- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina, zaburzenia lękowe, zaburzenia nastroju
- Jak pomóc synowi z...
Jak pomóc synowi z depresją i zaburzeniami lękowymi, który nie wychodzi z domu?
Iwona
Katarzyna Świdzińska
Dzień dobry,
To musi być ogromnie trudne i bolesne doświadczenie patrzeć, jak dorosłe dziecko tak bardzo się wycofuje i cierpi. Depresja i zaburzenia lękowe potrafią całkowicie odebrać człowiekowi energię, nadzieję i poczucie sprawczości, dlatego jego zamknięcie nie jest złą wolą ani odrzuceniem Pani, tylko objawem choroby. Najważniejsze jest teraz utrzymywanie spokojnego, stałego kontaktu bez nacisku. Krótkie komunikaty pełne troski, na przykład że Pani jest, że go kocha i że nie zamierza go zmuszać, ale jest gotowa pomóc, budują poczucie bezpieczeństwa. Presja, wypominanie czy próby siłowego przekonywania zwykle nasilają lęk i wycofanie. Warto proponować bardzo małe kroki, takie jak rozmowa telefoniczna, konsultacja online z psychiatrą albo pomoc w umówieniu wizyty domowej, ale akceptować, że może potrzebować czasu. Proszę też delikatnie upewniać się, czy jest bezpieczny, a jeśli pojawią się sygnały myśli samobójczych, to jest sytuacja wymagająca pilnej interwencji medycznej. Równocześnie proszę pamiętać o sobie, bo długotrwałe napięcie i bezradność bardzo obciążają, a własne wsparcie psychologiczne może pomóc Pani wytrwać i działać spokojniej. Najważniejsze, co może mu Pani dać, to cierpliwa obecność i konsekwentny sygnał, że nie jest sam, nawet jeśli teraz nie potrafi tego przyjąć.
Pozdrawiam,
Katarzyna Świdzińska, Psycholog
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Włoszycka
Witam Pani Iwono,
Dziękujemy za wiadomość.
To musi być ogromnie trudne, patrzeć na cierpienie własnego dziecka i jednocześnie nie mieć do niego dostępu. W takiej sytuacji to naturalne, że czuje Pani bezradność, lęk i ból.Depresja i zaburzenia lękowe często powodują wycofanie, izolację i zamykanie się nawet przed najbliższymi. Zwykle nie jest odrzucenie Pani jako mamy, lecz próba poradzenia sobie z przeciążeniem psychicznym. Izolacja bywa sposobem „na przetrwanie”, choć niestety podtrzymuje chorobę.
Co może Pani robić:
Utrzymywać spokojny, nienarzucający się kontakt np. krótkie wiadomości, sygnały troski bez presji : „Jestem, gdybyś mnie potrzebował. Kocham Cię.", bez wypytywania i naciskania na zmiany.
Unikać ocen, rad i motywowania na siłę. W depresji hasła typu „weź się w garść” czy „wyjdź do ludzi” tylko pogłębiają wstyd i poczucie winy.Delikatnie zachęcać do profesjonalnej pomocy, jeśli jej nie ma lub została przerwana. Można proponować pomoc w umówieniu wizyty, terapii online, konsultacji psychiatrycznej. Czasem łatwiej przyjąć wsparcie, gdy ktoś zajmie się logistyką.Reagować stanowczo, jeśli pojawi się zagrożenie życia. Jeśli syn mówi o myślach samobójczych, nie odbiera telefonu, daje niepokojące sygnały, wtedy nie jest to „zdrada zaufania”, ale troska, by skontaktować się z pomocą kryzysową lub wezwać interwencję.Zadbać też o siebie, to kluczowe. Wsparcie dla rodzin osób chorujących (grupy wsparcia, konsultacja psychologiczna dla Pani) pomoże Pani nie wypalić się i utrzymać stabilność. Pani spokój i konsekwentna obecność są dla niego bezpieczną bazą.
Najważniejsze: nie tracić relacji, nawet jeśli jest teraz jednostronna i bardzo ograniczona. Czasem w depresji potrzeba wielu miesięcy, by osoba była gotowa otworzyć drzwi, dosłownie i w przenośni.
Pani rola to nie „naprawić”, lecz być przewidywalnie obecną, spokojną i cierpliwą, to więcej, niż się wydaje.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Julia Otremba
To, co Pani przeżywa, jest ogromnie trudne. Patrzenie, jak dorosłe dziecko zamyka się na świat i odcina nawet od matki, budzi bezradność, lęk i poczucie straty. To naturalne, że chce Pani wiedzieć, co robić i jak mu pomóc.
