Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dylemat czy zostać w związku czy odejść?

Dylemat czy zostać w związku czy odejść? Mam 20 lat i jestem w związku z moim chłopakiem od 4 lat. Przez ten czas było naprawdę dobrze. On im dłużej jesteśmy razem tym bardziej się stara, jest opiekuńczy, troskliwy, rozpieszcza mnie, zawsze pomorze i jest na każde moje zawołanie, uwzględnia mnie we wszystkich planach i cały wolny czas chciałby spędzać ze mną, czuję się przy nim jak księżniczka. Jest również opanowaną osobą, która musi mieć wszystko zaplanowane i nie przepada za rozrywkami. Uważam, że jest materiałem na męża, jednak od jakiegoś czasu coś się we mnie zmieniło i ciężko mi to wybić z głowy. A mianowicie to, że czuję jakbym się tą relacją zmęczyła, zawsze jest dobrze ale nic więcej, do tego zrozumiałam, że robi się poważnie on od dawna mówi o wspólnej dalekiej przeszłości jednak ja chyba nie jestem na to gotowa. Zawsze byłam osobą samotną, która miała tylko pojedynczych znajomych a przy nim straciłam wszelkich znajomych, całe moje życie towarzyskie oparło się na widzeniach z nim i było naprawdę super spędziliśmy wiele cudownych chwil razem jednak od jakiegoś czasu zauważyłam, że nigdy nas nic nie łączyło, ani zainteresowania, ani muzyka, ani znajomi, nawet nie mamy zbytnio takiego samego humoru. Zrozumiałam, że w naszej relacji brakuje przyjaźni nie mogę z nim porozmawiać o tym co mnie interesuje czy posłuchać razem muzyki, z reguły gadamy o tym co się u nas działo i o błahostkach, tutaj dochodzi jeszcze to,że ja studiuje a on pracuje co też nas oddziela . Próbowałam z nim wielokrotnie rozmawiać jednak on wszystko odbiera jako atak. Do tego od dłuższego czasu przestał mnie pociągać kompletnie, myślałam, że mi to minie jednak nie minęło, równocześnie inni już tak . Mam ogromna potrzebę coś zmienić w swoim życiu otworzyć się na ludzi, poszaleć trochę nie tylko siedzieć w domu bo w końcu jestem młoda, a czuję, że on mnie w tym trochę ogranicza. Nie wiem co zrobić czy zostać i liczyć, że te rozterki mi miną czy rozstać się. Jest to dla mnie bardzo trudna decyzja bo przywiązałam się do niego i uważam, że to naprawdę dobry chłopak mimo swoich wad i nie chce go ranić ale nie wiem czy nie będę coraz bardziej zmęczona tą relacją i boję się że już nie znajdę drugiej tak dobrzej osoby dla mnie.
Rafał Żelazny

Rafał Żelazny

Dzień dobry. To, co Pani pisze, nie brzmi jak chwilowy kryzys, tylko jak moment rozwojowy w którym zaczyna Pani stawiać pytania o siebie, a nie wyłącznie o samą relację. Pani chłopak daje Pani poczucie bezpieczeństwa, troskę i stabilność i to są realne i wartościowe fundamenty, nic więc dziwnego, że obawia się Pani ich utraty. Jednocześnie z Pani słów wyraźnie wybrzmiewa poczucie ograniczenia. Brak przyjaźni, wspólnych zainteresowań, swobodnych rozmów, śmiechu, czy pociągu nie są drobiazgiem, ale podstawą bliskości. Zanik pociągu seksualnego nie zawsze oznacza problem do naprawy. Czasem jest on sygnałem, że ciało komunikuje coś, na co głowa nie jest jeszcze gotowa. Podobnie potrzeba doświadczeń, kontaktów z ludźmi czy spontaniczności nie jest oznaką niewdzięczności, lecz naturalnym sygnałem rozwojowym.

Pisze Pani, że próbowała rozmawiać o swoich wątpliwościach, jednak chłopak odbierał to jako atak. Stawia to Panią w trudnej sytuacji, bo ma Pani pytania i niepewność, ale brakuje bezpiecznej przestrzeni, by je wypowiedzieć, nazwać, wyciągnąć na światło dzienne.  Dojrzały związek to nie tylko opieka i stabilność, lecz także otwartość na różnice i zdolność do rozmowy o nich.

