Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak pomóc nieśmiałej córce w nawiązywaniu relacji i radzeniu sobie ze stresem

Dzień Dobry, Moja 18- letnia córka jest mądrą, wrażliwą dziewczyną ale martwię się nie śmiałością . Nie ma takiej lekkości w nawiązywaniu znajomości. Owszem ma koleżanki i kolegów (bardzo zaufanych ) miała tez jakieś krótkie relacje z chłopakami. Ale odnoszę wrażenie ze jest taka wycofana towarzysko. Nigdy nie podejmie sama rozmowy, owszem zapytana odpowie i pociągnie delikatnie dalej rozmowę, ale nigdy pierwsza. Czasami mówi ze jakiś chłopak jej się podoba , wiec jej mowie zagadaj napisz ale ma blokadę i nie zrobi pierwsza kroku. Widać ewidentnie ze jest introwertyczką. Jest bardzo inteligentna. Ze starszym bratem ma super relacje. Skoczyła liceum , wybiera się na studia . Czasami boi się załatwić jakaś sprawę ( np. gdzieś zadzwonić , porozmawiać ) mówi że powoduje to niej stres . Co ja jako mama mogę zrobić ? Jak jej pomoc ? czy taka jej natura ? czy to minie ? czy to okres dojrzewania. ?
Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry Pani Moniko. Z samego opisu nie wynika, że z córką dzieje się coś niepokojącego. Introwersja, ostrożność w nawiązywaniu relacji czy mniejsza potrzeba inicjowania kontaktu mogą być po prostu częścią jej temperamentu. Tym bardziej że córka ma bliskie relacje z koleżankami, kolegami i bratem – to ważna informacja.

Zwróciłabym jednak uwagę na sytuacje, w których córka chciałaby coś zrobić, ale powstrzymuje ją stres lub lęk, np. wykonanie telefonu, rozpoczęcie rozmowy czy napisanie do osoby, która jej się podoba. Wtedy nie chodzi już wyłącznie o to, czy jest introwertyczką, ale o to, na ile napięcie ogranicza ją w codziennym funkcjonowaniu.

Jako mama może Pani przede wszystkim nie naciskać i nie wyręczać, ale zachęcać do małych kroków. Zamiast „po prostu zadzwoń”, można wspólnie przygotować wcześniej, co córka chce powiedzieć, a później pozwolić jej wykonać telefon samodzielnie. Podobnie w relacjach – nie musi od razu robić dużego „pierwszego kroku”, może zacząć od krótkiej wiadomości czy zwykłego pytania.

Nie próbowałabym jej zmieniać w bardziej przebojową osobę. Celem jest raczej to, żeby jej nieśmiałość czy stres nie decydowały za nią. Jeśli córka sama czuje, że chciałaby być odważniejsza, ale lęk regularnie ją blokuje, dobrym rozwiązaniem może być konsultacja z psychologiem i praca nad pewnością siebie oraz lękiem społecznym.

Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Jędrych

Katarzyna Jędrych

Dzień dobry!

Pani Moniko, dziękuję za Pani pytanie. Myślę, że odpowiedzi na Pani pytania może być naprawdę wiele. Zauważane przez Panią trudności mogą (ale nie muszą) wynikać z introwertycznego temperamentu, czy nieśmiałości. 

 

Warto tutaj zapytać córkę, jak się czuje z tym, jak teraz wyglądają jej relacje? Może być tak, że ona nie widzi problemu. Jeśli, natomiast, chciałaby coś zmienić to warto stosować metodę małych kroków - zachęcać, ale nie oceniać i nie narzucać rozwiązań.

 

Zmiana środowiska ze względu na ukończenie szkoły średniej może być bardzo pomocne - wiele osób nabiera pewności siebie w budowaniu nowych relacji.

 

Pozdrawiam!

