Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak kulturalnie odmówić darmowego szkolenia w pracy, gdy szefowa nalega?

Pracuję w gabinecie 3 lata. Moja szefowa wymaga ode mnie przeszkolenia w sferze rzęs. Ja nie chcę przekazywać tych umiejętności dlatego, że sama zapłaciłam za szkolenia.Jedna dziewczynę która pracowała przeszkoliłam. W jaki sposób przekazać jej tą informację?. Oczywiście przeszkolenie będzie darmowe. W jaki sposób kulturalnie jej odmówić.
Elza Grabińska

Elza Grabińska

Pani Sylwio

W takiej sytuacji warto postawić na jasną, spokojną komunikację bez przemocy, opartą na mówieniu o sobie, a nie na oskarżeniach. Można odwołać się do faktów, swoich uczuć i granic. Może Pani powiedzieć np., że rozumie potrzeby gabinetu i intencję szefowej, ale jednocześnie dla Pani te umiejętności są efektem własnej inwestycji  (czasu, pieniędzy, wysiłku) i nie czuje się Pani komfortowo z bezpłatnym przekazywaniem tej wiedzy dalej. Warto podkreślić, że to nie jest brak dobrej woli, tylko potrzeba zadbania o swoje granice i poczucie sprawiedliwości. Być może jakaś inna forma takiej współpracy, byłaby dla Pani bardziej sprawiedliwa w odczuciu? Warto się temu przyjrzeć

 

Wszystkiego dobrego, Elza Grabińska, psycholog.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Cześć Sylwia :) to bardzo ważne, że chcesz postawić granicę. Masz do tego pełne prawo, szczególnie, że zdobywałaś tę wiedzę sama, ze swoich prywatnych pieniędzy. Warto, żebyś mówiła spokojnie, ale bez nadmiernego tłumaczenia się np. "Rozumiem, że zależy Ci na rozwoju zespołu, natomiast chciałabym jasno powiedzieć, że nie chcę prowadzić szkoleń z rzęs. Te umiejętności zdobywałam prywatnie, na własny koszt i traktuję je jako swoją inwestycję". Trzymam kciuki :)

 

Justyna Bejmert 

psycholog

Dorota Figarska

Dorota Figarska

Dzień dobry,

Jeśli zależy Pani na dobrych relacjach i jednocześnie na zadbaniu o granice, 

dobrze jest skupić się na faktach, a nie na emocjach czy ocenach. Może Pani jasno zaznaczyć, że szkolenia z zakresu rzęs są Pani indywidualną kompetencją, w którą zainwestowała Pani własne środki i czas, dlatego nie jest Pani gotowa prowadzić bezpłatnych szkoleń dla innych pracowników.

Jednocześnie można podkreślić, że odmowa wynikająca z Pani granic, a nie wrogości lub jakiegoś kaprysu. Może też Pani zaproponować alternatywę, na przykład wskazać zewnętrzne szkolenia lub zaznaczyć, że przekazanie wiedzy byłoby możliwe wyłącznie w ramach osobnych ustaleń (np. w ramach premii). 

 

Psycholog Dorota Figarska 

Weronika Jeka

Weronika Jeka

Dzień dobry,

ma Pani prawo postawić granicę. Czasem wystarczy jasno nazwać swoje stanowisko, bez długiego tłumaczenia się, np. że nie czuje się Pani gotowa lub komfortowo w roli osoby szkolącej, albo że te kompetencje traktuje Pani jako swój indywidualny zasób zawodowy. Stawianie granic w pracy bywa trudne, zwłaszcza gdy zależy nam na dobrej atmosferze, ale nie jest czymś niewłaściwym.

To, że już raz zgodziła się Pani na szkolenie innej osoby, nie odbiera Pani prawa, by teraz powiedzieć „nie”. Granice mogą się zmieniać wraz z doświadczeniem.

