
Jak pomóc nieśmiałej córce w nawiązywaniu relacji i radzeniu sobie ze stresem
Sylwia Skibińska
Dzień dobry Pani Moniko. Z samego opisu nie wynika, że z córką dzieje się coś niepokojącego. Introwersja, ostrożność w nawiązywaniu relacji czy mniejsza potrzeba inicjowania kontaktu mogą być po prostu częścią jej temperamentu. Tym bardziej że córka ma bliskie relacje z koleżankami, kolegami i bratem – to ważna informacja.
Zwróciłabym jednak uwagę na sytuacje, w których córka chciałaby coś zrobić, ale powstrzymuje ją stres lub lęk, np. wykonanie telefonu, rozpoczęcie rozmowy czy napisanie do osoby, która jej się podoba. Wtedy nie chodzi już wyłącznie o to, czy jest introwertyczką, ale o to, na ile napięcie ogranicza ją w codziennym funkcjonowaniu.
Jako mama może Pani przede wszystkim nie naciskać i nie wyręczać, ale zachęcać do małych kroków. Zamiast „po prostu zadzwoń”, można wspólnie przygotować wcześniej, co córka chce powiedzieć, a później pozwolić jej wykonać telefon samodzielnie. Podobnie w relacjach – nie musi od razu robić dużego „pierwszego kroku”, może zacząć od krótkiej wiadomości czy zwykłego pytania.
Nie próbowałabym jej zmieniać w bardziej przebojową osobę. Celem jest raczej to, żeby jej nieśmiałość czy stres nie decydowały za nią. Jeśli córka sama czuje, że chciałaby być odważniejsza, ale lęk regularnie ją blokuje, dobrym rozwiązaniem może być konsultacja z psychologiem i praca nad pewnością siebie oraz lękiem społecznym.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Katarzyna Jędrych
Dzień dobry!
Pani Moniko, dziękuję za Pani pytanie. Myślę, że odpowiedzi na Pani pytania może być naprawdę wiele. Zauważane przez Panią trudności mogą (ale nie muszą) wynikać z introwertycznego temperamentu, czy nieśmiałości.
Warto tutaj zapytać córkę, jak się czuje z tym, jak teraz wyglądają jej relacje? Może być tak, że ona nie widzi problemu. Jeśli, natomiast, chciałaby coś zmienić to warto stosować metodę małych kroków - zachęcać, ale nie oceniać i nie narzucać rozwiązań.
Zmiana środowiska ze względu na ukończenie szkoły średniej może być bardzo pomocne - wiele osób nabiera pewności siebie w budowaniu nowych relacji.
Pozdrawiam!
Katarzyna Jędrych
Psycholog
Jagoda Jek
To, co opisujesz, nie musi oznaczać żadnego problemu. Introwertyczność, nieśmiałość czy potrzeba czasu, żeby otworzyć się przed innymi, mogą być po prostu częścią temperamentu. Nie każdy ma łatwość w rozpoczynaniu rozmów, poznawaniu nowych osób czy robieniu pierwszego kroku w relacji.
Ważniejsze od tego, jak wygląda z zewnątrz, jest to, jak Twoja córka sama się z tym czuje. Jeśli jest jej dobrze z tym, że ma kilka bliskich, zaufanych osób i nie potrzebuje dużego grona znajomych, nie ma powodu, żeby traktować jej sposób funkcjonowania jako coś, co trzeba zmienić.
Inaczej wygląda sytuacja, jeśli sama chciałaby nawiązywać więcej relacji, ale lęk ją przed tym powstrzymuje. Wspominasz, że stresują ją np. telefony czy załatwianie niektórych spraw. Warto wtedy spokojnie zapytać, czego dokładnie się obawia, zamiast zachęcać ją jedynie: „po prostu zadzwoń” albo „napisz do niego”. Za takim blokowaniem może stać obawa przed oceną, odrzuceniem, popełnieniem błędu albo wiele innych rzeczy.
Jako mama możesz przede wszystkim pokazywać jej, że akceptujesz ją taką, jaka jest. Możesz też dawać jej przestrzeń do samodzielnego decydowania, kiedy i w jaki sposób chce nawiązywać kontakty. Rozpoczynanie rozmowy czy robienie pierwszego kroku w relacji to umiejętności, których można się nauczyć, ale nie są one miarą wartości człowieka.
Rozpoczęcie studiów może być dla niej okazją do poznania nowych osób, ale nie zakładałabym, że wraz z tym jej charakter się zmieni. Być może z czasem nabierze większej swobody, a być może nadal będzie osobą bardziej spokojną i ostrożną w relacjach — i jedno, i drugie jest w porządku.