Czytając Pani wątpliwości, nasuwa się kluczowe pytanie: czy w tej relacji może Pani być sobą i jednocześnie dalej się rozwijać? Czy w związku ma Pani przestrzeń na szczerą rozmowę bez obrony i poczucia ataku? Zmiana w związku jest możliwa ale tylko wtedy, gdy obie strony są gotowe nie tylko słuchać, ale też uznać, że potrzeby partnera są równie ważne jak własne. Jeśli każda próba rozmowy spotyka się z zamknięciem lub poczuciem zagrożenia po drugiej stronie, trudno o prawdziwe porozumienie i zdrowy rozwój relacji.

Co do przywiązania to na pewno daje ono poczucie bezpieczeństwa, stabilności i znajomości, ale to miłość pozwala obu stronom wzrastać, zmieniać się i być sobą, nawet jeśli oznacza to konfrontację z trudnymi tematami. Czasem to, co trzyma nas w relacji, to bardziej lęk przed stratą i samotnością niż autentyczne poczucie bycia w miejscu, w którym chce się zostać. Pozdrawiam

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Barbara Michalik

Barbara Michalik

Dzień dobry,

 

opisała Pani wiele wątpliwości związanych z relacją z chłopakiem. Jesteście ze sobą 4 lata, to dość długi czas. Z opisu waszej relacji wynika, iż Pani chłopak zaangażował się w tą relację i chciałby planować wspólne życie, a Panią to przestraszyło oraz skłoniło do refleksji nad tym, czego Pani szuka w życiu, w relacji i czy być może nie jesteście na innych etapach. Warto zadać sobie pytanie co konkretnie nie podoba się Pani w tej relacji? Czy tworzenie z kimś poważnego związku uniemożliwia poznawanie nowych ludzi i rozwijanie siebie, a jeśli tak, to dlaczego? Zastanawia mnie również powód dla którego nie udało się wam zbudować relacji przyjacielskiej, dlaczego nie może Pani porozmawiać z chłopakiem o swoich zainteresowaniach? Czy on nie chce Pani słuchać? Czy kiedykolwiek próbowała Pani poruszyć z nim ten temat? Zachęcam do poszukiwania odpowiedzi na te pytania, zastanowienia się jak Pani chce by wyglądał związek. Być pomoże pomocne będzie udanie się na wizytę do terapeuty, by móc lepiej zrozumieć siebie.

 

Pozdrawiam,

Barbara Michalik 

Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Witaj, wszystko co przeżywasz, jest bardzo typowe i zrozumiałe na tym etapie życia. Jesteś młoda, a Wasz związek trwa od okresu dojrzewania, naturalne jest, że Twoje potrzeby i oczekiwania się zmieniają.

Z opisu wynika, że nie brakuje „dobra”, ale brakuje dopasowania, przyjaźni, przestrzeni i pociągu, a to są ważne fundamenty relacji. Zmęczenie, potrzeba zmian i poczucie ograniczenia rzadko mijają same częściej się nasilają. Istotne jest też to, że próby rozmowy kończą się poczuciem bycia atakowaną, co utrudnia realną zmianę.

Strach przed zranieniem partnera i przed „nieznalezieniem nikogo lepszego” jest naturalny, ale zostawanie w relacji z lęku zwykle prowadzi do większego cierpienia po obu stronach.

Warto zapytać siebie: czy zostaję, bo chcę, czy dlatego, że się boję odejść?
Twoje wątpliwości są ważne i zasługują na potraktowanie ich serio.

