
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Dylemat czy zostać...
Dylemat czy zostać w związku czy odejść?
Kk
Rafał Żelazny
Dzień dobry. To, co Pani pisze, nie brzmi jak chwilowy kryzys, tylko jak moment rozwojowy w którym zaczyna Pani stawiać pytania o siebie, a nie wyłącznie o samą relację. Pani chłopak daje Pani poczucie bezpieczeństwa, troskę i stabilność i to są realne i wartościowe fundamenty, nic więc dziwnego, że obawia się Pani ich utraty. Jednocześnie z Pani słów wyraźnie wybrzmiewa poczucie ograniczenia. Brak przyjaźni, wspólnych zainteresowań, swobodnych rozmów, śmiechu, czy pociągu nie są drobiazgiem, ale podstawą bliskości. Zanik pociągu seksualnego nie zawsze oznacza problem do naprawy. Czasem jest on sygnałem, że ciało komunikuje coś, na co głowa nie jest jeszcze gotowa. Podobnie potrzeba doświadczeń, kontaktów z ludźmi czy spontaniczności nie jest oznaką niewdzięczności, lecz naturalnym sygnałem rozwojowym.
Pisze Pani, że próbowała rozmawiać o swoich wątpliwościach, jednak chłopak odbierał to jako atak. Stawia to Panią w trudnej sytuacji, bo ma Pani pytania i niepewność, ale brakuje bezpiecznej przestrzeni, by je wypowiedzieć, nazwać, wyciągnąć na światło dzienne. Dojrzały związek to nie tylko opieka i stabilność, lecz także otwartość na różnice i zdolność do rozmowy o nich.
Czytając Pani wątpliwości, nasuwa się kluczowe pytanie: czy w tej relacji może Pani być sobą i jednocześnie dalej się rozwijać? Czy w związku ma Pani przestrzeń na szczerą rozmowę bez obrony i poczucia ataku? Zmiana w związku jest możliwa ale tylko wtedy, gdy obie strony są gotowe nie tylko słuchać, ale też uznać, że potrzeby partnera są równie ważne jak własne. Jeśli każda próba rozmowy spotyka się z zamknięciem lub poczuciem zagrożenia po drugiej stronie, trudno o prawdziwe porozumienie i zdrowy rozwój relacji.
Co do przywiązania to na pewno daje ono poczucie bezpieczeństwa, stabilności i znajomości, ale to miłość pozwala obu stronom wzrastać, zmieniać się i być sobą, nawet jeśli oznacza to konfrontację z trudnymi tematami. Czasem to, co trzyma nas w relacji, to bardziej lęk przed stratą i samotnością niż autentyczne poczucie bycia w miejscu, w którym chce się zostać. Pozdrawiam
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Barbara Michalik
Dzień dobry,
opisała Pani wiele wątpliwości związanych z relacją z chłopakiem. Jesteście ze sobą 4 lata, to dość długi czas. Z opisu waszej relacji wynika, iż Pani chłopak zaangażował się w tą relację i chciałby planować wspólne życie, a Panią to przestraszyło oraz skłoniło do refleksji nad tym, czego Pani szuka w życiu, w relacji i czy być może nie jesteście na innych etapach. Warto zadać sobie pytanie co konkretnie nie podoba się Pani w tej relacji? Czy tworzenie z kimś poważnego związku uniemożliwia poznawanie nowych ludzi i rozwijanie siebie, a jeśli tak, to dlaczego? Zastanawia mnie również powód dla którego nie udało się wam zbudować relacji przyjacielskiej, dlaczego nie może Pani porozmawiać z chłopakiem o swoich zainteresowaniach? Czy on nie chce Pani słuchać? Czy kiedykolwiek próbowała Pani poruszyć z nim ten temat? Zachęcam do poszukiwania odpowiedzi na te pytania, zastanowienia się jak Pani chce by wyglądał związek. Być pomoże pomocne będzie udanie się na wizytę do terapeuty, by móc lepiej zrozumieć siebie.
