Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dylemat czy zostać w związku czy odejść?

Dylemat czy zostać w związku czy odejść? Mam 20 lat i jestem w związku z moim chłopakiem od 4 lat. Przez ten czas było naprawdę dobrze. On im dłużej jesteśmy razem tym bardziej się stara, jest opiekuńczy, troskliwy, rozpieszcza mnie, zawsze pomorze i jest na każde moje zawołanie, uwzględnia mnie we wszystkich planach i cały wolny czas chciałby spędzać ze mną, czuję się przy nim jak księżniczka. Jest również opanowaną osobą, która musi mieć wszystko zaplanowane i nie przepada za rozrywkami. Uważam, że jest materiałem na męża, jednak od jakiegoś czasu coś się we mnie zmieniło i ciężko mi to wybić z głowy. A mianowicie to, że czuję jakbym się tą relacją zmęczyła, zawsze jest dobrze ale nic więcej, do tego zrozumiałam, że robi się poważnie on od dawna mówi o wspólnej dalekiej przeszłości jednak ja chyba nie jestem na to gotowa. Zawsze byłam osobą samotną, która miała tylko pojedynczych znajomych a przy nim straciłam wszelkich znajomych, całe moje życie towarzyskie oparło się na widzeniach z nim i było naprawdę super spędziliśmy wiele cudownych chwil razem jednak od jakiegoś czasu zauważyłam, że nigdy nas nic nie łączyło, ani zainteresowania, ani muzyka, ani znajomi, nawet nie mamy zbytnio takiego samego humoru. Zrozumiałam, że w naszej relacji brakuje przyjaźni nie mogę z nim porozmawiać o tym co mnie interesuje czy posłuchać razem muzyki, z reguły gadamy o tym co się u nas działo i o błahostkach, tutaj dochodzi jeszcze to,że ja studiuje a on pracuje co też nas oddziela . Próbowałam z nim wielokrotnie rozmawiać jednak on wszystko odbiera jako atak. Do tego od dłuższego czasu przestał mnie pociągać kompletnie, myślałam, że mi to minie jednak nie minęło, równocześnie inni już tak . Mam ogromna potrzebę coś zmienić w swoim życiu otworzyć się na ludzi, poszaleć trochę nie tylko siedzieć w domu bo w końcu jestem młoda, a czuję, że on mnie w tym trochę ogranicza. Nie wiem co zrobić czy zostać i liczyć, że te rozterki mi miną czy rozstać się. Jest to dla mnie bardzo trudna decyzja bo przywiązałam się do niego i uważam, że to naprawdę dobry chłopak mimo swoich wad i nie chce go ranić ale nie wiem czy nie będę coraz bardziej zmęczona tą relacją i boję się że już nie znajdę drugiej tak dobrzej osoby dla mnie.
User Forum

Kk

2 miesiące temu
Rafał Żelazny

Rafał Żelazny

Dzień dobry. To, co Pani pisze, nie brzmi jak chwilowy kryzys, tylko jak moment rozwojowy w którym zaczyna Pani stawiać pytania o siebie, a nie wyłącznie o samą relację. Pani chłopak daje Pani poczucie bezpieczeństwa, troskę i stabilność i to są realne i wartościowe fundamenty, nic więc dziwnego, że obawia się Pani ich utraty. Jednocześnie z Pani słów wyraźnie wybrzmiewa poczucie ograniczenia. Brak przyjaźni, wspólnych zainteresowań, swobodnych rozmów, śmiechu, czy pociągu nie są drobiazgiem, ale podstawą bliskości. Zanik pociągu seksualnego nie zawsze oznacza problem do naprawy. Czasem jest on sygnałem, że ciało komunikuje coś, na co głowa nie jest jeszcze gotowa. Podobnie potrzeba doświadczeń, kontaktów z ludźmi czy spontaniczności nie jest oznaką niewdzięczności, lecz naturalnym sygnałem rozwojowym.