Joanna Jaśkiewicz

Joanna Jaśkiewicz

Z opisanej przez Panią sytuacji trudno wyciągnąć jednoznaczne wnioski.  Można o tej sytuacji pomyśleć dwuznacznie: być może poczuła Pani, że zbyt wiele Was dzieli niż łączy na obecnym etapie życia i w perspektywie wspólnej przyszłości wystraszyła się Pani tego. Tak może być, że związek się kończy. Na uwagę jednak, zasługuje fakt, że w momencie dużego zaangażowania partnera (gdy pojawił się temat wspólnej przyszłości) poczuła Pani niepokój i pojawiły się myśli o rozstaniu. Ponadto dlaczego miałaby Pani, będąc w związku, rezygnować ze swoich innych relacji lub niektórych aktywności?  Jak ważne są podobne  wartości w relacji, to jednak wspólne zainteresowania, hobby, nie muszą być wyznacznikiem dobrego związku. Biorąc to wszystko pod uwagę być może jest Pani trudno wejść w głęboką zależność w relacji. Jest takie pragnienie, żeby relacja była bardzo bliska (wspólne spędzanie czasu, pasje, znajomi, rezygnacja z dotychczasowych znajomości i aktywności na rzecz związku)  przy jednocześnie przeżywanym lęku przed głęboką zależnością ( być może to Panią wystraszyło). To są tylko hipotezy, które można badać w kontakcie z terapeutą. Za mało jest tutaj informacji o Pani oraz partnerze.  Ważne jest również zbadanie innych obszarów funkcjonowania żeby postawić jakąś diagnozę. Jednak myślę, że najlepiej będzie omówić swoje dylematy w gabinecie. Forum nie jest najlepszym rozwiązaniem zwłaszcza w tak ważnej sprawie. Trwanie w związku w obawie, że skrzywdzi Pani drugą osobę lub nie znajdzie tak dobrego partnera, nie jest dobrym wyznacznikiem. Może rozmowa z terapeutą pomoże Pani podjąć decyzję, zrozumieć swoje rozterki. 

Elza Grabińska

Elza Grabińska

Szanowna Pani,

przede wszystkim nie warto podejmować decyzji w oparciu o lęk, że „już nigdy nie znajdzie Pani nikogo takiego”. Ma Pani 20 lat, całe życie i wiele relacji jeszcze przed sobą, a strach przed samotnością bywa złym doradcą. Z drugiej strony warto się zatrzymać i przyjrzeć temu, czy to, co Pani odczuwa, jest rzeczywistym wypaleniem relacji, czy raczej rutyną i brakiem świeżości. Czasem w długoletnich związkach (szczególnie tych bardzo bezpiecznych) pojawia się poczucie stagnacji. Być może pomocne byłoby wprowadzenie zmian jak zaplanowanie nowych wspólnych aktywności, wyjście poza schemat codziennych spotkań, próba znalezienia choć jednej przestrzeni „dla was”, która byłaby nowa i żywa.

Dobrze też zadać sobie kilka szczerych pytań: czy czuję do niego miłość, czy tylko przywiązanie? Czy widzę nas razem w przyszłości. Czego mi w tej relacji brakuje i czy to w ogóle jest możliwe do zbudowania? Pomocne bywa spisanie tego, co w związku jest dla Pani dobre, a co trudne, oraz jak chciałaby Pani, żeby to wyglądało inaczej. Warto też skonfrontować te potrzeby ze swoim partnerem.

 

Wszystkiego dobrego,

Elza Grabińska, psycholog.

Iza Bonarowska

Iza Bonarowska

Dzień dobry,

to co Pani opisuje wcale nie brzmi jak „wymyślanie problemów”. Wręcz przeciwnie. 

Widać u Pani dużą samoświadomość i odwagę, żeby zobaczyć, że mimo tego że partner jest dobrym człowiekiem, coś w Pani przestało się zgadzać. To bardzo dojrzałe.

 

Ważne jest jedno. Dobry chłopak to nie zawsze to samo co dobry partner na dany etap życia. Ma Pani 20 lat, jest Pani w momencie odkrywania siebie, potrzeb, relacji, świata. Naturalne jest, że pojawia się potrzeba wyjścia do ludzi, spróbowania różnych rzeczy, zbudowania własnej tożsamości. To nie oznacza że on robi coś złego. To oznacza, że Wasze potrzeby zaczęły się rozmijać.

