30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Jak pomóc 11-letniej córce z problemami emocjonalnymi i trudnościami w relacjach?

Dzień dobry, od jakiegoś czasu zastanawiam się, czy moja córka zachowuje się w sposób normalny jak na 11 lat, czy potrzebuje specjalisty - psychologa spoza szkoły. Zwraca się do nas - rodziców na "Ty", do dorosłych innych też się zdarza, czasem robi histerie - wówczas krzyczy, płacze, ewidentnie ma problem z emocjami. O wszystko ma do mnie pretensje. Rok temu zmieniliśmy jej klasę ze względu na hejt ze strony rówieśników. Nie potrafiła nic odpowiedzieć na przykre słowa z ich strony. Dużo płakała i wręcz mówiła, że jest nieszczęśliwa. Zapisałam ją do psychologa szkolnego, ale nic się nie zmieniło w jej zachowaniu. Od dziecka miała też problem z akceptacją faktu, iż pojawił się na świecie brat, który ma teraz 9 lat, ale ostatnio jest naprawdę bardzo niemiła dla niego. On ma zainteresowania, pasje, a córka nie. On ma kolegów, córka nie. Nigdy nikogo nie faworyzowałam w żaden sposób. Dużo rozmawiamy, tłumaczymy. Nie wiem, co mam jeszcze zrobić. Proszę o poradę.
User Forum

Magda

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Pani Magdo, opisuje Pani sytuację, która jest dużym obciążeniem dla całej rodziny, a zachowania córki są dla Pani trudne.

W wieku 11 lat dzieci wchodzą w okres dojrzewania, ale u Pani córki nakładają się na to trudne doświadczenia: historia hejtu rówieśniczego oraz silna, nieprzepracowana rywalizacja z bratem. Psycholog szkolny zazwyczaj zajmuje się interwencją doraźną, natomiast Pani córka wydaje się potrzebować pogłębionej diagnostyki i terapii poza szkołą.

Na co warto zwrócić uwagę z perspektywy psychologicznej?

To, co nazywa Pani histerią, to prawdopodobnie wybuchy nagromadzonego napięcia. Po doświadczeniu hejtu córka może mieć obniżone poczucie własnej wartości i czuć się bezpiecznie tylko w domu, dlatego to na Państwa przelewa całą złość i frustrację.

Poczucie, że brat jest lepszy bo ma pasje i kolegów, może nasilać u niej mechanizm obronny w postaci niechęci do niego. Ona może czuć się gorsza i przez to wycofywać się z relacji rówieśniczych.

Skoro rok temu nie potrafiła odpowiedzieć na hejt, prawdopodobnie brakuje jej kompetencji społecznych i asertywności. To buduje w niej poczucie bezradności, która zamienia się w krzyk w domu.

Moja sugestia - warto udać się do psychologa dziecięcego lub terapeuty pracującego w nurcie poznawczo-behawioralnym. Terapeuta pomoże córce zrozumieć jej emocje, nauczy ją asertywności oraz pomoże odbudować poczucie sprawstwa. Dodatkowo, warto rozważyć konsultację dla Państwa jako rodziców, abyście wiedzieli, jak reagować na wybuchy, by nie pogłębiać wzajemnej frustracji.

Zwracanie się w bezpośredni sposób (na Ty) do dorosłych w tym wieku często nie jest brakiem szacunku, a raczej próbą zamaskowania lęku lub szukania równej pozycji w świecie, w którym dziewczynka czuje się obecnie słaba.

Wszystkiego dobrego.

Psycholog Bożena Nagórska

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Julia Otremba

Julia Otremba

Dziękuję, że tak szczerze opisała Pani sytuację – widać, że bardzo zależy Pani na córce i że uważnie obserwuje Pani jej emocje i zachowanie. To, co Pani opisuje, nie jest „zwykłym buntem” czy typowym okresem dojrzewania – sygnalizuje, że córka może mieć trudności z regulowaniem emocji, radzeniem sobie z odrzuceniem czy stresem, a także z budowaniem relacji społecznych.