Pozdrawiam,
Barbara Michalik
Anna Szczypiorska
Witaj, wszystko co przeżywasz, jest bardzo typowe i zrozumiałe na tym etapie życia. Jesteś młoda, a Wasz związek trwa od okresu dojrzewania, naturalne jest, że Twoje potrzeby i oczekiwania się zmieniają.
Z opisu wynika, że nie brakuje „dobra”, ale brakuje dopasowania, przyjaźni, przestrzeni i pociągu, a to są ważne fundamenty relacji. Zmęczenie, potrzeba zmian i poczucie ograniczenia rzadko mijają same częściej się nasilają. Istotne jest też to, że próby rozmowy kończą się poczuciem bycia atakowaną, co utrudnia realną zmianę.
Strach przed zranieniem partnera i przed „nieznalezieniem nikogo lepszego” jest naturalny, ale zostawanie w relacji z lęku zwykle prowadzi do większego cierpienia po obu stronach.
Warto zapytać siebie: czy zostaję, bo chcę, czy dlatego, że się boję odejść?
Twoje wątpliwości są ważne i zasługują na potraktowanie ich serio.
Joanna Jaśkiewicz
Z opisanej przez Panią sytuacji trudno wyciągnąć jednoznaczne wnioski. Można o tej sytuacji pomyśleć dwuznacznie: być może poczuła Pani, że zbyt wiele Was dzieli niż łączy na obecnym etapie życia i w perspektywie wspólnej przyszłości wystraszyła się Pani tego. Tak może być, że związek się kończy. Na uwagę jednak, zasługuje fakt, że w momencie dużego zaangażowania partnera (gdy pojawił się temat wspólnej przyszłości) poczuła Pani niepokój i pojawiły się myśli o rozstaniu. Ponadto dlaczego miałaby Pani, będąc w związku, rezygnować ze swoich innych relacji lub niektórych aktywności? Jak ważne są podobne wartości w relacji, to jednak wspólne zainteresowania, hobby, nie muszą być wyznacznikiem dobrego związku. Biorąc to wszystko pod uwagę być może jest Pani trudno wejść w głęboką zależność w relacji. Jest takie pragnienie, żeby relacja była bardzo bliska (wspólne spędzanie czasu, pasje, znajomi, rezygnacja z dotychczasowych znajomości i aktywności na rzecz związku) przy jednocześnie przeżywanym lęku przed głęboką zależnością ( być może to Panią wystraszyło). To są tylko hipotezy, które można badać w kontakcie z terapeutą. Za mało jest tutaj informacji o Pani oraz partnerze. Ważne jest również zbadanie innych obszarów funkcjonowania żeby postawić jakąś diagnozę. Jednak myślę, że najlepiej będzie omówić swoje dylematy w gabinecie. Forum nie jest najlepszym rozwiązaniem zwłaszcza w tak ważnej sprawie. Trwanie w związku w obawie, że skrzywdzi Pani drugą osobę lub nie znajdzie tak dobrego partnera, nie jest dobrym wyznacznikiem. Może rozmowa z terapeutą pomoże Pani podjąć decyzję, zrozumieć swoje rozterki.
Elza Grabińska
Szanowna Pani,
przede wszystkim nie warto podejmować decyzji w oparciu o lęk, że „już nigdy nie znajdzie Pani nikogo takiego”. Ma Pani 20 lat, całe życie i wiele relacji jeszcze przed sobą, a strach przed samotnością bywa złym doradcą. Z drugiej strony warto się zatrzymać i przyjrzeć temu, czy to, co Pani odczuwa, jest rzeczywistym wypaleniem relacji, czy raczej rutyną i brakiem świeżości. Czasem w długoletnich związkach (szczególnie tych bardzo bezpiecznych) pojawia się poczucie stagnacji. Być może pomocne byłoby wprowadzenie zmian jak zaplanowanie nowych wspólnych aktywności, wyjście poza schemat codziennych spotkań, próba znalezienia choć jednej przestrzeni „dla was”, która byłaby nowa i żywa.