Przy depresji i silnych zaburzeniach lękowych długotrwała izolacja bywa sposobem radzenia sobie z przeciążeniem. Unikanie daje chwilową ulgę, zmniejsza napięcie, ale niestety z czasem pogłębia chorobę i utrwala lęk przed wyjściem czy kontaktem. To zwykle nie jest zła wola ani odrzucenie bliskich, tylko objaw choroby.
Najważniejsze jest podtrzymywanie spokojnego, życzliwego kontaktu bez nacisku. Nawet jeśli nie wpuszcza Pani do mieszkania, warto regularnie dawać mu sygnał: „Jestem, martwię się o Ciebie, zależy mi na Tobie”. Krótkie wiadomości, telefon, zostawienie zakupów pod drzwiami – to wszystko może budować poczucie bezpieczeństwa. Lepiej unikać przekonywania, zawstydzania czy stawiania ultimatum, bo przy nasilonym lęku presja zwykle zwiększa wycofanie.
Przy tak długiej izolacji profesjonalna pomoc jest bardzo ważna. Jeśli nie leczy się psychiatrycznie ani nie jest w terapii, warto delikatnie zachęcać do konsultacji – nawet w formie online, jeśli wyjście z domu jest na ten moment zbyt trudne. Czasem leczenie farmakologiczne znacząco zmniejsza nasilenie objawów i dopiero wtedy możliwe jest stopniowe wychodzenie z izolacji. W niektórych miejscach działają też zespoły leczenia środowiskowego, które mogą odwiedzać pacjenta w domu.
Chcę też powiedzieć coś bardzo ważnego: Pani nie jest odpowiedzialna za to, że syn choruje. Może Pani go wspierać, ale nie może Pani za niego wyzdrowieć. Dlatego równie istotne jest zadbanie o siebie – rozmowa z psychologiem, grupa wsparcia dla rodzin osób chorujących psychicznie, ktoś, z kim może Pani bezpiecznie mówić o swoim lęku i zmęczeniu. Silny, spokojny rodzic to dla chorej osoby ogromna wartość.
Pozdrawiam ciepło i życzę wszystkiego dobrego,
Julia
Łukasz Dyłka
To bardzo trudna sytuacja. I przede wszystkim – Pani bezsilność jest zrozumiała.
Jeśli syn od półtora roku nie wychodzi z domu i izoluje się, to mamy do czynienia z poważnym nasileniem depresji i lęku. Sama rozmowa czy namawianie zwykle nie wystarczą.
Kilka rzeczy, które są ważne:
Nie naciskać siłowo.
Zmuszanie do wyjścia, moralizowanie, „weź się w garść” tylko zwiększy opór i wstyd.
Utrzymywać kontakt, nawet minimalny.
Jeśli nie wpuszcza Pani do środka, warto dbać o jakąkolwiek formę komunikacji – telefon, wiadomości, zostawienie jedzenia pod drzwiami z krótką, spokojną kartką. Bez pretensji. Raczej: „Jestem. Martwię się. Chcę pomóc.”
Sprawdzić, czy jest pod opieką lekarza.
Przy tak długiej izolacji potrzebna jest pomoc psychiatry. Jeśli się nie leczy, warto spróbować namówić go na wizytę. Czasem łatwiej zgadza się na konsultację online.
Gdyby stan się pogorszył.
Jeśli pojawią się myśli samobójcze, zaniedbanie podstawowych potrzeb, brak kontaktu – można wezwać pogotowie lub zgłosić się do zespołu leczenia środowiskowego w jego rejonie. W sytuacji zagrożenia zdrowia lub życia pomoc może być udzielona nawet bez jego zgody.
Ważne jest też jedno: Pani nie ponosi odpowiedzialności za jego chorobę. Może Pani wspierać, ale nie może Pani „wyciągnąć go siłą” z depresji.
Często pomocne jest mówienie wprost, ale spokojnie:
„Widzę, że bardzo cierpisz. Sama nie umiem Ci pomóc, ale chcę znaleźć kogoś, kto potrafi. Zróbmy to razem.”
Katarzyna Drążkowska
Droga Pani.
Rozumiem i współodczuwam z Panią troskę, jaka towarzyszy Pani w codziennej obserwacji cierpienia syna. To naturalne, że martwi się Pani o niego i chce coś zrobić. Samo to, że szuka Pani wsparcia i zadaje pytania, jest już pierwszym krokiem. Nie wiem, czy Pani syn nie korzystał kiedykolwiek z terapii, czy obecnie ma wdrożoną farmakoterapię, czy w jakikolwiek sposób próbował wcześniej szukać pomocy. To ważne, żeby kolejne kroki były dopasowane do jego sytuacji, a tej nie znam.