Katarzyna Jędrych

Psycholog

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co opisujesz, nie musi oznaczać żadnego problemu. Introwertyczność, nieśmiałość czy potrzeba czasu, żeby otworzyć się przed innymi, mogą być po prostu częścią temperamentu. Nie każdy ma łatwość w rozpoczynaniu rozmów, poznawaniu nowych osób czy robieniu pierwszego kroku w relacji.

Ważniejsze od tego, jak wygląda z zewnątrz, jest to, jak Twoja córka sama się z tym czuje. Jeśli jest jej dobrze z tym, że ma kilka bliskich, zaufanych osób i nie potrzebuje dużego grona znajomych, nie ma powodu, żeby traktować jej sposób funkcjonowania jako coś, co trzeba zmienić.

Inaczej wygląda sytuacja, jeśli sama chciałaby nawiązywać więcej relacji, ale lęk ją przed tym powstrzymuje. Wspominasz, że stresują ją np. telefony czy załatwianie niektórych spraw. Warto wtedy spokojnie zapytać, czego dokładnie się obawia, zamiast zachęcać ją jedynie: „po prostu zadzwoń” albo „napisz do niego”. Za takim blokowaniem może stać obawa przed oceną, odrzuceniem, popełnieniem błędu albo wiele innych rzeczy.

Jako mama możesz przede wszystkim pokazywać jej, że akceptujesz ją taką, jaka jest. Możesz też dawać jej przestrzeń do samodzielnego decydowania, kiedy i w jaki sposób chce nawiązywać kontakty. Rozpoczynanie rozmowy czy robienie pierwszego kroku w relacji to umiejętności, których można się nauczyć, ale nie są one miarą wartości człowieka.

Rozpoczęcie studiów może być dla niej okazją do poznania nowych osób, ale nie zakładałabym, że wraz z tym jej charakter się zmieni. Być może z czasem nabierze większej swobody, a być może nadal będzie osobą bardziej spokojną i ostrożną w relacjach — i jedno, i drugie jest w porządku.

Jeśli natomiast sama córka będzie czuła, że lęk bardzo ogranicza jej życie lub uniemożliwia jej robienie rzeczy, na których jej zależy, może warto zaproponować jej konsultację psychologiczną. Nie po to, by ją „naprawiać”, ale żeby lepiej zrozumieć tę blokadę i zobaczyć, czy potrzebuje w tym obszarze wsparcia.

~ Jagoda Jek, psycholożka

Wiktoria Woldan

Wiktoria Woldan

Dzień dobry Pani Moniko,

 

Z tego, co Pani opisuje, córka wydaje się być wrażliwą, refleksyjną młodą osobą, która potrafi budować bliskie i wartościowe relacje. To, że niechętnie wychodzi z inicjatywą czy potrzebuje więcej czasu, aby otworzyć się na nowe znajomości, nie musi oznaczać niczego niepokojącego. U wielu osób jest to po prostu związane z temperamentem i sposobem przeżywania relacji. Warto zastanowić się przede wszystkim nad tym, jak sama córka się z tym czuje. Jeśli obecna sytuacja nie jest dla niej źródłem dyskomfortu, być może jest to naturalny dla niej sposób funkcjonowania. Jeśli natomiast zdarzają się sytuacje, w których chciałaby coś zrobić, ale zatrzymuje ją stres lub obawa, pomocne może być spokojne wspieranie jej w podejmowaniu małych kroków i budowaniu poczucia sprawczości.

Rozpoczęcie studiów to duża zmiana i często czas poznawania nowych ludzi oraz zdobywania większej pewności siebie. Wiele osób właśnie wtedy stopniowo nabiera więcej swobody w kontaktach społecznych.

Najważniejsze wydaje się, aby córka czuła, że jest akceptowana taka, jaka jest, a jednocześnie miała przestrzeń do rozwijania umiejętności, które sama uzna za ważne dla siebie.

 

Pozdrawiam serdecznie,'

Wiktoria

Magdalena Mazur-Laskowska

Magdalena Mazur-Laskowska

 Każdy człowiek jest wyjątkowy i niepowtarzalny i każdy ma inny sposób nawiązywania kontaktów i budowania bliskości.