Pisze Pani, że próbowała rozmawiać o swoich wątpliwościach, jednak chłopak odbierał to jako atak. Stawia to Panią w trudnej sytuacji, bo ma Pani pytania i niepewność, ale brakuje bezpiecznej przestrzeni, by je wypowiedzieć, nazwać, wyciągnąć na światło dzienne.  Dojrzały związek to nie tylko opieka i stabilność, lecz także otwartość na różnice i zdolność do rozmowy o nich.

Czytając Pani wątpliwości, nasuwa się kluczowe pytanie: czy w tej relacji może Pani być sobą i jednocześnie dalej się rozwijać? Czy w związku ma Pani przestrzeń na szczerą rozmowę bez obrony i poczucia ataku? Zmiana w związku jest możliwa ale tylko wtedy, gdy obie strony są gotowe nie tylko słuchać, ale też uznać, że potrzeby partnera są równie ważne jak własne. Jeśli każda próba rozmowy spotyka się z zamknięciem lub poczuciem zagrożenia po drugiej stronie, trudno o prawdziwe porozumienie i zdrowy rozwój relacji.

Co do przywiązania to na pewno daje ono poczucie bezpieczeństwa, stabilności i znajomości, ale to miłość pozwala obu stronom wzrastać, zmieniać się i być sobą, nawet jeśli oznacza to konfrontację z trudnymi tematami. Czasem to, co trzyma nas w relacji, to bardziej lęk przed stratą i samotnością niż autentyczne poczucie bycia w miejscu, w którym chce się zostać. Pozdrawiam

2 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Barbara Michalik

Barbara Michalik

Dzień dobry,

 

opisała Pani wiele wątpliwości związanych z relacją z chłopakiem. Jesteście ze sobą 4 lata, to dość długi czas. Z opisu waszej relacji wynika, iż Pani chłopak zaangażował się w tą relację i chciałby planować wspólne życie, a Panią to przestraszyło oraz skłoniło do refleksji nad tym, czego Pani szuka w życiu, w relacji i czy być może nie jesteście na innych etapach. Warto zadać sobie pytanie co konkretnie nie podoba się Pani w tej relacji? Czy tworzenie z kimś poważnego związku uniemożliwia poznawanie nowych ludzi i rozwijanie siebie, a jeśli tak, to dlaczego? Zastanawia mnie również powód dla którego nie udało się wam zbudować relacji przyjacielskiej, dlaczego nie może Pani porozmawiać z chłopakiem o swoich zainteresowaniach? Czy on nie chce Pani słuchać? Czy kiedykolwiek próbowała Pani poruszyć z nim ten temat? Zachęcam do poszukiwania odpowiedzi na te pytania, zastanowienia się jak Pani chce by wyglądał związek. Być pomoże pomocne będzie udanie się na wizytę do terapeuty, by móc lepiej zrozumieć siebie.

 

Pozdrawiam,

Barbara Michalik 

2 miesiące temu
Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Witaj, wszystko co przeżywasz, jest bardzo typowe i zrozumiałe na tym etapie życia. Jesteś młoda, a Wasz związek trwa od okresu dojrzewania, naturalne jest, że Twoje potrzeby i oczekiwania się zmieniają.

Z opisu wynika, że nie brakuje „dobra”, ale brakuje dopasowania, przyjaźni, przestrzeni i pociągu, a to są ważne fundamenty relacji. Zmęczenie, potrzeba zmian i poczucie ograniczenia rzadko mijają same częściej się nasilają. Istotne jest też to, że próby rozmowy kończą się poczuciem bycia atakowaną, co utrudnia realną zmianę.

Strach przed zranieniem partnera i przed „nieznalezieniem nikogo lepszego” jest naturalny, ale zostawanie w relacji z lęku zwykle prowadzi do większego cierpienia po obu stronach.

Warto zapytać siebie: czy zostaję, bo chcę, czy dlatego, że się boję odejść?
Twoje wątpliwości są ważne i zasługują na potraktowanie ich serio.