Zachowania, które Pani wymienia – częste histerie, krzyk, trudności w relacjach z rówieśnikami, negatywne nastawienie wobec brata, poczucie nieszczęścia – mogą być objawem tego, że córka nie radzi sobie z emocjami i frustracją w sposób adekwatny do wieku, mimo że sama sytuacja może wydawać się „normalna” w oczach dorosłych. To, że psycholog szkolny nie przyniósł poprawy, nie oznacza, że problem jest nieistotny – psycholodzy szkolni mają zwykle ograniczony czas i możliwość pracy indywidualnej, a niektóre trudności wymagają bardziej pogłębionej diagnozy i terapii poza szkołą.

Kilka rzeczy, które można wziąć pod uwagę:

Specjalistyczna ocena psychologiczna
Warto umówić córkę do psychologa dziecięcego lub psychoterapeuty, który pracuje indywidualnie z dziećmi. Specjalista będzie mógł ocenić jej funkcjonowanie emocjonalne, kompetencje społeczne i ewentualne trudności rozwojowe.

Regulacja emocji i budowanie kompetencji społecznych
Dzieci, które mają problem z wyrażaniem emocji i radzeniem sobie ze stresem, często potrzebują konkretnej pracy nad strategiami radzenia sobie z frustracją, rozpoznawaniem uczuć i komunikowaniem ich w bezpieczny sposób.

Wzmacnianie zainteresowań i relacji rówieśniczych
Córce może pomóc zachęcanie do odkrywania pasji i zajęć, w których czuje się kompetentna. To wzmacnia poczucie własnej wartości i ułatwia budowanie przyjaźni.

Wsparcie rodzicielskie
Ważne jest, żeby w codziennych sytuacjach zachować spokój i konsekwencję, nawet gdy emocje dziecka są bardzo intensywne. Dzieci uczą się regulacji emocji obserwując dorosłych.

To, co Pani opisuje – trudności w relacjach, wybuchy emocji, silne reakcje na stres, brak pasji i izolacja rówieśnicza – sugeruje, że warto działać teraz, zanim trudności się utrwalą. Skierowanie córki do psychologa poza szkołą nie jest „karą” ani oznaką porażki rodzica – to inwestycja w jej zdrowie emocjonalne i relacyjne.

1 miesiąc temu
Łukasz Dyłka

Łukasz Dyłka

To, co Pani opisuje, wygląda na realny problem emocjonalny, a nie na „trudny charakter” czy zwykły bunt. Krzyk, histerie, pretensje, trudności w relacjach, zazdrość wobec brata i historia hejtu bardzo często idą w parze z niskim poczuciem własnej wartości i bezradnością. Dziecko nie robi tego „na złość”. Ona najpewniej po prostu nie radzi sobie z tym, co czuje.

 

Zmiana klasy była potrzebna, ale takie doświadczenia zostają w głowie na długo. Nawet jeśli teraz jest spokojniej, ona nadal może czuć się gorsza, niewystarczająca, bez miejsca dla siebie. Brak pasji i kolegów często jest skutkiem, a nie przyczyną problemu.

 

Psycholog szkolny to często za mało przy takich trudnościach. Tam zwykle nie ma czasu ani warunków na głębszą pracę. W tej sytuacji naprawdę warto poszukać psychologa lub psychoterapeuty dziecięcego poza szkołą. Najlepiej kogoś, kto pracuje też z rodzicami, a nie tylko z dzieckiem.

 

Na co dzień proszę spróbować jednego ważnego rozróżnienia: emocje akceptować, zachowania nie. Czyli „widzę, że jesteś strasznie zła” zamiast „przestań się tak zachowywać”, ale jednocześnie jasne granice wobec krzyku czy bycia niemiłą wobec brata. Długie tłumaczenia w trakcie histerii zwykle nic nie dają.

I jeszcze jedno, bardzo ważne. Z tego, co Pani pisze, nie widać zaniedbania ani faworyzowania. Widać zmęczonego rodzica, który naprawdę próbuje. To nie jest Pani porażka.

 

Jeśli chce Pani, psycholog może pomóc w trzech konkretnych rzeczach: jak powiedzieć córce o wizycie u specjalisty, jak reagować w momentach wybuchów i jak wybrać dobrego psychologa dla dziecka w tym wieku.