Najważniejsze, żeby Córki nie naciskać ani nie porównywać z innymi, tylko spokojnie wspierać i dawać jej przestrzeń do podejmowania własnych decyzji.

Jeżeli Córka sama zauważy, że trudności w nawiązywaniu kontaktów lub sytuacje społeczne utrudniają jej życie, może rozważyć psychoterapię — nie po to, żeby zmieniać jej charakter, ale żeby lepiej zrozumieć siebie, swoje potrzeby i ewentualnie nauczyć się radzić sobie z tym, co jest dla niej trudne.


Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry Pani Moniko,

 

Z Pani opisu nie wynika, że córka wymaga „naprawienia”. Introwertyczność, ostrożność w relacjach czy potrzeba czasu, aby się otworzyć, mogą być po prostu częścią jej temperamentu. Szczególnie że ma bliskie, zaufane relacje i dobrze funkcjonuje w ważnych dla siebie obszarach.Zwróciłabym jednak uwagę na coś innego :czy córka sama chciałaby robić rzeczy, przed którymi się wycofuje, ale powstrzymuje ją lęk lub napięcie. To ważna różnica. Jeśli podoba jej się chłopak, ale nie pisze do niego, bo boi się odrzucenia; jeśli chciałaby coś załatwić, ale nie potrafi zadzwonić, bo stres jest zbyt duży – wtedy warto przyjrzeć się nieśmiałości bliżej.

Jako mama może Pani zrobić bardzo dużo, przede wszystkim nie przekonując córki, że powinna być bardziej przebojowa. Zamiast „zagadaj do niego” czy „po prostu zadzwoń”, można zapytać: „Co sprawia, że tak trudno Ci zrobić pierwszy krok?”. Odpowiedź może powiedzieć Pani znacznie więcej niż samo zachowanie.

Jeśli okaże się, że blokuje ją lęk przed oceną, odrzuceniem, popełnieniem błędu czy kompromitacją, pomocne są małe kroki. Nie trzeba od razu pokonywać największej trudności,można stopniowo ćwiczyć sytuacje społeczne, w których poziom napięcia jest jeszcze możliwy do udźwignięcia.Studia mogą być dla niej naturalną okazją do rozwinięcia swobody w kontaktach, ale nie zakładałabym, że wraz z rozpoczęciem studiów „samo jej przejdzie”. Być może nabierze pewności siebie, a być może pozostanie osobą spokojną, selektywną w relacjach i mniej spontaniczną – i to również może być zupełnie zdrowym sposobem funkcjonowania.Najważniejsze pytanie brzmi więc nie: „Czy ona jest wystarczająco towarzyska?”, ale: „Czy jej sposób funkcjonowania jest zgodny z tym, czego sama chce?”Jeśli córka powie: „Taka jestem i jest mi z tym dobrze” – warto jej zaufać. Jeśli natomiast powie: „Chciałabym, ale nie potrafię, bo bardzo się boję”, wtedy konsultacja z psychologiem może być naprawdę pomocna. Nie po to, żeby zmienić jej osobowość, lecz żeby lęk nie podejmował za nią decyzji.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry, 

Pani córka ma wrażliwą, introwertyczną naturę co sprawia, że wolniej oswaja się z nowymi relacjami i stresuje ją realizowanie spraw przez telefon. Posiadanie wypróbowanych przyjaciół oraz świetny kontakt z bratem pokazują jednak, że potrafi tworzyć piękne, wartościowe relacje, a obecny stres stopniowo minie wraz ze zdobywaniem życiowego doświadczenia na studiach. Mądre wsparcie z Pani strony polega teraz na daniu jej czasu, akceptacji jej tempa i delikatnym towarzyszeniu jej w samodzielności zamiast wyręczania czy wywierania presji.