Dobrze też zadać sobie kilka szczerych pytań: czy czuję do niego miłość, czy tylko przywiązanie? Czy widzę nas razem w przyszłości. Czego mi w tej relacji brakuje i czy to w ogóle jest możliwe do zbudowania? Pomocne bywa spisanie tego, co w związku jest dla Pani dobre, a co trudne, oraz jak chciałaby Pani, żeby to wyglądało inaczej. Warto też skonfrontować te potrzeby ze swoim partnerem.
Wszystkiego dobrego,
Elza Grabińska, psycholog.
Iza Bonarowska
Dzień dobry,
to co Pani opisuje wcale nie brzmi jak „wymyślanie problemów”. Wręcz przeciwnie.
Widać u Pani dużą samoświadomość i odwagę, żeby zobaczyć, że mimo tego że partner jest dobrym człowiekiem, coś w Pani przestało się zgadzać. To bardzo dojrzałe.
Ważne jest jedno. Dobry chłopak to nie zawsze to samo co dobry partner na dany etap życia. Ma Pani 20 lat, jest Pani w momencie odkrywania siebie, potrzeb, relacji, świata. Naturalne jest, że pojawia się potrzeba wyjścia do ludzi, spróbowania różnych rzeczy, zbudowania własnej tożsamości. To nie oznacza że on robi coś złego. To oznacza, że Wasze potrzeby zaczęły się rozmijać.
Zmęczenie relacją, brak przyjaźni, brak wspólnych tematów i zanik pociągu to bardzo ważne sygnały. One rzadko „same przechodzą”, jeśli nie stoi za nimi chwilowy kryzys. A z Pani opisu wynika raczej zmiana wewnętrzna niż gorszy moment.
I jeszcze jedna rzecz. Zostawanie w związku tylko dlatego, że ktoś jest dobry i że boimy się, że nie spotkamy już nikogo podobnego, zwykle kończy się narastającą frustracją. Ma Pani prawo chcieć czegoś więcej niż spokoju i bezpieczeństwa. Ma Pani prawo chcieć relacji, w której jest też przyjaźń, wspólne przeżywanie, śmiech i ciekawość świata.
Nie musi Pani podejmować decyzji natychmiast. Czasem pomaga szczere pytanie do siebie. Czy zostaję, bo tego chcę, czy bo się boję odejść. Odpowiedź na to pytanie dużo mówi.
Jeśli chciałaby Pani to poukładać spokojnie i bez poczucia winy, zapraszam na konsultację online. Pomogę Pani zobaczyć, czego Pani naprawdę potrzebuje i podjąć decyzję, która będzie dobra dla Pani, niezależnie od tego w którą stronę pójdzie.
Pozdrawiam serdecznie
Iza Bonarowska
Psycholog
Weronika Jeka
Dzień dobry,
z Pani opisu wyłania się obraz związku, który dobrze funkcjonuje na poziomie opieki i zaangażowania, ale coraz słabiej na poziomie wspólności, przyjaźni i bliskości emocjonalnej. Brak wspólnych tematów, humoru czy zainteresowań oraz trudność w rozmowie o tym, co dla Pani ważne, mogą z czasem rodzić poczucie samotności, nawet będąc w związku.
To, że pojawia się potrzeba zmiany, otwierania się na ludzi, nie jest niczym dziwnym, zwłaszcza że wchodzi Pani w dorosłość i zaczyna bardziej pytać siebie, kim chce być i jak chce żyć. Jednocześnie przywiązanie, lęk przed zranieniem partnera i obawa, że 'lepszego już nie będzie', bardzo utrudniają podjęcie jakiejkolwiek decyzji.
To naprawdę trudne miejsce, dobrze, że Pani to zauważa i nazywa, zamiast zagłuszać te wątpliwości. Może dobrze by było porozmawiać o tym z bliską osobą?
Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego
Weronika Jeka
Malwina Wamej
Dzień dobry,
Bardzo dziękuję za podzielenie się swoją historią.
Uczucia i refleksje, które Pani przedstawia w związku z Pani relacją są bardzo dojrzałe i przemyślane. Widać, że naprawdę próbuje Pani być wobec siebie i wobec chłopaka uczciwa. I to już samo w sobie jest ważne.