 

1 miesiąc temu
Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

Dzień dobry, 

 

To, co Pani opisuje, nie brzmi jak typowy "nastoletni bunt" czy "złe wychowanie", a na zachowanie dziecka, które mierzy się z bardzo silnymi emocjami i nie najlepiej radzi sobie z tym stanem. 

Doświadczenia z poprzedniej klasy mogły mocno wpłynąć na samoocenę córki i jednocześnie wywołać u niej poczucie odrzucenia i niesprawiedliwości. Problemy z regulacją emocji mogą wskazywać na pewne przeciążenie psychiczne, natomiast brak poprawy po wizytach u psychologa szkolnego pokazuje, że być może otrzymana tam pomoc była niewystarczająca. 

Warto zglosić się do psychologa dziecięcego/młodzieżowego poza szkołą. To cudownie, że spędza Pani czas na rozmowie z córką, jednak możliwe, że rozmowy z rodzicami nie wystarczą i córka potrzebuje więcej wsparcia "z zewnątrz". To, że Pani szuka pomocy i nie bagatelizuje sytuacji, jest ogromnie ważne i dobre. Pani córka potrzebuje teraz bezpiecznej przestrzeni, w której ktoś pomoże jej nazwać i poukładać to, co w środku jest bardzo trudne.

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

1 miesiąc temu
Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 


czytając pani pytanie tak sobie myślę, że zachowanie Pani córki może sugerować, że pod maską oporu i buntu kryje się ogromny ból emocjonalny oraz niskie poczucie własnej wartości, szczególnie po doświadczeniach hejtu, które prawdopodobnie zniszczyły jej wiarę w siebie. Przechodzenie na „Ty” do dorosłych czy wybuchy złości mogą być próbą odzyskania kontroli w świecie, w którym być może czuje się gorsza od rówieśników i brata, a jej pretensje wobec Pani mogą paradoksalnie być sygnałem poczucia bezpieczeństwa. To przy Pani czuje, że może wyrzucić z siebie nagromadzone napięcie. Trudności w relacji z bratem, który odnosi sukcesy towarzyskie, nasilają w niej poczucie bycia „tą gorszą”, co sprawia, że każda próba rozmowy czy tłumaczenia może być przez nią odbierana jako kolejna forma nacisku lub pouczania. Warto zwrócić uwagę na to, że psycholog szkolny często dysponuje ograniczonym czasem i może również nie mieć doświadczenia terapeutycznego. Dlatego warto rozważyć terapię indywidualną poza szkołą, która pomoże córce zbudować kompetencje społeczne i nauczy ją konstruktywnego radzenia sobie z emocjami, zamiast uciekania w agresję czy płacz. Ważne, aby w proces ten włączyć także wsparcie dla Państwa jako rodziców, by wspólnie wypracować metody komunikacji, które nie będą kończyły się eskalacją konfliktu.


Życzę wszystkiego dobrego! 
Natalia Przybylska 

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry Pani Magdo,

 

Dziękuję za tak szczerą i poruszającą wiadomość. Słyszę w niej dużo bezradności, zmęczenia i troski o córkę a także Pani staranie, by naprawdę ją zrozumieć i jej pomóc. To bardzo ważne i już samo w sobie świadczy o Pani uważności jako mamy.

Z opisu widać, że córka przeżywa silne emocje, z którymi trudno jej sobie poradzić :złość, żal, poczucie niesprawiedliwości a być może także samotność i zazdrość. Zmiana klasy, doświadczenie hejtu, brak relacji rówieśniczych oraz porównywanie się z młodszym bratem mogą bardzo wzmacniać jej napięcie i poczucie bycia „gorszą” lub niewidzialną. Histerie i pretensje często są w takim wieku sposobem wołania o pomoc, gdy dziecko nie ma jeszcze narzędzi, by powiedzieć, co naprawdę boli.Chciałabym zaprosić Panią do krótkiej refleksji:

W jakich momentach zauważa Pani, że córka funkcjonuje choć trochę spokojniej lub łagodniej?

Co wtedy jest inaczej :w sytuacji, w relacji, w Pani reakcji?

Gdyby córka miała powiedzieć jedno zdanie o tym, czego najbardziej teraz potrzebuje, co Pani intuicyjnie czuje, że by to było?