Z pozdrowieniami

Bożena Nagórska

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak wypełnić pustkę po rodzicach, którzy oddali mnie mając dwa lata i poczuć się bezpiecznie?
Jak wypełnić pustkę po rodzicach, którzy oddali mnie mając dwa lata i poczuć się bezpiecznie?
Mąż nie szanuje mnie, nie szanował małżeństwa, zostawił mnie samą, uciekł w trakcie mojej ciąży. Co on robi?
Witam, mam ok 40 lat jestem na etapie rozwodu z mężem po 4 latach małżeństwa, z którego mam 3letnie dziecko. Trudno mi zrozumieć postępowanie męża, który nie podjął walki o te małżeństwo, choć wydawałoby się, że była to wyjątkowa miłość i coś więcej co nas połączyło. Po 10 dnia po ślubie zaszłam w ciążę i mam wrażenie, że to wszystko zmieniło pomiędzy nami, przestał mnie adorować dotykać w dodatku obowiązki spadły na nas jak grom z nieba, zero wyrozumiałości szerzące się pretensje tylko pogrążały pojawiający się konflikt w dodatku kontrola mojej osoby w każdym aspekcje życia. W dodatku wrracanie się tesciow we wszystko co robiłam szczególnie w wychowanie i pielęgnację synka. Czuję, że chyba nie darzył mnie takim samym uczucie, tylko uciekł od wszystkiego gdy zrobiło się bardzo gorąco. Nawet powiedział, że nie zrezygnuje z rodziców. Dla niego i rodziny poświęciłam wszystko i obecnie zostałam bez pracy, mieszkania i środkow do życia, w dodatku cały czas wykorzystuje dziecko do swoich celów aby mi jeszcze bardziej dołożyć, sam złożył pozew a roznosi plotki obwiniajac mnie o wszystko,manipulujac małym, przekupiujac jego uczucia. który już ma problemy z emocjami i zaczyna się gubić. Najgorsze w tym jest fakt, że mi szkoda dziecka i aby mu zaoszczędzić stresu i całej tej paranoi byłam gotowa nawet do powrotu, jednak mąż zaproponował mi przychodzenie do nich w dni jego opieki i mojej po pracy u panie go i wyjście, stwierdził także że możemy żyć bez ślubu tak żeby każde miało otwarte drzwi. Tylko ja wiem, że nie szanował mnie w małżeństwie, a co będzie bez niego. Proszę mi pomóc to wszystko zrozumieć, czemu złożył pozew i nęka mnie w smsach, bym zgodziła się tak żyć dla dobra dziecka
Jak radzić sobie z mamą z nerwicą lękową, gdy sama jestem w leczeniu onkologicznym?
Dzień dobry. Mama ma nerwicę lękowa. Problem dla mnie jako osoby która z nią mieszka i opiekuje się nią polega na tym że przed jakimkolwiek wyjściem wiele razy pyta czy już wychodzimy. Pogania mnie i wymusza wcześniejsze wyjście. Na przykład ubiera się i wychodzi przed dom i już czeka. Próbowałam nie mówić o której wychodzimy i na odwrót też wiedząc ciągle pyta. Jak postępować bo jest to męczące dla mnie takie wymuszanie wszystkiego na tu i teraz na już. Jestem jedynaczką i obecnie leczę się onkologicznie, chemioterapie i jest mi ciężko psychicznie. Nie chcę się irytować na mamę ale to i wiele innych zachowań jest bardzo męczące dla mnie. Poproszę o radę.
Czy podjąłem dobrą decyzję wyprowadzając się z domu teściowej po sporach o własne mieszkanie?

Dzień Dobry. Poniżej opiszę swoją sytuację, ponieważ bardzo długo się zastanawiałem czy dobrze zrobiłem. 