1 miesiąc temu
Joanna Jaśkiewicz

Joanna Jaśkiewicz

Z opisanej przez Panią sytuacji trudno wyciągnąć jednoznaczne wnioski.  Można o tej sytuacji pomyśleć dwuznacznie: być może poczuła Pani, że zbyt wiele Was dzieli niż łączy na obecnym etapie życia i w perspektywie wspólnej przyszłości wystraszyła się Pani tego. Tak może być, że związek się kończy. Na uwagę jednak, zasługuje fakt, że w momencie dużego zaangażowania partnera (gdy pojawił się temat wspólnej przyszłości) poczuła Pani niepokój i pojawiły się myśli o rozstaniu. Ponadto dlaczego miałaby Pani, będąc w związku, rezygnować ze swoich innych relacji lub niektórych aktywności?  Jak ważne są podobne  wartości w relacji, to jednak wspólne zainteresowania, hobby, nie muszą być wyznacznikiem dobrego związku. Biorąc to wszystko pod uwagę być może jest Pani trudno wejść w głęboką zależność w relacji. Jest takie pragnienie, żeby relacja była bardzo bliska (wspólne spędzanie czasu, pasje, znajomi, rezygnacja z dotychczasowych znajomości i aktywności na rzecz związku)  przy jednocześnie przeżywanym lęku przed głęboką zależnością ( być może to Panią wystraszyło). To są tylko hipotezy, które można badać w kontakcie z terapeutą. Za mało jest tutaj informacji o Pani oraz partnerze.  Ważne jest również zbadanie innych obszarów funkcjonowania żeby postawić jakąś diagnozę. Jednak myślę, że najlepiej będzie omówić swoje dylematy w gabinecie. Forum nie jest najlepszym rozwiązaniem zwłaszcza w tak ważnej sprawie. Trwanie w związku w obawie, że skrzywdzi Pani drugą osobę lub nie znajdzie tak dobrego partnera, nie jest dobrym wyznacznikiem. Może rozmowa z terapeutą pomoże Pani podjąć decyzję, zrozumieć swoje rozterki. 

1 miesiąc temu
Elza Grabińska

Elza Grabińska

Szanowna Pani,

przede wszystkim nie warto podejmować decyzji w oparciu o lęk, że „już nigdy nie znajdzie Pani nikogo takiego”. Ma Pani 20 lat, całe życie i wiele relacji jeszcze przed sobą, a strach przed samotnością bywa złym doradcą. Z drugiej strony warto się zatrzymać i przyjrzeć temu, czy to, co Pani odczuwa, jest rzeczywistym wypaleniem relacji, czy raczej rutyną i brakiem świeżości. Czasem w długoletnich związkach (szczególnie tych bardzo bezpiecznych) pojawia się poczucie stagnacji. Być może pomocne byłoby wprowadzenie zmian jak zaplanowanie nowych wspólnych aktywności, wyjście poza schemat codziennych spotkań, próba znalezienia choć jednej przestrzeni „dla was”, która byłaby nowa i żywa.

Dobrze też zadać sobie kilka szczerych pytań: czy czuję do niego miłość, czy tylko przywiązanie? Czy widzę nas razem w przyszłości. Czego mi w tej relacji brakuje i czy to w ogóle jest możliwe do zbudowania? Pomocne bywa spisanie tego, co w związku jest dla Pani dobre, a co trudne, oraz jak chciałaby Pani, żeby to wyglądało inaczej. Warto też skonfrontować te potrzeby ze swoim partnerem.

 

Wszystkiego dobrego,

Elza Grabińska, psycholog.

1 miesiąc temu
Iza Bonarowska

Iza Bonarowska

Dzień dobry,

to co Pani opisuje wcale nie brzmi jak „wymyślanie problemów”. Wręcz przeciwnie. 