 Jak Pani rozpoznałaby, że sytuacja zaczyna iść w „wystarczająco dobrą” stronę, po czym byłoby to widać w codzienności?

 

To, że pomoc szkolna nie przyniosła zmiany, nie oznacza, że „nic się nie da zrobić”. Czasem dzieci potrzebują bezpiecznej, stałej relacji terapeutycznej poza szkołą, gdzie mogą nazwać trudne emocje i poczuć się naprawdę wysłuchane. Warto też pamiętać, że zachowanie córki nie jest oceną Pani jako mamy, raczej sygnałem, że ona sama bardzo się z czymś zmaga.

 

Jeśli Pani chce, z psychologiem można wspólnie zastanowić się, jakie kolejne małe kroki byłyby teraz najbardziej pomocne, tak aby było trochę lżej zarówno córce, jak i Pani. Proszę dać znać na forum.

 

 

Z pozdrowieniami

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry, 

dziękuję za tak dokładny opis sytuacji. To, co Pani pisze, brzmi jak duże przeciążenie emocjonalne córki, które nasiliło się po trudnych doświadczeniach rówieśniczych, i przedkłada się  to na relacje z Panią i z bratem. Widzę też, że zrobiła Pani już wiele, żeby jej pomóc: zmiana klasy, kontakt z psychologiem szkolnym, rozmowy i szukanie dalszego wsparcia — to pokazuje Pani uważność i konsekwencję.

Nie da się rzetelnie ocenić „czy to normalne” na podstawie wiadomości, natomiast z opisu wynika, że warto przyjrzeć się temu spokojnie w konsultacji poza szkołą — po to, żeby zrozumieć, co córka przeżywa, co podtrzymuje trudności i czego dokładnie potrzebuje, aby poczuć się pewniej w relacjach i lepiej regulować emocje.

Żeby dobrze dopasować pomoc, proszę zastanowić się co byłoby dla Pani pierwszym zauważalnym znakiem, że sytuacja idzie w lepszą stronę, oraz czy od czasu, gdy zdecydowała się Pani napisać, wydarzyło się cokolwiek choć odrobinę lepszego — nawet mały wyjątek. 

Już Pani wiele zrobiła by pomóc córce, dlatego warto wprowadzić skoncentrowane rozwiązania.

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Opisuje Pani jednocześnie rzeczy typowe dla wieku jedenastu lat i kilka wyraźnych „czerwonych lampek”, które uzasadniają konsultację z psychologiem lub psychoterapeutą spoza szkoły, najlepiej taką, która pracuje z dziećmi w wieku późnoszkolnym i zna temat przemocy rówieśniczej oraz relacji rodzeństwa.

Nastolatki często są bardzo wrażliwe emocjonalnie, łatwo się irytują, reagują gwałtownie złością, płaczem, buntem wobec rodziców i poszukują większej niezależności i jest to element rozwoju tożsamości i emocji przed okresem dojrzewania.​ Typowe jest też to, że relacje z rówieśnikami zaczynają bardzo dużo znaczyć, a krytyka ze strony grupy może uderzać mocniej niż opinia rodziców.

Niepokoi natomiast, kiedy trudności w kontaktach z rówieśnikami są trwałe, dziecko ma mało lub wcale przyjaciół, często czuje się nieszczęśliwe, ma niską samoocenę i wycofuje się z aktywności. Sygnałem alarmowym jest też utrzymujący się smutek, poczucie odrzucenia, trudności w regulacji emocji jak częste „histerie”, wybuchy, trudność w radzeniu sobie z odrzuceniem, zazdrość o rodzeństwo, brak pasji.

 To, co Pani opisuje (dawny hejt w klasie, brak reakcji na przykre słowa, dużo płaczu, stwierdzenia, że jest nieszczęśliwa, brak paczki rówieśniczej i zainteresowań, nasilona niechęć do brata) przekracza ramy „zwykłego” buntu jedenastolatki i jest wystarczającym powodem, żeby szukać pogłębionej pomocy.