Jestem z żoną 10 lat po ślubie, mamy 5-letniego synka. Jeszcze przed małżeństwem planowaliśmy wspólne życie. Pomysłem moim było na wynajęcie mieszkania i w przyszłości odłożenie na coś swojego, niezależnego. Cały problem zaczął się w momencie, kiedy teściowa weszła w temat. Mieszka w domu, gdzie było 2 dorosłych i 3 dzieci, dom 2 kondygnacyjny. Padło stwierdzenie, po co będziecie wynajmować, skoro góra cała będzie dla Was (2 pozostałych dzieci). Zgodziliśmy się i zrobiliśmy remont, bo jak mówiła to będzie Nasze. Temat tego nasze nie wyszedł ode mnie, a od testowej. Po paru latach nadal nic się nie działo z zapisami. A do tego zaraz po skończonym remoncie dokooptowała Nam swojego synka do jednego z pokoi. Mnie się to bardzo nie podobało, bo chcieliśmy być niezależni, a nie mieć kogoś za ścianą, który myje sobie gary w naszym nowym sprzęcie. Oczywiście jej się to nie spodobało i odpowiedź była, że u Nas się żyje wszyscy razem. Uspokoiłem się i żyliśmy dalej. Gdy mieliśmy fundusze ,chciałem kupić dla nas mieszkanie. Wtedy pojawił się kolejny temat, ponieważ chcemy odejść a tu cała góra dla Nas. Ona chciała zapisać, tylko ja nie chce. Zaczęło mnie na nowo ruszać emocjonalnie. Do tego doszły spadki po zmarłym teściu, które przed śmiercią obiecywał nam, jak i swojemu wnukowi. Dla mnie pewne deklaracje i życzenia przed śmiercią są nie do podważenia, nawet już razem z teściem zaczęliśmy procedury pod budowę domu i zapisy. 

Po śmierci się wszystko zmieniło, pierwsze dążyła, żeby to spieniężyć. Na moje pytanie, jak to jest, że teść obiecywał dla wnuka. To nawet na to potrafiła odpowiedzieć, że "teścia już nie ma". Zapisać nie chciała, ale w tym czasie pojawił się temat mieszkania, bo znalazło się dobre. Była w kropce, bo nie chciała dać, a dalej twierdziła, że mamy cała kondygnacje. Czar goryczy przelały jej słowa, że a co będzie, jak ona grunt zapisze, a ja się będę chciał rozwieść. Powiedziałem dość, wyprowadzamy się. Obecnie Nadal mieszkamy w tym domu, ale teren jest zapisany na Nas i jesteśmy na etapie wykończenia domu. Straciłem do Niej szacunek, dlatego, że chciałem jej pomóc po śmierci teścia i drugiego szwagra. A nie to, że była do mnie murem to jeszcze żaliła się na lewo i prawo na Nasze sprawy. Teraz obecnie trochę się uspokoiło, lecz nie chce słyszeć, jak tam nam idzie w budowie, nigdy nie była zobaczyć, ma to gdzieś. Lecz nadal mam jakieś wewnętrzne poczucie czy zachowałem się w porządku?