Widać u Pani dużą samoświadomość i odwagę, żeby zobaczyć, że mimo tego że partner jest dobrym człowiekiem, coś w Pani przestało się zgadzać. To bardzo dojrzałe.

 

Ważne jest jedno. Dobry chłopak to nie zawsze to samo co dobry partner na dany etap życia. Ma Pani 20 lat, jest Pani w momencie odkrywania siebie, potrzeb, relacji, świata. Naturalne jest, że pojawia się potrzeba wyjścia do ludzi, spróbowania różnych rzeczy, zbudowania własnej tożsamości. To nie oznacza że on robi coś złego. To oznacza, że Wasze potrzeby zaczęły się rozmijać.

Zmęczenie relacją, brak przyjaźni, brak wspólnych tematów i zanik pociągu to bardzo ważne sygnały. One rzadko „same przechodzą”, jeśli nie stoi za nimi chwilowy kryzys. A z Pani opisu wynika raczej zmiana wewnętrzna niż gorszy moment.

I jeszcze jedna rzecz. Zostawanie w związku tylko dlatego, że ktoś jest dobry i że boimy się, że nie spotkamy już nikogo podobnego, zwykle kończy się narastającą frustracją. Ma Pani prawo chcieć czegoś więcej niż spokoju i bezpieczeństwa. Ma Pani prawo chcieć relacji, w której jest też przyjaźń, wspólne przeżywanie, śmiech i ciekawość świata.

Nie musi Pani podejmować decyzji natychmiast. Czasem pomaga szczere pytanie do siebie. Czy zostaję, bo tego chcę, czy bo się boję odejść. Odpowiedź na to pytanie dużo mówi.

Jeśli chciałaby Pani to poukładać spokojnie i bez poczucia winy, zapraszam na konsultację online. Pomogę Pani zobaczyć, czego Pani naprawdę potrzebuje i podjąć decyzję, która będzie dobra dla Pani, niezależnie od tego w którą stronę pójdzie.

 

Pozdrawiam serdecznie
Iza Bonarowska 

Psycholog

1 miesiąc temu
Weronika Jeka

Weronika Jeka

Dzień dobry,

z Pani opisu wyłania się obraz związku, który dobrze funkcjonuje na poziomie opieki i zaangażowania, ale coraz słabiej na poziomie wspólności, przyjaźni i bliskości emocjonalnej. Brak wspólnych tematów, humoru czy zainteresowań oraz trudność w rozmowie o tym, co dla Pani ważne, mogą z czasem rodzić poczucie samotności, nawet będąc w związku.

To, że pojawia się potrzeba zmiany, otwierania się na ludzi, nie jest niczym dziwnym, zwłaszcza że wchodzi Pani w dorosłość i zaczyna bardziej pytać siebie, kim chce być i jak chce żyć. Jednocześnie przywiązanie, lęk przed zranieniem partnera i obawa, że 'lepszego już nie będzie', bardzo utrudniają podjęcie jakiejkolwiek decyzji.

To naprawdę trudne miejsce, dobrze, że Pani to zauważa i nazywa, zamiast zagłuszać te wątpliwości. Może dobrze by było porozmawiać o tym z bliską osobą?

Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego

Weronika Jeka

1 miesiąc temu
Malwina Wamej

Malwina Wamej

Dzień dobry,

Bardzo dziękuję za podzielenie się swoją historią.

Uczucia i refleksje, które Pani przedstawia w związku  z Pani relacją są bardzo dojrzałe i przemyślane. Widać, że naprawdę próbuje Pani być wobec siebie i wobec chłopaka uczciwa. I to już samo w sobie jest ważne.

Zaczęła Pani  ten związek bardzo młodo. Cztery lata w wieku 16–20 lat to ogromny etap rozwoju .

W  tym czasie człowiek bardzo się zmienia, odkrywa siebie, swoje potrzeby, granice, wartości. To, że dziś czuje się Pani  inaczej niż kiedyś, nie oznacza, niczego złego, lecz jest naturalną zmianą związana z dojrzewaniem.