Pozdrawiam 

Weronika Jeka

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry Pani Sylwio, 

w tej sytuacji warto zadbać o siebie i wyznaczyć granicę.  Może Pani poprosić szefową o rozmowę oraz powiedzieć wprost o swoich wątpliwościach. 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

Psycholog, Doradca kariery

Iza Bonarowska

Iza Bonarowska

Pani Sylwio,

Nie musi się Pani nadmiernie tłumaczyć ani usprawiedliwiać. Im więcej wyjaśnień, tym większa przestrzeń do nacisku. Wystarczy spokojna, powtarzalna granica: Nie chcę prowadzić tego typu szkoleń.

Może Pani również pójść w stronę wyceny takiego szkolenia i je przeprowadzić za dodatkową opłatą. 

Wierzę, że da Pani sobie radę :)

 

Pozdrawiam serdecznie,

Iza Bonarowska

Psycholog

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry.

ma Pani prawo odmówić, bo są to Pani prywatne kompetencje zdobyte na własny koszt. Ważne jest aby powiedzieć to spokojnie i rzeczowo bez tłumaczenia się nadmiernie.

 

Może Pani użyć komunikatu w stylu:
doceniam zaufanie i rozumiem potrzebę szkolenia zespołu jednak umiejętności z zakresu rzęs zdobyłam na własny koszt i traktuję je jako swoją indywidualną specjalizację dlatego nie mogę prowadzić szkoleń dla innych pracowników. 

 

Jeśli chce Pani złagodzić przekaz może Pani dodać: chętnie pomogę w inny sposób albo polecę zewnętrzne szkolenie lub instruktora.

 

Kluczowe jest mówienie o swoich granicach a nie o winie czy konflikcie. Krótko jasno i spokojnie.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

 

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Sylwio, w tej sytuacji warto oddzielić obowiązki wynikające z umowy o pracę od Pani prywatnego kapitału intelektualnego. Jeśli szkolenia nie były finansowane przez gabinet, Pani wiedza jest Pani prywatną własnością, a nie mieniem firmy.  Zamiast dawać gotową odmowę, może Pani zaproponować szefowej rozmowę o zmianie warunków współpracy. Warto wskazać, że bycie instruktorem to zupełnie inna rola zawodowa niż bycie pracownikiem wykonującym zabiegi, co wiąże się z dodatkową odpowiedzialnością i czasem. Takie podejście pozwoli Pani uniknąć roli „osoby odmawiającej”, a postawi Panią w pozycji specjalisty, który zna wartość swoich kompetencji i jest gotowy je udostępnić, ale na uczciwych zasadach rynkowych lub za odpowiednią gratyfikacją.

 

Powodzenia!

Bożena Nagórska - psycholog

Zobacz podobne

Jak zachować równowagę między pracą zdalną a życiem prywatnym? Techniki relaksacyjne i strategie
Praca zdalna przez pandemię to dla mnie codzienność, ale coraz częściej mam wrażenie, że ciężko oddzielić pracę od życia prywatnego. Dom, który był miejscem odpoczynku, teraz przypomina mi ciągłe miejsce pracy. Niekończące się powiadomienia, brak wyraźnych granic między godzinami pracy a odpoczynkiem – to naprawdę mocno wpływa na moje samopoczucie. Często zdarza mi się kończyć pracę dużo później niż powinienem, przez co czuję się zmęczony i wyczerpany. Próbuję wdrażać strategie na stres, jak wyznaczanie godzin pracy i robienie regularnych przerw, ale nie zawsze działa to, jak bym chciał. Czuję się, jakbym tracił kontrolę nad własnym czasem, co tylko wzmacnia stres. Myślę nad tym, jak mogę lepiej zarządzać swoim dniem, by uniknąć wypalenia zawodowego i utrzymać zdrową równowagę między pracą a życiem prywatnym. Czy są jakieś konkretne techniki, które mógłbym stosować, by lepiej radzić sobie z presją pracy zdalnej? Może medytacja albo techniki relaksacyjne byłyby pomocne? Jakie inne metody mogę wykorzystać, by naprawdę oddzielić pracę od życia prywatnego i poprawić jakość mojego życia? Będę super wdzięczny za wszystkie wskazówki i rady, które pomogą mi odzyskać balans i zredukować stres zawodowy.
Jak radzić sobie z uciążliwym perfekcjonizmem w życiu osobistym i w pracy?