Jeśli natomiast sama córka będzie czuła, że lęk bardzo ogranicza jej życie lub uniemożliwia jej robienie rzeczy, na których jej zależy, może warto zaproponować jej konsultację psychologiczną. Nie po to, by ją „naprawiać”, ale żeby lepiej zrozumieć tę blokadę i zobaczyć, czy potrzebuje w tym obszarze wsparcia.
~ Jagoda Jek, psycholożka
Wiktoria Woldan
Dzień dobry Pani Moniko,
Z tego, co Pani opisuje, córka wydaje się być wrażliwą, refleksyjną młodą osobą, która potrafi budować bliskie i wartościowe relacje. To, że niechętnie wychodzi z inicjatywą czy potrzebuje więcej czasu, aby otworzyć się na nowe znajomości, nie musi oznaczać niczego niepokojącego. U wielu osób jest to po prostu związane z temperamentem i sposobem przeżywania relacji. Warto zastanowić się przede wszystkim nad tym, jak sama córka się z tym czuje. Jeśli obecna sytuacja nie jest dla niej źródłem dyskomfortu, być może jest to naturalny dla niej sposób funkcjonowania. Jeśli natomiast zdarzają się sytuacje, w których chciałaby coś zrobić, ale zatrzymuje ją stres lub obawa, pomocne może być spokojne wspieranie jej w podejmowaniu małych kroków i budowaniu poczucia sprawczości.
Rozpoczęcie studiów to duża zmiana i często czas poznawania nowych ludzi oraz zdobywania większej pewności siebie. Wiele osób właśnie wtedy stopniowo nabiera więcej swobody w kontaktach społecznych.
Najważniejsze wydaje się, aby córka czuła, że jest akceptowana taka, jaka jest, a jednocześnie miała przestrzeń do rozwijania umiejętności, które sama uzna za ważne dla siebie.
Pozdrawiam serdecznie,'
Wiktoria
Magdalena Mazur-Laskowska
Każdy człowiek jest wyjątkowy i niepowtarzalny i każdy ma inny sposób nawiązywania kontaktów i budowania bliskości.
Najważniejsze, żeby Córki nie naciskać ani nie porównywać z innymi, tylko spokojnie wspierać i dawać jej przestrzeń do podejmowania własnych decyzji.
Jeżeli Córka sama zauważy, że trudności w nawiązywaniu kontaktów lub sytuacje społeczne utrudniają jej życie, może rozważyć psychoterapię — nie po to, żeby zmieniać jej charakter, ale żeby lepiej zrozumieć siebie, swoje potrzeby i ewentualnie nauczyć się radzić sobie z tym, co jest dla niej trudne.
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry Pani Moniko,
Z Pani opisu nie wynika, że córka wymaga „naprawienia”. Introwertyczność, ostrożność w relacjach czy potrzeba czasu, aby się otworzyć, mogą być po prostu częścią jej temperamentu. Szczególnie że ma bliskie, zaufane relacje i dobrze funkcjonuje w ważnych dla siebie obszarach.Zwróciłabym jednak uwagę na coś innego :czy córka sama chciałaby robić rzeczy, przed którymi się wycofuje, ale powstrzymuje ją lęk lub napięcie. To ważna różnica. Jeśli podoba jej się chłopak, ale nie pisze do niego, bo boi się odrzucenia; jeśli chciałaby coś załatwić, ale nie potrafi zadzwonić, bo stres jest zbyt duży – wtedy warto przyjrzeć się nieśmiałości bliżej.
Jako mama może Pani zrobić bardzo dużo, przede wszystkim nie przekonując córki, że powinna być bardziej przebojowa. Zamiast „zagadaj do niego” czy „po prostu zadzwoń”, można zapytać: „Co sprawia, że tak trudno Ci zrobić pierwszy krok?”. Odpowiedź może powiedzieć Pani znacznie więcej niż samo zachowanie.
