
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Jak pokonać...
Jak pokonać zagubienie i odnaleźć się w roli męża i ojca?
Witam, mam 28 lat. Mam żonę i 8-miesięcznego syna. Często czuję się zagubiony w decyzjach życiowych, często czuję się nie jak na swój wiek, tylko młodziej, niedojrzale. Mam problem, żeby dawać siebie w związku, żeby być dla kogoś w sposób bezinteresowny, żeby myśleć o drugim człowieku tak po prostu. Najgorszym w tej chwili problemem jest to, że jak przychodzi weekend, czyli czas wolny od pracy, kiedy spędzam go z rodziną, to jest tak, że nie podoba mi się, że muszę zająć się dzieckiem, bo myślę sobie, że mógłbym robić teraz coś innego, coś dla siebie. Niestety, często mnie odcina od emocji, od bycia obecnym tu i teraz, tak jakbym gdzieś w swojej głowie lawirował, tak jakbym żył w okreslony sposób, mając rodzinę, ale jednocześnie nie akceptował, że życie powiedzmy bez zobowiązań się skończyło i teraz jest czas większych poświęceń. Mam problem tożsamościowy, mam wrażenie, że na gruncie psychicznym nie potrafię zdecydować, jak mam żyć, jaką drogę życiową wybrać. Gdyby moja żona nie nalegała, żebyśmy mieli dziecko, to jak dla mnie moglibyśmy żyć bez zobowiązań jeszcze długo, ale ona zawsze powtarzała, że chce mieć rodzinę, a ja tego nie czułem, ponieważ cały czas pozostawałem na etapie zabawy w swojej głowie, bez zobowiązań. Dodam, że żona jest moją pierwszą i jedyną dziewczyną, jaką miałem. Mam wrażenie, że po prostu nie dorosłem do bycia mężem i ojcem, ale nie potrafię się do tego przyznać. Kocham żonę i syna, ale nie wiem, czy żyję tak, jakbym chciał, czy to życie jest takie, jakie świadomie wybrałem. Mam problem, bo po prostu nie czuję w sobie instynktu do działania, jestem pogubiony, tak jakbym nie wiedział, a raczej nie czuł w która stronę mam iść. Niepokoją mnie te odcięcia od żony, np. jak oglądamy razem telewizję. Jest jakiś dystans między nami. Jak byliśmy na etapie chłopak dziewczyna przed zamieszkaniem ze sobą, to tego dystansu absolutnie nie było. Może po prostu jest tak, że nigdy nie potrafiłem ostatecznie zdecydować, czy chcę iść drogą posiadania rodziny czy po prostu odejść i żyć w inny sposób. Proszę o podpowiedź, co zrobić, żeby móc odnaleźć radośc z życia.
LL
Katarzyna Rynkiewicz
Pytanie dotyka bardzo ważnego momentu w cyklu życia rodziny – przejścia od pary do rodziny z dzieckiem. To naturalny etap, w którym wiele osób doświadcza kryzysu tożsamości: dawny styl życia znika, a nowa rola jeszcze nie jest oswojona.
Rodzina jest systemem, zmiana w jednej osobie wpływa na całość. Warto rozmawiać z żoną o tym, jak dzielić obowiązki, ale też jak pielęgnować związek. Bo bycie rodzicami to jedno, a bycie parą drugie.
Może warto postawić pytanie trochę inaczej: Co mogę zrobić dziś, żeby moje życie było bardziej w zgodzie ze mną i z tym, co już jest faktem?
Pozdrawiam
Katarzyna Rynkiewicz
psycholog, psychoterapeuta systemowy w trakcie certyfikacji
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Joanna Łucka
Dzień dobry,
wyobrażam sobie, że dużo się teraz u Pana dzieje. Zarówno na płaszczyźnie codziennych zobowiązań i organizacji, jak i przetwarzania, rozmyślania, ale także emocji. Decyzja o zebraniu tych myśli i emocji, a także opisania ich tutaj może być tym pierwszym krokiem do podjęcia działań, które pomogą Panu przywrócić wspomnianą radość z życia.
Uznanie i akceptacja, że może być Panu teraz trudno, że doświadcza Pan bardzo złożonych odczuć, to ważny etap w procesie godzenia się i rozumienia swojej tożsamości, o której Pan pisze. Jednoczesne uczucie miłości i wdzięczności za Pana bliskie osoby, a także poczucie, że nie jest Pan pewien, czy to czas, miejsce i obowiązki, w które chce być Pan teraz zaangażowany, to wyczerpujące połączenie. Może budzić poczucie beznadziei i bezradności. Dlatego to tak ważne, że zdecydował się Pan je rozpoznać i nazwać.
