Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Dylemat czy zostać w związku czy odejść?

Dylemat czy zostać w związku czy odejść? Mam 20 lat i jestem w związku z moim chłopakiem od 4 lat. Przez ten czas było naprawdę dobrze. On im dłużej jesteśmy razem tym bardziej się stara, jest opiekuńczy, troskliwy, rozpieszcza mnie, zawsze pomorze i jest na każde moje zawołanie, uwzględnia mnie we wszystkich planach i cały wolny czas chciałby spędzać ze mną, czuję się przy nim jak księżniczka. Jest również opanowaną osobą, która musi mieć wszystko zaplanowane i nie przepada za rozrywkami. Uważam, że jest materiałem na męża, jednak od jakiegoś czasu coś się we mnie zmieniło i ciężko mi to wybić z głowy. A mianowicie to, że czuję jakbym się tą relacją zmęczyła, zawsze jest dobrze ale nic więcej, do tego zrozumiałam, że robi się poważnie on od dawna mówi o wspólnej dalekiej przeszłości jednak ja chyba nie jestem na to gotowa. Zawsze byłam osobą samotną, która miała tylko pojedynczych znajomych a przy nim straciłam wszelkich znajomych, całe moje życie towarzyskie oparło się na widzeniach z nim i było naprawdę super spędziliśmy wiele cudownych chwil razem jednak od jakiegoś czasu zauważyłam, że nigdy nas nic nie łączyło, ani zainteresowania, ani muzyka, ani znajomi, nawet nie mamy zbytnio takiego samego humoru. Zrozumiałam, że w naszej relacji brakuje przyjaźni nie mogę z nim porozmawiać o tym co mnie interesuje czy posłuchać razem muzyki, z reguły gadamy o tym co się u nas działo i o błahostkach, tutaj dochodzi jeszcze to,że ja studiuje a on pracuje co też nas oddziela . Próbowałam z nim wielokrotnie rozmawiać jednak on wszystko odbiera jako atak. Do tego od dłuższego czasu przestał mnie pociągać kompletnie, myślałam, że mi to minie jednak nie minęło, równocześnie inni już tak . Mam ogromna potrzebę coś zmienić w swoim życiu otworzyć się na ludzi, poszaleć trochę nie tylko siedzieć w domu bo w końcu jestem młoda, a czuję, że on mnie w tym trochę ogranicza. Nie wiem co zrobić czy zostać i liczyć, że te rozterki mi miną czy rozstać się. Jest to dla mnie bardzo trudna decyzja bo przywiązałam się do niego i uważam, że to naprawdę dobry chłopak mimo swoich wad i nie chce go ranić ale nie wiem czy nie będę coraz bardziej zmęczona tą relacją i boję się że już nie znajdę drugiej tak dobrzej osoby dla mnie.
User Forum

Kk

3 miesiące temu
Rafał Żelazny

Rafał Żelazny

Dzień dobry. To, co Pani pisze, nie brzmi jak chwilowy kryzys, tylko jak moment rozwojowy w którym zaczyna Pani stawiać pytania o siebie, a nie wyłącznie o samą relację. Pani chłopak daje Pani poczucie bezpieczeństwa, troskę i stabilność i to są realne i wartościowe fundamenty, nic więc dziwnego, że obawia się Pani ich utraty. Jednocześnie z Pani słów wyraźnie wybrzmiewa poczucie ograniczenia. Brak przyjaźni, wspólnych zainteresowań, swobodnych rozmów, śmiechu, czy pociągu nie są drobiazgiem, ale podstawą bliskości. Zanik pociągu seksualnego nie zawsze oznacza problem do naprawy. Czasem jest on sygnałem, że ciało komunikuje coś, na co głowa nie jest jeszcze gotowa. Podobnie potrzeba doświadczeń, kontaktów z ludźmi czy spontaniczności nie jest oznaką niewdzięczności, lecz naturalnym sygnałem rozwojowym.

Pisze Pani, że próbowała rozmawiać o swoich wątpliwościach, jednak chłopak odbierał to jako atak. Stawia to Panią w trudnej sytuacji, bo ma Pani pytania i niepewność, ale brakuje bezpiecznej przestrzeni, by je wypowiedzieć, nazwać, wyciągnąć na światło dzienne.  Dojrzały związek to nie tylko opieka i stabilność, lecz także otwartość na różnice i zdolność do rozmowy o nich.