Z Pani opisu wyłania się obraz relacji, która daje poczucie bezpieczeństwa, troskę i stabilność, ale jednocześnie  nie daje  przestrzeni na rozwój, spontaniczność, przyjaźń i wspólne przeżywanie świata. Miłość to nie tylko bycie dla siebie dobrym , to także poczucie, że mogę być sobą, rozwijać się i oddychać. Jeśli pojawia się zmęczenie, brak pociągu, potrzeba zmiany i otwarcia się na ludzi, to są to ważne sygnały, a nie „fanaberie”.

To, że ktoś jest „dobrym chłopakiem”, nie oznacza automatycznie, że musi być  partnerem na życie. Czasem relacje są dobre i mimo to się kończą.

Bardzo znaczące jest też to, że nie doświadcza Pani przyjaźni, a pożądanie zanikło. To wszystko razem sugeruje, że problem nie dotyczy jednego aspektu, ale fundamentów relacji.

Wiele osób pozostaje w związkach, nie dlatego, że są szczęśliwe, ale dlatego, że partner jest dobry.

Tymczasem warto pamiętać, że pozostawanie w relacji z litości lub strachu również rani , tylko wolniej i głębiej.

Bez względu na to, jaką decyzję Pani podejmie , warto żeby była ona zgodna z Panią, a nie podjęta z poczucia obowiązku. A jeśli czuje Pani, że sama się w tym gubi, rozmowa z psychologiem mogłaby być porządkująca.

 

Pozdrawiam

 

Malwina Wamej

1 miesiąc temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak żyć z osobą toksyczną?
Jak żyć, bądz jak sobie poradzić w życiu codziennym z osobą "toksyczną", która nas ciągle blokuje i podcina skrzydła, znęca się psychicznie a czasem i fizycznie, jak wyjść z takiego otoczenia?
Odkąd pamiętam nie potrafię panować nad złością, wybucham automatycznie, najgorsze jest to że moje reakcje są zazwyczaj nieadekwatne do sytuacji
Witam, odkąd pamiętam nie potrafię panować nad złością, wybucham automatycznie, najgorsze jest to że moje reakcje są zazwyczaj nieadekwatne do sytuacji czyli jest jakas sytuacja czy problem do rozwiązania bądź przegadania a ja wybucham złością i krzykiem tak jak by coś się wydarzyło do tego jeżeli ktoś mnie zrani, oszuka czy sklamie nie potrafię już w towarzystwie takiej osoby spędzać czasu tylko się odcinam
TW: Samookaleczanie. Problemy z emocjami, brak przynależności, samookaleczanie - szukam pomocy

TW samookaleczanie

 

Mam 22 lata i przepraszam, że tak długo się rozpiszę, ale nie daję rady. Od dziecka byłam typem aspołecznym, nie lubię spotykać się z ludźmi, ani z nimi rozmawiać. Nigdy nie mam tematów na rozmowy, nawet jeśli ktoś się ze mną zaprzyjaźnił, ta relacja bardzo szybko się kończyła, gdyż w pewnym momencie się izolowałam. Przez ten brak potrzebny socjalizacji, zawsze czułam się nieludzko. Dziwnie, inaczej. Jestem bardzo brzydka i głupia. Przez słowo głupia mam na myśli, że jestem osobą zapominalską, wszystko wypada mi z rąk, wykonuje niezręczne ruchy przy ludziach. Bardzo dużo gestykuluję i szybko mówię. Moja prokastrynacja jest na tak wysokim poziomie, ze obecnie mam pięć warunków na studiach. Nie zdałam roku. Wielokrotnie zapominałam dat rejestracji albo gubiłam się we wszystkim. Mówię szybko i nerwowo, czego bardzo się wstydzę. 