Czuję, że ten perfekcjonizm zaczął mnie dosłownie przerastać. Odkąd pamiętam, zawsze każdy coś ode mnie chciał.

Wszyscy oczekiwali, żebym był najlepszy, ciągle wysokie wymagania czy to rodzice, czy też w szkole. Później sam zacząłem sobie takie stawiać i stało się to częścią mojego życia. Każdy błąd, każda drobnostka wywołuje we mnie ogromne!! poczucie winy. 

Chcę być jak najlepszy, naprawdę, ale nie potrafię. Strasznie mnie to przytłacza i zabiera radość z życia. Ciągle tylko się zadręczam, choć wiem, że w wielu przypadkach bezpodstawnie. W pracy robię dosłownie to samo, rozkładam wszystko na czynniki pierwsze i non stop się zadręczam. Ostatnio pomyliłem adres mailowy klienta, niby błahostka, a przez prawie dwa tygodnie ta myśl mnie dręczyła... 

Myślałem sobie: że mogłem być bardziej uważny, bardziej się postarać, a znowu zepsułem… 

Chciałbym jak każda normalna osoba nie przejmować się byle błędem, mieć jakiś balans, na pewno ułatwiłoby mi to życie. Bardzo proszę o radę.

Mam pasje, marzenia, ale nie radzę sobie z konkretną nauką z powodu niepełnosprawności intelektualnej. Mam również duży problem z nawiązywaniem znajomości
Dzień dobry Mam 24 lata, obecnie nie pracuje, ani nie studiuje ukończyłam szkołę policealną na kierunku technik administracji oraz szkołę średnią na kierunku technik ochrony środowiska, od dzieciństwa mam problem z nawiązaniem relacji z rówieśnikami, obecnie nie mam znajomych, ostatnio zerwałam kontakt z toksycznymi znajomymi.Jeśli chodzi o naukę to w klasach 1-3 szkoły podstawowej dobrze się uczyłam z roku na rok było coraz gorzej, nie tylko z matematyką, ale również z innymi przedmiotami. Maturę zdawałam rok po skończeniu szkoły średniej, pierwsze zdałam polski, później za rok angielski, później za rok pisałam matematykę nie zdałam, poprawki również nie zdałam.Mimo iż w gimnazjum byłam w poradni psychologiczno- pedagogicznej, mam opinię o lekkim stopniu niepełnosprawności intelektualnej oraz orzeczenie o lekkim stopniu niepełnosprawności, egzamin gimnazjalny i egzamin zawodowy pisałam w normalnych warunkach i zdałam je dobrze. Mam problem z podstawową matematyką, Z językiem angielskim,mam ubogie słownictwo,jestem nieśmiała i brakuje mi pewności siebie.Mam nerwicę natręctw,często myje ręce,jestem leniwa i jestem egoistką w stosunku do najbliższych. Brak mi zaradności oraz jestem bardzo mało ogarnięta.Co w tej sytuacji zrobić, proszę o poradę? Dziękuję i pozdrawiam. Mam dużo pasji i zainteresowań: Muzyka Fotografia Moda Ochrona środowiska Hotelarstwo Turystyka Administracja- w tym kierunku chciałabym kiedyś pracować(administracja w hotelu) lub jako asystentka stomatologiczna.
Dzień dobry, piszę ponownie odnośnie koleżanki ze studiów i współpracy z nią w laboratorium.