Do specjalisty warto się zgłosić, gdy dziecko ma przewlekłe trudności w relacjach z rówieśnikami (odrzucenie, brak kolegów, izolacja), pojawiają się silne, częste wybuchy złości, płacz, „histerie” i ciągłe poczucie krzywdy,

dziecko mówi, że jest nieszczęśliwe, a ta narracja trwa tygodniami lub miesiącami, napięcie „rozlewa się” na relacje domowe i powstaje  nasilona wrogość wobec rodzeństwa, poczucie niesprawiedliwości, konflikty.

Psycholog oceni, czy mamy do czynienia głównie z konsekwencją przemocy rówieśniczej, rywalizacją z bratem i kryzysem wieku, czy też z początkiem zaburzeń nastroju lub lękowych wymagających dłuższego leczenia. 

 W domu można zdobyć się na nazwanie problemu i normalizację i powiedzieć córce spokojnie, że widzi Pani, jak jest jej trudno z rówieśnikami, z bratem, z emocjami i że chce jej pomóc znaleźć kogoś, z kim będzie mogła bezpiecznie o tym porozmawiać. To ważne, by nie sprowadzać wizyty do „bo się źle zachowujesz”, tylko „bo jest ci naprawdę ciężko”.

Rozdzielenie problemu zachowania od wartości dziecka: np. „Nie zgadzam się, żebyś tak mówiła do brata, bo to go rani, ale to nie znaczy, że jesteś zła. Widzę, że jest w tobie dużo bólu i złości, z którą sobie trudno radzisz”.

Urealnianie porównań z bratem czyli unikanie komentarzy o tym, że on ma pasje i kolegów, a ona nie; raczej podkreślanie, w czym ona jest dobra (choćby drobiazgi) i szukanie z nią choć jednej aktywności, w której mogłaby się poczuć kompetentna (koło zainteresowań, zajęcia pozalekcyjne 1:1, indywidualne hobby) bardzo pomogą.

Granice przy braku szacunku będące jednoczesnym rozumieniu jej trudności emocjonalnych i jasnych zasad w stylu  „Możesz być zła, możesz płakać, ale nie możesz obrażać ani mnie, ani brata; jeśli zaczynasz krzyczeć i wyzywać, przerwiemy rozmowę i wrócimy do niej, gdy się uspokoisz”. To często wymaga konsekwentnego powtarzania.

Zazdrość o rodzeństwo, zwłaszcza gdy młodsze dziecko jest bardziej lubiane, ma więcej kolegów czy pasji, jest bardzo częsta i może nasilać się w okresach kryzysu u starszego dziecka. Dla córki brat może dziś być bolesnym lustrem: „On coś ma, ja nie mam”, co łatwo przekłada się na niechęć i złośliwość wobec niego, nawet jeśli obiektywnie nigdy go Pani nie faworyzowała. Można pomóc dziecku poświęcając mu  osobny czas jeden na jeden z córką (bez brata), gdzie nie ma tematów „brat, szkoła, problemy”, tylko przyjemność, unikanie porównywania ich do siebie , wzmacnianie małych pozytywnych interakcji między nimi .

 

Proszę  poszukać psychologa dziecięcego lub psychoterapeuty dzieci i młodzieży z doświadczeniem w pracy z  przemocą rówieśniczą, niską samooceną, trudnościami w relacjach rówieśniczych, konfliktami rodzeństwa.

Na pierwszą konsultację warto spisać najważniejsze sytuacje z hejtem i zmianą klasy, obecną częstotliwość „histerii”, zachowań wobec brata i wobec Pani, jak zmienia się nastrój córki w ciągu tygodnia (czy są „lepsze dni”), jak wygląda sen, apetyt, szkoła, koncentracja, używanie telefonu/Internetu.

Na tej podstawie specjalista zaproponuje plan w których znajdą się konsultacje indywidualne z córką, pracę z rodzicami, ewentualną terapię grupową lub trening umiejętności społecznych.