Mam wrażenie, że wszystko, co wychodzi spod mojej ręki, jest złe, gorsze, żenujące. W ciągu dnia doświadczam wahań nastrojów, czasem mam motywację, ale czasem mam wręcz ochotę rzucić się pod metro, którym codziennie dojeżdżam na uczelnię. Okaleczam się żyletką, lubię, gdy rany są dość głębokie, gdy krawędzie rozsuwają się na boki. Dużo płaczę, w miejscach publicznych, na zaliczeniach, wszędzie, czasem nawet bez powodu. Mam wrażenie, że emocje mnie przytłaczają, że jestem dziecinna, głupia niedojrzała. Nie mam marzeń, cały dzień czekam do nocy, żeby spać, jednak ten sen często nie przychodzi. Chodziłam do psychiatry, ale on nie rozmawiał ze mną. 

W gabinecie głównie płakałam roztrzęsiona, a on przepisywał mi leki. Od kilku miesięcy biorę Dulsevię 60 mg raz dziennie, spamilan 10 mg trzy razy dziennie, estazolam 2 mg tymczasowo na sen (bardzo pomagał, ale już się skonczył) i medikinet CR 20 mg. Medikinet sprawia, że przez jakiś czas czuję motywacje, ale po paru godzinach znowu przychodzi stan otępieniq, beznadziei i złości. Nie potrafię radzić sobie z emocjami, płaczę, okaleczam się, uderzam w drzwi, wewnętrznie krzyczę. Dotychczas miałam jednego ,,przyjaciela" ale izolowałam się i olewałam tę znajomość. Gdy on powoli się odsunął, poczułam ogromną zazdrość i duże emocje, które targają moje wnętrze, tak jakby rozrywały każdą część mięsa, z którego jestem utworzona. Nie tęsknie za człowiekiem, lecz za uwagą. Czuję się tak obrzydliwie, jakbym nie pasowała do świata. Nie chcę być częścią życia społecznego. Nienawidzę przebywania w tłumach i nie umiem prowadzić rozmów z ludźmi. Z drugiej strony brak mi poczucia przynależności, tak jakbym nie istniała. Po kilku minutach miłej rozmowy ze znajomym lub nieznajomym muszę wyjść gdzieś, trząść rękami i głową, oraz mówić do siebie, by uregulować emocje. Psychiatra skierował mnie do psychologa z epizodem depresyjnym i zaburzeniami adaptacyjnymi z lękiem społecznym, ale on praktycznie ze mną nie rozmawia. Polecał mi również diagnozę pod kątem spektrum autyzmu, ale to dużo kosztuje i nie wiem, czy się opłaca. Nie wiem, nawet co mi jest. Coraz bardziej męczy mnie bycie człowiekiem. Uciekam w fikcję, ale moje ciało daje mi znać, że życie istnieje. Boję się cierpienia. Czasem brałam kilka tabletek więcej, niż powinnam, żeby sprawdzić swoją granicę. Zdarzyło się, że przecięłam swoją skórę tak, że krwawiła cały dzień bez przerwy. Kładłam się spać z krwawiącą raną, myśląc, że może umrę przez sen. Wykańcza mnie bycie mną, leki nie pomagają. Czy jest sposób, aby sprawdzić, co jest ze mną nie tak? Czemu nie czuję się jak człowiek? Czy można jednocześnie być aspołecznym, ale empatycznym? Nie mam zaburzeń schizoidalnych, ponieważ odczuwam emocje i troskę. 

Nie przywiązuję się jednak do ludzi. Mój świat to niestabilna pustka. Czy jestem zepsuta?