Zmęczenie relacją, brak przyjaźni, brak wspólnych tematów i zanik pociągu to bardzo ważne sygnały. One rzadko „same przechodzą”, jeśli nie stoi za nimi chwilowy kryzys. A z Pani opisu wynika raczej zmiana wewnętrzna niż gorszy moment.

I jeszcze jedna rzecz. Zostawanie w związku tylko dlatego, że ktoś jest dobry i że boimy się, że nie spotkamy już nikogo podobnego, zwykle kończy się narastającą frustracją. Ma Pani prawo chcieć czegoś więcej niż spokoju i bezpieczeństwa. Ma Pani prawo chcieć relacji, w której jest też przyjaźń, wspólne przeżywanie, śmiech i ciekawość świata.

Nie musi Pani podejmować decyzji natychmiast. Czasem pomaga szczere pytanie do siebie. Czy zostaję, bo tego chcę, czy bo się boję odejść. Odpowiedź na to pytanie dużo mówi.

Jeśli chciałaby Pani to poukładać spokojnie i bez poczucia winy, zapraszam na konsultację online. Pomogę Pani zobaczyć, czego Pani naprawdę potrzebuje i podjąć decyzję, która będzie dobra dla Pani, niezależnie od tego w którą stronę pójdzie.

 

Pozdrawiam serdecznie
Iza Bonarowska 

Psycholog

Weronika Kohnke

Weronika Kohnke

Dzień dobry,

z Pani opisu wyłania się obraz związku, który dobrze funkcjonuje na poziomie opieki i zaangażowania, ale coraz słabiej na poziomie wspólności, przyjaźni i bliskości emocjonalnej. Brak wspólnych tematów, humoru czy zainteresowań oraz trudność w rozmowie o tym, co dla Pani ważne, mogą z czasem rodzić poczucie samotności, nawet będąc w związku.

To, że pojawia się potrzeba zmiany, otwierania się na ludzi, nie jest niczym dziwnym, zwłaszcza że wchodzi Pani w dorosłość i zaczyna bardziej pytać siebie, kim chce być i jak chce żyć. Jednocześnie przywiązanie, lęk przed zranieniem partnera i obawa, że 'lepszego już nie będzie', bardzo utrudniają podjęcie jakiejkolwiek decyzji.

To naprawdę trudne miejsce, dobrze, że Pani to zauważa i nazywa, zamiast zagłuszać te wątpliwości. Może dobrze by było porozmawiać o tym z bliską osobą?

Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego

Weronika Jeka

Malwina Wamej

Malwina Wamej

Dzień dobry,

Bardzo dziękuję za podzielenie się swoją historią.

Uczucia i refleksje, które Pani przedstawia w związku  z Pani relacją są bardzo dojrzałe i przemyślane. Widać, że naprawdę próbuje Pani być wobec siebie i wobec chłopaka uczciwa. I to już samo w sobie jest ważne.

Zaczęła Pani  ten związek bardzo młodo. Cztery lata w wieku 16–20 lat to ogromny etap rozwoju .

W  tym czasie człowiek bardzo się zmienia, odkrywa siebie, swoje potrzeby, granice, wartości. To, że dziś czuje się Pani  inaczej niż kiedyś, nie oznacza, niczego złego, lecz jest naturalną zmianą związana z dojrzewaniem.

Z Pani opisu wyłania się obraz relacji, która daje poczucie bezpieczeństwa, troskę i stabilność, ale jednocześnie  nie daje  przestrzeni na rozwój, spontaniczność, przyjaźń i wspólne przeżywanie świata. Miłość to nie tylko bycie dla siebie dobrym , to także poczucie, że mogę być sobą, rozwijać się i oddychać. Jeśli pojawia się zmęczenie, brak pociągu, potrzeba zmiany i otwarcia się na ludzi, to są to ważne sygnały, a nie „fanaberie”.

To, że ktoś jest „dobrym chłopakiem”, nie oznacza automatycznie, że musi być  partnerem na życie. Czasem relacje są dobre i mimo to się kończą.

Bardzo znaczące jest też to, że nie doświadcza Pani przyjaźni, a pożądanie zanikło. To wszystko razem sugeruje, że problem nie dotyczy jednego aspektu, ale fundamentów relacji.