Dzień dobry, piszę ponownie odnośnie koleżanki ze studiów i współpracy z nią w laboratorium. Zależy mi na dobrych ocenach i ma stypendium. Jednak relacja z koleżanką mnie to już mocno stresuje i jestem na nią wściekła, bo teraz już drugi raz nie zaliczyłam sprawozdań i nie mogę już niczego nie zdać z tego przedmiotu, bo będę miała nawet aż warunek.... Jak wspomniałam, koleżanka jest aspołeczna i całkowicie nie komunikatywna, a wydawać by się mogło, że jak ktoś studiuje, przebywa siłą rzeczy, jakoś tam z ludźmi dojeżdża, to jako tako musi się umieć integrować i dawać radę z ludźmi skoro studiuje. Niestety współpraca jest całkowicie ciężka. Był moment, że kilka razy pisałyśmy do siebie, ale nawet tego już nie ma więc nie ma szans na kontakt jakikolwiek, aby zrobić podział (jedynie tyle od samego początku się udało ustalić, że ona pisze sprawozdania, a ja wygłaszam i robię slajdy), tylko jednak chcąc jej pokazać slajdy, czy jej się podobają albo co ona napisała w raporcie, aby te slajdy dopasować, bo można o różnych rzeczach pisać na dany temat, pod różnym kątem itd. no coś by wypadało się komunikować, aby każda była zadowolona. 2 razy się coś tam udało, a potem już koniec totalnie zero kontaktu nawet pisemnego. Odcięła się całkowicie. I nawet nie wiem, czy w ogóle nadal mnie uwzględnia w sprawozdaniu, czy mam to nadrabiać. Bo z tym to ostatnio się okazało, że robi sama całość i... Miałam potem dwóje, bo nie zdążyłam sama zrobić na tzw. już.... Jak z nią się dogadać... A na żywo to nie sposób się z nią komunikować.... szkoda mówić.... Ona wśród ludzi czuje się widocznie koszmarnie i to widać. Że wolałaby się zapaść pod ziemię w obecności innych w każdej ilości, ja nie wiem, co ale wygląda, jakby chciała wyparować, nie wie, gdzie uciekać wzrokiem i jak tylko może unika każdego. Nie ma śladów cięcia ani nic, ale dowiedziałam się u pani profesor (chociaż ciężko o informację o kimś zwłaszcza dzisiaj... Że ma aspargera. A poszłam do profesor zapytać się jak mam i czy sama napisać następny raport czy mogę nadrobić, bo koleżanka no nie ma kontaktu i że nie umiem się z nią dogadać..... Więc dowiedziałam się, że ma aspargera. Co mam z tym zrobić.... JA nie umiałabym żyć bez chociaż raz w tygodniu małych kilku osobowych spotkań w pubie klubie na pizzy wspólnej grze... A uważam, że to minimum i mam małe grono, bo kilkuosobową paczkę od lat plus kilka na studiach. Mieszkam w akademiku i żyje. Nie wiem.... A ona jest całkowitym samotnikiem, ja rozumiem, że ktoś jest małomówny, mniej towarzyski, nie proponuję jej wspólnych spotkań po zajęciach, bo nawet upłynnia się, jak tylko ostatnia minuta zajęć wybija. Ale żeby nic nie mówić???? Totalnie nic? Do prowadzących coś tam odpowie, jak musi, na seminarium własnych wygłosi i tyle z jej wypowiedzi na tym koniec. Nawet zdawkowo nie. Zatyczki w uszach są zawsze i najchętniej w tę ścianę by weszła, aby tylko jak najdalej od ludzi. Potrafi całymi dniami miesiącami nic nie mówić naprawdę nic.... Aż nie wiem, czy w domu też nie mówi, jak nie musi, czy może dla odmiany ma wysyp słów.... Dobrze, że to tylko jedne zajęcia na innych jestem z innymi.... Denerwująca osoba. Na tych konkretnych zajęciach już nie mam jak się dopchać, bo mają być 3, a nas jest tak liczbowo, że nas dwie zostały i nawet tej 3 osoby na pociechę nie ma, a dołączyć nie dołączę, bo już jedna 4 jest i same 3, bo nikt z nią nie chce pracować i się nie dziwię.... Tu miałam pecha i mi się ona trafiła.... I przez nią będę miała warunek. Ona swoje robi ja nie ja nie wiem cooo i aaaaa stresuje mnie to. Znowu mój słowotok, ale muszę się poradzić, co mam z nią zrobić czy też jej zrobić na złość i olać ją a profesorowie czasem nie odpisują, bo oczywiście pytałam, czy mogę robić sama, bo tak najprościej, ale bez odpowiedzi kolejny raz.... Nie wiem.... Proszę o radę.