Czytając Pani wątpliwości, nasuwa się kluczowe pytanie: czy w tej relacji może Pani być sobą i jednocześnie dalej się rozwijać? Czy w związku ma Pani przestrzeń na szczerą rozmowę bez obrony i poczucia ataku? Zmiana w związku jest możliwa ale tylko wtedy, gdy obie strony są gotowe nie tylko słuchać, ale też uznać, że potrzeby partnera są równie ważne jak własne. Jeśli każda próba rozmowy spotyka się z zamknięciem lub poczuciem zagrożenia po drugiej stronie, trudno o prawdziwe porozumienie i zdrowy rozwój relacji.

Co do przywiązania to na pewno daje ono poczucie bezpieczeństwa, stabilności i znajomości, ale to miłość pozwala obu stronom wzrastać, zmieniać się i być sobą, nawet jeśli oznacza to konfrontację z trudnymi tematami. Czasem to, co trzyma nas w relacji, to bardziej lęk przed stratą i samotnością niż autentyczne poczucie bycia w miejscu, w którym chce się zostać. Pozdrawiam

3 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Barbara Michalik

Barbara Michalik

Dzień dobry,

 

opisała Pani wiele wątpliwości związanych z relacją z chłopakiem. Jesteście ze sobą 4 lata, to dość długi czas. Z opisu waszej relacji wynika, iż Pani chłopak zaangażował się w tą relację i chciałby planować wspólne życie, a Panią to przestraszyło oraz skłoniło do refleksji nad tym, czego Pani szuka w życiu, w relacji i czy być może nie jesteście na innych etapach. Warto zadać sobie pytanie co konkretnie nie podoba się Pani w tej relacji? Czy tworzenie z kimś poważnego związku uniemożliwia poznawanie nowych ludzi i rozwijanie siebie, a jeśli tak, to dlaczego? Zastanawia mnie również powód dla którego nie udało się wam zbudować relacji przyjacielskiej, dlaczego nie może Pani porozmawiać z chłopakiem o swoich zainteresowaniach? Czy on nie chce Pani słuchać? Czy kiedykolwiek próbowała Pani poruszyć z nim ten temat? Zachęcam do poszukiwania odpowiedzi na te pytania, zastanowienia się jak Pani chce by wyglądał związek. Być pomoże pomocne będzie udanie się na wizytę do terapeuty, by móc lepiej zrozumieć siebie.

 

Pozdrawiam,

Barbara Michalik 

3 miesiące temu
Anna Szczypiorska

Anna Szczypiorska

Witaj, wszystko co przeżywasz, jest bardzo typowe i zrozumiałe na tym etapie życia. Jesteś młoda, a Wasz związek trwa od okresu dojrzewania, naturalne jest, że Twoje potrzeby i oczekiwania się zmieniają.

Z opisu wynika, że nie brakuje „dobra”, ale brakuje dopasowania, przyjaźni, przestrzeni i pociągu, a to są ważne fundamenty relacji. Zmęczenie, potrzeba zmian i poczucie ograniczenia rzadko mijają same częściej się nasilają. Istotne jest też to, że próby rozmowy kończą się poczuciem bycia atakowaną, co utrudnia realną zmianę.

Strach przed zranieniem partnera i przed „nieznalezieniem nikogo lepszego” jest naturalny, ale zostawanie w relacji z lęku zwykle prowadzi do większego cierpienia po obu stronach.

Warto zapytać siebie: czy zostaję, bo chcę, czy dlatego, że się boję odejść?
Twoje wątpliwości są ważne i zasługują na potraktowanie ich serio.