Wiele osób pozostaje w związkach, nie dlatego, że są szczęśliwe, ale dlatego, że partner jest dobry.

Tymczasem warto pamiętać, że pozostawanie w relacji z litości lub strachu również rani , tylko wolniej i głębiej.

Bez względu na to, jaką decyzję Pani podejmie , warto żeby była ona zgodna z Panią, a nie podjęta z poczucia obowiązku. A jeśli czuje Pani, że sama się w tym gubi, rozmowa z psychologiem mogłaby być porządkująca.

 

Pozdrawiam

 

Malwina Wamej

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z ignorowaniem w towarzystwie przez męża?

Piszę z zapytaniem: jak można poradzić sobie z ignorowaniem w towarzystwie szczególnie przez męża? W domu wszystko fajnie, tylko jak mamy iść gdziekolwiek, gdzie będzie chociaż dwoje ludzi, ja się już przed tym spotkaniem denerwuję, bo mój mąż będzie mi ciągle przerywał w rozmowie, dokańczał moje historie, nie słuchał tego, że ja coś w tym czasie opowiadam, tylko wchodzi ze swoją opowieścią albo nagle musi o coś wszystkich zapytać ! Jesteśmy razem 13 lat, i ta jego cecha ciągłego bycia w centrum mnie już tak denerwuje, że już nie mam siły. Tyle razy prosiłam, mówiłam, że to mnie rani, że czuję się ignorowana, nieważna.... A najgorsze jest, to, że ludzie za tym idą i równie dobrze w ogóle mogę nie przychodzić, bo po co skoro jestem tylko jakimś tłem... Mamy dziecko, drugie w drodze, pomimo tego naprawdę jesteśmy fajną parą, ale jak tylko mamy iść np. na wesele, to ja już widzę, jak on lata po wszystkich znajomych i rodzinie, bo on musi się przywitać, ja stoję gdzieś tam z dzieckiem, potem jak mu mówię, że poszedłeś sam toon: no.myslałem, że idziesz za mną.... Brakuję mi tego, bycia jego partnerka, żoną w towarzystwie. Jak patrzę na inne małżeństwa, to jednak na takich imprezach siedzą razem, tym bardziej, jak mają dzieci. Ja rozumiem, że przecież to jest okazja do rozmów, oczywiście no ale nie tak, że wchodzimy razem, a ona pojawia się na chwilę zjeść, a potem dalej szuka, aby z kimś pogadać i tylko palcem mnie pokazuje, że tam siedzi żona....