Myślę, że trudno byłoby znaleźć takie słowa i rozwiązania, które mogłyby stanowić remedium na sytuację i emocje, których Pan obecnie doświadcza. Dlatego zachęcam do rozważanie konsultacji psychologicznej, gdzie będzie miał Pan okazję doświadczenia zarówno siebie, jak i uwagi oraz zrozumienia dla Pana przeżyć. Dzięki bezpośredniemu kontaktowi psycholog lub psychoterapeuta ma okazję odnieść się z pełną uważnością w sposób zindywidualizowany do Pana potrzeb i możliwości wsparcia.
Z takiej usługi może Pan skorzystać prywatnie (np. na tym portalu, wyszukując odpowiednią osobę poprzez Formularz Doboru) lub na NFZ - wówczas przydatne będzie skierowanie na wizytę psychologiczną od lekarza rodzinnego. Więcej informacji może znaleźć Pan np. tutaj.
Życzę Panu wszystkiego dobrego!
Pozdrawiam serdecznie
Joanna Łucka
psycholożka i psychoterapeutka w trakcie certyfikacji
Maria Krawczyk
Dzień dobry,
wchodzenie w nowe role życiowe jest nierzadko bardzo trudnym doświadczeniem. Wybór jednej opcji życiowej oznacza automatycznie utratę wielu innych. Czasem pomaga pozwolenie sobie na przeżycie żałoby po tym, czego się nie wybrało, opłakanie tego. Bywa, że potem można łatwiej odnaleźć sens i radość z tego, co już się ma.
Myślę, że obok psychoterapii indywidualnej pomysłem godnym wypróbowania byłoby dołączenie do męskiego kręgu. W gronie innych mężczyzn łatwiej o odnalezienie tego, co dla Pana oznacza bycie mężczyzną.
Wszystkiego dobrego!
Maria Krawczyk
Anna Gibaszek-Mądry
Dzień dobry,
Pana pytanie jest bardzo poruszające i wymagające odwagi, aby przyznać się do poczucia zagubienia, że ojcostwo nie wygląda tak, jak Pan sobie to wyobrażał.
Widzę, że zmaga się Pan z konfliktem wewnętrznym: z jednej strony kocha Pan swoją rodzinę: żonę i syna a z drugiej ma Pan poczucie utraty wolności. Pojawia się wątpliwość, czy obecne życie było Pana świadomym wyborem.
To z czym Pan się obecnie zmaga, doświadcza wielu młodych rodziców, zwłaszcza gdy rodzicielstwo pojawiła się, zanim sami poczuli do niego gotowość. To nie znaczy, że coś z Panem "nie tak". Raczej, że przechodzi Pan przez trudny moment dostosowania się do nowej roli, która wymaga czasu.
Myślę, że warto, aby Pan spokojnie spróbował nazwać swoje potrzeby: co jest dla Pana dzisiaj ważne, jakie ma Pan potrzeby: czas na sport, spotkania z przyjaciółmi ...itp. Szczera rozmowa z żoną, w której spróbuje Pan podzielić się swoimi odczuciami i potrzebą przestrzeni, aby odnaleźć się w nowej roli. Niech da sobie Pan prawo do dojrzewania do roli ojca. To proces, w którym stopniowo uczymy się równowagi między rodziną a sobą.
To, co zwraca moją uwagę, to fakt, że szuka Pan wsparcia, aby było lepiej. To znak, że bardzo Panu zależy na rodzinie, a to najlepsza motywacja do zmiany.
Trzymam za Pana kciuki!
Z pozdrowieniami
Anna Gibaszek-Mądry
Psychoterapeuta
Katarzyna Świdzińska
To, co piszesz, jest bardzo ważne i bardzo ludzkie. Mówisz szczerze o rzeczach, które wielu mężczyzn czuje, ale niewielu ma odwagę je nazwać.
To zupełnie naturalne, że czujesz zagubienie. Ogromne zmiany, takie jak ojcostwo, często uruchamiają pytania o tożsamość, sens życia, własne potrzeby. Twoje emocje nie są dowodem na to, że coś z Tobą nie tak, tylko że jesteś w procesie.