3 miesiące temu
Joanna Jaśkiewicz

Joanna Jaśkiewicz

Z opisanej przez Panią sytuacji trudno wyciągnąć jednoznaczne wnioski.  Można o tej sytuacji pomyśleć dwuznacznie: być może poczuła Pani, że zbyt wiele Was dzieli niż łączy na obecnym etapie życia i w perspektywie wspólnej przyszłości wystraszyła się Pani tego. Tak może być, że związek się kończy. Na uwagę jednak, zasługuje fakt, że w momencie dużego zaangażowania partnera (gdy pojawił się temat wspólnej przyszłości) poczuła Pani niepokój i pojawiły się myśli o rozstaniu. Ponadto dlaczego miałaby Pani, będąc w związku, rezygnować ze swoich innych relacji lub niektórych aktywności?  Jak ważne są podobne  wartości w relacji, to jednak wspólne zainteresowania, hobby, nie muszą być wyznacznikiem dobrego związku. Biorąc to wszystko pod uwagę być może jest Pani trudno wejść w głęboką zależność w relacji. Jest takie pragnienie, żeby relacja była bardzo bliska (wspólne spędzanie czasu, pasje, znajomi, rezygnacja z dotychczasowych znajomości i aktywności na rzecz związku)  przy jednocześnie przeżywanym lęku przed głęboką zależnością ( być może to Panią wystraszyło). To są tylko hipotezy, które można badać w kontakcie z terapeutą. Za mało jest tutaj informacji o Pani oraz partnerze.  Ważne jest również zbadanie innych obszarów funkcjonowania żeby postawić jakąś diagnozę. Jednak myślę, że najlepiej będzie omówić swoje dylematy w gabinecie. Forum nie jest najlepszym rozwiązaniem zwłaszcza w tak ważnej sprawie. Trwanie w związku w obawie, że skrzywdzi Pani drugą osobę lub nie znajdzie tak dobrego partnera, nie jest dobrym wyznacznikiem. Może rozmowa z terapeutą pomoże Pani podjąć decyzję, zrozumieć swoje rozterki. 

3 miesiące temu
Elza Grabińska

Elza Grabińska

Szanowna Pani,

przede wszystkim nie warto podejmować decyzji w oparciu o lęk, że „już nigdy nie znajdzie Pani nikogo takiego”. Ma Pani 20 lat, całe życie i wiele relacji jeszcze przed sobą, a strach przed samotnością bywa złym doradcą. Z drugiej strony warto się zatrzymać i przyjrzeć temu, czy to, co Pani odczuwa, jest rzeczywistym wypaleniem relacji, czy raczej rutyną i brakiem świeżości. Czasem w długoletnich związkach (szczególnie tych bardzo bezpiecznych) pojawia się poczucie stagnacji. Być może pomocne byłoby wprowadzenie zmian jak zaplanowanie nowych wspólnych aktywności, wyjście poza schemat codziennych spotkań, próba znalezienia choć jednej przestrzeni „dla was”, która byłaby nowa i żywa.

Dobrze też zadać sobie kilka szczerych pytań: czy czuję do niego miłość, czy tylko przywiązanie? Czy widzę nas razem w przyszłości. Czego mi w tej relacji brakuje i czy to w ogóle jest możliwe do zbudowania? Pomocne bywa spisanie tego, co w związku jest dla Pani dobre, a co trudne, oraz jak chciałaby Pani, żeby to wyglądało inaczej. Warto też skonfrontować te potrzeby ze swoim partnerem.

 

Wszystkiego dobrego,

Elza Grabińska, psycholog.

3 miesiące temu
Iza Bonarowska

Iza Bonarowska

Dzień dobry,

to co Pani opisuje wcale nie brzmi jak „wymyślanie problemów”. Wręcz przeciwnie. 

Widać u Pani dużą samoświadomość i odwagę, żeby zobaczyć, że mimo tego że partner jest dobrym człowiekiem, coś w Pani przestało się zgadzać. To bardzo dojrzałe.

 

Ważne jest jedno. Dobry chłopak to nie zawsze to samo co dobry partner na dany etap życia. Ma Pani 20 lat, jest Pani w momencie odkrywania siebie, potrzeb, relacji, świata. Naturalne jest, że pojawia się potrzeba wyjścia do ludzi, spróbowania różnych rzeczy, zbudowania własnej tożsamości. To nie oznacza że on robi coś złego. To oznacza, że Wasze potrzeby zaczęły się rozmijać.

Zmęczenie relacją, brak przyjaźni, brak wspólnych tematów i zanik pociągu to bardzo ważne sygnały. One rzadko „same przechodzą”, jeśli nie stoi za nimi chwilowy kryzys. A z Pani opisu wynika raczej zmiana wewnętrzna niż gorszy moment.

I jeszcze jedna rzecz. Zostawanie w związku tylko dlatego, że ktoś jest dobry i że boimy się, że nie spotkamy już nikogo podobnego, zwykle kończy się narastającą frustracją. Ma Pani prawo chcieć czegoś więcej niż spokoju i bezpieczeństwa. Ma Pani prawo chcieć relacji, w której jest też przyjaźń, wspólne przeżywanie, śmiech i ciekawość świata.