Utknęłam w związku bez zaangażowania i podziału obowiązków – jak sobie z tym poradzić?
Mam 28 lat, mój partner również, jestem z nim od 5 lat, mieszkamy w moim mieszkaniu od 2 lat. Dzielimy się wydatkami po połowie, on zarabia różnie, ale raczej minimum 5 tyś. więcej niż ja. Nie jesteśmy zaręczeni, nie mamy dzieci. Nasze wspólne życie zaczyna być dla mnie co raz bardziej uciążliwe - nie idziemy do przodu, żyjemy z dnia na dzień. Dom w 80% ogarniam ja, swój samochód również ja. Partner żyje w swoim świecie - praca, odpoczynek po pracy przed TV, czasem siłownia, motor, również jeszcze studiuje, ja też. Co mi doskwiera, to ten brak myślenia o założeniu rodziny, gdzie zawsze o tym marzyła, ale również to, że on po prostu tak naprawdę w domu robi niewiele. Nie sprząta, czasem wyrzuca śmieci, odkurzy i coś ugotuje. Mówię i rozmawiam z nim o tym od wielu tygodni, ale nic się nie zmienia, więc ja po prostu na niego wybucham, bo czuję się zmęczona i przytłoczona. Prosiłam go wielokrotnie, żeby się rozstać, żeby się wyprowadził, i dalej nic. Na dwa dni jest dobrze, poproszę go, żeby coś zrobił w domu, on nie robi tego, i ja znowu wybucham. Nie umiem już tak żyć, zaczęłam czuć do siebie i do niego nienawiść. Bardzo bym chciała albo żeby to wszystko się zmieniło, albo żeby on naprawdę dał mi spokój, ponieważ czuję, że to już dla mnie za dużo. On mnie nie rozumie, mówię do niego, ale po prostu się czuję, jakbym mówiła do ściany. Jak z tego wyjść, jak sobie z tym poradzić?
Jak radzić sobie z zazdrością i brakiem kontaktu fizycznego w związku na odległość
witam mam pytanie jak poradzic sobie z potrzebą kontaktu fizycznego z partnerem z którym mam zwiazek na odległość oraz jak poradzic sobie z mocną zazdroscia oraz natrętnymi myslami ze mnie nie kocha
Problemy z odpowiedzialnością partnera i lęk uogólniony a terapia
Witam! Opowiem krótko mój problem. Otóż jestem z partnerem prawie 10 lat. Od jakiś 4 lat czuję się źle ze swoim życiem i od miesiąca zaczęłam terapię u psychologa. Psycholog powiedział że mam zachowania, które mogą wskazywać na lek uogólniony. Generalnie mam problem ze stawianiem granic (o ile je mam). Ostatnio poruszyłam temat partnera- że nie czuję się jak w partnerka tylko jak matka. Dowiedziałam się, że moja potrzeba kontroli odsuwa nas od siebie i psycholog zaproponowała mi dać partnerowi szansę na odpowiedzialność za kierowanie swoim życiem. No i powiedziałam partnerowi, że jeśli ma ochotę to mogę pojechać z nim po koszulę (idziemy na wesele jako świadkowie) i że ja sama jej nie kupię, bo wiadomo, trzeba przymierzyć. Postanowiłam, że nie będę nadgorliwa jak zawsze i że dam mu wolną rękę. Dzisiaj jest piątek jutro jest wesele- koszuli nie ma. Usłyszałam tylko, że to moja wina bo miałam ją kupić (rzeczywiście na początku miałam kupić nam ubrania) ale dałam mu szansę na podjęcie decyzji za siebie. Już jakiś czas komunikowałam mu, że jest za to odpowiedzialny, jedyne co słyszałam to”no trzeba kupić” lub „zobaczymy”. No i teraz jestem winna mimo, że sam miał ogarnąć sprawę. Już dłuższy czas zastanawiam się nad tym czy ja coś źle robię czy on po prostu nie umie wziąć odpowiedzialności za swoje czyny. Gdyby nie wesele to myślę, że spakowałabym kilka rzeczy i pojechałabym do rodziców
Dylemat emocjonalny: czy odejść z relacji, która mnie przytłacza, czy czekać na zmiany?

Stoję obecnie przed bardzo ciężkim wyborem życiowym, nie mam się kogo poradzić, ponieważ jestem osobą, która nie dzieli się swoimi problemami. Jednak tym razem potrzebuję pomocy. Jestem w 'dziwnej' relacji z dziewczyną. Mamy po 25 i 23 lata. Znamy się ponad rok czasu. Ostatnio postanowiłem z nią szczerze porozmawiać i wyznać jej swoje uczucia, na co otrzymałem odpowiedź, że ona 'nie jest gotowa na związek' i mimo tego, że czuję coś do mnie, to boi się przede mną otworzyć i 'oddać' w 100% (jej słowa). Sytuacja jest dla mnie coraz bardziej męcząca, chcę jej jakoś w tym pomóc, ale wiem, że nie mogę, bo wszystko zależy tylko i wyłącznie od niej. Jednak wszystko stoi w miejscu od kilku miesięcy. Zastanawiam się, czy nie powinienem odejść, właściwie chciałem to zrobić już dwa razy, ale coś mnie powstrzymało. Proszę o poradę, powinienem odejść, czekać? Czuję powoli, że trochę mnie to przytłacza, nie chcę na siłę napierać na coś więcej, ale czuję, że i tak to robię. 

Z jednej strony piekielnie mi na niej zależy, lecz z drugiej już bardzo mnie to męczy. Zastanawiam się, czy nie napisać jej, że odchodzę, a jeśli poukłada sobie w głowie, to niech się odezwie, bo ja nie potrafię trzymać z nią kontaktu w taki sposób, jaki mamy teraz.

komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.