Jak uciac kontakt z toksycznym ojcem i poradzic sobie z trauma z dziecinstwa oraz poczuciem gorszosci?
Dzień dobry, chciałabym zapytać, jak skutecznie uciąć relację ze skrajnie toksycznym ojcem. Próbowałam kilka razy, jednak osoba ta poprawiała wtedy na chwilę swoje zachowanie i pod presją reszty rodziny wybaczałam ojcu, choć słowa przepraszam nigdy nie usłyszałam. Mój ojciec przejawia skrajnie toksyczne zachowania od dawna, przez całe moje dzieciństwo wyżywał się na mamie za różne drobnostki, np. że nie ma w kuchni ręcznika i nie ma w co wytrzeć rąk albo że mu coś zgubiła, co nie było prawdą, bo sam gubił mnóstwo rzeczy. Gdy był w gorszym humorze to konflikty słowne zmierzały do rękoczynów i musiałyśmy z siostrą stawać w obronie mamy. Ojciec nienawidzi rodziny mojej mamy i mówi o nich same najgorsze rzeczy. W pewnym okresie był też skłócony ze swoim bratem. Pewnego dnia, będąc w klasie maturalnej (nie wiedząc o tym, że jest ze swoim bratem w konflikcie) odebrałam telefon od jego brata. Później powiedziałam mojemu ojcu, że jego brat dzwonił, a on akurat w tym momencie odwoził mnie samochodem z korepetycji. Wyrzucił mnie z auta mówiąc "wypierdalaj". Do dziś pamiętam tą sytuację jako jedno z wielu okropnych wspomnień ze swojej młodości. Mam wrażenie że połowę mojego dzieciństwa byłam we łzach. Jestem osobą wysokowrazliwą i bardzo przezywałam awantury w swoim domu. Aktualnie mam już swój dom, męża i niepełnosprawnego 3-letniego synka. Po synu na pierwszy rzut oka nie widać nieprawidłowości. Jego diagnoza medyczna jest stale kwestionowana przez mojego ojca, który twierdzi że wymyślam mu problemy. Przez 2,5 roku po urodzeniu dziecko miało jadłowstręt, ale moim uporem i dociekliwością w dochodzeniu przyczyn syn został wyleczony-zaczął odczuwać apetyt. W tym okresie, który był dla mnie wyjątkowo trudny, cierpiałam na nerwicę , że syn złapie infekcje i odmówi całkowicie jedzenia. Poprosiłam ojca,który przyjechał do mnie spotkać się z moim synem, by założył maseczkę. Mój ojciec dostał ataku szału i zrobił karczemną awanturę przy moim niepełnosprawnym dziecku. Po tym nie rozmawiałam z nim pół roku. Niestety po tym czasie znowu wrócił do mojego życia, poprawiając na chwilę swoje zachowanie, choć nigdy nie przeprosił. Aktualnie regularnie jeździ i pomaga mojej siostrze, która ma dziecko w podobnym wieku. Bawi się z jej synem, sprząta w domu. Potrafi dobrze się zachować. Moja mama zawsze tlumaczyła przemoc ojca tym, że nie jest z nim wszystko dobrze pod względem psychicznym, ale mimo to nigdy się nie leczył, wolał wyżywać frustracje na żonie i dzieciach. Jednak będąc u mojej siostry kontroluje swoje zachowanie. To samo robi przy obcych. Mam wrażenie, że wybiera sobie osoby, na których się wyładowuje i jestem to ja i moja mama. W ostatnim czasie doszedł też do tego mój mąż, którego posądził o kradzież jego rzeczy, co nie miało nic wspólnego z prawdą. Nie widzę już żadnego powodu, by utrzymywać z nim kontakt. Niestety boję się, że on o ten kontakt będzie zabiegał, bo chce mieć kontakt z moim synem. Dodam jeszcze, że mojej siostrze pomaga we wszystkim, a gdy ja wysunę jakąkolwiek prośbę, zazwyczaj spotykam się z odmową i na dodatek często z agresją z jego strony. Każda kłótnia z nim powoduje, że otwiera się we mnie rana z dzieciństwa, czuję się tak samo bezradna i nic nie warta, jak wtedy, choć jestem dorosłą osobą, która ma już wpływ na swoje życie. Na studiach cierpiałam na depresję. Gdy próbuję mówić o tym, że mam ogromną traumę z dzieciństwa, ona "nie chce o tym słuchać". Jako dziecko byłam kochana, grzeczna i bezproblemowa, dobrze się uczyłam. Siostra jako dziecko w zachowaniu była trudniejsza. Mimo to ciągle słyszę od ojca, jak to moja siostra robi coś lepiej. Jak wyjść z tego poczucia gorszości, które budowane jest we mnie celowo przez przemocową osobę? Bardzo kocham moją siostrę, jest moją jedyną przyjaciółką i nie chcę, by relacja z nią została zepsuta przez toksycznego ojca. Siostra przyznała, że sama widzi ogromną niesprawiedliwość w traktowaniu nas. Co do mamy to nie jestem przekonana, czy umie to dostrzec do końca, co jest również bardzo smutne, mam wrażenie, jakby zawiodła moje zaufanie.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.