Nie musi Pani podejmować decyzji natychmiast. Czasem pomaga szczere pytanie do siebie. Czy zostaję, bo tego chcę, czy bo się boję odejść. Odpowiedź na to pytanie dużo mówi.

Jeśli chciałaby Pani to poukładać spokojnie i bez poczucia winy, zapraszam na konsultację online. Pomogę Pani zobaczyć, czego Pani naprawdę potrzebuje i podjąć decyzję, która będzie dobra dla Pani, niezależnie od tego w którą stronę pójdzie.

 

Pozdrawiam serdecznie
Iza Bonarowska 

Psycholog

3 miesiące temu
Weronika Jeka

Weronika Jeka

Dzień dobry,

z Pani opisu wyłania się obraz związku, który dobrze funkcjonuje na poziomie opieki i zaangażowania, ale coraz słabiej na poziomie wspólności, przyjaźni i bliskości emocjonalnej. Brak wspólnych tematów, humoru czy zainteresowań oraz trudność w rozmowie o tym, co dla Pani ważne, mogą z czasem rodzić poczucie samotności, nawet będąc w związku.

To, że pojawia się potrzeba zmiany, otwierania się na ludzi, nie jest niczym dziwnym, zwłaszcza że wchodzi Pani w dorosłość i zaczyna bardziej pytać siebie, kim chce być i jak chce żyć. Jednocześnie przywiązanie, lęk przed zranieniem partnera i obawa, że 'lepszego już nie będzie', bardzo utrudniają podjęcie jakiejkolwiek decyzji.

To naprawdę trudne miejsce, dobrze, że Pani to zauważa i nazywa, zamiast zagłuszać te wątpliwości. Może dobrze by było porozmawiać o tym z bliską osobą?

Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego

Weronika Jeka

3 miesiące temu
Malwina Wamej

Malwina Wamej

Dzień dobry,

Bardzo dziękuję za podzielenie się swoją historią.

Uczucia i refleksje, które Pani przedstawia w związku  z Pani relacją są bardzo dojrzałe i przemyślane. Widać, że naprawdę próbuje Pani być wobec siebie i wobec chłopaka uczciwa. I to już samo w sobie jest ważne.

Zaczęła Pani  ten związek bardzo młodo. Cztery lata w wieku 16–20 lat to ogromny etap rozwoju .

W  tym czasie człowiek bardzo się zmienia, odkrywa siebie, swoje potrzeby, granice, wartości. To, że dziś czuje się Pani  inaczej niż kiedyś, nie oznacza, niczego złego, lecz jest naturalną zmianą związana z dojrzewaniem.

Z Pani opisu wyłania się obraz relacji, która daje poczucie bezpieczeństwa, troskę i stabilność, ale jednocześnie  nie daje  przestrzeni na rozwój, spontaniczność, przyjaźń i wspólne przeżywanie świata. Miłość to nie tylko bycie dla siebie dobrym , to także poczucie, że mogę być sobą, rozwijać się i oddychać. Jeśli pojawia się zmęczenie, brak pociągu, potrzeba zmiany i otwarcia się na ludzi, to są to ważne sygnały, a nie „fanaberie”.

To, że ktoś jest „dobrym chłopakiem”, nie oznacza automatycznie, że musi być  partnerem na życie. Czasem relacje są dobre i mimo to się kończą.

Bardzo znaczące jest też to, że nie doświadcza Pani przyjaźni, a pożądanie zanikło. To wszystko razem sugeruje, że problem nie dotyczy jednego aspektu, ale fundamentów relacji.

Wiele osób pozostaje w związkach, nie dlatego, że są szczęśliwe, ale dlatego, że partner jest dobry.

Tymczasem warto pamiętać, że pozostawanie w relacji z litości lub strachu również rani , tylko wolniej i głębiej.

Bez względu na to, jaką decyzję Pani podejmie , warto żeby była ona zgodna z Panią, a nie podjęta z poczucia obowiązku. A jeśli czuje Pani, że sama się w tym gubi, rozmowa z psychologiem mogłaby być porządkująca.

 

Pozdrawiam

 

Malwina Wamej

3 miesiące temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak pogodzić się z brakiem ślubu w długoletnim związku?

Witam, jestem w związku nieformalnym od 8 lat. 

