
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina
- Boli mnie, że...
Boli mnie, że siostrzeniec mówi do mnie po imieniu, nie na "ciociu". Poprawiać go?
Anonimowo
TwójPsycholog
Dzień dobry Pani Ewo,
cieszę się, że wskazała Pani, jakich uczuć Pani doświadcza w związku z opisaną sytuacją - i na nich powinna skupić się praca :) Napisała Pani, że czuje się nieszanowana i odtrącona. Dlaczego tak jest? Proszę zajrzeć głębiej, pod “bo nie nazywa mnie ciocią”. Czy są u Pani w rodzinie takie wzorce, że Ci, do których mówi się nazwą członka rodziny, są postrzegani jako “ważniejsi”? Czy ktoś to Pani zasugerował? Proszę poszukać źródeł przykrych przekonań, które znajdują się pod łatką “imię, a nie nazwa”.
Dziecko, dorastający człowiek ma swoją wolę i swój własny obraz świata, niech go tworzy po swojemu :) Myślę, że sam chłopiec nie uważa Pani za “gorszą”, bo mówi do Pani po imieniu, dopóki nie zauważy tego w swoim najbliższym środowisku, rodzinie. A jeśli w rodzinie pojawia się taki wzorzec - należy nad nim zdecydowanie się zastanowić :)
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Kamila Musielewicz-Salvini
Pani Ewo,
Dzieci mogą zwracać się do dorosłych po imieniu pod warunkiem, że tym ostatnim to nie przeszkadza. Proszę pamiętać, że to rodzice decydują o tym, jak chcą wychowywać swoje dziecko i jakie przekazywać im wartości. Napisała Pani, że zwracała siostrzeńcowi niejednokrotnie uwagę, ale on na nią nie reaguje. Opisała Pani zachowanie dorosłych jako odtrącenie i unieważnienie Pani w oczach dziecka. Sądzę, że w takiej sytuacji najlepiej by było porozmawiać z siostrą oraz jej mężem i wyjaśnić im jak się Pani czuje, stanowczo i jednocześnie łagodnie powiedzieć, że sobie Pani nie życzy, aby chłopiec mówił do Pani po imieniu.

Zobacz podobne
5-latek przywiązuje się do każdego przedmiotu, nawet śmieci, jak tylko coś mu się przestawi, wpada w szał - płacze, kopie mnie pluje. Spokojna rozmowa nie pomaga, wyznaczanie mocnym, stanowczym głosem, żeby się uspokoił, to porozmawiamy, nie działa. Dochodzi do tego, że nawet dostanie słabego klapsa i kare w koncie do czasu uspokojenia, też nie działa, bo wszystko nie jest tak, jak on chce tu i teraz. Zbiera wszystko karteczki, słomki, każdy obrazek itp.
Nie wiem, gdzie się udać czy czekać aż jego układ nerwowy bardziej dojrzeje ?
Całe życie wstyd mi za rodziców. Oni nie rozmawiają, tylko się przekrzykują. W sklepie potrafią tylko kłócić o coś i obrażać. Poza tym matka nie jest zbyt mądra, a ojciec wydziera się za wszystko i dla mnie to istny wariat. Na skutek ich zachowań zepsuli mi reputację. Mieszkając przez większość życia z nimi i nad nimi, sąsiedzi często słyszeli ojca, który wyzywał mnie albo krytykował (nieważne było za co, tylko słyszeli "leń" albo "nierób"). Nic nie było prawdą, no ale ludzie stali przy oknach i śmiali się ze mnie. Do dziś raczej nie ojciec i matka, tylko ja nie jestem w poważaniu i mnie nie szanują. Jestem osobą zupełnie inną od nich, wykształconą, pracowitą itd. Do dziś ojciec potrafi wydziera się i oczywiście po opinii obrywa się mi.
Proszę mi wyjaśnić dlaczego nikt nie przyczepi się do niego? Ewentualnie słyszę "jest troszkę nerwowy"... Szok. Jako dziecko marzyłam, żeby przymusowo go zaczęli leczyć