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Na lekcji bolał mnie brzuch, no i puściłam głośnego bąka. Kilka osób się ze mnie śmiało, i oczywiście się popłakałam. Czy powinnam się tym przejmować?
Mój syn uwielbia mojego brata, ma z nim największą więź. Przez to brat pozwala dzieciom na rzeczy, na które ja się nie zgadzam. Również syn nie chce relacji z moim partnerem.
Dzień dobry. Zwracam się z takim problemem, otóż jestem samotną matką dwójki synów w wieku 9 i 7 lat. Na co dzień pracuję a dziećmi zajmuje się mój brat z bratową, którzy mieszkają w tym samym domu co ja, tyle, że na dole. Niedawno poznałam partnera, ponad pół roku temu. Jestem z nim w ciąży i zamierzamy razem zamieszkać. W czym tkwi problem? Otóż moje dzieci a właściwie mój starszy syn kompletnie nie chce ze mną spędzać czasu, nie chce jeździć z nami na wspólne weekendy do partnera, gdyż uważa, że dzień bez wujka, czyli mojego brata i jego rodziny jest dniem straconym. To jest jedyny jego autorytet i nie widzi świata poza nim. Mój partner bardzo lubi dzieci, sam zresztą ma dwójkę i stara się wszystkich tak samo traktować, lecz więź mojego dziecka z wujkiem jest tak silna, że kompletnie żadna inna osoba się dla niego nie liczy. Jestem już bezradna. Nie wiem co mam robić. Mały ma zaległości w szkole, często nie chodzi, gdyż (cytuję) wujek pozwolił zostać w domu, mimo że ja jako matka mam inne zdanie. Na wiele rzeczy pozwala dzieciom, mimo że ja zakazuje. Ostatnio z partnerem założyliśmy małym aplikacje na telefon taką kontrolę rodzicielską, aby mniej czasu spędzali na tel i na grach, lecz brat kazał mi to usunąć, gdyż robię krzywdę dziecku. Czuję się kompletnie bezradna i bezsilna. Chcemy się przeprowadzić do partnera, to jest 35 km od naszego domu, ale wiem, że brat będzie mi robił problemy, że chce zabrać dzieci, poza tym wiem, że mój syn starszy nie będzie chciał się przeprowadzić i będzie się buntował. Proszę o pomoc, gdzie się udać i co robić 😪
Syn nie akceptuje mojego nowego związku, po śmierci mojego męża.
Mam problem z synem. Mój mąż nie żyje, poznałam 6 miesięcy temu innego faceta, jesteśmy razem, ale nie mieszkamy ze sobą. Ale kiedy idę się z nim spotkać, mój syn wydzwania do mnie co pół godziny i tak cały czas, dopóki nie wsiądę do auta i przyjadę do domu. Jestem już tym taka zmęczona. Co ja mam robić dalej? Czy przestać spotykać się z facetem, nie wiem gdzie leży wina?
Czy trudności Gabrysia z czytaniem mogą wskazywać na dysleksję?
Zauważyłam, że mój Gabryś ma trudności z nauką czytania, choć jego rówieśnicy nie mają takich problemów. Często myli litery, ma trudności z łączeniem dźwięków z literami i zapomina, co przeczytał chwilę wcześniej. Czasami też ma problem z wymawianiem słów, które wydają się dla mnie proste. Czy te objawy mogą wskazywać na dysleksję, czy to po prostu normalne trudności w nauce w tym wieku (6)? Jakie inne sygnały warto obserwować, aby jak najszybciej zareagować?
Czy wyjazd do pracy za granicą na 2 miesiące wpłynie na poczucie bezpieczeństwa moich dzieci?

Dzień dobry, aktualnie nie mam pracy. 

Uczę się niemieckiego od 2,5 roku. Pomyślałam, aby wyjechać do pracy Austria na 2 miesiące. Podszlifuje niemiecki oraz zarobie trochę kasy. Ale męczy mnie to, że muszę zostawić dzieci z tatą. Syn ma 17 lat mieszka w tygodniu w internacie, bo trenuje piłkę a córka 12 lat. Uczęszcza do szkoły podstawowej i dodatkowej muzycznej. Jest bardzo samodzielna. Obawiam się, ze mój wyjazd wpłynie na ich poczucie bezpieczeństwa i odbije się na nich w jakikolwiek sposób. Siostra mieszka obok -zawsze mogę na nią liczyć. Boję się o dzieci, żeby za jakiś czas nie miały do mnie żalu, że je zostawiłam na 2 miesiące. Jak ich uspokoić i czy to dobry pomysł?