Zaczęła Pani ten związek bardzo młodo. Cztery lata w wieku 16–20 lat to ogromny etap rozwoju .
W tym czasie człowiek bardzo się zmienia, odkrywa siebie, swoje potrzeby, granice, wartości. To, że dziś czuje się Pani inaczej niż kiedyś, nie oznacza, niczego złego, lecz jest naturalną zmianą związana z dojrzewaniem.
Z Pani opisu wyłania się obraz relacji, która daje poczucie bezpieczeństwa, troskę i stabilność, ale jednocześnie nie daje przestrzeni na rozwój, spontaniczność, przyjaźń i wspólne przeżywanie świata. Miłość to nie tylko bycie dla siebie dobrym , to także poczucie, że mogę być sobą, rozwijać się i oddychać. Jeśli pojawia się zmęczenie, brak pociągu, potrzeba zmiany i otwarcia się na ludzi, to są to ważne sygnały, a nie „fanaberie”.
To, że ktoś jest „dobrym chłopakiem”, nie oznacza automatycznie, że musi być partnerem na życie. Czasem relacje są dobre i mimo to się kończą.
Bardzo znaczące jest też to, że nie doświadcza Pani przyjaźni, a pożądanie zanikło. To wszystko razem sugeruje, że problem nie dotyczy jednego aspektu, ale fundamentów relacji.
Wiele osób pozostaje w związkach, nie dlatego, że są szczęśliwe, ale dlatego, że partner jest dobry.
Tymczasem warto pamiętać, że pozostawanie w relacji z litości lub strachu również rani , tylko wolniej i głębiej.
Bez względu na to, jaką decyzję Pani podejmie , warto żeby była ona zgodna z Panią, a nie podjęta z poczucia obowiązku. A jeśli czuje Pani, że sama się w tym gubi, rozmowa z psychologiem mogłaby być porządkująca.
Pozdrawiam
Malwina Wamej

Zobacz podobne
Witam, jestem w związku nieformalnym od 8 lat.
Zarówno ja, jak i partner jesteśmy po 30, mamy stabilną, dobrze płatną pracę, poczynione inwestycje i możemy sobie pozwolić na kilkukrotne wyjazdy w ciągu roku. Taka sytuacja ma miejsce praktycznie od początku związku. Niby wszystko wydaje się idealne, ale co jakiś czas nachodzą mnie pewne wątpliwości i przemyślenia. Rozpoczynając ten związek, liczyłam na to, że w przyszłości będziemy małżeństwem, stworzymy rodzinę.
Przy rozpoczynaniu znajomości mój partner powtarzał, jak bardzo cieszy go, że mamy wspólne wartości (oboje jesteśmy z tradycyjnych konserwatywnych rodzin).
Po jakimś czasie trwania związku zaczęłam liczyć na oświadczyny. Przy każdym wyjeździe miałam na to cichą nadzieję.
Moje oczekiwania bardzo delikatnie sugerowałam partnerowi. Próbowałam też rozpoczynać rozmowy o dzieciach, gdyż zbliżałam się do 30 urodzin, a nasza sytuacja materialna była bardzo dobra. Byłam zbywana, często te rozmowy kończyły się wymianą zdań, a potem temat zanikał. W efekcie nie wiedziałam co na ten temat tak właściwie myśli partner i jakie ma plany na wspólną przyszłość. Podejmowałam próby wiele razy, ale bezskutecznie. W międzyczasie w naszym otoczeniu pojawiały się śluby i dzieci, a ja czułam, że tkwię w miejscu.
W końcu podczas jednej z rozmów usłyszałam od partnera, że nie obiecywał mi ślubu przed wejściem w związek, że nie zamierza go brać, bo małżeństwa, jakie zna, nie zachęcają go do tego.