Jak radzić sobie z poczuciem zdrady w związku z partnerem używającym pornografii?
Jakiś czas temu odkryłam, że partner korzysta z pornografi. Obserwuje półnagie kobiety na social mediach, sam tworzy filmy czy modelki porno AI, oglada filmy oraz zdjęcia. Wszystkie treści zapisuje i kolekcjonuje. Mówi, że korzystał również z klubów gogo oraz aplikacji erotycznych przed związkiem. Obiecał, że będzie z tym walczyć i że już teraz ograniczył tego typu treści. Ja natomiast czuje sie zdradzana za każdym razem kiedy widzę jakiekolwiek ślady. Mam wrażenie, że stałam się nadwrażliwa i kontrolującą w tym temacie. W poprzednim związku byłam zdradzana co doprowadziło do zarażenia mnie przez byłego partnera HPV. Leczenie było związane z chemia i było bardzo wstydliwe i krępujące dla mnie, a konsekwencje ciągną się do dnia dzisiejszego. Obecny partner jest świadomy mojej przeszłości dlatego chcę z tym walczyć. Jak mogę go wspierać w tym i jak mogę poradzić sobie ze swoimi poczuciem zdrady?
Jak przekonać partnera do zaangażowania w trudnym związku z różnicą wieku?

Dzień dobry. Jestem w trudnym związku. Ja 52 lata,on 74. Spotykamy się ,jeździmy na wczasy 8 lat. Dzieci jego nie wiedzą o moim istnieniu, gdyż on boi się im powiedzieć. Mieszkamy osobno, bo tak ustaliliśmy - ja chciałam ,namawiałam ,ale on miał jakieś obawy.Jest żonaty i nie ma rozwodu, ale jak go poznałam nie mieszkał już z żoną 15 lat.Spotyka się z żoną tylko przy okazji Świąt i innych uroczystości. Córka zawsze jego zaprasza jako rodziców razem.Nieraz mi mówił tak, jakby nie wierzył w moją miłość do niego ,żebym znalazła sobie młodszego ,że on jest stary itd.Nie umie rozmawiać o uczuciach, jest zamknięty w sobie, ale czynami udowadniał ,że nie jestem mu obojętna.Ja mówiłam ,że go kocham otwarcie on albo nic albo mówił,że tyci tyci i śmiał się albo ,,takiego starego dziada,,. 
Ostatnio uratowałam go, bo miał przy mnie mini udar, nie chciał do szpitala.Odwiedzalam go 2 x dziennie, bo tęskniłam ,martwiłam się, ale zawsze albo rano albo w godzinach wieczornych, żeby nie widziały mnie jego dzieci, była też żona u niego z córką, tak dla proformy.
Ma dodatkowo wykrytego małego tętniaka i jest u córki w innym mieście.Ona załatwia mu rehabilitację i zapadną decyzje co dalej z tętniakiem.Ja tylko mogę napisać smsa do niego, on dzwoni rano i wieczorem, trochę pogadamy głównie o chorobie.Ja go pocieszam ,mówię ,że będę czekała na niego tyle, ile trzeba,że wróci do domu ,że będziemy się spotykać ,cieszyć się życiem.On mówi ,że już po chłopie teraz,,.Boję się ,że jak wróci to zerwie kontakt ze mną ,nie będzie chciał się spotykać.Przecież seks nie jest najważniejszy.Mżzna cieszyć się życiem, rozmawiać ,spacerować.Mnie zależy na nim na tym, żeby wrócił cały zdrowy.Bardzo go kocham ,szanuję, on wie o tym.Zawsze jestem koło niego. Mówię mu otwarcie ,że go kocham.Nie może uwierzyć chyba w moja miłość?Ile mogę zapewniać ,mówić ?Zawsze mówił,że go zostawię jak będzie stary.Nawet nie myślałam o tym. Prosze o pomoc co mam robić?Przekonywać go dalej ,błagać ,prosić?. Wyjeżdżaliśmy razem zawsze się rozumieliśmy.

dysleksja

Dysleksja - przyczyny, objawy, diagnostyka i wsparcie

Dysleksja to zaburzenie wpływające na czytanie i pisanie, ale nie na inteligencję. Jeśli Ty lub ktoś bliski ma trudności w nauce, warto poznać objawy dysleksji, jej przyczyny i metody wsparcia. Odpowiednia pomoc może znacząco poprawić jakość życia i nauki.