Zarówno ja, jak i partner jesteśmy po 30, mamy stabilną, dobrze płatną pracę, poczynione inwestycje i możemy sobie pozwolić na kilkukrotne wyjazdy w ciągu roku. Taka sytuacja ma miejsce praktycznie od początku związku. Niby wszystko wydaje się idealne, ale co jakiś czas nachodzą mnie pewne wątpliwości i przemyślenia. Rozpoczynając ten związek, liczyłam na to, że w przyszłości będziemy małżeństwem, stworzymy rodzinę. 

Przy rozpoczynaniu znajomości mój partner powtarzał, jak bardzo cieszy go, że mamy wspólne wartości (oboje jesteśmy z tradycyjnych konserwatywnych rodzin). 

Po jakimś czasie trwania związku zaczęłam liczyć na oświadczyny. Przy każdym wyjeździe miałam na to cichą nadzieję. 

Moje oczekiwania bardzo delikatnie sugerowałam partnerowi. Próbowałam też rozpoczynać rozmowy o dzieciach, gdyż zbliżałam się do 30 urodzin, a nasza sytuacja materialna była bardzo dobra. Byłam zbywana, często te rozmowy kończyły się wymianą zdań, a potem temat zanikał. W efekcie nie wiedziałam co na ten temat tak właściwie myśli partner i jakie ma plany na wspólną przyszłość. Podejmowałam próby wiele razy, ale bezskutecznie. W międzyczasie w naszym otoczeniu pojawiały się śluby i dzieci, a ja czułam, że tkwię w miejscu. 

W końcu podczas jednej z rozmów usłyszałam od partnera, że nie obiecywał mi ślubu przed wejściem w związek, że nie zamierza go brać, bo małżeństwa, jakie zna, nie zachęcają go do tego. 

W trakcie naszego związku dowiedziałam się, że w przeszłości był zaręczony, miał brać ślub, lecz na krótko przed dowiedział się o zdradzie narzeczonej. Od tego czasu bardzo zmienił swoje życie i z tego, co słyszałam, zmienił mu się także charakter, stał się dużo bardziej zasadniczy, nieustępliwy. Wiem też, że po tym rozstaniu miał jakieś nieporozumienia finansowe z narzeczoną. 

Jego podejście do wspólnych finansów zmieniło się tak, że po tylu latach nie mogę namówić go do wspólnego konta, a co miesiąc zbieram rachunki i wyliczam, ile kosztowały nas poszczególne zakupy i opłaty (mieszkamy wspólnie). Pomimo tego, że on nigdy nie przegląda tych zapisków, czuję się z tym okropnie i co miesiąc wszystko szczegółowo rozpisuję. Od momentu jak dowiedziałam się o tym narzeczeństwie i planach ślubu nie mogę pozbyć się uczucia, że nie jestem dostatecznie dobra. 

Co jakiś czas nachodzą mnie wątpliwości, że poprzednia narzeczona była w czymś lepsza i dlatego miała zostać żoną. Mam wrażenie, że podświadomie będąc partnerką, staram się być żoną idealną. Żadna z koleżanek tak bardzo nie nadskakuje swojemu mężczyźnie. Z jednej strony pogodziłam się z brakiem małżeństwa, bo nie wyobrażam sobie być z kimś innych, bo nigdy wcześniej nie doznałam takiego porozumienia, jedności zainteresowań. Żaden partner też nie satysfakcjonował mnie także w innych sferach życia. Partner zaraził mnie swoją aktywnością i pasjami i ciągle mało mi czasu spędzanego razem. 

Kilka miesięcy temu stwierdził też, że czas już na dzieci więc jesteśmy na etapie zmiany trybu życia badania swojego zdrowia itp. Pomimo tego wszystkiego w mojej głowie co jakiś czas pojawia się myśl o niespełnionych marzeniach dotyczących ślubu i żal o decyzjach, dotyczących dzieci, których nie podjęliśmy wcześniej. Wszyscy nasi znajomi posiadają już co najmniej jedno dziecko, są w zbliżonym do siebie wieku. A my będziemy tak odstawać, będąc najstarszymi z najmłodszymi dziećmi. 

Czasem nie potrafię sobie poradzić z wrażeniem, że poprzednia partnerka była miłością jego życia, a ja jestem jej kolejnym egzemplarzem. Gdy się poznaliśmy, byłam do niej lekko podobna w tym samym typie urody, mamy bardzo podobną sytuację rodzinną, a nawet urodziny w tym samym dniu. 