W trakcie naszego związku dowiedziałam się, że w przeszłości był zaręczony, miał brać ślub, lecz na krótko przed dowiedział się o zdradzie narzeczonej. Od tego czasu bardzo zmienił swoje życie i z tego, co słyszałam, zmienił mu się także charakter, stał się dużo bardziej zasadniczy, nieustępliwy. Wiem też, że po tym rozstaniu miał jakieś nieporozumienia finansowe z narzeczoną.
Jego podejście do wspólnych finansów zmieniło się tak, że po tylu latach nie mogę namówić go do wspólnego konta, a co miesiąc zbieram rachunki i wyliczam, ile kosztowały nas poszczególne zakupy i opłaty (mieszkamy wspólnie). Pomimo tego, że on nigdy nie przegląda tych zapisków, czuję się z tym okropnie i co miesiąc wszystko szczegółowo rozpisuję. Od momentu jak dowiedziałam się o tym narzeczeństwie i planach ślubu nie mogę pozbyć się uczucia, że nie jestem dostatecznie dobra.
Co jakiś czas nachodzą mnie wątpliwości, że poprzednia narzeczona była w czymś lepsza i dlatego miała zostać żoną. Mam wrażenie, że podświadomie będąc partnerką, staram się być żoną idealną. Żadna z koleżanek tak bardzo nie nadskakuje swojemu mężczyźnie. Z jednej strony pogodziłam się z brakiem małżeństwa, bo nie wyobrażam sobie być z kimś innych, bo nigdy wcześniej nie doznałam takiego porozumienia, jedności zainteresowań. Żaden partner też nie satysfakcjonował mnie także w innych sferach życia. Partner zaraził mnie swoją aktywnością i pasjami i ciągle mało mi czasu spędzanego razem.
Kilka miesięcy temu stwierdził też, że czas już na dzieci więc jesteśmy na etapie zmiany trybu życia badania swojego zdrowia itp. Pomimo tego wszystkiego w mojej głowie co jakiś czas pojawia się myśl o niespełnionych marzeniach dotyczących ślubu i żal o decyzjach, dotyczących dzieci, których nie podjęliśmy wcześniej. Wszyscy nasi znajomi posiadają już co najmniej jedno dziecko, są w zbliżonym do siebie wieku. A my będziemy tak odstawać, będąc najstarszymi z najmłodszymi dziećmi.
Czasem nie potrafię sobie poradzić z wrażeniem, że poprzednia partnerka była miłością jego życia, a ja jestem jej kolejnym egzemplarzem. Gdy się poznaliśmy, byłam do niej lekko podobna w tym samym typie urody, mamy bardzo podobną sytuację rodzinną, a nawet urodziny w tym samym dniu.
Raz, gdy miałam odwagę, powiedziałam partnerowi, że mnie nie kocha tak, jak kochał ją, zaprzeczył i ten temat nigdy już pomiędzy nami się nie pojawił. Poruszany też ostatnio po raz kolejny temat ślubu skończył się stwierdzeniem, że nie mamy środków na ślub, bo niczego nie dostaliśmy od rodziców i musimy sami się dorabiać, że nie ma pieniędzy na ślub, że jakby był sponsor tego ślubu albo ktoś z nas dostał mieszkanie lub pieniądze od rodziców z choć jednej strony to on by dawno ślub wziął i miał dzieci. Na co dzień jestem szczęśliwa, ale bywają momenty, że mam wątpliwości.
Czy jest możliwe do przepracowania, aby pogodzić się z rezygnacją ze swoich marzeń?
Najlepsza przyjaciółka mojej przyjaciółki chyba mnie nie lubi, gdyż kiedyś chciałam się z nią spotkać, a ona odmówiła, tłumacząc się, że nie może, a podejrzewam także, że przy mojej przyjaciółce tylko udaje miłą wobec mnie, a tak naprawdę może mnie nie znosić

Dysleksja - przyczyny, objawy, diagnostyka i wsparcie
Dysleksja to zaburzenie wpływające na czytanie i pisanie, ale nie na inteligencję. Jeśli Ty lub ktoś bliski ma trudności w nauce, warto poznać objawy dysleksji, jej przyczyny i metody wsparcia. Odpowiednia pomoc może znacząco poprawić jakość życia i nauki.