Na ten stan wiedzy mogę tylko poradzić w kwestii pierwszych małych kroków. Najważniejsze dla Pani to być obecną, spokojną i empatyczną, nie próbować „naprawić” depresji, lęków, nie uspakajać, nie robić „za dużo”.
Sięgnę po metaforę, która może pomóc zrozumieć, czym jest depresja. To trochę tak, jakby wewnętrzny świat Pani syna był szklanką wody, do której powoli kapie farba i czyni go mętną, trudną do przejrzenia - widzenie samego siebie i rzeczywistości jest zaburzone, zmącone. Lęk i izolacja, której Pani doświadcza, jest tego objawem. A przecież jest Pani pod ręką i bardzo chce mu pomóc. To, co Pani może zrobić, to być uważnie obok, delikatnie, cierpliwie, tworzyć poczucie bezpieczeństwa i akceptacji dla niego w tym trudnym okresie jego życia. Choć syn nie chce wpuszczać Pani do swojego świata, każdy najmniejszy przejaw sprawczości z jego strony, np. umycie kubka, zrobienie czegoś dla siebie, jest jak czysta kropla w tej mętnej wodzie. Pani może pomóc mu ją dostrzec podziękowaniem, ciepłym spojrzeniem, bez oceniania, bez nadmiaru słów. Czasem bycie obecną i drobny gest znaczy dużo więcej niż nam się wydaje. To nie jest łatwe, bo bycie przy kimś w depresji może być bardzo obciążające emocjonalnie. Dlatego tak ważne jest, żeby Pani również miała swoją przestrzeń wsparcia - terapeutę, grupę, kogoś, kto profesjonalnie rozumie sytuację i pomoże znaleźć dalsze zasoby. Nie musi Pani i nie powinna być w tym sama. Ślę dobre myśli dla Pani i syna.
Bożena Nagórska
Pani Iwono, sytuacja, którą Pani opisuje, jest niezwykle trudna i obciążająca dla bliskich. Izolacja trwająca półtora roku oraz odmowa kontaktu wskazują na bardzo silne mechanizmy obronne i głębokie cierpienie syna. W nurcie poznawczo-behawioralnym (CBT) taką postawę często rozumiemy jako próbę ucieczki przed lękiem, która paradoksalnie ten lęk podtrzymuje i nasila depresję.
Co można zrobić w tej sytuacji?
Jeśli syn nie wpuszcza Pani do środka, proszę spróbować komunikacji jednostronnej, która nie wymaga od niego natychmiastowej reakcji. Krótkie wiadomości SMS lub listy zostawiane pod drzwiami o treści: "Jestem, kocham Cię, czekam, aż będziesz gotowy na kontakt" budują poczucie bezpiecznej więzi bez wywierania presji, która teraz może go przerażać.
W przypadku tak długiej izolacji warto rozważyć konsultację z lekarzem psychiatrą (istnieje możliwość wizyt domowych), aby ocenić stan zdrowia syna. Czasami w stanach głębokiej depresji farmakoterapia jest niezbędnym pierwszym krokiem, by pacjent odzyskał siły na podjęcie psychoterapii.
Jako rodzic osoby cierpiącej, Pani również znajduje się w sytuacji przewlekłego stresu. Zachęcam Panią do skorzystania ze wsparcia psychologicznego lub grupy wsparcia dla rodzin osób z zaburzeniami psychicznymi. Pomoże to Pani wyznaczyć zdrowe granice i odzyskać siły do dalszego pomagania synowi.
Jeśli podejrzewa Pani, że zdrowie lub życie syna jest zagrożone, ma Pani prawo wezwać pomoc medyczną - pogotowie ratunkowe, co w skrajnych przypadkach pozwala na przymusową hospitalizację w celu ratowania życia.
Proszę pamiętać, że nie jest Pani winna tej sytuacji. Depresja i lęk to choroby, które odbierają człowiekowi sprawczość.
Z wyrazami wsparcia,
Psycholog Bożena Nagórska
Piotr Ziomber
Pani Iwono
Pani syn zmaga się prawdopodobnie z poważnymi problemami psychicznymi, takimi jak depresja i zaburzenia lękowe (prawdopodobnie agorafobia), co uniemożliwia mu wyjście z domu. Kluczowe jest zachowanie spokoju, empatii i skierowanie go do profesjonalistów, bo jako rodzic nie zastąpisz terapii. Proszę wykonać połączenie na bezpłatny telefon zaufania dla dorosłych w kryzysie: 116 123 (całodobowo i anonimowo) lub 800 70 22 22 gdzie może Pani porozmawiać o sytuacji i uzyskać wskazówki. Proszę skontaktować się z nim pisemnie lub przez drzwi i powiedzieć, że się Pani zamartwia , proszę wysłuchać bez oceniania i zaproponować pomoc w umówieniu wizyty (np. online).