Jeśli okaże się, że blokuje ją lęk przed oceną, odrzuceniem, popełnieniem błędu czy kompromitacją, pomocne są małe kroki. Nie trzeba od razu pokonywać największej trudności,można stopniowo ćwiczyć sytuacje społeczne, w których poziom napięcia jest jeszcze możliwy do udźwignięcia.Studia mogą być dla niej naturalną okazją do rozwinięcia swobody w kontaktach, ale nie zakładałabym, że wraz z rozpoczęciem studiów „samo jej przejdzie”. Być może nabierze pewności siebie, a być może pozostanie osobą spokojną, selektywną w relacjach i mniej spontaniczną – i to również może być zupełnie zdrowym sposobem funkcjonowania.Najważniejsze pytanie brzmi więc nie: „Czy ona jest wystarczająco towarzyska?”, ale: „Czy jej sposób funkcjonowania jest zgodny z tym, czego sama chce?”Jeśli córka powie: „Taka jestem i jest mi z tym dobrze” – warto jej zaufać. Jeśli natomiast powie: „Chciałabym, ale nie potrafię, bo bardzo się boję”, wtedy konsultacja z psychologiem może być naprawdę pomocna. Nie po to, żeby zmienić jej osobowość, lecz żeby lęk nie podejmował za nią decyzji.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Bożena Nagórska
Dzień dobry,
Pani córka ma wrażliwą, introwertyczną naturę co sprawia, że wolniej oswaja się z nowymi relacjami i stresuje ją realizowanie spraw przez telefon. Posiadanie wypróbowanych przyjaciół oraz świetny kontakt z bratem pokazują jednak, że potrafi tworzyć piękne, wartościowe relacje, a obecny stres stopniowo minie wraz ze zdobywaniem życiowego doświadczenia na studiach. Mądre wsparcie z Pani strony polega teraz na daniu jej czasu, akceptacji jej tempa i delikatnym towarzyszeniu jej w samodzielności zamiast wyręczania czy wywierania presji.
Z pozdrowieniami
Bożena Nagórska

Zobacz podobne
Dzień Dobry. Poniżej opiszę swoją sytuację, ponieważ bardzo długo się zastanawiałem czy dobrze zrobiłem.
Jestem z żoną 10 lat po ślubie, mamy 5-letniego synka. Jeszcze przed małżeństwem planowaliśmy wspólne życie. Pomysłem moim było na wynajęcie mieszkania i w przyszłości odłożenie na coś swojego, niezależnego. Cały problem zaczął się w momencie, kiedy teściowa weszła w temat. Mieszka w domu, gdzie było 2 dorosłych i 3 dzieci, dom 2 kondygnacyjny. Padło stwierdzenie, po co będziecie wynajmować, skoro góra cała będzie dla Was (2 pozostałych dzieci). Zgodziliśmy się i zrobiliśmy remont, bo jak mówiła to będzie Nasze. Temat tego nasze nie wyszedł ode mnie, a od testowej. Po paru latach nadal nic się nie działo z zapisami. A do tego zaraz po skończonym remoncie dokooptowała Nam swojego synka do jednego z pokoi. Mnie się to bardzo nie podobało, bo chcieliśmy być niezależni, a nie mieć kogoś za ścianą, który myje sobie gary w naszym nowym sprzęcie. Oczywiście jej się to nie spodobało i odpowiedź była, że u Nas się żyje wszyscy razem. Uspokoiłem się i żyliśmy dalej. Gdy mieliśmy fundusze ,chciałem kupić dla nas mieszkanie. Wtedy pojawił się kolejny temat, ponieważ chcemy odejść a tu cała góra dla Nas. Ona chciała zapisać, tylko ja nie chce. Zaczęło mnie na nowo ruszać emocjonalnie. Do tego doszły spadki po zmarłym teściu, które przed śmiercią obiecywał nam, jak i swojemu wnukowi. Dla mnie pewne deklaracje i życzenia przed śmiercią są nie do podważenia, nawet już razem z teściem zaczęliśmy procedury pod budowę domu i zapisy.
Po śmierci się wszystko zmieniło, pierwsze dążyła, żeby to spieniężyć. Na moje pytanie, jak to jest, że teść obiecywał dla wnuka. To nawet na to potrafiła odpowiedzieć, że "teścia już nie ma". Zapisać nie chciała, ale w tym czasie pojawił się temat mieszkania, bo znalazło się dobre. Była w kropce, bo nie chciała dać, a dalej twierdziła, że mamy cała kondygnacje. Czar goryczy przelały jej słowa, że a co będzie, jak ona grunt zapisze, a ja się będę chciał rozwieść. Powiedziałem dość, wyprowadzamy się. Obecnie Nadal mieszkamy w tym domu, ale teren jest zapisany na Nas i jesteśmy na etapie wykończenia domu. Straciłem do Niej szacunek, dlatego, że chciałem jej pomóc po śmierci teścia i drugiego szwagra. A nie to, że była do mnie murem to jeszcze żaliła się na lewo i prawo na Nasze sprawy. Teraz obecnie trochę się uspokoiło, lecz nie chce słyszeć, jak tam nam idzie w budowie, nigdy nie była zobaczyć, ma to gdzieś. Lecz nadal mam jakieś wewnętrzne poczucie czy zachowałem się w porządku?

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.