Nie musisz od razu wiedzieć, jak chcesz żyć. Możesz być jednocześnie kochającym mężem i ojcem i kimś, kto nadal szuka swojej drogi, to nie jest sprzeczność. Kluczem może być nieosądzanie siebie za te odczucia, tylko ich słuchanie.
Warto, byś miał przestrzeń tylko dla siebie, w której mógłbyś przyjrzeć się temu, co jest naprawdę Twoje. Może rozmowa z terapeutą mężczyzn, który zna specyfikę kryzysów tożsamościowych u młodych ojców, byłaby pomocna.
Masz prawo się gubić, masz prawo się wahać. I nadal możesz budować więź z żoną i dzieckiem, nawet jeśli nie czujesz się gotowy w 100%. Gotowość nie zawsze wygląda tak, jak ją sobie wyobrażamy.
Daj sobie czas. Szukaj małych chwil autentyczności, a nie całej odpowiedzi od razu.
Pozdrawiam,
Katarzyna Świdzińska
Psycholog okołoporodowy, dzieci i młodzieży
Lucio Pileggi
Widzę, że Pan cierpi z powodu takich stanów odcięcia oraz braku decyzji i motywacji. Na pewno nie jest łatwo tak żyć i nie móc korzystać z relacji w rodzinie.
Nie można tutaj podać jednej prostej wskazówki, ponieważ powinien Pan najpierw zintegrować te różne części swojej tożsamości i lepiej rozumieć siebie.
Zalecana byłaby praca z psychologiem lub psychoterapeutą, aby mógł Pan akceptować swoje tożsamości i odpowiedzialności bez poczucia winy i lęku, a jednocześnie szukać i budować podstawowe wartości, tworzyć nową motywację i nowe cele życiowe, rozwijać umiejętność bycia tu i teraz oraz korzystać z życia tak, jak Pan pragnie.
Motywacja nie spada nam z nieba, ale pojawia się i rośnie dzięki działaniu.
Zachęcam Pana do podejmowania tego pierwszego kroku – od niego zaczynają się najciekawsze przygody.
Lucio Pileggi, Psycholog
Patrycja Stajer
Dzień dobry,
Sporo ważnych rzeczy dzieje się w Pana życiu i być może jest to dobry moment, żeby sobie te różne kwestie, trudności poukładać we współpracy z psychoterapeutą.
Nikt nie da Panu gotowej odpowiedzi, bo to jest coś, do czego może Pan dojść podczas psychoterapii.
Może Pan ją podjąć w ramach nfz (Poradnie Zdrowia Psychicznego) bądź prywatnie.
Elżbieta Byzdra-Rafa
Dzień dobry🙂
Myślę, że pytania, które Pan zadaje, to dobry temat na terapię indywidualną. Warto się przyjrzeć Pana potrzebom, trudnościom, wzorcom i przekonaniom wyniesionym z rodziny pochodzenia 🙂
Pojawia się też temat stawiania granic i wyrażania swoich potrzeb. Pisze Pan, że zdecydował się na dziecko pod wpływem nacisku żony... Co się stało, że podjął Pan taką decyzję? Czy lęk przed ewentualnym rozstaniem, czy przekonanie, że " jakoś to będzie"? W każdym razie syn jest już na świecie i potrzebuje Waszego wsparcia, waszej miłości i bezpieczeństwa...
Terapia pomoże też zdecydować Panu/Wam jakie rozwiązanie tej sytuacji będzie najmniej obciążające dla dziecka... Być może byłby to też obszar do pracy na terapii par...
Pozdrawiam
Elżbieta Byzdra-Rafa
terapeutka Gestalt
Magdalena Leo
Rozumiem, że jest Pan obecnie w sytuacji jakiegoś kryzysu. Czasem tak się zdarza, a nawet często w sytuacjach np. całkowitej zmiany stylu życia. Urodzenie dzieci, czy wejście w związek małżeński z jednej strony są szczęśliwymi momentami, ale z drugiej mogą też wywołać kryzys np. w związku, kryzys tożsamościowy. Dobrą informacją jest to, że kryzys to nie tylko "coś złego", to zazwyczaj ma doprowadzić do rozwoju człowieka. Rozumiem, że być może Pan się teraz czuje pogubiony, nie wie, co myśleć na swój temat, nie wie, jak zachować się w domowym środowisku - to prowadzi do emocjonalnego odrętwienia, o którym Pan pisze. Myślę, że dobrą strategią byłoby podjęcie psychoterapii lub nawet kilku sesji wsparcia psychologicznego.