Raz, gdy miałam odwagę, powiedziałam partnerowi, że mnie nie kocha tak, jak kochał ją, zaprzeczył i ten temat nigdy już pomiędzy nami się nie pojawił. Poruszany też ostatnio po raz kolejny temat ślubu skończył się stwierdzeniem, że nie mamy środków na ślub, bo niczego nie dostaliśmy od rodziców i musimy sami się dorabiać, że nie ma pieniędzy na ślub, że jakby był sponsor tego ślubu albo ktoś z nas dostał mieszkanie lub pieniądze od rodziców z choć jednej strony to on by dawno ślub wziął i miał dzieci. Na co dzień jestem szczęśliwa, ale bywają momenty, że mam wątpliwości. 

Czy jest możliwe do przepracowania, aby pogodzić się z rezygnacją ze swoich marzeń?

Ponad rok temu obecny narzeczonym zdradził mnie emocjonalnie pisał ze swoją księgową z pracy. No cóż, kocham, wybaczyłam i jesteśmy razem, lecz nie ufam już do końca a on pracuje cały czas w tej firmie. Nie mogę się z tym pogodzić. Gdy coś powie do mnie co czytałam w SMS do niej, to wszystko wraca ten ból ta złość i cierpienie. Jak sobie z tym poradzić? Nie mogę o tym zapomnieć.
Zerwaliśmy z chłopakiem po 6 latach razem, dalej mamy ze sobą kontakt, chcemy go utrzymywać, wyprowadziłam się, ale dalej ja nocuje u niego a on u mnie raz na jakiś czas oczywiście, przyjeżdża po pracy, oglądamy serial wtuleni w siebie… wiem jak to brzmi, ale nie potrafimy z siebie zrezygnować… Powód zerwania? Kocha mnie ale nie pożąda. Kocha mnie jako rodzine/przyjaciółkę.. załamałam się po tym… strasznie boli to nawet pisząc ale nie chce go stracić. Strasznie tęsknie za nim po mimo ze jest obok, tęsknie za jego zapachem skóry, za bliskością, za zasypianiem i budzeniem się razem, za samą codziennością, wspólnym życiem. Mam problemy przez z odżywianiem, nie mam w ogóle apetytu, ochoty jeść, schudłam 8 kg w krótkim czasie, staram się myśleć pozytywnie, że nic nie poradzę na jego decyzje, mówię sobie „nie zawracaj sobie głowy, nic i tak nie zmienisz, nie zamartwiaj się, nie rozmyślaj, nie twórz scenariuszy przyszłości bliskiej i dalekiej” Nie wiem jakiej odpowiedzi oczekuje, ciężko jest wyrazić to co się dzieje w naszej relacji i co do siebie dokładnie czujemy, ciężko jest to pojąć osobie trzeciej. To jest tylko garstka naszego związku, praktycznie sam koniec.
Czy najlepsza przyjaciółka mojej przyjaciółki naprawdę mnie nie lubi?

Najlepsza przyjaciółka mojej przyjaciółki chyba mnie nie lubi, gdyż kiedyś chciałam się z nią spotkać, a ona odmówiła, tłumacząc się, że nie może, a podejrzewam także, że przy mojej przyjaciółce tylko udaje miłą wobec mnie, a tak naprawdę może mnie nie znosić