Proszę unikać nacisku lub oskarżeń, gdyż to może pogorszyć lęk, a zamiast tego okazuj wsparcie i cierpliwość. Życzę wszystkiego dobrego.
Tomasz Pisula
Dzień dobry Pani Iwono,
Myślę, że jest to dla Pani bardzo trudna i obciążająca emocjonalnie sytuacja.
W takim położeniu terapia jest najważniejsza, podjęcie próby leczenia przez syna może być kluczowym krokiem. Depresja i zaburzenia lękowe są chorobami, które wymagają profesjonalnej pomocy. Psychoterapia, a często również leczenie farmakologiczne, dają realną szansę na poprawę funkcjonowania i jakości życia. Jednocześnie warto pamiętać, że decyzja o rozpoczęciu terapii bywa bardzo trudna - wiąże się z koniecznością przyznania przed samym sobą, że potrzebuje się wsparcia.
Z Pani perspektywy istotne jest, aby nie naciskać i nie zmuszać, ponieważ presja może nasilać lęk i tendencję do wycofania. Warto pozostawać w kontakcie z synem na tyle, na ile on na to pozwala. dawać mu sygnały, że jest Pani obecna, że go kocha i że może liczyć na pomoc, kiedy będzie na to gotowy.
Może Pani delikatnie podejmować temat terapii, bez oceniania, straszenia czy stawiania ultimatum. Czasem wystarczy spokojna informacja, że jest Pani gotowa pomóc w znalezieniu terapeuty lub towarzyszyć mu w pierwszym kontakcie, jeśli wyrazi taką potrzebę. Takie spokojne, konsekwentne wsparcie bywa bardzo ważnym elementem procesu zdrowienia.
Powodzenia,
Tomasz Pisula
Psycholog, psychoterapeuta
Zuzanna Szczepańska
Sytuacja, którą Pani opisuje, wskazuje na prawdopodobne nasilenie objawów depresji o charakterze przewlekłym, z towarzyszącym unikaniem społecznym i komponentą lękową, co może przyjmować formę wtórnej agorafobii, zespołu wycofania społecznego lub ciężkiego epizodu depresyjnego z zahamowaniem psychoruchowym i silną izolacją. Kluczowe jest rozróżnienie, czy syn pozostaje w jakimkolwiek kontakcie werbalnym (telefonicznym, przez wiadomości), czy też doszło do całkowitej izolacji, ponieważ stopień kontaktu determinuje możliwe interwencje. W pierwszej kolejności należy zadbać o utrzymanie stabilnej, nieoceniającej relacji opartej na komunikatach wspierających, unikając presji, konfrontacji i prób „mobilizowania”, które mogą nasilać lęk i poczucie winy. W rozmowach warto stosować komunikaty oparte na trosce i faktach („martwię się o Twoje zdrowie”, „chciałabym Ci pomóc w znalezieniu specjalisty”), a nie na ocenach czy oczekiwaniach. Jednocześnie konieczne jest dążenie do profesjonalnej interwencji psychiatrycznej – przy tak długotrwałej izolacji prawdopodobne jest, że sama psychoterapia nie wystarczy i potrzebna będzie farmakoterapia oraz ewentualnie leczenie środowiskowe. Jeżeli syn nie jest objęty leczeniem, należy delikatnie, ale konsekwentnie proponować konsultację psychiatryczną, w tym wizytę domową, teleporadę lub kontakt z zespołem leczenia środowiskowego, który w wielu miejscach realizuje wsparcie w domu pacjenta. W przypadku podejrzenia zagrożenia życia (wypowiedzi suicydalne, brak kontaktu przez dłuższy czas, zaniedbanie podstawowych potrzeb życiowych) należy traktować sytuację jako stan potencjalnie nagły i skontaktować się z pogotowiem lub centrum interwencji kryzysowej, nawet jeśli wiąże się to z przekroczeniem jego sprzeciwu – ochrona życia ma wówczas priorytet. Równolegle proszę zadbać o własne wsparcie psychologiczne, ponieważ długotrwałe obciążenie opiekuna sprzyja wyczerpaniu emocjonalnemu i utrudnia adekwatne reagowanie. Pani rola nie polega na „leczeniu” syna, lecz na utrzymaniu bezpiecznej więzi, redukowaniu izolacji poprzez małe, realistyczne kroki oraz inicjowaniu dostępu do profesjonalnej pomocy, przy jednoczesnym respektowaniu jego autonomii w granicach bezpieczeństwa.