Magdalena Leo
Psychoterapeutka, Psycholog
Paulina Habuda
Dzień dobry,
To naturalne, że doświadcza Pan tak różnych, nieraz sprzecznych i trudnych uczuć. Założenie rodziny - ślub, posiadanie dzieci - to oprócz tego, że są to wydarzenia wspaniałe, to są również bardzo stresujące i zmieniające życie. Często dla wielu osób nie jest łatwe przystosować się do nowej sytuacji. Z jednej strony coś zyskujemy - rodzinę. Z drugiej coś tracimy - dawne życie. Istotne jest rozumieć, że każdy wybór łączy się z jakimś rodzajem straty.
Być może Pan jeszcze nie przepracował tego, co może Pan odbierać jako utratę swobody, wolności. Pojawiają się pytania o potrzeby i tożsamość. To są bardzo ważne pytania i to, że się pojawiają, świadczy o rozwoju, o przechodzeniu pewnych etapów w życiu. Myślę sobie jednak, że w takich sytuacjach obiektywizm innej osoby może być pomocny - dlatego zachęcałabym do rozmowy z psychologiem.
Ważne też może być odzyskanie bliskości i intymności między Panem i żoną. Tutaj specjalista, np. terapeuta par również może pomóc.
Proszę również pamiętać o takim przysłowiu "trawa jest zawsze bardziej zielona po drugiej stronie płotu".
Pozdrawiam,
Paulina Habuda
Psycholog, Seksuolog

Zobacz podobne
Dzień dobry. Mój mąż z pozoru to normalny, w miarę cichy i opanowany człowiek (tak postrzegają go ludzie wokół). Ma dobrą pracę, dobre zarobki, ale wszędzie widzi problem i jak nawet coś niewielkiego się pojawia, to zachowuje się, jakby walił się świat i wyżywa się na mnie, reagując nerwowo i złością. W pracy jest specjalista, ale zawsze daje sobie wejść na głowę, a potem narzeka, że ma za dużo wszystkiego. Często narzeka na pracę, ale nie robi nic, aby znaleźć inną. Dodatkowo ostatnio zachował się okropnie u moich rodziców, po prostu nagle się na coś obraził (nikt nie wiedział, za co) usiadł z "dziobem"w telefonie i się do nikogo nie odzywał przez prawie cały dzień. Dowiedziałam się po powrocie do domu, że z którejś rozmowy wywnioskował, że jego teściowe głosowali w wyborach na kogoś, komu on jest przeciwny. I nie da.się mu przetłumaczyć, że to nie jego sprawa i polityka nie powinna psuć relacji rodzinnych. Czuję się z tym strasznie do dziś, jest mi ciężko na duszy i stresuje się czy teraz pojadę sama z dziećmi na święta, czy on zechce też jechać. Dodam, że mieszkamy za granicą, więc rodziców odwiedzamy rzadko. Jest też człowiekiem, który nie potrafi rozmawiać, często przyznaje mi rację, że jego zachowanie jest głupie, ale i tak wiecznie się to powtarza. A ja mam wieczny ból brzucha, stresując się, jak zareaguje na jakąkolwiek niezbyt pozytywna informacja.
