zagranicznych) ze śladami flirtu, ale to nie wywarło na mnie większego wpływu, wiem jak to jest w sieci... znalazłem fotkę jakiegoś faceta to już wzbudziło mój niepokój, zszokowało mnie jednak nagranie gołych piersi żony sprzed miesiąca i zabawa nimi. Zamurowało mnie. Od razu założyłem, że to nie ja jestem adresatem tego nagrania. Poczułem się bardzo źle... Nie znalazłem żadnych dowodów, że zostało ono wysłane (brak sms-ów), ale mogło być przesłane na czatach w grze lub po prostu usunięta wiadomość. Tu pewności nie mam. Wytrzymałem 2 dni, ochłonąłem i jak córka była u koleżanki, zrobiłem małą prowokację pod pretekstem wymiany zdjęć z wcześniejszego wypadu. Od razu dostałem odmowę, a żona strasznie się zirytowała - ja zapytałem o co chodzi i czemu nie mogę - nie, bo nie chce, żebym grzebał w jej telefonie. Odpuściłem, ale zaraz wróciłem do rozmowy o terapii i o tym, że jak mamy to naprawić to musimy być ze sobą szczerzy bez względu na prawdę i zapytałem czy jest szczera. Potwierdziła. Powiedziałem, że skoro tak, to co mi powie na nagranie, które znalazłem w jej telefonie. (obawiałem się ataku) zapadła grobowa cisza, a wzrok żony utkwił w oknie. Pytałem dalej.. Czy wie jak ja się teraz czuję ? cisza... Dlaczego to zrobiła cisza... Czy wysłała komuś to nagranie.. po chwili powiedziała, że nie wysyłała. Poprosiłem, żeby spojrzała na mnie i zadałem ponownie to pytanie - odp. Nie wysyłała. Po czym wzrok w okno. Pytałem ponownie dlaczego to zrobiła - patrząc w okno mówiła, że nie wie dlaczego przyszedł jej taki pomysł do głowy, że CZEGOŚ POTRZEBOWAŁA, że seks w naszym związku ostatnio był fatalny, że tak jakby mi się nie chciało.. (zgadzam się fatalny, bo cały czas jest w telefonie, a jak coś proponowałem to były ciągłe odmowy, więc zacząłem odpuszczać) - powiedziałem jej to. Ale przeszła do tego, że to nie jest powodem tego co się dzieje, tylko ten wcześniejszy brak wsparcia. Powiedziałem Żonie, że straciłem przez to zaufanie do Niej i dałem czas na decyzję o terapii (poprosiłem, że jak zapytam ją za jakiś czas to nie powie mi jak teraz, że się narzucam i ją osaczam, tylko będę oczekiwał już jakiejś odpowiedzi). Natomiast teraz dla mnie pojawił się dodatkowy problem - zaufanie, czuję się oszukany. W głowie siedzi zdjęcie faceta, o którego nie zapytałem... Jutro 10 rocznica ślubu. Żona nie chce nigdzie wychodzić. A nawet jakby się zgodziła to o czym tu rozmawiać ? Czy zapytać o tego faceta ponownie i o nagranie i poprosić o szersze wyjaśnienie ? Mam obawę, że żona ma teraz czas na ułożenie sobie alibi i jej dalsze odp. nie będą szczere...? Dodatkowo na głowie niemal cały dom - dziecko i ciągle myślę o tym wszystkim co zobaczyłem, a żona po wszystkim jakby bez refleksji dalej wpatrzona w telefon, uśmiecha się do ekranu... Jestem w kropce...
Jak poradzić sobie z trudnymi relacjami z toksyczną rodziną partnerki i uratować związek?

Rodzice mojej partnerki całe życie ją źle traktowali. Była przemoc fizyczna oraz psychiczna, wyrzucanie z domu i spanie na klatce, zostawianie pustej lodówki i ciągłe szantaże emocjonalne. Gdy zaczęliśmy się spotykać, oni mnie nie akceptowali, prawdę mówiąc poznałem ich dopiero po około 3 latach związku, bo zakazywali mi przychodzenia do ich domu. Po wyprowadzce partnerki z jej rodzinnego domu oni zaczęli Nas zapraszać i tak jakby mnie akceptować. Widzę, że to jest sztuczne i osobiście nie jestem w stanie zapomnieć im poprzedniego traktowania mnie, jak i traktowania mojej drugiej połówki. Oni nie widzą problemu, pomimo zwrócenia im o to uwagi. Moja partnerka natomiast twierdzi, że rodzicom należy się szacunek pomimo wszystko, pomimo tej wyrządzonej krzywdy (jej rodzeństwo doświadczyło tego samego i tak samo uważają). Wydaje mi się, że moja partnerka stara się z całej siły, abym ich polubił lub chociaż tolerował, nie jestem w stanie. Mamy o to ciągle okropne kłótnie, po których zastanawiam, się czy związek ma dalej sens, ponieważ chce kiedyś dzieci i nie chce, żeby miały kontakt z takimi ludźmi (są to alkoholicy, niestabilni emocjonalnie, którzy często stosują przemoc, szczególnie po alkoholu). O ile staram się to w jakiś sposób zrozumieć, to jestem już zmęczony i bezradny co mogę dalej z tym zrobić i czy to dalej ma jakąkolwiek przyszłość.

Jak poradzić sobie z traumą po przemocy seksualnej ze strony bliskich?
Jak miałam ok. 10 lat doświadczałam przemocy seksualnej ze strony starszego brata, teraz mam 33 lata i dopiero teraz pozwolilam sobie by to uwolnić, dopiero dziś nazwałam to po imieniu, przez tyle lat trzymałam to w sobie, myslac że mnie to nie rusza, a teraz widzę jak ogromny wplywa miało to na moje życie - mimo zamknięcia szuflady z tymi wspomnieniami - po cichu zostawiało rany. Nie wiem co dalej robić, nie mam sily i odwagi podzielić się tym z kimkolwiek. A na pewno nie z najbliższymi, a jednocześnie chciałabym to z siebie wyrzucić, jednak na chwilę obecną czuję, że terapia to będzie dla mnie za dużo.
Przyjaciel powiedział mi, że zmieniłem się po hormonoterapii
Od jakiegos czasu zmagam sie z nowotworem przechodze hormonoterapie przyjaciel poradzil zebym poszukal sobie psychoterapeuty odnosnie naszej relacji podkreslil ze sie zmienilem i robie sie nieznosny..Skorzystalem z psychoterapeuty dal mi taka rade wiec mu serdecznie podziekowalem za rade a on wyslal mi serduszko emotion ..Co to moze znaczyc te serce czerwone ?Jestesmy Lgbt .Mezczyznami.
myśli samobójcze

Myśli samobójcze – przyczyny, rozpoznanie, pomoc

Myśli samobójcze to poważny problem dotykający wielu osób. Ważne jest rozpoznanie objawów i wiedza o sposobach radzenia sobie z nim. Jeśli Ty lub ktoś bliski zmaga się z takimi myślami, pamiętaj, że warto szukać pomocy!