Bardzo trudne relacje z mężem
Dzień dobry. Ja i mój mąż nie mieszkamy razem i nie jesteśmy w stanie dogadać się w kwestii miejsca zamieszkania. Mamy 2 letnią córeczkę, z którą mieszkam i się opiekuję. Mąż mieszka i pracuje 80 km od nas. Jest nauczycielem, po ogromnych przejściach miłosnych - związek z 10 lat starsza kobietą ktora odeszła od meza alkoholika i odbila sie emocjonalnie dzieki mojemu mezowi a potem go rzuciła i nagle odciela sie od niego oraz związek z mężatka z 2 dzieki ktora zwodziła mojego meza przez.5 lat a potem z dnia na dzien wyjechala. Zdarzenia te zostawiły w mezu trwaly slad na jego zdrowiu i psychice. Podjął probe znalezienia pracy w naszym mieście i w zasadzie prace juz mial, ale nie podobała mu sie pani dyrektor szkoly i przedmioty jakich mialby uczyc. Stwierdzil, ze to za duzo stresu dla niego i on pracy nie zmieni bo jego zdrowie mu na to nie pozwala. Podczas urlopu macierzynskiego przeprowadzilam sie do meza razem z dzieckiem zeby sprobowac zycia razem (nie mieszkalismy nigdy wczesniej razem), jednak to co przezylam mieszkajac z nim w tym czasie to bylo cos do czego nigdy nie chcialabym wracac. Zostawalam z dzieckiem cale dnie sama. W nocy nie pomagal mi z karmieniem i przewijaniem. Narzekal jedynie ze ciagle jest niewyspany. Maz po pracy cieszyl sie ze ma zone i dziecko na miejscu i zamiast spedzac z nami czas lub mnie odciazyc jezdzil po pracy do rodzicow, pomajsterkowac przy aucie itd. Bardzo schudlam w tym czasie, nie mialam kiedy zjesc ani nawet sie umyc. bylam sfrustrowana i samotna. Nie moglam liczyc na pomoc mojej mamy a rodzice meza sa juz po 70. Maz mnie nie wspieral a tylko dolewal oliwy do ognia. Zobaczyl ze mu rachunki wzrosly i kazal mi sie do nich dokladac. Nie zrobilam tego - mialam kredyt i swoje rachunki na glowie, ktore musialam uregulowac mimo ze w mieszkania nie uzytkowalam. Nie potrafil nawet na chwile zajac sie dzieckiem tak zeby jej sie nic nie stalo. Za kazdym razem kiedy mowilam mu jak sie czuje slyszalam tylko: ,,czujesz sie tak bo chcesz sie tak czuc, ja robie wszystko zeby bylo dobrze”. Plakalam po katach. Bylam odcieta od bliskich. Ciagle sie klocilismy i to ja bylam ta zla: ,,głupia”,,,idiotka” z ,,ograniczonym mysleniem”. Mialam dosc. Przyszedl czas powrotu do pracy i odliczalam dni kiedy bede mogla wyjechać i sie uwolnić. Balam sie ze bardzo ze maz nas nie zawiezie, ale nie robił problemów. Od tamtej pory przyjezdzal na weekendy i zawsze kiedy mial wolne. Kilka tygodni przed moim pojawieniem sie w biurze okazalo sie ze moge pracowac 100% zdalnie przez 1,5 roku czasu. Obecnie przy dziecku pomaga mi mama, przyjeżdża na kilka dni w tygodniu ponad 100 km. Maz ma wakacje i niedawno oznajmil ze nie zamierza sie przeprowadzac. Ja mam mozliwosci i skoro pracuje zdalnie powinnam mieszkać u niego bo dziecko musi mieć dwoje rodziców. Według meza tworze,,niezdrowa sytuacje w której poszkodowany jest on i dziecko”. Nie możemy się dogadać w tej kwestii. Przez jego nacisk i presje przeprowadzki nie śpię od tygodni, mam bole brzucha, napady paniki i nerwice. Znowu zaczely sie wyzwiska w moja strone oraz nerwowe rozmowy. Nie ufam mezowi, nie dogadujemy sie. Jestem bardzo rozdarta w kwestii tego co powinnam zrobic. Nie wyobrazam sobie swojego zycia w miejscowosci w ktorej mieszka maz. Nie bede miala tam nikogo ani wsparcia ani pomocy od osob ktore mi dobrze zyczą. Uslyszalam jeszcze od meza ze dalej bedzie mnie wyzywał jezeli bede robila zle. Szczerze, zastanawiam sie czy my jestesmy sie w stanie sie dogadac bez wzgledu na miejsce zamieszkania. Jestem rozdarta a moj stan emocjonalny nie pozwala mi na podjecie właściwej decyzji. Z mezem nie rozmawiamy, nie ma zadnej bliskosci a ja noe moge na niego nawet patrzec. Nie chce zeby dziecko mialo weekendowego tate ani zeby nasza rodzina byla rozbita. Nie wiem co mam robic…
dysleksja

Dysleksja - przyczyny, objawy, diagnostyka i wsparcie

Dysleksja to zaburzenie wpływające na czytanie i pisanie, ale nie na inteligencję. Jeśli Ty lub ktoś bliski ma trudności w nauce, warto poznać objawy dysleksji, jej przyczyny i metody wsparcia. Odpowiednia pomoc może znacząco poprawić jakość życia i nauki.