Witam serdecznie, byłam szczęśliwą mężatką przez 34 lata. Proszę mi wierzyć, nasze życie było dobre, dzieci, wnuki to były nasze priorytety. Byliśmy przykładem dla wielu osób. Nagle mąż oznajmił mi, że nie czuje się szczęśliwy i chce odejść. Świat mi się zawalił i mimo że jesteśmy trzy lata po rozwodzie, zawalony jest dalej. Było bardzo ciężko, ale mamy, że sobą w miarę dobry kontakt. Pozwoliłam mu odejść, chociaż zanim to się stało, wymęczył mnie bardzo przez rok odchodzenia. Myślę, że się bał tej decyzji i cały czas mnie trzymał w zanadrzu. Domyśliłam się, że prawda jest bardzo prosta. Miał romans w pracy (w naszej firmie) i miałam rację, obecnie ta kobieta mieszka w moim domu, śpi w moim łóżku itd. Jak to często bywa w tej sytuacji, traci się też inne rzeczy. Dla wielu osób stałam się przezroczysta, ponieważ byliśmy bardzo zamożni, po rozwodzie mój status materialny bardzo się zmienił. Zostali tylko Ci szczerzy, prawdziwi przyjaciele i to jest jedyny plus tej tragedii. Mamy dzieci już dorosłe 30+, i tu mam problem. Proszę mi wierzyć, że ja przeżyłam prawdziwy dramat, to wszystko widziały moje dzieci. Dzieci mają dobry kontakt z mężem i jego partnerką. I to jest dla mnie ok. Jednak moja córka bardzo i na wyrost zaakceptowała tą sytuację. Nie ma w niej empatii, współczucia i zrozumienia dla moich uczuć. To cholernie boli. Nie mogę źle mówić o partnerce męża, nie mogę cierpieć, jej syn ma mówić do nowej partnerki babciu itd. Nowa kobieta niestety nie ma klasy i komentuje, że nie powinnam dostać pieniędzy w rozliczeniu od męża, bo to on zarabiał, że uratowała mój dom, bo jak ja w nim mieszkałam, to był syf itd. Cierpię w ciszy, bo co mam zrobić. Teraz ex bierze ślub i moja córka ma być świadkową i tego już nie dam rady znieść, jak ona może być świadkiem ich miłości i szczęścia, kiedy wie, z jaką premedytacją wysadzili mnie z mojego życia, jaka krzywda się za tym kryje. Jestem jej matką i znowu czuje się zdradzona. Ona nie chce ze mną o tym rozmawiać. Poważnie zastanawiam się nad zerwaniem z nią kontaktów. Kocham ją bardzo, ale tak nie może być. Jestem upokorzona, oszukana i brak minimum lojalności od corki bardzo mnie boli. Przecież może iść na ślub, nie musi być od razu świadkową. I zastanawiam, się czy mam moralne prawo porozmawiać z byłym o sprawach majątkowych, przecież to co on ma, wypracowaliśmy przez 34 lata bycia razem. Nie wyobrażam sobie, żeby to trafiło w ręce obcej osoby, a nie naszych dzieci.
Dzień dobry,
piszę w takiej sprawie: od kilku miesięcy zmagam się z problemem co do mojej żony. Od jakiegoś czasu jestem o nią zazdrosny tak bardziej niż kiedyś i każdego potencjalnego faceta traktuje jak zagrożenie. I nie radzę sobie zbytnio z tym. Co zaczyna bardzo irytować moja żonę i mówi mi o tym. Żebym się ogarnął, bo wchodzi to na tory takiego toksycznego związku. Chcę walczyć z tym, ponieważ też niszczy mnie to od środka. Jestem rozjechany emocjonalnie i potrzebuje pomocy. Mam 36 lat, żona 32. Mamy 9- letniego syna, mieszkamy na wsi i mamy trochę ograniczony kontakty z ludźmi, bo ja tylko do pracy od 6 do 16 tak od 11 lat, odkąd się z żoną "mamy". Proszę o pomoc, moja żona jest wspaniała, troskliwa, kochana, ale też mówi, że potrzebuje trochę "swobody". Dziękuję i pozdrawiam. Proszę pomóżcie mi.
Witam wszystkich :) Zwracam się do was po poradę, doświadczenia i pomoc. Jestem w toksycznym związku 10 lat. Mój chłopak mnie nie szanuje, olewa, na moje potrzeby i uczucia reaguje ignorancją lub obojętnością. Nie zależy mu na mnie. To, co do mnie mówi, czy piszę, nigdy nie idzie z czynami. Najchętniej woli spędzać czas z kumplami i pić alkohol. Przyznał się w końcu po 10 latach, że jest alkoholikiem i że nie ma szacunku do kobiet. Zatkało mnie. Obecnie studiuje w innym mieście i zadaje się z nowym chłopakiem. Może dlatego chce być szczery? Naprawdę nie wiem. Dlaczego o tym pisze teraz? Bo jest coraz gorzej między nami od tego roku i nie wiem co robić? Rok temu układało się nam w miarę. Widziałam że, mu zależy na mnie i starał się, żebyśmy fajnie spędzali ze sobą na różne sposoby czas. Teraz to katastrofa. Mi oczywiście zawsze na nim zależało, ale ostatnio przestało mi na nim zależeć. Też mi na nim nie zależy i chcę go w końcu zostawić. Przed tym muszę psychicznie się przygotować, w tym momencie oddaliłam się od niego fizycznie i psychicznie, po miesiącu chcę z nim zerwać już na poważnie i jeszcze w tym starym roku zamknąć rozdział. Czy słusznie?