Świetnie czuję się ze sobą, wiem, co mnie męczy, a co daje mi radość. Jednak czasem myślę, że marnuję swój czas nie będąc wśród ludzi, nie bawiąc się jak inni.
Dzień dobry, zwracam się być może z nieco dziwnym pytaniem, ale ostatnio strasznie mnie nurtuje i otrzymanie na nie odpowiedzi może chociaż częściowo pozwoli mi uporządkować myśli. Mam 16 lat, chodzę do szkoły średniej, ale już od początku roku szkolnego zauważyłam, że znacząco różnię się od moich rówieśników. Od dziecka wiedziałam, że jestem introwertykiem i kochałam spędzać czas samotnie, pozwalało mi to na wyciszenie i relaks. Wielokrotnie byłam nierozumiana nawet w rodzinie, bo zamiast pojawić się na przyjęciu, to ja wolałam zamknąć się w pokoju i robić sobie swoje rzeczy, nazywano mnie egoistką, samolubem itd. Ludzie zawsze mnie męczyli, tylko nieliczni dodają mi energii i to normalne, ale bycie kimś takim w środowisku pełnym ludzi towarzyskich, ekstrawertycznych zaczęło sprawiać, że po raz pierwszy w życiu zakwestionowałam czy aby na pewno to normalne. Nie lubię wychodzić z domu, przebywać w hałaśliwych miejscach, bo szczególnie po dużej ilości bodźców dopada mnie zmęczenie. Mój idealny dzień to taki spędzony samotnie, z książką, muzyką, czy jakimś hobby, nawet nic nie robiąc. Moja potrzeba samotności nasiliła się w trakcie pandemii-kiedy inni tęsknili za ludźmi, dla mnie było to błogosławieństwo, że nie muszę nigdzie iść, z nikim się spotykać. Kolejnym punktem jest fakt, że nie mam żadnych znajomych, co dopiero przyjaciół, nie przeszkadzało mi to, ale szkoła średnia uświadomiła mi, że kiedy każdy rozmawia z każdym, ja stoję na boku. Można powiedzieć, że sam fakt posiadania rodziny mi wystarcza, ci ludzie mnie nie męczą, bo są mi bliscy. Mam świadomość, że w klasie jestem postrzegana jako ktoś dziwny, ze względu na swoje cechy. Nie umiem zaufać komuś po tygodniu, czasami mam wrażenie, że zatraciłam zupełnie umiejętność zawiązywania przyjaźni, bo ile razy próbowałam, tyle razy się zawodziłam. Nie potrafię przyjmować do siebie myśli, że ktoś naprawdę może chcieć mnie poznać, zawsze mam wrażenie, że rozmawia ze mną z litości, bo jestem poza grupą. Myślenie o tym doprowadziło mnie do tego, że zaczęłam zastanawiać się, czy mój sposób spędzania czasu nie jest zbyt dziwny, czy chociażby to, że w piątkowy wieczór wolę obejrzeć sobie Netflixa i posłuchać muzyki nie jest stratą czasu. Uwielbiam spędzać czas ze samą sobą, moje ulubione czynności przynoszą mi więcej szczęścia niż kontakty międzyludzkie, a czasami czuję, że to nie w porządku, że marnuję swoje najlepsze lata na Netflixa, książki i inne tego typu rzeczy, zamiast tworzyć wspomnienia. Naprawdę gubię się w tych myślach, nagle mój introwertyzm wydaje mi się dziwny.
wypalenie zawodowe

Wypalenie zawodowe - przyczyny, objawy i jak sobie z nim radzić?

Czy czujesz się ciągle zmęczony i zniechęcony do pracy? Możliwe, że doświadczasz wypalenia zawodowego – stanu wyczerpania, który dotyka coraz więcej osób. To poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne – sprawdź, jak sobie z nim radzić.